Dołącz do nas

Piłka nożna Prasówka

Media o wygranej w Chojnicach: Adrian Błąd i błędy obrońców „Chojny” zadecydowały o porażce, Tego już nie zepsujecie!, Nokaut na szczycie, GieKSa pokazała klasę w meczu na szczycie, Już chyba tego nie wypuszczą! GKS Katowice o krok od I ligi!

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Zapraszamy do przeczytania fragmentów doniesień na temat wczorajszego meczu II ligi Chojniczanka 1930 Chojnice – GKS Katowice. GieKSa wygrała w Chojnicach 3:0 (2:0).

 

pomorska.pl – Chojniczanka – GKS Katowice 0:3 (0:2). Trener Adam Nocoń zwolniony

[…] Starcie, mimo iż przed swoją publicznością, okazało się wielką porażką chojniczan. Już w pierwszej połowie katowiczanie dwa razy pokonywali bramkarza gospodarzy. Paweł Sokół był wściekły, co pokazał po drugim celnym strzale gości, który był efektem błędu defensywy Chojniczanki w rozegraniu piłki, w efekcie sytuacji sam na sam Filipa Kozłowskiego z bramkarzem.

Nie pomogły zmiany dokonane przez trenera Adama Noconia w drugiej połowie meczu. Chojniczanie musieli uznać wyższość przeciwnika, a GieKSa jeszcze raz zmusiła bramkarza gospodarzy do wyjęcia piłki z siatki.

 

dziennikbaltycki.pl – Trener Adam Nocoń zwolniony! Adrian Błąd i błędy obrońców Chojny zadecydowały o porażce

[…] Piątkowe popołudnie w Chojnicach miało wskazać drużynę, która zasługuje na bezpośredni awans do Fortuny 1 Ligi. Wobec niedawnego przypieczętowania promocji przez Górnika Polkowice do obsadzenia jest jeszcze jedno miejsce. Największe apetyty na jego zajęcie wykazywały do tej pory GKS Katowice i Chojniczanka Chojnice. Obie te drużyny spotkały się właśnie w piątek, 28 maja na stadionie przy ul. Mickiewicza.

Już pierwsza połowa spotkania pokazała, że bliżej tego celu będzie katowicka jedenastka. Znany z gry w Zagłębiu Lubin i Arce Gdynia Adrian Błąd huknął w 23 minucie zza pola karnego i Paweł Sokół mógł tylko zobaczyć, jak futbolówka wpada do jego bramki. 10 minut później było już 2:0 dla przyjezdnych, a tym razem na zmianie wyniku zadecydował… błąd linii defensywnej „Chojny”. Zagranie wzdłuż pola karnego przejął Filip Kozłowski i podwyższył stan meczu.

Grająca ostatnio w kratkę Chojniczanka znalazła się w bardzo złej sytuacji. Zaczęła kreować sytuacje, miała więcej z posiadania piłki i odnotowywała więcej strzałów na bramkę katowiczan, ale do przerwy nie dało to oczekiwanego skutku. Po zmianie stron także, niestety, niewiele to dawało. Dodatkowo, w 74 minucie goście powinni dostać rzut karny po ostrej interwencji wyprostowaną nogą Marcina Grolika. Sędzia jednak nie dopatrzył się w tym przypadku nieprawidłowego zagrania na Filipie Kozłowskim. Cztery minuty później w zamieszaniu w polu karnym z 11 metrów huknął ponownie Adrian Błąd i podwyższył na 3:0. Chojniczanka była bezradna, nie potrafiła nic sensownego skonstruować, raziła fatalnymi błędami przy rozgrywaniu stałych fragmentów gry.

W 84 minucie „Chojna” miała najlepszą sytuację tego dnia. W roli głównej pod bramką rywali wystąpił Marcin Grolik, który dostał piłkę, uderzył bez zastanowienia w długi róg, ale futbolówka odbiła się tylko od słupka.

 

sportdziennik.com – Tego już nie zepsujecie!

[…] Różne rzeczy działy się w ostatnich kilkunastu latach wokół GKS-u i jego syzyfowej walki o jakikolwiek awans, ale tego sezonu już nie może zepsuć. Dzięki zwycięstwu w Chojnicach zwiększył przewagę nad rywalem do 4 punktów, gwarantując sobie przy okazji lepszy bilans bezpośrednich starć (jesienią przegrał 1:2).

Oznacza to, że za 9 dni do konfrontacji ze Stalą Rzeszów może przystąpić już jako beniaminek I ligi. Stanie się tak, jeśli Chojniczanka nie wygra we Wronkach. Bez oglądania się na nią katowiczanom do przypieczętowania awansu brakuje ledwie 2 punktów.

– Postawiliśmy pierwszą kropkę nad „i”, a teraz zostały jeszcze dwie. Historia uczy, że jeszcze sporo przed nami – studził głowy Adrian Błąd, czołowy piłkarz GieKSy.

[…] Wczoraj wreszcie stanął na wysokości zadania. Trener Rafał Górak zapowiadał, że do Chojnic jedzie na wojnę. Zamiast niej, wyszedł jednak pojedynek gołej d… z batem, w którego rolę wcielili się jego zawodnicy. Nie pozwolili najlepiej punktującemu w roli gospodarza II-ligowcowi na nic. Najgroźniej pod katowicką bramką było już przy stanie 0:3.

– Rzadko widuje się taką formę w spotkaniach o taką stawkę. One zwykle są szarpane, przepychane, a GKS grał płynnie. To był chyba najlepszy jego mecz, jaki widziałem, a oglądam II ligę regularnie. Grał kompaktowo, mądrze, z pomysłem i wielką wiarą – oceniał Jacek Zieliński, ceniony trener, komentujący wczorajszy hit na antenie TVP Sport.

Za GieKSą przemawiała jakość, nawet szczęście, któremu pomogła. Nie przeszkodziły jej problemy kadrowe. Nie było Bartosza Mrozka, Arkadiusza Woźniaka, Krystiana Sanockiego, a przedwcześnie swój występ kończyli Grzegorz Rogala i Michał Kołodziejski, dlatego w defensywie co rusz dochodziło do przetasowań. Stanęła jednak na wysokości zadania, a nawet gdy gol dla Chojniczanki wydawał się pewny – jak w końcówce po strzale Marcina Grolika – to piłka odbiła się od słupka…

Nie dziwiła frustracja gospodarzy. Kiedy zmieniony został pomocnik Maciej Kona, siadając na ławce rezerwowych wściekły uderzył jeszcze kilka razy pięścią w fotel. – Kreowanie sytuacji to była nasza domena, a w ostatnich meczach mamy z tym problem. Trudno stwierdzić, co się z nami dzieje. Dwa prezenty, jakie rozdaliśmy w I połowie, zamknęły to spotkanie. GKS się cofnął, bronił, był lepszy i zasłużenie zgarnął punkty.

[…] Słowo o bramkach? Adrian Błąd trafił najpierw zza pola karnego, piłka zaliczyła jeszcze rykoszet od pleców Mateusza Bartosiaka. Podwyższył Filip Kozłowski, korzystając z fatalnego błędu Pawła Czajkowskiego przy wyprowadzaniu piłki. Całość zamknął Błąd, jak na lidera ofensywy przystało, uderzając mocno po akcji Dominika Kościelniaka i zgraniu piłki przez Marcina Urynowicza.

– Wynik mówi sam za siebie. Dwie bramki są dla Hani – zakończył Błąd dedykacją dla córki.

 

dziennikzachodni.pl – Duży krok katowiczan w kierunku awansu

Piłkarze GKS Katowice w pierwszym meczu 36. kolejki eWinner II ligi pokonali na wyjeździe Chojniczankę 3:0. Piłkarze trenera Rafała Góraka wygrali z bezpośrednim rywalem do awansu i zrobili duży krok w kierunku wywalczenia bezpośredniej promocji do Fortuna 1. Ligi.

Katowiczanie zaprezentowali się w Chojnicach jako zespół znacznie dojrzalszy od gospodarzy i już w I połowie przechylili szalę zwycięstwa na swoją korzyść. Najpierw Adrian Błąd popisał się ładnym uderzeniem zza pola karnego. Piłka po drodze musnęła jeszcze nogę jednego z obrońców Chojniczanki i zaskakując bramkarza wpadła do siatki.

Na 2:0 10 minut później podwyższył Filip Kozłowski wykorzystując złe rozegranie piłki przez gospodarzy pod własną bramką. Napastnik GKS przejął piłkę w polu karnym i bezlitośnie wykorzystał sytuację sam na sam z bramkarzem.

Zadowoleni z prowadzenia goście kontrolowali sytuację na murawie, a Chojniczanka już w drugim spotkaniu z rzędu nie potrafiła zdobyć gola. W końcówce katowiczanie zadali jeszcze jeden cios. Co prawda sędzia nie odgwizdał ewidentnego faulu Marcina Grolika na Kozłowskim w polu karnym, ale chwilę później Bląd wykazał się najlepszą orientacją w polu karnym i uderzeniem z 12 m ustalił wynik spotkania w Chojnicach.

 

sportowefakty.wp.pl – eWinner II liga: nokaut na szczycie. GKS Katowice ma awans na wyciągnięcie ręki

W Chojnicach doszło do pojedynku kandydatów do awansu do Fortuna I ligi. GKS Katowice przybliżył się w nim wyraźnie do celu. Po zwycięstwie 3:0 wicelider ma cztery punkty przewagi nad pokonaną Chojniczanką.

[…] Głównymi kandydatami do zajęcia drugiej lokaty są właśnie GKS Katowice oraz Chojniczanka. W rundzie wiosennej kluby już kilkakrotnie wymieniły się pozycjami, patrząc na cały sezon punktują w wysokim tempie.

Przed bezpośrednim meczem przy Mickiewicza wicelider z województwa śląskiego miał punkt przewagi nad przeciwnikiem z Pomorza. W rundzie jesiennej Chojniczanka zwyciężyła w Katowicach 2:1 i starała się powtórzyć swój wyczyn. Na własnym stadionie jest statystycznie najsilniejszym drugoligowcem, ale tym razem stanowiła tylko tło dla przeciwnika.

W początkowych atakach brakowało dokładności i zarazem wykończenia. Chojniczanka dłużej utrzymywała się w posiadaniu piłki, ale schowany GKS przeprowadzał groźniejsze kontrataki. Celne uderzenia oddali Adrian Błąd oraz Filip Kozłowski. Przetestowali oni formę Pawła Sokoła.

Prowadzenie 1:0 katowiczan było naturalną konsekwencją obrazu meczu. Paweł Sokół już wcześniej żołnierskimi słowami starał się zmobilizować kompanów z pola, ale bezskutecznie. W 23. minucie piłka trafiła w pobliże pola karnego Chojniczanki do Adriana Błąda, a ten strzelił gola z dystansu. Odważna decyzja została nagrodzona, a w zmyleniu bramkarza pomógł drobny rykoszet od pleców Mateusza Bartosiaka.

Na drugiego gola trzeba było poczekać tylko 10 kolejnych minut. Filip Kozłowski strzelił na 2:0 z centrum pola karnego po katastrofalnym wyprowadzeniu piłki w wykonaniu Chojniczanki. Odskoczyła ona Robertowi Ziętarskiemu, dzięki czemu napastnik katowiczan znalazł się w komfortowym położeniu. Wykorzystał on szansę i wypracował GieKSie pokaźną zaliczkę.

Po przerwie lepsza drużyna nie pozwalała gospodarzom na odpowiedź, a wynik na 3:0 zmienił w 78. minucie Adrian Błąd. Dublet dał mu miano najskuteczniejszego zawodnika popołudnia.

 

sportslaski.pl – Pierwsza liga coraz bliżej. GieKSa pokazała klasę w meczu na szczycie

Niezwykle cenne zwycięstwo w kontekście walki o awans odnieśli dziś zawodnicy katowickiego GKS-u. Podopieczni Rafała Góraka w świetnym stylu ograli na wyjeździe Chojniczankę Chojnice 3:0 i odskoczyli najgroźniejszemu rywalowi o drugie miejsce na odległość czterech oczek. Jako że do końca sezonu w eWinner II Lidze pozostały zaledwie dwie kolejki, wydaje się, że GieKSie wyczekiwaną promocję może już odebrać tylko kataklizm.

Powiedzieć, że piątkowy mecz w Chojnicach miał ogromny wpływ na rywalizację o awans na zaplecze Ekstraklasy, to jakby nie powiedzieć nic. W końcu na placu gry spotkały się dwa zespoły, które pozostały w walce o ostatnie miejsce dające bezpośrednią promocję. W nieco lepszych nastrojach do hitowej rywalizacji przystąpili jednak podopieczni Rafała Góraka, którzy co prawda wpadli w maju w sporą zadyszkę, ale w miniony weekend powrócili na zwycięską ścieżkę po bardzo pewnym ograniu Bytovii Bytów. Chojniczanka z kolei w minionej kolejce straciła punkty z dobrze dysponowanym wiosną Hutnikiem Kraków, w efekcie czego zawodnicy trenera Noconia wypadli z drugiego miejsca kosztem… właśnie GieKSy.

Opiekun śląskiego klubu słusznie zapowiadał, że on ze swoimi podopiecznymi pojedzie do Chojnic jak na wojnę. Przed pierwszym gwizdkiem kibice GKS-u mogli oczekiwać hitowego spotkania z duszą na ramieniu, bo jak pokazały ostatnie miesiące i lata, katowiczanie mieli gigantyczny problem z wytrzymywaniem presji w kluczowych momentach. Po pierwszej połowie obawy fanów drugoligowca nie znalazły jednak potwierdzenia w praktyce. Przyjezdni starali się bardzo agresywnie podchodzić do swojego przeciwnika, atakowali go wysokim pressingiem i umiejętnie wykorzystywali popełniane przez niego błędy w defensywie.

[…] Po zmianie stron obraz gry specjalnie nie uległ zmianie – to GKS wciąż imponował większą kulturą gry i, co słusznie zauważył komentujący to spotkanie Jacek Zieliński, ogromną wiarą we własne możliwości. W przypadku Chojniczanki ich poczynania przypominały z kolei walenie głową w mur, bo podopieczni dobrze znanego na Śląsku Adama Noconia mieli problem z oddawaniem strzałów i nie za bardzo potrafili zagrozić bramce Patryka Królczyka.

Gdy w pewnym momencie mogło się wydawać, że goście nie będą już nadmiernie forsować tempa i nawet zdecydują się oddać pole gry rywalom, „GieKSa” postanowiła jeszcze raz przycisnąć i całkowicie zamknąć losy rywalizacji. Katowiczanie ponownie zdecydowali się założyć pressing na połowie rywala i w odpowiednim momencie zdobyli decydujące trafienie dzięki czujności Adriana Błąda. Najlepszy w szeregach gości zawodnik popisał się mocnym oraz efektownym strzałem z okolic 11 metra, wprawiając swoich boiskowych kolegów w niemałą ekstazę.

Mimo podjętych starań w ostatnim kwadransie gry przez gospodarzy, by nie zakończyć tej rywalizacji z zerowym dorobkiem po stronie zdobytych goli, ostatecznie „GieKSa” nie wypuściła trzybramkowego prowadzenia z rąk i odniosła bezdyskusyjne zwycięstwo. Tym samym podopieczni Rafała Góraka postawili milowy krok w kontekście oczekiwanego powrotu na zaplecze najwyższej klasy rozgrywkowej. Katowiczanie, dzięki powiększeniu przewagi nad Chojniczanką do czterech punktów, ponownie mają wszystko w swoich rękach, a do przypieczętowania przez nich awansu brakuje odniesienia tylko jednej wygranej. Być może GKS będzie miał okazję go świętować na swoim stadionie już w przyszły poniedziałek. Wówczas aktualny wicelider tabeli zmierzy się z wciąż walczącą o baraże Stalą Rzeszów.

– Zagraliśmy bardzo dobre spotkanie, szczególnie w defensywie. Wynik mówi jednak sam za siebie, ale wszystko jeszcze przed nami. Walczymy dalej, szczególnie dlatego, że trochę sami zgotowaliśmy sobie taki los i potraciliśmy sporo ważnych punktów. Z optymizmem patrzymy na przyszłość, ale jak pokazuje historia, musimy zachować czujność do samego końca – przyznał przed kamerami TVP Sport autor dubletu na stadionie w Chojnicach, Adrian Błąd.

 

weszlo.com – Już chyba tego nie wypuszczą! GKS Katowice o krok od I ligi!

Będzie im bardzo, bardzo ciężko to spaprać. Nawet biorąc pod uwagę, że to GKS Katowice, nawet pamiętając, jak często ten klub wywracał się na ostatniej prostej – wydaje się, że obecnie trudniej będzie katowiczanom nie awansować niż awansować. Dzisiaj GKS pokonał Chojniczankę w meczu na szczycie II ligi – wicelider powiększył swoją przewagę nad trzecim zespołem ligi do 4 punktów. Do końca ligi pozostały dwie kolejki.

 

infokatowice.pl – Zwycięstwo z Chojniczanką. GieKSa o krok od awansu!

W spotkaniu pomiędzy drużynami walczącymi o drugą lokatę w tabeli, premiowaną bezpośrednim awansem do pierwszej ligi, GieKSa pokonała na wyjeździe Chojniczankę 3:0 i na dwie kolejki przed końcem ligi ma już cztery punkty przewagi nad swoim rywalem.

[…] Tym samym GieKSa w arcyważnym spotkaniu pokonała Chojniczankę 3:0 i brakuje jej tylko dwóch punktów w dwóch ostatnich pojedynkach do wywalczenia bezpośredniego awansu do pierwszej ligi.

1 Komentarz
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

1 Komentarz

  1. Avatar photo

    baxxi

    2 czerwca 2021 at 10:24

    „skatowiczyć”- przej…ć awans do wyższej klasy rozgrywkowej na ostatniej prostej lub spektakularnie spie…..ć się do klasy niższej.(żródło wikiGieKSa)dotyczy tylko i wyłącznie sekcji męskiej piłki nożnej.

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Felietony Piłka nożna

Betonowy Urban

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Nie doczekaliśmy się powołania dla Bartka Nowaka. Nie wystarczy, że od samego początku sezonu wiążesz krawaty w tej lidze, indywidualnie piłkarsko jesteś jednym z najlepszych zawodników w ostatnich latach. Że masz liczby, jesteś równy, a twoja drużyna dzięki tobie co mecz ma gola.

Ani to, że potrafisz znaleźć taką mysią dziurę na zatłoczonym boisku i wykorzystać ją do ultraprecyzyjnego podania, że partnerowi wystarczy tylko dołożyć nogę. Że stałe fragmenty bijesz tak, że koledzy tylko dostawiają głowę i jest gol.

Nie, to panu Urbanowi nie wystarczy. Dlatego plecie banialuki o tym, jak to Bartek rozgrywa „znakomity sezon, znakomity. Ale to tylko polska ekstraklasa”. Chłopie, to po kiego grzyba ty w ogóle w ostatnim czasie się kilka razy pojawiałeś na Nowej Bukowej? Właśnie po to, żeby zobaczyć kapitalnego zawodnika i go nie powołać? A może po prostu chodziło o to, żeby poskubać słonecznik i obejrzeć meczyk?

Nie wiem, co jeszcze miałby Nowak zrobić, żeby to powołanie dostać. Stanąć na (…) i zatańczyć breakdance’a?

Nie mówimy o zawodniku, który ma dobry miesiąc. Mówimy o piłkarzu, który od ponad pół roku tydzień w tydzień pokazuje naprawę bardzo wysoki poziom, przerastający na ten moment większość reprezentantów. I tak – można powiedzieć, że to tylko ekstraklasa. Tyle, że przecież po pierwsze nie jest to żadna ujma, a po drugie przez całe lata do polskiej kadry powoływane były te wszystkie Kapustki, Wszołki i inne piłkarskie wynalazki.

Mimo mojej całej sympatii do Grosika, to teraz mam pytanie, jakim prawe on jest w kadrze, a Nowak nie? Co niby takiego specjalnego robi Wiśniewski, żeby w tej kadrze się znajdować? Drągowski to co prawda bramkarz, ale… bramkarz, który na początku wiosny puszczał każdy celny strzał do bramki.

Jakim prawem w kadrze jest wiecznie kontuzjowany Moder, który poza jedną bramką strzeloną Anglii nie dał reprezentacji kompletnie nic? W czym lepsze są te wszystkie Rózgi czy Slisze? Poza tym, że – jak w przypadku tego ostatniego – przyklejony został do kadry niczym rzep i nie da się go odkleić. Jak mniemam, tylko dlatego, że grał w Legii, bo gdyby nie pograł kilka lat u Wojskowych, to pewnie nikt by w Polsce o nim nie pamiętał.

I tu nawet nie chodzi o to, że Bartosz Nowak miałby grać, wyjść w pierwszej jedenastce. To kwestia symboliki, sygnału dla piłkarskiej polski. Że to właśnie to powołanie pokazuje, że jak zawodnik przez tyle miesięcy gra nie tylko bardzo dobrze, ale wręcz kapitalnie, to logiczną nagrodę jest powołanie do reprezentacji Polski. Choć swoją drogą, uważam, że piłkarz w takiej formie realnie mógłby pomóc tej drużynie.

W mediach padały jeszcze od niektórych ekspertów argumenty typu, że Nowak nie powinien być powołany, bo „gdzie niby wcisnąć Nowaka?”. Tyle, że jak przez wiele lat do kadry były powoływane różne wynalazki, to nikt się o to nie pytał. To jest tak z dupy argument, że szkoda nawet strzępić języka.

Trudno nie odnieść wrażenia, że Urban ma po prostu mentalność typowo polskiego piłkarskiego betonu. Jak mu wszyscy truli, że powinien powołać Pietuszewskiego, to gadał jakieś swoje dziwne argumenty. Teraz w końcu powołał. O co najmniej jedno zgrupowanie za późno, ale dobrze, że w ogóle.

Pamiętam, jak kiedyś w szkole graliśmy trochę w piłkę ręczną. Zawsze byłem zwinny i w tę ręczną dobrze grałem. Przyszedł jakiś turniej międzyszkolny, nauczyciel WF wybrał zawodników do reprezentacji szkoły. Mnie nie „powołał” – bo według niego byłem za niski. Tak się wkurwiłem, że gdy na następnej lekcji graliśmy jakiś krótki mecz „niepowołani vs reprezentacja szkoły” moja drużyna wygrała 5:4, a ja strzeliłem wszystkie 5 bramek. Gdy potem nauczyciel wychodził z roboty, minął mnie tylko na korytarzu i rzucił „Michał, dobrze grałeś”. Pamiętam to do dziś. Widział najwidoczniej, jak mi zależy i że byłem zły. Ale decyzji nie zmienił. Więc gdzieś mógł sobie wsadzić swoje pochwały, tak jak gdzieś Urban może wsadzić swoje zdanie, że Nowak gra „niesamowity, sezon, niesamowity”.

Nie wiem, czy to jakiś osobisty uraz selekcjonera czy właśnie wspomniana betonowa mentalność rodem Zdziśków Kręcinów czy innych tzw. leśnych dziadków z PZPN. Fajnie, że trener taki zabawny, taki śmieszny i taki wyluzowany jest na swoich konferencjach, a nie bucowaty jak Czesiu Michniewicz. Ma jednak w sobie coś z tego PRL-owskiego betonu.

Bartek zapytany przy okazji meczu z Jagą przez Kubę Jeleńskiego o kadrę powiedział, że „jak dostanie powołanie to będzie najszczęśliwszy, a jak nie dostanie – to też będzie najszczęśliwszy”. Chciałbym, żeby tak było, bo nie tylko na boisku, ale i poza nim pokazuje, że to jest po prostu znakomity facet, skromny, a jeśli chodzi o grę – piekielnie dobry.

Od lat nie było w Katowicach piłkarza, który doczekałby się skandowania swojego nazwiska nie przy okazji gola czy dopingowania bramkarza przy rzucie karnym. Kibiców GieKSy niełatwo zachwycić. A Bartek to usłyszał po hat-tricku z Wisłą Płock, słyszał to po zmianie w Lubinie oraz przed meczem z Lechią, gdy dostawał nagrodę Piłkarza Miesiąca.

Osobiście nie mam nic do trenera Urbana. Choć uważam, że był przehajpowany jeśli chodzi o wybór na stanowisko selekcjonera, to z drugiej strony z polskich szkoleniowców nie było nikogo specjalnie lepszego. Jeśli chodzi o Górnik – uważam, że skandalem było zwolnienie go. Osobiście go w sumie nawet lubię.

Ale tu mnie wkurwił niemożebnie. Swoim uporem, swoim sztywnym trzymaniem się nie wiadomo czego.

Grosika powołał kuźwa jego mać…

Oczywiście to nie jest sprawa życia i śmierci. Życzę polskiej reprezentacji bardzo dobrych meczów barażowych i awansu na Mundial. Nie widzę powodu, dlaczego nie miałby się tak stać – ostatecznie poziom tej kadry jest dobry, więc nic nie stoi na przeszkodzie, choć – jeśli przejdziemy Albanię – to finał na wyjeździe ze Szwecją czy Ukrainą będzie wyrównany. Szanse oceniam 50/50, no może lekko na korzyść Polaków.

A za Bartka niesamowicie trzymamy kciuki. To piękne, że dożyliśmy czasów, kiedy piłkarz potrafi tak zachwycać i rozkochać w sobie katowicką publiczność. Tak jak napisałem, Bartek robi dobrą minę do złej gry, ale nie wierzę, że gdzieś go wewnętrznie to nie zabolało. Masz poczucie, że jesteś aktualnie jednym z najlepszych polskich piłkarzy, jeśli chodzi o formę i musisz obejść się smakiem. Życzyłbym sobie, żeby zawodnik wyszedł z tego po prostu silniejszy. I jak nie w kadrze, to w GieKSie miał swoje momenty radości.

A Panu Panie Urban zacytuję słowa piosenki:

„W domach z betonu nie ma wolnej miłości”

Kontynuuj czytanie

Felietony Piłka nożna

Plusy i minusy po Lechii

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

GieKSa pokonała Lechię Gdańsk 2:0 i dopisała kolejne zwycięstwo w lidze. Zapraszam na plusy i minusy.

Plusy:

+ Bartosz Nowak

Dobre wyjście z piłką już w pierwszej minucie, wywalczony rzut wolny, z którego zaczęła się akcja bramkowa, świetne wyprowadzenie przy golu Wdowiaka i podanie do Szkurina przy drugim trafieniu. Do tego dośrodkowania po stałych fragmentach i ciągła aktywność przez cały mecz.

+ Rafał Strączek

Kluczowa interwencja w 20. minucie po strzale z wolnego Zhelizko, który był zupełnie niepilnowany. Gdyby ta piłka wpadła, mecz mógłby potoczyć się inaczej. Do tego pewne wyjście w 69. minucie i spokojne łapanie w końcówce pierwszej połowy.

+ Skuteczność przy niskim posiadaniu

38% posiadania piłki i prowadzenie 1:0 po pierwszej połowie mówi samo za siebie. Lechia więcej kreowała, ale to my byliśmy konkretniejsi. Warto zauważyć też to, że znowu strzeliliśmy bramkę prawie, że do szatni.

Minusy:

– Zmarnowane okazje

Nowak nie wykorzystał błędu bramkarza Lechii, który zagrał mu piłkę dosłownie w nogi. Do tego zmarnowana szybka kontra w 32. minucie. Przy lepszym wykończeniu wynik mógł być wyższy dużo wcześniej.

Podsumowanie:

2:0 z Lechią i trzy punkty w lidze. Pierwsza połowa wyrównana, Lechia miała więcej z gry, ale to my byliśmy konkretniejsi. Druga połowa to sprawniejsze zarządzanie wynikiem, choć nie bez nerwowych momentów.

GieKSiarz

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Górak: To nasz bardzo szczęśliwy dzień

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Na pomeczowej konferencji pojawili się trenerzy obu drużyn – Rafał Górak i John Carver. Poniżej spisane główne wypowiedzi szkoleniowców, a na dole zapis całej konferencji prasowej w wersji audio.

John Carver (trener Lechii Gdańsk):
Ten mecz miał dwie połowy. Mam na myśli różnicę, między połowami, bo w pierwszej połowie byliśmy w dobrej formie i stworzyliśmy 1-2 klarowne sytuacje, ale druga połowa była skrajnie przeciwna. Mecz wygrała drużyna lepsza i jest to trudne do zaakceptowania. Musieliśmy dokonać kilku zmian w naszym zespole, szczególnie w przerwie dokonaliśmy zmiany Rodina, jedynego doświadczonego zawodnika w naszej obronie, który dostał w żebra i miał problemy z oddychaniem. Jak się traci takiego zawodnika, to ma to duży wpływ na nasz zespół. W mojej opinii graliśmy za bardzo bezpiecznie w ataku, bez ryzyka, bez prób zagrania w pole karne. Gratulujemy trenerowi GKS-u, lepsza drużyna wygrała. Musimy się podnieść, bo mamy dziewięć meczów do końca.

Rafał Górak (trener GKS Katowice):
Zdawaliśmy sobie sprawę z siły przeciwnika, bo startowali z dyskomfortem minus pięciu punktów. Wyobrażam sobie tę trudność, jednocześnie kapitalnie Lechia z tego wyszła. Strzelili do dzisiaj 49 bramek, więc wiedzieliśmy, że musimy się mieć na baczności. Oczywiście można dywagować na temat składu, ale przecież jedna i druga strona była w jakiś sposób nie tyle osłabiona, ale jednak absencje po jednej i po drugiej stronie były.

Widzieliśmy więc mecz, w której rywal próbował w pierwszej połowie nas zepchnąć – trochę przy wrzutach z autu za nisko się ustawialiśmy. W związku z tym, było parę niebezpiecznych prób rywali zza pola karnego, staraliśmy to skorygować w przerwie, żeby stanąć wyżej i kiedy przeciwnik nie rzuca z autu długiej piłki, nie możemy być tak nisko w polu karnym – zneutralizowaliśmy to i dzięki temu się to trochę oddaliło.

Zawodnicy wykonali kupę mrówczej pracy. Nie dość, że orali, to wykonywali zadania taktyczne, że jestem zadowolony. A mieliśmy przecież trochę przebudowanych rzeczy – cała linia obrony była wywrócona do góry nogami. Każdy zdał egzamin na piątkę. I to mnie bardzo cieszy, że jesteśmy gotowi na to, że w perspektywie natłoku meczów, kapela, którą mamy jest szeroka i mocna. To jest klucz, by budować trening i atmosferę, a zawodnicy się też sami dobrze nakręcają. Każdy z nich czuje ważność tego momentu. Zdobyliśmy strasznie ważne punkty, u siebie, na zero z tyłu z Lechią. To są rzeczy, które budują. I to tyle o meczu, bo już w głowie mam to, co będzie się działo we wtorek.

W wielosekcyjnej GieKSie dużo się dzieje, mocno czekamy na półfinały i Jackowi Płachcie będziemy bardzo mocno trzymać kciuki w rywalizacji z Unią Oświęcim. Mam nadzieję, że kolejne finały przed nami. Dziewczyny również grają w Pucharze Polski – wygrały w Warszawie, a dzisiaj w Krakowie – gratuluję trenerce, gratuluję dziewczynom. Mam ogromną frajdę, że pracuję w tym wielosekcyjnym klubie i naprawdę trzymam za wszystkich kciuki. To jest dzisiaj nasz bardzo szczęśliwy dzień.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga