Klub
Nowak: „W AWF osiągnąłem wszystko, czas na nowe wyzwanie”
W poniedziałek 19 czerwca odbył się briefing prasowy wiceprezesa GKS Katowice – Krzysztofa Nowaka, który dotyczył celów sportowych na przyszły sezon. Na sali obecny był ustępujący prezes Marek Szczerbowski.
Krzysztof Nowak: Dzień dobry. Bardzo serdecznie witam i rozpocznę od przeprosin za spóźnienie. Dzisiaj się bardzo dużo dzieje, wyszedłem właśnie z szatni piłkarzy. Odchodził dzisiaj i żegnał się z drużyną dyrektor Góralczyk, stąd opóźnienie. Cieszę się z licznego przybycia, świat mediów jest zainteresowany tym, co się dzieje w klubie. Bardzo serdecznie dziękuję panu prezydentowi Marcinowi Krupie oraz zastępcom za możliwość objęcia funkcji wiceprezesa. Wyzwanie niełatwe, przyszedłem z klubu akademickiego, z którym związany jestem 30 lat. Tamta droga została zakończona sukcesami, udało nam się doprowadzić do tego, że klub jest rozpoznawalny w skali europejskiej. U nas lokalnie GKS Katowice w świadomości mieszkańców jest w Katowicach klubem numer jeden. Jeszcze jedne podziękowania dla pana Szczerbowskiego za to, co zrobił przez ten czas. Kiedy wprowadzał mnie i przekazywał swoje obowiązki, zobaczyłem, jaki jest ogrom pracy w klubie wielosekcyjnym. Państwo doskonale wiecie, jak to wygląda w pojedynczych sekcjach, tutaj mamy jeszcze szachy. Ukłon dla Prezesa za to wszystko, co zrobił. Sportowo dwa mistrzostwa w hokeju oraz tytuł w sekcji kobiet, ukłony. Tutaj przypomnę, że funkcjonują procedury i jest to perfekcyjnie poukładane. Chcę się skupić na sprawach sportowych, na początek kilka drobnych podsumowań oraz oczekiwania klubu na sezon.
Jeśli chodzi o hokej, jesteśmy podwójnym Mistrzem Polski i będziemy grać w Pucharze Kontynentalnym. Wbrew opiniom mediów ja ufam trenerowi i dyrektorowi. Trener ma podpisany kontrakt, w sztabie nie ma żadnych zmian, przychodzą powoli kolejni zawodnicy, są oni selekcjonowani. Oczywiście będzie bardzo trudne zdobyć kolejnego mistrza, założyliśmy sobie cel półfinał play-off. Proszę wziąć pod uwagę, że w tegorocznych finałach było blisko, aby odpaść w pierwszej rundzie, i mogło być różnie.
W temacie siatkówki drużyna jest skompletowana, ale proszę nie pytać o nazwiska. Umówiliśmy się, że zrobimy prezentację i tam poznacie skład. Żaden z czołowych graczy nie odszedł, oczekiwania muszą być na miarę budżetu i gry w najlepszej lidze świata. Po rozmowie z Grzegorzem Słabym, marzeniem jest play-off i taki może nawet nie cel, ale marzeniem jest ponownie granie w play-offach, aby spełnić oczekiwania kibiców. Gdybyśmy z zawodników, którzy w ostatnich sezonach grali w naszym klubie, mieli skład, to byśmy walczyli o medale, co pokazuje, że jest u nas bardzo dobry klimat dla rozwoju młodzieży. Ja widzę problem w kwestii frekwencji, niektórzy mówią o godzinach meczów, czy lokalizacji, ale zrobimy wszystko, by publiczności było więcej i mamy pewne pomysły na działania, które mają rozwijać społeczność.
Jeśli chodzi o piłkę nożną kobiet, to wynik znakomity i niespodziewany. Założenie było w granicach czwartego miejsca, jednak dziewczyny zrobiły duży sukces. Graliśmy z zasłużonymi drużynami i pewnie państwo wiecie, że my ledwo ten sezon dograliśmy, mieliśmy ogromne problemy ze zdrowiem. Tylko geniusz trener Karoliny Koch i sztabu spowodował to, co widzieliśmy. Mieliśmy gotową fetę na meczu przy Bukowej, na którym było bardzo dużo ludzi. Na przyszły sezon musimy wzmocnić się 5-7 zawodniczkami. Dwie zawodniczki czołowe odeszły, ale ja głęboko wierzę w Karolinę Koch, że uda się ściągnąć odpowiednie zastępstwo. Problemem na razie jest to, że nasza druga drużyna gra w IV lidze, jeśli weźmiemy pod uwagę naszych konkurentów, u nich rezerwy grają w lidze drugiej. Młode dziewczyny mogą nie chcieć grać w czwartej lidze i jeśli chodzi o rozwój, może to być wyzwanie. Myślę, że dziewczyny przy takim sztabie będą walczyć o medal i taki cel zakładamy. Nie będę mówił i wymagał złota, bo wtedy byłbym szaleńcem, ale medal jest w zasięgu. Zachęcam kibiców do oglądania spotkań.
Przechodzimy do sekcji, która wzbudza najwięcej emocji, czyli piłkarze. Piłkarze zrealizowali zakładany cel, czyli 10. miejsce, pewnie nie do końca satysfakcjonujące, ale realia, że chcemy realizować własne cele. Opinia publiczna była przygotowana do rozwiązania kontraktu z trenerem. Kiedy przeanalizowałem pracę trenera, oceniłem ją na plus. Zrealizował wszystkie cele, które postawił przed nim właściciel. To będzie bardzo trudne zadanie, ale trener podejmuje walkę o baraże. Liga będzie bardzo trudna, marzeniem moim jest gra o baraże. Jest to odbierane różnie, ale drużyna stoi murem za trenerem. Nie będę mówił, że pozjadałem wszelkie rozumy, mam wielu ludzi i cele trzeba sobie stawiać. W przyszłym roku jest 60-lecie GKS-u Katowice, jesteśmy poza ekstraklasą 20 lat, czy to się uda? Trzeba marzyć i stawiać takie cele. Czy będzie pogrzebem jeśli zajmiemy 7. miejsce z punktem straty do baraży? Moim zdaniem nie, ale po ciężkiej walce. Rafał Górak moją decyzją zostaje. Zmiany całego sztabu mogą równać się z kosztami 400-500 tys. złotych. Wiele klubów robiło wiele ruchów chaotycznych i ulegali presji, wymieniali sztaby i kończyło się to fiaskiem. Wy doskonale wiecie, ja nie chcę sobie robić na starcie nigdzie wrogów, ale uważam, że stabilizacja jest potrzebna. Proszę pod rozwagę wziąć kilka rzeczy, z Rafałem Górakiem będzie pracował nowy dyrektor sportowy, czyli Dawid Dubas, który zna doskonale klub. Dla mnie istotne jest, że jest to młody człowiek o dużej wiedzy i jest to moja decyzja, której będę bronił. Podobno jestem nielubiany za słowa na komisji o trzech karnych, których nie strzelał Rafał Górak. No nie strzelał, ale gdyby wpadły, to byśmy w tych barażach się znaleźli. Rafał Górak ma jeszcze rok ważny kontrakt i nie ma już nic nie stracenia, nikt nie bierze tego pod uwagę. On może teraz zrobić wszystko, może zagrać odważnie, bo wie, że jak zrobi wynik, na który czekają kibice, zarząd, to przedłuży się kontrakt. Warto, żeby powalczył i ja w to głęboko wierzę. Będzie mi bardzo trudno, żeby wyniki pana prezesa Szczerbowskiego utrzymać, bo to wielkie wyzwanie, jeśli chodzi o hokej i piłkę nożną. Wchodzę na bardzo trudny teren i jest tu tak wiele niewiadomych, że parę niespodzianek mnie czeka.
Pytanie. Jak dalece to była osobiście trudna decyzja, by przyjąć propozycję GieKSy?
Nowak: Była to bardzo trudna decyzja, kiedy zadzwonił do mnie pan prezydent Bojarun i przekazał, że pan Szczerbowski zgłosił chęć odejścia i padła taka propozycja, aby padło na mnie. Przeanalizowałem w cztery dni wszystkie za i przeciw. Słuszna uwaga, wyszedłem ze środowiska, które miałem bardzo przyjazne, gdzie zbudowaliśmy potęgę. AZS AWF zdobył 10 medali olimpijskich i jakieś 80 medali. Kiedy padła ta propozycja, to przemyślałem sobie, co mogę jeszcze osiągnąć i okazało się, że chyba już nic. Biorąc pod uwagę, jakie są oczekiwania kibiców w stosunku do piłki, mam sporo osób życzliwych, z którymi współpracowałem od wielu lat i wierzę, że coś się zrobi. Chcę podjąć, być może ostatnie, zawodowe wyzwanie w życiu. Gwarancji oczywiście nie ma, ale walkę podejmuję. Jestem bardzo emocjonalny, jak włączyłem się podczas play-offów hokeja i zobaczyłem, jak ważne jest to wszystko dla ludzi.
Pytanie. Tak patrząc na klub od środka działanie, to będzie pan działał w jednoosobowym zarządzie?
Nowak: Nie, jak już dojdzie do tego, że będę prezesem, to zostanie ktoś dobrany i będzie to osoba ode mnie. Nie wyobrażam sobie narzucania takiej osoby.
Pytanie. Jaka to będzie osoba?
Nowak: Jak przyjdzie osoba, to przekażę i musi to być osoba, która się zna na sporcie.
Pytanie. Dawid Dubas był w strukturach klubu. Jedna osoba ubył. Czy kogoś zatrudnicie?
Nowak: Czekam na rekomendację Dawida. Ja mam taką zasadę delegowania obowiązków i jeśli zaufałem Dawidowi, to on ma dobrać sobie współpracownika i ja mu nikogo nie narzucę. Czy to będzie manager, czy skaut, dyrektor z trenerem mają skompletować skład i sztab. Będziemy to komunikować poprzez media klubowe.
Pytanie. Czy w związku z tym, że cel będzie ambitniejszy, t zmieni się budżet?
Nowak: Ja już teraz wiem, że mówienie teraz o budżecie jest populistyczne. Jeśli chodzi o rozmowy w temacie zawodników. Zawodnik, którego byśmy chcieli, za chwilę odchodzi do innego klubu, bo ktoś mu oferuje 5-7 tysięcy więcej. Jednym z zadań jest pilnowanie budżetu. W opinii publicznej jest taka myśl, że tutaj jest miasto i mamy nie wiadomo jaki budżet. Być może udostępnimy budżety konkretne. W piłce to nie jest aż taka kwota, to jest populizm. Dobrze, że kiedyś byłem neutralny w tym temacie. Zobaczcie, co się wydarzyło w klubach, które zainwestowały w rundę wiosenną, myśląc o awansie i powiększyły dziurę. Będziemy walczyć o środki zewnętrzne, jeśli będziemy próbowali zwiększyć finanse.
Nowak: Na koniec dodam tylko, że jestem zawsze do dyspozycji dziennikarzy, czasem być może będę prosił o powściągliwość. Od 1 lipca to ja będę podejmował decyzję zgodnie z tym, na co umówiliśmy się z prezesem Szczerbowskim.
Hokej
Kompromitacja w Sosnowcu
W ramach zaległego meczu z 35. kolejki Tauron Hokej Ligi zmierzyliśmy się na wyjeździe z drużyną ECB Zagłębie Sosnowiec. Tak jak w piątkowym meczu również i dziś musieliśmy przełknąć gorycz porażki.
Początek należał do gospdarzy, którzy w pierwszych minutach sprawdzili dyspozycję Kielera. Nasz bramkarz skapitulował w 4. minucie po strzale z bliskiej odległości Chmielewskiego. Kolejne minuty nie przyniosły wiele emocji. W połowie tercji precyzyjnym uderzeniem pod poprzeczkę do wyrównania doprowadził Monto. Tuż po wznowieniu gry po przerwie reklamowej wyszliśmy z dwójkową akcją Bepierszcz-Pasiut, jednak strzał naszego kapitana bez problemu obronił Halonen. Sosnowiczanie spokojnie czekali na swoje okazje i dwie z nich zamienili na kolejne trafienia. Najpierw strzałem w okienko gola zdobył Alanen, a niespełna trzy minuty później Sozanski ze stoickim spokojem „położył” Kielera i z bliskiej odległości umieścił krążek w bramce.
W drugiej tercji obie drużyny grały kilkukrotnie w liczebnych przewagach, których nie potrafiły zamienić na gola. W 22. minucie Fraszko strzelił nad poprzeczką. Po drugiej stronie aktywny był Jokinen, ale jego uderzenia obronił Kieler. W 32. minucie strzał Dupuya z bliskiej odległości obronił Halonen. Pod koniec tercji mocniej zaatakowali Katowiczanie, którzy mimo gry w pełnych składach, zamnknęli miejscowych we własnej tercji. Niestety nie udało nam się tej przewagi zamienić na gola, a co więcej na 44 sekundy przed syreną kończącą drugą tercję Sosnowiczanie wyprowadzili kontrę 2 na 1, którą na gola zamienił Chmielewski.
W trzeciej tercji niewiele się działo w tym spotkaniu. W 46. minucie grający w osłabieniu gospodarze zdobyli szóstą bramkę, a jej autorem był Hamalainen, który wykorzystał sytuację sam na sam z Kielerem. Cztery minuty później drugą bramkę dla GieKSy zdobył Monto. W 58. minucie meczu Biłas w sytuacji sam na sam pokonał naszego bramkarza i tym samym ustalił wynik meczu.
ECB Zagłębie Sosnowiec – GKS Katowice 6:2 (3:1, 1:0, 2:1)
1:0 Aron Chmielewski (Miike Roine) 6:27
1:1 Joona Monta (Bartosz Fraszko, Travis Verveda) 10:01, 5/4
2:1 Jere-Matias Alanen (Joni Piiponen) 13:59
3:1 Matthew Sozanski (Vaino Sirkia, Sebastian Brynkus) 16:52
4:1 Aron Chmielewski (Adrian Gromadzki, Matthew Sozanski) 39:16
5:1 Aleksi Hamalainen (Vaino Sirkia) 45:09
5:2 Joona Monto 49:16
6:2 Karol Biłas (Eric Kaczyński, Adrian Gromadzki) 57:02
ECB Zagłębie Sosnowiec: Halonen (Miarka) – Sozanski, Ciura, Jokinen, Hamalainen, Piiponen – Naróg, Wanacki, Chmielewski, Roine, Gromadzki – Biłas, Bjorkung, Sirkia, Alanen, Brynkus – Krawczyk, Kotlorz, Bernacki, Kaczyński, Sołtys.
GKS Katowice: Kieler (Eliasson) – Runesson, Lundegard, Bepierszcz, Pasiut, Fraszko – Varttinen, Verveda, Dupuy, Anderson, Wronka – Chodor, Hoffman, McNulty, Monto, Hofman Jonasz – Maciaś, Hornik, Michalski, Dawid, Koivusaari.
Kibice Piłka nożna
Wyjazdy kibiców GieKSy – jesień 2025
Sezon 2024/2025 był naszym najlepszym w historii pod względem wyjazdów. W obecnym euforia grania w Ekstraklasie pomału opada, ale wyjazdowo dalej prezentujemy się dobrze. Zapraszamy do podsumowania naszych wojaży w rundzie jesiennej sezonu 2025/26.
Pierwszym naszym wyjazdem był Widzew, a w Łodzi byliśmy także w marcu tego samego roku. Na początku sierpnia pojechalismy w 853 GieKSiarzy, w tym 7 Banik Ostrava i 6 JKS Jarosław. Na tym meczu debiut zaliczyła flaga „Pozdrawiamy Nieobecnych GieKSiarzy – PNG PDW”.
Drugim wyjazdem, rozgrywanym w następnej kolejce po meczu w Łodzi, była Legia Warszawa. W niedzielny wieczór do stolicy wybrało się 734 Szaleńców z Bukowej, w tym 62 Górnik Zabrze i 3 JKS Jarosław.
Na koniec miesiąca rozegraliśmy w sobotni wieczór „Śląski klasyk”. W Zabrzu pojawilismy się w 4300 osób, tym 13 Banik Ostrava i 17 JKS Jarosław. Był to nasz najliczniejszy wyjazd w całej historii kibicowskiej GieKSy!
We wrześniu pojechaliśmy na mecz z Lechią, która była naszym ostatnim wyjazdem w poprzednim sezonie. Ostatecznie w piątek pojawiło się nas w Gdańsku 621, w tym 8 Banik Ostrava, 62 Górnik Zabrze 1 JKS Jarosław. Wśród naszego stałego oflagowania nie zabrakło płótna ŚP. Pisaka – w 23. rocznicę odejścia do Sektora Niebo.
Kolejnym wyjazdem, również w piątek, był Płock. Z Wisłą ostatni raz mierzyliśmy się w pierwszej lidze. Tym razem na wyjeździe obecnych było 582 GieKSiarzy, w tym 12 Banik Ostrava i 4 Górnik Zabrze.
Po dwóch piątkach z rzędu przyszedł… kolejny piątek na wyjeździe. Rywalem był Motor Lublin, z którym wzajemnie „odwiedzamy się” od trzeciego poziomu rozgrykowego. W sektorze gości pojawiło się 477 fanatyków, w tym 1 Banik Ostrava, 4 Górnik Zabrze i 2 JKS Jarosław. W drodzie powrotnej zrobiliśmy postój w Domostawie, gdzie znajduje się pomnik autorstwa śp. Andrzeja Pityńskiego „Rzeź Wołyńska”. Oddaliśmy w tym miejscu hołd pomordowanym Polakom, składając wieniec, odpalając race na tle naszej narodowej flagi oraz odśpiewując hymn Polski.
Kolejny wyjazd wypadł… we wtorek. Los skrzyżował nas z ŁKS w Pucharze Polski. Ostatni raz byliśmy na tym stadionie (zupełnie niepodobnym do obecnego) w 2010 roku, bo choć w sezonie 2011/2012, 2012/2013, 2018/2019, 2021/2022 i 2022/2023 graliśmy na wyjazdach z ŁKS, to za każdym razem „coś” przeszkadzało w obecności kibiców GieKSy (zakazy stadionowe, remonty stadionu itd.). Po 15 latach pojawiliśmy się w 507 osób, w tym 11 Banik Ostrava, 4 Górnik Zabrze i 1 JKS Jarosław.
I znowu piątek… Tym razem w Niecieczy, w której w ostatnich latach często bywaliśmy. Pojawiliśmy się w 427 osób, w tym 2 Górnik Zabrze i 2 JKS Jarosław. Tym samym zakończyliśmy maraton pięciu wyjazdów z rzędu w tygodniu roboczym.
Pod koniec listopada graliśmy z Jagiellonią w Białymstoku. Na niedzielną eskapadę zdecydowało się 1022 GieKSiarzy, w tym 6 Banik Ostrava i 22 Górnik Zabrze. Jest to nasz nowy rekord wyjazdowy na Jadze, niestety z racji stanu murawy mecz nie doszedł do skutku.
Ostatnim, a zarazem najbliższym, wyjazdem w rundzie jesiennej była Częstochowa. Na niedzielnym spotkaniu z Rakowem obecnych było 356 GieKSiarzy, w tym 2 Górnik Zabrze i 1 JKS Jarosław. Na meczu z naszej strony świecidełka i transparent „Wesołych świąt”.
W trakcie tego maratonu wyjazdowego nie zabrakło wsparcia dla naszych zgód oraz układowiczów.
GieKSiarze w liczbach: 53 (Warszawa), 65 (Wiedeń) oraz 32 (Celje) wspierali Banik w europejskich pucharach. W Ostrawie bylismy w 300 osób na meczu z Legią Warszawa. Na każdym meczu Banika, który nie kolidował z GieKSą, nasza reprezentacja regularnie wspierała Przyjaciół.
Reprezentantów GieKSy nie zabrakło również na wszystkich meczach kadry, w tym na wyjazdach z Litwą i Maltą, gdzie obecnych było nas odpowiednio 14 i 31.
Z aktywności patriotycznej to pojawiliśmy się na Marsz Niepodległości oraz standardowo pod kopalnią KWK Wujek, oddając hołd poległym Górnikom w dniu 44. rocznicy pacyfikacji, a obecny na oficjalnych uroczystościach Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Karol Nawrocki otrzymał od naszej delegacji szal antykomuna oraz zaproszenie na wiosenny mecz z Lechią Gdańsk.
Po świętach Bożego Narodzenia w Krynicy-Zdroju został rozegrany półfinał Pucharu Polski w hokeja na lodzie, a naszym rywalem było Zagłębie Sosnowiec. Na wyjazd wybrało się 317 GieKSiarzy, w tym 50 Banik Ostrava i 1 JKS Jarosław. Niestety zgodnie z tradycją nasi hokeiści przegrali. Zagłębie dostało większą trybunę za bramką i zawitało w 500 osób, ze wsparciem Slavii Praga, Sparty Brodnica, Czuwaju Przemyśl, MKS-u Radymno, Legii Warszawa, Beskidu Andrychów oraz Olimpii Elbląg. Można powiedzieć, że to nowy rekord – na meczu hokeja pojawiło się ponad… 10 ekip, w tym dwie czeskie bandy.
Do zobaczenia na szlaku GieKSiarze!
Część materiałów została zaczerpnięta ze strony www.GzG64.pl – najlepszej kroniki kibiców GieKSy.
Piłka nożna Wywiady
Witek: Każdy może zostać mistrzem
W poniedziałkowe popołudnie w GieKSa Fanstore odbyło się spotkanie przedstawicieli mediów z trenerem, Rafałem Górakiem, kapitanem Arkadiuszem Jędrychem oraz prezesem Sławomirem Witkiem. W nowym punkcie porozmawialiśmy z prezesem katowickiego klubu o jego funkcjonowaniu, a także o ostatnich miesiącach we wszystkich sekcjach i oczekiwaniach na nadchodzącą rundę wiosenną Ekstraklasy.
Jakie są oczekiwania na wiosnę? Kibicom po ostatnich latach wzrosły apetyty i niektórzy oceniają krytycznie minioną rundę, choć różnice punktowe w lidze są minimalne.
Sławomir Witek: Jestem umysłem ścisłym – dla mnie nie miejsce jest najważniejsze, tylko liczba punktów. Dlatego patrzę nie pesymistycznie, a optymistycznie na wiosenną rundę. Mecze i rozgrywki będą bardzo ciekawe, bo każdy może zostać mistrzem i każdy może spaść. My liczymy, przy naszym potencjale, świetnej pracy trenera i sztabu oraz spełnieniu wszystkich warunków założonych przed tą rundą na to, że zostaniemy w Ekstraklasie, a może jeszcze sprawimy kibicom miłą niespodziankę.
We wszystkich sekcjach GieKSa jest w czołówce albo w walce wokół niej. Jeśli mimo tego słychać negatywne opinie, to chyba dobrze świadczy o klubie?
Też byśmy chcieli zdobywać tylko mistrzostwa, ale z drugiej strony sport byłby wtedy nudny, musi być dawka emocji. Oczywiście się cieszę, że walczymy o najwyższe miejsca w kilku sekcjach: piłkarze, piłkarki, hokeiści, siatkarze, a także bilardziści i szachiści – to jest naszym celem. Mamy stworzyć warunki do tego, żeby sportowcy mogli osiągać swoje sufity i to właśnie robimy. Jesteśmy klubem stabilnym, z dobrą infrastrukturą, płynnością finansową, nie narzekamy na nic, co mogłoby przeszkadzać w procesie treningowym i szkoleniowym. Mając takie warunki i osoby w sztabach dobierające zawodników pod sukces, możemy być w miarę pewni dobrych miejsc.
Jesteśmy faktycznie nudnym klubem, jeśli chodzi o zakulisowe informacje prasowe.
Ja też myślę, że tak jest (śmiech). Zawsze powtarzam, że jeśli miałem pod sobą różnego rodzaju podwładnych, którzy byli dyrektorami różnych placówek, najbardziej cieszyłem się z tych, od których nie docierały żadne złe informacje. Taki sam przykład daje GieKSa. Jeśli nie ma o czym pisać w tym kontekście, to nie ma skandali, czyli jest dobrze.
Klub miejski ma ograniczony budżet, a głośno jest chociażby wokół Bartosza Nowaka. Trzeba jakoś decyzje podejmować, to duże wyzwanie dla prezesa?
Cieszę się, że w tych czasach większościowym właścicielem jest miasto, bo odczuwamy jego wyraźną opiekę i stabilizację. Ta stabilizacja pomaga w rozmowach ze sponsorami, a także są rozmowy o znalezieniu w przyszłości udziałowca. Lepszą sytuacją dla nas jest, jeśli możemy poddać się każdemu audytowi i wykazać, że nie mamy żadnych zaległości i jesteśmy stabilni finansowo. Sponsorzy wtedy wykazują większą chęć przyjścia do klubu niż w momencie, gdy przyszłość nie jest tak pewna.
Czy spodziewał się pan, że Bartosz Nowak zostanie ligowcem roku?
Bardzo na to liczyłem, znam Bartka – to jest Pan Piłkarz. Nawet rywalizując z takimi nazwiskami jak Grosicki, zasługiwał na wyróżnienie. Odrzucając emocje, powiedziałbym, że absolutnie Bartek zapracował sobie na tę nagrodę.
Wielosekcyjność klubu dokłada dużo pracy w okienku zimowym? Rozmawialiśmy z przedstawicielem Superbetu i dla sponsorów jest to atrakcyjne. Jak to wygląda z perspektywy prezesa klubu?
Oj, tak (śmiech). Nie mam kompletnie czasu na urlop. W tej przerwie, gdy koledzy prezesi z jednosekcyjnych klubów odpoczywają i biorą urlopy, to u mnie się toczą rozgrywki w hokeju czy siatkówce i ta przerwa na obozy piłkarzy i piłkarek wcale nie oznaczała dla mnie tego, że odpocznę.
Jest pan zadowolony z lokalizacji nowego sklepu?
Jak to w handlu – zawsze jest jakieś ryzyko, i to ryzyko podjąłem. Mając doświadczenie z prowadzenia własnej działalności gospodarczej, wiedziałem, że jeżeli nie podejmiemy ryzyka, to nigdy się nie dowiemy, czy się uda. Oczywiście wszystko zostało przemyślane – od metrażu po miejsce. Rozmawialiśmy z Galerią Katowicką na temat warunków, na jakich zostanie postawiony nasz sklep. Jak dotąd jestem zadowolony, ale to jest oczywiście dopiero początek i cały czas to analizujemy. Otwieraliśmy sklep na Mikołaja i grudzień był rewelacyjny. Teraz badamy okres przejściowy do czasu rozpoczęcia rundy, a potem zobaczymy jak wyjdzie pełna runda. Na pewno jest lepiej niż w dawnej lokalizacji, mimo większych kosztów.
Czy na starej Bukowej i Arenie Katowice będą stałe punkty sprzedażowe, czy będą otwierane tylko na okazje spotkań?
Jeśli będzie taka potrzeba, to na Nowej Bukowej jesteśmy przygotowani na taką możliwość. Mamy dwa ładnie obrandowane kontenery, kto był na stadionie, ten widział. Są nowoczesne, z założonym ogrzewaniem, oświetleniem i internetem. Mogą one służyć jako sklep stacjonarny, jeśli tylko będzie takie zapotrzebowanie. Chcemy otwierać ten sklep nie tylko na mecze, ale także na wszystkie eventy. Jeśli uznamy, że jest sens otwierania tych sklepów na co dzień, to tak będzie. Natomiast na starej Bukowej na razie nie planujemy sklepu stacjonarnego.
















Najnowsze komentarze