Dołącz do nas

Piłka nożna Prasówka

Gospodarze walczą o przełamanie złej passy. Media przed meczem Dolcan-GKS

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Zapraszamy do przeczytania fragmentów opinii mass mediów na temat dzisiejszego meczu Dolcan Ząbki – GKS Katowice.

 

sportowefakty.pl – Z myślą o przyszłym sezonie

 

Ząbczanie i katowiczanie o nic już nie walczą w tym sezonie, trenerzy mogą więc ostatnie mecze wykorzystać jako początek przygotowań do nowych rozgrywek. Z pewnością obie drużyny potrzebują zmian.

[…] Dolcan Ząbki serią czterech zwycięstw na początku rundy wiosennej zapewnił sobie utrzymanie, jednak potem piłkarze trenera Dariusza Dźwigały zanotowali drastyczny zjazd formy. Udało się zwyciężyć tylko ze słabą w tym sezonie Pogonią Siedlce, a ostatnie trzy spotkania to trzy porażki i bilans bramek 0:6.

[…] W Katowicach z kolei kiedyś ukłuto hasło „ekstraklasa albo śmierć”. Mija kolejny sezon, awansu wciąż nie ma, klub jednak nie myśli umierać, a nawet idzie w coraz lepszą stronę. „Ważny epizod w drodze ku normalności. Jest licencja!” – wpis o takim tytule na stronie kibiców „Gieksy” informuje o tym, że katowiczanie już w pierwszym terminie otrzymali licencję na kolejny sezon.

Jeszcze nie tak dawno czterokrotny wicemistrz Polski był na skraju upadku, koło klubu kręcił się Ireneusz Król, jednak ten biznesmen ostatecznie przyczynił się do degrengolady innego zasłużonego polskiego klubu. Teraz organizacyjnie GKS Katowice jest już na poziomie minimum pierwszoligowym, trzeba tylko zbudować zespół, który powalczy o awans.

Łatwo powiedzieć, zwłaszcza że jeszcze nie wiadomo, kto poprowadzi klub w przyszłym sezonie. Obecnie trenerem jest zasłużony Piotr Piekarczyk, jednak działacze od nowego sezonu będą chcieli zatrudnić szkoleniowca, który zbuduje zespół na ekstraklasę. Mecz w Ząbkach może być jednym ze sprawdzianów, których piłkarzy należy uwzględnić w tym projekcie.

 

 

ekstraklasa.net – Gospodarze walczą o przełamanie złej passy

 

[…] Kiedy Dolcan fenomenalnie (biorąc pod uwagę jesienne wyniki zespołu) rozpoczął wiosnę, wydawało się, że będzie w stanie na stałe przebić się do ścisłej ligowej czołówki, choć oczywiście nikt nie miał na myśli miejsc gwarantujących awans do Ekstraklasy. Tymczasem po kilku dobrych meczach Dolcan wyraźnie spuścił z tonu – kiedy można było myśleć, że styl drużyny rozwija się we właściwym kierunku, przychodziły gorsze wyniki i gra, która nie wyglądała tak obiecują jak wcześniej. Ostatnio z ząbkowską ekipą dzieje się coś całkowicie katastrofalnego. Trzy poprzednie mecze to trzy porażki, które w podwarszawskiej miejscowości zostały przyjęte z pewnym niedowierzaniem.

[…] W ostatnich meczach w moim zespole coś pękło. Brakuje zawodnikom werwy. Nasze porażki siedzą im bardzo w głowach. Nie mam do nikogo żadnych zastrzeżeń jeśli chodzi o zaangażowanie. W końcowych fazach sfera psychiczna z niewiadomych przyczyn jest problemem – komentował po ostatnim meczu Dariusz Dźwigała.

To, co drażni jego oraz pozostałą część sztabu szkoleniowego, to proste, często niewymuszone błędy, które kończą się groźnymi sytuacjami dla rywali, a w konsekwencji również bramkami. I spadkiem w ligowej tabeli. Dolcan – który na koniec sezonu chciałby zając pozycję tuż za podium – jest aktualnie dopiero dziesiąty i o poprawienie tej pozycji wcale nie będzie łatwo.

 

 

sportslaski.pl – Ząbki trudne do zdobycia, ale Dolcan jest bez formy

 

GKS Katowice – nawet mimo porażki ze Stomilem Olsztyn – jest w niezłej formie.

[…] Dolcan u siebie przegrał tylko dwa mecze. Teraz jest jednak dobra okazja do zdobycia Ząbek bowiem dzisiejszy rywal GieKSy nie jest w najlepszej formie – przegrał ostatnie trzy mecze w stosunku 0-2.

1 Komentarz
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

1 Komentarz

  1. Avatar photo

    Irishman

    20 maja 2015 at 10:41

    Ciekawe komu Orzech w miejsce Pitrego powierzy kierowanie grą drużyny?
    Wróci do składu Bętkowski, a może Duda albo Cholerzyński? – oby jednak ta pierwsza opcja. Znalezienie kogoś odpowiedniego na tą pozycję to moim zdaniem jeden z kluczy do tego, aby zbudować silną drużynę na następny sezon. Kiedy na początku swojej przygody u nas robił to świetnie Pitry, wszystko zmierzało w dobrym kierunku. Niestety w pewnym momencie przestał dawać redę. Mimo wszystko to pożyteczny piłkarz ale tylko i wyłącznie w ataku, który potrafi ładnie, inteligentnie rozprowadzić. Kiedy każe mu się jednak robić za „spielmachera” i biegać od pola karnego do pola karnego to po pewnym czasie „wysiada” kondycyjnie i zaczyna zwalniać akcje, podejmuje złe decyzje, niecelnie podaje albo strzela.

    Drugą pozycją, która od dawna u nas kuleje to prawa obrona. Tu też będzie sobie można w dzisiejszym meczu (przy absencji Frańczaka) poeksperymentować. Sęk tylko w tym, że tui nie ma za bardzo pola manewru. Najgorszym wyjściem byłoby chyba wycofać na tą pozycję Czerwińskiego! Już lepiej pokombinować z Cholerzyńskim albo Pielorzem.

    Trzeci orzech do zgryzienia ma trener w ataku. Goncerz wystrzelał się na jesień i znowu mamy tu problem.

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Piłka nożna Wywiady

Wasielewski: Tutaj się odnalazłem

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Po wysokiej wygranej z Termalicą porozmawialiśmy z Marcinem Wasielewskim, reprezentującym w przeszłości barwy Termalici oraz z Mateuszem Kowalczykiem, wracającym na boisko po kontuzji.

Długo zastanawiałeś się nad przedłużeniem kontraktu?
Marcin Wasielewski: Zależy od punktu widzenia. Fajnie, że się po prostu dogadaliśmy i przedłużyłem kontrakt. Jest mi tutaj dobrze, świetnie się czuję. Fajnie, że będzie więcej o dwa lata.

Po twojej przygodzie z Termalicą dziennikarze mówili, że niekoniecznie się sprawdziłeś, a…
Nie lubię mówić o przeszłości. Są to pewne rzeczy, których wiele osób nie rozumie i nie wie. Tutaj się po prostu odnalazłem, dostałem większą szansę. Byłem w stanie pokazać na co mnie stać i myślę, że teraz nieźle to wygląda.

Teraz wiele osób ocenia cię jako najlepszego wahadłowego ligi.
Czy najlepszy? Znam swoją wartość, każdym meczem próbuję robić swoje i nie odpuszczać. Przede wszystkim nie mieć żadnych pretensji do siebie, robić wszystko, co w mojej mocy. Jeżeli to tak fajnie wygląda, to się cieszę. Mam nadzieję, że będę to powielał w każdym kolejnym występie.

Fassbender już pewnie widział tę piłkę w siatce, a ty wyskoczyłeś mu zza pleców i wybiłeś za linię końcową.
Taktyka jest na początku trudna do zrozumienia, ale po okresie wdrożenia to są już automatyzmy. Robi się to automatycznie, intuicyjnie, nie zastanawia się nad tym. Po prostu to wychodzi – jeśli gra się ciągle tym systemem, to jest znacznie łatwiej. Mnie on odpowiada, bo mogę pokazać w całej krasie moje umiejętności, w grze do przodu i z tyłu.

Wybiegasz już myślami w europejskie puchary?
Przede wszystkim następny mecz. Piast Gliwice – to jest najważniejsze. Żadne puchary i myślenie gdzieś w przód. Najważniejszy jest zawsze następny rywal.


Pierwsza bramka w tym sezonie, od razu po powrocie po kontuzji.

Mateusz Kowalczyk: Dokładnie. Nie ukrywam, że siedziało mi gdzieś w głowie to, że nie strzeliłem, ale w końcu się udało. Wygraliśmy wysoko, chociaż wydaje mi się, że mecz nie porywał piłkarsko zarówno w moim wykonaniu, jak i drużyny. Cieszę się, że ta bramka przyszła, lekka ulga.

Jaki był plan na ten mecz?

Chcieliśmy zagrać swoje i strzelić jak najszybciej bramkę i cieszy, że to się udało w pierwszej połowie. Termalica naprawdę wyglądała dobrze piłkarsko, ale mieliśmy gdzieś łatwość z dochodzeniem do sytuacji, to był klucz.

Jaki był przekaz w szatni po tym, jak straciliście bramkę, która mogła dać wiatru w żagle rywalowi?

To nie było potrzebne. W szatni sobie powiedzieliśmy, że musimy zacząć lepiej grać w piłkę i więcej się przy niej utrzymywać, bo w pierwszej połowie za szybko się jej pozbywaliśmy, to nie było potrzebne.

Długo byłeś poza grą, jak czułeś się dziś na boisku?

Pogoda nie pomagała. W 60-70. minucie odczuwałem ten mecz, ale miałem dużo ćwiczeń dodatkowych, biegania. Też trenuję z drużyną ostatnie 1,5 tygodnia, fizycznie jest coraz lepiej. Te ostatnie trzy mecze będą jeszcze lepsze fizycznie.

Od początku był taki plan, że grasz te 60-70 minut?

Nie mam pojęcia *śmiech*. Trenera trzeba spytać.

Jesteśmy na trzecim miejscu, chyba możemy o tym mówić głośno, że w tym momencie, na tym etapie sezonu, europejskie puchary to jest cel GKS-u Katowice.

Patrzymy w górę. Teraz wygraliśmy ważne mecz z Termalicą, za tydzień jedziemy na Piasta. Ta liga jest taka, że nie można nic zlekceważyć. Jedna porażka może cię zepchnąć w dół, a jedna wygrana wywindować do góry. Musimy być skupieni na kolejnym zadaniu.

Dzisiaj fantastyczna atmosfera na Arenie Katowice, czuliście to na boisku?

Super było. Mimo tego, że gramy o 12 w niedzielę, to kibice dali radę. To niesie się, doping po każdym wślizgu czy udanym zagraniu pomaga zawodnikowi na boisku.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Rafał Strączek: To duża sprawa

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Przed spotkaniem z Jagiellonią Białystok miała miejsce konferencja, w której udział wzięli trener Rafał Górak oraz bramkarz Rafał Strączek.

Michał Kajzerek: Witam wszystkich bardzo serdecznie na konferencji przed meczem 33. kolejki z Jagiellonią Białystok. Wszystkie bilety sprzedane, dlatego apelujemy o przekazanie/odsprzedanie biletów przez kibiców nie mogących przyjść na mecz, aby jak najwięcej pojawiło się nas na arenie.

Czego trener się spodziewa pod kątem tego meczu? O wielką rzecz walczą także piłkarki.
Rafał Górak:
Kobiety mają pierwszeństwo, więc zacznijmy od nich. Trzymamy kciuki, liczymy na następne trofea i medale w gablocie. Piękna sprawa, fajnie, że udało się to przenieść bliżej. Trzymamy kciuki bardzo mocno. My mamy swoje sprawy do załatwienia, musimy się koncentrować na spotkaniu z Jagiellonią – godzinę przed finałem mamy trening. My z racji tego, gdzie jesteśmy w tabeli, po prostu musimy być jak najlepiej przygotowani do rywala trudnego, wymagającego. Mieliśmy okazję się już spotkać w tym roku, graliśmy bardzo dobrze momentami. Jeśli zagramy tak przez cały mecz, zawiesimy poprzeczkę bardzo wysoko.

Zostałeś nominowany do nagrody dla najlepszego bramkarza sezonu.
Rafał Strączek:
To duża sprawa, jest to dla mnie ogromne wydarzenie. Cieszę się, że ta praca została doceniona.

Wczoraj Jagiellonia grała w rytmie niejako europejskich pucharów.
Rafał Górak:
Drużyna grająca w środę nie czuje żadnego zmęczenia, jest wystarczająco czasu do niedzieli na regenerację. Dla Jagiellonii wypadł bardzo ważny zawodnik, doświadczony. Trener Siemieniec ma w kim jednak wybierać.

Raków nie wykorzystał sytuacji, ale stłamsił Jagiellonię.
Było widać duży napór Rakowa, brakowało bramki. To też świadczy o jakimś braku. Jagiellonia wygrała zasłużenie, nie ma co dyskutować.

Mówicie o szansie na awans do pucharów?
Rafał Strączek:
Mamy świadomość tego, że zostały dwa mecze i jakie miejsce zajmujemy. Ta liga jest mega szalona, różnice między miejscami są bardzo małe. Patrzymy w górę i robimy wszystko, by zająć jak najwyższe miejsce.

Była obawa po powrocie?
Trzy mecze, bark mi doskwierał. W miarę szybko to wyleczyłem i dałem znać trenerowi, że dobrze się czuję.

Spodziewaliście się, że tak blisko będzie do podium?
Nikt o takich rzeczach nawet w Katowicach nie myślał. Tym bardziej się cieszymy z takiej okazji, spinamy się wszyscy w szatni, motywujemy. Musimy poświęcić całych siebie, by osiągnąć jak najlepszy wynik.

W Gliwicach nie grał Klemenz.
Rafał Górak:
Lukas dzisiaj zaczyna proces treningowy, będziemy się zastanawiać, czy wróci w niedzielę. Pozostali zawodnicy, poza Paluszkiem i Trepką, są do mojej dyspozycji.

Jak oglądasz takie mecze z nadchodzącym rywalem?
Rafał Strączek:
Podchodzę trochę zawodowo, trochę jednak na spokojnie. Staram się patrzeć na zachowania zawodników, poruszanie systemowe. Fajnie, że grali wczoraj, można się przypatrzeć i wyciągnąć więcej wniosków.

Jest presja na zwycięstwo?
Rafał Górak:
To nie presja, że chcemy wygrać. Chcemy podjąć rywalizację sportową. Od kilkunastu dni nie ma biletów, to daje do myślenia. Wczoraj z zawodnikami i zawodniczkami mieliśmy wielką imprezę, radosne dzieci, kobiety i mężczyźni. To jest wyzwanie, żeby tym ludziom zrobić fajny dzień. Po tym ile otrzymaliśmy od nich miłych słów… Zawodnicy byli pod wrażeniem. Ludzie kupują koszulki z ich nazwiskami, potem jeszcze chcą ich autograf. Dawno tego nie było, to niesamowite.

Odczuwacie mentalne zmęczenie na finiszu sezonu?
Nie będziemy się porównywać ze słowami piłkarzy Jagiellonii, oni mają swoje problemy. My w ogóle nie jesteśmy zmęczeni, na pewno każdy w jakiś sposób o wakacjach marzy. Zawodnicy się realizują, doskonale zdają sobie sprawę, że teraz czas świetnej, ciężkiej roboty.

Motywować drużyny nie trzeba, a trzeba im mówić, by cieszyli się grą?
Jest pula do zdobycia. Sześć punktów załatwi nam wszystko – będziemy grać w europejskich pucharach, taka jest prawda. Nie ma co kalkulować, przemotywowywać. Oni wypracowali to miejsce, wielu z nich nigdy tam nie grało. Dzisiaj mogą w nich zagrać, nie ma mowy o wakacjach, o zmęczeniu. Nie wolno się też presować, trzeba się radować. Musimy wykonywać nasze zadania taktyczne, pokazać momenty i błyski – wtedy będzie mnóstwo zabawy.

Jest pomysł na wymóg Polaków w kadrze, jak pan na to patrzy?
Wszystko, co związane z limitami, zaczyna mi się to robić niezgodne z tym, jak lubię żyć. To jakbym kazał dzieciom uczyć się polskiego, mówić po angielsku, a przy śniadaniu po francusku. To w klubie powinniśmy brać odpowiedzialność za to, jak one wyglądają. Ja swoją ideę mam i wiem, od jakich piłkarzy zyskujemy najwięcej. Wiem, co dają nasi piłkarze, chcę, by szatnia mówiła w języku polskim. Ja sam się uczę języka angielskiego, mam deficyty, ale jesteśmy u siebie.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

LIVE: Remis cenniejszy niż złoto

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

17.05.2026 Katowice
GKS Katowice – Jagiellonia Białystok 2:2
Bramki: Nowak (3), Galan (78) – Vital (31), Pululu (56-k)
GKS: Strączek – Wasielewski, Czerwiński, Jędrych, Olsen (90. Klemenz), Galan (90. Jirka) – Kowalczyk, Milewski (65. Rasak), Nowak, Marković (65. Wędrychowski) – Zrel’ák (65. Szkurin).
Jagiellonia: Abramowicz – Wojtuszek, Vital, Kobayashi, Montoia, Pozo (76. Jóźwiak), Kozłowski (90. Nahuel), Lozano (63. Mazurek), Imaz, Szmyt, Pululu (63. Bazdar).
Ż.kartki: Wasielewski, Jędrych, Galan, Olsen
Cz.kartki: 
Sędzia: Paweł Raczkowski (Warszawa)
Widzów: 14651

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga