Dołącz do nas

Piłka nożna

Noty i opisy po Puszczy

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Po raz kolejny rzygać się chce na myśl o opisywaniu tej bandy pajaców przywdziewających koszulki z herbem GKS Katowice. Niestety nie możemy nic na to zaradzić, nie możemy zamknąć strony. Więc tradycyjnie kilka słów o tych miernotach…

Sebastian Nowak – 5
Niby jakoś bramek nie zawala, niby kiksów nie robi, ale coś nam mówi, że wsadzi kiedyś zespół na minę. To raczej przeczucie, ale ten golkiper nie gwarantuje spokoju. W meczu puścił dwa gole, bez większej winy. Jednak spektakularna interwencja.

Tomasz Mokwa – 2
Nie wiemy naprawdę, jak ten człowiek utrzymał się przez kilkadziesiąt spotkań w ekstraklasie. On jest słaby, zwyczajnie, po ludzku słaby. Nie umie grać 1 na 1. Nie udziela się w ogóle w ofensywie. Po prostu jedna wielka piłkarska bieda. Przy pierwszym golu wyskakiwał z rywalem do piłki, ale jest za niski, by cokolwiek zrobić. Niestety to nie wszystko. Przy drugim golu skompromitował się najpierw zupełnym nieogarnięciem tego co się dzieje na skrzydle, ale gdy zaasekurował go Midzierski, jego psim obowiązkiem było gonienie Ryndaka. Niestety Mokwa sobie poczłapał w pole karne. Chłopie, jak ci się nie chce biegać, to po prostu spadaj z tego klubu…

Mateusz Kamiński – 4
To nie był Kamiński z Legnicy. Obaj stoperzy grali słabo. Przy pierwszym golu nie było Kamińskiego zupełnie w centrum wydarzeń. Przy wspomnianej interwencji Nowaka dał się przeskoczyć rywalowi. A mogło być dobrze, bo miał sytuację bramkową w pierwszej połowie. Słabo.

Tomasz Midzierski – 4,5
Podobnie jak Kamińskiego, i Midzierskiego nie było w tych miejscach, w których być powinien. Nie zdołał skutecznie zaasekurować także przy drugiej bramce. Bardzo przeciętnie.

Mateusz Mączyński – 3,5
Objechany jak dziecko przy pierwszej bramce. Jest trochę lepszy od Mokwy, ale to akurat po pierwsze żaden wyczyn, a po drugie nic wielkiego. Nie dał nic zespołowi.

Paweł Mandrysz – 5,5
Tradycyjnie – średni mecz i zrobiony gol. Gdyby nie Paweł mielibyśmy zero po stronie zysków. Znów się rozpędził i zrobił 50-metrowy rajd. Podanie niecelne, ale w efekcie prowadzące do zdobycia gola.

Lukas Klemenz – 3
Graliśmy z Puszczą bez tego zawodnika. Zagubiony, nie daje jakości ten drużynie, miota się, nie daje nic w defensywie ani ofensywie. Bieda.

Rafał Kuliński – 5
W pierwszej połowie najlepszy w zespole, zarówno w grze, jak i dobrze wykonywał stałe fragmenty. Naprawdę mógł się podobać. W drugiej się popsuł i zagrał żenadę. Odpuścił kompletnie Orłowskiego, który wbiegał w pole karne, a wyjściowo był za naszym zawodnikiem.

Andreja Prokić – 4
Jeśli trener twierdzi, że Andreja jest lepszy na skrzydle niż w ataku i tu go ciągle wystawia, to ktoś z nas dwóch źle ocenia możliwości Serba. Piłkarz gra chaotycznie, choć kilka razy próbował dośrodkować po ziemi, ale robił to nieprecyzyjnie, a i koledzy mu nie pomagali. Zmieniony w przerwie. Ten zawodnik jak gra, to musi grać w ataku.

Grzegorz Goncerz – 5,5
Powrót do składu okraszony golem. Plus nawet solidna walka. Ale poza tym średnio, a w drugiej połowie już słabo

Jakub Yunis – 3
Efektywności zero i za chwilę się okaże, że mamy jakieś drewno w drużynie. Zawodnik trochę na siłę znalazł się w GieKSie i to widać. Na razie nie podniósł ani trochę jakości beznadziejnej formacji ofensywnej z zeszłego sezonu.

Armin Cerimagić (grał od 46. minuty) – 2
Beznadziejny występ. Nic nie dał zespołowi i jeszcze spartaczył stałe fragmenty.

Wojciech Kędziora (grał od 74. minuty) – niesklas.
Dziadek nie wniósł nic pozytywnego do gry zespołu i nie zapamiętaliśmy go z żadnej okazji.

Dawid Plizga (grał od 77. minuty) – niesklas.
Podobnie jak Kędziora, Dawid wszedł i ch… zrobił.

25 komentarzy
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

25 komentarzy

  1. Avatar photo

    obiektywny

    12 sierpnia 2017 at 08:33

    Kiedy ocenicie Cygana?

  2. Avatar photo

    Ksawery

    12 sierpnia 2017 at 09:04

    Niechce bronić tu grajków ale trener Mandrysz nie jest tu bez winy. W meczu u siebie z beniaminkiem wychodzimy jednym napastnikiem. W składzie mamy 5 obrońców z czego się śmiali nawet komentatorzy polsatu. W każdym meczu na 0:0 a tracimy po 2 gole u siebie. Nie podoba mi się ten trenejro.

  3. Avatar photo

    Ksawery

    12 sierpnia 2017 at 09:06

    Za tydzień w dupe na Rakowie. Zawodnicy i trenejro już pewnie robią kupsko w gacie 😉

  4. Avatar photo

    obiektywny

    12 sierpnia 2017 at 09:10

    Ksawery uważaj bo Cię zaraz zjadą, że obwiniasz trenera. Dla niektórych to bóg ale za kilka kolejek będą sami go zwalniać, narazie obrywa sie piłkarzom, ciekawe kiedy zaczną bluzgać na Ciamajdę.

  5. Avatar photo

    bce

    12 sierpnia 2017 at 11:09

    Kura… co to za oceny. Max 5- Mandrysz, 4-Kuliński, 3-Gonzo. Reszta niech wypierdala. Trenera będe na razie bronił a kim ku.. ma on grać skoro Motałą mu sprowadził de.. . Wypierdolić Motałę. Cygan firmuje cały GKS Katowice. Bale, Siate, Hokej i Szachy. A chu.. oddawać za bilety. Jestem sadomasochistą i będe jeździł dalej na szpile i mam prawo ich jebać za to płace. Będzie dobrze to i brawa są. Gonzo weź z powrotem opaskę kapitana bo ten ciul na to nie zasługuje. Jest poprawa mała w twojej grze. Z kim my chcemy wygrać w tej lidze?

  6. Avatar photo

    Dawid

    12 sierpnia 2017 at 11:30

    Wszyscy śmiali się i wyszydzali Foszmańczyka i Zejdlera, a gdy ich zabrakło to nie mieliśmy już nawet pół sytuacji bramkowej. Sytuacja jest obecnie taka że naprawdę nie ma kto grac w tej drużynie. W bramce można i w zasadzie należy wystawić Abramowicza bo Nowak jest tak drewniany, że każde jego podanie nogą to herzklekot na trybunach. Na bokach obrony kompletne zera – najlepiej by było jakby i z lewej i prawej grał Frańczak, który jest też przeciętny ale i tak dużo lepszy od Mokwy i Mączyńskiego. Na stoperach muszą grać Midzierski i Kamiński bo innych po prostu nie ma. Środek pomocy jak z zeszłego sezonu – Foszmańczyk, Zejdler, Kalinkowski. Na bokach Mandrysz i może ten młody Skrzecz. W ataku Prokić. Ten skład i tak ni zagwarantuje nic więcej jak 10-12 miejsce

  7. Avatar photo

    Max von Ogon

    12 sierpnia 2017 at 11:41

    Ocenić Cygana! Menda i pornogrubas. Wyp…. Boczek z Kiepskich

  8. Avatar photo

    mariusjno

    12 sierpnia 2017 at 12:15

    A może by tak na jakiś czas zrezygnować z tych not i opisów a tylko opisywać po każdym meczu zawodnika który byl wyróżniający się od wszystkich.bo dla was redakcji mniej czasu zajmie wypisywanie tym wypocin na temat każdego z osobna i wkurwia… Sie na tym co wydarzyło sie podczas meczu.

  9. Avatar photo

    lukasz

    12 sierpnia 2017 at 12:53

    Emocje biorą nad wami góre. Nademna też bo patrzac wczoraj na gre boli wszystko. Po pierwsze boli to ze strzelamy gola mimo ze uczciwie przyznajac jestesmy slabsi, i po tym golu nagle sie cofamy. Cofamy jak dzieci ktore nie rozumieja ze skoro rywal naciska przez caly mecz (Wzorowy pressing Puszczy przez niemal caly mecz) to kurwa w koncu ta bramke strzeli. Nasi kopacze w koncu oczywoscie stracili bramke i dopier owtedy troszke poszli pressingiem do przodu. KURWA – to sa zdaje sie inteligentni ludzie i nie potrzebuja zeby ktos im z boku podpowiadal takie proste rzeczy !!! Drugi gol to kompletne kuriozum – polowa druzyny przyglada sie jak Puszcza urzadza sobie rajd na lewej stronie … To wrecz niemozliwe ze Ci pilkarze sa zawodowcami. Nie chce z nich juz szydzic ale problem jest powazny – WSROD NICH NIE MA PRZYWODCY, oni sami nie wiedza jak maja grac na boisku. ZERO INTELIGENCJI BOISKOWEJ, woli zwyciestwa, wiary w siebie, oni nie beda dobrze grac poki do szatni nie wejdzie ktos kto im w glowie pouklada. Trener to jedno, ale mam nadzieje ze wzmianka Midzierskiego w wywiadzie odnosnie psychologa to prawda. Oby tak bylo ze ktos zatrudni wachowca bo nie jestem w stanie uwierzyc ze chlop ktory jest ograny jak na nasze warunki w ekklasie (Mokwa) czy ktos kto jest solidnym graczem 1 ligowym (Klemenz Midzierski Plizga) i kilku tych co pozostalo nie sa w stanie prosto kopna pilki.

  10. Avatar photo

    lukasz

    12 sierpnia 2017 at 13:12

    A po koncowym gwizdku widac kto ma jaja w tej druzynie … Ten co przyszedl do nas miesiac temu. I za to szacunek dla niego. Ale reszta ?

  11. Avatar photo

    hajna

    12 sierpnia 2017 at 14:07

    Jakoś nie widzę za co ta 5 dla tego drewna Nowaka 3 max Mączyński 2 Mokwa 2 za grę obronną 4 za konstruowanie akcji Kamiński 3 lepszy Klemens na tej pozycji dla Kamińskiego ława lub prawa obrona o ile wyrobi sie tam kondycyjnie.Jojko i dyrektor sportowy wypad z klubu pierwszy foruje drugi rok drewnoNowaka drugi za fatalne zakupy i brak przygotowania kondycyjnego po zaciągu do Gieksy smierdziela.

  12. Avatar photo

    tomek

    12 sierpnia 2017 at 15:10

    Trzeba wyjeba Ciamajde Cygana i motale natychmiast

  13. Avatar photo

    antyGrzyb

    12 sierpnia 2017 at 19:41

    Cała ta banda nie zasługuje na żadną ocene niż ZERO. A temu całemu niby trenerowi to tylko WPIERDOL. Cyganowi za barierki jak na Krakowskim Przedmieściu tez WPIERDOL PISOWSKIEJ KURWIE

  14. Avatar photo

    Greg

    12 sierpnia 2017 at 20:57

    Co wy pierdolicie Mandrysz juz robił nie jeden awans chop ma poukładane w głowie i doświadczenie
    Zejdźcie na ziemie Klopp przyjdzie do Gieksy tu trzeba motale wyjebac za 2 sezon nieudanych transferów
    Zawodnicy są marni nie maja umiejętności na awans i żadne ciśnienie tego nie zmieni nasza Gieksa jest średniakiem w tej śmiesznej lidze i awansu nie będzie trzeba dać spokojnie trenerowi pracować

  15. Avatar photo

    Mario1964

    12 sierpnia 2017 at 22:36

    Nowak 5 wez sie chopie ogarnij za te 2 cioty co wpuscił 😀 !!!! Abramowicz na bramke a tego ciamajde na ławe!!! Pozdro

  16. Avatar photo

    Berol

    13 sierpnia 2017 at 02:40

    tylko po ch… ta transmisja i znów wstyd na cały kraj my do tego kału juz przywyklismy ale po co znów robic polewe z tego klubu na cały kraj ,uszy w dół upokorzen ciag dalszy to sie w pale nie miesci…brak słów serio brak mi słów….

  17. Avatar photo

    Mecza

    13 sierpnia 2017 at 09:26

    Na tą chwilę wyklarował się drugi kandydat do spadku. Najlepiej aby wszystkie mecze grali na wyjeździe, tam są mniejsze oczekiwania i większa szansa na jakieś punkty. Ciekawe czy udźwigną presję walki o pozostanie.

  18. Avatar photo

    obiektywny

    13 sierpnia 2017 at 09:29

    Greg jak dasz Mandryszowi spokojnie pracować to przyzwolisz na jeszcze większą kompromitację klubu, ileż można dawać czasu i szansy. Człowieku my już od 10 lat budujemy ekipę na ekstraklasę.Przed nami wchodziły ekipy, które wcale nie miały mocnych drużyn może tylko Lubin. Czy ktoś myślał rok temu, że Sandecja wejdzie? Mandrysz właśnie ma za spokojnie i dlatego nawet sparingu nie wygrał ze słabymi klubami.

  19. Avatar photo

    lukasz

    13 sierpnia 2017 at 10:02

    obiektywny co Ty piszesz? Mandrysz mial czs? 1,5 miesiaca w klubie a Ty piszesz ze ona mial czas? Wywalcie go i potem zatrudnijcie nie wiem kogo i za miesiac znowu wypad bo hujowe wyniki. Eksperci od FM-a do kurwy nedzy. Popierdolilo juz niektorych, usiadz ochlon i przestan pierdolic. Widac ze jest hujnia ale jak zwolnisz trenera to myslsiz ze to cos da ? Kurwa gosciu na jakim swiecie Ty zyjesz i wszyscy ktorzy podzielacie taka opinie. To nie jest fabryka srubek. Zobacz najpierw prsonalnie jak to wyglada – slaby Yunis, slaby Kedziora, Gonzo widac ze wychodzi z mega dolka (oby) ale ataku praktycznie nie ma. Skrzydla (Prokic) niby jest wiatr ale efektu nie za wiele, no i obrona i pomoc – chaos i niepewnosc pilkarzy ktorzy wczesniej grali juz nawet poziom wyzej. Trzeba czasu, oby tylko sie utrzymali a drugiej szansy i tak im nie dam bo zmarnowali ja jakies 4 czy 5 lat temu…

  20. Avatar photo

    obiektywny

    13 sierpnia 2017 at 14:23

    Mandrysz ma takich piłkarzy jaki sobie sprowadził. 1,5 miesiąca to mało?, w innych klubach przebudowali całe drużyny i mieli tyle samo czasu więc o co Ci chodzi? Łukasz ochłoń, nie piszę nic o zwolnieniu trenera. Spokojnie pracować pozwolił właśnie Ciamajda i stąd taki efekt.

  21. Avatar photo

    tomek

    13 sierpnia 2017 at 15:12

    zwolnic Ciamajde

  22. Avatar photo

    MARCIN

    13 sierpnia 2017 at 16:53

    .. Dla mnie to jest też dziwne że taki np . Furtok nie ma gdzieś znajomości za granicą, jakichś starych znajomych żeby nam kogoś sensownego polecili. W dupie to ma czy co?

  23. Avatar photo

    Stefan

    13 sierpnia 2017 at 21:33

    Marcin ,z piłkarzy których oferowano GieKSie sprowadzono jedynie Plizge.Niestety Motala z Cyganem ,albo nie chcieli albo nie mają za co wziąść lepszych?a nazwiska były naprawdę konkretne .Szkoda zwlasza tych zagranicznych graczy bo z Polakami nic nie wyjdzie.S9

  24. Avatar photo

    Hanys

    13 sierpnia 2017 at 22:11

    Cała gra kopaczy z kontraktami GKS jest adekwatna do przywdziewanych przez nich szmat z pseudo herbem naszego ukochanego klubu. Chyba, że miłościwie nam panujący prezesina Cygan zmienił w przerwie ligowej barwy i herb (likwidując zieleń w barwach i herbie). Dlatego nie martwi mnie gra tych patałachów, tylko działania prezesiny i prazytencika Krup-ka który zmienia barwy i herb naszej ukochanej GKS-y.

