Dołącz do nas

Piłka nożna Prasówka

Media przed meczem GieKSy z Widzewem: Wygrać w delegacji

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Zapraszamy do przeczytania fragmentów doniesień mediów na temat wieczornego spotkania GKS Katowice – Widzew Łódź.

gol24.pl – Daniel Myśliwiec, trener Widzewa Łódź przed meczem z GKS Katowice: U naszego rywala widać entuzjazm
Oba zespoły sąsiadują ze sobą w środkowej części w tabeli, choć GKS w siedmiu pierwszych kolejkach sezonu zdobył trzy punkty mniej od Widzewa. Katowiczanie jak na beniaminka dobrze spisują się po awansie do ekstraklasy, co oznacza, że w piątkowy wieczór można spodziewać się atrakcyjnego widowiska i nie jest łatwo wskazać jego faworyta. Tym bardziej, że obie drużyny przegrały swoje ostatnie ligowe mecze i przerwę na reprezentację spędziły na poprawie mankamentów w grze i będą chciały zwyciężyć.
W klubie z Łodzi zdają sobie sprawę, że GKS beniaminkiem jest jedynie z nazwy i o zdobycz punktową na jego stadionie nie będzie łatwo.
– U naszego rywala widać entuzjazm. Zagramy na specyficznym stadionie, na którym czuć atmosferę. GKS czerpie z niego, ale nie chce być tylko dodatkiem do ekstraklasy, a coś w niej znaczyć. Dobrych wyników tego zespołu nie upatruję jednak jedynie w entuzjazmie, ale w jakości funkcjonowania tej drużyny. Widać, że transfery GKS nie były przypadkowe, a zrobione z głową. Nie spłycałbym więc tego dobrego wrażenia krótkim okresem po awansie, lecz widzę w tym długofalową pracę, choćby trenera Rafała Góraka – powiedział na czwartkowej konferencji trener Widzewa.
Myśliwiec przyznał, że najmocniejszym elementem w grze piątkowego rywala jest pressing. „Bardzo podoba mi się to, w jaki sposób reagują po stracie piłki. Następuje natychmiastowy kontrpressing i dzięki temu piłkarze byli w stanie przywitać agresją na przykład mistrza Polski. Nie jest tajemnicą, że i my musimy mieć na to pomysł” – zaznaczył.
Podkreślił przy tym, że także w jego filozofii gry kluczowym elementem jest wywieranie nieustannej presji na rywalu.
[…] Innym problemem łodzian są czerwone kartki, które otrzymali w trzech z siedmiu rozegranych do tej pory ligowych spotkaniach. Myśliwiec zapewnił, że sztab szkoleniowy przygotowuje drużynę tak, by kopała ona piłkę, a nie rywala, ale czasami to nie wychodzi.
– Po tylu czerwonych kartkach będziemy wiedzieć, gdzie leżą nasze granice i w którym momencie powinniśmy poczekać na pojedynek lub wsparcie, a kiedy dążyć do ruchu wyprzedzającego. Jeśli możemy przejąć piłkę bez pojedynku, jest to układ idealny, a jeżeli nie, musimy iść krok dalej. Wówczas jest to kwestia właściwego wyhamowania w rozpędzeniu pressingowym i dopiero wejścia w starcie, bez ryzyka kartek, bo to może skutkować wykluczeniem – dodał.
Szkoleniowiec poinformował, że do swojej dyspozycji będzie miał w Katowicach wszystkich piłkarzy, w tym kadrowiczów Słowaka Samuela Kozlovskiego i Marcela Krajewskiego.

katowickisport.pl – Z Satelity na Bukową. Darmowy transport dla kibiców GKS-u Katowice
[…] 13 września zapowiada się emocjonujący dzień dla fanów GKS-u Katowice. Ich ulubieńcy rozegrają dwa mecze.
O 17:00 w hali „Satelita” hokeiści GKS-u zainaugurują nowy sezon TAURON Hokej Ligi meczem z Texom STS-em Sanok. Wciąż dostępne są karnety na domowe mecze wicemistrzów Polski oraz bilety na piątkowe spotkanie.
Później, o 20:30, piłkarze GKS-u podejmą na Stadionie Miejskim Widzew Łódź w ramach 8. kolejki PKO BP Ekstraklasy. Ostatnie bilety są jeszcze w sprzedaży.
Dla ułatwienia kibicom udziału w obu wydarzeniach, klub organizuje bezpłatny transport z „Satelity” na stadion przy Bukowej. Autobus odjedzie o 19:00 sprzed Międzynarodowego Centrum Kultury przy ul. Olimpijskiej.

