Dołącz do nas

Piłka nożna kobiet

Kolejny krok w stronę obrony tytułu!

Avatar photo

Opublikowany

dnia

GieKSa pokonała UJ Kraków 2:0, a dzięki stracie punktów przez Pogoń Szczecin odzyskała przewagę trzech oczek nad wiceliderkami. 

Przed spotkaniem Joanna Olszewska otrzymała wyróżnienie z rąk prezesa Krzysztofa Nowaka za rozegranie 100 spotkań w Trójkolorowych barwach. Z trybuny na Bukowej kibice wspierali zawodniczki dopingiem, co dodawało skrzydeł podopiecznym Karoliny Koch. Dobry przechwyt Dominiki Misztal w pierwszej minucie pozwolił jej przerzucić do Julii Włodarczyk, która wcięła za linię obrony, Dżesika Jaszek nie spodziewała się takiej decyzji. Udany drybling Grzybowskiej i GieKSa miała pierwszy rzut wolny z dogodnej pozycji. Karolina Bednarz dorzuciła na skraj pola karnego, a tam znajdowała się Aleksandra Nieciąg, futbolówka minęła ją o centymetry. Kurz po tej akcji jeszcze nie opadł, a Klaudia Słowińska przebojem wpadła w pole karne, przy próbie przełożenia sobie na drugą nogę straciła jednak równowagę. W 5. minucie Słowińska pressingiem zmusiła rywalkę do błędu, nieudane wybicie przejęła Nieciąg i uderzyła z dystansu, piłka odbiła się od słupka, poturlała po linii i wypadła z bramki. GieKSa totalnie kontrolowała przebieg gry. Kolejny stały fragment wykonany tym razem przez Joannę Olszewską nie stworzył większego zagrożenia. W końcu swoją najlepszą dyspozycję prezentowała Gabriela Grzybowska, bowiem to ona wywalczyła te rzuty wolne, świetnie radziła sobie z dystrybucją piłek. Pressing Grzybowskiej pozwolił Karolinie Bednarz na przejęcie piłki w 11. minucie, dostrzegła wybiegającą prawym skrzydłem Klaudię Słowińską, która precyzyjnym podaniem obsłużyła Dżesikę Jaszek. Futbolówka zatańczyła między zawodniczkami w polu bramkowym, a następnie majestatycznie przytuliła się do słupka po wewnętrznej stronie siatki – 1:0! Dwie minuty później dośrodkowanie Nieciąg starała się wykorzystać Słowińska, minimalnie chybiła. Jagiellonki starały się ustabilizować grę, ale nie potrafiły sforsować dobrze zaplanowanego pressingu ekipy z Katowic. W 21. minucie Dominika Misztal spojrzała w pole karne, dostrzegła okazję w dośrodkowaniu do Jaszek, piłka ześlizgnęła się napastniczce po głowie. Fatalny błąd młodej obrończyni przy wyprowadzeniu piłki mógł zakończyć się bramką Agnieszki Derus, trafiła na szczęście w boczną siatkę. Błyskotliwe podanie między zawodniczkami Grzybowskiej w 25. minucie pozwoliło GieKSie na uzyskanie rzutu rożnego. W odpowiedzi na dobrą akcję Jagiellonki rozklepały gospodynie, a strzał Karoliny Gec Seweryn sparowała na poprzeczkę. Brawa dla Kingi Seweryn, po rzucie rożnym błyskawicznie dostrzegła niepilnowaną Julię Włodarczyk i zagrała do niej długą piłkę. Po dwójkowej akcji z Bednarz wahadłowa celowała w okienko, ale uderzyła zbyt wysoko. W 39. minucie z dystansu próbowała Bednarz, znów bez zagrożenia. Dwie minuty później uderzała Włodarczyk po podaniu Misztal, tym razem Karolina Klabis musiała się wysilić. Co wymyśliła sobie Zofia Wachowska? Jej drybling pod własnym polem karnym zakończył się stratą i groźnym strzałem Trójkolorowych, ostatecznie rzutem rożnym. Niektórzy uczą się na cudzych błędach, ale nie Aleksandra Pleban, jej nieodpowiedzialne zachowanie również pozwoliło Karolinie Bednarz na dośrodkowanie spod chorągiewki. Piłka przeleciała nad zupełnie zdezorientowaną Klabis, jednak swoim zachowaniem zupełnie zadziwiła Aleksandrę Nieciąg, która oddała bardzo kiepski strzał.

Druga połowa rozpoczęła się bardziej wyrównanie, oba zespoły stworzyły sobie dobre sytuacje. W 50. minucie Grzybowska piętką zgrała do Włodarczyk, jej strzał przeleciał obok słupka. Sytuacyjne podanie Turkiewicz niemal spadło na nogę Słowińskiej. Chwilę później ta sama piłkarka miała okazję na oddanie strzału po dobrym podaniu Włodarczyk, w ostatniej chwili została zatrzymana przez defensywę przyjezdnych. Groźna strata Turkiewicz w prostej sytuacji i w 55. minucie Jagiellonki znów zmusiły Kingę Seweryn do interwencji, dużo słabszy moment zespołu trener Koch. Przejęcie Nieciąg i próba prostopadłej piłki Włodarczyk, katastrofalne wykonanie. Przy stałych fragmentach kluczowa była Joanna Olszewska, nie sposób wygrać z nią pojedynku powietrznego. W 60. minucie po przejęciu Nieciąg lewą flanką ruszyły Turkiewicz i Włodarczyk, po centrze tej pierwszej i główce Jaszek skutecznie interweniowała Karolina Klabis. Skok pressingowy Turkiewicz, piłka wróciła do niej w polu karnym, ale skiksowała. W 65. minucie Jaszek wparowała w szesnastkę i oddała mocno niecelny strzał. Po chwili Turkiewicz i Słowińska z pomocą Grzybowskiej wyprowadziły w pole rywalki, a strzał Słowińskiej po rykoszecie trafił w boczną siatkę. Potężna wpadka Bednarz przy kryciu na skrzydle, jej błąd naprawiły najpierw Grzybowska, a później Seweryn. Dobre rozprowadzenie Aleksandry Nieciąg do Dżesiki Jaszek w 70. minucie, piłka znalazła się w dłoniach Karoliny Klabis. Chwilę później Jaszek stanęła oko w oko z bramkarką po fenomenalnym podaniu Turkiewicz, golkiperka zdołała ją powstrzymać na raty. W 73. minucie Kinga Seweryn wyrzuciła piłkę wprost w nogę rywalki, bez konsekwencji. Tuż po zameldowaniu się na murawie Amelia Bińkowska bliska była przecięcia płaskiej centry Słowińskiej, spóźniła się o ułamek sekundy. Bednarz w 77. minucie przypomniała o swojej obecności rajdem prawą flanką, dośrodkowała do Słowińskiej, a jej uderzenie instynktownie wybroniła Klabis. Dwie minuty później bliźniaczą akcję wykonała Włodarczyk, szczęścia próbowało kilka zawodniczek GieKSy, odgwizdany został spalony. Przejęcie Grzybowskiej, kolejna próba Włodarczyk i znów górą była Klabis, świetny mecz bramkarki. Centrę wahadłowej w 82. minucie zamknęła Turkiewicz nieudanym uderzeniem na bramkę z 3. metra. Najgroźniejszą akcję UJ Kraków niemal wykorzystała… Marlena Hajduk, piłka po rykoszecie spadła po zewnętrznej stronie słupka. Upragniona bramka padła w 88. minucie, po podaniu Konkol Amelia Bińkowska dwukrotnie uderzała, za pierwszym razem strzał zatrzymała Karolina Klabis, ale odbita piłka trafiła napastniczkę w głowę. Przy dobitce już nic nie stanęło na przeszkodzie i GieKSa cieszyła się z bramki. W doliczonym czasie gry Bednarz przejęła piłkę na skrzydle i ruszyła sprintem, jednak znów musiała uznać wyższość Klabis. 

5.05.2024, Katowice
GKS Katowice – AZS UJ Kraków 2:0 (1:0)
Bramki: Jaszek (12), Bińkowska (88).
GKS Katowice: Seweryn – Olszewska, Hajduk, Misztal (90. Tkaczyk) – Bednarz, Grzybowska, Nieciąg, Turkiewicz (85. Konkol) – Słowińska, Jaszek (74. Bińkowska), Włodarczyk.
UJ Kraków: Klabis – Gec, Derus, Mordel (72. Kaczmarek), Zapała, Guzik, Wachowska, Pleban, Krzyżanowska (72. Sivakova), Bińkowska (85. Romuzga), Wójcik.
Żółte kartki: J. Bińkowska.

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Felietony Piłka nożna

Trudność w podejściu do średniawki

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Aaaa qrwa jego mać…

To moja reakcja na gola Rakowa w doliczonym czasie gry w Gdańsku. Bo zaczynam pisać zaraz po. I tak, jak kolejka zaczęła się dobrze, bo Termalica wygrała w Lubinie, to potem pewnie lepszy byłby dla nas remis z Białymstoku, ale OCZYWIŚCIE Górnik musiał strzelić w doliczonym, lepszy byłby remis lub porażka Rakowa, ale OCZYWIŚCIE Raków musiał strzelić w doliczonym. I luj Bobcki strzelił, bo dwie drużyny się od nas oddaliły w tabeli.

Ktoś powie – trzeba było wygrać w Kielcach. No pewnie, że trzeba było, ale nie wygraliśmy. A nasze zdobywane punkty – zwłaszcza w tej fazie sezonu – mają taką samą wagę jak straty punktów przez przeciwników.

Przechodząc do naszego meczu. Nie wiem, jak to ugryźć szczerze mówiąc. Bo mam wrażenie, że Korona była do zdobytej bramki po prostu słaba. Potem się rozkręcili i w końcówce mogli strzelić zwycięskiego gola. Więc summa summarum remis jest sprawiedliwy. Bo gdy piszę, że Korona była słaba, to trzeba zaznaczyć, że my nie byliśmy jakoś specjalnie lepsi. Uważam, że do straconej bramki trochę lepsi byliśmy. Ale tylko trochę, to nie był jakiś wielce dobry mecz GKS Katowice. Był średni.

O ile defensywa tym razem dała radę i dopuściła do utraty tylko jednej bramki, to w ofensywie byliśmy bezbarwni. Niby kilka razy podeszliśmy pod bramkę przeciwnika, niby jakieś sytuacje się pojawiły, ale tym razem wykończenie czy ostatnie podanie były słabe. I tu mam pretensje do naszych zawodników, bo zalążki tych akcji były znowuż bardzo dobre. Naprawdę potrafimy pod to pole karne podchodzić i wszystko tkwi w tym, czy dobrze wykończymy akcję – najlepiej celnym strzałem. W poprzednich meczach wyglądało to kapitalnie. Tym razem – mizernie.

Znowu będę się czepiał. Bartka Nowaka. Znów nasz najlepszy zawodnik ligi, mając dobre sytuacje wyglądał, jakby chciał wykończyć czy zagrać ostatnie podanie „pięknie”. Czasem tej zabawy jest po prostu za dużo. Oczywiście te niekonwencjonalne zagrania dały kilka wspaniałych asyst. Ale jeśli chodzi o gole, to już tak nie było. Przecież z tej wyjątkowej techniki naprawdę idzie skorzystać, jednocześnie zachowując prostotę. Uderzyć po długim rogu temu Dziekońskiemu, gdy praktycznie cała bramka jest odsłonięta. Ewentualnie nawinąć przeciwnika i strzelić. Bartek wysoko zawiesił poprzeczkę, dlatego mam uwagi. Przecież on krawaty potrafi wiązać na tym boisku, ale w związku z tym zdarza mu się przedobrzyć.

Ale tak jak napisałem – cała ofensywa była jakaś niemrawa. Ilja znów zmarnował jedną kapitalną sytuację. I czasem sam już nie wiem, co sądzić o tym zawodniku. Bo mało strzela goli i sporo sytuacji marnuje. Znów doceniam jego pracę w środku boiska, przy rozegraniu. Z Koroną choćby kapitalnie wypuścił Nowaka. Z Motorem też miał wielki udział przy rozprowadzeniu akcji bramkowej. Ale tak jak mówię, nie mam uwag co do gry w środku boiska. Problem pojawiał się przed i w polu karnym.

Korona w tym czasie frustrowała raz po raz swoich kibiców. Psioczyli oni dość mocno na piłkarzy. Kielczanie raz po raz bowiem tracili piłki i nie potrafili rozegrać dobrej ofensywnej akcji zakończonej strzałem. Nie wyglądali jak swoja wersja z jesieni.

Cieszy kolejny gol Arkadiusza Jędrycha. Capitano – wzorem Radomiaka – asystował sam sobie od słupka. Chyba lubi halówkę i grę od bandy. Po raz kolejny trafił do siatki i myśleliśmy, że ten gol da nam zwycięstwo, a najlepiej gdybyśmy potem strzelili drugą bramkę.

Patrząc na to z drugiej strony, to znów trzeba powiedzieć, że stara GieKSa taki mecz by przegrała w końcówce. Można powiedzieć, że w Krakowie – z mega słabą Cracovią – nie ugraliśmy nawet punktów. Aż tak słaba jak Pasy Korona wczoraj nie była. Więc remis na wyjeździe z solidną drużyną z ekstraklasy oczywiście nie jest złym wynikiem. Oczywiście należy wziąć pod uwagę też nasze osłabienia kadrowe. Przecież nie było Strączka, Klemenza, Kowalczyka, Galana, Zrelaka. Trener musi odkrywać i dostosowywać szerszą kadrę. I znowuż jak na to, że mamy tyle osłabień – wyniki są bardzo w porządku.

Tylko ten niedosyt. Naprawdę można było w tym spotkaniu ugrać więcej i poprawić swoją sytuację w tabeli dopisując trzy punkty. Tak dopisujemy jeden. Co oczywiście też jest zdobyczą. Każdy punkt jest na wagę złota.

Po tej fatalnej porażce z Cracovią GieKSa rozegrała cztery mecze – dwukrotnie u siebie wygrywając i dwa razy remisując na wyjeździe. Ostatecznie jest to układ bardzo dobry. Grając w taki sposób przez cały sezon zdobywa się 68 punktów. W obecnych rozgrywkach wystarczyłoby do mistrzostwa. Ostatecznie więc ostatnia tzw. forma katowiczan jest bardzo dobra.

Każdy był po tym meczu niepocieszony. Jacek Zieliński – znany ze swojego marudzącego tonu – tak właśnie trochę pomarudził na konferencji prasowej. Rafał Górak też nie był przeszczęśliwy, ale też mówił, żeby nie utyskiwać aż tak bardzo na ten remis. No i te nastroje szkoleniowców chyba oddają, to co widzieliśmy w Kielcach. Każdy był trochę rozczarowany po tym remisie, a jednocześnie wiedział, że można było ten mecz przegrać. Więc nie narzekam aż tak bardzo, ale trochę narzekam.

Patrząc teraz na perspektywę gry w pucharach – myślę, że Raków i Górnik znajdą się w czwórce. Jeśli tak, to piąte miejsce da przepustkę do Europy, bo obie ekipy zagrają w finale Pucharu Polski w najbliższą sobotę. Wychodzi więc na to, że o to piąte miejsce w pucharach rywalizować będzie GieKSa, Wisła Płock i Zagłębie. Lubinianie dali ciała z ekipą z Niecieczy i wygląda jakby spuchli, choć lekceważyć ich nie można. Dzisiaj z zapartym tchem będziemy obserwować mecz Wisła – Radomiak i musimy kibicować gościom – od wyniku tego spotkania będzie zależeć bardzo, bardzo wiele. Natomiast żadna z wymienionych trzech drużyn kompletu punktów raczej nie zdobędzie, więc trzeba zminimalizować punktowe straty. Na plus jest to, że i z Zagłębiem, i z Płockiem mamy lepsze bilanse bezpośrednie.

Świat się nie zawali, jeśli GieKSa do pucharów nie wejdzie. Przecież jeszcze niedawno walczyliśmy o utrzymanie. Ale nie ma się co oszukiwać, matematyka mówi, że udział w Europie jest po prostu realny. Jeśli na przykład GieKSa zdobyłaby w ostatnich czterech kolejkach 7-8 punktów, to gra w eliminacjach Ligi Konferencji będzie bardzo możliwa. To jest bonus, szansa, która się nadarza. I grzechem byłoby nie powalczyć.

Jest jednak jeden warunek. Z Termalicą za tydzień trzeba bezwzględnie wygrać. Jakkolwiek nie jest to typowy outsider prezentujący się beznadziejnie, to jednak jest to ostatnia drużyna ligi, którą będziemy podejmować. W kolejnych trzech spotkaniach o punkty będzie dużo trudniej. Trzeba więc sobie ustawić sytuację tak, żeby z 47 punktami startować do trzech ostatnich kolejek.

Kontynuuj czytanie

Galeria Kibice Piłka nożna

Kibicowskie święto w Kielcach

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Zapraszamy do galerii z Kielc, gdzie GieKSa podzieliła się punktami z Koroną. Zdjęcia zrobił dla Was Misiek. 

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Górak: Nie będę przesadzał z ubolewaniem

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Po meczu Korona Kielce – GKS Katowice wypowiedzieli się trenerzy obu drużyn – Jacek Zieliński i Rafał Górak. Poniżej prezentujemy główne opinie szkoleniowców, a na dole zapis audio całej konferencji prasowej.

Rafał Górak (trener GKS Katowice):
Przyjmujemy i szanujemy tę zdobycz punktową – jednopunktową. Wydaje mi się, że nie byliśmy dzisiaj najlepszą wersją siebie, na pewno mogliśmy grać lepiej, szczególnie w działaniach, gdy mieliśmy piłkę. Trochę to szwankowało i z tego może troszkę jestem niezadowolony. Jednak z samego przebiegu meczu, gdzie uważam, że remis jest sprawiedliwy, nie będę zbytnio przesadzał z ubolewaniem nad tym punktem. Bo to jest trudny teren i nikomu się łatwo tutaj nie gra. Był pełny stadion i to też chyba fajne dla kibiców, bo ci ludzie dzisiaj dużo dawali, widać dużo walki i zaangażowania. Były momenty lepsze i gorsze zarówno w jednej, jak i drugiej drużynie, dlatego uważam, że jest okej. Cieszę się również, że drużyna jako całość zdaje egzamin, w takim momencie, bo dzisiaj przyjechaliśmy bez sześciu ważnych zawodników. Ta głębia kadry, chciałem to podkreślić, daje radę i zawodnicy, którzy grali mniej wchodzą i realizują swoje zadania. Remis przyjmuję ze zrozumieniem, uważam, że jest to wynik zasłużony.

Jacek Zieliński (trener Korony Kielce):
Nie wiem jak ocenić ten mecz i ten punkt, czy on jest zdobyty czy są dwa stracone. Ale jak się goni wynik i ma się punkt w końcówce, to jest to w miarę zdobycz. Natomiast liczyliśmy na więcej, trochę inaczej miała wyglądać pierwsza połowa, oddaliśmy za dużo przestrzeni przy stałych fragmentach. Wiedząc, że GKS jest w tym groźny, to najbardziej boli, jak się traci taką bramkę. No nic, w piątek kolejny mecz u siebie i tu już nie będzie półśrodków, tu po prostu trzeba wygrywać.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga