Piłka nożna Prasówka
Media o meczu Korona-GKS: Spokojni sąsiedzi
Zapraszamy do przeczytania fragmentów doniesień mediów na temat dzisiejszego spotkania Korona Kielce – GKS Katowice.
echodnia.eu – Korona Kielce – GKS Katowice na Exbud Arenie. Podopieczni Jacka Zielińskiego walczą o jak najwyższe miejsce i premie
W poniedziałek, 5 maja, w 31. kolejce PKO BP Ekstraklasy Korona Kielce podejmie na Exbud Arenie z GKS Katowice. Spotkanie rozpocznie się o godzinie 19:00. -Gramy o jak najwyższe miejsce w tabeli, bo to są dodatkowe apanaże dla klubu i dla zawodników, bo przecież walczymy o premie – powiedział Jacek Zieliński, trener Korony.
Jeśli chodzi o sytuację kadrową, to poza Adrianem Dalmau, Shumą Nagamatsu i Yoavem Hofmeisterem wszyscy zawodnicy są do dyspozycji sztabu szkoleniowego. Dwaj pierwsi leczą urazy, pomocnik z Izraela trenuje indywidualnie.
Korona po zwycięstwie z Jagiellonią Białystok 3:1 zapewniła sobie utrzymanie w PKO BP Ekstraklasie. Ta wygrana sprawiła, że z automatu przedłużył się kontrakt trenera Jacka Zielińskiego na kolejny sezon.
– Mamy matematyczne utrzymanie, ale gramy o jak najwyższe miejsce w tabeli, bo to są dodatkowe apanaże dla klubu i dla zawodników, bo przecież walczymy o premie. Na pewno nie będzie luźnego podejścia do ostatnich czterech spotkań. Gramy cały czas mocno zmotywowani, jak już wskoczyło się na takie tory, to trzeba cały czas po nic jechać. Walczymy o jak najwyższe miejsce w tabeli i zależy nam też na tym, żeby dobrze się prezentować, żeby kibice też byli zadowoleni z naszej gry. Trzy ostatnie spotkania u siebie graliśmy przy komplecie na trybunach. To świadczy o tym, że wróciła moda na Koronę, ludzie łakną dobrej piłki i chcemy się w te ramy wpisać – powiedział Jacek Zieliński, trener Korony.
Korona grała z GKS Katowice pięć razy w XXI wieku. Bilans tych spotkań to trzy zwycięstwa Korony i dwa triumfy drużyny z Katowic.
– Oglądałem mecz GKS Katowice z Legią Warszawa. To dobra drużyna. Myślę, że dla widzów nasz poniedziałkowy mecz będzie bardzo fajnym widowiskiem. Gramy o jak najwyższe cele. Cieszymy się z utrzymania, bo to był plan minimum na ten sezon. Możemy jeszcze awansować w tabeli. Pieniądze nie są naszym głównym motywatorem, ale na pewno jest dodatkowa motywacja – mówił na przedmeczowej konferencji prasowej Wiktor Długosz, pomocnik Korony.
[…] Ostatnie spotkania pomiędzy Koroną a GKS Katowice
4.11.2024: GKS – Korona 1:2
14.05.2022: Korona – GKS 1:2
6.11.2021: GKS – Korona 1:0
18.04.2009: GKS – Korona 0:2
3.09.2008: Korona – GKS 2:1
ekstraklasa.org – Spokojni sąsiedzi
Pierwszy raz w historii na poziomie najwyższej ligi Korona Kielce w roli gospodarza zagra z GKS Katowice. Te drużyny sąsiadują ze sobą w aktualnej tabeli – na 10. i 9. miejscu.
Obie drużyny mają już zapewnione utrzymanie. Ich przewaga nad strefą spadkową wynosi wszak dwanaście i czternaście punktów, przy maksymalnie dziewięciu do zdobycia u konkurentów spod „kreski”. Korona Kielce pierwszy raz od ostatniego awansu, nie musi walczyć o zachowanie bytu do ostatniej kolejki. Katowiczanie z kolei w roli beniaminków również osiągnęli ten komfort bardzo szybko. Teraz obie ekipy walczą o pozycję w górnej połowie tabeli. Obecnie sąsiadują ze sobą właśnie na pograniczu tego rejonu. Katowiczanie przy wygranej 3:0 awansują dziś aż na 6. miejsce. Korona z kolei może liczyć na zrównanie się dorobkiem z Górnikiem Zabrze oraz Motorem Lublin.
Korona Kielce legitymuje się identyczną liczbą zwycięstw, remisów i porażek. W każdej z tych rubryk widnieje u niej liczba „10”. Jej przeciwnik także w tej edycji tak samo często wygrywał, co przegrywał. Piłkarzom GieKSy zdarzyło się to dotychczas po dwanaście razy. Każda z tych drużyn po dwa razy w czterech ostatnich starciach cieszyła się z pełnej puli. W 2025 roku obie ekipy mają z kolei po sześć triumfów na koncie.
Czy wiesz, że…
Prawdopodobieństwo zwycięstwa: Korona Kielce – 42%; GKS Katowice – 31,3%,
Mariusz Fornalczyk – strzelił 2 z 3 goli Korony Kielce po strzałach zza pola karnego w tym sezonie,
Arkadiusz Jędrych (GKS Katowice) – jedyny zawodnik z pola z kompletem minut.
zagranie.com – Kielce w formie – pytanie tylko, na jak długo?
Mecz zamykający 31. kolejkę Ekstraklasy zapowiada się niezwykle emocjonująco – Korona Kielce, będąca w znakomitej formie, podejmie na własnym stadionie beniaminka z Katowic. Obie drużyny wciąż mają realne szanse na awans do górnej połowy tabeli, co dodaje temu starciu dodatkowego ciężaru.
[…] Korona Kielce to jedna z największych rewelacji końcówki sezonu Ekstraklasy. Choć jeszcze na półmetku rozgrywek drużyna Jacka Zielińskiego znajdowała się w strefie spadkowej i musiała drżeć o utrzymanie, dziś sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Kielczanie zapewnili sobie ligowy byt na 4 kolejki przed końcem sezonu i z dorobkiem 18 punktów zdobytych w ostatnich 10 meczach są czwartą najskuteczniejszą drużyną ligi w tym okresie. To imponujący wynik, który wyprzedzają jedynie zespoły walczące o tytuł mistrzowski.
Aktualnie Korona zajmuje 10. miejsce w tabeli i ma zaledwie pięć punktów straty do szóstej lokaty, a co ważne – ma do rozegrania jeszcze jedno spotkanie więcej. Trener Zieliński jasno deklaruje, że celem drużyny na końcówkę sezonu nie jest już tylko utrzymanie, lecz walka o jak najwyższe miejsce w tabeli. Podkreśla przy tym, że wyższa pozycja oznacza nie tylko większy prestiż, ale także wymierne korzyści finansowe – zarówno dla klubu, jak i dla samych piłkarzy.
Świetną wizytówką formy kielczan był ich ostatni mecz – zwycięstwo 3:1 nad aktualnym mistrzem Polski, Jagiellonią Białystok. Choć to goście z Podlasia jako pierwsi objęli prowadzenie, Korona zareagowała imponująco. W drugiej połowie zdominowała rywali, prezentując odważną, ofensywną grę. Bramki zdobywali kolejno: Shikavka, Resta i Fornalczyk, a cały zespół pokazał ogromną determinację i świetne przygotowanie fizyczne. Na osobne wyróżnienie zasługuje Dawid Błanik, który odżył po powrocie do wyjściowej jedenastki. W ostatnich trzech meczach zanotował aż cztery asysty, stając się kluczowym elementem ofensywy Korony. Jego rajdy na skrzydle, dokładne dośrodkowania i pewność siebie przy podejmowaniu decyzji znów czynią z niego zawodnika, którego rywale muszą się obawiać. Korona Kielce pokazała, że w futbolu nie wolno nikogo skreślać przedwcześnie.
GKS Katowice wrócił do Ekstraklasy po aż 19 latach nieobecności i z miejsca udowadnia, że nie jest tylko beniaminkiem do bicia. Drużyna z Górnego Śląska plasuje się obecnie na 9. miejscu w tabeli, mając na swoim koncie 2 punkty więcej niż rewelacyjna wiosną Korona Kielce. Ambicje katowiczan sięgają jednak wyżej – celem jest jak najwyższa lokata na koniec sezonu i godne zakończenie tej historycznej kampanii. Forma GKS-u w ostatnich tygodniach jest nieco nierówna – występy mocno „w kratkę”, gdzie zwycięstwa przeplatają się z porażkami. W ostatnich 7 spotkaniach drużyna odniosła cztery zwycięstwa, co pokazuje, że mimo wahań formy zespół potrafi regularnie punktować. Głównym mankamentem pozostają jednak mecze wyjazdowe – to właśnie one najczęściej przynoszą rozczarowania. W pewnym momencie katowiczanie zanotowali aż trzy porażki z rzędu w delegacji, ale udało się w końcu przełamać tę złą passę. Kluczowe było zwycięstwo we Wrocławiu ze Śląskiem, które pokazało, że GKS potrafi wygrywać także poza własnym stadionem.
Ostatnia kolejka była jednak bolesną lekcją futbolu – katowiczanie ulegli Legii Warszawa 1:3. Mecz został praktycznie rozstrzygnięty już w pierwszej połowie, kiedy to GKS oddał zaledwie jeden niegroźny strzał na bramkę legionistów, a sam stracił dwie bramki po błędach w defensywie. Choć po przerwie śląski zespół próbował odrobić straty i grał z większym zaangażowaniem, nie był w stanie odwrócić losów meczu. Gol kontaktowy tchnął jeszcze nadzieję, ale trzeci cios Legii przypieczętował porażkę. Mimo tej wpadki GKS Katowice wciąż ma realne szanse na zakończenie sezonu w górnej połowie tabeli.
gol24.pl – Kończymy majówkową 31. kolejkę PKO Ekstraklasy
[…] Korona Kielce, dzięki świetnej formie na wiosnę, uciekła spod topora. Zapewniła sobie utrzymanie w najwyższej klasie rozgrywkowej, i bynajmniej podopieczni trenera Jacka Zielińskiego nie będą o nie drżeć do ostatniej kolejki. Tak jak było to chociażby przed rokiem, kiedy drużynę ze świętokrzyskiego urządziło dopiero zwycięstwo nad Lechem Poznań. Ostatnie mecze kielczan? Rewelacyjne, gdyż wygrali m.in. z Jagiellonią Białystok u siebie.
Przegrali dopiero z Lechem i w derbowym pojedynku z Radomiakiem Radom. Plasują się tym samym na bezpiecznym 10. miejscu. Do najbliższego rywala tracą już tylko 2 punkty. GKS Katowice bowiem również za sobą ma udane mecze, choć ten ostatni przegrał z triumfatorem krajowego pucharu, Legią Warszawa. Wcześniej, zdołali pokonać rywali walczących o pozostanie w najwyższej klasie rozgrywkowej: Puszczę Niepołomice i Śląsk Wrocław.
Felietony Piłka nożna
Trudność w podejściu do średniawki
Aaaa qrwa jego mać…
To moja reakcja na gola Rakowa w doliczonym czasie gry w Gdańsku. Bo zaczynam pisać zaraz po. I tak, jak kolejka zaczęła się dobrze, bo Termalica wygrała w Lubinie, to potem pewnie lepszy byłby dla nas remis z Białymstoku, ale OCZYWIŚCIE Górnik musiał strzelić w doliczonym, lepszy byłby remis lub porażka Rakowa, ale OCZYWIŚCIE Raków musiał strzelić w doliczonym. I luj Bobcki strzelił, bo dwie drużyny się od nas oddaliły w tabeli.
Ktoś powie – trzeba było wygrać w Kielcach. No pewnie, że trzeba było, ale nie wygraliśmy. A nasze zdobywane punkty – zwłaszcza w tej fazie sezonu – mają taką samą wagę jak straty punktów przez przeciwników.
Przechodząc do naszego meczu. Nie wiem, jak to ugryźć szczerze mówiąc. Bo mam wrażenie, że Korona była do zdobytej bramki po prostu słaba. Potem się rozkręcili i w końcówce mogli strzelić zwycięskiego gola. Więc summa summarum remis jest sprawiedliwy. Bo gdy piszę, że Korona była słaba, to trzeba zaznaczyć, że my nie byliśmy jakoś specjalnie lepsi. Uważam, że do straconej bramki trochę lepsi byliśmy. Ale tylko trochę, to nie był jakiś wielce dobry mecz GKS Katowice. Był średni.
O ile defensywa tym razem dała radę i dopuściła do utraty tylko jednej bramki, to w ofensywie byliśmy bezbarwni. Niby kilka razy podeszliśmy pod bramkę przeciwnika, niby jakieś sytuacje się pojawiły, ale tym razem wykończenie czy ostatnie podanie były słabe. I tu mam pretensje do naszych zawodników, bo zalążki tych akcji były znowuż bardzo dobre. Naprawdę potrafimy pod to pole karne podchodzić i wszystko tkwi w tym, czy dobrze wykończymy akcję – najlepiej celnym strzałem. W poprzednich meczach wyglądało to kapitalnie. Tym razem – mizernie.
Znowu będę się czepiał. Bartka Nowaka. Znów nasz najlepszy zawodnik ligi, mając dobre sytuacje wyglądał, jakby chciał wykończyć czy zagrać ostatnie podanie „pięknie”. Czasem tej zabawy jest po prostu za dużo. Oczywiście te niekonwencjonalne zagrania dały kilka wspaniałych asyst. Ale jeśli chodzi o gole, to już tak nie było. Przecież z tej wyjątkowej techniki naprawdę idzie skorzystać, jednocześnie zachowując prostotę. Uderzyć po długim rogu temu Dziekońskiemu, gdy praktycznie cała bramka jest odsłonięta. Ewentualnie nawinąć przeciwnika i strzelić. Bartek wysoko zawiesił poprzeczkę, dlatego mam uwagi. Przecież on krawaty potrafi wiązać na tym boisku, ale w związku z tym zdarza mu się przedobrzyć.
Ale tak jak napisałem – cała ofensywa była jakaś niemrawa. Ilja znów zmarnował jedną kapitalną sytuację. I czasem sam już nie wiem, co sądzić o tym zawodniku. Bo mało strzela goli i sporo sytuacji marnuje. Znów doceniam jego pracę w środku boiska, przy rozegraniu. Z Koroną choćby kapitalnie wypuścił Nowaka. Z Motorem też miał wielki udział przy rozprowadzeniu akcji bramkowej. Ale tak jak mówię, nie mam uwag co do gry w środku boiska. Problem pojawiał się przed i w polu karnym.
Korona w tym czasie frustrowała raz po raz swoich kibiców. Psioczyli oni dość mocno na piłkarzy. Kielczanie raz po raz bowiem tracili piłki i nie potrafili rozegrać dobrej ofensywnej akcji zakończonej strzałem. Nie wyglądali jak swoja wersja z jesieni.
Cieszy kolejny gol Arkadiusza Jędrycha. Capitano – wzorem Radomiaka – asystował sam sobie od słupka. Chyba lubi halówkę i grę od bandy. Po raz kolejny trafił do siatki i myśleliśmy, że ten gol da nam zwycięstwo, a najlepiej gdybyśmy potem strzelili drugą bramkę.
Patrząc na to z drugiej strony, to znów trzeba powiedzieć, że stara GieKSa taki mecz by przegrała w końcówce. Można powiedzieć, że w Krakowie – z mega słabą Cracovią – nie ugraliśmy nawet punktów. Aż tak słaba jak Pasy Korona wczoraj nie była. Więc remis na wyjeździe z solidną drużyną z ekstraklasy oczywiście nie jest złym wynikiem. Oczywiście należy wziąć pod uwagę też nasze osłabienia kadrowe. Przecież nie było Strączka, Klemenza, Kowalczyka, Galana, Zrelaka. Trener musi odkrywać i dostosowywać szerszą kadrę. I znowuż jak na to, że mamy tyle osłabień – wyniki są bardzo w porządku.
Tylko ten niedosyt. Naprawdę można było w tym spotkaniu ugrać więcej i poprawić swoją sytuację w tabeli dopisując trzy punkty. Tak dopisujemy jeden. Co oczywiście też jest zdobyczą. Każdy punkt jest na wagę złota.
Po tej fatalnej porażce z Cracovią GieKSa rozegrała cztery mecze – dwukrotnie u siebie wygrywając i dwa razy remisując na wyjeździe. Ostatecznie jest to układ bardzo dobry. Grając w taki sposób przez cały sezon zdobywa się 68 punktów. W obecnych rozgrywkach wystarczyłoby do mistrzostwa. Ostatecznie więc ostatnia tzw. forma katowiczan jest bardzo dobra.
Każdy był po tym meczu niepocieszony. Jacek Zieliński – znany ze swojego marudzącego tonu – tak właśnie trochę pomarudził na konferencji prasowej. Rafał Górak też nie był przeszczęśliwy, ale też mówił, żeby nie utyskiwać aż tak bardzo na ten remis. No i te nastroje szkoleniowców chyba oddają, to co widzieliśmy w Kielcach. Każdy był trochę rozczarowany po tym remisie, a jednocześnie wiedział, że można było ten mecz przegrać. Więc nie narzekam aż tak bardzo, ale trochę narzekam.
Patrząc teraz na perspektywę gry w pucharach – myślę, że Raków i Górnik znajdą się w czwórce. Jeśli tak, to piąte miejsce da przepustkę do Europy, bo obie ekipy zagrają w finale Pucharu Polski w najbliższą sobotę. Wychodzi więc na to, że o to piąte miejsce w pucharach rywalizować będzie GieKSa, Wisła Płock i Zagłębie. Lubinianie dali ciała z ekipą z Niecieczy i wygląda jakby spuchli, choć lekceważyć ich nie można. Dzisiaj z zapartym tchem będziemy obserwować mecz Wisła – Radomiak i musimy kibicować gościom – od wyniku tego spotkania będzie zależeć bardzo, bardzo wiele. Natomiast żadna z wymienionych trzech drużyn kompletu punktów raczej nie zdobędzie, więc trzeba zminimalizować punktowe straty. Na plus jest to, że i z Zagłębiem, i z Płockiem mamy lepsze bilanse bezpośrednie.
Świat się nie zawali, jeśli GieKSa do pucharów nie wejdzie. Przecież jeszcze niedawno walczyliśmy o utrzymanie. Ale nie ma się co oszukiwać, matematyka mówi, że udział w Europie jest po prostu realny. Jeśli na przykład GieKSa zdobyłaby w ostatnich czterech kolejkach 7-8 punktów, to gra w eliminacjach Ligi Konferencji będzie bardzo możliwa. To jest bonus, szansa, która się nadarza. I grzechem byłoby nie powalczyć.
Jest jednak jeden warunek. Z Termalicą za tydzień trzeba bezwzględnie wygrać. Jakkolwiek nie jest to typowy outsider prezentujący się beznadziejnie, to jednak jest to ostatnia drużyna ligi, którą będziemy podejmować. W kolejnych trzech spotkaniach o punkty będzie dużo trudniej. Trzeba więc sobie ustawić sytuację tak, żeby z 47 punktami startować do trzech ostatnich kolejek.
Galeria Kibice Piłka nożna
Kibicowskie święto w Kielcach
Zapraszamy do galerii z Kielc, gdzie GieKSa podzieliła się punktami z Koroną. Zdjęcia zrobił dla Was Misiek.
Piłka nożna
Górak: Nie będę przesadzał z ubolewaniem
Po meczu Korona Kielce – GKS Katowice wypowiedzieli się trenerzy obu drużyn – Jacek Zieliński i Rafał Górak. Poniżej prezentujemy główne opinie szkoleniowców, a na dole zapis audio całej konferencji prasowej.
Rafał Górak (trener GKS Katowice):
Przyjmujemy i szanujemy tę zdobycz punktową – jednopunktową. Wydaje mi się, że nie byliśmy dzisiaj najlepszą wersją siebie, na pewno mogliśmy grać lepiej, szczególnie w działaniach, gdy mieliśmy piłkę. Trochę to szwankowało i z tego może troszkę jestem niezadowolony. Jednak z samego przebiegu meczu, gdzie uważam, że remis jest sprawiedliwy, nie będę zbytnio przesadzał z ubolewaniem nad tym punktem. Bo to jest trudny teren i nikomu się łatwo tutaj nie gra. Był pełny stadion i to też chyba fajne dla kibiców, bo ci ludzie dzisiaj dużo dawali, widać dużo walki i zaangażowania. Były momenty lepsze i gorsze zarówno w jednej, jak i drugiej drużynie, dlatego uważam, że jest okej. Cieszę się również, że drużyna jako całość zdaje egzamin, w takim momencie, bo dzisiaj przyjechaliśmy bez sześciu ważnych zawodników. Ta głębia kadry, chciałem to podkreślić, daje radę i zawodnicy, którzy grali mniej wchodzą i realizują swoje zadania. Remis przyjmuję ze zrozumieniem, uważam, że jest to wynik zasłużony.
Jacek Zieliński (trener Korony Kielce):
Nie wiem jak ocenić ten mecz i ten punkt, czy on jest zdobyty czy są dwa stracone. Ale jak się goni wynik i ma się punkt w końcówce, to jest to w miarę zdobycz. Natomiast liczyliśmy na więcej, trochę inaczej miała wyglądać pierwsza połowa, oddaliśmy za dużo przestrzeni przy stałych fragmentach. Wiedząc, że GKS jest w tym groźny, to najbardziej boli, jak się traci taką bramkę. No nic, w piątek kolejny mecz u siebie i tu już nie będzie półśrodków, tu po prostu trzeba wygrywać.


Najnowsze komentarze