Kibice
Kibicowska historia GieKSy według TMK – część 2
Jeśli podobał Wam się poprzedni materiał, w którym rozpoczęliśmy prezentowanie wspomnień dotyczących naszej kibicowskiej historii przedstawianej na łamach miesięcznika „To My Kibice” to mamy dla Was dobrą informację – ostatnio skończyliśmy bowiem na 10 numerze z lipca 2002 roku, co oznacza, że przed nami jeszcze… 12 lat i 150 numerów! Zapraszamy zatem na kolejną część cyklu „Kibicowska historia GieKSy według TMK”.
Numer 11 to tylko małe wzmianki dotyczące kibiców GieKSy. Pierwsza z nich to opis… awantury, do jakiej doszło po turnieju kibiców GieKSy rozgrywanym w… Ustroniu! Natomiast druga wzmianka to zdjęcie Blaszoka podczas meczu z Legią.
Młodym gniewnym chłopakom idącym do szkoły we wrześniu 2002 roku z pewnością umilił czas kolejny, 12 numer TMK, a w nim szczegółowy opis naszego meczu z Widzewem, w którym niestety straciliśmy kawałek legendarnej flagi z buldogiem. Była za to dobra oprawa z sektorówkami, napisem ze styropianu i setkami serpentyn.
Jeśli są ludzie, którzy ze względu na wiarę w przesądność „13” nie zakupili październikowego TMK w 2002 roku, to z pewnością mają czego żałować! Numer 13 to dla GieKSiarzy kolejna ważna pozycja, oczywiście ze względu na obszerną relację z derbów z Ruchem. Ależ rewelacyjnie prezentował się wtedy sektor gości! Łezka się w oku kręci!
Jeśli tak samo jak my odczuliście przed chwilą niesamowitą dumę, sentyment i radość to niestety… musimy Was zmartwić. Bo choć listopadowy, 14 numer TMK był bardzo obszerny w treści i fotorelacje związane z GieKSą, to zaczyna się on od gorzkiej piguły, jaką wtedy musieliśmy wszyscy przełknąć. Prezentujemy ku przestrodze dla młodych kibiców, by nigdy przesadnie nie wierzyli w dobre intencje ‘sponsorów’ kręcących się wokół klubu.
W tym samym numerze znajdziemy też dwie świetne fotogalerie – z meczów z Legią oraz derbów z Zabrzańskim Górnikiem. To właśnie derbowe spotkanie było chyba jednym z najważniejszych w historii kibicowskiego ruchu na Bukowej. Świetna oprawa spotkania, pełny Blaszok, protest przeciwko dospelowi i ten niezapomniany młot uderzający w nazwę pseudosponsora. Zapamiętajcie też oprawy Górnika z tego spotkania, bowiem w którymś z kolejnych artykułów będziecie mogli zobaczyć, która z topowych ekip skserowała kartoniadę Górnika, robiąc ją praktycznie w takich samych rozmiarach i w tym samym miejscu na trybunie północnej
Numer 14 był również wyjątkowy pod jeszcze jednym względem – wtedy po raz pierwszy znaleźliśmy się na ostatniej stronie gazetki, na której zawsze prezentowane są najciekawsze zdjęcia
W numerze 15, kończącym rok 2002 nie znaleźliśmy żadnej wzmianki o GieKSie, dlatego szybko przeskakujemy do numeru 16, otwierającego rok 2003.
Mimo. Iż nie znajdziemy w nim żadnej długiej relacji, to jednak warto do tego numeru nawiązać, bowiem na piątym miejscu w klasyfikacji „TOP 10 Ultras 2002” znalazła się ekipa Net Fans GieKSy!
Lecimy dalej. Numer 17, rok 2003. Bardzo żałujemy, że relacja z meczu GKS-u z Polonią Warszawa zamykającego rundę jesienną to jedynie tych kilka zdjęć przedstawionych poniżej. Stadion wypełniony po brzegi, zwycięstwo 2-1 po golach Gajtkowskiego i Bojarskiego (swoją drogą – kapitalna radość Bojara po strzelonym golu, który z koszulką w dłoniach przebiegł chyba wzdłuż całego Blaszoka) i świętowanie na murawie wicelidera jesieni. Oj działo się…
„Numerową pełnoletniość” TMK osiągnęło w marcu 2003 roku, kiedy to wyszedł 18 numer. Po raz kolejny w symbolicznym czy też jubileuszowym wydaniu byliśmy obecni. Tym razem zaprezentowano podsumowanie całej, bardzo owocnej i ciekawej rundy w wykonaniu trójkolorowych.
Kwietniowy, 19 numer TMK to z kolei opis naszego wyjazdu na Widzew oraz fotogaleria z czeskiego klasyku – meczu Banika Ostrava ze Spartą Praga, na którym również jak zwykle byli obecni fani GieKSy.
20 numer „TMK” to znów… derby z Ruchem i niezapomniany wodospad, zaprezentowany na Blaszoku. Kilka stron dalej znalazło się też nasze zdjęcie z wyjazdu, a raczej najazdu na Szczakowiankę Jaworzno, występującą wtedy w ekstraklasie.
Na derbowym klasyku kończymy dzisiejszą porcję wspomnień. Zapraszamy już jutro, a wierzcie nam będzie się działo, bowiem przed nami powrót do meczów z Wisłą, Legią, Górnikiem oraz… pucharową rozgrywką z Cementarnicą Skopje! Zapraszamy!
Hokej
Kompromitacja w Sosnowcu
W ramach zaległego meczu z 35. kolejki Tauron Hokej Ligi zmierzyliśmy się na wyjeździe z drużyną ECB Zagłębie Sosnowiec. Tak jak w piątkowym meczu również i dziś musieliśmy przełknąć gorycz porażki.
Początek należał do gospdarzy, którzy w pierwszych minutach sprawdzili dyspozycję Kielera. Nasz bramkarz skapitulował w 4. minucie po strzale z bliskiej odległości Chmielewskiego. Kolejne minuty nie przyniosły wiele emocji. W połowie tercji precyzyjnym uderzeniem pod poprzeczkę do wyrównania doprowadził Monto. Tuż po wznowieniu gry po przerwie reklamowej wyszliśmy z dwójkową akcją Bepierszcz-Pasiut, jednak strzał naszego kapitana bez problemu obronił Halonen. Sosnowiczanie spokojnie czekali na swoje okazje i dwie z nich zamienili na kolejne trafienia. Najpierw strzałem w okienko gola zdobył Alanen, a niespełna trzy minuty później Sozanski ze stoickim spokojem „położył” Kielera i z bliskiej odległości umieścił krążek w bramce.
W drugiej tercji obie drużyny grały kilkukrotnie w liczebnych przewagach, których nie potrafiły zamienić na gola. W 22. minucie Fraszko strzelił nad poprzeczką. Po drugiej stronie aktywny był Jokinen, ale jego uderzenia obronił Kieler. W 32. minucie strzał Dupuya z bliskiej odległości obronił Halonen. Pod koniec tercji mocniej zaatakowali Katowiczanie, którzy mimo gry w pełnych składach, zamnknęli miejscowych we własnej tercji. Niestety nie udało nam się tej przewagi zamienić na gola, a co więcej na 44 sekundy przed syreną kończącą drugą tercję Sosnowiczanie wyprowadzili kontrę 2 na 1, którą na gola zamienił Chmielewski.
W trzeciej tercji niewiele się działo w tym spotkaniu. W 46. minucie grający w osłabieniu gospodarze zdobyli szóstą bramkę, a jej autorem był Hamalainen, który wykorzystał sytuację sam na sam z Kielerem. Cztery minuty później drugą bramkę dla GieKSy zdobył Monto. W 58. minucie meczu Biłas w sytuacji sam na sam pokonał naszego bramkarza i tym samym ustalił wynik meczu.
ECB Zagłębie Sosnowiec – GKS Katowice 6:2 (3:1, 1:0, 2:1)
1:0 Aron Chmielewski (Miike Roine) 6:27
1:1 Joona Monta (Bartosz Fraszko, Travis Verveda) 10:01, 5/4
2:1 Jere-Matias Alanen (Joni Piiponen) 13:59
3:1 Matthew Sozanski (Vaino Sirkia, Sebastian Brynkus) 16:52
4:1 Aron Chmielewski (Adrian Gromadzki, Matthew Sozanski) 39:16
5:1 Aleksi Hamalainen (Vaino Sirkia) 45:09
5:2 Joona Monto 49:16
6:2 Karol Biłas (Eric Kaczyński, Adrian Gromadzki) 57:02
ECB Zagłębie Sosnowiec: Halonen (Miarka) – Sozanski, Ciura, Jokinen, Hamalainen, Piiponen – Naróg, Wanacki, Chmielewski, Roine, Gromadzki – Biłas, Bjorkung, Sirkia, Alanen, Brynkus – Krawczyk, Kotlorz, Bernacki, Kaczyński, Sołtys.
GKS Katowice: Kieler (Eliasson) – Runesson, Lundegard, Bepierszcz, Pasiut, Fraszko – Varttinen, Verveda, Dupuy, Anderson, Wronka – Chodor, Hoffman, McNulty, Monto, Hofman Jonasz – Maciaś, Hornik, Michalski, Dawid, Koivusaari.
Piłka nożna Wywiady
Witek: Każdy może zostać mistrzem
W poniedziałkowe popołudnie w GieKSa Fanstore odbyło się spotkanie przedstawicieli mediów z trenerem, Rafałem Górakiem, kapitanem Arkadiuszem Jędrychem oraz prezesem Sławomirem Witkiem. W nowym punkcie porozmawialiśmy z prezesem katowickiego klubu o jego funkcjonowaniu, a także o ostatnich miesiącach we wszystkich sekcjach i oczekiwaniach na nadchodzącą rundę wiosenną Ekstraklasy.
Jakie są oczekiwania na wiosnę? Kibicom po ostatnich latach wzrosły apetyty i niektórzy oceniają krytycznie minioną rundę, choć różnice punktowe w lidze są minimalne.
Sławomir Witek: Jestem umysłem ścisłym – dla mnie nie miejsce jest najważniejsze, tylko liczba punktów. Dlatego patrzę nie pesymistycznie, a optymistycznie na wiosenną rundę. Mecze i rozgrywki będą bardzo ciekawe, bo każdy może zostać mistrzem i każdy może spaść. My liczymy, przy naszym potencjale, świetnej pracy trenera i sztabu oraz spełnieniu wszystkich warunków założonych przed tą rundą na to, że zostaniemy w Ekstraklasie, a może jeszcze sprawimy kibicom miłą niespodziankę.
We wszystkich sekcjach GieKSa jest w czołówce albo w walce wokół niej. Jeśli mimo tego słychać negatywne opinie, to chyba dobrze świadczy o klubie?
Też byśmy chcieli zdobywać tylko mistrzostwa, ale z drugiej strony sport byłby wtedy nudny, musi być dawka emocji. Oczywiście się cieszę, że walczymy o najwyższe miejsca w kilku sekcjach: piłkarze, piłkarki, hokeiści, siatkarze, a także bilardziści i szachiści – to jest naszym celem. Mamy stworzyć warunki do tego, żeby sportowcy mogli osiągać swoje sufity i to właśnie robimy. Jesteśmy klubem stabilnym, z dobrą infrastrukturą, płynnością finansową, nie narzekamy na nic, co mogłoby przeszkadzać w procesie treningowym i szkoleniowym. Mając takie warunki i osoby w sztabach dobierające zawodników pod sukces, możemy być w miarę pewni dobrych miejsc.
Jesteśmy faktycznie nudnym klubem, jeśli chodzi o zakulisowe informacje prasowe.
Ja też myślę, że tak jest (śmiech). Zawsze powtarzam, że jeśli miałem pod sobą różnego rodzaju podwładnych, którzy byli dyrektorami różnych placówek, najbardziej cieszyłem się z tych, od których nie docierały żadne złe informacje. Taki sam przykład daje GieKSa. Jeśli nie ma o czym pisać w tym kontekście, to nie ma skandali, czyli jest dobrze.
Klub miejski ma ograniczony budżet, a głośno jest chociażby wokół Bartosza Nowaka. Trzeba jakoś decyzje podejmować, to duże wyzwanie dla prezesa?
Cieszę się, że w tych czasach większościowym właścicielem jest miasto, bo odczuwamy jego wyraźną opiekę i stabilizację. Ta stabilizacja pomaga w rozmowach ze sponsorami, a także są rozmowy o znalezieniu w przyszłości udziałowca. Lepszą sytuacją dla nas jest, jeśli możemy poddać się każdemu audytowi i wykazać, że nie mamy żadnych zaległości i jesteśmy stabilni finansowo. Sponsorzy wtedy wykazują większą chęć przyjścia do klubu niż w momencie, gdy przyszłość nie jest tak pewna.
Czy spodziewał się pan, że Bartosz Nowak zostanie ligowcem roku?
Bardzo na to liczyłem, znam Bartka – to jest Pan Piłkarz. Nawet rywalizując z takimi nazwiskami jak Grosicki, zasługiwał na wyróżnienie. Odrzucając emocje, powiedziałbym, że absolutnie Bartek zapracował sobie na tę nagrodę.
Wielosekcyjność klubu dokłada dużo pracy w okienku zimowym? Rozmawialiśmy z przedstawicielem Superbetu i dla sponsorów jest to atrakcyjne. Jak to wygląda z perspektywy prezesa klubu?
Oj, tak (śmiech). Nie mam kompletnie czasu na urlop. W tej przerwie, gdy koledzy prezesi z jednosekcyjnych klubów odpoczywają i biorą urlopy, to u mnie się toczą rozgrywki w hokeju czy siatkówce i ta przerwa na obozy piłkarzy i piłkarek wcale nie oznaczała dla mnie tego, że odpocznę.
Jest pan zadowolony z lokalizacji nowego sklepu?
Jak to w handlu – zawsze jest jakieś ryzyko, i to ryzyko podjąłem. Mając doświadczenie z prowadzenia własnej działalności gospodarczej, wiedziałem, że jeżeli nie podejmiemy ryzyka, to nigdy się nie dowiemy, czy się uda. Oczywiście wszystko zostało przemyślane – od metrażu po miejsce. Rozmawialiśmy z Galerią Katowicką na temat warunków, na jakich zostanie postawiony nasz sklep. Jak dotąd jestem zadowolony, ale to jest oczywiście dopiero początek i cały czas to analizujemy. Otwieraliśmy sklep na Mikołaja i grudzień był rewelacyjny. Teraz badamy okres przejściowy do czasu rozpoczęcia rundy, a potem zobaczymy jak wyjdzie pełna runda. Na pewno jest lepiej niż w dawnej lokalizacji, mimo większych kosztów.
Czy na starej Bukowej i Arenie Katowice będą stałe punkty sprzedażowe, czy będą otwierane tylko na okazje spotkań?
Jeśli będzie taka potrzeba, to na Nowej Bukowej jesteśmy przygotowani na taką możliwość. Mamy dwa ładnie obrandowane kontenery, kto był na stadionie, ten widział. Są nowoczesne, z założonym ogrzewaniem, oświetleniem i internetem. Mogą one służyć jako sklep stacjonarny, jeśli tylko będzie takie zapotrzebowanie. Chcemy otwierać ten sklep nie tylko na mecze, ale także na wszystkie eventy. Jeśli uznamy, że jest sens otwierania tych sklepów na co dzień, to tak będzie. Natomiast na starej Bukowej na razie nie planujemy sklepu stacjonarnego.
Piłka nożna
Z Widzewem we wtorek
Po przerwie zimowej wznowione zostaną rozgrywki Pucharu Polski. GieKSa otworzy rundę ćwierćfinałową meczem przy Nowej Bukowej we wtorek 3 marca o godzinie 20:45.
Nasza poprzednia potyczka z Widzewem zakończyła się wyjazdową porażką 0:3.
STS Puchar Polski – 1/4 finału
wtorek, 3 marca 2026
20:45 GKS Katowice – Widzew Łódź
środa, 4 marca 2026
17:30 Zawisza Bydgoszcz – Chojniczanka Chojnice
20:30 Lech Poznań – Górnik Zabrze
czwartek, 5 marca 2026
13:30 Avia Świdnik – Raków Częstochowa
Przypominamy, że za tydzień, 8 lutego o godzinie 17:30 również rozegrany zostanie domowy mecz z Widzewem w ramach rozgrywek Ekstraklasy.


















Najnowsze komentarze