Hokej Piłka nożna Prasówka Siatkówka
Multisekcyjny przegląd mass mediów: To zaledwie preludium…
Zapraszamy do przeczytania doniesień mass mediów, które obejmują informacje z ubiegłego tygodnia dotyczące sekcji piłki nożnej, hokeja na lodzie i siatkówki GieKSy.
Dla przypomnienia – w ubiegłym tygodniu największymi „pracusiami” byli hokeiści, którzy rozegrali trzy spotkania ligowe (dwa wygrane i jedna porażka). Siatkarze ze względu na turniej finałowy Pucharu Polski, nie walczyli o ligowe punkty, ale zagrali dwa mecze sparingowe. Piłkarze z kolei, przygotowujący się do rundy wiosennej wygrali w test – meczu.
PIŁKA NOŻNA
sportdziennik.pl – GKS Katowice. Dejmek dziś oficjalnie
Radek Dejmek najprawdopodobniej dopiero dzisiaj podpisze kontrakt w Katowicach. Co prawda trener Dariusz Dudek już po sobotnim sparingu przesądzał tę kwestię. Jednak nieco mijał się z prawdą, bo choć strony ustaliły warunki, to wtorek powinien być dniem złożenia podpisów. Na razie 30-letni czeski stoper, były kapitan Korony Kielce, pojechał w swoje rodzinne strony załatwiać osobiste sprawy. Jednak dziś powinien już pojawić się na Bukowej. Być może dzisiaj klub oficjalnie poinformuje o tym transferze.
[…] Nie ma już w ekipie testowanego w sobotnim sparingu z Sandecją Nowy Sącz (3:3) 19-letniego chorwackiego pomocnika Leona Marojevica z austriackiego III-ligowego SK Bischofshofen.
Priorytetowe zakupy GieKSy
30-letni czeski stoper i były kapitan Korony Kielce oraz Callum Rzonca, 22-letni pomocnik ostatnio Zagłębia Sosnowiec związali się kontraktami z klubem z Bukowej.
GKS Katowice poinformował we wtorek oficjalnie o zakontraktowaniu dwóch nowych piłkarzy.
[…] Dodajmy, że od wczoraj trenują z GieKSą i pozostaną w Katowicach trzej utalentowani, nastoletni zawodnicy Rozwoju Katowice: napastnik Bartosz Marchewka, bramkarz Bartosz Neugebauer i obrońca Bartosz Baranowicz. To efekt zawartej w 2017 roku umowy, która obejmuje m.in. wzajemne wspieranie się w szkoleniu młodzieży oraz wymianę zawodników.
Współpraca na wagę dwóch goli
W drugim sparingu tej zimy pierwszoligowcy z Katowic pokonali 11. drużynę drugiej ligi czeskiej – FK Trzyniec.
[…] W GieKSie zadebiutowali czeski stoper Radek Dejmek, który rozegrał pełne 90 minut oraz Anglik Callum Rzonca, który do Katowic przeszedł z Zagłębia Sosnowiec. Katowiczanie w ogóle spotkanie rozegrali na dwa składy, wyjątkiem wspomniany Dejmek. Bramki padały po przerwie po strzałach Dawida Anona oraz Daniela Rumina, którzy, co ciekawe sobie… asystowali. W pierwszej połowie spotkania bramki nie padły, ale obie drużyny narzuciły ostry styl gry. GieKSa w obu częściach spotkania skorzystała z różnych jedenastek.
Niespełna pięć minut po starcie drugiej części Daniel Rumin wyprzedził obrońcę w wyścigu o piłkę i dograł do zamykającego akcję Davida Anona, który strzelił pierwszą bramkę. Drugi gol dla katowiczan również był autorstwa dwójki Rumin-Anon, tym razem to Hiszpan podawał w pole karne, a jego kolega z drużyny wykończył akcję strzałem na 2:0. Więcej bramek nie padło, choć zarówno GieKSa, jak i Trzyniec stwarzały groźne sytuacje.
SIATKÓWKA
siatka.org – GKS Katowice i ASSECO Resovia sparowały w hali Podpromie
W rozgrywkach PlusLigi trwa przerwa, która związana jest z rozgrywaniem fazy finałowej Pucharu Polski. W związku z tym wiele klubów siatkarskiej ekstraklasy niebiorących udziału w pucharowych zmaganiach zdecydowało się na rozegranie gier kontrolnych. Uczynił to również zespół z Katowic, który skorzystał z zaproszenia Asseco Resovii i rozegrał dwa sparingi na rzeszowskim Podpromiu.
W czwartek GKS, grający pierwszą szóstką, wygrał dwa pierwsze sety. Następnie trener Piotr Gruszka dokonywał zmian, dając pograć większości zawodników. Ostatecznie sparing zakończył się remisem 2:2. W piątek rozegrano pięciosetowe spotkanie. GieKSa wygrała pierwszą i ostatnią partię, a mecz zakończył się wygraną gospodarzy 3:2.
Piotr Gruszka: na każdej pozycji mamy rywalizację
Obecny rok rozpoczął się kapitalnie dla GKS-u Katowice. Zawodnicy ze Śląska wygrali trzy swoje pierwsze spotkania, co pozwoliło im się przesunąć na siódmą pozycję w tabeli. Mają tyle samo punktów, co znajdujące się wyżej w tabeli Skra i Warta, więc wciąż liczą się w walce o awans do fazy play-off.
[…] Weszliście w ten rok kapitalnie, 3 mecze, 3 zwycięstwa, 9 punktów. Jaki sekret tak dobrej formy?
– Mieliśmy jakiś moment, na pewno sobie porozmawialiśmy, jakieś pewne zmiany nastąpiły przede wszystkim w naszym treningu, ale ta grupa świetnie się czuje w szatni. To jest wspaniałe, że oni naprawdę stworzyli kolektyw poprzez pracę. Ja zawsze uważam, że poprzez pracę my musimy zbudować grę w hali, a szatnię tworzą zawodnicy. Oni się czują po prostu dobrze ze sobą, a to, że zaczęliśmy grać lepiej, bardziej konsekwentnie i to zaufanie na pewno pozwoliło nam pobudzić lepszy ,,feeling”. To cieszy, bo na tym to polega. Nie zwycięstwa budują atmosferę, oczywiście łatwiej jest pracować i chłopakom przyjść na halę. Moment, gdzie się przegrywa mecze, tam byliśmy mocni i tam się stworzyło coś, co pozwoliło nam pracować lepiej i później przełożyć to na zwycięstwa.
GKS Katowice to nie tylko drużyna, w kapitalnej formie znajdują się poszczególni zawodnicy, m.in. Thomas Rousseaux i Karol Butryn, którzy potrafią porwać drużynę do walki…
– Każdy zespół ma swoich ludzi, którzy są od ważnych momentów, u nas jest podobnie, a to cieszy. W siatkówkę nie da się samemu wygrać i ten zespół na pewno jest potrzebny do tego, żeby zaasekurować, obronić piłkę. Cieszę się, że mamy takich liderów, w takiej dyspozycji. Teraz trzeba pracować dalej, odpocząć trochę, mamy dopiero mecz za dwa tygodnie, więc zobaczymy, co czas pokaże.
[…] Czy macie na pozycji środkowego „klęskę urodzaju”? Na środku w zespole GKS-u jest 4 dobrych zawodników…
– Myślę, że budowaliśmy ten zespół, żeby mieć rywalizację przede wszystkim. Na każdej pozycji mamy tę rywalizację i nie skupiajmy się tylko na środkowych, ale też na przyjęciu i na ataku. Ostatnio rzeczywiście jest nam trudniej, ponieważ Bartosz Krzysiek ma kontuzję, więc trochę trudniej dla Karola. Jednak też inaczej dysponujemy jego siłami i na rozegraniu Marcin na pewno ma pomoc w takim zawodniku, jakim jest Maciek Fijałek. Ja się cieszę, wygraliśmy mecz i to fajne, ale sezon jeszcze trwa, jeszcze jest dużo do zrobienia, więc trzeba spokojnie pracować, to co powiedziałem na początku, żeby być lepszą wersją samego siebie.
Czy stać was na awans do play-off?
– Nie rozmawiamy w ogóle o play-off, bo jeszcze do tego daleka droga. My chcemy grać dobrą siatkówkę, a później zobaczymy, co w rundzie zasadniczej nam się uda osiągnąć.
Walkę z pewnością ułatwi wam fakt, że zdecydowaną większość meczów rozegracie u siebie. Czekają was tylko dwa wyjazdy.
– Powiedziałem przed tą rundą, że na pewno będzie nam o wiele łatwiej, przynajmniej teoretycznie, bo będziemy mieli więcej czasu na trening, a przede wszystkim na odpoczynek, więc to bardzo cieszy. My pracujemy w tej hali codziennie, więc stąd nikt łatwo punktów nie wywiezie, bo nie chcielibyśmy tego. Szanujemy każdego przeciwnika, ale wiemy, że to nasza hala, bo tutaj właśnie poświęcamy swoje zdrowie, wkładamy dużo pracy. Żeby ktoś wywiózł stąd punkty, musi być naprawdę od nas lepszy i na razie cieszymy się, że ta passa z naszymi kibicami trwa.
HOKEJ NA LODZIE
nto.pl – Orlik Opole dzielnie walczył, ale punktów wiceliderowi nie urwał
[…] Co do pojedynku z katowiczanami to choć gospodarze przegrali 0:4 to zaprezentowali się z całkiem przyzwoitej strony. Rywal to wszak jeden z głównych faworytów ligi, ale miejscowi długo dawali im mocny odpór, wszak do 34 minuty przegrywali zaledwie 0:1 po uderzeniu Filipa Starzyńskiego z dalszej odległości na samym początku. Na niespełna kwadrans przed końcem było natomiast „tylko” 0:2, ale wówczas wątpliwości rozwiał trafieniem Maciej Urbanowicz a miejscowych dobił Jesse Rohtla. Opolanie też jedna mieli kilka swoich szans. Choćby wspomniany Zorin trafił w słupek a wcześniej groźne strzelali Georgij Ostapczuk i Alexis Svitac, a potem Oskar Rzekanowski. Bez powodzenia.
sportdziennik.pl – To zaledwie preludium…
[…] Na 1:46 min przed końcem, przy stanie 2:1, trener Andrej Gusow zdecydował się na wycofanie Johna Murraya i tyszanie za wszelką cenę chcieli doprowadzić do remisu. Gospodarze desperacko bronili przewagi i utrzymali wynik. Komplet punktów sprawił, że katowiczanie do play offu wystartują z pierwszego miejsca – pod warunkiem, że wygrają w niedzielę z Zagłębiem Sosnowiec. Wczorajszy mecz to było zaledwie preludium do tego, co będzie nas czekać w play offie.
Przed meczem sporo spekulowano o szansach obu zespołów. Nieco więcej przyznawano gościom, którzy dysponowali pełnymi 4 formacjami. Kłopoty personalne gospodarzy były powszechnie znane i na lodzie pojawiło się zaledwie 5 obrońców. Jednak takie trudne sytuacje potrafią jednoczyć i czynić wiele dobrego. Katowiczanie przystąpili do gry niesłychanie zmotywowani i w I tercji zademonstrowali całą gamę umiejętności. Tauron było zdecydowanie lepszy i tyszanie powinni dziękować, że skończyło się zaledwie dwoma golami.
W 6:38 min Tomasz Malasiński w dogodnej sytuacji był faulowany przez Petra Novajovskiego i sędziowie podyktowali karnego. Kapitan Tauronu się nie popisał, bo w kluczowym momencie był mało zdecydowany i niemal oddał krążek Johnowi Murrayowi. Jednak niespełna 2 min później w pełni się zrehabilitował i popisał się precyzyjnym uderzeniem. Po tym golu z trybun na taflę powędrowały pluszaki. Wszystkie maskotki zostaną przekazane pacjentom Górnośląskiego Centrum Zdrowia Dziecka im. Jana Pawła II w Katowicach.
Napór gospodarzy były spory i Murray musiał się napracować. Goście sporadycznie pojawiali się w tercji gospodarzy, zwłaszcza przy okazji gry w przewadze. Przewaga katowiczan została ukoronowana trafieniem Damiana Tomasika. Gospodarze, co było sporym zaskoczeniem, zdominowali wydarzenia na lodzie i przy większej precyzji mogli prowadzić jeszcze wyżej.
W kolejnej odsłonie tempo akcji katowiczan wyraźnie się zmniejszyło i goście zaczęli konstruować coraz groźniejsze akcje. Kevin Lindskoug miał zdecydowanie więcej pracy i kilka razy się zakotłowało pod jego bramką.
hokej.net – Bramka równo z syreną daje zwycięstwo Zagłębiu!
Nie lada sensację sprawili hokeiści Zagłębia Sosnowiec, którzy pokonali w małym Spodku Tauron KH GKS Katowice 4:3 zdobywając zwycięską bramkę równo z syreną! Katowiczanie, którzy dwa dni wcześnie wygrali w meczu na szczycie z Tychami dziś mogli zapewnić sobie pierwsze miejsce po sezonie zasadniczym. Porażka oznacza, że czeka ich jeszcze walka we wtorek o lidera PHL z Unią Oświęcim.
[…] Sztab szkoleniowy w tym meczu nie mógł skorzystać z kilku zawodników, którzy narzekają na urazy. W porównaniu z piątkowym meczem z GKS-em Tychy (2:1) na tafli „Satelity” zabrakło tym razem Mikołaja Łopuskiego oraz Janne Laakkonena, którzy z powodów zdrowotnych musieli odpocząć. Mimo osłabień, to GiekSa dyktowała warunki gry na początku spotkania. Mocne strzały początkowo nie przynosiły jednak rezultatu, aż do 6. minuty. Wówczas mocne uderzenie w kierunku bramki Zagłębia posłał Damian Tomasik, a Filip Starzyński dobił strzał niemal do pustej bramki. W kolejnych minutach gra nieco się wyrównała, a w końcówce swoją chwilę mieli goście, którzy najpierw wyprowadzili skuteczny kontratak, a po chwili wyszli na prowadzenie wykorzystując błąd defensywy gospodarzy.
[…] Podrażnieni stratą dwóch bramek katowiczanie rozpoczęli drugą tercję z animuszem, jednak w ich poczynaniach brakowało nieco skuteczności. W 30. minucie rywale zdołali podwyższyć prowadzenie, po kolejnym nieporozumieniu katowiczan w defensywie.
W III tercji goście mocno przycisnęli i wydawało się, że doprowadzą do remisu. Jednak gospodarze umiejętnie się bronili. W 59 min Fraszko nie wykorzystał karnego, a potem znów było gorąco pod bramką Lindskouga.
[…] W kolejnych minutach GKS miał kilka okazji do odrobienia części strat. Udało się to na 70 sekund przed końcem tercji, gdy Patryk Krężołek przejął krążek w strefie obronnej rywali i celnym strzałem z ostrego kąta pokonał Rafała Radziszewskiego. W ostatnich sekundach katowiczanie robili wszystko, by wyrównać stan spotkania, ale po 40 minutach na prowadzeniu nadal byli goście.
Od początku trzeciej tercji GieKSa rozpoczęła szturm na bramkę rywali. W 46. minucie krążek znalazł się w bramce Zagłębia, jednak sędziowie nie uznali gola Tomasza Malasińskiego, nawet po powtórce wideo. Co nie udało się kapitanowi, wyszło minutę później Marisowi Jassowi, który zdobył swoją pierwszą bramkę w trójkolorowych barwach. Łotewski obrońca strzałem z okolic niebieskiej linii pokonał bramkarza Zagłębia, doprowadzając do remisu.
W ostatnich minutach spotkania ataki na sosnowiecką bramkę nie ustawały. Szansę na gola mieli m.in. Patryk Krężołek, Jesse Rohtla czy Dusan Devečka. Dramatyczne wydarzenia miały miejsce w samej końcówce. Na niespełna sekundę przed końcem meczu Zagłębie zdobyło bramkę Tuż po wygranym wznowieniu uderzył w samo okienko Denis Akimoto. Powtórka wideo potwierdziła, że została zdobyta prawidłowo.
dziennikzachodni.pl – Pluszaki na lodowisku!
[…] Znakomite widowisko stworzyli hokeiści Tauron KH GKS Katowice i GKS Tychy. W meczu, który prawdopodobnie zadecydował o pierwszym miejscu w tabeli przed fazą play off, górą byli wicemistrzowie Polski.
[…] Starcie dwóch najlepszych zespołów rozgrzało kibiców do czerwoności. Katowiczanie zaczęli mecz od wyśmienitej pierwszej tercji, którą zasłużenie wygrali 2:0, ale potem do głosu doszli goście, którzy zmniejszyli dystans bramkowy i podjęli twardą walkę na całym lodowisku. W ostatnich minutach sypały się kary i trzeszczały kości zawodników.
Piłka nożna
Potencjalni rywale w Lidze Konferencji
Dziś o 14:00 w szwajcarskim Nyonie odbędzie się losowanie drugiej rundy kwalifikacyjnej Ligi Konferencji. Własnie poznaliśmy sześciu potencjalnych rywali GKS Katowice.
GieKSa została przydzielona do grupy 5, w której jest rozstawiona. Na tym etapie wylosować możemy jeden z poniższych klubów: FK Panevėžys (Litwa), przegranego z pary pierwszej rundy kwalifikacyjnej Ligi Europy HNK Hajduk Split (Chorwacja) – MŠK Žilina (Słowacja), ŁNZ Cherkasy (Ukraina), Zimbru Kiszyniów (Mołdawia) lub Auda Ķekava (Łotwa).
ŁNZ Czeraksy swoje mecze ma rozgrywać na stadionie Wisły Płock.
Mecze drugiej rundy kwalifikacyjnej zostaną rozegrane w czwartki – 23 i 30 lipca.
Piłka nożna
Hajduk lub Żilina rywalem GieKSy
GKS Katowice w II rundzie eliminacji Ligi Konferencji trafił na przegranego z pary I rundy eliminacji Ligi Europy – Hajduk Split/MSK Żilina.
Mecze tej rundy odbędą się 23 i 30 lipca.
Pierwsze spotkanie GieKSa rozegra na wyjeździe.
W zakończonym sezonie Hajduk zajął drugie miejsce w lidze chorwackiej z dorobkiem 68 punktów w 36 meczach, na który złożyło się 20 zwycięstw, 8 remisów i 8 porażek (bramki: 61-36)
MSK Żilina natomiast zajęła w lidze słowackiej miejsce czwarte, zdobywając 52 punkty w 32 meczach – 15 zwycięstw, 7 remisów i 10 porażek (bramki: 59-41). Zespół zdobył również Puchar Słowacji w finale pokonując Koszyce 3:1.
Felietony Piłka nożna
GieKSa bawi się w Opalenicy
No i panie, dwie kolejki Mundialu za nami, a nawet i kawałek trzeciej. Oczy całego świata zwrócone są na Amerykę, gdzie rywalizują ci najlepsi, średni, słabi i beznadziejny. Brylują jak na razie największe gwiazdy światowego futbolu. Mbappe, Haaland, Kane (w pierwszym meczu), Vini. Oni pokazują, że naprawdę są najlepsi. Dowożą. I zapowiadają już od początku, że te mistrzostwa będą ich. Nawet ten nieszczęsny Cristiano po pierwszym bardzo słabym meczu, w drugim już swojego gola strzelił i zagrał bardzo dobrze. Świetnie spisuje się Francja, Argentyna czy Norwegia. Naprawdę dają radę Niemcy z Denisem Undavem. Rzeczona Portugalia i Hiszpania po wtopach w pierwszych spotkaniach dały dalej pokaz siły. Świetnie spisuje się Japonia, która naprawdę może zajść daleko.
Nie brakuje też wielkich rozczarowań. Na przykład zawsze niegroźny Urugwaj, takim jest i tym razem. Od kilku dekad to przerost formy nad treścią, podobnie jak postać Marcelo Bielsy, który chyba zjada swój własny ogon. Miał podymić Ekwador, ale tak naprawdę już dziś z hukiem może zakończyć się jego przygoda, chyba że sprawią sensację z Niemcami. Skompromitowali się Czesi. Dała ciała Korea, która czeka na rozstrzygnięcia innych grup i dozę szczęścia.
Odrodziło się niespodziewanie RPA, które przecież grało fatalnie w pierwszych dwóch meczach, a z Koreą właśnie zaprezentowali się z bardzo dobrej strony i nie z trzeciego, a z drugiego miejsca awansowali do dalszych gier. Mamy też te maskotki, ale jak się okazuje nie jako dostarczycieli punktów. Curaçao potrafiło zdobyć punkt z Ekwadorem, ale furorę zrobiła Republika Zielonego Przylądka, która zremisowała z dwoma byłymi mistrzami świata, w tym z Urugwajem po naprawdę spektakularnej grze. Mamy Ghanę, która co prawda gra lekki antyfutbol, ale cztery punkty już zainkasowała.
„Nasi” z ekstraklasy nie notują dobrego turnieju. Amir Al-Ammari i Hussein Ali zaliczyli solidne wtopy. Paulsen z Lechii nie grał, ale jego Nowa Zelandia też jest na wylocie z turnieju, choć sprawiła niespodziankę remisem z Iranem. Kapuadi cieszył się z remisu z ekipą CR7, ale z Kolumbią jego DR Konga zagrało beznamiętnie i przegrało. Samed Bażdar za to zaliczył kawałek meczu z Kanadą, a jego Bośnia awansowała do fazy pucharowej. Cały czas żałuję, że kontuzję odniósł Ali i nie wspomaga Iranu, a przecież w takim meczu jak z Belgią i grze w przewadze byłby jak znalazł dla tej zmagającej się z wieloma przeciwnościami reprezentacji.
To wszystko dzieje się dobrych kilka tysięcy kilometrów stąd. Kilkaset kilometrów od Katowic natomiast mają miejsce również wydarzenia bardzo ważne. GKS Katowice przebywa obecnie na zgrupowaniu w Opalenicy i dzisiaj właśnie rozegrał swój pierwszy mecz sparingowy.
Przyznam szczerze, że coś mało mi tej piłki najwidoczniej. Na ten moment obejrzałem wszystkie mecze Mundialu. Łatwe to nie jest, zwłaszcza jeśli chodzi o pojedynki o piątej czy szóstej rano. Nieraz oko leciało. Nieraz zaczynało mi się coś śnić niemal mając otwarte oczy. Ich zamknięcie na kilka sekund to było potężne ryzyko przeoczenia. Ale wytrwałem. I oby udało się dociągnąć to do końca, bo Mundial to wyjątkowa impreza.
No ale ileż można czekać do wieczora, do kolejnych meczów. Akurat sobie buszowałem po YouTubie i zobaczyłem, że zaraz zaczyna się transmisja LIVE ze sparingu ze Świtem Szczecin. Idealnie. W końcu będzie można pooglądać piłeczkę w jeszcze lepszym wydaniu niż ta od Infantino.
I jak się okazało, niekoniecznie jest to żart. Oglądanie tego meczu kontrolnego to była istna przyjemność. Polot, z jakim grała GieKSa, ten luz, ten ciąg na bramkę był naprawdę imponujący. Raz po raz nasz zespół stwarzał sobie sytuacje i zamieniał je na gole. Ale jakie to były bramki, jakaż to była uroda! Bartek Wolski zabawił się w Bartka Wolskiego i w swoim stylu zdobył gola z 16 metrów. Borja to nie wiem czy specjalnie tak podbijał czy co, ale wyszedł bardzo efektowny lob. Wykończenie Ilji w sytuacji sam na sam też było godne najlepszych napastników. Zresztą Ilja ustrzelił hat-tricka i to bardzo cieszy. Niech chłopak nabiera tej pewności właśnie w finalizacji, bo to co często było widać na wiosnę – to że szukał idealnej pozycji do uderzenia, podczas gdy można to było robić wcześniej. Każdy gol – nawet w sparingu – ma dawać zawodnikowi pewność i przekonanie, że po prostu trzeba próbować, a trafienia przyjdą. Cały ten sparing wyglądał jak zabawa z piłką radosnych ludzi.
Wiadomo, że to tylko sparing i jak mawiał klasyk, do wyników sparingów nie ma co przykładać wagi. Choć mam jednak wrażenie, że to twierdzenie ma swoją jedną stronę „bardziej”. Mianowicie taką, że słabe wyniki w sparingach nie przekładają się później na ewentualną słabą grę w lidze (choć przecież czasem się przekładają). Ale myślę jednak, że dobra postawa i wyniki w sparingach mogą bardzo mocno podziałać pozytywnie – przede wszystkim w kwestii psychologicznej.
Nie zapominajmy, że przychodzą do nas nowi zawodnicy. I jeśli taki rzeczony Bartek Wolski w swoim debiucie wygrywa 7:0 i strzela gola, to przecież może sobie pomyśleć „kurde, ale fajnie trafiłem”, podjarać się i może być z tego wielki pożytek. A Pau Resta podpisał dziś kontrakt i dokładnie to samo. Chodzi o to, żeby te tryby się naoliwiały, a mechanizmy nakręcały. O to ma też zadbać Dawid Szwarga, który nieoczekiwanie wzmocnił sztab szkoleniowy. Witamy z powrotem!
Zgrupowanie, Opalenica, był Klimczok, jest dobra atmosfera. Na razie idzie bardzo dobrze. Jeszcze Olek Paluszek się wyleczył i jest na obozie. Nie ma co oczywiście popadać w euforię, ale warunki początkowe nadchodzącego sezonu wyglądają bardzo dobrze. Jeszcze mamy w perspektywie te puchary i Żilinę lub Hajduka. I inaugurację ligi w Krakowie. Z każdym tygodniem, z każdym dniem będziemy się nakręcać coraz bardziej.
Cieszy to, że trener mówi, że nie chcą poprzestać na jednej rundzie. Cieszy to, że mówi, że lepiej grać co trzy dni, a nie co tydzień. Widać, że nie używa i nie chce używać żadnych wymówek, tylko po pierwsze – ciężko pracować, ale kurde – no nie da się nie odczuć, że jest podjarany, jak i my jesteśmy. GieKSa to przygoda, teraz kolorowa, choć przez wiele lat była szara, bura i ponura. Teraz jest pięknie.
Czekamy więc, co przyniosą następne dni, będziemy obserwować relacje z obozu, kolejne doniesienia o ewentualnie jeszcze jakichś wzmocnieniach, no i następne sparingi. Do pierwszego meczu pozostaje już niespełna miesiąc. Zleci. A 9 i 16 lipca zasiądziemy – kto wie może przed streamami – i będziemy z wypiekami na twarzy obserwować poczynania Słowaków z Chorwatami. I patrzeć na tych, którzy są… słabsi.
PS Myśleliście, że o czymś zapomniałem? Nie ma tak dobrze. Leo Messi to absolutny Bóg Futbolu. Wspomniany na początku felietonu panteon gwiazd to jedno. Ale osobny jest Leo. Przyjechać na Mundial, mając już na koncie tytuł Mistrza Świata i w wieku 39 lat strzelić pięć bramek w dwóch meczach? Do tego są to wszystkie bramki zespołu. To się wymyka ze wszystkiego. Leo naprawdę przekracza coraz to kolejne limity i zdrowy rozsądek. Teraz to można zastanawiać się, czy nie pobije niemożliwego do pobicia rekordu, czyli 13 bramek Just’a Fontaine’a w jednym turnieju. Droga do tego daleka, ale zrobił taki początek, że w ogóle można to rozpatrywać. Także do boju Leo. Vamos!


Najnowsze komentarze