Kibice
Kibicowska historia GieKSy według TMK – część 7
W zeszłym roku rozpoczęliśmy cykl artykułów pod nazwą „Kibicowska historia GieKSy według TMK”. Chodzi oczywiście o popularną w kibicowskim gronie gazetkę „To My Kibice” która na rynku ukazuje się co miesiąc nieprzerwanie od blisko 15 lat! Poprzednią, szóstą część naszego cyklu publikowaliśmy TUTAJ – wszystkie poprzednie części z łatwością wyszukacie wpisując „TMK” w wyszukiwarce na naszej stronie. Problemy techniczne i utrata skanów sprawiły, że musieliśmy wówczas przerwać prezentowanie naszego cyklu.
Teraz już zabieramy Was ponowie w podróż po naszej kibicowskiej historii. Przenosimy się do kwietnia 2009 roku i 91 numeru TMK, w którym ukazała się obszerna relacja z naszej inwazji na Opole. To właśnie wtedy Ultras GieKSa zaprezentowała oprawę „Jedynej sprawie oddani całkowicie”, a cała nasza grupa wykazała się solidarnością z miejscowymi śpiewając „Hej Odra nigdy nie zginie”.
Miesiąc później (numer 92, maj 2009) kibice GieKSy mogli przeczytać w TMK kibicowskie podsumowanie sezonu hokejowego, który w tamtym czasie był dla nas bardzo owocny. Kilka spotkań gdzie szczelnie wypełnialiśmy satelitę, kilka dobrych opraw tworzonych wówczas przez nastoletnią „ultraskę” z Brynowa zaowocowało tym, że tamta zima dla fanów GieKSy nudna nie była.
W czerwcowym wydaniu miesięcznika (numer 93) pojawiła się relacja z najlepszego meczu, który wówczas rozegrała nasza drużyna. Spotkanie z Widzewem Łódź odbywało się w Jaworznie, a nasza drużyna zwyciężyła 3:2 po fantastycznym meczu. Na trybunach pojawiła się sporych rozmiarów sektorówka oraz prezentacja naszego FC z Jaworzna.
Pojawiliśmy się też w 94 numerze (lipiec 2009) i nie mogło to nikogo dziwić, bowiem TMK opublikowało relację z naszego meczu w Jastrzębiu, po którym zapewniliśmy sobie utrzymanie w lidze, a na trybunach całkowicie zdominowaliśmy tych którzy chcieli nazywać się „GieKSą” i uważali się za godnego dla nas rywala pod kątem kibicowskim. Czas wszystko zweryfikował…
Jakiejkolwiek wzmianki o GieKSie zabrakło w 95 numerze, za to w kolejnym – 96 z września 2009 – pojawiły się relacje z pierwszego po ogłoszeniu zgody meczu z Górnikiem Zabrze, na który udało się ponad 3000 kibiców GieKSy oraz z naszego wyjazdu do Szczecina.
97 wydanie To My Kibice z października 2009 to relacja z jednego z najlepszych pod względem kibicowskim pojedynku przy Bukowej. Naszym rywalem był wówczas ŁKS Łódź, który licznie stawił się na północnej.
98 numer to brak informacji o GKS-ie, natomiast w 99 numerze znalazła się relacja i kilka zdjęć z meczu, który ja osobiście wspominam jako jeden z najlepszych w swojej kibicowskiej historii. Spotkanie z Pogonią Szczecin, w którym nasi zawodnicy wyszarpali remis 2:2 (bramkę dającą remis w 86 minucie zdobył Kaliciak) pomimo dwóch czerwonych kartek – dla Kamińskiego i Mikulenasa. Na trybunach – święto. Pełny Blaszok, a na sektorze D… 1000 kibiców Górnika Zabrze, którzy tamtego dnia dali nam niesamowite wsparcie. Do to flagi na kij i rzeka szali na Blaszoku, której później długo nie powtórzyliśmy.
Relacji związanych z GieKSą zabrakło jubileuszowym 100 numerze TMK oraz w 101. W 102 numerze (marzec 2010) pojawiła się krótka relacja z turnieju w Mysłowicach:
103 numer to relacja z meczu z Górnikiem, podczas którego Bukowa dosłownie pękała w szwach!
Maj 2010 przyniósł nam 104 wydanie „TMK”, a w nim obszerną relację z kolejnego ciekawego pojedynku pod względem kibicowskim, a mianowicie naszej inwazji na Łódź. Na ŁKS-ie pojawiliśmy się w 717 osób i wspierały nas zarówno ekipy Górnika i Banika, jak i JKS-u Jarosław.
Później aż przez trzy miesiące kibice wertujący w Empiku kolejne wydania „TMK” nie mogli znaleźć żadnej wzmianki o GieKSie. Dopiero we wrześniu 2010 roku (numer 108) pojawiły się relacja z naszej wizyty w Gliwicach (wówczas jeszcze na starym stadionie Piasta), recenzja popularnego Łukasza z drogi legionisty, który opisywał nasz wyjazdowy zin „SK1964” oraz zdjęcie z meczu w … Lubinie, gdzie wspieraliśmy Górnik w ponad 200 osób, wszyscy ubrani w jednakowe żółte koszulki.
109 numer to z kolei relacja z meczu w Radzionkowie, którego mile wspominać nie będą zarówno gospodarze, jak i fani… Poloni Bytom.
Dzisiejsze wspomnienia kończymy na 110 numerze To My Kibice ( listopad 2010). A w nim znalazł się opis naszego najazdu na Wodzisław Śląski (1435 osób na sektorze i kilkadziesiąt pod!) na którym zawisła wtedy między innymi flaga naszego FC z… Australii 😉
Na kolejną dawkę naszych kibicowskich wspomnień prezentowaną na podstawie skanów z miesięcznika „To My Kibice” zapraszamy na GieKSa.pl już w środę! Wtedy też zaprezentujemy skany z numerów 110-130, a w nich między innymi Remes Cup, 15 lat zgody z Banikiem, najazd na Elbląg czy „wejście smoka” w Bydgoszczy! Serdecznie zapraszamy!
Galeria Piłka nożna
My im nie dali wygrać
Ostatni mecz w tym sezonie na Nowej Bukowej GieKSa zremisowała z Jagiellonią Białystok 2:2. Zapraszamy do fotorelacji z Areny Katowice.
Piłka nożna
LIVE: Remis cenniejszy niż złoto
17.05.2026 Katowice
GKS Katowice – Jagiellonia Białystok 2:2
Bramki: Nowak (3), Galan (78) – Vital (31), Pululu (56-k)
GKS: Strączek – Wasielewski, Czerwiński, Jędrych, Olsen (90. Klemenz), Galan (90. Jirka) – Kowalczyk, Milewski (65. Rasak), Nowak, Marković (65. Wędrychowski) – Zrel’ák (65. Szkurin).
Jagiellonia: Abramowicz – Wojtuszek, Vital, Kobayashi, Montoia, Pozo (76. Jóźwiak), Kozłowski (90. Nahuel), Lozano (63. Mazurek), Imaz, Szmyt, Pululu (63. Bazdar).
Ż.kartki: Wasielewski, Jędrych, Galan, Olsen
Cz.kartki:
Sędzia: Paweł Raczkowski (Warszawa)
Widzów: 14651
Piłka nożna Wywiady
Nowak: Nie będziemy się cieszyć ani płakać
Po remisie z Jagiellonią w strefie mieszanej porozmawialiśmy z Bartoszem Nowakiem, strzelcem pierwszej bramki dla GieKSy.
Remis, który nie usatysfakcjonuje żadnej drużyny, czy właśnie punkt, który na koniec może przynieść oczekiwaną radość?
Bartosz Nowak: Ja już nie wiem. Graliśmy tak, jakbyśmy chcieli to wygrać do końca, tak samo, jak Jaga. Mecz był mocno bliski. Były wślizgi, bramki, ładne akcje, kiksy, więc myślę, że to fajny mecz dla kibica. Może nie do oglądania przez tę aurę, ale zagorzały fan potrafi taki mecz docenić. Ostatni mecz przed nami, gramy w nim jak zawsze o zwycięstwo. Tylko ono może nam dać spełnić te marzenia, o których przed sezonem jeszcze nie myśleliśmy. Fajnie, gramy dalej.
Można było paść z sił, mecz się rozgrywał od pola karnego do pola karnego. Dla kibica na pewno ciekawe, a dla piłkarza?
Jakbyśmy mieli pograć jeszcze 10 minut, to też byśmy dali radę. W takim momencie sezonu, gdzie już grasz o realne cele… Tak przed sezonem, w pierwszej rundzie, gdy każdy pyta „O co gracie?” to tak naprawdę nikt nie wie, bo sezon jest szalony, nigdy nie wiesz, jak to będzie wyglądało. Trzeba się skupiać na tym najbliższym meczu, a teraz ten mecz jest ostatni, najważniejszy, on daje realne miejsce na koniec sezonu.
Myślałeś zimą, że ostatni mecz może być tak istotny dla GKS-u Katowice?
Wiedzieliśmy, że na pewno będzie istotny, widząc, co się dzieje w tej tabeli. Każdy mecz daje wahania pozycji. Cieszy to, że w tym roku utrzymujemy stabilną formę, stabilnie gramy. Wiadomo, czasem są mecze bardzo dobre, czasem takie okej, ale dążymy do gry po swojemu i nie mamy się co bać żadnego przeciwnika. Jasne, trzeba podchodzić z szacunkiem, że przyjeżdża do nas jedna z najmocniejszych drużyn, najlepiej grających w piłkę, ale nie pękliśmy. To jest budujące, nie mamy co chować głowy w piasek. Nie będziemy się cieszyć z tego remisu, ale nie mamy zamiaru też płakać, bo szanujemy rywala.
Z perspektywy trybun ta sytuacja z rzutem karnym była taką jedną z kilkudziesięciu w trakcie spotkania.
Ja nie wiem, już od dłuższego czasu nie chcę się na ten temat wypowiadać, bo nie wiem, kiedy jest faul, kiedy jest ręka. Wydawało mi się, że trafiłem najpierw piłkę, potem gdzieś był kontakt. Sędzia główny i VAR to widzieli, ja jeszcze nie widziałem powtórki. Sędzia podyktował rzut karny i szkoda, bo brakło nam tej jednej bramki.
Bartosz Nowak przypomniał się dzisiaj w kontekście reprezentacji.
Nie, jesteśmy przed urlopami, jeszcze czeka nas ostatni mecz. Nawet nie wiem, kiedy gra reprezentacja. Wszystkie ręce na pokład na najważniejszy mecz tego sezonu.
Dzisiaj pole gry bardziej przypominało lodowisko niż piłkarską murawę, przeszkadzało ci to?
E, dobre boisko było. Szybko piłka latała, szybki mecz był. Jasne, że jak biegniesz szybko, to murawa jest nawilżona i łatwo się poślizgnąć. W takich warunkach moglibyśmy zawsze grać, bo mecz jest szybki.



















Najnowsze komentarze