widzewtomy.net – Zapowiedź meczu GKS Katowice – Widzew Łódź
[…] Katowiczanie, jak na razie najlepiej punktują ze wszystkich beniaminków. Lechia znajduje się w strefie spadkowej, a Motor – choć z meczem rozegranym mniej – uzbierał sześć punktów, czyli dwa mniej od GKS-u. Zespół Rafała Góraka zajmuje obecnie dziewiąte miejsce w lidze i przy korzystnym wyniku z drużyną Widzewa mogą awansować na jakiś czas na siódmą lokatę.
Sezon zaczął się dla „Gieksy” udanie i mógł podbudować kibiców w kwestii utrzymania, bo to jest niewątpliwie ich celem, jak każdego beniaminka. Choć najwięcej się mówiło o szybko powracającej Lechii czy Motorze, który zdołał wygrać w końcówce finału baraży, to właśnie GKS jest największym pozytywnym zaskoczeniem. Przeprowadzili solidne transfery, a do tego doszła przyzwoita gra. Według nas przerośli najśmielsze oczekiwania już w szóstej kolejce, kiedy u siebie pokonali mistrza Polski 3:1. Barwy „Gieksy” reprezentuje Mateusz Kowalczyk, który niedawno zadebiutował na liście powołanych do dorosłej kadry, co jest jego ogromnym sukcesem, ale także pionu sportowego, który zdołał ściągnąć tego gracza.
Na chwilę obecną u siebie zdobyli zaledwie cztery punkty z dwunastu możliwych (bilans 1-1-2). Łodzianie dysponują dokładnie takim samym bilansem w meczach wyjazdowych, więc na tej podstawie ciężko wskazać faworyta. Katowiczanie mogą się pochwalić lepszym od Widzewa średnim posiadaniem piłki o jeden punkt procentowy. Dysponują czwartą najlepszą defensywą w lidze, ex aequo z Zagłębiem Lubin. Lepiej pod tym względem wypada tylko Raków, liderujący Lech oraz Piast. Według statystki oczekiwanych goli straconych, GKS zdołał uratować się od straty prawie dwóch bramek. Posiadają największą średnią ilość strzałów na mecz – 11,14, z czego 4,43 to uderzenia celne (piąty wynik w lidze).
Co ciekawe, bukmacherzy uważają, że faworytem tego spotkania jest GKS, choć z Widzewem nie wygrał w ostatnich pięciu spotkaniach (dwa zwycięstwa łodzian i trzy remisy). Katowicki zespół w ostatnich meczach wszedł na lepsze obroty, gra przyjemny dla oka futbol, a do tego będzie miał wsparcie trybun. Mieli serię trzech meczów bez porażki, którą przerwało Zagłębie, ale dalecy jesteśmy od stwierdzenia, że lubinianie zasłużyli na te trzy punkty. „Gieksa” wyglądała lepiej, ale straciła gola w końcówce spotkania i może to jest ich problem, jak każdego ofensywnie grającego beniaminka. Czasami brakuje ogrania w Ekstraklasie, nauczenia się tej ligi i dojrzałości, którą przejawiają najlepsze drużyny w kraju. Zbytnia fantazja czasami nie jest wskazana. Spodziewamy się, że beniaminek wyjdzie odważnie na łodzian i nawet może w początkowej fazie meczu będzie stroną dominującą i Widzew będzie musiał trochę pocierpieć. RTS powinien korzystać z fazy przejścia w szeregach rywala i dezorganizacji, która powinna się pojawić. Sprawdzić się powinien szybki doskok i wysoki pressing, o ile będzie skutecznie zakładany, a nie omijany z łatwością, jak w starciu z Pogonią.
[…] Jeśli chodzi o GKS, to niepewny jest występ jednego gracza. Alan Czerwiński w szóstej kolejce w meczu z Jagiellonią musiał przedwcześnie opuścić murawę z powodu urazu. Następnie był poza kadrą meczową w spotkaniu z Zagłębiem Lubin. W zeszłym tygodniu zagrał trzydzieści minut w sparingu z Piastem Gliwice, ale ciężko stwierdzić czy będzie gotowy od pierwszej minuty na mecz z Widzewem. W szeregach łodzian możemy spodziewać się powrotu Juana Ibizy, który odbył zawieszenie za nadmiar żółtych kartek. Dostępny będzie oczywiście Fran Alvarez, który zobaczył czerwoną kartkę w wyniku dwóch żółtych, a więc nie kwalifikowało się to do zawieszenia. Na ławce powinien się również pojawić Said Hamulić, który zaliczył pierwsze minuty w meczu kontrolnym z Wisłą Płock. Nie wiadomo, co z Marcelem Krajewskim, który w poniedziałek zagrał czterdzieści pięć minut w meczu kadry i wziął udziału w pełnym cyklu przygotowawczym do meczu z „Gieksą”.
Przewidujemy, że w zespole Widzewa dojdzie do szerszych zmian względem ostatniego starcia, o czym pisaliśmy w osobnym tekście. W bramce zapewne zagra tradycyjnie Rafał Gikiewicz. W obronie stawiamy na Marcela Krajewskiego, choć nie ma gwarancji, że jest gotowy na dziewięćdziesiąt minut, Mateusza Żyro, powracającego po kartkowej pauzie Juana Ibizę i Samuela Kozlovskyego. Nad nimi zagrać powinni standardowo Marek Hanousek i Fran Alvarez, ale na „dziesiątce” liczymy na obecność Sebastiana Kerka. Stawiamy, że oskrzydlać akcję będą Jakub Łukowski i w końcu od początku Hilary Gong, a najbardziej wysuniętym graczem czerwono-biało-czerwonych będzie Imad Rondić.

lodz.pl – Wygrać w delegacji. Widzewa Łódź jedzie do Katowic na mecz z GKS
Po przerwie reprezentacyjnej wraca piłkarska Ekstraklasa. Już w piątek (13 września) Widzew Łódź zagra na wyjeździe z GKS Katowice. Czy uda się poprawić mizerny wyjazdowy bilans?
Widzewowi przerwa reprezentacyjna była bardzo potrzebna. Drużyna Daniela Myśliwca w ostatniej kolejce w dość słabym stylu przegrała na wyjeździe z Jagiellonią Białystok. Biorąc pod uwagę wszystkie mecze w delegacji, RTS sprawuje się co najmniej przeciętnie – średnia to zaledwie jeden punkt na mecz. W przerwie można było dopracować kilka elementów, które poprawią ten stan rzeczy, m.in. w sparingu z Wisłą Płock. Tam Widzew zagrał bardzo dobrze i zwyciężył 3:0. Na wyróżnienie zasługują postawy Kershnika Hajriziego i Sebastiana Kerka. Dobrze spisywały się również skrzydła. Antoni Klimek i Hilary Gong mocno rozciągali płocką defensywę, robiąc miejsce na wejścia ze środka pola. Czy to sprawi, że trener, dotąd bardzo konsekwentny w swoich wyborach, zmieni zdanie i postawi na parę nowych skrzydłowych?
GKS po wielu latach wrócił do Ekstraklasy i na razie radzi sobie bardzo dobrze. Zespół Rafała Góraka zajmuje dziewiąte miejsce i jest zaledwie jedną pozycję niżej niż Widzew.

widzew.com – Widzewski przodownik pracy
[…] Bilans meczów Widzew Łódź – GKS Katowice:
Ekstraklasa: 44 (19-13-12) 61-38
I liga: 10 (5-3-2) 16-9
II liga: 2 (0-2-0) 2-2
Puchar Polski: 4 (0-2-2) 0-4
Ogółem: 60 (24-20-16) 79-53

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Felietony Piłka nożna

Betonowy Urban

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Nie doczekaliśmy się powołania dla Bartka Nowaka. Nie wystarczy, że od samego początku sezonu wiążesz krawaty w tej lidze, indywidualnie piłkarsko jesteś jednym z najlepszych zawodników w ostatnich latach. Że masz liczby, jesteś równy, a twoja drużyna dzięki tobie co mecz ma gola.

Ani to, że potrafisz znaleźć taką mysią dziurę na zatłoczonym boisku i wykorzystać ją do ultraprecyzyjnego podania, że partnerowi wystarczy tylko dołożyć nogę. Że stałe fragmenty bijesz tak, że koledzy tylko dostawiają głowę i jest gol.

Nie, to panu Urbanowi nie wystarczy. Dlatego plecie banialuki o tym, jak to Bartek rozgrywa „znakomity sezon, znakomity. Ale to tylko polska ekstraklasa”. Chłopie, to po kiego grzyba ty w ogóle w ostatnim czasie się kilka razy pojawiałeś na Nowej Bukowej? Właśnie po to, żeby zobaczyć kapitalnego zawodnika i go nie powołać? A może po prostu chodziło o to, żeby poskubać słonecznik i obejrzeć meczyk?

Nie wiem, co jeszcze miałby Nowak zrobić, żeby to powołanie dostać. Stanąć na (…) i zatańczyć breakdance’a?

Nie mówimy o zawodniku, który ma dobry miesiąc. Mówimy o piłkarzu, który od ponad pół roku tydzień w tydzień pokazuje naprawę bardzo wysoki poziom, przerastający na ten moment większość reprezentantów. I tak – można powiedzieć, że to tylko ekstraklasa. Tyle, że przecież po pierwsze nie jest to żadna ujma, a po drugie przez całe lata do polskiej kadry powoływane były te wszystkie Kapustki, Wszołki i inne piłkarskie wynalazki.

Mimo mojej całej sympatii do Grosika, to teraz mam pytanie, jakim prawe on jest w kadrze, a Nowak nie? Co niby takiego specjalnego robi Wiśniewski, żeby w tej kadrze się znajdować? Drągowski to co prawda bramkarz, ale… bramkarz, który na początku wiosny puszczał każdy celny strzał do bramki.

Jakim prawem w kadrze jest wiecznie kontuzjowany Moder, który poza jedną bramką strzeloną Anglii nie dał reprezentacji kompletnie nic? W czym lepsze są te wszystkie Rózgi czy Slisze? Poza tym, że – jak w przypadku tego ostatniego – przyklejony został do kadry niczym rzep i nie da się go odkleić. Jak mniemam, tylko dlatego, że grał w Legii, bo gdyby nie pograł kilka lat u Wojskowych, to pewnie nikt by w Polsce o nim nie pamiętał.

I tu nawet nie chodzi o to, że Bartosz Nowak miałby grać, wyjść w pierwszej jedenastce. To kwestia symboliki, sygnału dla piłkarskiej polski. Że to właśnie to powołanie pokazuje, że jak zawodnik przez tyle miesięcy gra nie tylko bardzo dobrze, ale wręcz kapitalnie, to logiczną nagrodę jest powołanie do reprezentacji Polski. Choć swoją drogą, uważam, że piłkarz w takiej formie realnie mógłby pomóc tej drużynie.

W mediach padały jeszcze od niektórych ekspertów argumenty typu, że Nowak nie powinien być powołany, bo „gdzie niby wcisnąć Nowaka?”. Tyle, że jak przez wiele lat do kadry były powoływane różne wynalazki, to nikt się o to nie pytał. To jest tak z dupy argument, że szkoda nawet strzępić języka.

Trudno nie odnieść wrażenia, że Urban ma po prostu mentalność typowo polskiego piłkarskiego betonu. Jak mu wszyscy truli, że powinien powołać Pietuszewskiego, to gadał jakieś swoje dziwne argumenty. Teraz w końcu powołał. O co najmniej jedno zgrupowanie za późno, ale dobrze, że w ogóle.

Pamiętam, jak kiedyś w szkole graliśmy trochę w piłkę ręczną. Zawsze byłem zwinny i w tę ręczną dobrze grałem. Przyszedł jakiś turniej międzyszkolny, nauczyciel WF wybrał zawodników do reprezentacji szkoły. Mnie nie „powołał” – bo według niego byłem za niski. Tak się wkurwiłem, że gdy na następnej lekcji graliśmy jakiś krótki mecz „niepowołani vs reprezentacja szkoły” moja drużyna wygrała 5:4, a ja strzeliłem wszystkie 5 bramek. Gdy potem nauczyciel wychodził z roboty, minął mnie tylko na korytarzu i rzucił „Michał, dobrze grałeś”. Pamiętam to do dziś. Widział najwidoczniej, jak mi zależy i że byłem zły. Ale decyzji nie zmienił. Więc gdzieś mógł sobie wsadzić swoje pochwały, tak jak gdzieś Urban może wsadzić swoje zdanie, że Nowak gra „niesamowity, sezon, niesamowity”.

Nie wiem, czy to jakiś osobisty uraz selekcjonera czy właśnie wspomniana betonowa mentalność rodem Zdziśków Kręcinów czy innych tzw. leśnych dziadków z PZPN. Fajnie, że trener taki zabawny, taki śmieszny i taki wyluzowany jest na swoich konferencjach, a nie bucowaty jak Czesiu Michniewicz. Ma jednak w sobie coś z tego PRL-owskiego betonu.

Bartek zapytany przy okazji meczu z Jagą przez Kubę Jeleńskiego o kadrę powiedział, że „jak dostanie powołanie to będzie najszczęśliwszy, a jak nie dostanie – to też będzie najszczęśliwszy”. Chciałbym, żeby tak było, bo nie tylko na boisku, ale i poza nim pokazuje, że to jest po prostu znakomity facet, skromny, a jeśli chodzi o grę – piekielnie dobry.

Od lat nie było w Katowicach piłkarza, który doczekałby się skandowania swojego nazwiska nie przy okazji gola czy dopingowania bramkarza przy rzucie karnym. Kibiców GieKSy niełatwo zachwycić. A Bartek to usłyszał po hat-tricku z Wisłą Płock, słyszał to po zmianie w Lubinie oraz przed meczem z Lechią, gdy dostawał nagrodę Piłkarza Miesiąca.

Osobiście nie mam nic do trenera Urbana. Choć uważam, że był przehajpowany jeśli chodzi o wybór na stanowisko selekcjonera, to z drugiej strony z polskich szkoleniowców nie było nikogo specjalnie lepszego. Jeśli chodzi o Górnik – uważam, że skandalem było zwolnienie go. Osobiście go w sumie nawet lubię.

Ale tu mnie wkurwił niemożebnie. Swoim uporem, swoim sztywnym trzymaniem się nie wiadomo czego.

Grosika powołał kuźwa jego mać…

Oczywiście to nie jest sprawa życia i śmierci. Życzę polskiej reprezentacji bardzo dobrych meczów barażowych i awansu na Mundial. Nie widzę powodu, dlaczego nie miałby się tak stać – ostatecznie poziom tej kadry jest dobry, więc nic nie stoi na przeszkodzie, choć – jeśli przejdziemy Albanię – to finał na wyjeździe ze Szwecją czy Ukrainą będzie wyrównany. Szanse oceniam 50/50, no może lekko na korzyść Polaków.

A za Bartka niesamowicie trzymamy kciuki. To piękne, że dożyliśmy czasów, kiedy piłkarz potrafi tak zachwycać i rozkochać w sobie katowicką publiczność. Tak jak napisałem, Bartek robi dobrą minę do złej gry, ale nie wierzę, że gdzieś go wewnętrznie to nie zabolało. Masz poczucie, że jesteś aktualnie jednym z najlepszych polskich piłkarzy, jeśli chodzi o formę i musisz obejść się smakiem. Życzyłbym sobie, żeby zawodnik wyszedł z tego po prostu silniejszy. I jak nie w kadrze, to w GieKSie miał swoje momenty radości.

A Panu Panie Urban zacytuję słowa piosenki:

„W domach z betonu nie ma wolnej miłości”

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Górak: Jestem pełen optymizmu

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Po meczu Jagiellonia – GKS wypowiedzieli się trenerzy obu drużyn – Adrian Siemieniec i Rafał Górak. Poniżej główne wypowiedzi szkoleniowców, a na dole zapis całej konferencji prasowej w wersji audio.

Rafał Górak (trener GKS Katowice):
Mecz jest przegrany i nikt z nas nie jest szczęśliwy. Wydaje mi się jednak, że warto o paru rzeczach opowiedzieć. Zdecydowanie wiedzieliśmy, że przyjeżdżamy do bardzo rozdrażnionej, bo ostatnie wyniki nie były najlepsze i brakowało zwycięstw, Jagiellonii, wiec spodziewaliśmy się bardzo zdeterminowanego i pozytywnie nakręconego przeciwnika i tak też było. Samej jakości piłkarskiej jest masę w Jagiellonii, więc jeśli oni są dobrze zregenerowani, mają dobre flow, to przeciwnik ma dużo problemów.

Straciliśmy dwie bramki w pierwszej połowie i kluczowa była przerwa, bo można było się rozlecieć i przegrać wyższym wynikiem, a to nie buduje i zawsze w głowie zostaje, jeśli przegrasz wyżej. Jestem zbudowany całą drugą płową, tą energią, z jaką wyszliśmy na drugą połowie, bo wydaje mi się, że naprawdę można było z przyjemnością patrzeć na odrabiający GKS Katowice, na dążący najpierw do zdobycia pierwszej bramki, która byłaby momentem zwarcia wyniku i szukalibyśmy tej drugiej. Za późno padła ta bramka i  zabrakło nam trochę czasu. Nie chodzi o to, że chcę powiedzieć, że wynik remisowy byłby sprawiedliwy. Chodzi mi o to, że jestem zbudowany postawą zespołu w drugiej połowie. Bardzo dobrze przepracowaliśmy przerwę i drużyna zagrała tak, jakbym sobie tego życzył w momencie, kiedy na boisku utytułowanego, ogranego w pucharach bardzo mocnego rywala moglibyśmy nie dać rady. Drużyna bardzo dobrze wyciągnęła wnioski, bardzo dobrze weszła w drugą połowę, szukaliśmy sytuacji do zdobycia bramki kontaktowej. Tak się stało, ale zabrakło czasu. Gratuluję zwycięstwa gospodarzom, zasłużone, natomiast ja jestem pełen optymizmu po tym meczu i mogę swojej drużynie pogratulować. Wiadomo, że każdy chce punktować i wygrywać, to by było najlepsze. Dzisiaj nam zabrakło. Będziemy się dalej starać i pracować, przed nami kolejne spotkanie.

Adrian Siemieniec (trener Jagiellonii Białystok):
Rozpocznę od podziękowań i gratulacji dla zespołu za zwycięstwo bardzo ważne, w bardzo ważnym momencie. Również podziękowania dla naszych kibiców i całego stadionu, bo miałem wrażenie, że dzisiaj byliśmy skonsolidowani i stadion niósł drużynę. Potrzebowaliśmy tego i to było czuć, że wszyscy pragniemy tego zwycięstwa. Cieszę się, że możemy się z tego cieszyć. Na pewno miałem pierwsze odczucie, w pierwszej i po pierwszej połowie, że wróciliśmy jako drużyna i mam nadzieję, że ten mecz będzie początkiem tego, że będziemy dalej się tak prezentować, szczególnie jak w pierwszej połowie. Choć z perspektywy poświęcenia, pracowitości i determinacji cały mecz był na wysokim poziomie. W pierwszej połowie graliśmy bardzo dobrze, bramka na 2:0 była kluczowa, mimo to, że wcześniej mieliśmy sytuacje, bo Jesus uderzał czy Bartek Mazurek. Bo w drugiej połowie po zmianach GKS miał więcej inicjatywy z piłką, ten mecz wyglądał z naszej strony inaczej, więc staraliśmy się kontrolować grę bez piłki, więcej się wybronić, do tego potrzebowaliśmy poświęcenia. Wygraliśmy z bardzo dobrą drużyną, która jest w świetnej dyspozycji – do tej pory przegrała tylko jedno spotkanie, a wygrała trzy z rzędu. Czuć było ich pewność siebie i że są w dobrej dyspozycji. Tym bardziej cieszę się, że wygraliśmy to niełatwe z perspektywy ostatnich wyników spotkania. Tym bardziej ważne jest, żebyśmy trzymali konsekwentnie poziom i podnosili go, bo w sobotę kolejny mecz u siebie i chcemy zakończyć ten mecz przed przerwą na kadrę w dobry sposób.

Kontynuuj czytanie

Galeria Piłka nożna

Koniec pisany z wapna

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Zapraszamy do drugiej galerii z Krakowa, gdzie losy spotkania rozstrzygnęły się z jedenastu metrów. GKS Katowice po zaciętej walce wraca do Katowic bez punktów. Zdjęcia przygotowała dla Was Werka.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga