Hokej Kibice Piłka nożna Piłka nożna kobiet Prasówka Siatkówka
Istotna zmiana w regulaminie!
Zapraszamy do przeczytania doniesień mass mediów, które obejmują informacje z ostatniego tygodnia dotyczące sekcji piłki nożnej, siatkówki oraz hokeja GieKSy.
W sobotę piłkarki rozegrały wyjazdowy mecz z walczącą o utrzymanie Tarnovią Tarnów. Nasza drużyna wygrała 3:1 (2:0). Kolejne spotkanie zespół rozegra w Katowicach z liderkami Ekstraligi drużyną TME UKS SMS Łódź. Spotkanie rozpocznie się w niedzielę ósmego maja o godzinie 11:45. Piłkarze, rozegrali wyjazdowe spotkanie z Puszczą Niepołomice. Spotkanie zakończyło się wynikiem 1:1 (0:0). Prasówkę po tym meczu znajdziecie TUTAJ. W najbliższą sobotę piłkarze rozegrają na Bukowej, spotkanie ze zdegradowanym z I ligi GKS-em Jastrzębie. Mecz rozpocznie się siódmego maja o godzinie 20:30.
Siatkarze zakończyli rozgrywki w PlusLidze zajmując ostatecznie ósme miejsce. W decydującym meczu o tej lokacie zespół przegrał 0:3 z Treflem Gdańsk.
W regulaminie rozgrywek Polskiej Hokej Ligi dokonano zmian z których najistotniejsze to dotyczące ilości drużyn występujących i rund rozgrywek oraz dokonywania transferów przed rundą play-off rozgrywek. Występujący na co dzień w GieKSie John Murray został wybrany najlepszym bramkarzem Mistrzostw Świata Dywizji IB (nasza drużyna narodowa wywalczyła awans do Dywizji IA).
PIŁKA NOŻNA
kobiecyfutbol.pl – GieKSa wygrywa w Woli Rzędzińskiej
Dla walczącego o brązowy medal GKS-u Katowice obowiązkiem było wygrać z Tarnovią. W meczu więcej argumentów miały przyjezdne, i to one wygrały 3:1.
W mecz lepiej weszły podopieczne Karoliny Koch. Już w dziewiątej minucie Anita Turkiewicz umieściła piłkę w siatce, i waleczna ekipa z Tarnowa musiała odrabiać straty.
Przed przerwą GieKSa dołożyła kolejną bramkę za sprawą Kateriny Vojtkovej, przewaga wzrosła do dwóch bramek.
Po przerwie kibiców w Woli Rzędzińskiej uradowała Gabriela Krawczyk, ale jej strzał z rzutu karnego dał tylko chwilowe ukojenie. Po kilku minutach czerwoną kartkę otrzymała Magdalena Syrek i Tarnovia musiała kończyć mecz w dziesiątkę.
Gra w przewadze zaowocowała bramką w doliczonym czasie gry. Amelia Bińkowska dołożyła gola dla GieKSy i ta mogła się cieszyć z zainkasowania trzech punktów. Punktów o tyle ważnych, że kontakt z brązowym medalem na koniec sezony został zachowany.
sportdziennik.com – Na wyciągnięcie ręki
[…] Mimo hokejowego mistrzostwa, część kibiców GieKSy jest wściekła na to, jak funkcjonuje klub pod wodzą Marka Szczerbowskiego. Kilka dni temu ustawiła przed drzwiami wejściowymi dla prezesa taczkę, pod adresem spółki wysuwane są kolejne zastrzeżenia, ale takie można mieć przecież do fanatyków za zadymę z Widzewem. Skutkuje tym, że przez pół roku nie zobaczą w zorganizowanej grupie wyjazdowego meczu, PZPN zamknął Bukową na 2 spotkania, a na kolejne 2 – czyli do końca rundy wiosennej – uczynił to wojewoda Jarosław Wieczorek. Fakt, że w takim anturażu drużyna wskoczyła przed kilkunastoma dniami na dobre tory i jest o włos od zapewnienia sobie utrzymania, naprawdę nie musi być traktowany za oczywistość czy obowiązek.
dziennikzachodni.pl – Pogrzeb Ireneusza Męczyńskiego, legendarnego kibica GKS Katowice. Fani GieKSy pożegnali opiekuna zegara na Bukowej
Ireneusz Męczyński, wieloletni opiekun zegara na stadionie przy ulicy Bukowej i wielki kibic GKS Katowice, został pożegnany na cmentarzu w Katowicach-Józefowcu. W ostatniej drodze towarzyszyli mu najbliżsi i liczna grupa fanów GieKSy.
Ireneusz Męczyński był jednym z najpopularniejszych kibiców GKS Katowice. Przez dwadzieścia lat to on uruchamiał zegar, pokazujący czas i wyniki meczów klubu z Bukowej. W ten sposób pielęgnował rodzinną tradycję – wcześniej taką samą funkcję pełnił jego ojciec Antoni.
Podczas środowego meczu GKS Katowice ze Skrą Częstochowa, pomimo zamkniętych trybun, kibice przygotowali pod zegarem krzyż ze zniczy oraz transparent „Twój zegar wciąż tyka, Ś.P. Irek”, żegnając w ten sposób zmarłego sympatyka GieKSy.
W czwartek 28 kwietnia Ireneusz Męczyński spoczął na cmentarzu w parafii św. Józefa Robotnika w Katowicach-Józefowcu. W pogrzebie wzięła udział duża grupa kibiców GKS Katowice.
SIATKÓWKA
siatka.org – Trefl Gdańsk zakończył sezon na 7. pozycji
Siatkarze Trefla Gdańsk w środowy wieczór pewnie pokonali GKS Katowice i ostatecznie zakończyli sezon 2021/2022 na 7. pozycji. Katowiczanie tylko w drugiej odsłonie nawiązali walkę, ale w przeciągu meczu byli drużyną zdecydowanie słabszą. Najlepszym zawodnikiem meczu wybrano Patryka Łabę.
Trzy pierwsze punkty zdobył Patryk Łaba. To on wraz z Kewinem Sasakiem punktowali po stronie Trefla. Niemniej kiedy pomylił się ten drugi ich przewaga zmalała do jednego ,,oczka”, a po wykorzystaniu przechodzącej piłki przez Tomasa Rousseaux zrobiło się po 8. Od tego momentu obie drużyny zdobywały punkty przy swoim przyjęciu i wynik oscylował wokół remisu. Dopiero przestrzelony atak Damiana Domagały sytuację tą zmienił.
[…] W końcówce asa serwisowego posłał Paszycki, co zdawało się przesądzać losy tego seta (21:15). Wygranie przedłużonej akcji przez Moritza Reicherta dawało gdańszczanom sześć setboli. Premierową odsłonę spotkania zakończył atak z lewej flanki reprezentanta Niemiec.
[…] W drugiej partii obie drużyny szły łeb w łeb. Na minimalnym prowadzeniu byli gospodarze i dopiero dobry blok Micah Ma`a sprawił, że prowadzący zmienił się (6:5). As serwisowy Gonzalo Quirogi zwiększył je do dwóch punktów, niemniej chwilę później było po równo, a gdy trafił Moritz Reichert – 9:8. Po raz kolejny graczom Gieksy zdarzył się przestój w jednym ustawieniu, ale tym razem trwał on krócej niż w pierwszej partii. Niemniej podopieczni Michała Winiarskiego zaczynali uciekać, gdyż cały czas dobrze grali w obronie, co przekładało się na ich grę w kontrze.
[…] Świetne wejście w trzecią partię zanotował Karol Urbanowicz. Środkowy gdańszczan trzykrotnie pod rząd ustawił szczelny blok, dzięki czemu ich sytuacja od początku była wyśmienita (5:1). Katowiczanie nie poddali się i zaczęli odrabiać dystans. Gdy wydawało się, że lada chwila doprowadzą do wyrównania asa serwisowego posłał Patryk Łaba i było 8:5. Środkowi Trefla cały czas grali na 100% skuteczności w ofensywie, ale to nieporozumienie na linii Łukasz Kozub – Dmyto Paszycki spowodowało zmniejszenie różnicy do punktu. Niemniej zawodnicy z Trójmiasta skutecznie odpierali ataki, a katowiczanie po raz kolejny utknęli. Tym razem seria była czteropunktowa.
[…] Po kolejnej dobrej zagrywce Łaby różnica wynosiła już pięć ,,oczek”. Kolejną ,,czapę” dodał Urbanowicz i stało się jasne, że pojedynek ten nie przedłuży się. Ostatecznie przyjezdni zdołali uzbierać tylko 18 punktów i po dotknięciu siatki sędzie odgwizdał jego zakończenie. Było to ostatnie spotkanie obu drużyn w tym sezonie. Trefl Gdańsk uplasował się na siódmym miejscu, natomiast katowiczanie skończyli rywalizację lokatę niżej.
[…] Trefl Gdańsk-GKS Katowice 3:0 (25:18, 25:23, 25:18)
Stan rywalizacji play-off: 2:0 dla Trefla Gdańsk
Gonzalo Quiroga: powinniśmy być dumni z tego, co zrobiliśmy w tym sezonie
Siatkarze GKS-u Katowice nie zdołali odwrócić losów rywalizacji o 7. miejsce. – Był to mecz dokładnie odwrotny do tego, jaki zagraliśmy sezon. Ciężko nam się grało, ciężko było się pozbierać po tym jak odpadliśmy z play-off, bo mimo wszystko każdy sportowiec marzy o tym, żeby grać o najwyższe cele. Chcieliśmy się pozbierać, nie udało nam się to. Graliśmy zdecydowanie słabiej w tych meczach o 7. miejsce – skomentował trener Grzegorz Słaby.
– Nie uważam, że ten mecz odzwierciedla świetny sezon, który rozegraliśmy. Oczywiście chcieliśmy wygrać w inny sposób, zwycięstwem, ale uważam, że powinniśmy być dumni z tego, co zrobiliśmy w tym sezonie. To pierwszy raz, gdy GKS awansował do fazy play-off i uważam, że zasłużyliśmy na to. Powinniśmy się cieszyć. Teraz czas na odpoczynek i myślenie o tym, co nadchodzi. Cieszę się z naszego końcowego rezultatu i myślę, że każdy w drużynie uważa podobnie – powiedział Gonzalo Quiroga.
W Gdańsku tylko w drugim secie katowiczanie przekroczyli barierę dwudziestu punktów. W dwóch pozostałych ulegli rywalom do 18. – Był to mecz dokładnie odwrotny do tego, jaki zagraliśmy sezon. Ciężko nam się grało, ciężko było się pozbierać po tym jak odpadliśmy z play-off, bo mimo wszystko każdy sportowiec marzy o tym, żeby grać o najwyższe cele. Chcieliśmy się pozbierać, nie udało nam się to. Graliśmy zdecydowanie słabiej w tych meczach o 7. miejsce – skomentował trener Grzegorz Słaby.
Katowiczanie fazę zasadniczą zakończyli na 8. miejscu, ale mieli tyle samo punktów co wyprzedzający ich Trefl. GKS wygrał 12 z 26 spotkań, gromadząc 36 oczek na swoim koncie. – Sezon był niesamowity dla nas wszystkich, bo stworzyliśmy zespół, który był ze sobą na dobre i na złe, który walczył i nie poddawał się przeciwieństwom losu, który na sam koniec osiągnął rezultat, którego nikt się nie spodziewał. Przed sezonem cel, jaki mieliśmy stawiany przez zarząd klubu, to zakręcenie się wokół 10. miejsca. Wewnętrznie w grupie czuliśmy, że jesteśmy w stanie z tego sezonu wycisnąć więcej. Zrobiliśmy wszystko, co się dało, żeby GKS był pierwszy raz w play-off i z tego naprawdę możemy być mega dumni. Mimo że czujemy gorycz porażki, to za parę dni docenimy jak dobry to był dla nas sezon– stwierdził szkoleniowiec
Z czego trener GKS-u jest najbardziej usatysfakcjonowany? – Na warunki tej ligi stworzyliśmy zespół na nasze możliwości. Większość zawodników pokazała swój potencjał, rozwinęła się, grała dobrą siatkówkę. Micah Ma’a był mega transferem dla nas, Gonzalo Quiroga się bardzo dobrze odbudował, Rousseaux miał w pewnym momencie mega formę. Całość trzymał cały czas Jarosz z Hainem. Udało nam się posklejać zespół i każdego mógłbym tu wymieniać włącznie z tym, jak jesteśmy bardzo dumni, że Szymański dostał powołanie do reprezentacji. Naprawdę jesteśmy z tego sezonu zadowoleni. Mogliśmy się pokusić o troszeczkę więcej, ale cały sezon był naprawdę dobry, jak nie bardzo dobry – odpowiedział Słaby.
HOKEJ
hokej.net – Istotna zmiana w regulaminie!
Przez najbliższe trzy lata będzie obowiązywał nowy regulamin rozgrywek. Dwa tygodnie temu informowaliśmy o jego głównych postanowieniach, jednak wczoraj przedstawiciele klubów dokonali jednej ważnej zmiany.
Jeśli do nowego sezonu przystąpi dziewięć drużyn, a takie rozwiązanie jest na ten moment najpewniejsze, to w sezonie zasadniczym zostanie rozegranych pięć rund, co przekłada się na 40 spotkań.
Przedstawiciele klubów postanowili ukrócić wzmocnienia przed fazą play-off. Co prawda okienko transferowe zamknie się 31 stycznia, ale kluby będą mogły pozyskać trzech graczy w grudniu i tylko dwóch w styczniu.
Sporo emocji wywołał przepis dotyczący konieczności posiadania w składzie meczowym określonej liczby polskich zawodników. W sezonie 2022/2023 miało być ich minimum sześciu w polu, a w dwóch kolejnych odpowiednio ośmiu i dziesięciu.
Większość klubów występujących w Polskiej Hokej Lidze opowiedziała się za tym, aby nie zwiększać liczby polskich zawodników w sezonach 2023/2024 i 2024/2025, bo klasowych polskich zawodników jest coraz mniej.
Warto podkreslić, że do grona sześciu Polaków w polu będą wliczani zawodnicy mający polski paszport jak Teddy Da Costa lub posiadający Kartę Polaka. Szefostwo hokejowej centrali liczy, że kluby zaczną częściej sięgać po graczy mających polskie pochodzenie, którzy w przyszłości mogliby podnieść poziom reprezentacji.
Ważna zmiana dotyczyć będzie też bramkarzy. Jeśli klub zdecyduje się na zakontraktowanie zagranicznego golkipera, to jego zmiennikiem będzie musiał być Polak.
Każdy zespół będzie musiał wpisać do składu też dwóch zawodników młodzieżowych. Jeśli tego nie zrobi, w meczowym zestawieniu będzie mogło znaleźć się o dwóch zawodników z pola mniej.
Murray najlepszym golkiperem tyskiego czempionatu!
John Murray został uznany najlepszym bramkarzem Mistrzostw Świata Dywizji IB. Dyrektoriat czempionatu wybrał też najlepszego obrońcę i napastnika.
„Jasiek Murarz”, bo tak Murraya nazywają kibice i koledzy z zespołu, rozegrał fenomenalny turniej. Wystąpił w trzech meczach i interweniował ze skutecznością oscylującą w granicach 97,8 procent. Dwukrotnie zachował czyste konto, a średnia wpuszczanych przez niego bramek wyniosła 0,65! Dalszy komentarz wydaje się tu zbędny.
Tytuł najlepszego obrońcy trafił do Ihora Mereżki. Dobrze zbudowany Ukrainiec (194 cm, 100 kg) w 4 meczach zdobył 1 gola i zanotował 4 asysty. W klasyfikacji plus/minus wypadł na +2.
Najlepszym napastnikiem turnieju został Yushiroh Hirano. Japończyk strzelił 6 bramek i zanotował 4 kluczowe zagrania. Triumfował w klasyfikacji strzeleckiej i kanadyjskiej.
Felietony Piłka nożna
Trudność w podejściu do średniawki
Aaaa qrwa jego mać…
To moja reakcja na gola Rakowa w doliczonym czasie gry w Gdańsku. Bo zaczynam pisać zaraz po. I tak, jak kolejka zaczęła się dobrze, bo Termalica wygrała w Lubinie, to potem pewnie lepszy byłby dla nas remis z Białymstoku, ale OCZYWIŚCIE Górnik musiał strzelić w doliczonym, lepszy byłby remis lub porażka Rakowa, ale OCZYWIŚCIE Raków musiał strzelić w doliczonym. I luj Bobcki strzelił, bo dwie drużyny się od nas oddaliły w tabeli.
Ktoś powie – trzeba było wygrać w Kielcach. No pewnie, że trzeba było, ale nie wygraliśmy. A nasze zdobywane punkty – zwłaszcza w tej fazie sezonu – mają taką samą wagę jak straty punktów przez przeciwników.
Przechodząc do naszego meczu. Nie wiem, jak to ugryźć szczerze mówiąc. Bo mam wrażenie, że Korona była do zdobytej bramki po prostu słaba. Potem się rozkręcili i w końcówce mogli strzelić zwycięskiego gola. Więc summa summarum remis jest sprawiedliwy. Bo gdy piszę, że Korona była słaba, to trzeba zaznaczyć, że my nie byliśmy jakoś specjalnie lepsi. Uważam, że do straconej bramki trochę lepsi byliśmy. Ale tylko trochę, to nie był jakiś wielce dobry mecz GKS Katowice. Był średni.
O ile defensywa tym razem dała radę i dopuściła do utraty tylko jednej bramki, to w ofensywie byliśmy bezbarwni. Niby kilka razy podeszliśmy pod bramkę przeciwnika, niby jakieś sytuacje się pojawiły, ale tym razem wykończenie czy ostatnie podanie były słabe. I tu mam pretensje do naszych zawodników, bo zalążki tych akcji były znowuż bardzo dobre. Naprawdę potrafimy pod to pole karne podchodzić i wszystko tkwi w tym, czy dobrze wykończymy akcję – najlepiej celnym strzałem. W poprzednich meczach wyglądało to kapitalnie. Tym razem – mizernie.
Znowu będę się czepiał. Bartka Nowaka. Znów nasz najlepszy zawodnik ligi, mając dobre sytuacje wyglądał, jakby chciał wykończyć czy zagrać ostatnie podanie „pięknie”. Czasem tej zabawy jest po prostu za dużo. Oczywiście te niekonwencjonalne zagrania dały kilka wspaniałych asyst. Ale jeśli chodzi o gole, to już tak nie było. Przecież z tej wyjątkowej techniki naprawdę idzie skorzystać, jednocześnie zachowując prostotę. Uderzyć po długim rogu temu Dziekońskiemu, gdy praktycznie cała bramka jest odsłonięta. Ewentualnie nawinąć przeciwnika i strzelić. Bartek wysoko zawiesił poprzeczkę, dlatego mam uwagi. Przecież on krawaty potrafi wiązać na tym boisku, ale w związku z tym zdarza mu się przedobrzyć.
Ale tak jak napisałem – cała ofensywa była jakaś niemrawa. Ilja znów zmarnował jedną kapitalną sytuację. I czasem sam już nie wiem, co sądzić o tym zawodniku. Bo mało strzela goli i sporo sytuacji marnuje. Znów doceniam jego pracę w środku boiska, przy rozegraniu. Z Koroną choćby kapitalnie wypuścił Nowaka. Z Motorem też miał wielki udział przy rozprowadzeniu akcji bramkowej. Ale tak jak mówię, nie mam uwag co do gry w środku boiska. Problem pojawiał się przed i w polu karnym.
Korona w tym czasie frustrowała raz po raz swoich kibiców. Psioczyli oni dość mocno na piłkarzy. Kielczanie raz po raz bowiem tracili piłki i nie potrafili rozegrać dobrej ofensywnej akcji zakończonej strzałem. Nie wyglądali jak swoja wersja z jesieni.
Cieszy kolejny gol Arkadiusza Jędrycha. Capitano – wzorem Radomiaka – asystował sam sobie od słupka. Chyba lubi halówkę i grę od bandy. Po raz kolejny trafił do siatki i myśleliśmy, że ten gol da nam zwycięstwo, a najlepiej gdybyśmy potem strzelili drugą bramkę.
Patrząc na to z drugiej strony, to znów trzeba powiedzieć, że stara GieKSa taki mecz by przegrała w końcówce. Można powiedzieć, że w Krakowie – z mega słabą Cracovią – nie ugraliśmy nawet punktów. Aż tak słaba jak Pasy Korona wczoraj nie była. Więc remis na wyjeździe z solidną drużyną z ekstraklasy oczywiście nie jest złym wynikiem. Oczywiście należy wziąć pod uwagę też nasze osłabienia kadrowe. Przecież nie było Strączka, Klemenza, Kowalczyka, Galana, Zrelaka. Trener musi odkrywać i dostosowywać szerszą kadrę. I znowuż jak na to, że mamy tyle osłabień – wyniki są bardzo w porządku.
Tylko ten niedosyt. Naprawdę można było w tym spotkaniu ugrać więcej i poprawić swoją sytuację w tabeli dopisując trzy punkty. Tak dopisujemy jeden. Co oczywiście też jest zdobyczą. Każdy punkt jest na wagę złota.
Po tej fatalnej porażce z Cracovią GieKSa rozegrała cztery mecze – dwukrotnie u siebie wygrywając i dwa razy remisując na wyjeździe. Ostatecznie jest to układ bardzo dobry. Grając w taki sposób przez cały sezon zdobywa się 68 punktów. W obecnych rozgrywkach wystarczyłoby do mistrzostwa. Ostatecznie więc ostatnia tzw. forma katowiczan jest bardzo dobra.
Każdy był po tym meczu niepocieszony. Jacek Zieliński – znany ze swojego marudzącego tonu – tak właśnie trochę pomarudził na konferencji prasowej. Rafał Górak też nie był przeszczęśliwy, ale też mówił, żeby nie utyskiwać aż tak bardzo na ten remis. No i te nastroje szkoleniowców chyba oddają, to co widzieliśmy w Kielcach. Każdy był trochę rozczarowany po tym remisie, a jednocześnie wiedział, że można było ten mecz przegrać. Więc nie narzekam aż tak bardzo, ale trochę narzekam.
Patrząc teraz na perspektywę gry w pucharach – myślę, że Raków i Górnik znajdą się w czwórce. Jeśli tak, to piąte miejsce da przepustkę do Europy, bo obie ekipy zagrają w finale Pucharu Polski w najbliższą sobotę. Wychodzi więc na to, że o to piąte miejsce w pucharach rywalizować będzie GieKSa, Wisła Płock i Zagłębie. Lubinianie dali ciała z ekipą z Niecieczy i wygląda jakby spuchli, choć lekceważyć ich nie można. Dzisiaj z zapartym tchem będziemy obserwować mecz Wisła – Radomiak i musimy kibicować gościom – od wyniku tego spotkania będzie zależeć bardzo, bardzo wiele. Natomiast żadna z wymienionych trzech drużyn kompletu punktów raczej nie zdobędzie, więc trzeba zminimalizować punktowe straty. Na plus jest to, że i z Zagłębiem, i z Płockiem mamy lepsze bilanse bezpośrednie.
Świat się nie zawali, jeśli GieKSa do pucharów nie wejdzie. Przecież jeszcze niedawno walczyliśmy o utrzymanie. Ale nie ma się co oszukiwać, matematyka mówi, że udział w Europie jest po prostu realny. Jeśli na przykład GieKSa zdobyłaby w ostatnich czterech kolejkach 7-8 punktów, to gra w eliminacjach Ligi Konferencji będzie bardzo możliwa. To jest bonus, szansa, która się nadarza. I grzechem byłoby nie powalczyć.
Jest jednak jeden warunek. Z Termalicą za tydzień trzeba bezwzględnie wygrać. Jakkolwiek nie jest to typowy outsider prezentujący się beznadziejnie, to jednak jest to ostatnia drużyna ligi, którą będziemy podejmować. W kolejnych trzech spotkaniach o punkty będzie dużo trudniej. Trzeba więc sobie ustawić sytuację tak, żeby z 47 punktami startować do trzech ostatnich kolejek.
Galeria Kibice Piłka nożna
Kibicowskie święto w Kielcach
Zapraszamy do galerii z Kielc, gdzie GieKSa podzieliła się punktami z Koroną. Zdjęcia zrobił dla Was Misiek.
Piłka nożna
Górak: Nie będę przesadzał z ubolewaniem
Po meczu Korona Kielce – GKS Katowice wypowiedzieli się trenerzy obu drużyn – Jacek Zieliński i Rafał Górak. Poniżej prezentujemy główne opinie szkoleniowców, a na dole zapis audio całej konferencji prasowej.
Rafał Górak (trener GKS Katowice):
Przyjmujemy i szanujemy tę zdobycz punktową – jednopunktową. Wydaje mi się, że nie byliśmy dzisiaj najlepszą wersją siebie, na pewno mogliśmy grać lepiej, szczególnie w działaniach, gdy mieliśmy piłkę. Trochę to szwankowało i z tego może troszkę jestem niezadowolony. Jednak z samego przebiegu meczu, gdzie uważam, że remis jest sprawiedliwy, nie będę zbytnio przesadzał z ubolewaniem nad tym punktem. Bo to jest trudny teren i nikomu się łatwo tutaj nie gra. Był pełny stadion i to też chyba fajne dla kibiców, bo ci ludzie dzisiaj dużo dawali, widać dużo walki i zaangażowania. Były momenty lepsze i gorsze zarówno w jednej, jak i drugiej drużynie, dlatego uważam, że jest okej. Cieszę się również, że drużyna jako całość zdaje egzamin, w takim momencie, bo dzisiaj przyjechaliśmy bez sześciu ważnych zawodników. Ta głębia kadry, chciałem to podkreślić, daje radę i zawodnicy, którzy grali mniej wchodzą i realizują swoje zadania. Remis przyjmuję ze zrozumieniem, uważam, że jest to wynik zasłużony.
Jacek Zieliński (trener Korony Kielce):
Nie wiem jak ocenić ten mecz i ten punkt, czy on jest zdobyty czy są dwa stracone. Ale jak się goni wynik i ma się punkt w końcówce, to jest to w miarę zdobycz. Natomiast liczyliśmy na więcej, trochę inaczej miała wyglądać pierwsza połowa, oddaliśmy za dużo przestrzeni przy stałych fragmentach. Wiedząc, że GKS jest w tym groźny, to najbardziej boli, jak się traci taką bramkę. No nic, w piątek kolejny mecz u siebie i tu już nie będzie półśrodków, tu po prostu trzeba wygrywać.


Najnowsze komentarze