Hokej
Hokeiści meldują się w półfinale!
TAURON KH GKS Katowice przypieczętował awans do 1/2 fazy play-off Polskiej Hokej Ligi. Zaledwie piętnastu zawodników (łącznie z dwójką bramkarzy) wystawił w dzisiejszym meczu PGE Orlik Opole. Od początku spotkania byli oni wolniejsi od grającej na cztery formacje GieKSy i łapali sporo kar. Naszym zawodnikom brakowało jednak dokładności i koncentracji, by wykorzystać przewagi. Nie udało nam się wykorzystać nawet niemal 1,5-minutowej gry w pięciu przeciwko trójce Opolan. Przez braki kadrowe i niemal puste trybuny na Toropolu nie dało się odczuć, że jest to mecz o życie dla Orlika. Gdy w 17 minucie na ławkę kar trafił Lukas Martinka, zawodnikom z Opola nie udało się nawet założyć zamka. Pierwsza tercja nie przyniosła nam praktycznie żadnych emocji i zakończyła się bezbramkowym remisem.
Obraz gry nie zmienił się po przerwie. Ponownie nie wykorzystaliśmy przewagi, podawaliśmy i strzelaliśmy niecelnie, a Opolanie skupiali się na defensywie. Na pierwszą bramkę czekaliśmy aż do 32 minuty. Mikołaj Łopuski wyłuskał krążek sprzed parkanów Michała Kielera i zdobył drugiego gola w drugim meczu po powrocie do składu. Pod koniec tercji zdobyliśmy aż trzy bramki. Najpierw Jakub Grof wykorzystał idealne podanie Radosława Sawickiego, następnie dobrze pod bramką znalazł się Tomasz Malasiński, a na sekundę przed syreną kończącą tercję Sawicki uderzył od razu po wygraniu wznowienia przez Marka Strzyżowskiego. Po 40 minutach prowadziliśmy w Opolu 0:4 i już tylko jedna tercja dzieliła nas od awansu do półfinału fazy play-off.
Trzecią tercję rozpoczęliśmy od kary dla Marka Strzyżowskiego. Po wybiciu krążka z naszej tercji obronnej najszybciej dopadł do niego Andrej Themar i strzelił między parkanami Michała Kielera. Był to ostatni gol w tym spotkaniu i w tej rywalizacji. Wielokrotnie zamykaliśmy Opolan w ich tercji podczas gry pięciu na pięciu, ale nie umieliśmy umieścić krążka w bramce. W czterech ćwierćfinałowych starciach zdobyliśmy aż 23 bramki, tracąc zaledwie 2. Trzykrotnie zakończyliśmy mecz wynikiem 5:0. Czy jest co poprawiać? Tak, ale to już temat na osobny artykuł. Czekamy na rywala w półfinale.
Zawodnik meczu: Mikołaj Łopuski – bardzo solidnie prezentuje się Mikołaj po długiej przerwie spowodowanej kontuzją. Wie, gdzie się ustawić pod bramką i właśnie w taki sposób otworzył wynik dzisiejszego spotkania. Choć do protokołu meczowego wpisał się tylko tym jednym golem, to wielokrotnie groźnie strzelał i dobrze podawał.
PGE Orlik Opole – TAURON KH GKS Katowice 0:5 (0:0, 0:4, 0:1)
0:1 Mikołaj Łopuski (Jakub Grof, Martin Cakajik) 31:00
0:2 Jakub Grof (Radosław Sawicki, Marek Strzyżowski) 38:30
0:3 Tomasz Malasiński (Patryk Wronka, Jakub Grof) 39:36
0:4 Radosław Sawicki (Marek Strzyżowski) 39:59
0:5 Andrej Themar (Jesse Rohtla, Bogusław Rąpała) 4/5 43:35
PGE Orlik Opole: Kieler (Auzins) – Nowak, Gawlik, Meidl Hoog, Durac – Sznotala, Kostek, Wąsiński, Trandin, Gorzycki – Kisielewski, Szydło, Lorek
TAURON KH GKS Katowice: Owen (Kosowski) – Wanacki, Cakajik, Vozdecky, Rohtla, Themar – Devecka, Martinka, Malasiński, Wronka, Fraszko – Rąpała, Grof, Łopuski, Sawicki, Strzyżowski – Krawczyk, Skokan, Dalidowicz, Krężołek, Majoch
Galeria Piłka nożna
My im nie dali wygrać
Ostatni mecz w tym sezonie na Nowej Bukowej GieKSa zremisowała z Jagiellonią Białystok 2:2. Zapraszamy do fotorelacji z Areny Katowice.
Piłka nożna
LIVE: Remis cenniejszy niż złoto
17.05.2026 Katowice
GKS Katowice – Jagiellonia Białystok 2:2
Bramki: Nowak (3), Galan (78) – Vital (31), Pululu (56-k)
GKS: Strączek – Wasielewski, Czerwiński, Jędrych, Olsen (90. Klemenz), Galan (90. Jirka) – Kowalczyk, Milewski (65. Rasak), Nowak, Marković (65. Wędrychowski) – Zrel’ák (65. Szkurin).
Jagiellonia: Abramowicz – Wojtuszek, Vital, Kobayashi, Montoia, Pozo (76. Jóźwiak), Kozłowski (90. Nahuel), Lozano (63. Mazurek), Imaz, Szmyt, Pululu (63. Bazdar).
Ż.kartki: Wasielewski, Jędrych, Galan, Olsen
Cz.kartki:
Sędzia: Paweł Raczkowski (Warszawa)
Widzów: 14651
Piłka nożna
Rafał Strączek: To duża sprawa
Przed spotkaniem z Jagiellonią Białystok miała miejsce konferencja, w której udział wzięli trener Rafał Górak oraz bramkarz Rafał Strączek.
Michał Kajzerek: Witam wszystkich bardzo serdecznie na konferencji przed meczem 33. kolejki z Jagiellonią Białystok. Wszystkie bilety sprzedane, dlatego apelujemy o przekazanie/odsprzedanie biletów przez kibiców nie mogących przyjść na mecz, aby jak najwięcej pojawiło się nas na arenie.
Czego trener się spodziewa pod kątem tego meczu? O wielką rzecz walczą także piłkarki.
Rafał Górak: Kobiety mają pierwszeństwo, więc zacznijmy od nich. Trzymamy kciuki, liczymy na następne trofea i medale w gablocie. Piękna sprawa, fajnie, że udało się to przenieść bliżej. Trzymamy kciuki bardzo mocno. My mamy swoje sprawy do załatwienia, musimy się koncentrować na spotkaniu z Jagiellonią – godzinę przed finałem mamy trening. My z racji tego, gdzie jesteśmy w tabeli, po prostu musimy być jak najlepiej przygotowani do rywala trudnego, wymagającego. Mieliśmy okazję się już spotkać w tym roku, graliśmy bardzo dobrze momentami. Jeśli zagramy tak przez cały mecz, zawiesimy poprzeczkę bardzo wysoko.
Zostałeś nominowany do nagrody dla najlepszego bramkarza sezonu.
Rafał Strączek: To duża sprawa, jest to dla mnie ogromne wydarzenie. Cieszę się, że ta praca została doceniona.
Wczoraj Jagiellonia grała w rytmie niejako europejskich pucharów.
Rafał Górak: Drużyna grająca w środę nie czuje żadnego zmęczenia, jest wystarczająco czasu do niedzieli na regenerację. Dla Jagiellonii wypadł bardzo ważny zawodnik, doświadczony. Trener Siemieniec ma w kim jednak wybierać.
Raków nie wykorzystał sytuacji, ale stłamsił Jagiellonię.
Było widać duży napór Rakowa, brakowało bramki. To też świadczy o jakimś braku. Jagiellonia wygrała zasłużenie, nie ma co dyskutować.
Mówicie o szansie na awans do pucharów?
Rafał Strączek: Mamy świadomość tego, że zostały dwa mecze i jakie miejsce zajmujemy. Ta liga jest mega szalona, różnice między miejscami są bardzo małe. Patrzymy w górę i robimy wszystko, by zająć jak najwyższe miejsce.
Była obawa po powrocie?
Trzy mecze, bark mi doskwierał. W miarę szybko to wyleczyłem i dałem znać trenerowi, że dobrze się czuję.
Spodziewaliście się, że tak blisko będzie do podium?
Nikt o takich rzeczach nawet w Katowicach nie myślał. Tym bardziej się cieszymy z takiej okazji, spinamy się wszyscy w szatni, motywujemy. Musimy poświęcić całych siebie, by osiągnąć jak najlepszy wynik.
W Gliwicach nie grał Klemenz.
Rafał Górak: Lukas dzisiaj zaczyna proces treningowy, będziemy się zastanawiać, czy wróci w niedzielę. Pozostali zawodnicy, poza Paluszkiem i Trepką, są do mojej dyspozycji.
Jak oglądasz takie mecze z nadchodzącym rywalem?
Rafał Strączek: Podchodzę trochę zawodowo, trochę jednak na spokojnie. Staram się patrzeć na zachowania zawodników, poruszanie systemowe. Fajnie, że grali wczoraj, można się przypatrzeć i wyciągnąć więcej wniosków.
Jest presja na zwycięstwo?
Rafał Górak: To nie presja, że chcemy wygrać. Chcemy podjąć rywalizację sportową. Od kilkunastu dni nie ma biletów, to daje do myślenia. Wczoraj z zawodnikami i zawodniczkami mieliśmy wielką imprezę, radosne dzieci, kobiety i mężczyźni. To jest wyzwanie, żeby tym ludziom zrobić fajny dzień. Po tym ile otrzymaliśmy od nich miłych słów… Zawodnicy byli pod wrażeniem. Ludzie kupują koszulki z ich nazwiskami, potem jeszcze chcą ich autograf. Dawno tego nie było, to niesamowite.
Odczuwacie mentalne zmęczenie na finiszu sezonu?
Nie będziemy się porównywać ze słowami piłkarzy Jagiellonii, oni mają swoje problemy. My w ogóle nie jesteśmy zmęczeni, na pewno każdy w jakiś sposób o wakacjach marzy. Zawodnicy się realizują, doskonale zdają sobie sprawę, że teraz czas świetnej, ciężkiej roboty.
Motywować drużyny nie trzeba, a trzeba im mówić, by cieszyli się grą?
Jest pula do zdobycia. Sześć punktów załatwi nam wszystko – będziemy grać w europejskich pucharach, taka jest prawda. Nie ma co kalkulować, przemotywowywać. Oni wypracowali to miejsce, wielu z nich nigdy tam nie grało. Dzisiaj mogą w nich zagrać, nie ma mowy o wakacjach, o zmęczeniu. Nie wolno się też presować, trzeba się radować. Musimy wykonywać nasze zadania taktyczne, pokazać momenty i błyski – wtedy będzie mnóstwo zabawy.
Jest pomysł na wymóg Polaków w kadrze, jak pan na to patrzy?
Wszystko, co związane z limitami, zaczyna mi się to robić niezgodne z tym, jak lubię żyć. To jakbym kazał dzieciom uczyć się polskiego, mówić po angielsku, a przy śniadaniu po francusku. To w klubie powinniśmy brać odpowiedzialność za to, jak one wyglądają. Ja swoją ideę mam i wiem, od jakich piłkarzy zyskujemy najwięcej. Wiem, co dają nasi piłkarze, chcę, by szatnia mówiła w języku polskim. Ja sam się uczę języka angielskiego, mam deficyty, ale jesteśmy u siebie.


Berol
1 marca 2018 at 21:20
4 razy 5-0 :)Graty!!!:) jedziemy dalej :)Trzymie kciuki panowie
kris
2 marca 2018 at 04:02
Dziękujemy za to co zrobiliscie do tej pory,ale nie spoczywajcie na laurach,KUUUR..A MAAĆ STAC WAS NA TO POKRZYŻUJCIE PLANY TYSKIM DZBANOM I CRAXIE..niby faworytom.Zgrajcie dla siebie i dla nas głodnych sukcesu,CHCEMY MISTRZA…
Berol
2 marca 2018 at 22:39
Oczywiscie 3 razy 5-0 a raz 8-2 :)za bardzo chyba procentami swietowałem i szczesliwy napisałem ze 4 razy po 5 ha ha