Hokej
JKH GKS Jastrzębie pokonuje GieKSę
Po przerwie związanej z turniejem prekwalifikacyjnym do Zimowych Igrzysk Olimpijskich rozgrywki wznowiła Tauron Hokej Liga. Pierwszym przeciwnikiem GieKSy była drużyna JKH GKS Jastrzębie. W tym meczu w składzie naszej drużyny zabrakło Grzegorza Pasiuta oraz Mateusza Bepierszcza. Po interesującym meczu musieliśmy przełknąć gorycz porażki.
Pierwsze minuty meczu należały do GieKSy, która częściej przebywała w tercji obronnej gości. W 6. minucie Michał Kieler zatrzymał groźną akcję Tuukki Rajamakiego. W odpowiedzi czujność Jakuba Lackovicia sprawdził Ben Sokay. Kanadyjczyk objechał bramkę Jakuba Lackovica i niewiele zabrakło, by krążek znalazł się w bramce gości. Z biegiem czasu mecz się wyrównał, a krążek szybko przemieszczał się z jednej strony lodowiska na drugą. Przyjezdni w 13. minucie objęli prowadzenie. Dominik Jarosz w zamieszaniu pod naszą bramką zdecydował się na oddanie strzału, a zasłonięty Michał Kieler został pokonany po raz pierwszy. Po upływie 64 sekund przegrywaliśmy już 0:2. Tym razem sposób na naszego bramkarza znalazł Emil Bagin. Do końca pierwszej tercji wynik już się nie zmienił.
Obraz gry w drugiej tercji nie uległ zmianie. Oglądaliśmy szybkie tempo meczu. W połowie meczu jastrzębianie ponownie zadali dwa szybkie ciosy. Najpierw w 29. minucie Dominik Paś wykorzystał okazję sam na sam z Michałem Kielerem, a dwie minuty później Tuukka Rajamaki zdobył czwartą bramkę dla JKH GKS-u Jastrzębie. Do końca drugiej tercji inicjatywa na lodzie należała do przyjezdnych. Na drugą przerwę zjeżdżaliśmy, przegrywając 0:4.
Trzecią tercję rozpoczęliśmy od kary nałożonej na Sama Marklunda. Osłabienie to udało się nam wybronić. W 48. minucie Dominik Paś nie zdołał umieścić krążka w pustej bramce po tym jak „guma” odbiła się od bandy za bramką. W 50. minucie obejrzeliśmy znowu dwie szybko zdobyte bramkę. Tym razem były to bramki zdobyte przez GieKSę. Najpierw Ben Sokay po indywidualnej akcji pokonał Jakuba Lackovica, a czterdzieści sekund później Santeri Koponen sfinalizował szybką akcję katowiczan. Kolejne minuty należały do GieKSy, która ruszyła do odrabiania strat, lecz w końcowych momentach brakowało precyzji. Na początku 58. minuty Nicholas Ford został odesłany na dwuminutowy odpoczynek. Podczas gry w przewadze bliski na zdobycie trzeciej bramki był Olli Iisakka, po którego strzale krążek zatrzymał się na słupku. Pod koniec meczu trener Jacek Płachta postawił wszystko na jedną kartę, wycofując bramkarza. Manewr ten się nie powiódł i Emil Bagin strzałem do pustej bramki ustalił wynik meczu.
GKS Katowice – JKH GKS Jastrzębie 2:5 (0:2, 0:2, 2:1)
0:1 Dominik Jarosz (Maciej Urbanowicz, Kamil Górny) 12:38
0:2 Emil Bagin (Szymon Kiełbicki, Ratislav Śpirko) 13:42
0:3 Dominik Paś (Conor Maceachern) 28:56
0:4 Tuukka Rajamaki (Maciej Urbanowicz) 30:42
1:4 Ben Sokay 49:21, 5/4
2:4 Santeri Koponen (Miro Lehtimaki, Olli Iisakka) 50:02
2:5 Emil Bagin 58:56, 4/6
GKS Katowice: Kieler (Murray) – Delmas, Kruczek, Marklund, Michalski, Fraszko – Varttinen, Koponen, Iisakka, Monto, Olsson – Wanacki, Cook, Lehtimaki, Sokay, Hitosato – Maciaś, Chodor, Lebek, Smal, Kovalchuk.
JKH GKS Jastrzębie: Lacković (Miarka) – Górny, Wajda, Urbanowicz, Jarosz, Rajamaki – Viinikainen, Bagin, Śpirko, Paś, Kolusz – Martiśka, Maceachern, Izacky, Arrak, Ford – Kameneu, Płachetka, Pelaczyk, Kiełbicki, Zając.
Galeria Piłka nożna
My im nie dali wygrać
Ostatni mecz w tym sezonie na Nowej Bukowej GieKSa zremisowała z Jagiellonią Białystok 2:2. Zapraszamy do fotorelacji z Areny Katowice.
Piłka nożna
LIVE: Remis cenniejszy niż złoto
17.05.2026 Katowice
GKS Katowice – Jagiellonia Białystok 2:2
Bramki: Nowak (3), Galan (78) – Vital (31), Pululu (56-k)
GKS: Strączek – Wasielewski, Czerwiński, Jędrych, Olsen (90. Klemenz), Galan (90. Jirka) – Kowalczyk, Milewski (65. Rasak), Nowak, Marković (65. Wędrychowski) – Zrel’ák (65. Szkurin).
Jagiellonia: Abramowicz – Wojtuszek, Vital, Kobayashi, Montoia, Pozo (76. Jóźwiak), Kozłowski (90. Nahuel), Lozano (63. Mazurek), Imaz, Szmyt, Pululu (63. Bazdar).
Ż.kartki: Wasielewski, Jędrych, Galan, Olsen
Cz.kartki:
Sędzia: Paweł Raczkowski (Warszawa)
Widzów: 14651
Piłka nożna Wywiady
Nowak: Nie będziemy się cieszyć ani płakać
Po remisie z Jagiellonią w strefie mieszanej porozmawialiśmy z Bartoszem Nowakiem, strzelcem pierwszej bramki dla GieKSy.
Remis, który nie usatysfakcjonuje żadnej drużyny, czy właśnie punkt, który na koniec może przynieść oczekiwaną radość?
Bartosz Nowak: Ja już nie wiem. Graliśmy tak, jakbyśmy chcieli to wygrać do końca, tak samo, jak Jaga. Mecz był mocno bliski. Były wślizgi, bramki, ładne akcje, kiksy, więc myślę, że to fajny mecz dla kibica. Może nie do oglądania przez tę aurę, ale zagorzały fan potrafi taki mecz docenić. Ostatni mecz przed nami, gramy w nim jak zawsze o zwycięstwo. Tylko ono może nam dać spełnić te marzenia, o których przed sezonem jeszcze nie myśleliśmy. Fajnie, gramy dalej.
Można było paść z sił, mecz się rozgrywał od pola karnego do pola karnego. Dla kibica na pewno ciekawe, a dla piłkarza?
Jakbyśmy mieli pograć jeszcze 10 minut, to też byśmy dali radę. W takim momencie sezonu, gdzie już grasz o realne cele… Tak przed sezonem, w pierwszej rundzie, gdy każdy pyta „O co gracie?” to tak naprawdę nikt nie wie, bo sezon jest szalony, nigdy nie wiesz, jak to będzie wyglądało. Trzeba się skupiać na tym najbliższym meczu, a teraz ten mecz jest ostatni, najważniejszy, on daje realne miejsce na koniec sezonu.
Myślałeś zimą, że ostatni mecz może być tak istotny dla GKS-u Katowice?
Wiedzieliśmy, że na pewno będzie istotny, widząc, co się dzieje w tej tabeli. Każdy mecz daje wahania pozycji. Cieszy to, że w tym roku utrzymujemy stabilną formę, stabilnie gramy. Wiadomo, czasem są mecze bardzo dobre, czasem takie okej, ale dążymy do gry po swojemu i nie mamy się co bać żadnego przeciwnika. Jasne, trzeba podchodzić z szacunkiem, że przyjeżdża do nas jedna z najmocniejszych drużyn, najlepiej grających w piłkę, ale nie pękliśmy. To jest budujące, nie mamy co chować głowy w piasek. Nie będziemy się cieszyć z tego remisu, ale nie mamy zamiaru też płakać, bo szanujemy rywala.
Z perspektywy trybun ta sytuacja z rzutem karnym była taką jedną z kilkudziesięciu w trakcie spotkania.
Ja nie wiem, już od dłuższego czasu nie chcę się na ten temat wypowiadać, bo nie wiem, kiedy jest faul, kiedy jest ręka. Wydawało mi się, że trafiłem najpierw piłkę, potem gdzieś był kontakt. Sędzia główny i VAR to widzieli, ja jeszcze nie widziałem powtórki. Sędzia podyktował rzut karny i szkoda, bo brakło nam tej jednej bramki.
Bartosz Nowak przypomniał się dzisiaj w kontekście reprezentacji.
Nie, jesteśmy przed urlopami, jeszcze czeka nas ostatni mecz. Nawet nie wiem, kiedy gra reprezentacja. Wszystkie ręce na pokład na najważniejszy mecz tego sezonu.
Dzisiaj pole gry bardziej przypominało lodowisko niż piłkarską murawę, przeszkadzało ci to?
E, dobre boisko było. Szybko piłka latała, szybki mecz był. Jasne, że jak biegniesz szybko, to murawa jest nawilżona i łatwo się poślizgnąć. W takich warunkach moglibyśmy zawsze grać, bo mecz jest szybki.


Najnowsze komentarze