Dołącz do nas

Piłka nożna

[KONFERENCJA] Górak: „Zawsze wynik remisowy na wyjeździe daje punkt”

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Na konferencji pomeczowej głos zabrali trenerzy obu drużyn – Rafał Górak oraz Tomasz Kafarski.

Rafał Górak: Emocje pomeczowe. Szkoda mi tych piętnastu/dwudziestu minut drugiej połowy. One zaważyły na tym troszeczkę niekorzystnym wyniku dla nas. Jednak zawsze wynik remisowy na wyjeździe daje punkt. Graliśmy moim zdaniem na bardzo trudnym terenie, jeśli chodzi o samo boisko, bo było wiadomo, że w Niepołomicach grają dwa zespoły. Wiatr, śnieg, bardzo trudne warunki. Graliśmy bardzo mocno zdefiniowaną piłkę i byliśmy na pewno dużo lepszym zespołem od Sandecji. Pierwsza połowa wskazywała, że mamy mecz pod totalną kontrolą, prowadziliśmy 1-0 wydaje mi się całkowicie zasłużenie. Rzut karny i niewykorzystanie szansy na podwyższenie jednak dała jakiś tlen drużynie przeciwnej, ona zmieniła ustawienie. W drugiej połowie trener Kafarski starał się zrobić coś więcej w stosunku do naszego ustawienia i starał się nam nasze atuty odebrać. To mu w pewnym momencie zafunkcjonowało, ale ten niestrzelony rzut karny po prostu spowodował, że na moment straciliśmy koncentrację, tak ogromną koncentrację, która nas w tym meczu cechowała, bo później do końca drugiej połowy jednak trzeba powiedzieć, że znowu ta piłka była po naszej stronie. Na pewno mamy niedosyt, ale z samej gry i samej organizacji gry i z samego pomysłu na spotkanie jestem bardzo zadowolony, zawodnicy pracują bardzo ciężko, świadomi tego, że być może zawodzą i samych siebie troszeczkę i nie tylko, bo wiadomo, że kibic zawsze będzie miał chęć wygrania meczu i zawsze będzie do tego dążył. Ja zawsze chylę czoła przed tymi ludźmi, którzy za nami jeżdżą, natomiast rzeczywiście dzisiaj uważam, że GKS Katowice był drużyną taką, jakbym chciał widzieć na meczach wyjazdowych, aczkolwiek mam niedosyt, że nie wygraliśmy tego spotkania. Na pewno o tę jedną bramkę byliśmy lepsi. Piłka ma to do siebie, że najważniejsze to, co w sieci i tak to zostawmy. 1-1 i gratuluję przeciwnikowi meczu i również Tomkowi Kafarskiemu, którego znam od wielu lat, także wszystkiego dobrego Tomek i gramy dalej.

GieKSa.pl: Co było powodem zmiany wykonawcy rzutów karnych? 

Arek Jędrych w przerwie zgłosił uraz kolana i sytuacja była bardzo trudna. Natomiast Arek na własną prośbę postanowił grać dalej i czekaliśmy tylko, czy się ten uraz rozwinie, czy też będzie w takiej sytuacji. W momencie rzutu karnego ustaliliśmy z Kubą, że jednak lepiej będzie, aby on strzelał. Oczywiście zawodnikiem numer jeden był Arek, ale jednak ten uraz kolana prawego, taki dyskomfort w tym ciężkim boisku spowodował, że oddał to Kubie.

GieKSa.pl: Jak ze zdrowiem Grzegorza Rogali? Był dzisiaj na ławce, ale nie zagrał.

Mamy ten okres od meczu z Podbeskidziem. W zasadzie wczoraj Grzesiek był na pełnym treningu i wczoraj zdecydowaliśmy, że w ogóle jedzie na mecz. Grzesiek i ja nie mieliśmy pełnego komfortu, aby grał od pierwszej do ostatniej minuty, także po meczu go zapytałem, czy wszystko jest ok i jest ok i to jest najważniejsze, że Grzesiek będzie do naszej dyspozycji w następnym mikrocyklu.

***

Tomasz Kafarski: Na pewno ten mecz trzeba podzielić na dwie połowy. Tak jak prawdziwy mecz. Pierwsza połowa zdecydowana dominacja GieKSy, zdobyta bramka, ale potem było najważniejsze to, co się wydarzyło w szatni, nasza reakcja i to jak piłkarze na tę naszą reakcję zareagowali. Fajnie, że z perspektywy tego, jak ten mecz wyglądał do przerwy i mógł wyglądać, gdyby nasz bramkarz nie obronił karnego. Kończy się to wynikiem remisowym. Myślę, że to jest taki fajny akcent reakcji zespołu i myślę, że będziemy się przygotowywać bardzo dobrze do kolejnego spotkania. Będę miał więcej czasu i myślę, że z każdym kolejnym meczem ta druga połowa, a szczególnie te 20 minut będzie takie jak Sandecja, którą będziemy oglądali.

Portal GieKSa.pl tworzony jest od kibiców, dla kibiców, dlatego zwracamy się do Ciebie z prośbą o wsparcie poprzez:

a/ przelew na konto bankowe:

SK 1964
87 1090 1186 0000 0001 2146 9533

b/ wpłatę na PayPal:

E-mail: [email protected]

c/ rejestrację w Superbet z naszych banerów.

Dziękujemy!


10 komentarzy
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

10 komentarzy

  1. Avatar photo

    Mario190580

    11 marca 2023 at 18:24

    Brawo Górak,ogromny sukces

  2. Avatar photo

    Maks

    11 marca 2023 at 18:40

    Wypierdalaj komediancie….

  3. Avatar photo

    Eder

    11 marca 2023 at 19:21

    Czyli generalnie jest dobrze . Pogratulować samopoczucia . Wspaniały system motywacyjny . Tak od lat …

  4. Avatar photo

    3kolory

    11 marca 2023 at 21:35

    Ja już nie wiem co myśleć!?!?

    Dlaczego wszędzie da się coś zrobić tylko nie u nas!!!

  5. Avatar photo

    Solski

    12 marca 2023 at 09:51

    Jędrych gra cały mecz i do karnego nie może podejść?
    Nogę by mu urwało? Człowieku zastanów się co Ty pieprzysz, a najlepiej odejdź.
    Wszędzie gdzie jest biedniej można, u nas nie., A… zapomaniałem. Przecież obóz był w słonecznej Turcji, a nie na takich boiskach jak w Niepołomicach. No to tłumaczy wiele. Człowieku WON

  6. Avatar photo

    jan

    12 marca 2023 at 14:36

    panie Gorak nie pograzaj sie pan juz bardziej swoimi wypowiedziami…my wiemy posadka ciepla ,konsekwencji zadnych ale to jak pan przygotowal ten zespol i to ze nie ma pan zadnego wplywu na druzyne powoduje ,ze juz po meczu z Wisla pana nie powinno byc na Bukowej…

  7. Avatar photo

    Łukasz

    12 marca 2023 at 15:42

    Myślałem kiedys że Nasz trener to człowiek co ma honor itd.
    Ale przykro mi to mówić myliłem się. Ciągle pierdolenie o ciężkiej pracy i budowa zespołu. Zero pomysłu, zero czegoś na co dałoby się patrzeć. Przebłysk raz na rundę a reszta to dno i kupa mułu.
    Wypierdalaj Pan

  8. Avatar photo

    Korek

    12 marca 2023 at 19:04

    A blaszok dalej będzie śpiewał ” czy wygrywasz czy nie……”
    Ileż kurwa można? Lata upokożeń , porażki z wiochami, i ciągły marazm.
    Kiedy się kurwa obudzą kibice?
    Tu trzeba w każdym meczu nazywać rzeczy po imieniu, czyli Górak , Szczerbowski i nieudaczniki którym zawadza piłka przy nodze, WON.
    Kopią się po czołach, liżą po jajach, a kibice nic. Towarzystwo wzajemnej adoracji.
    Miasto daje kasę, grube miliony, a partacze mają kontrakty wyjebane w kosmos, kasę rozdupiają na wycieczki po Polsce i wczasy w Turcji. ZERO ambicji, ZERO umiejętności.
    Zanim Górak nauczy się ligi, to spadniemy do 2ej ligi, i po chuj nam potem nowy stadion? Żeby grać z Lechem 2 ?
    Na razie to wygląda, jak pralnia pieniędzy. Nikt nic nie robi, kasa się rozchodzi, i wszyscy są szczęśliwi,biznes się kręci. KIBICE OBUDŹCIE SIĘ.

  9. Avatar photo

    Robi

    12 marca 2023 at 20:24

    Tzn. Resovia remis lub gorzej to dziękujemy

  10. Avatar photo

    Gieksiarz

    13 marca 2023 at 12:32

    Niestety,ale dopóki nie będzie prywatnego inwestora i sponsora, który będzie wymagał i rozliczał za brak wyników,to dobrze nie będzie…. Dziwię się jedynie miastu i Krupie, że ładują w sekcję piłki nożnej tyle siana,a efektów ZERO!Tu potrzeba jakiegoś prezesa z jajami,jak śp Marian Dziurowicz, który potrafił pierdolnąć pięścią w stół i miał autorytet…..Niestety,ale złote czasy naszej ukochanej GieKSy już dawno minęły i prędko nie wrócą…A już napewno nie wrócą za rządów tego towarzystwa wzajemnej adoracji….. Przecież ludzie, praktycznie żaden z obecnych zawodników u nas grających nie zrobił ŻADNEGO postępu, wręcz odwrotnie…..Jak to jest, że zawodnicy którzy u nas nic nie grali,poszli gdzieś indziej i jakoś się da?? Ściągamy w każdym okienku transferowym jakiś szrot,odpady z innych klubów czy zawodników z kontuzją jak np Tanżyna czy ten szczyl co się wyleczył na koszt Gieksy i zwiał…Czy wy myślicie, że taki Widzew by oddał zdrowego zawodnika ot tak (Tanżyna)???

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Piłka nożna

Kompromitacja

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Po ostatnim meczu z Arką Gdynia, humory w Katowicach były bardzo dobre. GieKSa odbiła się od dna i w fantastycznym stylu pokonała gdynian. Piłkarze Rafała Góraka chcieli podtrzymać tę passę. Ten sam plan miał jednak Górnik Zabrze, który również efektownie odprawił z kwitkiem Pogoń Szczecin. Przy Roosevelta zapowiadało się naprawdę świetne widowisko, przy rekordowej – 28-tysięcznej – frekwencji.

W GieKSie nastąpiła jedna zmiana w porównaniu z meczem z Arką. Kontuzjowanego Alana Czerwińskiego zastąpił Lukas Klemenz, czyli bohater meczu z gdynianami. W składzie zabrzan ponownie zabrakło Lukasa Podolskiego (ale był już na ławce), mogliśmy natomiast obawiać się dynamicznych Ousmane Sowa i Tofeeka Ismaheela.

Początek meczu był wyrównany, ale drużyny nie stwarzały sobie sytuacji bramkowych, choć gdyby w 5. minucie Adam Zrelak dobrze przyjął piłkę wyszedłby sam na sam od połowy boiska z Łubikiem. W 11. minucie lekko uciekał Klemenzowi Tofeek Ismaheel, który wbiegł w pole karne i nawijał naszego obrońcę, ale Lukas ostatecznie zablokował ten strzał. W 19. minucie Kubicki bardzo dobrze obsłużył prostopadłym podaniem Ambrosa, który kąśliwie uderzał, ale Dawid Kudła bardzo dobrze obronił ten strzał. Pięć minut później w pole karne próbował wdzierał się Borja Galan, ale jego strzał został zamortyzowany. W pierwszych trzydziestu minutach nieco lepiej prezentował się Górnik i mógł to przypieczętować bramką, gdy fatalną stratę przed polem karnym zaliczył Kacper Łukasiak, ale po wygarnięciu piłki przez Kubickiego nie doszedł do niej Liseth. Niestety cofnięta gra GKS nie opłaciła się. Galan dał bardzo dużo miejsca w polu karnym rywalowi, a Ousmane Sow skrzętnie to wykorzystał, wycofując piłkę na 16. metr do Patrika Hellebranda, który pewnym strzałem pokonał Kudłę. W końcówce GKS miał kilka stałych fragmentów gry, ale w przeciwieństwie do meczu z Arką, tutaj nie było z tego żadnego zagrożenia.

Początek drugiej połowy mógł być fatalny. Klemenz wyprowadzał tak, że podał do przeciwnika, piłka zaraz poszła do niepilnowanego Janży, ten wycofał do Sowa, analogicznie jak ten zawodnik w pierwszej połowie, jednak Sow strzelił technicznie obok słupka. Po chwili, w zamieszaniu w polu karnym po wrzucie z autu Kowalczyka, ekwilibrystycznie do piłki próbował dopaść Kuusk, ale nic z tego nie wyszło. Po chwili i tak było 2:0. W 53. minucie piłkarze GKS zagrali niebywale statycznie w polu karnym. Dośrodkowywał Ambros, a kompletnie niepilnowany, choć wśród tłumu naszych (!) zawodników Liseth z bliska skierował piłkę do siatki. W 61. minucie znów rozmontowali naszą dziurawą obronę rywale, Janża znów mając lotnisko na skrzydle, popędził i wycofał po ziemi, a Sow tym razem strzelił niecelnie. Po chwili mieliśmy zmiany, weszli na boisko Aleksander Buksa i debiutujący w GKS Jesse Bosch. Trzy minuty później było po meczu, gdy doszło do absolutnie kuriozalnej sytuacji. Marten Kuusk zagrywał do Kudły. Problem w tym, że naszego bramkarza nie było w bramce i piłka wpadła do siatki ku rozpaczy estońskiego defensora. Kilka minut później swoją szansę miał Ismaheel, ale po dośrodkowaniu z prawej stroną i strzale zawodnika bardzo dobrze interweniował Kudła. W 81. minucie z dystansu uderzał wprowadzony na boisko Lukas Podolski, ale znów obronił bramkarz. W 88. minucie na strzał zdecydował się Kuusk, a piłka musnęła górną stronę poprzeczki. Po chwili była powtórka, uderzał z daleka Gruszkowski i również piłka otarła obramowanie, tym razem spojenie.

Wygląda na to, że GKS przegrał to spotkanie już przed meczem, ewentualnie w trakcie pierwszej połowy. Nie da się z Górnikiem Zabrze, grając tak asekuracyjnie, liczyć na cud i to, że rywale nie strzelą bramki. Dodatkowo po utracie bramki posypało się całkowicie wszystko i nie dość, że nadal nie mieliśmy nic z przodu, to jeszcze popełnialiśmy katastrofalne błędy z tyłu, a gospodarze skrzętnie to wykorzystali. Był to najsłabszy mecz GKS w tym sezonie. Nie chodzi o wynik. Sposób gry był nieprzystający ekstraklasowej drużynie.

23.08.2025, Zabrze
Górnik Zabrze – GKS Katowice 3:0 (1:0)
Bramki: Hellebrand (40), Liseth (53), Kuusk (64-s).
Górnik: Łubik – Kmet (70. Szcześniak), Janicki, Josema (76. Pingot), Janża, Kubicki, Hellebrand, Ambros (70. Podolski), Sow (69. Dzięgielewski), Liseth, Ismaheel (76. Lukoszek).
GKS: Kudła – Wasielewski, Klemenz, Jędrych, Kuusk, Galan (70. Gruszkowski) – Błąd (70. Łukowski), Kowalczyk, Łukasiak (61. Bosch), Nowak (78. Wędrychowski) – Zrelak (61. Buksa).
Żółte kartki: Nowak.
Sędzia: Szymon Marciniak (Płock).
Widzów: 28236 (w tym 4300 kibiców GieKSy).

