Dołącz do nas

Piłka nożna Prasówka

Media o meczu GieKSa-TSP: Kibice GKS Katowice wrócili na Blaszok

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Zapraszamy do przeczytania fragmentów doniesień mediów na wczorajszego spotkania GKS Katowice – Podbeskidzie Bielsko-Biała 1:1 (0:0).

 

sportdziennik.com – Kolejny remis Podbeskidzia – tym razem w Katowicach

Przed meczem zarówno GKS, jak i Podbeskidzie miały na koncie taką samą liczbę punktów. Po ostatnim gwizdku ten stan się nie zmienił i raczej nikt pretensji mieć o to nie może.

Pogoda nie rozpieściła – wiało, lało, było zimno. Mimo tego frekwencja przy Bukowej dopisała, a „Blaszok” po raz pierwszy od dawna wypełnił się niemalże po brzegi, co było rzecz jasna efektem zakończenia bojkotu. Szkoda jednak, że poziom spotkania daleki był od uznania go za ciekawy, w czym warunki – grząska oraz śliska murawa – nie pomagały.

Mimo tego „momenty” były. O kilka efektownych rozwiązań postarał się Niemiec Florian Hartherz, nowy zawodnik Podbeskidzia, który w przeszłości zagrał prawie 200 spotkań w 2. Bundeslidze, a i pierwszej co nieco posmakował. W 8 minucie 29-latek kropnął z dystansu, testując Dawida Kudłę, który musiał pofrunąć w stronę okienka bramki, a niemalże pół godziny później zdecydował się na widowiskowego woleja, chybiając nieznacznie. W ogóle w końcówce połowy to goście byli bliżsi wyjścia na prowadzenie, szczególnie gdy w 42 minucie po precyzyjnym dograniu Goku Romana głową uderzył Krzysztof Drzazga, ale z najwyższym trudem interweniował Kudła.

Nie oznacza to, że GieKSsa nie miała swoich okazji. Kilka jej podań, dośrodkowań czy… wrzutów spowodowało wiele stresu w polu karnym bielszczan, ale gola nie było. Mateusz Marzec w 11 minucie uderzył nieznacznie obok słupka, potem dwukrotnie w nie najgorszych sytuacjach skiksował Jakub Arak, aż w końcu najbliżej był Daniel Tanżyna, który zamykał centrę, strzelił płasko po długim rogu, ale zatrzymał go Matvei Igonen. Można spekulować, czy GKS radziłby sobie lepiej, gdyby do dyspozycji trenera byli Rafał Figiel, Bartosz Jaroszek (obaj pauza za kartki) czy Adrian Błąd (kontuzja).

W drugą połowę lepiej weszło Podbeskidzie. Zaczęło się od kilku obiecujących akcji – i z reguły blokowanych strzałów – by w końcu w 56 minucie Kamil Biliński po centrze Romana głową umieścił piłkę w siatce. Goście jednak długo nie nacieszyli się z prowadzenia. Po godzinie gry ostrzegł ich groźną „główką” Arak, a w 62 minucie „wyplutą” przed pole karne piłkę mocnym strzałem w bramce ulokował Grzegorz Rogala. „Górale” byli jeszcze w szoku, gdy 1,5 minuty później Arak pędził z kolejną akcją, ale uderzył obok słupka.

Mecz zrobił się dużo żywszy niż przed przerwą. Nadal nie brakowało co prawda niedokładności, ale… dało się go oglądać. W 67 minucie gorąco było pod bramką GKS-u, kiedy groźnie uderzali Drzazga i Biliński, a chwilę później niebezpiecznie było po drugiej stronie, gdzie Igonen wybronił strzał Sebastiana Bergiera, który zastąpił Araka. Najwięcej emocji było natomiast… w doliczonym czasie, kiedy Titus Milasius strzelił gola dla Podbeskidzia, ale sędzia odgwizdał spalonego.

 

sportowebeskidy.pl – Gdyby nie poprzeczka…

Drugi mecz w rundzie wiosennej i drugi remis. Górale po ciekawym spotkaniu podzielili się punktami z GKS-em Katowice.

Świetnie, że Górale pozostają niepokonani od 4 września 2022 r. PR-owo to wygląda bardzo fajnie, w końcu możemy mówić, że zespół ten nie przegrywa meczów. Problem jednak jest w tym, że również nie wygrywa, a samymi remisami Podbeskidzie nie osiągnie zamierzonego celu, jakim jest wejście do strefy barażowej. Plus, względem poprzedniego tygodnia jest jednak taki, że spotkanie z GKS-em było o niebo lepsze niż z Odrą Opole, która stawiała na najprostsze środki, byleby nie przegrać…

W szeregach bielszczan w wyjściowym składzie zadebiutował nowy nabytek Florian Hartherz, który zaprezentował się z dobrej strony. W 8. minucie Niemiec przymierzył z dystansu, jednak czujny był bramkarz „Gieksy”. W odpowiedzi swoich szans szukali Oskar Repka i Jakub Arak – „na posterunku” był natomiast Matvei Igonen. Golkiper Podbeskidzia raz jeszcze błysnął bez wątpienia wysokimi umiejętnościami przy strzale głową Daniela Tanżyny. W końcówce premierowej odsłony spotkania to podopieczni Dariusza Żurawia przejęli inicjatywę nad spotkaniem. Nieśmiała próba Krzysztofa Drzazgi to było jednak za mało, aby pokusić się o trafienie. Na przerwę obie ekipy schodziły bez bramkowych „łupów”.

Druga część meczu rozpoczęła się wręcz idealnie dla Górali. W 56. minucie wynik meczu otworzył kapitan Podbeskidzia, Kamil Biliński, który głową z kilku metrów ulokował piłkę w siatce po dobrej wrzutce Romana Goku. Radość przyjezdnych z korzystnego wyniku nie trwała długo. W 62. minucie świetnie zza „16” przymierzył Grzegorz Rogala.

I to tyle, jeśli chodzi o gole w tym spotkaniu. Trzeba jednak zaznaczyć, że w grze obu zespołów widoczna była chęć sięgnięcia po pełną pulę. W 88. minucie Podbeskidzie miało swoją idealną okazję. Emre Celitk technicznym strzałem z narożnika pola karnego próbował zaskoczyć bramkarza katowiczan, lecz piłka zatrzymała się na poprzeczce… W czasie doliczonym futbolówka po koszmarnej pomyłce golkipera miejscowych zatrzepotała zaś w siatce, ale Titas Milasius był na spalonym.

 

dziennikzachpdni.pl – Kibice GKS Katowice wrócili na Blaszok. Na powitanie zobaczyli remis z Podbeskidziem Bielsko-Biała

Piłkarze GKS Katowice zremisowali z Podbeskidziem Bielsko-Biała 1:1. W meczu oddano aż 36 strzałów, a na Blaszok wrócili fani gospodarzy.

Rafał Górak przed meczem z Podbeskidziem Bielsko-Biała musiał sporo czasu poświęcić nad ustawieniem wyjściowej jedenastki. Ze względu na nadmiar żółtych kartek nie mógł posłać na murawę Bartosza Jaroszka i Rafała Figiela, a kontuzja uniemożliwiła występ Adrianowi Błądowi.

Ci, którzy rozpoczęli spotkanie mogli liczyć na doping kibiców. Fani GieKSy ogłosili bowiem koniec bojkotu (ale nie protestu). Przy wejściu na stadion nie obyło się jednak bez problemów związanych z systemem biletowym. W efekcie ostatni chętni pojawili się na trybunach, gdy mecz trwał już ponad pół godziny.

Na tablicy wyników wciąż widniały wówczas dwa zera, a konkretnych akcji było niewiele. Z początkowego chaosu w lepszym stylu wyłonili się gospodarze, próbujący zarówno strzałów z dystansu, jak i szybszych podań. Podbeskidzie z przesuwaniem się do przodu miało większe problemy, zwłaszcza, że kompletnie zawodziła dokładność w decydujących podaniach.

Dość wyraźnie wyczuwalna ostrożność w grze wynikała zapewne nie tylko z kiepskich warunków – chociaż deszcz przestał padać tuż przed rozpoczęciem meczu – ale i stawki starcia. Dla obu sąsiadujących w tabeli zespołów zwycięstwo oznaczałoby bezpośredni kontakt ze strefą barażową. Koncentracja w defensywie stanowiła więc priorytet, który przełożył się na bezbramkowy remis do przerwy. Tyle, że Górale schodząc do szatni mogli mówić o większym niedosycie, bo w ostatnich minutach to oni stworzyli sobie całkiem niezłe okazje, a GKS uratował Dawid Kudła odbijając strzał głową Krzysztofa Drzazgi oddany z kilku metrów.

Druga połowa rozpoczęła się od szybszego tempa, czemu sprzyjała konieczność rozgrzania się w kontekście spadającej wciąż odczuwalnej temperatury. W tym rytmie znów lepiej poczuli się bielszczanie nie ograniczający się do kontrataków, ale potrafiący także dłużej utrzymywać się na przedpolu katowickiej bramki. Wciąż jednak brakowało precyzji przy strzałach.

Ten impas przerwało Podbeskidzie w 56 minucie. Gospodarze pogubili się we własnym polu karnym, piłkę przejął Joan Roman i wrzucił wysoko przed samą bramkę, a tam czekał na nią Kamil Biliński i Kudła był bezradny. Dużą część winy za to zdarzenie ponosił Grzegorz Rogala, który odpuścił krycie kapitana Górali.

Sześć minut później Rogala w pełni się zrehabilitował. Po wrzucie z autu i odbiciu przez obrońców bielskich strzału Marcina Wasielewskiego właśnie on kapitalnie uderzył z 25 metrów po ziemi i piłka tuż przy słupku z lewej strony Matwieja Igonena wpadła do siatki.

Te impulsy na dobre podniosły poziom emocji. Kudła kapitalnie obronił próby Bilińskiego i Drzazgi, a Igonen Bergiera. Remis nie zadowalał już żadnej ze stron – kibice zobaczyli w tym meczu 36 strzałów! – ale bramki już nie zostały zdobyte, czego mogą żałować obie strony. Ba, w 90+4 Kudła popełnił błąd, a Titus Milasius to wykorzystał, ale bielszczanin był na spalonym. Czołowa szóstka tabeli wciąż pozostaje blisko, ale jednak „za szybą”.

 

goal.pl – GKS Katowice – Podbeskidzie: była pasja w grze, ofensywne nawałnice i dwa gole

[…] GKS Katowice w niedzielnym spotkaniu ligowym po raz pierwszy od ponad 300 dni mógł liczyć na wsparcie kibiców na Blaszoku. Wcześniej nie pojawiali się na trybunach z powodu protestu. Podopieczni Rafała Góraka przystępowali do meczu po zremisowanym starciu z Bruk-Betem Termaliką (1:1), w którego trakcie Trójkolorowi byli wspierani przez grupę mniej więcej 1200 kibiców. Rywalem katowiczan było natomiast Podbeskidzie Bielsko-Biała, mające za sobą podział punktów z Odrą Opole (0:0).

[…] Ogólnie w inauguracyjnej części gry goli zabrakło. W każdym razie w meczu trochę się działo. Obie ekipy zaprezentowały ofensywne oblicze, tworząc sobie sytuacje strzeleckie. Bliski szczęścia był również Krzysztof Drzazga w 42. minucie, oddając strzał głową. Kudła stanął na wysokości zadania. Godna uwagi była natomiast bardzo odważna postawa Hartherza, który nie tylko nie miał kompleksów, aby oddawać strzały, ale nawet pozwalał sobie na dyrygowanie kolegami z zespołu, mimo że wzmocnił bielszczan w miniony poniedziałek.

Druga połowa zaczęła się z kolei od uderzenia Daniela Dudzińskiego. Zawodnik GieKSy nie mógł być jednak zadowolony ze swojej próby, która została zablokowana. Tymczasem w 56. minucie wynik rywalizacji otworzył Kamil Biliński, strzelając gola głową po centrze Joana Romana. 35-latek zdobył swoją trzynastą bramkę w sezonie.

Katowiczanie nie załamali się stratą gola, szukając szybko trafienia wyrównującego. Najpierw strzał głową oddał Jakub Arak, ale Matvei Igonen wyszedł cało z opresji. Z kolei w 62. minucie bombę nie do obrony posłał Grzegorz Rogala, oddając strzał z mniej więcej 25 metrów i na Bukowej miał miejsce remis.

GKS i Podbeskidzie nie zamierzały zadowalać się podziałem punktów, co skutkowało tym, że każda z ekip tworzyła sobie sytuacje, chcąc rozstrzygnąć losy spotkania na swoją korzyść. Blisko kolejnej bramki było w 70. minucie, gdy znów swoich sił spróbował Biliński, ale bramkarz GieKSy potwierdził, że zna się na swoim fachu jak mało kto.

 

tspodbeskidzie.pl – GKS Katowice – Podbeskidzie 1:1

Po wyrównanym spotkaniu Podbeskidzie zremisowało po raz ósmy w sezonie. Jedyną bramkę dla TSP zdobył Kamil Biliński.

[…] Choć Podbeskidzie starało się prowadzić grę to gospodarze swoim wysokim doskokiem sprawiali spore problemy z dokładnym wyprowadzeniem piłki. Po jednej z szybkich akcji piłkę w pole karne dorzucił Wasielewski, ale strzał główkującego Tanżyny sparował Igonen.

Górale przed gwizdkiem oznaczającym zejście do szatni ruszyli mocniej do ataku. Bardzo dobry przechwyt na połowie Hartherza i szybkie podanie do Goku pozwoliły TSP na kolejne zbliżenie się pod bramkę Kudły. Niestety główka Drzazgi była jednak na tyle słabe, że bramkarz spokojnie sparował do boku.

Ożywienie z ostatnich sekund pierwszej połowy przeszło na drugie 45 minut. TSP w zasadzie w pierwszym ataku stworzyło sobie bardzo dobrą okazję. Drzazga dostał podanie na wolne pole i wygrał pojedynek biegowy z Jędrychem, ale ofiarną interwencją minięty zawodnik zapobiegł utracie bramki. Chwilę później gospodarze nie mieli już tyle szczęścia.

[…] Na ostatni kwadrans trener Żuraw zdecydował się na potrójną zmianę, która miała ożywić nasze poczynania w ofensywie. GKS łatwo jednak skóry nie sprzedawał i do końca walczył o pełną pulę w tym meczu. Nie inaczej postępowali nasi gracze, ale za każdym razem czegoś brakowało. W 88 minucie wprowadzony chwilę wcześniej Celtik zdecydował się na uderzenie, które zakończyło swój żywot na poprzeczce.

Okazja tureckiego zawodnika była ostatnią sytuacją bramkową tego meczu. Trzeba przyznać, że po 90 minutach nie jesteśmy w stanie wytypować lepszej drużyny, więc remis w spotkaniu z katowiczanami był zasłużonym rezultatem.

 

bielsko.biala.pl – Świetny mecz dla kibiców. Kolejny nic nie dający remis dla Podbeskidzia

Podbeskidzie zremisowało dziś na wyjeździe z GKS-em Katowice, a jedynego gola dla gości zdobył Kamil Biliński. „Górale” pozostają niepokonani od 4 września 2022 roku, ale w jedenastu ostatnich spotkaniach wygrali tylko trzykrotnie.

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Felietony Piłka nożna

Plusy i minusy po Lechii

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

GieKSa pokonała Lechię Gdańsk 2:0 i dopisała kolejne zwycięstwo w lidze. Zapraszam na plusy i minusy.

Plusy:

+ Bartosz Nowak

Dobre wyjście z piłką już w pierwszej minucie, wywalczony rzut wolny, z którego zaczęła się akcja bramkowa, świetne wyprowadzenie przy golu Wdowiaka i podanie do Szkurina przy drugim trafieniu. Do tego dośrodkowania po stałych fragmentach i ciągła aktywność przez cały mecz.

+ Rafał Strączek

Kluczowa interwencja w 20. minucie po strzale z wolnego Zhelizko, który był zupełnie niepilnowany. Gdyby ta piłka wpadła, mecz mógłby potoczyć się inaczej. Do tego pewne wyjście w 69. minucie i spokojne łapanie w końcówce pierwszej połowy.

+ Skuteczność przy niskim posiadaniu

38% posiadania piłki i prowadzenie 1:0 po pierwszej połowie mówi samo za siebie. Lechia więcej kreowała, ale to my byliśmy konkretniejsi. Warto zauważyć też to, że znowu strzeliliśmy bramkę prawie, że do szatni.

Minusy:

– Zmarnowane okazje

Nowak nie wykorzystał błędu bramkarza Lechii, który zagrał mu piłkę dosłownie w nogi. Do tego zmarnowana szybka kontra w 32. minucie. Przy lepszym wykończeniu wynik mógł być wyższy dużo wcześniej.

Podsumowanie:

2:0 z Lechią i trzy punkty w lidze. Pierwsza połowa wyrównana, Lechia miała więcej z gry, ale to my byliśmy konkretniejsi. Druga połowa to sprawniejsze zarządzanie wynikiem, choć nie bez nerwowych momentów.

GieKSiarz

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Górak: To nasz bardzo szczęśliwy dzień

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Na pomeczowej konferencji pojawili się trenerzy obu drużyn – Rafał Górak i John Carver. Poniżej spisane główne wypowiedzi szkoleniowców, a na dole zapis całej konferencji prasowej w wersji audio.

John Carver (trener Lechii Gdańsk):
Ten mecz miał dwie połowy. Mam na myśli różnicę, między połowami, bo w pierwszej połowie byliśmy w dobrej formie i stworzyliśmy 1-2 klarowne sytuacje, ale druga połowa była skrajnie przeciwna. Mecz wygrała drużyna lepsza i jest to trudne do zaakceptowania. Musieliśmy dokonać kilku zmian w naszym zespole, szczególnie w przerwie dokonaliśmy zmiany Rodina, jedynego doświadczonego zawodnika w naszej obronie, który dostał w żebra i miał problemy z oddychaniem. Jak się traci takiego zawodnika, to ma to duży wpływ na nasz zespół. W mojej opinii graliśmy za bardzo bezpiecznie w ataku, bez ryzyka, bez prób zagrania w pole karne. Gratulujemy trenerowi GKS-u, lepsza drużyna wygrała. Musimy się podnieść, bo mamy dziewięć meczów do końca.

Rafał Górak (trener GKS Katowice):
Zdawaliśmy sobie sprawę z siły przeciwnika, bo startowali z dyskomfortem minus pięciu punktów. Wyobrażam sobie tę trudność, jednocześnie kapitalnie Lechia z tego wyszła. Strzelili do dzisiaj 49 bramek, więc wiedzieliśmy, że musimy się mieć na baczności. Oczywiście można dywagować na temat składu, ale przecież jedna i druga strona była w jakiś sposób nie tyle osłabiona, ale jednak absencje po jednej i po drugiej stronie były.

Widzieliśmy więc mecz, w której rywal próbował w pierwszej połowie nas zepchnąć – trochę przy wrzutach z autu za nisko się ustawialiśmy. W związku z tym, było parę niebezpiecznych prób rywali zza pola karnego, staraliśmy to skorygować w przerwie, żeby stanąć wyżej i kiedy przeciwnik nie rzuca z autu długiej piłki, nie możemy być tak nisko w polu karnym – zneutralizowaliśmy to i dzięki temu się to trochę oddaliło.

Zawodnicy wykonali kupę mrówczej pracy. Nie dość, że orali, to wykonywali zadania taktyczne, że jestem zadowolony. A mieliśmy przecież trochę przebudowanych rzeczy – cała linia obrony była wywrócona do góry nogami. Każdy zdał egzamin na piątkę. I to mnie bardzo cieszy, że jesteśmy gotowi na to, że w perspektywie natłoku meczów, kapela, którą mamy jest szeroka i mocna. To jest klucz, by budować trening i atmosferę, a zawodnicy się też sami dobrze nakręcają. Każdy z nich czuje ważność tego momentu. Zdobyliśmy strasznie ważne punkty, u siebie, na zero z tyłu z Lechią. To są rzeczy, które budują. I to tyle o meczu, bo już w głowie mam to, co będzie się działo we wtorek.

W wielosekcyjnej GieKSie dużo się dzieje, mocno czekamy na półfinały i Jackowi Płachcie będziemy bardzo mocno trzymać kciuki w rywalizacji z Unią Oświęcim. Mam nadzieję, że kolejne finały przed nami. Dziewczyny również grają w Pucharze Polski – wygrały w Warszawie, a dzisiaj w Krakowie – gratuluję trenerce, gratuluję dziewczynom. Mam ogromną frajdę, że pracuję w tym wielosekcyjnym klubie i naprawdę trzymam za wszystkich kciuki. To jest dzisiaj nasz bardzo szczęśliwy dzień.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Górak: Z tak ambitną grupą jeszcze nie pracowałem

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Przed meczem z Lechią Gdańsk odbyła się konferencja prasowa, w której udział wzięli trener Rafał Górak oraz pomocnik Sebastian Milewski.

Michał Kajzerek: Bilety na mecz z Lechią są cały czas w sprzedaży. Sebastianie, ostatnio świetna forma, jaki proces przeszedłeś, by uzyskać taki poziom?

Sebastian Milewski: Kluczowy był okres przygotowawczy w Turcji, to zaowocowało tym, że jestem tak dobrze przygotowany do rundy.

Rafał Górak: Rywal bardzo dobry, mocno punktujący, choć rozpoczął na minusie. To drużyna absolutnej czołówki, zdobyła do tej pory najwięcej bramek. Przyjeżdża drużyna dobra na wielu płaszczyznach, ustawiona taktycznie i przygotowana motorycznie. Nie bez przyczyny ma na swoim koncie tyle punktów.

Z powodu kartek nie zagrają Arkadiusz Jędrych i Alan Czerwiński, jak ich zastąpić?
Wszystko się rozstrzygnie wśród tych obrońców, których mamy. W jaki sposób na ten mecz wyjdziemy, jeszcze nad tym pracujemy, aby to dobrze funkcjonowało. Mieliśmy już takie momenty, gdy Arka nie było, w grach kontrolnych. Jesteśmy na tę okoliczność przygotowani, będę trzymał kciuki za zawodników, którzy tę szansę dostaną.

Historycznie trzeba się naprawdę daleko cofnąć, bo aż do 2023 roku, gdy Arkadiusz Jędrych musiał pauzować.
Często rozmawiamy o różnych rzeczach, Arek jest najlepszym wykładnikiem. Jeśli ktoś miał cel, musi mieć pomost, dyscyplinę. Dyscyplina kolegi Jędrycha jest na najwyższym poziomie, kapitan zespołu. Świeci przykładem, ma w sobie dużą pokorę i wyciąga wnioski z błędów. Mam ogromną satysfakcję, że rozwinął się w taki sposób.

Kto wystąpi z opaską kapitana?
Mamy swoją hierarchię, poinformuję drużynę o tym fakcie. Przygotowujemy się do rzeczy najważniejszych, opaskę ktoś na pewno przejmie.

Czujesz presję, że musisz dorównać Oskarowi Repce?
Sebastian Milewski:
Wiadomo, jakim Oskar był zawodnikiem. Ja jestem trochę innym typem piłkarza. Moja gra będzie wyglądała inaczej, bo mam inne cechy boiskowe.

Razem z Mateuszem Kowalczykiem jesteście uznawani za najlepszy duet pomocników w Ekstraklasie.
Ta współpraca jest na wysokim poziomie, ale musimy nadal nad tym pracować. W Ekstraklasie jest wielu dobrych zawodników i możemy od nich podpatrywać niektóre elementy.

Czy ktoś jeszcze będzie niedostępny w tym meczu?
Rafał Górak:
Wydaje mi się, że do dyspozycji dostępna będzie cała ekipa.

Patrzycie już w górę tabeli?
Mamy ambitne cele, najambitniejsze z możliwych. Wiemy, jak wygląda tabela. Mecz z Lechią będzie mocnym wyzwaniem, trudnym egzaminem. Wiosnę rozpoczęliśmy mocno, mamy dużo pozytywnej energii. Z tak ambitną grupą ludzi jeszcze nigdy wcześniej nie pracowałem.

Słabym punktem był mecz z Arką. Trójmiasto ma znaczenie?
Było ciężko, nie poradziliśmy sobie. W pewnym momencie straciliśmy prowadzenie i punkty nam się wymknęły. Wyciągnęliśmy z tego wnioski i w Radomiu zagraliśmy lepiej. Nie łączymy tych faktów, że oni są z górnych rejonów Polski.

Pojawia się obawa, że w końcu przyjdzie słabszy mecz?
Sebastian Milewski:
Nie, chcielibyśmy punktować jak najdłużej, początek rundy był co najmniej dobry. Tak jak wszyscy widzimy, ten sezon jest na tyle szalony, że każdy punkt będzie na wagę złota.

Jaki będzie klucz do tego, by uzyskać dobry wynik?
Słyniemy z tego, że mamy szczelną defensywę. W tej kwestii nic się nie powinno zmienić. Zdajemy sobie jednak sprawę, jaką siłę ofensywną mają zawodnicy Lechii. W każdej sytuacji koncentracja będzie kluczowa, potrafią robić przewagę w każdej akcji. Musimy pokazać swoją mądrość w tym meczu.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga