Piłka nożna Prasówka
Media o meczu GKS Katowice-Podbeskidzie: Pojedynek o przełamanie
Zapraszamy do przeczytania fragmentów doniesień na temat wieczornego meczu GieKSy w Fortuna I Lidze. Przeciwnikiem GKS-u będzie drużyna TS Podbeskidzia Bielsko-Biała.
1liga.org – 1 Liga Stats: Zapowiedź 3. kolejki F1L
Po dwóch pierwszych rundach w Fortuna 1 Lidze nabieramy właściwego tempa. Tym razem kolejka rozpocznie się wcześniej, niż zwykle, i potrwa cztery dni. Czeka nas zatem długi weekend pełen pierwszoligowych emocji i – miejmy nadzieję – bramek.
[…] GKS Katowice – Podbeskidzie Bielsko-Biała (14 sierpnia, sobota, 20:30)
Sobotę zakończymy w Katowicach, gdzie GKS podejmie Podbeskidzie. W pierwszej lidze obie ekipy spotykały się naprawdę często. Ostatnie pięć lat to 6 rozegranych spotkań i aż 4 zwycięstwa zespołu z Katowic. Co ciekawe w bezpośrednich pojedynkach tych zespołów w 1 lidze w ostatnich 11. meczach nie padł ani jeden remis. Zawsze któraś ze stron zdobywała komplet punktów.
dziennikzachodni.pl – Pojedynek o przełamanie
[…] Choć zdaniem niektórych nazywanie derbami meczów GKS-u z Podbeskidziem jest nadużyciem, to nie ulega wątpliwości, że pojedynki obu drużyn od lat wzbudzają spore emocje. Kibice z Katowic i spod Klimczoka mają co sobie wypominać – ci pierwsi choćby to, że w ostatnich dwóch latach to oni wygrywali w Bielsku-Białej, psując Góralom do dziś niepobity rekord frekwencji podczas ligowego meczu (11 621 widzów w 2017 roku). Podbeskidzie z kolei dało się zapamiętać przy Bukowej przede wszystkim laniem 6:1 z 2011 roku, a bilans starć obu drużyn jest bardzo wyrównany – z 15 pojedynków w ośmiu górą byli bielszczanie, a w siedmiu GKS.
Po dwóch latach przerwy obie drużyny znów zmierzą się w meczu o punkty, a o wskazanie faworyta jest równie trudno jak przy poprzednich okazjach. Zazwyczaj w starciach spadkowiczów z beniaminkami zdecydowanie większe szanse na zwycięstwo mają ci pierwsi, ale po pierwszych dwóch kolejkach nie ma powodu by twierdzić, że Podbeskidzie dysponuje obecnie silniejszą ekipą.
Podopieczni Piotra Jawnego chcą zrehabilitować się za wstydliwą porażkę u siebie z Odrą Opole (0:3), ale nie będzie o to łatwo. Drużyna Górali, w której w porównaniu do poprzedniego sezonu pojawiło się aż czternaście nowych zawodników, sprawia wrażenie niezgranej i kompletnie nieprzygotowanej pod względem motorycznym.
– Trudno się spodziewać, by przed meczem z GKS-em Katowice sytuacja była lepsza – przyznaje trener Podbeskidzia. – Nie da się w tydzień nadrobić zaległości treningowych sięgających nawet siedmiu tygodni.
Czas pracuje na korzyść Podbeskidzia, bo zawodnicy, którzy dołączyli do zespołu tuż przed startem sezonu, powoli nadrabiają zaległości. Pytanie, na ile będzie to widoczne już w starciu z GKS-em, który także ma ochotę na odniesienie pierwszego zwycięstwa w tym sezonie. – Jesteśmy w stanie rywalizować z najmocniejszymi zespołami w tej lidze i wierzę, że niedługo przyjdzie moment, że takie mecze będziemy przechylać na swoją stronę – zapewnia trener Rafał Górak.
Gospodarze również mają się za rehabilitować. Co prawda nieznaczna porażka w Legnicy wstydu im nie przyniosła, ale remis u siebie z Resovią 2-2 po golu straconym w doliczonym czasie gry pozostawił niesmak. Wygrana z Podbeskidziem pozwoliłaby wymazać tamtą wpadkę.
tspodbeskidzie.pl – Przed pierwszym gwizdkiem: GKS Katowice – TSP
W sobotę Górale, po dwóch sezonach przerwy, wrócą na bukową, by zmierzyć się z GKS-em katowice.
To kolejny beniaminek, który stanie na drodze Podbeskidzia w pierwszych kolejkach Fortuna 1 Ligi, ale w przypadku GKS-u to określenie nie jest szczególnie trafne. Przed nagłym, absolutnie zaskakującym spadkiem do II ligi w 2019 roku, katowiczanie byli solidnym ligowym zespołem, z aspiracjami na awans, który niejednokrotnie napsuł krwi rywalom… choćby Podbeskidziu.
Dwuletnie zesłanie do II ligi zakończyło się w poprzednim sezonie, w którym GKS zajął drugie miejsce i mógł świętować powrót na zaplecze ekstraklasy. Pierwsze mecze pod banderą Fortuna 1 Ligi nie dały jeszcze katowiczanom posmakować zwycięstwa, choć w pierwszej kolejce byli tego niezwykle bliscy. Do 74 minuty prowadzili z Resovią 2:0, ale stracili to prowadzenie, a jeden punkt gościom zapewnili eksgórale – Bartosz Jaroch i Aleksander Komor, który trafił już w doliczonym czasie gry.
bielsko.info – Czy Podbeskidzie Bielsko-Biała awansuje do Ekstraklasy?
[…] Głównym celem na sezon 2021/2022 jest powrót do PKO Bank Polski Ekstraklasa. Drużynę w czerwcu przejął Piotr Jawny i to na jego barkach spoczywa przygotowanie zespołu, który będzie walczył o awans. Po spadku drużyna została gruntownie odświeżona, sporo zawodników zakończyło swoją współpracę z Podbeskidziem. Z drużyny odeszli między innymi Łukasz Sierpina, Tomasz Nowak, Filip Modelski, Georgo Kocsis, Rafał Janicki, Desley Ubbik i Peter Wilson. Kilku innym zawodnikom skończyła się ważność kontraktu i klub nie zdecydował się na prolongatę.
Drużynę wzmocniło kilku bardzo ciekawych zawodników z przeszłością ekstraklasową. To między innymi Georgio Merebaschvili, Titas Milasius (obaj Wisła Płock), Daniel Mikołajewski (Raków), Mathieu Scalet (Śląsk Wrocław), oraz Szymon Stasik (Stal Mielec). Do Podbeskidzia zawitali także Kacper Wełniak, Dawid Polkowski, Costa Nhamoinesu oraz Mateusz Wypych.
[…] Niestety początek rozgrywek Fortuna 1.liga tego nie wskazuje. Na inauguracje „Górale” zremisowali z Górnikiem Polkowice 1:1, w kolejnym meczu odnieśli sromotną porażkę w starciu z Odrą Opole aż 0:3. Czerwoną kartką ukarany został Julio Rodriguez, dla którego to początku w nowym zespole.
Gra Podbeskidzia nie wygląda dobrze na początku tego sezonu. W akcjach Podbeskidzia brakuje pomysłu na rozegranie i dynamiki. Całość wygląda statycznie i gołym okiem widać, że piłkarze nie są ze sobą zgrani. Nie ma nici porozumienia i popełniają bardzo dużo błędów.
„Górale” zanotowali falstart na początku, jednak dalej są w gronie faworytów do awansu. Do końca sezonu jeszcze ponad 30 meczów i wszystko może się wydarzyć. Pierwsze mecze zasiały jednak ziarno niepokoju i Piotr Jawny musi jak najszybciej wprowadzić korekty do swojego zespołu. A jak szansę Podbeskidzia oceniają analitycy? Bukmacher STS wystawił już kursy na nadchodzące starcie z GKS Katowice. Podbeskidzie jest stawiane przez analityków STS jako faworyt tego spotkania. Czy nastąpi przełamanie? Miłośnikom zakładów bukmacherskich sugerujemy ostrożną grę i chłodną kalkulacje.
sportdziennik.com – To ma być twierdza!
[…] Nie można powiedzieć, że stadion przy Bukowej był twierdzą nie do zdobycia, ale solidne punktowanie na „własnych śmieciach” okazało się kluczowe w walce o upragnioną promocję na zaplecze ekstraklasy. Dlatego teraz katowiczanie cieszą się, że najbliższe trzy spotkania zagrają u siebie.
– Bardzo liczę na wsparcie naszych fanów. Zrobimy wszystko, by przed własną publicznością zaprezentować się jak najlepiej – powiedział Bartosz Jaroszek, pomocnik „GieKSy”.
[…] I jest nadzieja, przed starciem z Podbeskidziem, które rozgrywki rozpoczęło źle, nawet na pełną pulę. Której GKS potrzebuje, jak kania dżdżu.
[…] Wracając do teraźniejszości i licząc rozgrywki II i I ligi, GKS nie przegrał jednak u siebie od pięciu spotkań. Ostatnim zespołem, który zdobył Bukową, były rezerwy Śląska Wrocław, a zespół ten prowadzili… obecni trenerzy Podbeskidzia, czyli Piotr Jawny i Marcin Dymkowski.
Muszą zatem katowiczanie, jeżeli myślą o trzypunktowej zdobyczy, uważać. Podbeskidzie nie wygląda dobrze, ale nieco ponad trzy miesiące temu szkoleniowy duet znalazł na drużyną aspirującą wówczas do awansu sposób.
Felietony Piłka nożna
Betonowy Urban
Nie doczekaliśmy się powołania dla Bartka Nowaka. Nie wystarczy, że od samego początku sezonu wiążesz krawaty w tej lidze, indywidualnie piłkarsko jesteś jednym z najlepszych zawodników w ostatnich latach. Że masz liczby, jesteś równy, a twoja drużyna dzięki tobie co mecz ma gola.
Ani to, że potrafisz znaleźć taką mysią dziurę na zatłoczonym boisku i wykorzystać ją do ultraprecyzyjnego podania, że partnerowi wystarczy tylko dołożyć nogę. Że stałe fragmenty bijesz tak, że koledzy tylko dostawiają głowę i jest gol.
Nie, to panu Urbanowi nie wystarczy. Dlatego plecie banialuki o tym, jak to Bartek rozgrywa „znakomity sezon, znakomity. Ale to tylko polska ekstraklasa”. Chłopie, to po kiego grzyba ty w ogóle w ostatnim czasie się kilka razy pojawiałeś na Nowej Bukowej? Właśnie po to, żeby zobaczyć kapitalnego zawodnika i go nie powołać? A może po prostu chodziło o to, żeby poskubać słonecznik i obejrzeć meczyk?
Nie wiem, co jeszcze miałby Nowak zrobić, żeby to powołanie dostać. Stanąć na (…) i zatańczyć breakdance’a?
Nie mówimy o zawodniku, który ma dobry miesiąc. Mówimy o piłkarzu, który od ponad pół roku tydzień w tydzień pokazuje naprawę bardzo wysoki poziom, przerastający na ten moment większość reprezentantów. I tak – można powiedzieć, że to tylko ekstraklasa. Tyle, że przecież po pierwsze nie jest to żadna ujma, a po drugie przez całe lata do polskiej kadry powoływane były te wszystkie Kapustki, Wszołki i inne piłkarskie wynalazki.
Mimo mojej całej sympatii do Grosika, to teraz mam pytanie, jakim prawe on jest w kadrze, a Nowak nie? Co niby takiego specjalnego robi Wiśniewski, żeby w tej kadrze się znajdować? Drągowski to co prawda bramkarz, ale… bramkarz, który na początku wiosny puszczał każdy celny strzał do bramki.
Jakim prawem w kadrze jest wiecznie kontuzjowany Moder, który poza jedną bramką strzeloną Anglii nie dał reprezentacji kompletnie nic? W czym lepsze są te wszystkie Rózgi czy Slisze? Poza tym, że – jak w przypadku tego ostatniego – przyklejony został do kadry niczym rzep i nie da się go odkleić. Jak mniemam, tylko dlatego, że grał w Legii, bo gdyby nie pograł kilka lat u Wojskowych, to pewnie nikt by w Polsce o nim nie pamiętał.
I tu nawet nie chodzi o to, że Bartosz Nowak miałby grać, wyjść w pierwszej jedenastce. To kwestia symboliki, sygnału dla piłkarskiej polski. Że to właśnie to powołanie pokazuje, że jak zawodnik przez tyle miesięcy gra nie tylko bardzo dobrze, ale wręcz kapitalnie, to logiczną nagrodę jest powołanie do reprezentacji Polski. Choć swoją drogą, uważam, że piłkarz w takiej formie realnie mógłby pomóc tej drużynie.
W mediach padały jeszcze od niektórych ekspertów argumenty typu, że Nowak nie powinien być powołany, bo „gdzie niby wcisnąć Nowaka?”. Tyle, że jak przez wiele lat do kadry były powoływane różne wynalazki, to nikt się o to nie pytał. To jest tak z dupy argument, że szkoda nawet strzępić języka.
Trudno nie odnieść wrażenia, że Urban ma po prostu mentalność typowo polskiego piłkarskiego betonu. Jak mu wszyscy truli, że powinien powołać Pietuszewskiego, to gadał jakieś swoje dziwne argumenty. Teraz w końcu powołał. O co najmniej jedno zgrupowanie za późno, ale dobrze, że w ogóle.
Pamiętam, jak kiedyś w szkole graliśmy trochę w piłkę ręczną. Zawsze byłem zwinny i w tę ręczną dobrze grałem. Przyszedł jakiś turniej międzyszkolny, nauczyciel WF wybrał zawodników do reprezentacji szkoły. Mnie nie „powołał” – bo według niego byłem za niski. Tak się wkurwiłem, że gdy na następnej lekcji graliśmy jakiś krótki mecz „niepowołani vs reprezentacja szkoły” moja drużyna wygrała 5:4, a ja strzeliłem wszystkie 5 bramek. Gdy potem nauczyciel wychodził z roboty, minął mnie tylko na korytarzu i rzucił „Michał, dobrze grałeś”. Pamiętam to do dziś. Widział najwidoczniej, jak mi zależy i że byłem zły. Ale decyzji nie zmienił. Więc gdzieś mógł sobie wsadzić swoje pochwały, tak jak gdzieś Urban może wsadzić swoje zdanie, że Nowak gra „niesamowity, sezon, niesamowity”.
Nie wiem, czy to jakiś osobisty uraz selekcjonera czy właśnie wspomniana betonowa mentalność rodem Zdziśków Kręcinów czy innych tzw. leśnych dziadków z PZPN. Fajnie, że trener taki zabawny, taki śmieszny i taki wyluzowany jest na swoich konferencjach, a nie bucowaty jak Czesiu Michniewicz. Ma jednak w sobie coś z tego PRL-owskiego betonu.
Bartek zapytany przy okazji meczu z Jagą przez Kubę Jeleńskiego o kadrę powiedział, że „jak dostanie powołanie to będzie najszczęśliwszy, a jak nie dostanie – to też będzie najszczęśliwszy”. Chciałbym, żeby tak było, bo nie tylko na boisku, ale i poza nim pokazuje, że to jest po prostu znakomity facet, skromny, a jeśli chodzi o grę – piekielnie dobry.
Od lat nie było w Katowicach piłkarza, który doczekałby się skandowania swojego nazwiska nie przy okazji gola czy dopingowania bramkarza przy rzucie karnym. Kibiców GieKSy niełatwo zachwycić. A Bartek to usłyszał po hat-tricku z Wisłą Płock, słyszał to po zmianie w Lubinie oraz przed meczem z Lechią, gdy dostawał nagrodę Piłkarza Miesiąca.
Osobiście nie mam nic do trenera Urbana. Choć uważam, że był przehajpowany jeśli chodzi o wybór na stanowisko selekcjonera, to z drugiej strony z polskich szkoleniowców nie było nikogo specjalnie lepszego. Jeśli chodzi o Górnik – uważam, że skandalem było zwolnienie go. Osobiście go w sumie nawet lubię.
Ale tu mnie wkurwił niemożebnie. Swoim uporem, swoim sztywnym trzymaniem się nie wiadomo czego.
Grosika powołał kuźwa jego mać…
Oczywiście to nie jest sprawa życia i śmierci. Życzę polskiej reprezentacji bardzo dobrych meczów barażowych i awansu na Mundial. Nie widzę powodu, dlaczego nie miałby się tak stać – ostatecznie poziom tej kadry jest dobry, więc nic nie stoi na przeszkodzie, choć – jeśli przejdziemy Albanię – to finał na wyjeździe ze Szwecją czy Ukrainą będzie wyrównany. Szanse oceniam 50/50, no może lekko na korzyść Polaków.
A za Bartka niesamowicie trzymamy kciuki. To piękne, że dożyliśmy czasów, kiedy piłkarz potrafi tak zachwycać i rozkochać w sobie katowicką publiczność. Tak jak napisałem, Bartek robi dobrą minę do złej gry, ale nie wierzę, że gdzieś go wewnętrznie to nie zabolało. Masz poczucie, że jesteś aktualnie jednym z najlepszych polskich piłkarzy, jeśli chodzi o formę i musisz obejść się smakiem. Życzyłbym sobie, żeby zawodnik wyszedł z tego po prostu silniejszy. I jak nie w kadrze, to w GieKSie miał swoje momenty radości.
A Panu Panie Urban zacytuję słowa piosenki:
„W domach z betonu nie ma wolnej miłości”
…
Piłka nożna
Górak: Powrót króla na złote miejsce
Przed meczem z Wisłą Płock odbyła się konferencja prasowa, w której udział wzięli trener Rafał Górak oraz Damian Rasak.
Michał Kajzerek: Spotkanie odbędzie się w sobotę o 12:15, a o godzinie 11:00 w kościele nieopodal stadionu będzie miało miejsce święcenie pokarmów.
Dla wielu piłkarzy mecze przeciwko byłym zespołom to dodatkowe emocje.
Damian Rasak: Wiadomo, spędziłem tam wiele czasu i dużo fajnych momentów. Grałem szalony mecz w Zabrzu, z moja bramką i dobrym występem.
Jak pan scharakteryzuje rywala?
Rafał Górak: To bardzo solidny zespół w tym sezonie. Długo byli liderem, zdajemy sobie sprawę, że to bardzo dobrze ułożona drużyna i mają dużo atutów. Wracamy do grania po przerwie, to lubimy najbardziej i nie możemy się już doczekać. W najbliższych dniach będzie się działo bardzo dużo.
Poproszę o ocenę dyspozycji rywala, kryzys już za nimi?
To trzeba by spytać trenera Wisły. Ten sezon jest specyficzny, można mieć serię zwycięstw i nagle jej nie mieć. Zawodnicy Wisły sobie ostatnio z tym poradzili i są już na 5. miejscu w tabeli. Mamy trzy punkty straty, to wszystko świadczy o tej tabeli.
Pana zespół był chwalony po dwóch porażkach, teraz dodatkowa presja na zwycięstwo?
Przed każdym meczem trzeba czuć presję, żeby to wszystko miało sens. Mamy taką wewnętrzną odpowiedzialność na tym stadionie, żeby dobrze się zaprezentować przed naszymi kibicami. Mimo, że te dwa mecze nie przyniosły nam tego, czego byśmy chcieli, jestem zadowolony z gry. Bardzo prosimy o doping, zaangażowanie na trybunach, żeby to był taki świąteczny nastrój i nam to pomogło.
Zaadaptowałeś się już w GieKSie?
Damian Rasak: Starałem się. Sztab określa zadania, których muszę się trzymać. Są one określone bardzo indywidualnie, ja się muszę do nich dostosować. Wiem, czego trener ode mnie oczekuje – mieliśmy wiele rozmów. Moim zadaniem jest jak najlepiej moją rolę wypełniać, dostałem już kilka szans. Mam nadzieję, że dobrą grą odpłacę się za zaufanie i kolejne szanse. Najważniejsze jest dobro zespołu, a ostatnio przyszły dwie porażki, nie do końca zasłużone. Wisła się podniosła, miała swój dołek, ale to my mam nadzieję w sobotę te trzy punkty zdobędziemy.
Jak wygląda sytuacja Mateusza Kowalczyka?
Rafał Górak: Naderwanie mięśnia dwugłowego, dwa-trzy tygodnie – to zależy od zawodnika, jak to będzie wyglądało. Przyglądamy się temu i podejmiemy decyzję.
Co dał ci wyjazd do Ujpestu? Coś się zmieniło?
Damian Rasak: Nie było mnie tylko rok, ale Ekstraklasa się zmieniła, coraz lepsze pieniądze są wydawane. Kolejny krok do przodu w mojej przygodzie. Wyjazd dał mi kolejne doświadczenie, spojrzenie na inną stronę piłki. Inna liga, ciężka do grania, ale wracam do lepszej ligi niż liga węgierska. Cieszę się, że mogłem do GKS-u trafić i jestem dumny, że klub wykazał zainteresowanie. Szybko się wszystko rozwinęło i tutaj przyszedłem, więc super. Nie jestem zaskoczony, bo oglądałem Ekstraklasę, ale postęp tych rozgrywek jest budujący.
Twój transfer z Górnika stał się mocno publiczny.
Zostało pokazane dosyć dużo, oczywiście to oglądałem. Nic tam od ukrycia nie mieliśmy, więc dla kibiców to było fajne pokazanie, jak zakulisowe rozmowy i smaczki wyglądają. Osobiście uważam, że to pozytywne i fajne emocje wywołało.
Łatwo skupić się na pojedynczych zadaniach, gdy za chwilę mecz pucharowy?
Rafał Górak: Największą sztuką jest skoncentrować się na tym, co najbliższe. Nawet chyba kosztem świąt będziemy myśleć o meczu w Częstochowie. Koncentrujemy się na meczu z Wisłą.
Reszta zespołu jest do dyspozycji?
W zasadzie tak, nawet Adam już dochodzi do siebie po urazie. Nie ma tych poważniejszych urazów, Alan Bród i Mateusz Marzec wrócili do pełnych obciążeń.
Coś udało się po węgiersku nauczyć?
Damian Rasak: Śmiałem się, że to język podobny do niczego. Chyba najtrudniejszy na świecie, nie ma co tu czarować. Podstawy jakieś poznałem, typu dzień dobry i dziękuję. Nie będę mówił, że się uczyłem, bo tak nie było. Mieliśmy szatnię anglojęzyczną, język angielski obowiązywał na odprawach i przemowach. Żadnej bariery językowej nie było.
Rafał Górak: Chciałbym nadmienić, że wręczałem nagrodę Wydarzenia Roku 2025 na tegorocznej gali Złotych Buków, a teraz hokeiści nakręcają nas pozytywną energią. Odwrócili losy półfinału, pokazali charakter. Trzymamy kciuki – w tamtym roku przegraliśmy z Tychami w finale, ale nie zaczynaliśmy u siebie. Chłopakom życzymy Powrotu Króla na swoje złote miejsce.
GieKSa wygrała siódmy mecz półfinałów play-off THL. W finale nasi hokeiści zmierzą się z GKS-em Tychy. Zapraszamy do fotorelacji z Satelity.


Najnowsze komentarze