Piłka nożna Prasówka
[Media] „Gonzo” zgubił się w górach. Z formą trafi na „GieKSę”?
Zapraszamy do przeczytania fragmentów doniesień na temat dzisiejszego meczu Podbeskidzie Bielsko-Biała – GKS Katowice:
sportowebeskidy.pl – Z „Gieksą” bez zagrożeń i w dobrych nastojach
[…] – Bielszczanie dzięki ostatniej wygranej 3:0 nad Chrobrym Głogów awansował na 5. miejsce w tabeli ligowej. – Każdy mecz powinien wyglądać z naszej strony tak, jak ten dzisiejszy. Zaczynamy od walki i zaangażowania na boisku a bramki później przychodzą same. Pokazaliśmy, że jesteśmy drużyną i że potrafimy dobrze grać w piłkę, jednak nie przyjdzie to samo – ocenił spotkanie Valerijs Sabala.
– Wciąż pod znakiem zapytania stoi występ Przemysława Płachety, który doznał urazy w pucharowym meczu z Wisłą Sandomierz. – Niefortunna sytuacja, bardzo mocne ale i przypadkowe wejście przeciwnika, który uderzył twarzą w czoło Przemka. Ma założone 8 szwów, rana dosyć duża. Przemek jest z nami cały czas przy zespole, tyle że nie uczestniczy w zajęciach. To wszystko dlatego, żeby nie narażać tej rany – stwierdza Krzysztof Brede, trener Podbeskidzia.
– Ze względu na nadmiar żółtych kartek w spotkaniu z „GieKSą” zabraknie Gugi Palavandishviliego.
– Należy pamiętać, że oni też będą chcieli dobrze się pokazać, zwłaszcza, że są w dołku z którego nie mogą się odbić. Na pewno przeciwnik wyjdzie z nadzieją, że będą mogli dobrze zagrać, a my będziemy chcieli kontynuować naszą dobrą passę – zapowiada mecz z GKS-em Wojciech Fabisiak, bramkarz „Górali”.
tspodbeskidzie.pl – Sierpina: Stać nas na kolejne zwycięstwa
Łukasz Sierpina opowiada o wynikach drużyny i swoich indywidualnych w połowie sezonu, roli kapitana i meczu z GKS-em.
[…] Mecz z GKS-em elektryzuje kibiców w regionie i ma swoją rangę niezależnie od akurat zajmowanych miejsc w tabeli.
GKS to bardzo dobra drużyna i dla nas nie może mieć znaczenia na którym miejscu aktualnie się znajduje w tabeli, bo moim zdaniem personalnie jest to zespół, który powinien być w czołówce, Musimy się bardzo dobrze do tego meczu przygotować, ale patrzymy na to spotkanie głównie jako kolejny mecz na naszym stadionie. Bardzo zależy nam na zwycięstwach zwłaszcza u siebie, od kilku spotkań taką dobrą serię utrzymujemy i chcemy ją przedłużyć, tym bardziej, że w tym roku już przed bielską publicznością nie zagramy. Wierzę, że stać nas na kolejne zwycięstwa.
sportdziennik.pl – Mecz niezagrożony. Bielsko czeka na GieKSę
Nie ma najmniejszych obaw, że jutrzejsze spotkanie Podbeskidzie Bielsko-Biała – GKS Katowice nie dojdzie do skutku. Podbeskidzie jest przygotowane do meczu.
Przypomnijmy, że ze względu na sytuację w policji – znaczny procent funkcjonariuszy zdecydował się udać na zwolnienia lekarskie – pojawiły się informacje, że ze względu na braki kadrowe Komenda Główna Policji zwróciła się do Departamentu Rozgrywek PZPN-u z prośbą o odwołanie niektórych spotkań. Dotyczyło to również meczu Podbeskidzie – GKS Katowice.
[…] Przypomnijmy, że sobotni mecz będzie miał status podwyższonego ryzyka, a wówczas liczba sił policyjnych musi być adekwatna do stopnia ewentualnego zagrożenia. Ilu policjantów będzie pilnowało porządku? Takie informacje są tajemnicą. Ze strony policji usłyszeliśmy jednak, że mecz się odbędzie, a zabezpieczać go będzie właściwa liczba funkcjonariuszy.
[…] Wiadomo bowiem, że mecze „górali” z GKS-em Katowice zawsze cieszyły się sporym zainteresowaniem. Wprawdzie nie ma szans na pobicie rekordu frekwencji (w zeszłym roku mecz obejrzało ponad 11,5 tysiąca kibiców), ale wobec kiepskiego zainteresowania kibiców ostatnimi meczami w Bielsku-Białej, sobotnie spotkanie Podbeskidzie – GKS Katowice winno przyciągnąć na trybuny znacznie więcej sympatyków futbolu.
Bilety sprzedają się bowiem dużo lepiej, aniżeli na wcześniejsze spotkania, na co wpływ ma zarówno najbliższy rywal, jak i coraz lepsza postawa drużyny Krzysztofa Bredego. Warto zaznaczyć, że tradycyjnie pod Klimczok wybiera się liczna grupa fanów „GieKSy”. Drużynę Dariusza Dudka zamierza w sobotę wspierać ok. 800 kibiców.
sportslaski.pl – „Gonzo” zgubił się w górach. Z formą trafi na „GieKSę”?
Gdyby był w formie, pytanie przed starciem z „GieKSą” byłoby zapewne jedno – iloma golami Grzegorz Goncerz przypomni się w sobotę byłemu klubowi. Były napastnik Katowic po przenosinach pod Klimczok optymalnej dyspozycji jeszcze jednak nie odzyskał.
Zimą 2016 roku przedłużył kontrakt z GKS-em Katowice. Był w niesamowitym gazie. Jesienią 2015 strzelił w lidze 11 goli udowadniając, że kompletnie nie ciążyła mu korona króla strzelców zdobyta sezon wcześniej. Nikogo nie dziwiło, że po decyzji ogłoszonej przez „Gonza” byli przy Bukowej i tacy, którzy chętnie odkorkowaliby szampana. Wśród zewnętrznych obserwatorów dominowało z kolei zdziwienie, że niespełna 28-letni wówczas zawodnik nie próbuje sił na wyższym poziomie.
[…] Piłkarz, który wcale nie tak dawno dziurawił siatki I-ligowych rywali pierwszą rundę w Bielsku miał wyjątkowo słabą. Na zapleczu Ekstraklasy zagrał w jej trakcie 11 spotkań. 5 razy wyszedł w pierwszym składzie, w sumie uzbierał na boisku 442 minuty. Według raportu InStat w tym czasie oddał zaledwie 5 strzałów, w tym dwa w światło bramki.
– Zapewniam, że nikt nie nakłada na mnie większej presji na strzelanie bramek niż ja sam. Teraz widzę, że brakuje mi przepracowanego okresu przygotowawczego z Podbeskidziem. Dołączyłem do tego zespołu stosunkowo późno, ale i tak dostałem od trenera szansę od razu. W pierwszych trzech spotkaniach nie miałem w zasadzie ani jednej sytuacji i trener zdecydował się coś zmienić. Pierwszą bramkową okazję miałem dopiero na Puszczy Niepołomice – tłumaczył we wspomnianej rozmowie z „Wyborczą” Goncerz.
Być może forma w końcu nadchodzi. W pucharowym starciu z Wisłą w Sandomierzu 30-latek strzelił swojego pierwszego gola w nowych barwach. Podbeskidzie z rywalizacji odpadło, ale 4 dni później w grze o punkty rozbiło przed własną publicznością Chrobrego. „Gonzo” wszedł na ostatnie kilka minut i zdążył popisać się kapitalną asystą przy ustalającym rezultat golu Łukasza Sierpiny. W sobotę do Bielska przyjedzie „GieKSa”. Jeśli dyspozycja jej byłego snajpera faktycznie rośnie, to w Katowiach wiedzą najlepiej, że… mają się czego obawiać!
Felietony Piłka nożna
Betonowy Urban
Nie doczekaliśmy się powołania dla Bartka Nowaka. Nie wystarczy, że od samego początku sezonu wiążesz krawaty w tej lidze, indywidualnie piłkarsko jesteś jednym z najlepszych zawodników w ostatnich latach. Że masz liczby, jesteś równy, a twoja drużyna dzięki tobie co mecz ma gola.
Ani to, że potrafisz znaleźć taką mysią dziurę na zatłoczonym boisku i wykorzystać ją do ultraprecyzyjnego podania, że partnerowi wystarczy tylko dołożyć nogę. Że stałe fragmenty bijesz tak, że koledzy tylko dostawiają głowę i jest gol.
Nie, to panu Urbanowi nie wystarczy. Dlatego plecie banialuki o tym, jak to Bartek rozgrywa „znakomity sezon, znakomity. Ale to tylko polska ekstraklasa”. Chłopie, to po kiego grzyba ty w ogóle w ostatnim czasie się kilka razy pojawiałeś na Nowej Bukowej? Właśnie po to, żeby zobaczyć kapitalnego zawodnika i go nie powołać? A może po prostu chodziło o to, żeby poskubać słonecznik i obejrzeć meczyk?
Nie wiem, co jeszcze miałby Nowak zrobić, żeby to powołanie dostać. Stanąć na (…) i zatańczyć breakdance’a?
Nie mówimy o zawodniku, który ma dobry miesiąc. Mówimy o piłkarzu, który od ponad pół roku tydzień w tydzień pokazuje naprawę bardzo wysoki poziom, przerastający na ten moment większość reprezentantów. I tak – można powiedzieć, że to tylko ekstraklasa. Tyle, że przecież po pierwsze nie jest to żadna ujma, a po drugie przez całe lata do polskiej kadry powoływane były te wszystkie Kapustki, Wszołki i inne piłkarskie wynalazki.
Mimo mojej całej sympatii do Grosika, to teraz mam pytanie, jakim prawe on jest w kadrze, a Nowak nie? Co niby takiego specjalnego robi Wiśniewski, żeby w tej kadrze się znajdować? Drągowski to co prawda bramkarz, ale… bramkarz, który na początku wiosny puszczał każdy celny strzał do bramki.
Jakim prawem w kadrze jest wiecznie kontuzjowany Moder, który poza jedną bramką strzeloną Anglii nie dał reprezentacji kompletnie nic? W czym lepsze są te wszystkie Rózgi czy Slisze? Poza tym, że – jak w przypadku tego ostatniego – przyklejony został do kadry niczym rzep i nie da się go odkleić. Jak mniemam, tylko dlatego, że grał w Legii, bo gdyby nie pograł kilka lat u Wojskowych, to pewnie nikt by w Polsce o nim nie pamiętał.
I tu nawet nie chodzi o to, że Bartosz Nowak miałby grać, wyjść w pierwszej jedenastce. To kwestia symboliki, sygnału dla piłkarskiej polski. Że to właśnie to powołanie pokazuje, że jak zawodnik przez tyle miesięcy gra nie tylko bardzo dobrze, ale wręcz kapitalnie, to logiczną nagrodę jest powołanie do reprezentacji Polski. Choć swoją drogą, uważam, że piłkarz w takiej formie realnie mógłby pomóc tej drużynie.
W mediach padały jeszcze od niektórych ekspertów argumenty typu, że Nowak nie powinien być powołany, bo „gdzie niby wcisnąć Nowaka?”. Tyle, że jak przez wiele lat do kadry były powoływane różne wynalazki, to nikt się o to nie pytał. To jest tak z dupy argument, że szkoda nawet strzępić języka.
Trudno nie odnieść wrażenia, że Urban ma po prostu mentalność typowo polskiego piłkarskiego betonu. Jak mu wszyscy truli, że powinien powołać Pietuszewskiego, to gadał jakieś swoje dziwne argumenty. Teraz w końcu powołał. O co najmniej jedno zgrupowanie za późno, ale dobrze, że w ogóle.
Pamiętam, jak kiedyś w szkole graliśmy trochę w piłkę ręczną. Zawsze byłem zwinny i w tę ręczną dobrze grałem. Przyszedł jakiś turniej międzyszkolny, nauczyciel WF wybrał zawodników do reprezentacji szkoły. Mnie nie „powołał” – bo według niego byłem za niski. Tak się wkurwiłem, że gdy na następnej lekcji graliśmy jakiś krótki mecz „niepowołani vs reprezentacja szkoły” moja drużyna wygrała 5:4, a ja strzeliłem wszystkie 5 bramek. Gdy potem nauczyciel wychodził z roboty, minął mnie tylko na korytarzu i rzucił „Michał, dobrze grałeś”. Pamiętam to do dziś. Widział najwidoczniej, jak mi zależy i że byłem zły. Ale decyzji nie zmienił. Więc gdzieś mógł sobie wsadzić swoje pochwały, tak jak gdzieś Urban może wsadzić swoje zdanie, że Nowak gra „niesamowity, sezon, niesamowity”.
Nie wiem, czy to jakiś osobisty uraz selekcjonera czy właśnie wspomniana betonowa mentalność rodem Zdziśków Kręcinów czy innych tzw. leśnych dziadków z PZPN. Fajnie, że trener taki zabawny, taki śmieszny i taki wyluzowany jest na swoich konferencjach, a nie bucowaty jak Czesiu Michniewicz. Ma jednak w sobie coś z tego PRL-owskiego betonu.
Bartek zapytany przy okazji meczu z Jagą przez Kubę Jeleńskiego o kadrę powiedział, że „jak dostanie powołanie to będzie najszczęśliwszy, a jak nie dostanie – to też będzie najszczęśliwszy”. Chciałbym, żeby tak było, bo nie tylko na boisku, ale i poza nim pokazuje, że to jest po prostu znakomity facet, skromny, a jeśli chodzi o grę – piekielnie dobry.
Od lat nie było w Katowicach piłkarza, który doczekałby się skandowania swojego nazwiska nie przy okazji gola czy dopingowania bramkarza przy rzucie karnym. Kibiców GieKSy niełatwo zachwycić. A Bartek to usłyszał po hat-tricku z Wisłą Płock, słyszał to po zmianie w Lubinie oraz przed meczem z Lechią, gdy dostawał nagrodę Piłkarza Miesiąca.
Osobiście nie mam nic do trenera Urbana. Choć uważam, że był przehajpowany jeśli chodzi o wybór na stanowisko selekcjonera, to z drugiej strony z polskich szkoleniowców nie było nikogo specjalnie lepszego. Jeśli chodzi o Górnik – uważam, że skandalem było zwolnienie go. Osobiście go w sumie nawet lubię.
Ale tu mnie wkurwił niemożebnie. Swoim uporem, swoim sztywnym trzymaniem się nie wiadomo czego.
Grosika powołał kuźwa jego mać…
Oczywiście to nie jest sprawa życia i śmierci. Życzę polskiej reprezentacji bardzo dobrych meczów barażowych i awansu na Mundial. Nie widzę powodu, dlaczego nie miałby się tak stać – ostatecznie poziom tej kadry jest dobry, więc nic nie stoi na przeszkodzie, choć – jeśli przejdziemy Albanię – to finał na wyjeździe ze Szwecją czy Ukrainą będzie wyrównany. Szanse oceniam 50/50, no może lekko na korzyść Polaków.
A za Bartka niesamowicie trzymamy kciuki. To piękne, że dożyliśmy czasów, kiedy piłkarz potrafi tak zachwycać i rozkochać w sobie katowicką publiczność. Tak jak napisałem, Bartek robi dobrą minę do złej gry, ale nie wierzę, że gdzieś go wewnętrznie to nie zabolało. Masz poczucie, że jesteś aktualnie jednym z najlepszych polskich piłkarzy, jeśli chodzi o formę i musisz obejść się smakiem. Życzyłbym sobie, żeby zawodnik wyszedł z tego po prostu silniejszy. I jak nie w kadrze, to w GieKSie miał swoje momenty radości.
A Panu Panie Urban zacytuję słowa piosenki:
„W domach z betonu nie ma wolnej miłości”
…
Felietony Piłka nożna
Plusy i minusy po Lechii
GieKSa pokonała Lechię Gdańsk 2:0 i dopisała kolejne zwycięstwo w lidze. Zapraszam na plusy i minusy.
Plusy:
+ Bartosz Nowak
Dobre wyjście z piłką już w pierwszej minucie, wywalczony rzut wolny, z którego zaczęła się akcja bramkowa, świetne wyprowadzenie przy golu Wdowiaka i podanie do Szkurina przy drugim trafieniu. Do tego dośrodkowania po stałych fragmentach i ciągła aktywność przez cały mecz.
+ Rafał Strączek
Kluczowa interwencja w 20. minucie po strzale z wolnego Zhelizko, który był zupełnie niepilnowany. Gdyby ta piłka wpadła, mecz mógłby potoczyć się inaczej. Do tego pewne wyjście w 69. minucie i spokojne łapanie w końcówce pierwszej połowy.
+ Skuteczność przy niskim posiadaniu
38% posiadania piłki i prowadzenie 1:0 po pierwszej połowie mówi samo za siebie. Lechia więcej kreowała, ale to my byliśmy konkretniejsi. Warto zauważyć też to, że znowu strzeliliśmy bramkę prawie, że do szatni.
Minusy:
– Zmarnowane okazje
Nowak nie wykorzystał błędu bramkarza Lechii, który zagrał mu piłkę dosłownie w nogi. Do tego zmarnowana szybka kontra w 32. minucie. Przy lepszym wykończeniu wynik mógł być wyższy dużo wcześniej.
Podsumowanie:
2:0 z Lechią i trzy punkty w lidze. Pierwsza połowa wyrównana, Lechia miała więcej z gry, ale to my byliśmy konkretniejsi. Druga połowa to sprawniejsze zarządzanie wynikiem, choć nie bez nerwowych momentów.
GieKSiarz
Piłka nożna
Górak: Jestem pełen optymizmu
Po meczu Jagiellonia – GKS wypowiedzieli się trenerzy obu drużyn – Adrian Siemieniec i Rafał Górak. Poniżej główne wypowiedzi szkoleniowców, a na dole zapis całej konferencji prasowej w wersji audio.
Rafał Górak (trener GKS Katowice):
Mecz jest przegrany i nikt z nas nie jest szczęśliwy. Wydaje mi się jednak, że warto o paru rzeczach opowiedzieć. Zdecydowanie wiedzieliśmy, że przyjeżdżamy do bardzo rozdrażnionej, bo ostatnie wyniki nie były najlepsze i brakowało zwycięstw, Jagiellonii, wiec spodziewaliśmy się bardzo zdeterminowanego i pozytywnie nakręconego przeciwnika i tak też było. Samej jakości piłkarskiej jest masę w Jagiellonii, więc jeśli oni są dobrze zregenerowani, mają dobre flow, to przeciwnik ma dużo problemów.
Straciliśmy dwie bramki w pierwszej połowie i kluczowa była przerwa, bo można było się rozlecieć i przegrać wyższym wynikiem, a to nie buduje i zawsze w głowie zostaje, jeśli przegrasz wyżej. Jestem zbudowany całą drugą płową, tą energią, z jaką wyszliśmy na drugą połowie, bo wydaje mi się, że naprawdę można było z przyjemnością patrzeć na odrabiający GKS Katowice, na dążący najpierw do zdobycia pierwszej bramki, która byłaby momentem zwarcia wyniku i szukalibyśmy tej drugiej. Za późno padła ta bramka i zabrakło nam trochę czasu. Nie chodzi o to, że chcę powiedzieć, że wynik remisowy byłby sprawiedliwy. Chodzi mi o to, że jestem zbudowany postawą zespołu w drugiej połowie. Bardzo dobrze przepracowaliśmy przerwę i drużyna zagrała tak, jakbym sobie tego życzył w momencie, kiedy na boisku utytułowanego, ogranego w pucharach bardzo mocnego rywala moglibyśmy nie dać rady. Drużyna bardzo dobrze wyciągnęła wnioski, bardzo dobrze weszła w drugą połowę, szukaliśmy sytuacji do zdobycia bramki kontaktowej. Tak się stało, ale zabrakło czasu. Gratuluję zwycięstwa gospodarzom, zasłużone, natomiast ja jestem pełen optymizmu po tym meczu i mogę swojej drużynie pogratulować. Wiadomo, że każdy chce punktować i wygrywać, to by było najlepsze. Dzisiaj nam zabrakło. Będziemy się dalej starać i pracować, przed nami kolejne spotkanie.
Adrian Siemieniec (trener Jagiellonii Białystok):
Rozpocznę od podziękowań i gratulacji dla zespołu za zwycięstwo bardzo ważne, w bardzo ważnym momencie. Również podziękowania dla naszych kibiców i całego stadionu, bo miałem wrażenie, że dzisiaj byliśmy skonsolidowani i stadion niósł drużynę. Potrzebowaliśmy tego i to było czuć, że wszyscy pragniemy tego zwycięstwa. Cieszę się, że możemy się z tego cieszyć. Na pewno miałem pierwsze odczucie, w pierwszej i po pierwszej połowie, że wróciliśmy jako drużyna i mam nadzieję, że ten mecz będzie początkiem tego, że będziemy dalej się tak prezentować, szczególnie jak w pierwszej połowie. Choć z perspektywy poświęcenia, pracowitości i determinacji cały mecz był na wysokim poziomie. W pierwszej połowie graliśmy bardzo dobrze, bramka na 2:0 była kluczowa, mimo to, że wcześniej mieliśmy sytuacje, bo Jesus uderzał czy Bartek Mazurek. Bo w drugiej połowie po zmianach GKS miał więcej inicjatywy z piłką, ten mecz wyglądał z naszej strony inaczej, więc staraliśmy się kontrolować grę bez piłki, więcej się wybronić, do tego potrzebowaliśmy poświęcenia. Wygraliśmy z bardzo dobrą drużyną, która jest w świetnej dyspozycji – do tej pory przegrała tylko jedno spotkanie, a wygrała trzy z rzędu. Czuć było ich pewność siebie i że są w dobrej dyspozycji. Tym bardziej cieszę się, że wygraliśmy to niełatwe z perspektywy ostatnich wyników spotkania. Tym bardziej ważne jest, żebyśmy trzymali konsekwentnie poziom i podnosili go, bo w sobotę kolejny mecz u siebie i chcemy zakończyć ten mecz przed przerwą na kadrę w dobry sposób.


Najnowsze komentarze