  25. Avatar photo

    MARCIN

    14 sierpnia 2017 at 17:01

    Przydali by się nam tacy jak np; Augustyniak, Bonin, Łobodziński, Trochim tacy doświadczeni !

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Felietony Piłka nożna

#SzacunekDlaArbitra

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Jakoś tak się składa, że w swojej niemal 30-letniej „karierze” na GieKSie, gdy myślę o „skręconych” przez sędziów meczów na niekorzyść naszej drużyny – to do głowy przychodzą mi dwa spotkania… z Legią Warszawa.

Pierwszy, w 1996 roku, gdy katowiczanie do przerwy prowadzili przy Łazienkowskiej po golu Artura Adamusa, ale Legia ostatecznie wygrała 2:1. W bardzo kontrowersyjnych okolicznościach. Bramka Cezarego Kucharskiego padła po ewidentnym spalonym, a GieKSa nie dostała rzutu karnego za faul Piotra Mosóra na Janie Furtoku. Oprócz jedenastki zawodnik Legii powinien wylecieć z boiska. Decyzje niekorzystne dla GKS podejmował tego dnia sędzia Julian Pasek.

Możemy mieć pretensje do siebie, że nie pokaraliśmy Legii wcześniej, bo wiadomo było, że tego wyniku 1:0 nie dowieziemy do końca – pomstował trener GKS Piotr Piekarczyk.

– Sędzia pasek powinien dostać paska – wtórował mu Kazimierz Węgrzyn.

Drugie spotkanie to mecz z 2001 roku, również w Warszawie. Tam GKS przegrał 0:1. Po golu z rzutu karngo, podyktowanego za to, że Adam Majewski potknął się o własne nogi. Z drugiej strony Maciej Murawski sfaulował Krzysztofa Gajtkowskiego w polu karnym, ale jedenastki Ryszard Wójcik nie podyktował. I choć faul był ewidentny, to Gajtek dostał drugą żółtą za symulowanie i wyleciał z boiska.

Oba te mecze zostały tak ordynarnie skręcone, że naprawdę rzadko się to spotyka. Ale to tylko taki historyczny wstęp. W tamtych czasach nie było VAR-u. Gdyby wówczas ta technologia obowiązywała – GKS prawdopodobnie wygrałby oba te mecz. No chyba, że sędziowałby sędzia Sylwestrzak.

Ciągle trudno przejść obojętnie obok piątkowego meczu, choć mam nadzieję, że trener i drużyna już wyrzucili z głowy to spotkanie i skupiają się na meczu z Arką. Ja jednak muszę wrócić do tego, bo wzburzenie pozostaje żywe. Już nie dlatego, że stało się, jak się stało. Tylko dlatego, że taki Sylwestrzak nie poniesie żadnych konsekwencji i wszystko zostanie zamiecione pod dywan.

W każdym programie, w każdym magazynie prześwietlono sytuacje z meczu. Dodatkowo nałożyły się na to sędziowskie błędy z innych spotkań w tej kolejce. I naprawdę trudno uwierzyć, że w dobie VAR, takie byki są ciągle popełniane.

Adam Lyczmański przed rundą mówił o kolejnych, nowych już pierdyliardowych wytycznych odnośnie zagrania ręką. I co? I g…no. Ciągle sędziowie gwiżdżą jak chcą – nomen omen arbitralnie podchodzą do sprawy. Tu gwizdnie jakąś dziwną rękę po główce Bergiera, tu nie podyktuje ewidentnego karnego dla Jagiellonii. No i u nas, Kun – spryciula – tak niby chowa rękę, że intencjonalnie blokuje łokciem strzał. Ale żeby było, że niby cofa. Nie ma karnego.

Dodam tylko, że ta sytuacja miała miejsce bardzo krótko przed tym, jak Legia strzeliła gola…

Nad Szkurinem nie będę się już dłużej rozwodził. Zdania są podzielone, ale raczej przeważa opinia, że karnego nie powinno być. Ja tam widzę, że Tobiasz lewą ręką popycha Ilję i w dynamicznej sytuacji wytrąca go z biegu. Ale rozumiem argumenty drugiej strony.

No dobra, karny, nie karny – sędzia popełnił jeden lub dwa błędy, zdarza się. VAR powinien go zawołać, przynajmniej do tej ręki. Nie zawołał.

Natomiast ta sytuacja z Pankovem i Nowakiem to jest przecież przepotężny skandal, który prawdopodobnie zaraz ucichnie. Bo pokrzywdzonym zespołem jest tylko GieKSa. A przecież ten błąd jest naprawdę tak wielkiej rangi, jak brak czerwonej kartki w meczu Górnik – Jagiellonia. Ale pamiętamy co było wtedy – zaraz po meczu wielkie oburzenie, hurr durr, Frankowski tłumaczący się przed kamerą i wywalony na zbitą buzię przez Marcina Szulca. Choć i tak Frankowski wkrótce cichaczem wrócił. Szybko.

Natomiast tutaj? Cisza. A prześledźmy jeszcze raz, co tam się wydarzyło.

Bo tak, jak mówię. Błędy wynikające z niejasności interpretacji, miękkości faulu (tak jak niby ze Szkurinem) – jestem w stanie zrozumieć. Taka trochę jest piłka – nieewidentna, choć w przypadku rąk, to mam wrażenie, że te przepisy raz po raz zmienia jakieś kółko pijaków na rauszu. A potem i tak nikt nie egzekwuje wytycznych.

Czyli Pankov wjeżdża w nogi Nowaka. Z impetem, wyprostowaną nogą, korkami. Na złamanie nogi. Bandyckie wejście. I znów powiem – gdyby nie było VAR, powiedziałbym – trudno, sędzia nie widział dokładnie.

Tyle że Sylwestrzak podbiegł do monitora i mógł spokojnie, na obrazku, kilka razy zobaczyć, co tam się wydarzyło. Mógł zobaczyć, jak wygląda szkoleniowy faul na poważną kontuzję. Jak wygląda szkoleniowy faul na czerwoną kartkę, który powinien być pokazywany na kursach sędziowskich.

I nie zmienił swojej decyzji. Utrzymał wycenienie tego wejścia na żółtą kartkę.

Szczerze mówiąc, to się nie mieści w głowie. I naprawdę tego nie można w żaden sposób zrozumieć. Niestety – powtórzę – wtórował mu Kamil Kosowski, co jeszcze bardziej zwiększyło rangę absurdu tej sytuacji (w Lidze+Extra Kosa już nie był taki hardy w swojej pierwotnej wersji). Adam Lyczmański uznał tę sytuację za oczywistą czerwień. No ale ostatecznie nikt nie pochylił się nad tym, że jakkolwiek brak czerwonej kartki w pierwszym momencie to był błąd, ale brak zmiany decyzji po VAR-ze to po prostu jeden wielki skandal i kompromitacja sędziego.

Niektórzy próbowali to jakoś głupio tłumaczyć, że Pankov podwinął nogę w ostatniej chwili. Nie – w ostatniej chwili to nogi podwinął Nowak. Bo gdy zobaczył, że wpierdala się na niego z całą petą lokomotywa, to instynktownie próbował zrobić wszystko, żeby uniknąć czołowego zderzenia. Dobrze powiedział Paweł Paczul w Lidze Minus, że te teorie o podwinięciu nogi przez Pankova, to trochę jakby samochód przypierdzielił w ścianę, a kierowca potem pokazywał na zgnieciony przód i mówił „ale przecież hamowałem”.

No i tak to się kula w tej naszej kopanej. Z jednej strony sędziowie raz lepiej sędziują, raz gorzej, ale szkoda, że choć sprawa z błędami z piątkowego meczu stała się medialna, to i tak wszyscy o niej zapomną, a Sylwestrzak dalej sobie będzie sędziował w najlepsze.

A mecz ten zapisze kolejny rozdział w historii sędziowie przeciw GKS w potyczkach z Legią.

Kontynuuj czytanie

Felietony

Duma i wściekłość

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Zdania po wczorajszym meczu były raczej zgodne. Z gry GKS wszyscy byli zadowoleni, ale pozostawał niedosyt, że nie udało się tego spotkania wygrać. Katowiczanie znów zaprezentowali się dynamicznie, bardzo walecznie, pokazali też swoje atuty piłkarskie. Zabrakło „tego czegoś”, co dałoby naszemu zespołowi trzy punkty.

Przed meczami z Widzewem – patrząc na formę naszych nadchodzących rywali – wymyśliłem sobie zestaw punktów i moje ustosunkowanie do nich. Mieliśmy się bowiem zmierzyć z rywalami, którzy są w różnego rodzaju rozsypce – Widzew ze zbieraniną gwiazd i trenerem stand-uperem, gadającym takie banialuki na coraz to kolejnych konferencjach, że szkoda gadać. Oraz Legią, pogrążaną w kryzysie, której kibice krzyczą, że jak Legia spadnie, to ich „zajebią”. Tak więc ten zestaw punktów wyglądał następująco: „2 – chujowe minimum, 3 – minimum, 4 – dobrze, 6 – idealnie”.

Przy okazji wybaczcie, że dziś nie będę wykropkowywał przekleństw, ale im dalej od meczu, to zamiast się uspokajać, coraz się bardziej wkurwiam. Ale o tym później.

Wracając do punktów. Trochę słabo by to wyglądało, gdybyśmy z tą zbieraniną z Łodzi i zdołowaną Legią zdobyli jedno czy dwa oczka. Ale po Widzewie były już trzy, więc to minimum zostało wykonane. To nie oznaczało jednak, że gdybyśmy przegrali z Legią, byłbym zadowolony. Jednak musimy zdawać sobie sprawę, że wszystkich meczów wygrać się nie da. Więc jeśli nie da się – to przynajmniej zremisujmy po dobrej grze. A to miało miejsce wczoraj. Więc wyszedł moduł „4 punkty – dobrze”.

Oczywiście ta moja tabelka punktów odnosiła się TYLKO do dorobku punktowego. On się zgadza – i to jest super. Bo jakbym miał spojrzeć na samą postawę zawodników – to już bym powiedział, że było znakomicie. O meczu z Widzewem pisałem. Jeśli chodzi o Legię, to naprawdę nasz zespół znów spisał się bardzo dobrze. Obawiałem się, czy po aż tak „wojennym” meczu jak z Widzewem, katowiczanie będą potrafili na tej samej intensywności z Legią zagrać. Okazało się, że potrafią, więc surowe mięso jak widać jest najlepszej jakości. Do tego widać, że piłkarsko nasz zespół naprawdę ma swoją jakość, próbuje tę piłkę rozgrywać, przesuwa akcje do przodu, gramy krótko, a czasem długo (i celnie!). Brakuje czasem trochę ogarnięcia z przodu, jakiegoś dobrego rozwiązania. Eman Marković hasa na skrzydle, ale mógłby lepiej czasem dograć. Wierzę jednak, że ta efektywność w ofensywie przyjdzie, bo przyjść musi. Nie da się grać idealnie i błędy zawsze będą. I mimo, że właśnie wymieniam tu Emana w kontekście rozwiązywania sytuacji, to i tak uważam, że jego zmiany były bardzo dobre.

GieKSa trochę dała pograć Legii w pierwszej połowie. Z naciskiem na „trochę”. Legioniści też byli dynamiczni i waleczni, jakby naprawdę chcieli wyjść z tego swojego kryzysu. Więc podchodzili pod to nasze pole karne, raz kapitalnie interweniował Rafał Strączek po strzale głową Kuna. Ale nawet i tu – mimo, że przed przerwą było trochę gorzej z naszym pressingiem – GKS z samej gry miał więcej niż w pierwszej połowie meczu z Widzewem. Po przerwie Legia nie miała już praktycznie nic. Defensywne działania GKS zaczynają się już daleko od naszego pola karnego i Legia w dużej mierze została zneutralizowana. Co prawda był krótki moment chaosu w okolicach 70. minuty, ale z grubsza, cała ta połowa była bardzo dobra.

Musimy ten remis cenić też z innego powodu. GieKSa ten mecz przegrywała i wcale nie było oczywiste, że doprowadzimy do wyrównania. Sam gol – to błędy po naszej stronie, ale też trzeba docenić piękną akcję Legii. Poklepali i rozegrali to kapitalnie. Końcowa faza to wiadomo – dośrodkowanie i dał się Lukas Klemenz wyprzedzić małemu Biczachczjanowi, co raczej nie powinno mieć miejsca. Czy Strączek miał szansę odbić tę piłkę? Oczywiście, że miał, bo przecież widać, że próbował trafić dłonią w piłkę, ale nie trafił. Nie wiem, czy to błąd, ale kompletnie się tu golkipera nie czepiam. Było blisko, czas reakcji krótki, więc myślę, że w takiej sytuacji jak piłka przysłowiowo „śmiga koło ucha”, czyli dłoni, to jest w tym też element bramkarskiego szczęścia.

No ale do 45. minuty było 0:1 i na przerwę mogliśmy schodzić na debecie. Tymczasem Bartek Nowak i Borja Galan zrobili coś, co odmieniło losy tego meczu, a bramka miała znaczenie nie tylko wynikowe. Dając takiego „pancza”, jak mówi trener Igor Jovicević, siadło Legii na morale na całą drugą połowę. I Legia już nie była tą samą drużyną, o czym po meczu mówili trener Marek Papszun i Bartosz Kapustka. Gol był na wagę złota.

W tym sezonie to nam strzelano bramki do szatni. Swego czasu przez wiele meczów – co mecz. Wyliczaliśmy to, bo było to irytujące. Sytuacja jednak się zmieniła. My już tych goli do szatni nie tracimy, a na domiar dobrego – sami je strzelamy. I tak było i z Widzewem, i z Legią. Na przerwy dwóch ostatnich meczów schodziliśmy w wyśmienitych nastrojach.

Znów swoje zrobiły stałe fragmenty gry. Znów fenomenalnie wykonuje je Bartosz Nowak. Zawodnik ma fenomenalne liczby w tej rundzie. Brał udział przy każdej z czterech bramek. Jedną zdobył, a trzy razy tak bił rzuty rożne czy wolne, że koledzy zdobywali bramki. Absolutnie fenomenalne. I choć ja bym powiedział, że Bartek chce czasem coś zrobić… za ładnie, za elegancko i nie zawsze to wyjdzie, to stwierdzam, że… może, bo to nasz wybitny zawodnik.

Przejdźmy do spraw mniej przyjemnych i już chyba domyślacie się, o co chodzi. Przyznam szczerze, że sam jestem bardzo ostrożny w ocenianiu decyzji arbitrów – ostrożny w tym sensie, że chyba mam już tyle lat, że jak czarne jest czarne, to nie udaję, że jest białe. Oczywiście będąc kibicem mojego klubu wiadomo, że mam ulgę, gdy sędzia podjął błędną decyzję na korzyść mojej drużyny. Taki to już kibicowski szowinizm. Ale nie będę udawał czy ściemniał, że tego błędu nie popełnił. Miałem swoje zdanie na temat pewnych derbów Trójmiasta i decyzji sędziego w końcówce. Ale wyszło jak wyszło – i bardzo szczęśliwie dla nas.

W ekstraklasie de facto przez te półtora sezonu nie miałem jakichś uwag do sędziów. W naszych meczach wielkich kontrowersji nie było. Nie przypominam sobie meczu, w którym mogliśmy mieć pretensje. Raczej kontrowersje, które się przewijały w przestrzeni medialnej, dotyczyły decyzji sędziów na naszą korzyść. Pamiętamy gol N’Diaya z meczu z Motorem w poprzednim sezonie (tam faktycznie chyba powinien być uznany) czy wyrównująca bramka dla Radomiaka w obecnym.

Ale to co się odjebało wczoraj, to już było po prostu słabe. Ze stadionu tego aż tak nie widziałem, ale później oglądając sobie powtórki, złość zaczęła narastać. I dziś rano zamiast wstać spokojniejszym – było wręcz przeciwnie.

Trzy sytuacje. Pierwsza to łokieć Patryka Kuna przy próbie dośrodkowania Marcina Wasielewskiego. Sytuacja nietypowa i można ją różnie rozpatrywać. Przede wszystkim łokieć wystaje zdecydowanie poza obrys sylwetki Kuna, a zawodnik obraca się w taki sposób, że tę rękę wykorzystuje do zablokowania piłki. Wydaje się, że intencjonalnie. I osiągnął z tego korzyć.

Druga to sytuacja Tobiasza z Ilją. Przecież bramkarz centralnie lewą ręką popycha napastnika w plecy, gdy ten jest przed pustą bramką. Jeszcze na szybko puszczając powtórkę na meczu mogłem się zgodzić z komentatorami, że jest to „za miękkie” na karnego. Ale wygląda na to, że Kacper przeszkodził ewidentnie Ilji w zdobyciu gola.

O ile jednak te dwie sytuacje można jeszcze rozpatrywać interpretacyjnie, choć dziwi mnie, że sędzia nie podchodził do monitora, to jest jeszcze trzecia sytuacja. I tutaj uważam, że to jest kompletny skandal. Pankov niemal łamie nogi Nowakowi, sędzia jeszcze ogląda tę sytuację na VAR-ze i utrzymuje żółtą kartkę.

Powtórzmy to jeszcze raz – Pankov WPIERDALA się prostą nogą i korkami w nogi Nowaka i grozi naszemu pomocnikowi poważną kontuzją. I teraz komentatorzy Kamil Kosowski i Adam Marchliński wili się, żeby zawodnika Legii tłumaczyć – że podwinął nogę w ostatniej chwili. I bardzo chwalili sędziego za utrzymanie w mocy kartki żółtej. Przecież to jest niepojęte. Nawet jeśli Pankov minimalnie ugiął nogę w ostatniej chwili to zrobił to i tak zdecydowanie za późno. To jest tak ewidentna czerwona kartka, że tu nawet nie ma co dyskutować. I naprawdę śmiem twierdzić, że jeśli ktokolwiek bezstronny uważa, że żółta kartka to dobra decyzja – to świadomie lub nie, ale faworyzuje Legię.

Powiem tak, bo idealnie napisał Mariusz Polak na Twitterze: „Ciekawy mecz w Katowicach. Coś mi podpowiada, że większość kibiców w Polsce trzyma kciuki za gospodarzami, a większość dziennikarzy sportowych za gośćmi”.

Nic dodać, nic ująć. Daleki jestem od teorii spiskowych, ale nie zdziwię się, jak zaraz zacznie wyciąganie Legii za uszy ze strefy spadkowej. GieKSie wczoraj należał się z tych dwóch sytuacji przynajmniej jeden rzut karny. A czerwona kartka dla Pankova jest bezdyskusyjna. Niepokazanie jej, to było przyzwolenie na boiskowy bandytyzm.

Szkoda tego meczu, bo naprawdę można go było wygrać. W pewnym sensie przełamaliśmy fatum, w końcu nie przegraliśmy z Legią, która nam nie leżała w końcówce lat 90. i na początku lat 2000, nie leżała nam i teraz. W końcu w całości zagraliśmy mecz, jak równy z równym. Zabrakło tylko kropki nad i.

Miło, że przyczyniliśmy się do pobicia przez Legię niechlubnego rekordu 12 meczów z rzędu bez zwycięstwa w lidze. GKS kiedyś był często klubem na przełamanie dla innych. Teraz to już nie ma miejsca.

Katowiczanie dalej idą łeb w łeb z poprzednim sezonem, a konkretniej – z początkiem roku. Rok temu też w pierwszych trzech meczach wiosny mieliśmy 7 punktów. Tyle że rok temu trzeci mecz to była wojna, ale mało piłki z Piastem u siebie, a teraz wojna, z dobrą piłkarską kwestią.

Możemy być dumni z piłkarzy, spisali się na medal. Mamy piękną drużynę. Kibice też wczoraj zaprezentowali się kapitalnie – komplet, wspaniały doping, wszyscy nakręceni. Kolorytu oczywiście dodał wypełniony sektor gości i kibice Legii, którzy również świetnie dopingowali. To było kolejne piłkarskie święto na Nowej Bukowej.

Czekamy na Arkę. Wracamy do miejsca wielkiego triumfu. To jest historia, piękna historia. Ale teraz czas napisać kolejny jej rozdział.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna Wywiady

Czerwiński: To my graliśmy lepiej

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Po zremisowanym meczu z Legią porozmawialiśmy z Alanem Czerwińskim o atmosferze w klubie i na murawie, kontrowersjach sędziowskich, a także jego roli w szatni. Nie zabrakło również pytania o ulubionego krepla, a po odpowiedzi zapraszamy do lektury.

Ostatnie dwa mecze to twoje dwa udane strzały. Do trzech razy sztuka?
Alan Czerwiński: Mam taką nadzieję, dobrze się z przodu odnajduję. Szkoda, że obydwa strzały były na lewej nodze i nie mogłem pokazać mojej prawej, która jest dużo dokładniejsza. Naprawdę szkoda, że dzisiaj ta bramka nie wpadła, bo byłaby takim stemplem. To był idealny mecz na takiego gola, bo to byłoby po prostu piękne trafienie i szkoda, że nie wpadło.

Grałeś kilka meczów z dolegliwościami. Już wszystko w porządku?
Tak, dochodzę do siebie i jest coraz lepiej. W mojej głowie tak naprawdę nie ma tego urazu. Gdybym wychodził na mecz zastanawiając się, czy wszystko jest okej, miałbym spory problem. Dużo pracuję mentalnie nad przygotowaniami do meczu. W myślach nie mam żadnego urazu, nie kalkuluję nic, gram na 100% i to jest dla mnie najważniejsze w przygotowaniach. Gdy gram na 100%, mogę pokazać wszystkie umiejętności i to, co mam najlepsze.

Za twojego poprzedniego pobytu w Katowicach Legia walczyła w Lidze Mistrzów, a teraz drży o utrzymanie. To zmieniło podejście do tych spotkań?
Mecz z Legią zawsze wzbudza większe emocje wśród zawodników i kibiców. Atmosfera dzisiaj była… no fantastyczna. Nie ma co ukrywać, u nas kibice są tym dwunastym zawodnikiem. W poprzednim meczu żyli tym meczem, tak samo dzisiaj. Bardzo fajnie grać dla nich i zostawiać zdrowie dla kibiców, bardzo za to dziękujemy i to doceniamy. Co do Legii, są w fazie przebudowy, ale dalej mają dobrych zawodników i trochę jakości.

Ale tylko trochę?
Myślę, że to my dzisiaj graliśmy lepiej. Zasłużyliśmy na trzy punkty, taka jest moja opinia. Szanujemy ten remis i jeden punkt, ale staraliśmy się, a kibice też to myślę widzieli – nie grać na remis i powalczyć o trzy punkty. Walczyliśmy do końca, stworzyliśmy kilka sytuacji i zabrakło jedynie centymetrów.

Lukas Klemenz ostatnio powiedział piękne słowa, że zaangażowania i takiej zgranej ekipy nie da się po prostu kupić.
Charakterologicznie jest to świetnie dobrane. Trener sobie to układa i to się dobrze zazębia. Mam nadzieję, że będziemy to trzymać, bo przed nami trudne mecze. Będziemy potrzebować wsparcia kibiców jak dzisiaj, czy tydzień temu z Widzewem. To nas niesie i razem możemy walczyć w każdym meczu o punkty.

Kogo nie spytać, wyróżni Alana Czerwińskiego jako tego, który coś potrafi powiedzieć w szatni.
Generalnie staram się nie mówić za dużo, rozluźniać atmosferę. Nie jestem spiętym zawodnikiem, ale nie boję się wygłaszać swojego zdania. Zawsze chcę pomóc młodym chłopakom, ze starszymi zawodnikami mam dobre relacje. Po prostu nie boję się powiedzieć swojego zdania, w piłce przeżyłem już bardzo dużo. Zagrałem wiele poważnych meczów o sporym ciśnieniu, w Lidze Europy czy Konferencji. Jeden błąd waży tam bardzo dużo. Nie boję się wypowiadać, oczywiście słucham też innych chłopaków – wymieniamy się poglądami i to jest fajne. Nie zamykam się na ich zdanie, a oni na moje. Doskonale to wszystko funkcjonuje. Jeżeli chodzi o odzywanie się w szatni, bardzo to lubię. Rozluźniam atmosferę, żartem czy też dobrym słowem do naszej kochanej młodzieży.

Masz jakieś sposoby na kontrowersyjne decyzje sędziego, czy już się po prostu tym nie przejmujesz?
Totalnie nie, na mnie to już nie wpływa. Dostałem żółtą kartkę i musiałem grać ostrożnie, bo czasem to przypadek decyduje o tym, czy obejrzysz drugi kartonik. Kontrowersje sędziowskie? Pewnie jakieś były, tak mi się wydaje. Wydaje mi się, że nawet mogliśmy dostać rzut karny?

Można było dopatrzeć się nawet trzech potencjalnych jedenastek.
No to naprawdę szkoda, taki karny by nam dzisiaj bardzo pomógł. W tej szesnastce się kotłowało, a to z kolei świadczy o tym, że dochodziliśmy do sytuacji. Legia miała dzisiaj z nami problem.

Było widać przy jednej z ostatnich akcji, że instynktownie chciałeś odpychać rywala, a później cofnąłeś ręce.
Tak, tak. Wyszedłem bardzo wysoko, on sobie dzióbnął tę piłkę. W pierwszym odruchu normalnie bym akcję od razu kasował, bo wolę dostać żółtą kartkę. W ostatnim momencie, naprawdę ostatnim, zaświeciła mi się lampka i odsunąłem ręce. Przybiłem sobie brawo za tę decyzję, bo czerwona kartka mogłaby zupełnie zmienić oblicze meczu w samej końcówce.

Końcówki na Arenie Katowice faktycznie należą do was, łapiecie flow z kibicami. Mocniejszy doping to lepsza akcja i odwrotnie.
Dokładnie tak, w meczu z Widzewem to bardzo mocno odczułem. Jeden z nas zrobił wślizg, trybuny się jeszcze bardziej ożywiły i to nas dalej napędzało. Dawno nie miałem tak, by kibice żyli z drużyną, a drużyna z kibicami. Mega mi się to podoba, to naprawdę pomaga.

Jak radzą sobie nowi zawodnicy?
System nie jest najłatwiejszy, ale mamy taką drużynę, że od razu czują się bardzo dobrze. Jesteśmy otwarci. Kiedyś nie widziałem takich rzeczy, gdy przychodził nowy zawodnik, jak mu pomóc czy doradzić. Teraz staramy się, ja się staram, być bardzo dobrym kolegą. Służyć żartem, pomocą, żeby jak najszybciej się odnaleźli i dobrze czuli. Całej drużynie to wychodzi na dobre, że szybko się wkomponowują. Warunek jest jeden: będziesz się czuł dobrze, jeśli dasz z siebie 100%. Jeśli nie dasz z siebie wszystkiego, będziesz się tu czuł źle i tyle.

Tłusty czwartek za nami, jaki twój ulubiony pączek? Lukier czy cukier puder?
Zdecydowanie lukier. Ulubiony z czekoladą, jadłem z moją córką. Ja sobie takiego sprawiłem i jej też takiego przywiozłem, bardzo takie lubi. Polany czekoladą i z czekoladą w środku, nie odmówiłem sobie (śmiech).

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga