Dołącz do nas

Piłka nożna

Nareszcie koniec [GŁOS FORUM]

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Nareszcie koniec tej rundy. To była runda dla nas pełna bólu i upokorzeń. Ostatnia wygrana tylko trochę zaciemniłaś ten obraz. Dajecie temu wyraz we wpisach na Forum.

 

Bojar

Mieszane uczucia…

Wydaje mi się, że nie chodzi tu o szanse na awans, tylko o spokój dla kopaczy, żeby nikt nie chciał ich wyjebać z ciepłego kurwidołka.

Jeśli wygrają będzie to jedna z kart po ich stronie.

Obawiam się narracji, że zespół musiał się dotrzeć, zgrać, że wygrali z ciężkim przeciwnikiem, że jest tylko kilka punktów straty i tego typu pierdu-pierdu… Potem przyjdzie wiosna, niewiele zmienony skład (czyli odstrzeleni rezerwowi, w ich miejsce nowi rezerwowi) pokaże nam to samo, co pokazuje jesienią i karuzela zacznie się kręcić na nowo

Kurwa, nie wiem sam 🙁

kosa

Czy wygramy, czy przegramy, to i tak Tadek musi poczyścić. I to w taki sposób i na taką samą skalę. Im dłużej niektórzy są w klubie, tym bardziej rośnie prawdopodobieństwo spadku jako taka forma pożegnania z kibicami. Pewnie mało kto wierzy w te zmiany Tadka (swobodę powinien mieć, umiejętności może, kasę pewnie gorzej), ale to nasza jedyna nadzieja. Obojętnie, czy mówimy o tym sezonie, czy następnym, czy jeszcze kolejnym.

Zresztą samo to, że celem jest awans i nawet jak wygramy, to do tego awansu będziemy tracić trochę punktów, powoduje, że konieczne są zmiany. Bo większe jest prawdopodobieństwo, że więcej punktów stracimy na wiosnę niż odrobimy. A ci co będą podawać przykład, że rok temu Górnik był na ósmym miejscu, to niech pamiętają, że dwa sezony temu na ósmym miejscu był Bełchatów (w tabeli na dziewiątym, ale tyle punktów ile my), który potem spadł. Wyczyn Górnika to była anomalia, Bełchatowa dużo mniejsza.

irishman

Oczywiście trzeba wziąć poprawkę i to bardzo dużą na to, że Miedź prawie cały mecz grała w 10.

Niemniej jednak taką GieKSę pamiętam z lat młodości – te krzyżowe podania z jednej flanki na drugą (brawo Kuliński), aż się łezka w oku kreci! I już proszę nie pieprzcie, że to było niby jakieś „gówno”, bo to był całkiem niezły mecz. Brakowało długimi momentami dokładności, precyzji w wykorzystywaniu sytuacji ale mnie przynajmniej, pomimo późnojesiennej aury całkiem fajnie się oglądało. Nie twierdzę, że to był hit, ale na pewno nie „gówno”!!!

Sytuacja odwróciła się po strzelonej bramce. I tu mam problem – czy to wynikało bardziej z tego, że Miedź musiała zaatakować, czy dlatego, że na placu chwilę wcześniej pojawił się Grzegorz Goncerz, który zajął miejsce w ataku. Nie wiem co prawda, czy Gonzo nie miał tam jakiegoś udziału przy zdobytej bramce ale jeśli nie to była zmiana, którą Mandrysz mógł pogrzebać losy tego meczu! Kiedy z przodu szarpał Prokić obrońcy mieli ogromny problem, aby go zatrzymać. Tymczasem Grzegorz zagrał dokładnie odwrotnie – to on odbijał się od obrońców. No była taka sytuacja, że wychodziliśmy z kontrą, a tu napastnik(!!!), który była na boisku od niedawna po prostu… nie nadążał za akcją! I to nie jest to, że on się nie starał, bo walczył ale wyglądało to delikatnie mówiąc nieciekawie. Naprawdę żal mi tego faceta, nie zasłużył na to! I nie wiem dlaczego tak się dzieje. Ale już wręcz symboliczny był koniec meczu, gdy drużyna cieszyła się po zwycięstwie na środku boiska, a on podszedł do naszych małolatów, oddał koszulkę, złożył ileś tam autografów i samotnie poszedł do szatni….

Reasumując – nie kapuję dlaczego trener wcześniej tak długo trzymał na rezerwie takich piłkarzy jak choćby Kuliński czy Słomka. Uważam, że wyjściowa jedenastka plus Cerimagić, Skrzecz, Sulek, Mączyński(???) to powinna być ekipa, która wiosną zawalczy o EX. Resztę pożegnać, a w ich miejsce zrobić wzmocnienia i będzie O

Zajczak

Powtórzę się, dla mnie ta drużyna może mieć rację bytu jak wygrają rewanż z ruchem i awansują do Ex. Za to co zrobili nie mają i nie będą mieć zaufania i szacunku. Mogą to zmienić tylko w jeden sposób. Mają czas, niech go wykorzystają. Wygrali, fajnie, cieszę się, ale to już nie ta radość co kiedyś. Fajnie przede wszystkim, że grali młodzi, którzy mają na pewno ambicje i wiarę w bycie lepszym, takim zawodnikom trzeba zaufać, dziadygi jak widać maja wyjebane. Kuliński, Słomka, Błąd dziś na plus. Reszta w miarę Ok.

hajer72

wdupili w żenujacym stylu 3 najwazniejsze szpile tej jesieni w tym jeden wyczekiwany od lat bez walki,fajnie ze wygrali a teraz 1,2,3, wypierdalać,kurwa jeszcze porównania kędziory do Koniara…matrix!

Mayek

w sumie to trzeba zostawic tych co dzisiaj grali, z wyjatkiem Goncerza i Kedziory. Dokupic napastnika i jakichs zmiennikow. Wyjebac tych co na lawce siedzieli czyli tych co Jacenty pisze. Prosta sprawa. Wiemy kto ma poleciec, wiec panie Bartnik, do boju. Na jesien wspieralismy kopaczy, przez zime Pana, na wiosne znowu kopaczy, oby w nieco odmienionym skladzie.

Bartek84

Na wszystko patrzylibyśmy inaczej gdyby te cioty nie przepierdoliły meczu ze smrodami. A tak to tak jak Zajczak pisze – upokorzyć smrodów u siebie + awans, jedynie to ich ratuje. Niech sobie zobaczą Borussia – Schalke – tak wyglądają derby.

Mecze ze smrodami, tychami, siedlcami, puszczą i wigrami były żenujące. Przy innych wynikach mamy lidera.

Też nie liczę na wielkie okrojenie kadry tylko kosmetykę. Większości zostało pół roku więc nie będzie rezygnacji z ich usług, a raczej umowa: awans – zostajesz, brak – wypad.

Gorzej, że do czerwca 2019 kontrakty mają Goncerz i Kamiński których należy pożegnać od razu.

Kędziora dziad, cwaniak, ale strzela to niech zostanie zwłaszcza, że w ostatnich 5 latach więcej goli od niego mieli tylko Goncerz, Foszmańczyk i Prokić.

Nowak, Kalinkowski, Goncerz, Foszmańczyk, Mokwa, Kamiński, Frańczak, Pleva

Abramowicz, Midzierski, Klemenz, Cerimagić, Prokić, Błąd, Kuliński, Kędziora, Zejdler

Wierzbicki, Garbacik, Mączyński, Główka, Plizga, Mandrysz, Juraszczyk

Wypożyczeni : Skrzecz, Słomka, Sulek, Yunis

Wzmocnienia: bramka, boczni obrońcy, rozgrywający, młodzieżowiec, napastnicy

SKalpel

KONIEC tego fatalnego 2017 roku !!!
Tak na szybko można skwitować , piłkarki „szoł” zdecydowanej większości tzw piłkarzy GieKSy w rozgrywkach wiosenno – jesiennych , tego roku .
Nadeszła pora rozliczeń i wzmocnień .
Panowie Janicki i Bartnik , powodzenia w działaniu !

Shellu

6 punktów starty. Nie łudźmy się, że poleci trener i zawodnicy. Znaczy odciepy może tak, ale ci najbardziej wkurwiający zostaną i na wiosnę będzie replay.

 

3 komentarze
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

3 komentarze

  1. Avatar photo

    Matti

    28 listopada 2017 at 08:21

    Nie róbmy już żadnej rewolucji pożeganłbym zimą czterech zawodników – Goncerza, Plevę, Mokwę i Kamińskiego. Oni dali ciała nie sprawdzili się więc po co ich trzymać. Na ich miejsce ściągnąć coś wartosciowego. Przede wszystkim ściągnąć bocznych obrońców. Chodź Słomka to facet z papierami na granie i na pewno ma większe umiejętności piłkarskie od Mączyńskiego i Frańczaka. Kuliński również powinien dostawać więcej szans jak popracuje zimą to wydaje mi się że bedzie lepszy niż Kalinkowski.

  2. Avatar photo

    stefano

    28 listopada 2017 at 11:02

    jakich 4 , dodatkowo , co najmniej wyjebac zgniłe jabłka :Nowak , Fosa , Kalinkowski.
    Nic z Nich już nie będzie , a końcówka pokazała ze młodzi chcą , kadra jest duza i trzeba by uzupełnić kadre może 3/4 graczami tylko .
    Mandrysz to jednak duzy znak zapytania , bo personalnie popełnik bardzo dużo błedów !!!

  3. Avatar photo

    Barbaracc

    29 listopada 2017 at 16:38

    Zero egzotycznego, iż monotematyczne obwódki są kluczową przynętą marketingową. Zadzie doprawdy pewnie starczyć, żeby obecny telefon zadenuncjować, albowiem na ogniście S8 wszczyna momentalne włożenie. Na półkach ekspedientkach będzie wytrącać się spośród plebsu.

    Wszelki rodzaj kolorystyczny tworzy murzyn fronton. Chwila nieszczęście, ponieważ nabywca podczas zużywania spośród telefonu spotyka przemożnie fronton, wówczas gdyby iks przekłada bladość bądź błękit, oraz racja kryminalista istnieje na zjadanie telefonu, jaki w połówce stanowi ciemny. Taka uchwała stanowi aliści łatwa — stylistom chciałoby prawdopodobnie, spójnik wyłączniki dodatkowo doły na frontonie nie zostawiały się w oczy, zaś stonowany monitor ulewał się spośród oprawką. Ciągnie teraźniejsze rodowity czar.

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Felietony Piłka nożna

21 sekund mistrzowskich akcji

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Muszę sobie na mecze GieKSy brać jakieś wiaderko ze środkami uspokajającymi. Bo nie strzymię inaczej. Te mecze mnie tak dużo kosztują, że siwych włosów na głowie przybywa. Mecz z Motorem, w kontekście poprzednich, kosztował mnie energetycznie i nerwowo tak mocno, że po końcowym gwizdku czułem bardziej ulgę niż jakąś euforię po zwycięstwie. I w sumie mogę się zastanowić – dlaczego, skoro GieKSa tak cisnęła w drugiej połowie.

No właśnie chyba dlatego, że znów włączyła mi się obawa o to, że nie utrzymamy wyniku i wypuścimy – pewne wydawałoby się po pierwszej połowie – zwycięstwo. Chyba byłbym spokojniejszy, gdyby… mecz był spokojniejszy i bardziej wyrównany. Że raz my, raz oni, a dużo gry odbywałoby się w środku boiska. A tak z każdą niewykorzystaną sytuacją GieKSy po przerwie narastał we mnie niepokój, że w jakiś głupi sposób damy sobie wcisnąć coś w końcówce. Tym bardziej, że nasze okazje były coraz lepsze, takie – że trudno było uwierzyć, że ta cholerna piłka nie chce do siatki wpaść. No i Motor swoje wypady w pewnych fazach meczu robił i kotłowało się pod naszą bramką.

Ogólnie uważam, że to był kapitalny mecz GieKSy. W ofensywie znakomity. Pierwsza połowa to wręcz był koncert. Udokumentowany trzema bramkami i to jakimi – pierwszy gol to wiadomo, świetny strzał Markovića po stałym fragmencie, ale dwie kolejne bramki to było rozklepanie obrony rywala. Niemal jak w grze komputerowej. Przy golu na 2:1 od momentu przejęcia piłki w szybkim rozegraniu wzięło udział 7 (siedmiu!) zawodników. Nie mówimy tu o stoperach grających między sobą. Mówimy o każdym konkretnym dotknięciu, które rozwija akcję – aż do bramki. Marković, Wasyl, Milewski, Rasak, Szkurin, Czerwiński, Nowak, zaliczali asysty drugiego, trzeciego, czwartego itd. stopnia, tak, że Bartek – który zrobił kapitalny ruch do piłki – mógł tylko przystawić stopę. Drugi gol to akcja: Kudła, Jędrych, Klemenz, Szkurin, Marković, Czerwiński, Jirka, Wasielewski i Eman strzela do pustej bramki. W obu sytuacjach na przetransportowanie piłki przez tylu zawodników, nasz zespół potrzebował po 21 sekund. To jest absolutne mistrzostwo i do bólu wykorzystanie ofensywnego potencjału każdego, kogo tylko się da. Po prostu znakomite.

Małą rysą na pierwszej połowie była bramka Czubaka. W innej sytuacji Dawid Kudła kapitalnie wybronił sytuację sam na sam. Wydawało się, że możemy być spokojni. Ale oddajmy też Czubakowi, że tak uderzyć spoza światła bramki to też duży kunszt.

Niestety w defensywie GieKSa znów zagrała GieKSę, czyli w głupi sposób straciła gola i to znów zaraz po przerwie. Trener porównał to wznowienie naszego bramkarza do tego, co zrobił Kamil Grabara ze Szwecją. Podobnie jak wtedy, bramka padła nie od razu – coś tam Polsce udało się odbudować. Ale zamęt jaki powstał, miał swoje konsekwencje kilkadziesiąt sekund później. Tutaj Dawid Kudła nie tylko się pospieszył – przede wszystkim źle wyrzucił piłkę, po nie poturlał jej po ziemi, tylko podał do Alana takimi koziołkami. Przy pressingu rywala Alanowi udało się opanować co prawdą tę piłkę, ale widać już było, że ten zamęt się pojawił. Potem był bardzo duży błąd Damiana Rasaka, wejście w pole karne, a tam już zamieszanie i gol.

I nie mieliśmy już dwubramkowej przewagi, tylko jednobramkową. Znów wynik był na styk. GieKSa chyba zreflektowała się, że nie ma co schodzić zbyt nisko i dawać Motorowi grać. Dlatego przez sporą część drugiej połowy Katowiczanie przycisnęli tak niesamowicie mocno, grali tak agresywnym pressingiem na połowie przeciwnika, że co chwilę na 30-40. metrze odbierali rywalowi piłki, a w skrajnym przypadku nawet… tuż przed polem bramkowym. Mieliśmy swoje sytuacje, wejścia w pole karne, strzały, sytuacje sam na sam – i nic. Sama gra – pomijając wykończenie – była doskonała. No ale właśnie – tak jak pisałem niedawno – na koniec liczą się bramki. Tych w drugiej połowie nie było i musieliśmy drżeć o wynik do samego końca.

Oczywiście można mieć pretensje o ten brak skuteczności, ale to, że GieKSa znów doszła do tylu sytuacji jest naprawdę optymistyczne i zadowalające. Gdyby skuteczność była na poziomie sprzed przerwy, Motor dostałby szóstkę. A przecież nie można powiedzieć, żeby lublinianie grali jakiś szczególnie zły mecz.

Ale dociągnęliśmy. Ostatecznie nie daliśmy Motorowi wbić drugiego gola. Zaliczka z pierwszej połowy wystarczyła do zwycięstwa. To też trzeba umieć. GKS bardzo zasłużenie to spotkanie wygrał.

To co mnie cieszy, to fakt, że GKS poszedł za falą tych poprzednich meczów. Ta intensywność w grze, agresja, to w dużej mierze klucz do sukcesu. Oczywiście podparte jest to dobrą taktyką i techniką. Naprawdę pięknie momentami gramy piłką. A niektórzy zawodnicy zaskakują. Sebastian Milewski wiadomo jak dobry jest na wiosnę, ale to jedno „zawrócenie”, które zrobił zostawiając za sobą dwóch przeciwników to był majstersztyk. Bartek Nowak znów dał liczbę, tym razem nie asystę, a gola. A Eman? Eman, co Ty robisz? Ten zawodnik jeszcze tak chwilę pogra i poleci na Mundial. Niech tam Haaland szepnie trenerowi Norwegów na ucho coś o swoim kumplu. Ależ by to była historia. No cóż, pomarzyć zawsze można. Wtedy na Mundialu wszyscy bylibyśmy Norwegami.

Nie wiem, co mu się stało. Wcześniej przecież nawet nie miał miejsca, a jak wchodził to nic nie dawał. Teraz w trzech meczach ma pięć bramek i asystę. W końcu też trafił na Nowej Bukowej i kibice mogli głośno wykrzyczeć jego nazwisko. A nieco zestresowany zawodnik pouczony przez Alana mógł krzyknąć do Blaszoka „Kto wygrał mecz?”.

Nie chcę opisywać każdego zawodnika, ale bardzo spodobała mi się postawa Marcela Wędrychowskiego po wejściu. Dał to, czego od niego oczekiwaliśmy. Jego szybkość i żwawość była jak znalazł do utrzymania piłki z dala od naszej bramki w końcówce meczu. Bardzo dobre wejście. No i mimo tego błędu Dawida Kudły chcę powiedzieć, że ta interwencja w końcówce pierwszej połowy była mega ważna, a w drugiej też kilkukrotnie pewnie wyłapywał piłki po strzałach czy dośrodkowaniach piłkarzy Motoru.

Wygraliśmy i zdominowaliśmy przeciwnika naprawdę trudnego i niewdzięcznego. Lublinianie nie przegrali wcześniej siedmiu meczów i tracili bardzo mało bramek. Motor spokojnie powinien się utrzymać i być może będzie w górnej połowie tabeli. Mateusz Stolarski robi dobrą robotę.

W ogóle te mecze z Motorem są bardzo obfite w bramki. Oprócz spotkania z Bukowej zakończonego wynikiem 0:0, potem mieliśmy – porażkę 2:3 i zwycięstwo 5:2 w Lublinie, no i teraz 3:2 dla nas na Nowej Bukowej. Bardzo emocjonujące spotkania.

Za chwilę wejdziemy w decydującą fazę sezonu. Do końca pozostaje pięć kolejek. Pięć kolejek, w których można bardzo dużo ugrać.

W poprzednim sezonie w tym momencie, czyli po 29 meczach, GKS miał o jeden punkt mniej. Można więc powiedzieć, że regularność jest zachowana. I także rozkręcanie się na wiosnę. Śmieszne jest to, że rok temu właśnie za chwilę byliśmy matematycznie utrzymani, co teraz nie jest jeszcze pewne, a z drugiej strony o obecnie bardzo realnych pucharach wtedy nikt nie myślał, bo czołówka ligi już dawno odjechała. Niezły paradoks.

No ale właśnie, o co walczy GieKSa? Statystycznie i matematycznie nie ma ani jednego powodu, żeby nie twierdzić, że nie są to puchary. A co z tego wyjdzie, czas pokaże. Czy GKS będzie w stanie utrzymać ten poziom punktowania (7 punktów w ostatnich 3 meczach). Przecież przegraliśmy w Krakowie, co zdarzyć się nie musiało (no, może poza logiką ligi), ale gdybyśmy tam wygrali lub utrzymali z Lechem, to jeszcze byśmy się bili o mistrza. Co przecież formalnie też nie jest wykluczone i nie zdziwiłbym się…

Marzyć więc możemy, choć nie ma co się podniecać. Sposób funkcjonowania tej drużyny i jej rozwój daje duży spokój. Oczywiście okupiony wspomnianymi siwymi włosami w trakcie samych meczów. Ale trend jest bardzo, bardzo dobry. Więc niech zespół robi dokładnie to samo, co dotychczas, tylko… troszkę poprawi defensywę. Wtedy naprawdę na koniec sezonu będziemy szczęśliwi.

Komentatorzy w Canal Plus – Piotr Laboga i Kamil Kosowski – znów wczoraj rozpływali się nad tym meczem. GieKSa zyskuje sympatię w całej Polsce, właśnie z tego sposobu gry, z tej radości dla oka, a jednocześnie efektywności. Nie da się tej drużyny nie lubić, choć czasem irytuje niemożebnie. I taką drużynę chcę.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Górak: Siła psychiczna jest wystawiona na dużą próbę

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Po meczu GKS Katowice z Motorem Lublin odbyła się tradycyjna konferencja prasowa, podczas której wypowiedzieli się trenerzy obu drużyn – Rafał Górak i Mateusz Stolarski. Poniżej spisane główne wypowiedzi szkoleniowców, a na dole zapis audio całej konferencji.

Mateusz Stolarski (trener Motoru Lublin):
Na pewno trzeba oddać GieKSie, że po pierwszych naszych 7-8 minutach meczu na dobrym poziomie, potem oni przejęli inicjatywę. Zasłużenie wyszli na prowadzenie. My szybko odpowiedzieliśmy bramką i to mnie cieszy, że po stracie znowu byliśmy w stanie odpowiedzieć. Potem dalej przewaga GKS, udokumentowana drugą bramką. My znowu mamy sytuację, żeby odpowiedzieć na 2:2, w sytuacji, w której znalazł się Czubi, to była tak zwana setka na odrobienie strat. Nie wykorzystaliśmy tego i następnie GieKSa strzeliła podobną bramkę, co drugą, czyli wstrzeliła piłkę w pole karne i stamtąd domknęła sytuację. Podsumowując, nie była to nasza najlepsza połowa, jeżeli straciliśmy w niej trzy bramki. Zareagowałem dwoma zmianami plus odprawą w przerwie, o tym, co możemy poprawić i uważam, że byliśmy blisko odrobienia strat. Bo 15-20 minut było jednymi z najlepszych w naszym wykonaniu w tej rundzie, udokumentowane jedną bramką. Potem po tych 20 minutach GieKSa oczywiście doszła do głosu, mając swoje sytuacje. My próbowaliśmy pojedynczymi akcjami odpowiadać, ale nie byliśmy w stanie. Mecz bardzo dobry dla kibica, padło dużo bramek. Niestety przerywa on naszą serię siedmiu meczów bez porażki. Natomiast uważam, że reakcja na to, co się stało w pierwszej połowie uważam za bardzo dobrą. Oczywiście w końcówce GieKSa też miała swoje sytuacje. My już postawiliśmy wszystko na jedną kartę, goniliśmy wynik i asekuracja była słabsza z naszej strony. Gratulacje dla zespołu GKS Katowice, zwycięstwo u siebie, jesteście bardzo mocni, ten stadion – widać, że odkąd się przeprowadziliście mocno wam służy i życzę wam wszystkiego dobrego w kolejnych spotkaniach.

Rafał Górak (trener GKS Katowice):
Bardzo energetyczny mecz – kolejny. Jednocześnie trzeba sobie szczerze założyć, że w piłce nożnej ważne są błyski, jak napisał jeden z moich przyjaciół. Te błyski, jakby podsumować to to, że w ciągu ośmiu dni strzelamy dziesięć bramek. To znaczy, że się bardzo dużo dzieje. Ktoś powie, że dużo tracimy, ale taka jest też piłka. Drużyna bardzo dobrze znosi całe trudy rozgrywek, bo to są bardzo emocjonujące rozgrywki i dla piłkarzy na pewno też. Jeżeli gramy w krótkim odstępie czasu takie spotkania, to niekiedy mental i siła psychiczna jest wystawiona na dużą próbę.

Dlatego jestem pod wrażeniem i chcę pogratulować drużynie tego, w jaki sposób działa, funkcjonuje i walczy o każdy mecz, o każdą piłkę.

Należy do tego dodać nasz sposób taktyczny, w jaki gramy, co przynosi bardzo dobre efekty. Jesteśmy intensywni, powtarzalni, graliśmy dzisiaj momentami świetny mecz, oczywiście nie przeszkodziło nam to popełnić kilku błędów. A rywal był zacny i wielkie słowa uznania dla trenera Motoru, bo Motor jest bardzo wymagającym rywalem. Dzisiaj strzeliliśmy im trzy bramki, a oni przecież w ostatnich siedmiu meczach stracili cztery. To też świadczy, że idziemy w dobrym kierunku.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Rafał Strączek 2029!

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Rafał Strączek podpisał nowy kontrakt z klubem, a ogłoszenie tego miało miejsce przed piątkowym spotkaniem z Motorem Lublin. Tym samym ucięto medialne spekulacje o przeprowadzce do Poznania. 

Nowa umowa będzie obowiązywać do czerwca 2029 roku. Bramkarz, po wejściu do pierwszej jedenastki, świetnie się spisuje i ma wielki udział w wynikach GKS Katowice. W tym sezonie w 23 spotkaniach 8 razy zachował czyste konto.

Piłkarzowi życzymy zdrowia, dalszych dobrych występów i sukcesów z naszym klubem. 

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga