Dołącz do nas

Piłka nożna Prasówka

Media o meczu z Motorem: GKS Katowice odprawia z kwitkiem Motor Lublin

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Zapraszamy do przeczytania fragmentów doniesień na temat wczorajszego spotkania– GKS Katowice – Motor Lublin 2:0 (1:0).

 

dziennikwschodni.pl – Motor Lublin zaczął wiosnę od porażki w Katowicach

[…] Pierwsza i od razu całkiem niezła okazja na gola pojawiła się w 12 minucie. Pechową interwencję zaliczył Sebastian Rudol, który przed szesnastką wybijał piłkę wślizgiem.

Problem w tym, że podał ją do rywala. Adrian Błąd wpadł w pole karne, mógł podać do jednego kolegi, do drugiego, a wybrał trzecią i najgorszą opcję, bo huknął nad bramką. Obrońca Motoru przekonywał, że był faulowany, ale arbiter nie dopatrzył się przewinienia.

Kolejne fragmenty? Częściej przy piłce była „Gieksa”, ale niewiele z tego wynikało. Po dwóch kwadransach zaczął się też budzić Motor, który w końcu częściej przebywał na połowie przeciwnika. Sporo działo się w Katowicach od 34 minuty. Najpierw Sebastian Bergier nieźle przymierzył z rzutu wolnego, bo piłka otarła się o poprzeczkę i wyszła poza boisko.

Po chwili dwie i to naprawdę dobre sytuacje wypracowali sobie wreszcie podopieczni trenera Feio. Po centrze Bartosza Wolskiego z rzutu rożnego głową uderzał Kacper Śpiewak. Świetnie spisał się jednak bramkarz, który odbił futbolówkę na słupek. Kilkadziesiąt sekund później, po kolejnym kornerze przed szansą stanął Mariusz Rybicki.

Piłka spadła pod nogi skrzydłowego w polu karnym, a ten strzelił po ziemi. Szkoda tylko, że w stojącego na linii… Bergiera, który uratował swój zespół od straty gola.

Wydawało się, że goście na dobre przejmą inicjatywę, a tymczasem to gospodarze otworzyli wynik. Shun Shibata wrzucał z prawego skrzydła, a dużego pecha miał Marcel Gąsior. Pomocnik żółto-biało-niebieskich próbował interweniować wślizgiem, ale zagrał ręką w swojej szesnastce. Sędzia długo się nie namyślał i wskazał na „wapno”. W pierwszym meczu obu ekip, na Arenie Lublin jedenastkę zmarnował Jakub Arak. Tym razem sprawy w swoje nogi wziął kapitan Arkadiusz Jędrych. Łukasz Budziłek rzucił się w prawo, piłka poleciała w lewo i „Gieksa” objęła prowadzenie.

Trener Feio od razu po przerwie posłał na boisko dwóch nowych zawodników: Filipa Lubereckiego i Mbaye N’Diaye. A zanim minęło 10 minut drugiej odsłony, wymienił Gąsiora na Jakuba Lisa. Motor prowadził grę, ale nie potrafił znaleźć sposobu na defensywę rywali.

Po godzinie gry mogło być 2:0. Shibata zagrał do Bergiera w pole karne, a napastnik zdecydował się na strzał… „krzyżyczkiem”. Zamiast gola, wywalczył tylko rzut rożny. 120 sekund później groźnie zrobiło się pod drugą bramką. Po wrzutce Wolskiego był mały „bilard” w szesnastce, ale piłka ostatecznie wylądowała w rękach bramkarza.

Na kwadrans przed ostatnim gwizdkiem trener Feio posłał na murawę kolejnego debiutanta – Samuela Mraza. Słowak nie miał jednak okazji się wykazać. W 81 minucie Bergier wyprzedził Budziłka przed szesnastką i uderzał na pustą bramkę, ale spudłował. Niedługo później pojedynek obu panów zakończył się już trafieniem na 2:0.

Bergier długo czekał na kolegów, bo atakował w pojedynkę, kiedy w końcu pojawiły się posiłki napastnik niespodziewanie zdecydował się na strzał z ponad 25 metrów. Uderzył w środek bramki, ale Budziłek nie zdołał odbić piłki. I było w zasadzie po meczu. W końcówce to „Gieksa” była bliżej trzeciego gola, niż Motor kontaktowego. O ile w pierwszej połowie żółto-biało-niebiescy mogli i powinni pokusić się o bramkę, to po przerwie kompletnie nie mieli sytuacji i pomysłu na defensywę przeciwnika.

 

1liga.org – Czołówka nie zawodzi

Czołowe zespoły w tabeli – poza Motorem Lublin – pokonały swoich rywali i dopisały do swojego dorobku kolejne trzy punkty. Na drugim biegunie jest Zagłębie Sosnowiec, które doznało trzynastej porażki w sezonie. Po przerwie zimowej rozegrano 20. kolejkę Fortuna 1 Ligi.

[…] GKS Katowice – Motor Lublin 2:0 (1:0)

1:0 – Arkadiusz Jędrych (k.) 42′

2:0 – Sebastian Bergier 84′

W pierwszym meczu po przerwie zimowej piłkarze Motoru Lublin w Katowicach zmierzyli się z miejscowym GKS-em. To był trudny wyjazd dla beniaminka i drużyna prowadzona przez Goncalo Feio wróci z niego na tarczy. GKS rozstrzygnął bowiem ten pojedynek na swoją korzyść. Pierwszego gola – z rzutu karnego – strzelił pod koniec pierwszej połowy Arkadiusz Jędrych. Druga bramka to efekt fantastycznego uderzenia z dystansu Sebastiana Bergiera w końcówce potyczki. Lublinianie z 32 punktami po 20. kolejce Fortuna 1 Ligi zajmują piąte miejsce. Warto jednak zaznaczyć, że Motor ma jeszcze jedno spotkanie zaległe. Katowiczanie natomiast oddalili się od strefy spadkowej.

 

katowickisport.pl – GKS Katowice odprawia z kwitkiem Motor Lublin

GKS Katowice świetnie zaczął rundę wiosenną w Fortuna 1 Lidze. Piłkarze Rafała Góraka pokonali wyżej usytuowany w tabeli Motor Lublin i zbliżyli się do strefy barażowej.

Lepiej mecz rozpoczęli gospodarze, ale w ich przypadku zabrakło podjęcia odpowiednich decyzji. Najpierw Bergier biegł sam na sam z bramkarzem Motoru, ale błyskawicznie dogonili go rywale i z sytuacji wydawało się stuprocentowej, GKS miał tylko rzut rożny. Później w dobrej sytuacji znalazł się Błąd, ale zamiast zgrywać do dwóch lepiej ustawionych partnerów, sam zdecydował się na strzał i fatalnie spudłował. W 34. minucie ponownie dał znać o sobie Bergier, po którego strzale piłka trafiła w poprzeczkę bramki strzeżonej przez Budziłka.

Później nieco z gry miał Motor Lublin. Goście częściej utrzymywali się przy piłce w pobliżu pola karnego GKS-u, a w 37. minucie powinni prowadzić 1:0. Po rożnym piłka spada pod nogi Rybickiego, ten uderza po ziemi, ale w odpowiendim miejscu, na linii bramkowej znalazł się… Bergier. Napastnik GKS-u uratował swój zespół od utraty bramki W samej końcówce pierwszej części gry.

Tuż przed przerwą Shibata wrzucał z prawego skrzydła, a piłkę wślizgiem próbował wybić Gąsior. Pechowo zagrał jednak ręką i sędzia wskazał na wapno. Do jedenastki poszedł Jędrych i pewnie umieścił piłkę w siatce.

Po zamianie stron GKS był stroną przeważającą. W 81. minucie katowiczanie mogli mieć już spokój. Bergier uprzedził Budziłka i z półobrotu starał się umieścił piłkę w pustej bramce, ale futbolówka minęła słupek bramki Motoru. Co nie udało się wtedy, Bergier zrobił trzy minuty później. Napastnik zdecydował się na strzał z ponad 25 metrów. Uderzył w środek bramki, ale Budziłek nie zdołał odbić piłki. Strzał mocny, ale wydaje się, że golkiper z Lublina popełnił spory błąd.

GKS wygrał na inaugurację rundy wiosennej 2:0 z Motorem Lublin i awansował na 11. miejsce w tabeli. Do miejsca premiowanego grą w barażach gracze z Katowic tracą obecnie cztery punkty.

 

dziennikzachodni.pl – GieKSa zatrzymała rozpędzonego beniaminka!

[…] W czasie przerwy zimowej GKS pozyskał jednego zawodnika – Martena Kuuska. Estoński obrońca znalazł się w wyjściowym składzie na mecz z Motorem.

W zimny poniedziałkowy wieczór drużynom przyszło rywalizować w strugach deszczu, któremu towarzyszyły mocne podmuchy wiatru. Kibice zagrzewali piłkarzy głośnym dopingiem.

Serca fanów GieKSy mocniej zabiły w 12. minucie, kiedy gospodarze wyprowadzili kontrę, mieli liczebną przewagę, ale Adrian Błąd strzelił z 16 metrów nad poprzeczką.

W 31. minucie po rzucie rożnym sprzed pola karnego za wysoko uderzył Filip Wójcik. W odpowiedzi Sebastian Bergier strzelił z rzutu wolnego i piłka otarła się o poprzeczkę. Goście nie byli dłużni – najpierw Dawid Kudła uratował swój zespół po główce Kacpra Śpiewaka, a później Bergier wybił piłkę z linii bramkowej, gdy strzelał Mariusz Rybicki.

Wydawało się, że bramka dla Motoru wisi w powietrzu, ale to GieKSa dostała wymarzoną okazję, bo sędzia podyktował rzut karny za zagranie ręką Marcela Gąsiora. Z 11. metrów pewnie piłkę do siatki skierował Arkadiusz Jędrych.

Po wyjściu z szatni goście starali się szybko wyrównać i ruszyli do ataku. GKS nie tylko dobrze się broniła, ale próbowała też zadać drugi cios. Trener Motoru Goncalo Feio wprowadzał kolejnych nowych zawodników szukając sposobu na zmianę wyniku.

W 81. minucie katowiczanie byli drugiego gola. Bergier uprzedził Łukasza Budziłka, który wybiegł przed pole karne, jednak strzelił obok słupka. Cztery minuty Bergier już wpisał się na listę strzelców, gdy huknął z daleka i zaskoczył bramkarza Motoru.

 

motorlublin.eu – Przegrywamy w Katowicach na inaugurację rundy wiosennej

[…] Pierwsze dziesięć minut gry to wzajemne rozpoznanie ze strony obu drużyn. W 12. minucie szybką kontrę wyprowadzili gospodarze, jednak strzał Adriana Błąda poszybował nad poprzeczką Łukasza Budziłka. W kolejnych fragmentach spotkaniach w grę wkradło się więcej agresywności.

W 30. minucie po rzucie rożnym, sprzed pola karnego uderzał Filip Wójcik, ale jego strzał nie był celny. Parę chwil później to GKS był bliżej otworzenia wyniku spotkania. Z rzutu wolnego w poprzeczkę trafił Grzegorz Rogala. Motorowcy nie pozostali dłużni i też dwukrotnie zagrozili bramce rywali. Najpierw po dośrodkowaniu z rzutu rożnego świetnie uderzał Kacper Śpiewak, ale jego strzał wybronił Dawid Kudła. Następnie strzał Mariusza Rybickiego został wybity tuż sprzed linii bramkowej.

W 41. minucie gospodarze wypracowali rzut karny. Dośrodkowanie w pole karne przypadkowo ręką zatrzymał Marcel Gąsior. Jedenastkę na gola pewnie zamienił Arkadiusz Jędrych, dzięki czemu GKS objął prowadzenie.

Druga część spotkania rozpoczęła się od podwójnej zmiany dokonanej przez trenera Feio. Na boisku pojawili się Filip Luberecki i Mbaye Jacques Ndiaye. Motor od początku próbował zaatakować, ale podopieczni Rafała Góraka skutecznie się bronili. W dalszej części spotkania trener Motoru zdecydował o wprowadzeniu do gry również Jakuba Lisa, Kamila Wojtkowskiego oraz Samuela Mráza.

Choć żółto-biało-niebiescy walczyli o wyrównanie, to w 81. minucie Sebastian Bergier miał okazje na zdobycie bramki, uprzedzając wychodzącego za pole karne Budziłka, ale jego strzał okazał się niecelny. Parę minut później napastnik gospodarzy dopiął swego. Miał mnóstwo przestrzeni przed polem karnym Motoru i huknął nie do obrony, czym podwyższył prowadzenie GKS na 2:0. Wynik do końca już się nie zmienił i ligowe punkty pozostały w Katowicach.

 

sportowefakty.wp.pl – Tym razem Motor Lublin przespał końcówki

Motor Lublin zapracował w rundzie jesiennej na tytuł mistrza ostatnich minut meczów. Tym razem stracił gole, decydujące o porażce 0:2 z GKS-em Katowice, w końcówkach obu połów. Jedna z bramek była spektakularna.

GKS Katowice rozpoczął sezon obiecująco, ale następnie popadł w przeciętność. Bilans sześć wygranych, sześć remisów i sześć porażek to doskonałe podsumowanie nierównej rundy jesiennej w Katowicach. Akurat w ostatnim meczu ligowym w 2023 roku GKS pokonał 4:1 Chrobrego Głogów, dzięki czemu zimował z całkiem bezpieczną przewagą nad strefą spadkową.

Beniaminek z Lublina pokazał w pierwszej rundzie po awansie, że nie chce zasiedzieć się na zapleczu PKO Ekstraklasy. Motor ponownie zbliżył się do miejsc premiowanych awansem dzięki trzem wygranym na zakończenie roku, a ponadto umocnił w strefie barażowej. W sierpniu zremisował z katowiczanami u siebie 1:1, a jeszcze nigdy nie zdobył kompletu punktów przy Bukowej.

ojedynek rozkręcił się w kwadransie przed przerwą. Szalał Sebastian Bergier, który w krótkim fragmencie meczu strzelił w poprzeczkę Motoru, a także uratował zespół przed stratą gola na linii bramkowej. GKS zdobył prowadzenie 1:0 w 42. minucie z rzutu karnego. Arkadiusz Jędrych pokonał uderzeniem po ziemi Łukasza Budziłka, a jedenastka została przyznana za zagranie ręką Marcela Gąsiora.

Trener Goncalo Feio już w przerwie dokonał dwóch zmian w jedenastce. Drużyna Portugalczyka nie przeprowadziła mimo to ani jednego skutecznego ataku. Z kolei GKS zamknął mecz golem na 2:0 Sebastiana Bergiera w 85. minucie. Napastnik huknął potężnie zza pola karnego i pokonał dobrze znanego w Katowicach – Łukasza Budziłka.

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Hokej

Kompromitacja w Sosnowcu

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

W ramach zaległego meczu z 35. kolejki Tauron Hokej Ligi zmierzyliśmy się na wyjeździe z drużyną ECB Zagłębie Sosnowiec. Tak jak w piątkowym meczu również i dziś musieliśmy przełknąć gorycz porażki.

Początek należał do gospdarzy, którzy w pierwszych minutach sprawdzili dyspozycję Kielera. Nasz bramkarz skapitulował w 4. minucie po strzale z bliskiej odległości Chmielewskiego. Kolejne minuty nie przyniosły wiele emocji. W połowie tercji precyzyjnym uderzeniem pod poprzeczkę do wyrównania doprowadził Monto. Tuż po wznowieniu gry po przerwie reklamowej wyszliśmy z dwójkową akcją Bepierszcz-Pasiut, jednak strzał naszego kapitana bez problemu obronił Halonen. Sosnowiczanie spokojnie czekali na swoje okazje i dwie z nich zamienili na kolejne trafienia. Najpierw strzałem w okienko gola zdobył Alanen, a niespełna trzy minuty później Sozanski ze stoickim spokojem „położył” Kielera i z bliskiej odległości umieścił krążek w bramce.

W drugiej tercji obie drużyny grały kilkukrotnie w liczebnych przewagach, których nie potrafiły zamienić na gola. W 22. minucie Fraszko strzelił nad poprzeczką. Po drugiej stronie aktywny był Jokinen, ale jego uderzenia obronił Kieler. W 32. minucie strzał Dupuya z bliskiej odległości obronił Halonen. Pod koniec tercji mocniej zaatakowali Katowiczanie, którzy mimo gry w pełnych składach, zamnknęli miejscowych we własnej tercji. Niestety nie udało nam się tej przewagi zamienić na gola, a co więcej na 44 sekundy przed syreną kończącą drugą tercję Sosnowiczanie wyprowadzili kontrę 2 na 1, którą na gola zamienił Chmielewski.

W trzeciej tercji niewiele się działo w tym spotkaniu. W 46. minucie grający w osłabieniu gospodarze zdobyli szóstą bramkę, a jej autorem był Hamalainen, który wykorzystał sytuację sam na sam z Kielerem. Cztery minuty później drugą bramkę dla GieKSy zdobył Monto. W 58. minucie meczu Biłas w sytuacji sam na sam pokonał naszego bramkarza i tym samym ustalił wynik meczu.

ECB Zagłębie Sosnowiec – GKS Katowice 6:2 (3:1, 1:0, 2:1)

1:0 Aron Chmielewski (Miike Roine) 6:27
1:1 Joona Monta (Bartosz Fraszko, Travis Verveda) 10:01, 5/4
2:1 Jere-Matias Alanen (Joni Piiponen) 13:59
3:1 Matthew Sozanski (Vaino Sirkia, Sebastian Brynkus) 16:52
4:1 Aron Chmielewski (Adrian Gromadzki, Matthew Sozanski) 39:16
5:1 Aleksi Hamalainen (Vaino Sirkia) 45:09
5:2 Joona Monto 49:16
6:2 Karol Biłas (Eric Kaczyński, Adrian Gromadzki) 57:02

ECB Zagłębie Sosnowiec: Halonen (Miarka) – Sozanski, Ciura, Jokinen, Hamalainen, Piiponen – Naróg, Wanacki, Chmielewski, Roine, Gromadzki – Biłas, Bjorkung, Sirkia, Alanen, Brynkus – Krawczyk, Kotlorz, Bernacki, Kaczyński, Sołtys.

GKS Katowice: Kieler (Eliasson) – Runesson, Lundegard, Bepierszcz, Pasiut, Fraszko – Varttinen, Verveda, Dupuy, Anderson, Wronka – Chodor, Hoffman, McNulty, Monto, Hofman Jonasz – Maciaś, Hornik, Michalski, Dawid, Koivusaari.

Kontynuuj czytanie

Kibice Piłka nożna

Wyjazdy kibiców GieKSy – jesień 2025

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Sezon 2024/2025 był naszym najlepszym w historii pod względem wyjazdów. W obecnym euforia grania w Ekstraklasie pomału opada, ale wyjazdowo dalej prezentujemy się dobrze. Zapraszamy do podsumowania naszych wojaży w rundzie jesiennej sezonu 2025/26.

Pierwszym naszym wyjazdem był Widzew, a w Łodzi byliśmy także w marcu tego samego roku. Na początku sierpnia pojechalismy w 853 GieKSiarzy, w tym 7 Banik Ostrava i 6 JKS Jarosław. Na tym meczu debiut zaliczyła flaga „Pozdrawiamy Nieobecnych GieKSiarzy – PNG PDW”.

Drugim wyjazdem, rozgrywanym w następnej kolejce po meczu w Łodzi, była Legia Warszawa. W niedzielny wieczór do stolicy wybrało się 734 Szaleńców z Bukowej, w tym 62 Górnik Zabrze i 3 JKS Jarosław.

Na koniec miesiąca rozegraliśmy w sobotni wieczór „Śląski klasyk”. W Zabrzu pojawilismy się w 4300 osób, tym 13 Banik Ostrava i 17 JKS Jarosław. Był to nasz najliczniejszy wyjazd w całej historii kibicowskiej GieKSy!

We wrześniu pojechaliśmy na mecz z Lechią, która była naszym ostatnim wyjazdem w poprzednim sezonie. Ostatecznie w piątek pojawiło się nas w Gdańsku 621, w tym 8 Banik Ostrava, 62 Górnik Zabrze 1 JKS Jarosław. Wśród naszego stałego oflagowania nie zabrakło płótna ŚP. Pisaka – w 23. rocznicę odejścia do Sektora Niebo.

Kolejnym wyjazdem, również w piątek, był Płock. Z Wisłą ostatni raz mierzyliśmy się w pierwszej lidze. Tym razem na wyjeździe obecnych było 582 GieKSiarzy, w tym 12 Banik Ostrava i 4 Górnik Zabrze.

Po dwóch piątkach z rzędu przyszedł… kolejny piątek na wyjeździe. Rywalem był Motor Lublin, z którym wzajemnie „odwiedzamy się” od trzeciego poziomu rozgrykowego. W sektorze gości pojawiło się 477 fanatyków, w tym 1 Banik Ostrava, 4 Górnik Zabrze i 2 JKS Jarosław. W drodzie powrotnej zrobiliśmy postój w Domostawie, gdzie znajduje się pomnik autorstwa śp. Andrzeja Pityńskiego „Rzeź Wołyńska”. Oddaliśmy w tym miejscu hołd pomordowanym Polakom, składając wieniec, odpalając race na tle naszej narodowej flagi oraz odśpiewując hymn Polski.

Kolejny wyjazd wypadł… we wtorek. Los skrzyżował nas z ŁKS w Pucharze Polski. Ostatni raz byliśmy na tym stadionie (zupełnie niepodobnym do obecnego) w 2010 roku, bo choć w sezonie 2011/2012, 2012/2013, 2018/2019, 2021/2022 i 2022/2023 graliśmy na wyjazdach z ŁKS, to za każdym razem „coś” przeszkadzało w obecności kibiców GieKSy (zakazy stadionowe, remonty stadionu itd.). Po 15 latach pojawiliśmy się w 507 osób, w tym 11 Banik Ostrava, 4 Górnik Zabrze i 1 JKS Jarosław.

I znowu piątek… Tym razem w Niecieczy, w której w ostatnich latach często bywaliśmy. Pojawiliśmy się w 427 osób, w tym 2 Górnik Zabrze i 2 JKS Jarosław. Tym samym zakończyliśmy maraton pięciu wyjazdów z rzędu w tygodniu roboczym.

Pod koniec listopada graliśmy z Jagiellonią w Białymstoku. Na niedzielną eskapadę zdecydowało się 1022 GieKSiarzy, w tym 6 Banik Ostrava i 22 Górnik Zabrze. Jest to nasz nowy rekord wyjazdowy na Jadze, niestety z racji stanu murawy mecz nie doszedł do skutku.

Ostatnim, a zarazem najbliższym, wyjazdem w rundzie jesiennej była Częstochowa. Na niedzielnym spotkaniu z Rakowem obecnych było 356 GieKSiarzy, w tym 2 Górnik Zabrze i 1 JKS Jarosław. Na meczu z naszej strony świecidełka i transparent „Wesołych świąt”.

W trakcie tego maratonu wyjazdowego nie zabrakło wsparcia dla naszych zgód oraz układowiczów.

GieKSiarze w liczbach: 53 (Warszawa), 65 (Wiedeń) oraz 32 (Celje) wspierali Banik w europejskich pucharach. W Ostrawie bylismy w 300 osób na meczu z Legią Warszawa. Na każdym meczu Banika, który nie kolidował z GieKSą, nasza reprezentacja regularnie wspierała Przyjaciół.

Reprezentantów GieKSy nie zabrakło również na wszystkich meczach kadry, w tym na wyjazdach z Litwą i Maltą, gdzie obecnych było nas odpowiednio 14 i 31.

Z aktywności patriotycznej to pojawiliśmy się na Marsz Niepodległości oraz standardowo pod kopalnią KWK Wujek, oddając hołd poległym Górnikom w dniu 44. rocznicy pacyfikacji, a obecny na oficjalnych uroczystościach Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Karol Nawrocki otrzymał od naszej delegacji szal antykomuna oraz zaproszenie na wiosenny mecz z Lechią Gdańsk.

Po świętach Bożego Narodzenia w Krynicy-Zdroju został rozegrany półfinał Pucharu Polski w hokeja na lodzie, a naszym rywalem było Zagłębie Sosnowiec. Na wyjazd wybrało się 317 GieKSiarzy, w tym 50 Banik Ostrava i 1 JKS Jarosław. Niestety zgodnie z tradycją nasi hokeiści przegrali. Zagłębie dostało większą trybunę za bramką i zawitało w 500 osób, ze wsparciem Slavii Praga, Sparty Brodnica, Czuwaju Przemyśl, MKS-u Radymno, Legii Warszawa, Beskidu Andrychów oraz Olimpii Elbląg. Można powiedzieć, że to nowy rekord – na meczu hokeja pojawiło się ponad… 10 ekip, w tym dwie czeskie bandy.

Do zobaczenia na szlaku GieKSiarze!

Część materiałów została zaczerpnięta ze strony www.GzG64.pl – najlepszej kroniki kibiców GieKSy.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna Wywiady

Witek: Każdy może zostać mistrzem

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

W poniedziałkowe popołudnie w GieKSa Fanstore odbyło się spotkanie przedstawicieli mediów z trenerem, Rafałem Górakiem, kapitanem Arkadiuszem Jędrychem oraz prezesem Sławomirem Witkiem. W nowym punkcie porozmawialiśmy z prezesem katowickiego klubu o jego funkcjonowaniu, a także o ostatnich miesiącach we wszystkich sekcjach i oczekiwaniach na nadchodzącą rundę wiosenną Ekstraklasy.

Jakie są oczekiwania na wiosnę? Kibicom po ostatnich latach wzrosły apetyty i niektórzy oceniają krytycznie minioną rundę, choć różnice punktowe w lidze są minimalne.
Sławomir Witek: Jestem umysłem ścisłym – dla mnie nie miejsce jest najważniejsze, tylko liczba punktów. Dlatego patrzę nie pesymistycznie, a optymistycznie na wiosenną rundę. Mecze i rozgrywki będą bardzo ciekawe, bo każdy może zostać mistrzem i każdy może spaść. My liczymy, przy naszym potencjale, świetnej pracy trenera i sztabu oraz spełnieniu wszystkich warunków założonych przed tą rundą na to, że zostaniemy w Ekstraklasie, a może jeszcze sprawimy kibicom miłą niespodziankę.

We wszystkich sekcjach GieKSa jest w czołówce albo w walce wokół niej. Jeśli mimo tego słychać negatywne opinie, to chyba dobrze świadczy o klubie?
Też byśmy chcieli zdobywać tylko mistrzostwa, ale z drugiej strony sport byłby wtedy nudny, musi być dawka emocji. Oczywiście się cieszę, że walczymy o najwyższe miejsca w kilku sekcjach: piłkarze, piłkarki, hokeiści, siatkarze, a także bilardziści i szachiści – to jest naszym celem. Mamy stworzyć warunki do tego, żeby sportowcy mogli osiągać swoje sufity i to właśnie robimy. Jesteśmy klubem stabilnym, z dobrą infrastrukturą, płynnością finansową, nie narzekamy na nic, co mogłoby przeszkadzać w procesie treningowym i szkoleniowym. Mając takie warunki i osoby w sztabach dobierające zawodników pod sukces, możemy być w miarę pewni dobrych miejsc.

Jesteśmy faktycznie nudnym klubem, jeśli chodzi o zakulisowe informacje prasowe.
Ja też myślę, że tak jest (śmiech). Zawsze powtarzam, że jeśli miałem pod sobą różnego rodzaju podwładnych, którzy byli dyrektorami różnych placówek, najbardziej cieszyłem się z tych, od których nie docierały żadne złe informacje. Taki sam przykład daje GieKSa. Jeśli nie ma o czym pisać w tym kontekście, to nie ma skandali, czyli jest dobrze.

Klub miejski ma ograniczony budżet, a głośno jest chociażby wokół Bartosza Nowaka. Trzeba jakoś decyzje podejmować, to duże wyzwanie dla prezesa?
Cieszę się, że w tych czasach większościowym właścicielem jest miasto, bo odczuwamy jego wyraźną opiekę i stabilizację. Ta stabilizacja pomaga w rozmowach ze sponsorami, a także są rozmowy o znalezieniu w przyszłości udziałowca. Lepszą sytuacją dla nas jest, jeśli możemy poddać się każdemu audytowi i wykazać, że nie mamy żadnych zaległości i jesteśmy stabilni finansowo. Sponsorzy wtedy wykazują większą chęć przyjścia do klubu niż w momencie, gdy przyszłość nie jest tak pewna.

Czy spodziewał się pan, że Bartosz Nowak zostanie ligowcem roku?
Bardzo na to liczyłem, znam Bartka – to jest Pan Piłkarz. Nawet rywalizując z takimi nazwiskami jak Grosicki, zasługiwał na wyróżnienie. Odrzucając emocje, powiedziałbym, że absolutnie Bartek zapracował sobie na tę nagrodę.

Wielosekcyjność klubu dokłada dużo pracy w okienku zimowym? Rozmawialiśmy z przedstawicielem Superbetu i dla sponsorów jest to atrakcyjne. Jak to wygląda z perspektywy prezesa klubu?
Oj, tak (śmiech). Nie mam kompletnie czasu na urlop. W tej przerwie, gdy koledzy prezesi z jednosekcyjnych klubów odpoczywają i biorą urlopy, to u mnie się toczą rozgrywki w hokeju czy siatkówce i ta przerwa na obozy piłkarzy i piłkarek wcale nie oznaczała dla mnie tego, że odpocznę.

Jest pan zadowolony z lokalizacji nowego sklepu?
Jak to w handlu – zawsze jest jakieś ryzyko, i to ryzyko podjąłem. Mając doświadczenie z prowadzenia własnej działalności gospodarczej, wiedziałem, że jeżeli nie podejmiemy ryzyka, to nigdy się nie dowiemy, czy się uda. Oczywiście wszystko zostało przemyślane – od metrażu po miejsce. Rozmawialiśmy z Galerią Katowicką na temat warunków, na jakich zostanie postawiony nasz sklep. Jak dotąd jestem zadowolony, ale to jest oczywiście dopiero początek i cały czas to analizujemy. Otwieraliśmy sklep na Mikołaja i grudzień był rewelacyjny. Teraz badamy okres przejściowy do czasu rozpoczęcia rundy, a potem zobaczymy jak wyjdzie pełna runda. Na pewno jest lepiej niż w dawnej lokalizacji, mimo większych kosztów.

Czy na starej Bukowej i Arenie Katowice będą stałe punkty sprzedażowe, czy będą otwierane tylko na okazje spotkań?
Jeśli będzie taka potrzeba, to na Nowej Bukowej jesteśmy przygotowani na taką możliwość. Mamy dwa ładnie obrandowane kontenery, kto był na stadionie, ten widział. Są nowoczesne, z założonym ogrzewaniem, oświetleniem i internetem. Mogą one służyć jako sklep stacjonarny, jeśli tylko będzie takie zapotrzebowanie. Chcemy otwierać ten sklep nie tylko na mecze, ale także na wszystkie eventy. Jeśli uznamy, że jest sens otwierania tych sklepów na co dzień, to tak będzie. Natomiast na starej Bukowej na razie nie planujemy sklepu stacjonarnego.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga