Dołącz do nas

Piłka nożna Prasówka

Media po meczu: GKS spóźnił się aż 45 minut

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Zapraszamy do przeczytania fragmentów doniesień mediów na temat wczorajszego meczu Piast Gliwice – GKS Katowice 0:0.

weszlo.com – GKS spóźnił się do Gliwic aż 45 minut i tylko zremisował

GKS Katowice da się lubić, trzeba cenić to, jaki progres zanotował wiosną, jego mecze są przyjemne do oglądania, Nowak z kolegami regularnie dają show. Tym bardziej szkoda, że katowiczanie przyjechali do Gliwic tak spóźnieni! To nie jest przecież daleko, pół godziny i jesteś, a GKS dotarł dopiero na drugą połowę. Nie wypada, myśmy czekali od pierwszego gwizdka…
Ale przed przerwą GKS-u nie było. To znaczy ktoś tam w żółtych koszulkach krzątał się po boisku, ale kto to był – nie wiadomo. Może jakaś obsługa stadionu, pomoc drogowa – ale na stadionie, po co – w każdym razie na pewno ktoś, kto nie ma umiejętności piłkarzy GKS-u. Nie zaskoczy techniką jak Nowak, nie błyśnie jak Marković, nie wypruje się jak Wasielewski. To chyba byli jacyś goście wzięci z losowego przystanku.
Na drugą połowę GKS już dotarł, ale było widać, że tym spóźnieniem jest zawstydzony, bo choć grał lepiej niż poprzedzający go drogowcy, natomiast to zdecydowanie nie był jego maks. Udało się stworzyć parę sytuacji: groźnie uderzał Marković, z bliska nie trafił w sposób wręcz kompromitujący Szkurin, ale jesteśmy przyzwyczajeni do czegoś lepszego. Owszem, piłka raz wpadła do siatki, kuriozalnie zresztą, Nowak trafił w poprzeczkę, futbolówka wróciła na murawę, ale trafiła w plecy obrońcy i poszła za linię, natomiast sędzia po VAR-ze musiał to wszystko zrewidować.
Mianowicie Szkurin wcześniej zagarnął piłkę ręką i w ten sposób trafiła ona do Nowaka, zatem nie było o czym gadać.
Szkoda, wielka szkoda GKS-ie. Przecież ty masz grać o puchary, ba, być może nawet na nie zasługujesz, ale za zasługi nie przyznają punktów. I co, potykasz się z Piastem, bo nie nastawiłeś budzika w niedzielę? Trochę wstyd.
Inna sprawa, że gospodarze też mogli lepiej zarządzić tematem. W pierwszej połowie gnietli przyjezdnych (kimkolwiek oni byli), ale swoich sytuacji nie wykorzystywali. No, ale jeśli Lokilo strzela tak, że bramkarz wypluwa tę próbę i potem Boisgard nie potrafi go pokonać, gdy rywal leży, o czym my mówimy…
Ma kilku takich typowych piłkarzy-widmo w swoim składzie Piast. Zagrał od początku Boisgard, potem dołączył do niego Barkowskij. Trudno o nich powiedzieć cokolwiek dobrego. Są w tej lidze, bo są, ktoś tak zdecydował, niedługo pewnie – oby – wyjadą i zapomni się o nich jeszcze zanim będą na rogatkach. Naprawdę szkoda czasu na takie wynalazki, to jak pracować nad szamponem dla łysych, który nie podrażni cebulek włosów. Nie ma to sensu.
I remis. Jedni dalej mogą spaść, drudzy dalej mogą wejść do pucharów. Ten mecz nie odpowiedział nam na żadne pytanie.

mecze24.pl – Popis nieskuteczności i dwie nieuznane bramki w meczu Piast Gliwice – GKS Katowice

Pierwsze niedzielne spotkanie 32. kolejki PKO BP Ekstraklasy zakończyło się bezbramkowym remisem. Piast Gliwice podzielił się punktami na własnym stadionie z GKS-em Katowice. W meczu nie brakowało sytuacji bramkowych, a dwa gole zostały nieuznane.
[…] Pierwsza połowa układała się pod dyktando Piasta Gliwice, który zdominował wydarzenia boiskowe. Podopieczni Daniela Myśliwca do przerwy oddali 11 strzałów, w tym dwa celne i wywalczyli cztery rzuty wole. GKS miał tylko jedną próbę. Najbliżej zdobycia bramki gospodarze byli w 20. minucie. Uderzenie Lokilo odbił przed siebie Strączek. Dopadł do niej Quentin Boisgard, ale jego uderzenie obronił Strączek.
– Trzeba robić swoje i skończyć nasze akcje bramką. Tworzymy sobie sytuacje, GieKSa chyba w pierwszej połowie miała tylko jeden strzał. Musimy to podtrzymać, żeby to wyglądało tak, jak wyglądało. Ale musimy zakończyć nasze akcje bramką, bo tylko tego nam brakowało – mówił Patryk Dziczek w przerwie meczu w rozmowie z Canal+Sport.
W drugiej połowie podopieczni Daniela Myśliwca nie spuszczali z tonu i już w 51. minucie znaleźli drogę do siatki, ale ich radość nie trwała długo, gdyż chorągiewkę w górę podniósł sędzia asystent, a arbiter Damian Sylwestrzak odgwizdał spalonego. Po przerwie ze zdecydowanie lepszej strony niż w pierwszej pokazali się goście, który stworzyli sobie więcej sytuacji bramkowych i jedną z nich wykorzystali w 76. minucie. Po uderzeniu Bartosza Nowaka piłka odbiła się od poprzeczki i Filip Borowski wpakował ją do własnej siatki. Do akcji wkroczyli sędziowie VAR, którzy ze względu na zagranie piłki ręką Szkurina nie uznali tego trafienia. Chwilę wcześniej Szkurin nie popisał się, bowiem zmarnował stuprocentową sytuacją na objęcie prowadzenia i w Gliwicach rywalizacja zakończyła się remisem.

dziennikzachodni.pl – Kibice GKS-u Katowice na derbach w Gliwicach z Piastem gorąco dopingowali swój zespół

[…] Kibice Piasta mobilizowali się na derby z GieKSą, która również mogła liczyć na gorący doping swoich fanów, którzy przyjechali do Gliwic. Sympatycy GKS-u szczelnie wypełnili przeznaczone dla nich sektory i głośno wspierali piłkarzy trenera Rafała Góraka.
Fani katowickiej drużyny przyjechali do Gliwic wynajętymi autobusami komunikacji miejskiej i pod eskortą policji jechali autostradą. Było ich około 1300. Choć sympatycy byli w w zdecydowanej przewadze, ekipa kibiców GieKSy też był dobrze słyszalna na stadionie przy Okrzei.
Zespół z Katowic nie wykorzystał okazji, aby wskoczyć na pozycję lidera PKO Ekstraklasy, ale po meczu kibice GieKSy i tak głośno okazali swoje wsparcie.

gol24 – Dwie nieuznane bramki i pierwszy taki remis GieKSy! Piast pokazał pazury

Piast Gliwice zremisował z GKS-em Katowice 0:0. Mecz toczył się przed przerwą pod dyktando gospodarzy, a w drugiej pod dyktando gości. W meczu padły dwa gole, ale oba nie zostały uznane. Dla GKS-u jest to pierwszy bezbramkowy remis w tym sezonie.
Wydawało się, że lepszy będzie GKS Katowice, mający szansę na to, aby w razie wygranej wskoczyć na drugie miejsce w tabeli. Zaskoczył jednak Piast, będąc drużyną znacznie lepszą. Gospodarze atakowali, ale długo nie potrafili nic zrobić pod bramką Rafała Strączka. Na skrzydle szalał Lokilo, ale piłkarz z Demokratycznej Republiki Konga nie potrafił sfinalizować akcji. Świetną okazję zmarnował Patryk Dziczek, posyłając piłkę kilkadziesiąt centymetrów od bramki Strączka, po świetnej wrzutce.
GKS Katowice przez pierwszą połowę był totalnie skupiony na defensywnie, a próby wyjścia z atakiem, szybko się kończyły. Piast strzelił wreszcie bramkę, ale Quentin Boisgard był na spalonym.
W drugiej połowie obudziła się GieKSa. Na boisku pojawił się Bartosz Nowak i gra GKS-u wróciła do normy. Początek co prawda był nieco lepszy w wykonaniu gospodarzy, ale z kolejnymi minutami, przewagę zyskiwali przyjezdni z Katowic. Przebudził się Markovic, który niepilnowany oddał świetny strzał w środek bramki, jednak Holec był na posterunku i odbił uderzenie gwiazdy GKS-u.
W 73. minucie Holec uratował Piasta po strzale Arkadiusza Jędrycha. Chwilę później, szansę miał Ilia Szkurin, ale były gracz Legii fatalnie spudłował. W 75. minucie GKS Katowice mógł cieszyć się z bramki. Po błędzie Holca Nowak huknął w poprzeczkę. Piłka odbiła się od niej, a następnie w plecy Filipa Borowskiego i wpadła do siatki. Okazało się, że przy podaniu do Nowaka, Szkurin zagrał ręką i po analizie VAR, gol nie został uznany.

onet.pl – Derby rozczarowanych nadziei. GieKSa może tego bardzo żałować

Bezbramkowy remis w twardych derbach Górnego Śląska, po którym Piast i GKS Katowice mogą żałować niewykorzystanych okazji. Oba zespoły ciągle potrzebują punktów, żeby spełnić swoje najważniejsze cele w końcówce szalonego sezonu PKO BP Ekstraklasy.
[…] Zamiast bramek była przede wszystkim twarda derbowa walka i determinacja, charakterystyczne dla drużyn prowadzonych przez Daniela Myśliwca oraz Rafała Góraka. Zawodników z Gliwic i Katowic z pewnością stać na stwarzanie ciekawszych widowisk, jednak swoją rolę odegrała też duża stawka.
[…] Piast Gliwice pod wodzą Daniela Myśliwca w tej rundzie jest namacalnym przykładem nieprzewidywalności szalonego sezonu PKO BP Ekstraklasy. Po serii dobrych wyników przed przerwą reprezentacyjną zespół z Okrzei wydawał się już być spokojny w kontekście walki o utrzymanie, jednak porażki w pierwszych kwietniowych kolejkach, znacznie pogorszyły jego sytuację na dole tabeli.
[…] Gospodarze raz po raz sprawdzali koncentrację powracającego między słupki GieKSy po kilkutygodniowej kontuzji Rafała Strączka, jednak ten szybko przypomniał, że jest w tym sezonie zdecydowanie pewniejszym wyborem dla Góraka niż Dawid Kudła, który ani razu nie potrafił zagrać na zero z tyłu i może już nie mieć okazji do przerwania fatalnej serii.
[…] GKS Katowice w tym meczu nie przypominał natomiast zespołu, który imponował formą we wcześniejszych kolejkach. W jego grze próżno było szukać ofensywnej fantazji i fajerwerków, która choćby w poprzedniej kolejce przełożyła się na wysokie zwycięstwo z Bruk-Betem Termaliką Nieciecza (5:1), a wcześniej bardzo dobre występy w Poznaniu w lidze, czy Częstochowie w półfinale Pucharu Polski. Dość powiedzieć, że w pierwszej połowie jedynym celnym strzałem drużyny Rafała Góraka okazało się niegroźne uderzenie z dystansu. Pod bramką Gliwiczan nie było widać kreatywności Bartosza Nowaka, czy ofensywnych podłączeń Emana Markovicia albo Marcina Wasielewskiego, którzy zebrali tak wiele pozytywnych recenzji za występy we wcześniejszych tygodniach. Można tylko gdybać, czy wpływ na taką postawę GieKSy miała otwierająca się szansa na znaczący awans z 6. miejsca na pozycję wicelidera z perspektywą walki w kwalifikacjach Ligi Mistrzów.
[…] GieKSa wpisała się natomiast w trend punktowych potknięć ekip z czołówki w 32. kolejce PKO BP Ekstraklasy i zamiast wylądować za plecami liderującego Lecha Poznań, pozostała w niemałym kotle drużyn zaangażowanych w grę o europejskie puchary oraz medale na koniec obecnych rozgrywek. W Katowicach liczą przede wszystkim na podtrzymanie świetnej serii zwycięstw przed własną publicznością, a w następnej kolejce na Nową Bukową przyjedzie Jagiellonia Białystok, która kilka miesięcy temu przegrała już na terenie GieKSy w 1/8 finału Pucharu Polski (1:3).

transfery.info – GKS Katowice potknął się z Piastem Gliwice. Rafał Górak: Najważniejsza tabela będzie po 34. Kolejce

GKS Katowice nie wykorzystał szansy na objęcie pozycji wicelidera Ekstraklasy. Podopieczni Rafała Góraka bezbramkowo zremisowali z Piastem Gliwice i ich awans do europejskich pucharów pozostaje kwestią otwartą. Szkoleniowiec po ostatnim gwizdku musiał tłumaczyć się z przeciętnego występu podopiecznych.
[…] Szansy nie udało się jednak wykorzystać. Piast nie tylko powstrzymał „GieKSę” przed zdobyciem bramki, ale miał także kilka okazji na objęcie prowadzenia. Ostatecznie po 90 minutach spotkanie zakończyło się bezbramkowym remisem.
W tej sytuacji piłkarze z Katowic zajmują dopiero piątą lokatę w stawce i nie są pewni awansu do pucharów. Rafał Górak na konferencji prasowej musiał zmierzyć się z pytaniami dotyczącymi presji ciążącej na podopiecznych.
– Musimy przede wszystkim twardo stąpać po ziemi i być drużyną, społeczeństwem, klubem bardzo przytomnym w związku z tym, że taka szansa jest i można zawalczyć o wiele rzeczy. Należy się z tego radować i zrobić wszystko, by ją wykorzystać. Ale nie wydaje mi się, by dzisiaj ona komukolwiek pętała nogi – zaznaczył szkoleniowiec.
53-latek zapewnił również, że nieustannie zachowuje wiarę w swoją drużynę.
– To naprawdę wielka przyjemność grać o takie rzeczy, być w czubie, ale o wiele trudniej jest być na dole i martwić się, że jutro może być koniec przygody. My wiemy, że zrobiliśmy kawał świetnej roboty w tym sezonie, ale to nie jest jego koniec. Ta jedna, właściwa tabela, ta najważniejsza, będzie po 34. kolejce i wtedy wszystko ocenimy. Dla mnie to cenny punkt – podkreślił Górak.
W dwóch ostatnich spotkaniach tej kampanii GKS zmierzy się z Jagiellonią Białystok i Pogonią Szczecin. Zwłaszcza ta pierwsza potyczka będzie miała spore znaczenie w kontekście układu górnej części stawki.

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Piłka nożna Wywiady

Co matematyka mówi o futbolu? Szanse GieKSy na LKE

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Choć Mundial nabiera tempa, my w przyszłym tygodniu bardziej niż zza Wielkiej Wody nasłuchiwać będziemy wieści ze Szwajcarii, bo 17 czerwca w Nyonie odbędzie się losowanie drugiej rundy kwalifikacyjnej Ligi Konferencji, podczas którego swojego rywala pozna GKS Katowice. Czego możemy się spodziewać w tej i kolejnych rundach i jak nasze szanse widzi jeden z najlepszych ekspertów od piłkarskich cyferek na polskim Twitterze? Zapytaliśmy Piotra Klimka o drogę GieKSy do Europy przez pryzmat matematycznych modeli i scenariusze na najbliższe tygodnie w kwalifikacjach do europejskich pucharów.

Twoje konto na Twitterze obserwuje ponad 35 tysięcy ludzi, głównie ze środowiska futbolowego. Tymczasem, jak sam zaznaczasz w opisie konta, nie znasz się na kopaniu piłki.
Faktycznie sądzę, że się nie znam. Przez większą część sezonu uważałem na przykład, że Raków będzie mistrzem Polski, typowałem też, że Motor zakręci się koło miejsc spadkowych, tymczasem praktycznie wcale nie był zagrożony degradacją. „Na czuja” nie udaje mi się trafiać konkretnych rozstrzygnięć skuteczniej niż przeciętnemu twitterowiczowi. Nie jest więc tak, że zarabiam miliony u bukmachera. Jeśli natomiast chodzi o trendy poparte danymi, na pewnym etapie sezonu można było np. zakładać, że Termalica już się nie odkręci i spadnie.

W przeciwieństwie do wielu kibiców patrzących na futbol przez pryzmat emocji, ty próbujesz go definiować za pomocą liczb. Da się wytłumaczyć piłkę nożną językiem matematyki?
Próbuję, ale piłka nożna jest jednym z najbardziej losowych sportów. Zupełnie inny jest na przykład baseball, gdzie rzadko zdarza się, aby niżej notowany zespół pokonywał faworyta. Tymczasem u nas niespodzianki zdarzają się praktycznie w każdej kolejce, np. Termalica wygrywa w Białymstoku albo ktoś niespodziewany awansuje do Ekstraklasy, tak jak Warta Poznań kilka lat temu. W innych sportach nie zdarza się to tak często – czołówka bywa zwykle stabilna i rzadko trafiają się niespodzianki.

O niedawno zakończonym sezonie Ekstraklasy mówiło się jako o szczególnie zwariowanym. Tymczasem cofnąłem się do pierwszej z twoich tabel, publikowanych na Twitterze jeszcze przed pierwszą kolejką. Chciałbym przytoczyć dwa komentarze tego posta. Pierwszy: „Coś Panu styki przegrzało. Motor, Widzew i Lechia będą znacznie wyżej!”. Ty typowałeś je odpowiednio na 12., 13. i 16. miejscu, a sezon zakończyli odpowiednio na 12., 14., i 16. Drugi ciekawy komentarz: „Przewidywanie Widzewa na 13. miejscu pokazuje tylko, że cyferki z komputera są bez sensu”. Jak to skomentować?
Trafił się chyba dobry sezon pod kątem przewidywań. Pamiętam za to, że we wrześniu próg utrzymania wychodził mi na poziomie 35/36 punktów. Ta prognoza skompromitowała się już w okolicach listopada.

Na czym więc opierasz swoje wyliczenia? Na każdym kroku pojawia się tajemnicze słowo Elo, które mnie kojarzy się bardziej z podwórkowym zawołaniem sprzed 15 lat.
Do sporządzenia kalkulacji pobierana jest baza wyników mniej więcej 50 poprzednich meczów każdego zespołu. Na tej podstawie wyliczana jest „moc” poszczególnych klubów. Stąd najsilniejszą drużyną w Polsce jest Lech, dalej Jagiellonia i Raków, a Górnik na drugim miejscu to w tym sezonie pewna anomalia, grający ponad swój potencjał. Z kolei najsłabsze w Ekstraklasie są Termalica i Arka, co znalazło potwierdzenie w tabeli. W ten sposób powstaje baza do procentowych wyliczeń wyników starcia np. GieKSy z Zagłębiem Lubin. Na podstawie pojedynczych meczów powstaje oczekiwane zestawienie ligowe – co by było, gdyby wszyscy grali tak jak do tej pory. Takie zestawienie jest aktualizowane po każdej kolejce. Stąd wspomniane wcześniej trafienia, np. Motor grał dokładnie tak jak do tej pory – nie zrobił ani kroku w przód, ani w tył. Tutaj najwłaściwszym parametrem bardziej niż miejsce w tabeli jest oczekiwana liczba punktów.

Michał Trela z Canal+ robi podobne zestawienie według swojego przekonania, a na koniec sezonu zestawia je z twoimi wyliczeniami. Tym razem zdecydowanie dokładniejszy był model matematyczny.
Michał Trela jako jedyny z ekspertów, których obserwuję, ma odwagę podjąć się takiego typowania. Lubię takie zabawy – na ile bazowanie na rankingu Elo ma sens w porównaniu z obserwacjami ekspertów, którzy na co dzień śledzą i analizują Ekstraklasę. W tym roku wyliczenia były wyjątkowo dokładne, nie jest jednak tak, że mój model wygrywa co sezon. O ile dobrze pamiętam, w ubiegłym roku górą był człowiek. Najlepszym przykładem jest tutaj drużyna awansująca do Ekstraklasy przez baraże – ją maszyna wskazuje zwykle jako najsłabszą. Tymczasem w ostatnich sezonach ekipy z trzecich miejsc w pierwszej lidze radzą sobie całkiem przyzwoicie na najwyższym poziomie. Z kolei zespół gromiący rywali w 1. Lidze często spada potem z Ekstraklasy, jak choćby Arka czy kilka lat temu Miedź Legnica.

Przed sezonem typowałeś GieKSę na 48 oczekiwanych punktów, więc pomyliłeś się niewiele. Dawało to ok. 21% szans na europejskie puchary. W miarę upływu kolejnych tygodni, jak zmieniało się twoje postrzeganie naszego klubu?
Pamiętam, że mieliście bardzo słaby start sezonu. W pewnym momencie byłem wręcz przekonany, że GKS będzie walczył o utrzymanie. Koło października widać było wasz wyraźny dołek i jeśli wtedy nie zaczęlibyście się odkręcać, to mogło być naprawdę gorąco. Tym bardziej nikt w Katowicach nie mówił wtedy o Europie. Tymczasem bardzo udana wiosna w tym dziwnym sezonie z wyjątkowo zagęszczonym środkiem tabeli, po kilku zwycięstwach pozwoliła wyskoczyć do góry. Można było zauważyć, że w pewnym momencie procenty dla GieKSy, szczególnie w kontekście szans na Europę, z kolejki na kolejkę rosły znacząco.

Na Twitterze ukuło się określenie „rankingorze” dla użytkowników śledzących europejskie rozgrywki pod kątem jak najmocniejszej pozycji Polski w rankingu UEFA. Niektórzy z nich ubolewali nad rozstrzygnięciami ostatniej kolejki Ekstraklasy. Jak ty patrzysz na sytuację Polski na progu nowych rozgrywek w Europie?
Śledzę ten ranking intensywnie, co widać na moim Twitterze, a każdy awans Polski jest dla mnie powodem do radości. Przekłada się to na fakt, że wypuszczamy do Europy coraz więcej klubów, dochodzących do coraz dalszych faz. Musimy jednak dostrzec także drugą stronę: ranking nie jest celem samym w sobie. Właśnie po to go nabijamy, aby dać szansę na europejską przygodę właśnie takim klubom jak GieKSa. Innym przykładem jest Jagiellonia, która dwa lata temu niespodziewanie została mistrzem i dzięki temu dostała mecze z FK Bodø/Glimt, a na stulecie klubu grała z Ajaxem. Kolejne karty tej historii zapisali w Lidze Konferencji, zwieńczone ćwierćfinałem z Betisem. Po to rok temu wywalczyliśmy piąty slot dla Polski, aby dać szansę innym klubom napisać podobną historię. Być może i GieKSa w sierpniu zagra z Ajaxem.

W ostatnich latach wiele napisano o rankingowym TOP15, które dało nam piąty slot w Europie. O co gramy w tym sezonie?
Dzięki TOP15 dziś w Europie gra GieKSa, a nie Brøndby, bo m. in. Duńczyków przeskoczyliśmy w rankingu. W tym sezonie osiągnęliśmy miejsce dwunaste, co w kolejnych rozgrywkach pozwoli zwycięzcy Pucharu Polski grać od razu w 4. rundzie kwalifikacji Ligi Europy. Zespół z dobrym współczynnikiem będzie więc miał jeden łatwy krok do tych rozgrywek, a gwarantowana będzie Liga Konferencji. Z kolei Mistrz Polski zacznie od ostatniej rundy kwalifikacji Ligi Mistrzów, z pełną oprawą Champions League, a w razie niepowodzenia ląduje w Lidze Europy. Gdzieś w tle są jeszcze pieniądze – w LE da się zarobić ok 15 mln euro, natomiast w Lidze Mistrzów kasa leje się już strumieniami. Wicemistrz tak jak dziś gra w drugiej rundzie kwalifikacji LM, czwarty w lidze gra w kwalifikacjach Ligi Europy, a piąty bez zmian. Teraz celujemy w miejsce dziesiąte, które dziś jest dla nas wyjściowe. Aby je utrzymać, nie możemy dać się wyprzedzić ani Czechom, ani Grekom, którzy będą większym zagrożeniem niż nasi południowi sąsiedzi. Nawet w przypadku gorszych scenariuszy powinniśmy utrzymać dwunaste miejsce, a piętnaste jest w zasadzie zapewnione na kilka lat do przodu.

Nabicie wysokiego współczynnika umożliwiła nam przede wszystkim reforma europejskich rozgrywek i utworzenie Ligi Konferencji. Dla ciebie są to wartościowe rozgrywki czy – jak mówią niektórzy – „puchar pasztetowej”?
Dla mnie jest to odpowiednie narzędzie do zbudowania siły naszej ligi w Europie. Dotychczas było tak, że o sile ligi nie świadczył hegemon dobrze radzący sobie w pucharach, np. Crvena Zvezda. Musiał być jeszcze równie silny Partizan i kolejne zespoły, które dokładały punkty w rankingu. Liga Konferencji pozwoliła wyrównać te szanse i uwypuklić znaczenie innych niż mocny mistrz zespołów w danych ligach. Nie mamy klubu na tyle silnego, aby regularnie kwalifikował się do Ligi Mistrzów, ale mamy kilka w miarę mocnych drużyn, które są w stanie zostawiać w tyle zespoły drugie, trzecie czy czwarte w swoich ligach. Nie odpadamy już ze słabeuszami, a na europejskich średniaków patrzymy jak na ekipy w naszym zasięgu. W moim odczuciu ten ranking jest dziś bardziej sprawiedliwy niż wcześniej.

Napisałeś niedawno, że druga runda kwalifikacji do Ligi Konferencji to w zasadzie runda amatorska. Co czeka GieKSę na tym etapie? Awans to nasz obowiązek?
Zdecydowanie jest to obowiązek zarówno Rakowa, jak i GieKSy. Potencjalnych rywali jest 44 i są wśród nich zespoły typowo amatorskie, np. z Gibraltaru, Andory, Walii czy Irlandii Północnej. Z drugiej strony są rywale z lig średnich, które mogą nam sprawić trochę kłopotów, ale i tak widzę tu polskie zespoły w roli faworyta. Tutaj wskazałbym np. węgierskie Paksi FC, ukraińskie Polissia Żytomierz i LNZ Czerkasy, rumuńskie Universitatea Cluj, a dalej Dunajska Streda ze Słowacji albo szkockie Motherwell. Gdyby GieKSa nie miała w losowaniu ani pecha, ani szczęścia, to trafiłaby na kogoś pokroju FK Železničar Pančevo – czwarty zespół serbskiej ekstraklasy, co nie brzmi specjalnie groźnie.

Spośród wspomnianych rywali nie będziemy mieli szansy trafić na wszystkich, bo tuż przed losowaniem UEFA dokona czegoś w rodzaju podziału geograficznego. Na czym będzie on polegał?
W dzień losowania UEFA dzieli wszystkie 86 zespołów na kilkanaście koszyków, według kryterium umownie nazywanego geograficznym. Dodatkowe znaczenie ma uniemożliwienie wylosowania się zespołów z tego samego kraju. Czynnik geograficzny teoretycznie też ma znaczenie, dlatego w ostatnich latach często trafialiśmy np. na Kazachstan czy Słowację. UEFA stara się również tak dobierać koszyki, aby ich poziom był względnie wyrównany, ale to wychodzi już różnie.

Nie zakładamy więc innego scenariusza niż zameldowanie się w komplecie w 3. rundzie kwalifikacji. Co nas tam czeka?
W tej rundzie GieKSa na 99% będzie nierozstawiona. Ten jeden procent to szansa trafienia w drugiej rundzie Sheriffa Tyraspol, który startuje od Q1 LE z ogromnym współczynnikiem, ale w tym sezonie jest bardzo słaby i może spaść do nierozstawionych Q2 LKE. Wtedy GieKSa przejęłaby współczynnik Sheriffa w losowaniu Q3. Szansa na to jest jednak marginalna i w trzeciej rundzie traficie na drużynę rozstawioną, z odpowiednim współczynnikiem. W razie pokonania tej przeszkody przejmujecie współczynnik rywala, który może dać rozstawienie w Q4.

Jak oceniasz nasze szanse w Q3?
GieKSa może trafić na rywala z czterech kategorii. Pierwsza to rywal z potężną marką i ogromnym współczynnikiem, którego raczej nie przejdziecie, ale jeśli wydarzy się cud, to w czwartej rundzie będziecie rozstawieni. Przykłady to Braga, Ajax, Kopenhaga albo Panathinaikos. Druga półka to rozstawieni, którzy ostatnimi laty nie radzą sobie najlepiej: Partizan Belgrad mający ogromne problemy finansowe, Rapid Wiedeń, który w zeszłym sezonie był najgorszy w LKE, a Raków i Lech wręcz ich zmiażdżyły, być może także Steaua Bukareszt, która rok temu odpadła z macedońską Shkëndiją Tetowo albo Lugano, choć ostatnio ciężko nam idzie ze Szwajcarami. Trzecia kategoria to zespoły, które nie dadzą rozstawienia w Q4, ale są wyraźnie słabsze od polskich drużyn, np. wspomniana Shkëndija, Żalgiris Wilno, Astana, Ryga czy Zrinjski Mostar. Ich po prostu trzeba przejść, bo nie możemy odpadać z drugim zespołem macedońskiej ekstraklasy.

Kogo jak kogo, ale zespołów z Macedonii w Katowicach lekceważyć nie będziemy, bo mamy do wyrównania pewne rachunki sprzed 23 lat…
Znam tę historię z opowieści, bo z racji wieku nie mam prawa jej pamiętać. Takie to były czasy, że odpadaliśmy wtedy z różnymi egzotycznymi rywalami. Wracając jednak do czekających nas rozgrywek, czwarta kategoria to chyba najgorszy scenariusz, bo są to zespoły na tyle mocne, że nie gwarantujące awansu, a jednocześnie nie dające rozstawienia w kolejnej rundzie. Tutaj wskazałbym Twente Enschede, Beşiktaş, Cluj, Rijekę lub Başakşehir. Z nimi GieKSa się namęczy, a i tak może potem polec w Q4.

Patrząc na te wszystkie zestawienia, którego z rywali byś nam życzył w danej fazie, a który byłby dla nas najgorszym trafem?
W drugiej rundzie jest to w zasadzie obojętne, bo tę przeszkodę po prostu trzeba pokonać. Najsłabszy wydaje się być Vestri Ísafjördur – drugoligowiec z Islandii, który niespodziewanie wygrał krajowy puchar. W trzeciej rundzie życzyłbym wam Partizana lub Rapidu, które są do przejścia i raczej dadzą rozstawienie w Q4. Nie życzyłbym natomiast Bragi, bo nie jest to marka z pierwszych stron gazet, a jednocześnie będzie trudnym do przejścia rywalem. Podobnie z Panathinaikosem nie widziałbym GieKSy w roli faworyta, a to właśnie z Grecją walczymy o TOP10 w rankingu.

W jednym z twitterowych komentarzy wyliczyłeś nam 21% szans, że przebrniemy wszystkie 3 rundy i zakwalifikujemy się do fazy ligowej LKE. Zważywszy, że takie same szanse mieliśmy przed sezonem na awans do Europy, a cel udało się osiągnąć, to nie brzmi to jak mission impossible. Wierzysz, że jesteśmy w stanie dojść do fazy grupowej? I jak będzie z pozostałymi ekipami z Polski?
Bez obrazy, ale nie postawiłbym pieniędzy na awans GieKSy do fazy ligowej. Mimo to nie jest to nierealny wariant. Czasem wystarczy jeden „cudowny” dwumecz i pokonanie rozstawionego rywala, które wprowadzi na łatwiejszą ścieżkę w ostatniej rundzie. Do Ligi Konferencji co roku kwalifikują się zespoły, od których GieKSa na pewno nie jest gorsza. Dwa lata temu grała tam choćby Mlada Boleslav, na której mecze w Czechach przychodzi po 500 widzów. Jeśli los będzie sprzyjał GieKSie, to awans do fazy ligowej może się udać. Obok GieKSy najtrudniejszą sytuację ma Raków, bo nie ma żadnego marginesu błędu. Jest wprawdzie rozstawiony, ale musi być bezbłędny. Szanse Górnika oceniam w miarę wysoko, bo ma do rozegrania sześć spotkań, każde z rywalem mocniejszym od siebie, ale wystarczy, że wyjdzie im jeden dwumecz. Byłoby idealnie, gdyby trafił na Sturm Graz. Jaga, jeśli spadnie do Q4 LKE, to na 90% będzie rozstawiona więc powinna sobie poradzić. Natomiast na wszystkie rozstawione zespoły w Q4 LKE czeka nierozstawione Getafe, które jest największą pułapką i może pokrzyżować nasze plany.

Jaki jest więc scenariusz dla polskich drużyn na te kwalifikacje – minimalny i realny?
Za dobry uznałbym scenariusz, gdy do faz ligowych wprowadzamy cztery zespoły – dwa w Lidze Europy i dwa w Lidze Konferencji. Byłby to kolejny krok do przodu. Minimum to trzy zespoły w Europie, w tym Lech w Lidze Europy, bo ma na tyle dobry współczynnik, że wręcz musi grać co najmniej w LE. W przypadku awansu dwóch zespołów będziemy musieli oglądać się za siebie w walce o TOP12.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Potencjalni rywale w Lidze Konferencji

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Dziś o 14:00 w szwajcarskim Nyonie odbędzie się losowanie drugiej rundy kwalifikacyjnej Ligi Konferencji. Własnie poznaliśmy sześciu potencjalnych rywali GKS Katowice.

GieKSa została przydzielona do grupy 5, w której jest rozstawiona. Na tym etapie wylosować możemy jeden z poniższych klubów: FK Panevėžys (Litwa), przegranego z pary pierwszej rundy kwalifikacyjnej Ligi Europy HNK Hajduk Split (Chorwacja) – MŠK Žilina (Słowacja), ŁNZ Cherkasy (Ukraina), Zimbru Kiszyniów (Mołdawia) lub Auda Ķekava (Łotwa).

ŁNZ Czeraksy swoje mecze ma rozgrywać na stadionie Wisły Płock.

Mecze drugiej rundy kwalifikacyjnej zostaną rozegrane w czwartki – 23 i 30 lipca.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Hajduk lub Żilina rywalem GieKSy

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

GKS Katowice w II rundzie eliminacji Ligi Konferencji trafił na przegranego z pary I rundy eliminacji Ligi Europy – Hajduk Split/MSK Żilina.

Mecze tej rundy odbędą się 23 i 30 lipca.

Pierwsze spotkanie GieKSa rozegra na wyjeździe.

W zakończonym sezonie Hajduk zajął drugie miejsce w lidze chorwackiej z dorobkiem 68 punktów w 36 meczach, na który złożyło się 20 zwycięstw, 8 remisów i 8 porażek (bramki: 61-36)

MSK Żilina natomiast zajęła w lidze słowackiej miejsce czwarte, zdobywając 52 punkty w 32 meczach – 15 zwycięstw, 7 remisów i 10 porażek (bramki: 59-41). Zespół zdobył również Puchar Słowacji w finale pokonując Koszyce 3:1.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga