Kibice
Kibicowska historia GieKSy według TMK – część 3
Trzecia część naszego cyklu obfitować będzie we wspomnienia ze spotkań z takimi rywalami jak Górnik, Wisła, Stal Stalowa Wola, Legia czy… Cementarnica Skopje. Będzie też relacja z turnieju w Ostravie oraz… konkurs na najlepszą vlepkę w Polsce. Dlatego też jak mawia komentator Canal+ Andrzej Twarowski – „siadamy głęboko w fotelach, zapinamy pasy i… startujemy!”
Czerwiec 2003 roku przyniósł nam 21 numer „TMK”, w którym mogliśmy znaleźć bardzo obszerną fotorelację z derbów z Górnikiem oraz nieco mniejszą z naszego wyjazdu na mecz z Legią.
Mecz z Zabrzanami może chyba służyć za wyznacznik tamtych czasów – po kilka dobrych opraw w ciągu jednego meczu zarówno na sektorach gospodarzy jak i gości to w tamtych czasach był naprawdę częsty obrazek.
Numer 23 był wydaniem typowo wakacyjnym, w którym królowały podsumowania i rankingi minionej rundy. W najważniejszym i największym z nich – rankingu ‘choreo 2003’ na 25 prezentowanych opraw znalazły się aż 4 nasze, a ‘wodospad’ zajął drugie miejsce! Warto zwrócić również uwagę na fakt, że wiele z prezentowanych opraw pozostałych ekip było prezentowane na meczach przeciwko… GieKSieJ.
W tym numerze znalazła się też obszerna fotogaleria z naszego spotkania z Wisłą Kraków, które wygraliśmy wtedy 1-0 po bramce Adamczyka, a stadion naprawdę pękał w szwach.
Kolejny, 24 numer, czyli wrzesień 2003 to dwa ciekawe opisy meczów wyjazdowych. Pierwszy to relacja z podróży do Macedonii na pucharowy mecz z Cementarnicą Skopje, natomiast drugi to opis wyjazdu na pucharowe spotkanie w Stalowej Woli.
Ten numer to także uwiecznienie jednego z najciekawszych motywów prezentacji młyna. Flagi zawieszone na dachu Blaszoka prezentowały się wtedy obłędnie, bardzo klimatycznie. Szkoda, że dziś, przez te wszystkie durne przepisy ciężko byłoby do tego wrócić.
Kolejny mały jubileusz to październik 2003, czyli 25 numer „TMK”. A w nim nasze zdjęcie z wyjazdu na Arkę Gdynia (jeśli nie pierwszy, to na pewno jeden z pierwszych meczów, na który wszyscy jechaliśmy w żółtych koszulkach) oraz bardzo obszerny opis sytuacji kibicowskiej na Górnym Śląsku.
Numer 26, zamykający rok 2003 był kolejnym z kilkunastu zaledwie numerów, w którym o GieKSie nie było żadnej dużej wzmianki. Dlatego też szybko przenosimy się do ostatniego numeru wydanego wtedy.
Opis kolejnych ciekawych pod względem ultras derbów z Górnikiem był wtedy jednym z najlepszych w numerze.
28 numer „TMK” w styczniu 2004 przywitał nowy rok. Przywitał opisem kapitalnego meczu Legia-GKS. Musimy jednak przyznać, że pod względem ultras był to wtedy teatr jednego aktora. Aż 5 opraw Legii w meczu z GieKSą musiało robić wrażenie na kibicach GieKSy, którzy z powodu protestu przeciwko wprowadzeniu kart chipowych na Łazienkowskiej pojawili się w liczbie… 4 osób.
W tym samym numerze mogliśmy znaleźć kolejną odsłonę rankingu „TOP 15 ULTRAS” i jak zwykle GieKSa była wysoko.
Warto też przytoczyć jedną z ciekawszych prezentacji – obracaną kartoniadę wykonaną na trybunie północnej podczas meczu pucharowego.
Numer z Lutego przyniósł nam relację z turnieju w Ostravie.
Kolejny okrągły numer miesięcznika to numer 30, w którym jak zwykle nie mogło zabraknąć informacji o GieKSie. Oprócz bardzo rozbudowanego opisu raczkującej wtedy „Ultras GieKSy’03” można było o nas przeczytać w związku z ogłoszeniem wyników na… najlepszą vlepkę w kraju! W głosowaniu sms (!!!) nasza vlepka „Strażnicy Czarnego Złota” znalazła się na drugim miejscu!
Stronę obok recenzji został poddany nasz program meczowy – „Bukowa”.
W dzisiejszym wydanie to już wszystko. Już jutro kolejna część, w której zaprezentujemy Wam materiały przedstawione w kolejnych piętnastu numerach „TMK”. Będą relacje z meczów z Legią, Cracovią, Wisłą, Górnikiem (tak tak, kiedyś co tydzień graliśmy z takimi firmami…) Będą też wspomnienia z 1998 roku i słynnego już turnieju w katowickim „Spodku” oraz… wrócimy do tematu naszych vlepek. To wszystko i jeszcze więcej już jutro o 11:00 na GieKSa.pl!
Galeria Piłka nożna
My im nie dali wygrać
Ostatni mecz w tym sezonie na Nowej Bukowej GieKSa zremisowała z Jagiellonią Białystok 2:2. Zapraszamy do fotorelacji z Areny Katowice.
Piłka nożna
LIVE: Remis cenniejszy niż złoto
17.05.2026 Katowice
GKS Katowice – Jagiellonia Białystok 2:2
Bramki: Nowak (3), Galan (78) – Vital (31), Pululu (56-k)
GKS: Strączek – Wasielewski, Czerwiński, Jędrych, Olsen (90. Klemenz), Galan (90. Jirka) – Kowalczyk, Milewski (65. Rasak), Nowak, Marković (65. Wędrychowski) – Zrel’ák (65. Szkurin).
Jagiellonia: Abramowicz – Wojtuszek, Vital, Kobayashi, Montoia, Pozo (76. Jóźwiak), Kozłowski (90. Nahuel), Lozano (63. Mazurek), Imaz, Szmyt, Pululu (63. Bazdar).
Ż.kartki: Wasielewski, Jędrych, Galan, Olsen
Cz.kartki:
Sędzia: Paweł Raczkowski (Warszawa)
Widzów: 14651
Piłka nożna
Rafał Strączek: To duża sprawa
Przed spotkaniem z Jagiellonią Białystok miała miejsce konferencja, w której udział wzięli trener Rafał Górak oraz bramkarz Rafał Strączek.
Michał Kajzerek: Witam wszystkich bardzo serdecznie na konferencji przed meczem 33. kolejki z Jagiellonią Białystok. Wszystkie bilety sprzedane, dlatego apelujemy o przekazanie/odsprzedanie biletów przez kibiców nie mogących przyjść na mecz, aby jak najwięcej pojawiło się nas na arenie.
Czego trener się spodziewa pod kątem tego meczu? O wielką rzecz walczą także piłkarki.
Rafał Górak: Kobiety mają pierwszeństwo, więc zacznijmy od nich. Trzymamy kciuki, liczymy na następne trofea i medale w gablocie. Piękna sprawa, fajnie, że udało się to przenieść bliżej. Trzymamy kciuki bardzo mocno. My mamy swoje sprawy do załatwienia, musimy się koncentrować na spotkaniu z Jagiellonią – godzinę przed finałem mamy trening. My z racji tego, gdzie jesteśmy w tabeli, po prostu musimy być jak najlepiej przygotowani do rywala trudnego, wymagającego. Mieliśmy okazję się już spotkać w tym roku, graliśmy bardzo dobrze momentami. Jeśli zagramy tak przez cały mecz, zawiesimy poprzeczkę bardzo wysoko.
Zostałeś nominowany do nagrody dla najlepszego bramkarza sezonu.
Rafał Strączek: To duża sprawa, jest to dla mnie ogromne wydarzenie. Cieszę się, że ta praca została doceniona.
Wczoraj Jagiellonia grała w rytmie niejako europejskich pucharów.
Rafał Górak: Drużyna grająca w środę nie czuje żadnego zmęczenia, jest wystarczająco czasu do niedzieli na regenerację. Dla Jagiellonii wypadł bardzo ważny zawodnik, doświadczony. Trener Siemieniec ma w kim jednak wybierać.
Raków nie wykorzystał sytuacji, ale stłamsił Jagiellonię.
Było widać duży napór Rakowa, brakowało bramki. To też świadczy o jakimś braku. Jagiellonia wygrała zasłużenie, nie ma co dyskutować.
Mówicie o szansie na awans do pucharów?
Rafał Strączek: Mamy świadomość tego, że zostały dwa mecze i jakie miejsce zajmujemy. Ta liga jest mega szalona, różnice między miejscami są bardzo małe. Patrzymy w górę i robimy wszystko, by zająć jak najwyższe miejsce.
Była obawa po powrocie?
Trzy mecze, bark mi doskwierał. W miarę szybko to wyleczyłem i dałem znać trenerowi, że dobrze się czuję.
Spodziewaliście się, że tak blisko będzie do podium?
Nikt o takich rzeczach nawet w Katowicach nie myślał. Tym bardziej się cieszymy z takiej okazji, spinamy się wszyscy w szatni, motywujemy. Musimy poświęcić całych siebie, by osiągnąć jak najlepszy wynik.
W Gliwicach nie grał Klemenz.
Rafał Górak: Lukas dzisiaj zaczyna proces treningowy, będziemy się zastanawiać, czy wróci w niedzielę. Pozostali zawodnicy, poza Paluszkiem i Trepką, są do mojej dyspozycji.
Jak oglądasz takie mecze z nadchodzącym rywalem?
Rafał Strączek: Podchodzę trochę zawodowo, trochę jednak na spokojnie. Staram się patrzeć na zachowania zawodników, poruszanie systemowe. Fajnie, że grali wczoraj, można się przypatrzeć i wyciągnąć więcej wniosków.
Jest presja na zwycięstwo?
Rafał Górak: To nie presja, że chcemy wygrać. Chcemy podjąć rywalizację sportową. Od kilkunastu dni nie ma biletów, to daje do myślenia. Wczoraj z zawodnikami i zawodniczkami mieliśmy wielką imprezę, radosne dzieci, kobiety i mężczyźni. To jest wyzwanie, żeby tym ludziom zrobić fajny dzień. Po tym ile otrzymaliśmy od nich miłych słów… Zawodnicy byli pod wrażeniem. Ludzie kupują koszulki z ich nazwiskami, potem jeszcze chcą ich autograf. Dawno tego nie było, to niesamowite.
Odczuwacie mentalne zmęczenie na finiszu sezonu?
Nie będziemy się porównywać ze słowami piłkarzy Jagiellonii, oni mają swoje problemy. My w ogóle nie jesteśmy zmęczeni, na pewno każdy w jakiś sposób o wakacjach marzy. Zawodnicy się realizują, doskonale zdają sobie sprawę, że teraz czas świetnej, ciężkiej roboty.
Motywować drużyny nie trzeba, a trzeba im mówić, by cieszyli się grą?
Jest pula do zdobycia. Sześć punktów załatwi nam wszystko – będziemy grać w europejskich pucharach, taka jest prawda. Nie ma co kalkulować, przemotywowywać. Oni wypracowali to miejsce, wielu z nich nigdy tam nie grało. Dzisiaj mogą w nich zagrać, nie ma mowy o wakacjach, o zmęczeniu. Nie wolno się też presować, trzeba się radować. Musimy wykonywać nasze zadania taktyczne, pokazać momenty i błyski – wtedy będzie mnóstwo zabawy.
Jest pomysł na wymóg Polaków w kadrze, jak pan na to patrzy?
Wszystko, co związane z limitami, zaczyna mi się to robić niezgodne z tym, jak lubię żyć. To jakbym kazał dzieciom uczyć się polskiego, mówić po angielsku, a przy śniadaniu po francusku. To w klubie powinniśmy brać odpowiedzialność za to, jak one wyglądają. Ja swoją ideę mam i wiem, od jakich piłkarzy zyskujemy najwięcej. Wiem, co dają nasi piłkarze, chcę, by szatnia mówiła w języku polskim. Ja sam się uczę języka angielskiego, mam deficyty, ale jesteśmy u siebie.





















Najnowsze komentarze