Piłka nożna
List otwarty kibica GKS ws. Wojciecha Kędziory
W dniu wczorajszym na naszą redakcyjną skrzynkę mailową przyszedł list kibica GKS Katowice – pana Juranda Filipowicza, który zdecydował się zająć stanowisko w sprawie zachowania Wojciecha Kędziory po strzelonej bramce w sobotnim meczu z Olimpią Grudziądz. Korespondencja ma charakter listu otwartego, dlatego prezentujemy go na naszych łamach, dodatkowo pan Jurand Filipowicz przesłał go do klubu – a konkretnie do prezesa Marcina Janickiego i dyrektora sportowego Tadeusza Bartnika.
Wczoraj na oficjalnej stronie GKS Katowice pojawił się wywiad z Wojciechem Kędziorą, w którym napastnik przeprosił za swoje zachowanie. Dla nas jako redakcji sprawa jest zamknięta, więc na ten moment nie będziemy już jej rozgrzebywać (choć zachowanie zawodnika wpisuje się w niekorzystny obraz całego roku), jednak cały czas wywołuje ona emocje u kibiców. Dodajmy, że poniższy list został przesłany do klubu jeszcze przed publikacją przeprosin.
Przy okazji informujemy, że nasze łamy są otwarte dla wszystkich, zarówno kibiców, jak i piłkarzy, trenerów czy działaczy. Nawet jeśli z naszej strony padają mocne słowa i krytykujemy cały dział sportowy, nie ma problemu, aby za pośrednictwem naszej strony głos mogła też zabrać… druga strona.
Poniżej prezentujemy treść listu.
Felietony Piłka nożna
Betonowy Urban
Nie doczekaliśmy się powołania dla Bartka Nowaka. Nie wystarczy, że od samego początku sezonu wiążesz krawaty w tej lidze, indywidualnie piłkarsko jesteś jednym z najlepszych zawodników w ostatnich latach. Że masz liczby, jesteś równy, a twoja drużyna dzięki tobie co mecz ma gola.
Ani to, że potrafisz znaleźć taką mysią dziurę na zatłoczonym boisku i wykorzystać ją do ultraprecyzyjnego podania, że partnerowi wystarczy tylko dołożyć nogę. Że stałe fragmenty bijesz tak, że koledzy tylko dostawiają głowę i jest gol.
Nie, to panu Urbanowi nie wystarczy. Dlatego plecie banialuki o tym, jak to Bartek rozgrywa „znakomity sezon, znakomity. Ale to tylko polska ekstraklasa”. Chłopie, to po kiego grzyba ty w ogóle w ostatnim czasie się kilka razy pojawiałeś na Nowej Bukowej? Właśnie po to, żeby zobaczyć kapitalnego zawodnika i go nie powołać? A może po prostu chodziło o to, żeby poskubać słonecznik i obejrzeć meczyk?
Nie wiem, co jeszcze miałby Nowak zrobić, żeby to powołanie dostać. Stanąć na (…) i zatańczyć breakdance’a?
Nie mówimy o zawodniku, który ma dobry miesiąc. Mówimy o piłkarzu, który od ponad pół roku tydzień w tydzień pokazuje naprawę bardzo wysoki poziom, przerastający na ten moment większość reprezentantów. I tak – można powiedzieć, że to tylko ekstraklasa. Tyle, że przecież po pierwsze nie jest to żadna ujma, a po drugie przez całe lata do polskiej kadry powoływane były te wszystkie Kapustki, Wszołki i inne piłkarskie wynalazki.
Mimo mojej całej sympatii do Grosika, to teraz mam pytanie, jakim prawe on jest w kadrze, a Nowak nie? Co niby takiego specjalnego robi Wiśniewski, żeby w tej kadrze się znajdować? Drągowski to co prawda bramkarz, ale… bramkarz, który na początku wiosny puszczał każdy celny strzał do bramki.
Jakim prawem w kadrze jest wiecznie kontuzjowany Moder, który poza jedną bramką strzeloną Anglii nie dał reprezentacji kompletnie nic? W czym lepsze są te wszystkie Rózgi czy Slisze? Poza tym, że – jak w przypadku tego ostatniego – przyklejony został do kadry niczym rzep i nie da się go odkleić. Jak mniemam, tylko dlatego, że grał w Legii, bo gdyby nie pograł kilka lat u Wojskowych, to pewnie nikt by w Polsce o nim nie pamiętał.
I tu nawet nie chodzi o to, że Bartosz Nowak miałby grać, wyjść w pierwszej jedenastce. To kwestia symboliki, sygnału dla piłkarskiej polski. Że to właśnie to powołanie pokazuje, że jak zawodnik przez tyle miesięcy gra nie tylko bardzo dobrze, ale wręcz kapitalnie, to logiczną nagrodę jest powołanie do reprezentacji Polski. Choć swoją drogą, uważam, że piłkarz w takiej formie realnie mógłby pomóc tej drużynie.
W mediach padały jeszcze od niektórych ekspertów argumenty typu, że Nowak nie powinien być powołany, bo „gdzie niby wcisnąć Nowaka?”. Tyle, że jak przez wiele lat do kadry były powoływane różne wynalazki, to nikt się o to nie pytał. To jest tak z dupy argument, że szkoda nawet strzępić języka.
Trudno nie odnieść wrażenia, że Urban ma po prostu mentalność typowo polskiego piłkarskiego betonu. Jak mu wszyscy truli, że powinien powołać Pietuszewskiego, to gadał jakieś swoje dziwne argumenty. Teraz w końcu powołał. O co najmniej jedno zgrupowanie za późno, ale dobrze, że w ogóle.
Pamiętam, jak kiedyś w szkole graliśmy trochę w piłkę ręczną. Zawsze byłem zwinny i w tę ręczną dobrze grałem. Przyszedł jakiś turniej międzyszkolny, nauczyciel WF wybrał zawodników do reprezentacji szkoły. Mnie nie „powołał” – bo według niego byłem za niski. Tak się wkurwiłem, że gdy na następnej lekcji graliśmy jakiś krótki mecz „niepowołani vs reprezentacja szkoły” moja drużyna wygrała 5:4, a ja strzeliłem wszystkie 5 bramek. Gdy potem nauczyciel wychodził z roboty, minął mnie tylko na korytarzu i rzucił „Michał, dobrze grałeś”. Pamiętam to do dziś. Widział najwidoczniej, jak mi zależy i że byłem zły. Ale decyzji nie zmienił. Więc gdzieś mógł sobie wsadzić swoje pochwały, tak jak gdzieś Urban może wsadzić swoje zdanie, że Nowak gra „niesamowity, sezon, niesamowity”.
Nie wiem, czy to jakiś osobisty uraz selekcjonera czy właśnie wspomniana betonowa mentalność rodem Zdziśków Kręcinów czy innych tzw. leśnych dziadków z PZPN. Fajnie, że trener taki zabawny, taki śmieszny i taki wyluzowany jest na swoich konferencjach, a nie bucowaty jak Czesiu Michniewicz. Ma jednak w sobie coś z tego PRL-owskiego betonu.
Bartek zapytany przy okazji meczu z Jagą przez Kubę Jeleńskiego o kadrę powiedział, że „jak dostanie powołanie to będzie najszczęśliwszy, a jak nie dostanie – to też będzie najszczęśliwszy”. Chciałbym, żeby tak było, bo nie tylko na boisku, ale i poza nim pokazuje, że to jest po prostu znakomity facet, skromny, a jeśli chodzi o grę – piekielnie dobry.
Od lat nie było w Katowicach piłkarza, który doczekałby się skandowania swojego nazwiska nie przy okazji gola czy dopingowania bramkarza przy rzucie karnym. Kibiców GieKSy niełatwo zachwycić. A Bartek to usłyszał po hat-tricku z Wisłą Płock, słyszał to po zmianie w Lubinie oraz przed meczem z Lechią, gdy dostawał nagrodę Piłkarza Miesiąca.
Osobiście nie mam nic do trenera Urbana. Choć uważam, że był przehajpowany jeśli chodzi o wybór na stanowisko selekcjonera, to z drugiej strony z polskich szkoleniowców nie było nikogo specjalnie lepszego. Jeśli chodzi o Górnik – uważam, że skandalem było zwolnienie go. Osobiście go w sumie nawet lubię.
Ale tu mnie wkurwił niemożebnie. Swoim uporem, swoim sztywnym trzymaniem się nie wiadomo czego.
Grosika powołał kuźwa jego mać…
Oczywiście to nie jest sprawa życia i śmierci. Życzę polskiej reprezentacji bardzo dobrych meczów barażowych i awansu na Mundial. Nie widzę powodu, dlaczego nie miałby się tak stać – ostatecznie poziom tej kadry jest dobry, więc nic nie stoi na przeszkodzie, choć – jeśli przejdziemy Albanię – to finał na wyjeździe ze Szwecją czy Ukrainą będzie wyrównany. Szanse oceniam 50/50, no może lekko na korzyść Polaków.
A za Bartka niesamowicie trzymamy kciuki. To piękne, że dożyliśmy czasów, kiedy piłkarz potrafi tak zachwycać i rozkochać w sobie katowicką publiczność. Tak jak napisałem, Bartek robi dobrą minę do złej gry, ale nie wierzę, że gdzieś go wewnętrznie to nie zabolało. Masz poczucie, że jesteś aktualnie jednym z najlepszych polskich piłkarzy, jeśli chodzi o formę i musisz obejść się smakiem. Życzyłbym sobie, żeby zawodnik wyszedł z tego po prostu silniejszy. I jak nie w kadrze, to w GieKSie miał swoje momenty radości.
A Panu Panie Urban zacytuję słowa piosenki:
„W domach z betonu nie ma wolnej miłości”
…
Piłka nożna
Górak: Jestem pełen optymizmu
Po meczu Jagiellonia – GKS wypowiedzieli się trenerzy obu drużyn – Adrian Siemieniec i Rafał Górak. Poniżej główne wypowiedzi szkoleniowców, a na dole zapis całej konferencji prasowej w wersji audio.
Rafał Górak (trener GKS Katowice):
Mecz jest przegrany i nikt z nas nie jest szczęśliwy. Wydaje mi się jednak, że warto o paru rzeczach opowiedzieć. Zdecydowanie wiedzieliśmy, że przyjeżdżamy do bardzo rozdrażnionej, bo ostatnie wyniki nie były najlepsze i brakowało zwycięstw, Jagiellonii, wiec spodziewaliśmy się bardzo zdeterminowanego i pozytywnie nakręconego przeciwnika i tak też było. Samej jakości piłkarskiej jest masę w Jagiellonii, więc jeśli oni są dobrze zregenerowani, mają dobre flow, to przeciwnik ma dużo problemów.
Straciliśmy dwie bramki w pierwszej połowie i kluczowa była przerwa, bo można było się rozlecieć i przegrać wyższym wynikiem, a to nie buduje i zawsze w głowie zostaje, jeśli przegrasz wyżej. Jestem zbudowany całą drugą płową, tą energią, z jaką wyszliśmy na drugą połowie, bo wydaje mi się, że naprawdę można było z przyjemnością patrzeć na odrabiający GKS Katowice, na dążący najpierw do zdobycia pierwszej bramki, która byłaby momentem zwarcia wyniku i szukalibyśmy tej drugiej. Za późno padła ta bramka i zabrakło nam trochę czasu. Nie chodzi o to, że chcę powiedzieć, że wynik remisowy byłby sprawiedliwy. Chodzi mi o to, że jestem zbudowany postawą zespołu w drugiej połowie. Bardzo dobrze przepracowaliśmy przerwę i drużyna zagrała tak, jakbym sobie tego życzył w momencie, kiedy na boisku utytułowanego, ogranego w pucharach bardzo mocnego rywala moglibyśmy nie dać rady. Drużyna bardzo dobrze wyciągnęła wnioski, bardzo dobrze weszła w drugą połowę, szukaliśmy sytuacji do zdobycia bramki kontaktowej. Tak się stało, ale zabrakło czasu. Gratuluję zwycięstwa gospodarzom, zasłużone, natomiast ja jestem pełen optymizmu po tym meczu i mogę swojej drużynie pogratulować. Wiadomo, że każdy chce punktować i wygrywać, to by było najlepsze. Dzisiaj nam zabrakło. Będziemy się dalej starać i pracować, przed nami kolejne spotkanie.
Adrian Siemieniec (trener Jagiellonii Białystok):
Rozpocznę od podziękowań i gratulacji dla zespołu za zwycięstwo bardzo ważne, w bardzo ważnym momencie. Również podziękowania dla naszych kibiców i całego stadionu, bo miałem wrażenie, że dzisiaj byliśmy skonsolidowani i stadion niósł drużynę. Potrzebowaliśmy tego i to było czuć, że wszyscy pragniemy tego zwycięstwa. Cieszę się, że możemy się z tego cieszyć. Na pewno miałem pierwsze odczucie, w pierwszej i po pierwszej połowie, że wróciliśmy jako drużyna i mam nadzieję, że ten mecz będzie początkiem tego, że będziemy dalej się tak prezentować, szczególnie jak w pierwszej połowie. Choć z perspektywy poświęcenia, pracowitości i determinacji cały mecz był na wysokim poziomie. W pierwszej połowie graliśmy bardzo dobrze, bramka na 2:0 była kluczowa, mimo to, że wcześniej mieliśmy sytuacje, bo Jesus uderzał czy Bartek Mazurek. Bo w drugiej połowie po zmianach GKS miał więcej inicjatywy z piłką, ten mecz wyglądał z naszej strony inaczej, więc staraliśmy się kontrolować grę bez piłki, więcej się wybronić, do tego potrzebowaliśmy poświęcenia. Wygraliśmy z bardzo dobrą drużyną, która jest w świetnej dyspozycji – do tej pory przegrała tylko jedno spotkanie, a wygrała trzy z rzędu. Czuć było ich pewność siebie i że są w dobrej dyspozycji. Tym bardziej cieszę się, że wygraliśmy to niełatwe z perspektywy ostatnich wyników spotkania. Tym bardziej ważne jest, żebyśmy trzymali konsekwentnie poziom i podnosili go, bo w sobotę kolejny mecz u siebie i chcemy zakończyć ten mecz przed przerwą na kadrę w dobry sposób.
Galeria Piłka nożna
Koniec pisany z wapna
Zapraszamy do drugiej galerii z Krakowa, gdzie losy spotkania rozstrzygnęły się z jedenastu metrów. GKS Katowice po zaciętej walce wraca do Katowic bez punktów. Zdjęcia przygotowała dla Was Werka.



Wielkolud
7 listopada 2017 at 18:41
Chore czego ludzie nie wymyslom. Napewno dluzej kibicuje niz ten pan i nigdy z igly nierobili widel. Taki pan kibic zeby jeszcze do dobra klubu dolewac oliwy do ognia. A ciekawe czy pan jest taki czysty nieubliza zawodnikom itd.
Jony
7 listopada 2017 at 22:10
Lewy tez uciszal kibiców jak po nim jechali ze w reprezentacji nie strzela. Co się dziwić Kedziorze jak słyszy kur.y w stosunku do swojej osoby.
rafal84
7 listopada 2017 at 22:32
zgodze sie z listem. nie porownujmy lewego z kedziora, ktory jeszcze nie zagral u nas dobrego spotkania. jakie to go poniosly emocje? to ze wyszedl mu strzal? mysle ze tak nie celowal. bramka przepiekna ale za postawe w meczu, jak i w rundzie oddaje prawde o kedziorze. jest emerytem i tyle
Johny
8 listopada 2017 at 07:50
To ze jest emerytem to prawda. Ale emeryt tez człowiek i emocje mogły wziąć górę. Gra teraz w Katowicach i na razie się to nie zmieni (przynajmniej do grudnia) a my zamiast na te ostatnie mecze zmobilizować piłkarzy, żeby jak najwiecej punktów zebrali, zajmujemy się jakimis aferkami. Przeprosił? przeprosił.. to niech teraz skupia się na następnym meczu i tyle w tym temacie.
m.k siemce
8 listopada 2017 at 08:11
Kędziora lekko przegioł to fakt no ale ciśnienie po przegranych meczach derbowych jest wielkie i kurde pewnie na nich też / kto kiedykolwiek groł choćby na placu to wie /. Przeprosił i po temacie. Lepiej popatrzmy na siebie czyli frekwencja. Jo kurde rozumia Derby pełny stadion ale co było przed ruchem – raczej mało bo to z soboty to już TRAGEDIA.
Mecza
8 listopada 2017 at 08:13
Gdzie szacunek do piłkarza w naszych barwach? Gwizdy są dopuszczalne ale nie wyzwiska. Ktoś kiedyś napisał tutaj na forum że to kibice muszą się zastanowić nad sobą i to dzięki nim tkwimy w tym bagnie tyle lat. Panie Jurandzie, zatrzymywać kibiców? Takich co ubliżają? Jednak frekwencja jest nadal za duża. Prędzej awans zrobimy gdy będzie tylko 500 ludzi chodziło. Nie słyszałem wszystkiego bo na drugim sektorze siedziałem. Pamiętam tylko że wszyscy bili brawo po bramce. Kędziora powinien być odporny na chamskie zaczepki ale zrobił głupotę, przeprosił i koniec.
jo
8 listopada 2017 at 08:56
Mecza. Ja tam nie słyszałem, żeby było jakieś ubliżanie. Moze gdzies 2-3 osoby sie wyrwały i to nie w jego kierunku. Wiecej nie slyszalem (choc fakt, siedziale. na gorze) . Ten paluch mnie zaskoczył bo cieszylem sie po bramce (rzadkiej urody)a tu taki zonk. A tej padaki po odpuszonych derbach niechce nikt oglądać. Jak byles na meczu to wiesz jak to wygladalo.
WIERNY
8 listopada 2017 at 09:34
No i zaczęło się bronienie tych patałachów, widać jak wy „obiektywni” jesteście. Tu żeby się coś zmieniło trzeba zmiany myślenia wielu kibiców. Wy sami tolerujecie, że was w konia robią juz od lat.
zygzak makkłin
8 listopada 2017 at 11:10
fajny list, popieram w 100%, a konsekwencją powinno być rozwiązanie kontraktu. Nie godzę się na grę w ukochanych barwach takiego dziadygi.
Qbic
8 listopada 2017 at 11:24
Zapomnieliscie już o akcji „cała GieKSa razem”? Przyniosło to jakiś efekt? Byli glaskani a i tak chu*a grali, to co się dziwić że ludzie po nich teraz jadą. A jak nie radzi sobie z presja trybun to buty na kołek niech zawiesi i zajmie się czymś innym.
Robert
8 listopada 2017 at 11:31
Ręce opadają jak czytam co ludzie tutaj piszą.. Ciśnienie było w GieKSie… OD ZAWSZE ! Każdy grajek, który tu przychodzi o tym wie, jak ktoś jest za słaby psychicznie to droga wolna, rozwiązać kontrakt i dać miejsce wychowankom, co to jest w ogole za straregia budowania drużyny na ekstraklase żeby w ataku stawiać na 37 letniego chłopa ?! I do ilu ma grać ? 45 jak Milla ? 3 razy w tym sezonie przegrywamy derby (mówie MY bo jesteśmy GieKSą razem z tymi pseudo piłkarzynami, czy sie komuś to podoba czy nie) w tym najważniejsze od kilku sezonów z Ruchem, styl tych porażek pokazuje że nie tylko słowa AWANS nie można używać w Katowicach bo wkłady do koszulek srają pod siebie i nie potrafią piłki kopnąć ale od tego sezonu słowa DERBY też już nie. O tym że to są słabi psychicznie ludzie powiedział Mandrysz, wspomniał że pracują z konkretną osobą i że wyniki są jakie są ale nie powie nic więcej, to chyba jasne, że sie po prostu nie nadają. To że Wojciech Kędziora zrobił to co zrobił, pokazuje co wkłady do koszulek mają w głowach i jak traktują kibiców i samą markę. Ten klub dzięki takim zawodnikom jest gdzie jest. Ale jaki zarząd taki pomysł na drużyne. Jak ktoś nie widzi w zachowaniu Kędziory problemu bo przeprosił to widocznie lubi jak sie mu pluje w twarz przez sezon z okładem bo zawsze może powiedzeć że padał deszcz.
stefano
8 listopada 2017 at 11:36
Oby więcej takich listów , a może wtedy zmieni się podejście władz do klubu . Niestety ale wkłady pokazały niejednokrotnie jak maja wyjebane na Nas kibiców a zarazem sponsorów klubu.
Gerard
8 listopada 2017 at 11:37
Jak ktoś mówi że nikt nie ubliżał Kędziorze i innym zawodnikom, to chyba był na innym meczu tyle ku%$, patałachów, wkładów, chu@#$ i innych to już dawno nie słyszałem. A potem się ktoś żali że go uciszał bo on wydał pieniądze i przyszedł wspierać drużynę, kibicować…dopingu było zero a obrzucanie wszystkich wkoło ku%$#@ i ch*&*& to nie doping…
AntyGrzyb
8 listopada 2017 at 14:09
Ludzie zastanówcie sie czego wy chcecie?! Chcecie kolejne nascie lat tkwić w pierwszej lidze czy chcecie świetować awans i chodzic na mecze z najlepszymi w naszej ekstraklasie? Jaki my kibice mamy inny sposób aby okazać swoje wkurwienie na nieporadnść trenera i tych wkładów do koszulek? Chodze na wszystkie spotkania z zarzadem klubu piłkarzami i zawsze słysze ze nic wiecej sie nie da zrobic takie sa kontrakty i takie są wymagania piłkarzy jak chcemy mieć tych najlepezych. Nie jestem za tym aby zwalniać po kilku nieudanych spotkaniach ale w połowie sezonu powinniśmy tym którzy nie są w stanie spełniac naszych oczekiwań musimy podziekować. Stadion to nie teatr i jeśli sie komuś nie podoba moje słownictwo jak jestem wkurwiony to niech on krzyczy patałachy słabousze a ja bede sprawe nazywał po imieniu ciule bez ambicji i umiejetnosci przez pomyłke lub z jakiegoś układu zatrudnieni w gieksie. Tak było jak miałem 8 lat i tak jest teraz jak mam 45
Mecza
8 listopada 2017 at 15:23
Czepiacie się Kędziory lat 36 ale to nie jego wina że jest najlepszym napastnikiem w kadrze. Jestem przekonany że przychodził jako uzupełnienie aby czasem wejść na 10-15 minut aby pomóc. Pierwszym wyborem miał być Lebedyński, Yunis, Prokić a dopiero później Kędziora, Goncerz. Wyszło jak wyszło, po części wina Motały (słaby Yunis)i przypadku (gdyby Brzęczek nie został trenerem Płocka Lebedyński u nas by grał)
fridek
8 listopada 2017 at 15:39
Brawo dla pana Filipowicza. Popieram go w 100%
grillmaster
8 listopada 2017 at 16:02
Weź mamlasie nie płacz.
tomassi
8 listopada 2017 at 18:55
Oczywiście że list trafiony w stu procentach.
Tak samo jak Robert i AntyGrzyb.
Dość już tej błazenady i tych pajacy!!!
I jeszcze śmie uciszać kibiców i to tych którzy mimo tego całego bagna,
spieprzonych derbów jednych i drugich chciało się przyjść i zapłacić
bo przecież tej pseudogry nie ogląda się za darmo.
To jest chamstwo. A za takowe ma zapłacić i basta!
Wywalić go. I to już i tak za późno,miał wylecieć z hukiem w poniedziałek rano. Dla przykładu i nauczki dla innych „wkładów”.
dziadek
9 listopada 2017 at 13:10
Ja na Gekse chodze od zawsze(jestem troszeczke starszy niz Gieksa)kiedys unas gralo chociaz paru chopcow ze Slaska,teraz to ewenement oni nie sa przywiazani do barw klubu,traktuja klub jak miejsce pracy(biznes) ile sieda to chca wyrwac jak najwiecej kasy.Niema sentymentow,czasy sie zmienily.Ale to my jestesmy jejich pracodawcami jak nie bedzie kibicow to nie bedzie sponsorow.Wescie sie wrescie za granie.GIEKSA to my.
AntyGrzyb
9 listopada 2017 at 15:03
Cziwi mnie mocno milczenie klubu. Oni chcą to zamiść pod dywan ale my tego nie możemy tak zostawić. Wszyscy my i redakcja Nieoficjalnej oraz Jurand musimy żadać odpowiefzi. My mamy swoj sposób więc klub chcąc uniknąć kolejnego spalenia psychicznego grajków musi sie ustosunkować
WIERNY
9 listopada 2017 at 18:11
A mnie nie dziwi bo tu od lat tak jest, brak prawdziwych charakterów. Ważne są śniadanka biznesowe i filmiki propagandowe…
tomassi
11 listopada 2017 at 09:53
To jest właśnie sprawa która pokazuje wszystko:
zamiecione i cisza, nikt się nie wychyla
aż do następnego wała którego nam zafundują panowie piłkarze bez honoru
I tak jest od lat
I właśnie dlatego jesteśmy gdzie jesteśmy