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Szymon Marciniak w końcu sędzią El Clasico

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Sędzią sobotniego meczu Górnik Zabrze – GKS Katowice będzie Szymon Marciniak z Płocka. Śląski Klasyk odbędzie się w sobotę o godzinie 20.15.

Arbitra przedstawiać nie trzeba, ale jednak to zrobimy. Nasz sędzia międzynarodowy ma CV tak bogate, że ciężko objąć wszystko. Według portalu 90minut.pl pierwsze udokumentowane spotkanie to mecz Pucharu Polski w 2006 roku pomiędzy Spartą Augustów i Mrągowią Mrągowo. Szybko piął się po szczeblach kariery i już w kolejnym sezonie prowadził trzy mecze ówczesnej drugiej ligi, czyli zaplecza ekstraklasy.

Uwaga! Wówczas – 5 kwietnia 2008 poprowadził jedyny w swojej karierze mecz GKS Katowice, było to spotkanie w Turku, w którym GKS Katowice zremisował z miejscowym Turem 1:1. Poniżej możecie zobaczyć bramki z tego meczu, nakręcone przez autora niniejszego artykułu. Gola dla GKS zdobył wówczas Krzysztof Kaliciak, a wyrównał dobrze nam znany, grający później w GieKSie – Filip Burkhardt.

Już w sezonie 2008/09 zadebiutował w ekstraklasie, prowadząc mecz GKS Bełchatów z Odrą Wodzisław. Od następnego był już etatowym arbitrem w ekstraklasie, w której sędziuje nieprzerwanie od 15 lat.

W sezonie 2012/13 przyszedł debiut w europejskich pucharach, gdy w Lidze Europy sędziował mecz Lazio z Mariborem. Dwa lata później zadebiutował w Lidze Mistrzów spotkaniem Juventus – Malmo.

Wyliczanie wszystkich prowadzonych przez Marciniaka meczów byłoby dużym wyzwaniem. Spójrzmy po prostu na zbiorczą liczbę spotkań, które prowadził konkretnym europejskim drużynom na przestrzeni tych lat – głównie w Lidze Mistrzów, a także w minimalnym stopniu w Lidze Europy:

Inter Mediolan – 10
Real Madryt – 9
Atletico Madryt – 8
Liverpool, PSG – 7
Juventus, Barcelona, Milan – 6
Bayern, Manchester City, Tottenham, Lyon, Benfica – 4
Sevilla, Feyenoord, Napoli – 3

W mniejszej liczbie prowadził też mecze takich drużyn jak m.in. Lazio, Fiorentina, Manchester United, Roma, BVB, Ajax, Bayer Leverkusen, Lipsk, Atalanta, OM, FC Porto, Chelsea, Sporting, Galatasaray czy Arsenal. Dodajmy, że w zestawieniu nie są uwzględnione spotkaniach w ramach choćby Klubowych Mistrzostw Świata, gdzie dodatkowo dwukrotnie sędziował Realowi Madryt.

W 2013 sędziował swój pierwszy finał Pucharu Polski – pierwszy z dwóch meczów Śląska Wrocław z Legią Warszawa. Później jeszcze trzykrotnie prowadził mecz finałowy na Stadionie Narodowym.

W swojej europejskiej przygodzie był arbitrem kilku spotkań, które obrosły legendą. Na przykład w 2017 był rozjemcą pierwszego meczu 1/8 finału Ligi Mistrzów, w którym PSG pokonało Barcelonę 4:0. Ten mecz był preludium do historii z rewanżu, gdzie Blaugrana po niesamowitej remontadzie zwyciężyła 6:1. Rok później w tej samej fazie na Marciniaka posypała się lawina krytyki po meczu Tottenham – Juventus (1:2), w którym nasz arbiter popełnił duże błędy. W 2023 roku sędziował w półfinale pogrom Realu Madryt przez Manchester City, kiedy podopieczni Pepa Guardioli wygrali 4:0. A w zeszłym sezonie niesamowite spotkania w 1/8 i 1/2 finału pomiędzy Atletico i Realem oraz Interem i Barceloną – w obu przypadkach były to rewanże. W derbach Madrytu arbiter miał absolutnie nietypową sytuację, gdy w konkursie jedenastek Julian Alvarez dwa razy dotknął piłkę – co dopiero – i to w wielkich kontrowersjach – wykazał VAR. Znowuż w pojedynku na Giuseppe Meazza widzieliśmy prawdziwy spektakl piłki. Gdy w 87. minucie Raphinia trafiał na 3:2 dla Barcelony, wydawało się, że jest pozamiatane. Wyrównał w doliczonym czasie Acerbi, a w dogrywce Nero-Azurri za sparwą Frattesiego przechyli szalę na swoją korzyść.

Szymon Marciniak od dekady prowadzi też mecze reprezentacji. Prowadził spotkania na Mistrzostwach Europy i Świata. W 2016 roku był rozjemcą meczów Hiszpania – Czechy, Islandia – Austria i Niemcy – Słowacja. Podczas Mundialu w Rosji sędziował spotkania Argentyna – Islandia i Niemcy – Szwecja z fenomenalnym trafieniem Kroosa w doliczonym czasie z rzutu wolnego. Na Mistrzostwach Świata w Katarze prowadził spotkania Francja – Dania i Argentyna – Australia, a na Euro 2024 Belgia – Rumunia i Szwajcaria – Włochy.

Na deser zostawiliśmy oczywiście największe sukcesy polskiego sędziego. Czyli sędziowane finały. Najpierw finał Klubowych Mistrzostw Świata 2024, w którym Manchester City pokonał Fliminense 4:0. City zapewniło sobie udział w turnieju poprzez wygranie Ligi Mistrzów w 2023 roku, który również prowadził polski sędzia – Anglicy pokonali Inter Mediolan 1:0 po golu Rodriego. No i nade wszystko mecz meczów, najważniejsze wydarzenie w czteroleciu światowej piłki, czyli finał Mistrzostw Świata 2022 w Katarze: Argentyna – Francja. Finał niebanalny, bo z dwoma golami Leo Messiego i hat-trickiem Kyliana Mbappe. Marciniak był świadkiem ukoronowania Leo Messiego jako najlepszego piłkarza w historii futbolu, zwieńczającego swoją piękną karierę tytułem Mistrza Świata.

Ma w swoim dorobku także prowadzone finały Cypru, Grecji i Albanii oraz Superpuchar Europy.

Przechodząc do spraw przyziemnych – w obecnym sezonie Marciniak prowadził cztery spotkania ekstraklasy, w których pokazał 16 żółtych kartek (średnio 4 na mecz) i ani jednej czerwonej. Podyktował jeden rzut karny – dla Pogoni w meczu z Arką.

Oficjalnie prowadził tylko jedno wspomniane spotkanie GKS Katowice, natomiast na uwagę zasługuje fakt, że Marciniak był gościem specjalnym i sędzią podczas turniejów Spodek Super Cup 2024 i 2025. W obecnym roku zrobił też rzecz niesamowitą – prowadząc mecz w Arabii Saudyjskiej wieczorem dzień przed turniejem, sobie tylko znanymi sposobami przemieścił się do Katowic, by w Spodku już być około godziny 15.00 zwartym i gotowym do pracy.

Będzie to pierwszy Klasyk Szymona Marciniaka, bo mimo wielu wybitnych spotkań, nie udało mu się jeszcze poprowadzić hiszpańskiego El Clasico pomiędzy Realem Madryt i Barceloną.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Czego chcieć więcej?

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Pamiętamy otwarcie Nowej Bukowej i spektakularnie wygrany mecz z Górnikiem Zabrze. Wtedy to katowiczanie przełamali złą passę z zabrskim rywalem i w doliczonym czasie gry po golu Filipa Szymczaka po raz pierwszy Arena Katowice odleciała w szale radości. Jednocześnie jak dotychczas był to najbardziej efektowny i spektakularny moment tego stadionu.

Teraz czeka nas kolejne starcie z Górnikiem, tym razem jednak przy Roosevelta. Z tym stadionem nie mamy dobrych wspomnień. Od czasu spadku z ekstraklasy 20 lat temu, katowiczanie trzy razy grali oficjalne mecze w Zabrzu. Wyniki to 0:2, 0:1 i 0:3. Najświeższym wspomnieniem jest mecz z zeszłego sezonu, który GKS gładko przegrał 0:3, tracąc gola już w czwartej minucie po uderzeniu Lukasa Podolskiego. To był jeden z niewielu pojedynków zeszłej jesieni, w którym katowiczanie nie wyglądali na równorzędnego rywala i to mimo tego, że Górnik wcale nie grał jakiegoś wybitnego spotkania. Tak, ekstraklasa nas „przywitała” w środku rundy z przytupem.

Na co stać teraz nasz zespół w jutrzejszych derbach – nie wiadomo. Nie wiadomo do końca, w jakiej formie jest ekipa Rafała Góraka, choć trzeba przyznać, że od początku meczu z Legią ta dyspozycja daje wrażenie, że rośnie. Rzeczywiście pierwsza połowa przy Łazienkowskiej była bardzo dobra, cały mecz niezły, a kolejne spotkania – z Arką Gdynia – było już bardzo dobre. Można więc mieć nadzieję, że po początkowym blackoucie, nasza ekipa w końcu się obudziła i wskoczyła na właściwe tory drużyny środka tabeli.

Problem w tym, że stajemy naprzeciw silnej w tym sezonie drużyny. Zespół Michala Gasparika najpierw wygrał z Lechią, a potem na wyjeździe z Piastem. Być może – patrząc na ten sezon – nie są to jakieś wielkie sukcesy, ale każdy punkt, a zwłaszcza komplet należy cenić. Potem była porażka w Poznaniu i niezasłużona przegrana u siebie z Termaliką. Górnik w tym meczu dominował, ale to goście okazali się lepsi o jedną bramkę. Za to w meczu z Pogonią było do pewnego momentu odwrotnie – to Portowcy cisnęli, cisnęli, ale piłka nie chciała wpaść do siatki. Wkrótce więc sprawy w swoje ręce wzięli zabrzanie i trzykrotnie pokonali bramkarza ze Szczecina.

Jakby więc nie patrzeć – obie ekipy wygrały ostatnie swoje mecze trzema bramkami i to nie z ligowymi leszczami. To znamionuje naprawdę świetne widowisko jutro.

Ciekawi jesteśmy zestawienia GKS na ten mecz. Lukas Klemenz zasłużył się dwiema bramkami – pytanie, czy Alan Czerwiński będzie zdolny do gry, a może znów na ławce zasiądzie Marten Kuusk? No i kwestia środka boiska ciągle jest otwarta. Nie wydaje się, żeby miejsca nie zachował Kacper Łukasiak, bo w końcu zagrał dobry mecz z Arką. Pytanie, co z Adrianem Błądem, czy trener będzie nadal konsekwentnie stawiał na niego czy może szansę dostanie kolejny aspirujący zawodnik. Co do ataku, to nie mamy wątpliwości – Adam Zrelak musi być i już.

Śląski Klasyk to również święto na trybunach. Znów do Zabrza przyjedzie kilkutysięczna armia kibiców GKS Katowice. Rok temu mieliśmy świetne widowisko właśnie na trybunach, trochę gorsze na boisku, przede wszystkim za sprawą GKS. Ale drugi raz z rzędu chyba tak nie będzie. Pięknie by było odczarować ten stadion i zapewnić sobie drugie zwycięstwo w sezonie. Tak jak rok temu w szóstej kolejce. Skazywany na pożarcie GKS wygrał wówczas z Mistrzem Polski – Jagiellonią Białystok.

Sobota wieczór, primetime, jupitery, dwadzieścia kilka tysięcy kibiców, dwie drużyny w gazie, Szymon Marciniak z gwizdkiem. Czego chcieć więcej?

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga