Piłka nożna
Noty i opisy po sobotnim meczu
GKS Katowice miał świetny i fatalny moment między 19., a 27. minutą. Strzelił w tym czasie dwie bramki, a zaraz potem dwie stracił. Niektórzy zawodnicy pokazali się z dobrej strony, inni wręcz przeciwnie. Dlatego wynik remisowy. Przeczytajcie, jak zagrali w derbach zawodnicy GieKSy.
Łukasz Budziłek – 5
Pożegnanie z Bukową nie wypadło okazale. Trzy puszczone bramki, z czego ta z rzutu rożnego na pewno obciąża konto bramkarza. Jakichś super groźnych sytuacji nie wybronił. To był ostatni mecz Łukasza na Bukowej – dzięki za wszystko! Zawodnik wybronił nam masę meczów i mimo krótkiego pobytu (półtora sezonu) wpisał się pozytywnie w historię bramkarzy GKS Katowice. Symptomatuczne jest to, że nikt nie ma mu za złe odejścia do Legii. To też jest ewenement. Powodzenia!
Dominik Sadzawicki – 4
Trafiliśmy z typem tego zawodnika na ten mecz. Próbował sporo, ale niewiele mu wychodziło. Chciał się udzielać w ofensywie, ale brakuje chyba nieco ogrania. Bardzo przeciętnie, no i fatalne zachowanie przy pierwszej bramce dla rywali, kiedy zamiast pilnować Docekala – stanął.
Mateusz Kamiński – 5
Trochę dziwne zachowanie przy trzeciej bramce dla tyszan – nie wiadomo, czy to była pułapka ofsajdowa czy próba dobiegnięcia do rywala, faktem jest, że za sobą zostawił kompletnie niepilnowanego przeciwnika, który wyszedł sam na sam i strzelił bramkę. Poza tym średnio.
Adrian Napierała – 6
Powrót do składu i średni mecz. Zawodnik niczego poważnego nie zawalił, czasem brakowało nieco pewności. Ogólnie jak na tak długi okres czasu bez gry nie było najgorzej.
Rafał Pietrzak – 5
Absolutnie przeciętny występ. Raczej nic wielkiego nie zawalił, być może przy pierwszej bramce dla rywali mógł lepiej blokować, ale do rywala podchodził na radar.
Alan Czerwiński – 7
Dobry pomysł trenera Moskala na postawienie na Alana w pomocy (co też przewidzieliśmy). Zawodnik był w pierwszej połowie aktywny, starał się bardzo coś zdziałać w ofensywie, no i strzelił bramkę – pierwszą w barwach GieKSy. W drugiej połowie mniej widoczny, ale świetna centra na głowę Wróbla, po którym ten strzelił bramkę. Pytanie, czy przy golu dla tyszan z rzutu rożnego nie powinien stać przy krótkim słupku i go pilnować. Alan naglę tam… zniknął.
Kamil Cholerzyński – 6,5
Niespodziewana, ale co tu dużo mówić – piękna bramka. Sam Kamil chyba był zaskoczony. Aktywny, z różnym efektem, dobre rozprowadzenie akcji także przy drugiej bramce. Było dużo lepiej niż w poprzednich meczach, choć sama gra nie wywoływała jakichś zachwytów, to jednak liczą się efekty.
Sławomir Duda – 4
Beznamiętny występ pomocnika, dobrze rozprowaidził akcję na 3:3. Generalnie jednak w tym dość szalonym meczu był jedną z najmniej widocznych postaci.
Rafał Figiel – 4
Przeciętny występ zawodnika. O ile w meczu z Niecieczą przez moment błyszczał, tak teraz nic konkretnego z jego gry nie było. Równie bezbarwnie co Duda.
Krzysztof Wołkowicz – 7
Bardzo dobra pierwsza połowa, zawodnik aktywny na skrzydle i przede wszystkim skuteczny. Kapitalny rajd i minięcie trzech zawodników, po czym asysta do Cholerzyńskiego. Chwilę później znów udany drybling i kolejna asysta. Zawodnik ostatnio popisuje się świetnymi centrami w pole karne – prosto na głowę partnera – tak było w Olsztynie i wczoraj. W drugiej połowie mocno przygasł. Nie służy mu gra na prawej stronie – to typowy lewy pomocnik.
Michał Zieliński – 3
Bardzo słaby mecz. Zawodnik niewidoczny, nic mu nie wychodziło. Kompletnie bezproduktywny. Z jednym czy dwoma zrywami, kiedy to pokazał naprawdę świetną szybkość. Ale to za mało na grę na tym poziomie.
Tomasz Wróbel (grał od 67. minuty) – niesklas.
Wszedł na boisko i spisał się dobrze. Zapoczątkował akcję bramkową (trzeci gol) i sam ją wykończył precyzyjnym strzałem. Dużo jakości. Zawodnik jak chce, to potrafi grać dobrze.
Paweł Szołtys (grał od 72. minuty) – niesklas.
Debiut na Bukowej. Trochę bojaźliwy, taki niepewny. Starał się uczestniczyć w grze, nawet cofał się do defensywy, ale tak jakby brakowało piłkarskiej siły przebicia. Spokojnie, chłopak ma jeszcze czas.
Kamil Bętkowski (grał od 87. minuty) – niesklas.
Ten za to pokazał się z dość przebojowej strony i raz wdarł się na szybkości w pole karne i prawie strzelił gola. Widać, że chce się pokazać nawet w kilka minut – brawo!
Piłka nożna
Potencjalni rywale w Lidze Konferencji
Dziś o 14:00 w szwajcarskim Nyonie odbędzie się losowanie drugiej rundy kwalifikacyjnej Ligi Konferencji. Własnie poznaliśmy sześciu potencjalnych rywali GKS Katowice.
GieKSa została przydzielona do grupy 5, w której jest rozstawiona. Na tym etapie wylosować możemy jeden z poniższych klubów: FK Panevėžys (Litwa), przegranego z pary pierwszej rundy kwalifikacyjnej Ligi Europy HNK Hajduk Split (Chorwacja) – MŠK Žilina (Słowacja), ŁNZ Cherkasy (Ukraina), Zimbru Kiszyniów (Mołdawia) lub Auda Ķekava (Łotwa).
ŁNZ Czeraksy swoje mecze ma rozgrywać na stadionie Wisły Płock.
Mecze drugiej rundy kwalifikacyjnej zostaną rozegrane w czwartki – 23 i 30 lipca.
Piłka nożna
Hajduk lub Żilina rywalem GieKSy
GKS Katowice w II rundzie eliminacji Ligi Konferencji trafił na przegranego z pary I rundy eliminacji Ligi Europy – Hajduk Split/MSK Żilina.
Mecze tej rundy odbędą się 23 i 30 lipca.
Pierwsze spotkanie GieKSa rozegra na wyjeździe.
W zakończonym sezonie Hajduk zajął drugie miejsce w lidze chorwackiej z dorobkiem 68 punktów w 36 meczach, na który złożyło się 20 zwycięstw, 8 remisów i 8 porażek (bramki: 61-36)
MSK Żilina natomiast zajęła w lidze słowackiej miejsce czwarte, zdobywając 52 punkty w 32 meczach – 15 zwycięstw, 7 remisów i 10 porażek (bramki: 59-41). Zespół zdobył również Puchar Słowacji w finale pokonując Koszyce 3:1.
Felietony Piłka nożna
GieKSa bawi się w Opalenicy
No i panie, dwie kolejki Mundialu za nami, a nawet i kawałek trzeciej. Oczy całego świata zwrócone są na Amerykę, gdzie rywalizują ci najlepsi, średni, słabi i beznadziejny. Brylują jak na razie największe gwiazdy światowego futbolu. Mbappe, Haaland, Kane (w pierwszym meczu), Vini. Oni pokazują, że naprawdę są najlepsi. Dowożą. I zapowiadają już od początku, że te mistrzostwa będą ich. Nawet ten nieszczęsny Cristiano po pierwszym bardzo słabym meczu, w drugim już swojego gola strzelił i zagrał bardzo dobrze. Świetnie spisuje się Francja, Argentyna czy Norwegia. Naprawdę dają radę Niemcy z Denisem Undavem. Rzeczona Portugalia i Hiszpania po wtopach w pierwszych spotkaniach dały dalej pokaz siły. Świetnie spisuje się Japonia, która naprawdę może zajść daleko.
Nie brakuje też wielkich rozczarowań. Na przykład zawsze niegroźny Urugwaj, takim jest i tym razem. Od kilku dekad to przerost formy nad treścią, podobnie jak postać Marcelo Bielsy, który chyba zjada swój własny ogon. Miał podymić Ekwador, ale tak naprawdę już dziś z hukiem może zakończyć się jego przygoda, chyba że sprawią sensację z Niemcami. Skompromitowali się Czesi. Dała ciała Korea, która czeka na rozstrzygnięcia innych grup i dozę szczęścia.
Odrodziło się niespodziewanie RPA, które przecież grało fatalnie w pierwszych dwóch meczach, a z Koreą właśnie zaprezentowali się z bardzo dobrej strony i nie z trzeciego, a z drugiego miejsca awansowali do dalszych gier. Mamy też te maskotki, ale jak się okazuje nie jako dostarczycieli punktów. Curaçao potrafiło zdobyć punkt z Ekwadorem, ale furorę zrobiła Republika Zielonego Przylądka, która zremisowała z dwoma byłymi mistrzami świata, w tym z Urugwajem po naprawdę spektakularnej grze. Mamy Ghanę, która co prawda gra lekki antyfutbol, ale cztery punkty już zainkasowała.
„Nasi” z ekstraklasy nie notują dobrego turnieju. Amir Al-Ammari i Hussein Ali zaliczyli solidne wtopy. Paulsen z Lechii nie grał, ale jego Nowa Zelandia też jest na wylocie z turnieju, choć sprawiła niespodziankę remisem z Iranem. Kapuadi cieszył się z remisu z ekipą CR7, ale z Kolumbią jego DR Konga zagrało beznamiętnie i przegrało. Samed Bażdar za to zaliczył kawałek meczu z Kanadą, a jego Bośnia awansowała do fazy pucharowej. Cały czas żałuję, że kontuzję odniósł Ali i nie wspomaga Iranu, a przecież w takim meczu jak z Belgią i grze w przewadze byłby jak znalazł dla tej zmagającej się z wieloma przeciwnościami reprezentacji.
To wszystko dzieje się dobrych kilka tysięcy kilometrów stąd. Kilkaset kilometrów od Katowic natomiast mają miejsce również wydarzenia bardzo ważne. GKS Katowice przebywa obecnie na zgrupowaniu w Opalenicy i dzisiaj właśnie rozegrał swój pierwszy mecz sparingowy.
Przyznam szczerze, że coś mało mi tej piłki najwidoczniej. Na ten moment obejrzałem wszystkie mecze Mundialu. Łatwe to nie jest, zwłaszcza jeśli chodzi o pojedynki o piątej czy szóstej rano. Nieraz oko leciało. Nieraz zaczynało mi się coś śnić niemal mając otwarte oczy. Ich zamknięcie na kilka sekund to było potężne ryzyko przeoczenia. Ale wytrwałem. I oby udało się dociągnąć to do końca, bo Mundial to wyjątkowa impreza.
No ale ileż można czekać do wieczora, do kolejnych meczów. Akurat sobie buszowałem po YouTubie i zobaczyłem, że zaraz zaczyna się transmisja LIVE ze sparingu ze Świtem Szczecin. Idealnie. W końcu będzie można pooglądać piłeczkę w jeszcze lepszym wydaniu niż ta od Infantino.
I jak się okazało, niekoniecznie jest to żart. Oglądanie tego meczu kontrolnego to była istna przyjemność. Polot, z jakim grała GieKSa, ten luz, ten ciąg na bramkę był naprawdę imponujący. Raz po raz nasz zespół stwarzał sobie sytuacje i zamieniał je na gole. Ale jakie to były bramki, jakaż to była uroda! Bartek Wolski zabawił się w Bartka Wolskiego i w swoim stylu zdobył gola z 16 metrów. Borja to nie wiem czy specjalnie tak podbijał czy co, ale wyszedł bardzo efektowny lob. Wykończenie Ilji w sytuacji sam na sam też było godne najlepszych napastników. Zresztą Ilja ustrzelił hat-tricka i to bardzo cieszy. Niech chłopak nabiera tej pewności właśnie w finalizacji, bo to co często było widać na wiosnę – to że szukał idealnej pozycji do uderzenia, podczas gdy można to było robić wcześniej. Każdy gol – nawet w sparingu – ma dawać zawodnikowi pewność i przekonanie, że po prostu trzeba próbować, a trafienia przyjdą. Cały ten sparing wyglądał jak zabawa z piłką radosnych ludzi.
Wiadomo, że to tylko sparing i jak mawiał klasyk, do wyników sparingów nie ma co przykładać wagi. Choć mam jednak wrażenie, że to twierdzenie ma swoją jedną stronę „bardziej”. Mianowicie taką, że słabe wyniki w sparingach nie przekładają się później na ewentualną słabą grę w lidze (choć przecież czasem się przekładają). Ale myślę jednak, że dobra postawa i wyniki w sparingach mogą bardzo mocno podziałać pozytywnie – przede wszystkim w kwestii psychologicznej.
Nie zapominajmy, że przychodzą do nas nowi zawodnicy. I jeśli taki rzeczony Bartek Wolski w swoim debiucie wygrywa 7:0 i strzela gola, to przecież może sobie pomyśleć „kurde, ale fajnie trafiłem”, podjarać się i może być z tego wielki pożytek. A Pau Resta podpisał dziś kontrakt i dokładnie to samo. Chodzi o to, żeby te tryby się naoliwiały, a mechanizmy nakręcały. O to ma też zadbać Dawid Szwarga, który nieoczekiwanie wzmocnił sztab szkoleniowy. Witamy z powrotem!
Zgrupowanie, Opalenica, był Klimczok, jest dobra atmosfera. Na razie idzie bardzo dobrze. Jeszcze Olek Paluszek się wyleczył i jest na obozie. Nie ma co oczywiście popadać w euforię, ale warunki początkowe nadchodzącego sezonu wyglądają bardzo dobrze. Jeszcze mamy w perspektywie te puchary i Żilinę lub Hajduka. I inaugurację ligi w Krakowie. Z każdym tygodniem, z każdym dniem będziemy się nakręcać coraz bardziej.
Cieszy to, że trener mówi, że nie chcą poprzestać na jednej rundzie. Cieszy to, że mówi, że lepiej grać co trzy dni, a nie co tydzień. Widać, że nie używa i nie chce używać żadnych wymówek, tylko po pierwsze – ciężko pracować, ale kurde – no nie da się nie odczuć, że jest podjarany, jak i my jesteśmy. GieKSa to przygoda, teraz kolorowa, choć przez wiele lat była szara, bura i ponura. Teraz jest pięknie.
Czekamy więc, co przyniosą następne dni, będziemy obserwować relacje z obozu, kolejne doniesienia o ewentualnie jeszcze jakichś wzmocnieniach, no i następne sparingi. Do pierwszego meczu pozostaje już niespełna miesiąc. Zleci. A 9 i 16 lipca zasiądziemy – kto wie może przed streamami – i będziemy z wypiekami na twarzy obserwować poczynania Słowaków z Chorwatami. I patrzeć na tych, którzy są… słabsi.
PS Myśleliście, że o czymś zapomniałem? Nie ma tak dobrze. Leo Messi to absolutny Bóg Futbolu. Wspomniany na początku felietonu panteon gwiazd to jedno. Ale osobny jest Leo. Przyjechać na Mundial, mając już na koncie tytuł Mistrza Świata i w wieku 39 lat strzelić pięć bramek w dwóch meczach? Do tego są to wszystkie bramki zespołu. To się wymyka ze wszystkiego. Leo naprawdę przekracza coraz to kolejne limity i zdrowy rozsądek. Teraz to można zastanawiać się, czy nie pobije niemożliwego do pobicia rekordu, czyli 13 bramek Just’a Fontaine’a w jednym turnieju. Droga do tego daleka, ale zrobił taki początek, że w ogóle można to rozpatrywać. Także do boju Leo. Vamos!


Najnowsze komentarze