Dołącz do nas

Piłka nożna

Kto na mistrza?

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Do walki o tytuł lidera włącza się coraz więcej drużyn – punkty do czołówki nadganiają Legia i Pogoń. O uniknięcie spadku dalej gra 7 drużyn, a nawet Śląsk próbuje podłączyć się pod ten peleton, choć dalej brakuje mu 7 punktów do bezpiecznej pozycji. W nadchodzącej 22. kolejce szykują się kolejne pojedynki, po których sytuacja w tabeli być może zacznie się w końcu rozjaśniać. 

Piątek rozpocznie się w Gliwicach, gdzie Piast podejmie u siebie Stal Mielec. Dookoła klubu z Gliwic zagotowało się ostatnio w mediach ze względu na młodzieżowego reprezentanta Polski Arkadiusza Pyrki. Młody skrzydłowy odmówił przedłużenia wygasającego w lecie kontraktu, a klub w odwecie publicznie nazwał zachowanie zawodnika „skrajnie nieetycznym” – wszak każdy zawodnik ma obowiązek przedłużać swoje kontrakty w tak perspektywicznym klubie jak Piast! Jakby tego było mało, były gracz Znicza Pruszków został wysłany na trybuny i nic nie wskazuje na to, żeby miał okazję z nich wstać jeszcze w tym sezonie, dzięki czemu trener Vukovic stracił jednego ze swoich lepszych zawodników w rundzie jesiennej. Stal Mielec stanęła za to przed trudnym zadaniem zastąpienia Ilyi Shkurina, za którego transfer do Legii zainkasowała 1,5 miliona euro. Późnym wieczorem Raków Częstochowa będzie gospodarzem pojedynku z Górnikiem Zabrze. Trener Marek Papszun nadal leczy PTSD po meczu z GieKSą, gdyż na konferencjach dalej mówi o chęci zmazania plamy z tamtego meczu. Nie trafił się im jednak łatwy rywal – Górnik Zabrze w ostatnich 5 meczach zdobył 10 punktów, co stawia ich na czwartym miejscu w tabeli formy. Osłabieniem dla klubu z Zabrza będzie jednak zawieszenie Lukasa Podolskiego – mistrz świata z 2014 roku pauzuje za żółte kartki.

Weekend rozpocznie szlagier – mecz dla koneserów i prawdziwych kibiców Ekstraklasy – Korona Kielce versus Śląsk Wrocław. Wrocławianie w zeszłym tygodniu zdobyli swój drugi komplet punktów w tym sezonie, pewnie wygrywając z niemrawym Widzewem. Dodatkowo skład ekipy Ante Simundzy został poszerzony o Fredrika Udahla, który przeszedł na zasadzie wypożyczenia w celu załatania dziury po kontuzji Świerczoka. W Kielcach dalej ciągnie się saga właścicielska, lecz na boisku nie widać efektów ubocznych politycznych intryg – kielczanie nie przegrali w lidze od 4 kolejek, a mierzyli się w tych meczach między innymi z Pogonią i Legią. Widzew Łódź, będący na ostatnim miejscu w tabeli formy (4 punkty w 5 meczach, bilans bramkowy -6), próbuje się ratować, ściągając na koniec okienka Petera Therkildsena, rezerwowego pomocnika z występującego w Lidze Konferencji Djurgarden. Przeciwnikiem Widzewa będzie idąca w górę tabeli Pogoń Szczecin. Portowcy znajdują się na górze tabeli formy – w ostatnich pięciu spotkaniach nie przegrali (trzy wygrane, dwa remisy). Mecz przyjaźni odbędzie się w Warszawie, gdzie Legia zagra z Radomiakiem Radom. W pojedynku dwóch portugalskich szkoleniowców to na Goncalo Feio leży większa presja. Legia ma ambicje gonić miejsca top 3, czego dowodem ma być drogi transfer Shkurina ze Stali. Miesiąc temu bardzo możliwy wydawał się transfer Benjamina Kallmana za tę samą kwotę, jednak wtedy działaczom nie wydawała to się sensowną kwotą za zawodnika będącego pół roku od końca kontraktu, stwierdzili więc, że zakupią zawodnika robiącego dwa razy gorsze liczby w lidze.

Lechia Gdańsk nie powinna znajdować się w Ekstraklasie, przejdźmy więc do Puszczy Niepołomice. Żubry niedawno ogłosiły pierwszy sold out na pierwszy mecz na swoim rodzimym stadionie, a spotkanie z Motorem odbędzie się w następnej kolejce. Wygrana w tym tygodniu pozwoli Puszczy podejść do spotkania z Motorem z miejsca poza strefą spadkową. Cracovia spróbuje w końcu wyjść z dołka formy – w ostatnim tygodniu ekipa Dawida Kroczka ledwo uratowała remis przeciwko Koronie grającej w dziesiątkę. Jagiellonia Białystok za to awansowała do 1/8 Ligi Konferencji i zmierzy się tam z belgijskim Cercle Brugge. Dodatkowo zrównali się punktowo z tragicznym ostatnio Lechem Poznań. Wspomniany Lech będzie gospodarzem ostatniego niedzielnego meczu, a na stadion przy Bułgarskiej przyjedzie Zagłębie Lubin. Lech robi wszystko, żeby oddać fotel lidera komukolwiek innemu – w ostatnich 5 meczach zdobył łącznie 4 punkty. Zagłębie znajduje się w środku dolnotabelowego bigosu i mimo obniżki formy Kolejorza, w tym tygodniu może być im ciężko opuścić dół tabeli.

Ostatnie spotkanie w tym tygodniu rozgrywkowym, to będzie pojedynek beniaminków. Pierwszy mecz między GieKSą i Motorem zakończył się klasycznym ekstraklasowym remisem 0:0. Motor w 2025 roku zaliczył dwie porażki i remis, ale podopieczni Mateusza Stolarskiego na pewno mają chrapkę na więcej.


Piątek (21 lutego):
Piast Gliwice (9. miejsce) – (13.) Stal Mielec | 18:00 (Canal+ Sport 3, Canal+ Sport 5, Canal+ 4K) 
Raków Częstochowa (3.) – (7.) Górnik Zabrze | 20:30 (Canal+ Sport, Canal+ Sport 3) 

Sobota (22 lutego):
Korona Kielce (12.) – (18.) Śląsk Wrocław | 14:45 (Canal+ Sport 3) 
Widzew Łódź (11.) – (5.) Pogoń Szczecin | 17:30 (Canal+ Sport 3, Canal+ 4K, TVP Sport) 
Radomiak Radom (15.) – (4.) Legia Warszawa | 20:15 (Canal+ Sport 3)

Niedziela (23 lutego): 
Lechia Gdańsk (16.) – (17.) Puszcza Niepołomice | 12:15 (Canal+ Sport 3, Canal+ 360) 
Cracovia (6.) – (2.) Jagiellonia Białystok | 14:45 (Canal+ Sport 3)
Lech Poznań (1.) – (14.) Zagłębie Lubin | 17:30 (Canal+ Sport 3, Canal+ 4K, Canal+ Premium)

Poniedziałek (24 lutego): 
Motor Lublin (10.) – (8.) GKS Katowice | 19:00 (Canal+ Sport 3, Canal+ Sport 5)

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Felietony Piłka nożna

Trudność w podejściu do średniawki

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Aaaa qrwa jego mać…

To moja reakcja na gola Rakowa w doliczonym czasie gry w Gdańsku. Bo zaczynam pisać zaraz po. I tak, jak kolejka zaczęła się dobrze, bo Termalica wygrała w Lubinie, to potem pewnie lepszy byłby dla nas remis z Białymstoku, ale OCZYWIŚCIE Górnik musiał strzelić w doliczonym, lepszy byłby remis lub porażka Rakowa, ale OCZYWIŚCIE Raków musiał strzelić w doliczonym. I luj Bobcki strzelił, bo dwie drużyny się od nas oddaliły w tabeli.

Ktoś powie – trzeba było wygrać w Kielcach. No pewnie, że trzeba było, ale nie wygraliśmy. A nasze zdobywane punkty – zwłaszcza w tej fazie sezonu – mają taką samą wagę jak straty punktów przez przeciwników.

Przechodząc do naszego meczu. Nie wiem, jak to ugryźć szczerze mówiąc. Bo mam wrażenie, że Korona była do zdobytej bramki po prostu słaba. Potem się rozkręcili i w końcówce mogli strzelić zwycięskiego gola. Więc summa summarum remis jest sprawiedliwy. Bo gdy piszę, że Korona była słaba, to trzeba zaznaczyć, że my nie byliśmy jakoś specjalnie lepsi. Uważam, że do straconej bramki trochę lepsi byliśmy. Ale tylko trochę, to nie był jakiś wielce dobry mecz GKS Katowice. Był średni.

O ile defensywa tym razem dała radę i dopuściła do utraty tylko jednej bramki, to w ofensywie byliśmy bezbarwni. Niby kilka razy podeszliśmy pod bramkę przeciwnika, niby jakieś sytuacje się pojawiły, ale tym razem wykończenie czy ostatnie podanie były słabe. I tu mam pretensje do naszych zawodników, bo zalążki tych akcji były znowuż bardzo dobre. Naprawdę potrafimy pod to pole karne podchodzić i wszystko tkwi w tym, czy dobrze wykończymy akcję – najlepiej celnym strzałem. W poprzednich meczach wyglądało to kapitalnie. Tym razem – mizernie.

Znowu będę się czepiał. Bartka Nowaka. Znów nasz najlepszy zawodnik ligi, mając dobre sytuacje wyglądał, jakby chciał wykończyć czy zagrać ostatnie podanie „pięknie”. Czasem tej zabawy jest po prostu za dużo. Oczywiście te niekonwencjonalne zagrania dały kilka wspaniałych asyst. Ale jeśli chodzi o gole, to już tak nie było. Przecież z tej wyjątkowej techniki naprawdę idzie skorzystać, jednocześnie zachowując prostotę. Uderzyć po długim rogu temu Dziekońskiemu, gdy praktycznie cała bramka jest odsłonięta. Ewentualnie nawinąć przeciwnika i strzelić. Bartek wysoko zawiesił poprzeczkę, dlatego mam uwagi. Przecież on krawaty potrafi wiązać na tym boisku, ale w związku z tym zdarza mu się przedobrzyć.

Ale tak jak napisałem – cała ofensywa była jakaś niemrawa. Ilja znów zmarnował jedną kapitalną sytuację. I czasem sam już nie wiem, co sądzić o tym zawodniku. Bo mało strzela goli i sporo sytuacji marnuje. Znów doceniam jego pracę w środku boiska, przy rozegraniu. Z Koroną choćby kapitalnie wypuścił Nowaka. Z Motorem też miał wielki udział przy rozprowadzeniu akcji bramkowej. Ale tak jak mówię, nie mam uwag co do gry w środku boiska. Problem pojawiał się przed i w polu karnym.

Korona w tym czasie frustrowała raz po raz swoich kibiców. Psioczyli oni dość mocno na piłkarzy. Kielczanie raz po raz bowiem tracili piłki i nie potrafili rozegrać dobrej ofensywnej akcji zakończonej strzałem. Nie wyglądali jak swoja wersja z jesieni.

Cieszy kolejny gol Arkadiusza Jędrycha. Capitano – wzorem Radomiaka – asystował sam sobie od słupka. Chyba lubi halówkę i grę od bandy. Po raz kolejny trafił do siatki i myśleliśmy, że ten gol da nam zwycięstwo, a najlepiej gdybyśmy potem strzelili drugą bramkę.

Patrząc na to z drugiej strony, to znów trzeba powiedzieć, że stara GieKSa taki mecz by przegrała w końcówce. Można powiedzieć, że w Krakowie – z mega słabą Cracovią – nie ugraliśmy nawet punktów. Aż tak słaba jak Pasy Korona wczoraj nie była. Więc remis na wyjeździe z solidną drużyną z ekstraklasy oczywiście nie jest złym wynikiem. Oczywiście należy wziąć pod uwagę też nasze osłabienia kadrowe. Przecież nie było Strączka, Klemenza, Kowalczyka, Galana, Zrelaka. Trener musi odkrywać i dostosowywać szerszą kadrę. I znowuż jak na to, że mamy tyle osłabień – wyniki są bardzo w porządku.

Tylko ten niedosyt. Naprawdę można było w tym spotkaniu ugrać więcej i poprawić swoją sytuację w tabeli dopisując trzy punkty. Tak dopisujemy jeden. Co oczywiście też jest zdobyczą. Każdy punkt jest na wagę złota.

Po tej fatalnej porażce z Cracovią GieKSa rozegrała cztery mecze – dwukrotnie u siebie wygrywając i dwa razy remisując na wyjeździe. Ostatecznie jest to układ bardzo dobry. Grając w taki sposób przez cały sezon zdobywa się 68 punktów. W obecnych rozgrywkach wystarczyłoby do mistrzostwa. Ostatecznie więc ostatnia tzw. forma katowiczan jest bardzo dobra.

Każdy był po tym meczu niepocieszony. Jacek Zieliński – znany ze swojego marudzącego tonu – tak właśnie trochę pomarudził na konferencji prasowej. Rafał Górak też nie był przeszczęśliwy, ale też mówił, żeby nie utyskiwać aż tak bardzo na ten remis. No i te nastroje szkoleniowców chyba oddają, to co widzieliśmy w Kielcach. Każdy był trochę rozczarowany po tym remisie, a jednocześnie wiedział, że można było ten mecz przegrać. Więc nie narzekam aż tak bardzo, ale trochę narzekam.

Patrząc teraz na perspektywę gry w pucharach – myślę, że Raków i Górnik znajdą się w czwórce. Jeśli tak, to piąte miejsce da przepustkę do Europy, bo obie ekipy zagrają w finale Pucharu Polski w najbliższą sobotę. Wychodzi więc na to, że o to piąte miejsce w pucharach rywalizować będzie GieKSa, Wisła Płock i Zagłębie. Lubinianie dali ciała z ekipą z Niecieczy i wygląda jakby spuchli, choć lekceważyć ich nie można. Dzisiaj z zapartym tchem będziemy obserwować mecz Wisła – Radomiak i musimy kibicować gościom – od wyniku tego spotkania będzie zależeć bardzo, bardzo wiele. Natomiast żadna z wymienionych trzech drużyn kompletu punktów raczej nie zdobędzie, więc trzeba zminimalizować punktowe straty. Na plus jest to, że i z Zagłębiem, i z Płockiem mamy lepsze bilanse bezpośrednie.

Świat się nie zawali, jeśli GieKSa do pucharów nie wejdzie. Przecież jeszcze niedawno walczyliśmy o utrzymanie. Ale nie ma się co oszukiwać, matematyka mówi, że udział w Europie jest po prostu realny. Jeśli na przykład GieKSa zdobyłaby w ostatnich czterech kolejkach 7-8 punktów, to gra w eliminacjach Ligi Konferencji będzie bardzo możliwa. To jest bonus, szansa, która się nadarza. I grzechem byłoby nie powalczyć.

Jest jednak jeden warunek. Z Termalicą za tydzień trzeba bezwzględnie wygrać. Jakkolwiek nie jest to typowy outsider prezentujący się beznadziejnie, to jednak jest to ostatnia drużyna ligi, którą będziemy podejmować. W kolejnych trzech spotkaniach o punkty będzie dużo trudniej. Trzeba więc sobie ustawić sytuację tak, żeby z 47 punktami startować do trzech ostatnich kolejek.

Kontynuuj czytanie

Galeria Kibice Piłka nożna

Kibicowskie święto w Kielcach

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Zapraszamy do galerii z Kielc, gdzie GieKSa podzieliła się punktami z Koroną. Zdjęcia zrobił dla Was Misiek. 

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Górak: Nie będę przesadzał z ubolewaniem

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Po meczu Korona Kielce – GKS Katowice wypowiedzieli się trenerzy obu drużyn – Jacek Zieliński i Rafał Górak. Poniżej prezentujemy główne opinie szkoleniowców, a na dole zapis audio całej konferencji prasowej.

Rafał Górak (trener GKS Katowice):
Przyjmujemy i szanujemy tę zdobycz punktową – jednopunktową. Wydaje mi się, że nie byliśmy dzisiaj najlepszą wersją siebie, na pewno mogliśmy grać lepiej, szczególnie w działaniach, gdy mieliśmy piłkę. Trochę to szwankowało i z tego może troszkę jestem niezadowolony. Jednak z samego przebiegu meczu, gdzie uważam, że remis jest sprawiedliwy, nie będę zbytnio przesadzał z ubolewaniem nad tym punktem. Bo to jest trudny teren i nikomu się łatwo tutaj nie gra. Był pełny stadion i to też chyba fajne dla kibiców, bo ci ludzie dzisiaj dużo dawali, widać dużo walki i zaangażowania. Były momenty lepsze i gorsze zarówno w jednej, jak i drugiej drużynie, dlatego uważam, że jest okej. Cieszę się również, że drużyna jako całość zdaje egzamin, w takim momencie, bo dzisiaj przyjechaliśmy bez sześciu ważnych zawodników. Ta głębia kadry, chciałem to podkreślić, daje radę i zawodnicy, którzy grali mniej wchodzą i realizują swoje zadania. Remis przyjmuję ze zrozumieniem, uważam, że jest to wynik zasłużony.

Jacek Zieliński (trener Korony Kielce):
Nie wiem jak ocenić ten mecz i ten punkt, czy on jest zdobyty czy są dwa stracone. Ale jak się goni wynik i ma się punkt w końcówce, to jest to w miarę zdobycz. Natomiast liczyliśmy na więcej, trochę inaczej miała wyglądać pierwsza połowa, oddaliśmy za dużo przestrzeni przy stałych fragmentach. Wiedząc, że GKS jest w tym groźny, to najbardziej boli, jak się traci taką bramkę. No nic, w piątek kolejny mecz u siebie i tu już nie będzie półśrodków, tu po prostu trzeba wygrywać.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga