Piłka nożna
[KONFERENCJA] Cieszymy się, że trzy punkty jadą do Katowic
GKS Katowice pokonał Chrobrego Głogów 2:0. Po meczu odbyła się tradycyjna konferencja prasowa. Zobaczcie, co ciekawego mieli do powiedzenia trenerzy obu klubów.
Jacek Paszulewicz: Tabela nie kłamała, było to spotkanie dwóch dobrych drużyn. Kontrowaliśmy przebieg spotkania w pierwszej połowie, ale w drugiej już w pewnym momencie cofnęliśmy się za głęboko i oddaliśmy rywalom zbyt dużo pola. Chrobry to drużyna, która potrafi grać w piłkę. Cieszymy się, że trzy punkty jadą do Katowic, choć mogliśmy wynik meczu rozstrzygnąć wcześniej.
Grzegorz Niciński: Zacznę od gratulacji dla GKS-u za kolejne zwycięstwo, straciliśmy bramkę po stałym fragmencie gry, czego się obawialiśmy. Graliśmy w dziesiątkę, ale do samego końca chcieliśmy odwrócić losy meczu. Razem wygrywamy, razem przegrywamy. Czas na mecz w Łęcznej. Gramy w każdym meczu o trzy punkty, patrzymy w przyszłość i walczymy o awans. Sędzia? Nie chcę wypowiadać się na temat pracy sędziego, ale moich zawodników. Niestety kilku zagrało słabiej i nie będę komentował decyzji sędziego. Najpierw sami wszystko zróbmy lepiej. Od tego jest delegat.
Pytania od dziennikarzy:
GieKSa.pl: Jakie czekają nas decyzje personalne w najbliższych spotkaniach? Czy granie co trzy dni będzie miało na to wpływ?
Jacek Paszulewicz: Mamy mocną kadrę. Do autokaru weszło 23 zawodników i każdy z nich ma szansę na granie Ta ekipa jest bardzo mocna fizycznie, bo dużo pracowaliśmy nad przygotowaniem motorycznym. Nie boję się tego, a i inne zespoły także będą grały już w tym samym cyklu co my. Nie ma jakiś urazów, więc to też cieszy, ale raport medyczny będę miał dopiero jutro rano.
Piłka nożna
LIVE: Remis cenniejszy niż złoto
17.05.2026 Katowice
GKS Katowice – Jagiellonia Białystok 2:2
Bramki: Nowak (3), Galan (78) – Vital (31), Pululu (56-k)
GKS: Strączek – Wasielewski, Czerwiński, Jędrych, Olsen (90. Klemenz), Galan (90. Jirka) – Kowalczyk, Milewski (65. Rasak), Nowak, Marković (65. Wędrychowski) – Zrel’ák (65. Szkurin).
Jagiellonia: Abramowicz – Wojtuszek, Vital, Kobayashi, Montoia, Pozo (76. Jóźwiak), Kozłowski (90. Nahuel), Lozano (63. Mazurek), Imaz, Szmyt, Pululu (63. Bazdar).
Ż.kartki: Wasielewski, Jędrych, Galan, Olsen
Cz.kartki:
Sędzia: Paweł Raczkowski (Warszawa)
Widzów: 14651
Galeria Piłka nożna
My im nie dali wygrać
Ostatni mecz w tym sezonie na Nowej Bukowej GieKSa zremisowała z Jagiellonią Białystok 2:2. Zapraszamy do fotorelacji z Areny Katowice.
Piłka nożna Wywiady
Wasielewski: Tutaj się odnalazłem
Po wysokiej wygranej z Termalicą porozmawialiśmy z Marcinem Wasielewskim, reprezentującym w przeszłości barwy Termalici oraz z Mateuszem Kowalczykiem, wracającym na boisko po kontuzji.
Długo zastanawiałeś się nad przedłużeniem kontraktu?
Marcin Wasielewski: Zależy od punktu widzenia. Fajnie, że się po prostu dogadaliśmy i przedłużyłem kontrakt. Jest mi tutaj dobrze, świetnie się czuję. Fajnie, że będzie więcej o dwa lata.
Po twojej przygodzie z Termalicą dziennikarze mówili, że niekoniecznie się sprawdziłeś, a…
Nie lubię mówić o przeszłości. Są to pewne rzeczy, których wiele osób nie rozumie i nie wie. Tutaj się po prostu odnalazłem, dostałem większą szansę. Byłem w stanie pokazać na co mnie stać i myślę, że teraz nieźle to wygląda.
Teraz wiele osób ocenia cię jako najlepszego wahadłowego ligi.
Czy najlepszy? Znam swoją wartość, każdym meczem próbuję robić swoje i nie odpuszczać. Przede wszystkim nie mieć żadnych pretensji do siebie, robić wszystko, co w mojej mocy. Jeżeli to tak fajnie wygląda, to się cieszę. Mam nadzieję, że będę to powielał w każdym kolejnym występie.
Fassbender już pewnie widział tę piłkę w siatce, a ty wyskoczyłeś mu zza pleców i wybiłeś za linię końcową.
Taktyka jest na początku trudna do zrozumienia, ale po okresie wdrożenia to są już automatyzmy. Robi się to automatycznie, intuicyjnie, nie zastanawia się nad tym. Po prostu to wychodzi – jeśli gra się ciągle tym systemem, to jest znacznie łatwiej. Mnie on odpowiada, bo mogę pokazać w całej krasie moje umiejętności, w grze do przodu i z tyłu.
Wybiegasz już myślami w europejskie puchary?
Przede wszystkim następny mecz. Piast Gliwice – to jest najważniejsze. Żadne puchary i myślenie gdzieś w przód. Najważniejszy jest zawsze następny rywal.
Pierwsza bramka w tym sezonie, od razu po powrocie po kontuzji.
Mateusz Kowalczyk: Dokładnie. Nie ukrywam, że siedziało mi gdzieś w głowie to, że nie strzeliłem, ale w końcu się udało. Wygraliśmy wysoko, chociaż wydaje mi się, że mecz nie porywał piłkarsko zarówno w moim wykonaniu, jak i drużyny. Cieszę się, że ta bramka przyszła, lekka ulga.
Jaki był plan na ten mecz?
Chcieliśmy zagrać swoje i strzelić jak najszybciej bramkę i cieszy, że to się udało w pierwszej połowie. Termalica naprawdę wyglądała dobrze piłkarsko, ale mieliśmy gdzieś łatwość z dochodzeniem do sytuacji, to był klucz.
Jaki był przekaz w szatni po tym, jak straciliście bramkę, która mogła dać wiatru w żagle rywalowi?
To nie było potrzebne. W szatni sobie powiedzieliśmy, że musimy zacząć lepiej grać w piłkę i więcej się przy niej utrzymywać, bo w pierwszej połowie za szybko się jej pozbywaliśmy, to nie było potrzebne.
Długo byłeś poza grą, jak czułeś się dziś na boisku?
Pogoda nie pomagała. W 60-70. minucie odczuwałem ten mecz, ale miałem dużo ćwiczeń dodatkowych, biegania. Też trenuję z drużyną ostatnie 1,5 tygodnia, fizycznie jest coraz lepiej. Te ostatnie trzy mecze będą jeszcze lepsze fizycznie.
Od początku był taki plan, że grasz te 60-70 minut?
Nie mam pojęcia *śmiech*. Trenera trzeba spytać.
Jesteśmy na trzecim miejscu, chyba możemy o tym mówić głośno, że w tym momencie, na tym etapie sezonu, europejskie puchary to jest cel GKS-u Katowice.
Patrzymy w górę. Teraz wygraliśmy ważne mecz z Termalicą, za tydzień jedziemy na Piasta. Ta liga jest taka, że nie można nic zlekceważyć. Jedna porażka może cię zepchnąć w dół, a jedna wygrana wywindować do góry. Musimy być skupieni na kolejnym zadaniu.
Dzisiaj fantastyczna atmosfera na Arenie Katowice, czuliście to na boisku?
Super było. Mimo tego, że gramy o 12 w niedzielę, to kibice dali radę. To niesie się, doping po każdym wślizgu czy udanym zagraniu pomaga zawodnikowi na boisku.


jacek
21 kwietnia 2018 at 21:49
to nie kalinkowski !!!
Oberschlesien
21 kwietnia 2018 at 22:07
panie trenerze ,jestes pan wielki….trzeba przyznac ze swietna robote pan robi….w tak ciezkim terminarzu wygrac tyle meczy…..daj nam pan jeszcze zwyciestwo z tymi niebieskimi …..a bedzie pan geniuszem
Piter
21 kwietnia 2018 at 23:12
Trzymać ekipe w ryzach i polewać głowy zimną wodą. Murowanym kandydatem do awansu już byliśmy. To jest ta GieKSa.
Fajnie że Grzesiek Goncerz wraca do składu i widać że chce pokazać że ma coś jeszcze do udowodnienia kibicom. A szczególnie z 5 sektora
mat
22 kwietnia 2018 at 06:55
ogladałem transmisje i podobało mi sie to ze było słychac naszego trenejro, ze nie siedział w budzie jak Mandrysz ciagle ustawiał piłkarzy nawet komentatorzy to zauwazyli. Jak by tego bylo mało to jego uwagi pokrywały sie z moimi. Gosciu wie o co chodzi u nas. Widac to tez po wypowiedziach nie mówi po przegranym meczu ze zagrali dobry mecz.
kompen
22 kwietnia 2018 at 10:43
masz rację, mat. Trener przez cały mecz ustawiał piłkarzy, używał mocnego języka (nie cackał się z nimi, szczególnie z Gonzem). Charyzmatyczny i twardy gość-takiego było nam trzeba w Katowicach!
Erwin
22 kwietnia 2018 at 23:36
Jeszcze 8 małych kroczków a nasze marzenia o… Pewnie zostaną spełnione!