Piłka nożna
Lechia: Straciliśmy najwięcej bramek w lidze, ale nie ma zwątpienia!
Kibice Lechii Gdańsk przeżywają w ostatnich sezonach huśtawkę nastrojów ze względu na wyniki swojego zespołu.
W sezonie 2021/22 drużyna zajęła czwarte miejsce w PKO BP Ekstraklasie, premiowane grą eliminacjach do Ligi Konferencji Europy. Podbój Europy się nie udał, dodatkowo drużyna spadła do Fortuna I Ligi. Po pewnym awansie w ubiegłym sezonie z powrotem na najwyższy szczebel rozgrywkowy, w trwających rozgrywkach zespół zajmuje przedostatnie miejsce w tabeli. Strata do bezpiecznego miejsca wynosi 5 punktów, ale Radomiak ma jeden mecz rozegrany mniej. Widmo spadku ponownie zagraża drużynie z Gdańska…
Po co najwyżej średnim początku sezonu (po ośmiu kolejkach zespół miał osiem punktów), w kolejnych ośmiu ligowych spotkaniach biało-zieloni zdołali zdobyć tylko trzy „oczka”. Trzeba dodać, że w tym okresie oprócz trzech zremisowanych spotkań i przegranych pięciu, Lechia przegrała (po rzutach karnych 3:4, po dogrywce wynik brzmiał 1:1) z drugoligową Pogonią Grodzisk Mazowiecki w I rundzie Pucharu Polski. Jednak dopiero przegrana w ostatnim domowym meczu z Pogonią (0:3) dopełniła czary goryczy wśród działaczy z Gdańska: od prowadzenia drużyny został odsunięty Szymon Grabowski. W najbliższym meczu z GieKSą Lechię poprowadzi duet Kevin Blackwell i Radosław Bella (nowy trener jest dalej poszukiwany). Blackwell jest dyrektorem technicznym w Lechii, wcześniej prowadził angielskie kluby (m.in. Luton, Leeds, Sheffield). Bella prowadził samodzielnie Miedź Legnica w sezonie 2023/24. O obecnej sytuacji w drużynie, nastrojach i nowych trenerach na briefingu prasowym przed meczem z GieKSą, mówił pomocnik Dominik Piła:
– Wydaje się, że głównodowodzącym jest Kevin, ale obowiązki są podzielone. Każdy członek sztabu wie, za co jest odpowiedzialny. Nie było żadnych radykalnych zmian. Kevin jest z nami od dłuższego czasu i wie, czego może od nas oczekiwać i my wiem, czego on od nas wymaga. Czuć na treningu powiew świeżości. Jest wśród zawodników chęć pokazania się. Jest pozytywna atmosfera taka jak była wcześniej. Nie ma zwątpienia, czy zwieszonych głów, więc z optymizmem patrzę w przyszłość. […] Teraz jednak skupiamy się na walce o utrzymanie Lechii w Ekstraklasie. To jest teraz najważniejsze.
Lechia na wyjeździe spisuje minimalnie lepiej niż na swoim stadionie: na łączną liczbę jedenastu punktów, sześć drużyna zdobyła na wyjeździe (bilans 1-3-4, bramki 12-18). Jedyne zwycięstwo Lechia odniosła nad Górnikiem (3:2), zremisowała ze Śląskiem (1:1), Piastem (3:3) i Koroną (0:0). Gdańszczanie przegrali z Lechem (1:3), Puszczą (1:4), Jagiellonią (2:3) i Stalą (1:2).
Sobotni przeciwnik GieKSy stracił najwięcej goli w lidze aż 31, z kolei pod względem strzelonych bramek (17) przeciwnikom jest pięć drużyn, które strzeliły ich mniej. W drużynie Lechii najskuteczniejszymi zawodnikami są obcokrajowcy: Bohdan Wjunnyk i Camilo Mena, którzy zanotowali po 3 trafienia oraz Rifet Kapić z dwoma. Wśród najdokładniej podających prym wiodą Camilo Mena, Rifet Kapić, Maksym Chłań (Khlan) i Conrado – wszyscy po dwa ostatnie podania.
Do składu drużyny, po pauzie ze względu na 4 żółte kartki może wrócić wspomniany Bohdan Wjunnyk. Nie zobaczymy na boisku kontuzjowanych Camilo Meny i Tomasa Bobcka.
Galeria Piłka nożna
My im nie dali wygrać
Ostatni mecz w tym sezonie na Nowej Bukowej GieKSa zremisowała z Jagiellonią Białystok 2:2. Zapraszamy do fotorelacji z Areny Katowice.
Piłka nożna
LIVE: Remis cenniejszy niż złoto
17.05.2026 Katowice
GKS Katowice – Jagiellonia Białystok 2:2
Bramki: Nowak (3), Galan (78) – Vital (31), Pululu (56-k)
GKS: Strączek – Wasielewski, Czerwiński, Jędrych, Olsen (90. Klemenz), Galan (90. Jirka) – Kowalczyk, Milewski (65. Rasak), Nowak, Marković (65. Wędrychowski) – Zrel’ák (65. Szkurin).
Jagiellonia: Abramowicz – Wojtuszek, Vital, Kobayashi, Montoia, Pozo (76. Jóźwiak), Kozłowski (90. Nahuel), Lozano (63. Mazurek), Imaz, Szmyt, Pululu (63. Bazdar).
Ż.kartki: Wasielewski, Jędrych, Galan, Olsen
Cz.kartki:
Sędzia: Paweł Raczkowski (Warszawa)
Widzów: 14651
Piłka nożna Wywiady
Nowak: Nie będziemy się cieszyć ani płakać
Po remisie z Jagiellonią w strefie mieszanej porozmawialiśmy z Bartoszem Nowakiem, strzelcem pierwszej bramki dla GieKSy.
Remis, który nie usatysfakcjonuje żadnej drużyny, czy właśnie punkt, który na koniec może przynieść oczekiwaną radość?
Bartosz Nowak: Ja już nie wiem. Graliśmy tak, jakbyśmy chcieli to wygrać do końca, tak samo, jak Jaga. Mecz był mocno bliski. Były wślizgi, bramki, ładne akcje, kiksy, więc myślę, że to fajny mecz dla kibica. Może nie do oglądania przez tę aurę, ale zagorzały fan potrafi taki mecz docenić. Ostatni mecz przed nami, gramy w nim jak zawsze o zwycięstwo. Tylko ono może nam dać spełnić te marzenia, o których przed sezonem jeszcze nie myśleliśmy. Fajnie, gramy dalej.
Można było paść z sił, mecz się rozgrywał od pola karnego do pola karnego. Dla kibica na pewno ciekawe, a dla piłkarza?
Jakbyśmy mieli pograć jeszcze 10 minut, to też byśmy dali radę. W takim momencie sezonu, gdzie już grasz o realne cele… Tak przed sezonem, w pierwszej rundzie, gdy każdy pyta „O co gracie?” to tak naprawdę nikt nie wie, bo sezon jest szalony, nigdy nie wiesz, jak to będzie wyglądało. Trzeba się skupiać na tym najbliższym meczu, a teraz ten mecz jest ostatni, najważniejszy, on daje realne miejsce na koniec sezonu.
Myślałeś zimą, że ostatni mecz może być tak istotny dla GKS-u Katowice?
Wiedzieliśmy, że na pewno będzie istotny, widząc, co się dzieje w tej tabeli. Każdy mecz daje wahania pozycji. Cieszy to, że w tym roku utrzymujemy stabilną formę, stabilnie gramy. Wiadomo, czasem są mecze bardzo dobre, czasem takie okej, ale dążymy do gry po swojemu i nie mamy się co bać żadnego przeciwnika. Jasne, trzeba podchodzić z szacunkiem, że przyjeżdża do nas jedna z najmocniejszych drużyn, najlepiej grających w piłkę, ale nie pękliśmy. To jest budujące, nie mamy co chować głowy w piasek. Nie będziemy się cieszyć z tego remisu, ale nie mamy zamiaru też płakać, bo szanujemy rywala.
Z perspektywy trybun ta sytuacja z rzutem karnym była taką jedną z kilkudziesięciu w trakcie spotkania.
Ja nie wiem, już od dłuższego czasu nie chcę się na ten temat wypowiadać, bo nie wiem, kiedy jest faul, kiedy jest ręka. Wydawało mi się, że trafiłem najpierw piłkę, potem gdzieś był kontakt. Sędzia główny i VAR to widzieli, ja jeszcze nie widziałem powtórki. Sędzia podyktował rzut karny i szkoda, bo brakło nam tej jednej bramki.
Bartosz Nowak przypomniał się dzisiaj w kontekście reprezentacji.
Nie, jesteśmy przed urlopami, jeszcze czeka nas ostatni mecz. Nawet nie wiem, kiedy gra reprezentacja. Wszystkie ręce na pokład na najważniejszy mecz tego sezonu.
Dzisiaj pole gry bardziej przypominało lodowisko niż piłkarską murawę, przeszkadzało ci to?
E, dobre boisko było. Szybko piłka latała, szybki mecz był. Jasne, że jak biegniesz szybko, to murawa jest nawilżona i łatwo się poślizgnąć. W takich warunkach moglibyśmy zawsze grać, bo mecz jest szybki.


Najnowsze komentarze