Dołącz do nas

Piłka nożna

Noty za porażkę w Łodzi

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Po spotkaniu w Łodzi piłkarze GKSu Katowice musieli uznać wyższość Widzewa. O MVP toczyła się walka między Mateuszem Kowalczykiem a Dawidem Drachalem, jednak ostatecznie to ten pierwszy zdobył tytuł trójkolorowego piłkarza meczu. Zapraszamy do zapoznania się z ocenami za sobotnie starcie.

Dawid Kudła (4,5) : Niby piłka szła w środek bramki, ale siła była niezwykła, a mimo to udało mu się to obronić, instynktownie utrzymując zespół w stanie remisowym. Raz jeszcze musiał naprawiać błąd kolegów przy wyprowadzeniu niełatwą interwencją przy słupku. Przy bramce wypluł piłkę mocno przed siebie, nie powinno mu się to przydarzyć. Znów był pewnym punktem rozegrania i poza tym wypuszczeniem piłki rozegrał niezłe zawody.

Alan Czerwiński (4,43): Odważny przy rozprowadzaniu piłek. Źle przypilnował Hamulicia, ale Jędrych mógł go zmylić swoim zachowaniem. Huknął z woleja, nucąc sobie piosenkę „Prosto w stronę słońca”, tam skierował futbolówkę. Powinien być przygotowany na asekurację kapitana przy feralnej bramce. Przyzwoity (czego nie można powiedzieć o jego rzucie wolnym) występ, nieco ponad przeciętność.

Lukas Klemenz (4,05): W obronie poprawnie, dobrze się zastawiał, a w ofensywie dołożył dobry strzał szczupakiem po rzucie różnym Nowaka. Zawalił bardzo proste podanie, po którym to błędzie Widzew miał otwartą drogę w pole karne. Bardzo łatwo dał się wyprzedzić przy straconej bramce, rywal zupełnie zdawał się nie przejmować jego obecnością.

Arkadiusz Jędrych (4,37): Minął się z futbolówką przy dośrodkowaniu na Hamulicia, ależ to było groźne. Ostatnimi czasy co kilkadziesiąt minut przydarza mu się taka wpadka, a mimo tego i tak można oceniać go pozytywnie. Kilkadziesiąt minut później zaliczył interwencję skrajnie odmienną, ze spokojem przecinając piłkę w szesnastce, choć wydawało się to zadaniem arcytrudnym. Był blisko odbicia futbolówki przy straconej bramce, ale zmylił tym zupełnie Czerwińskiego – musza popracować nad komunikacją, bo nie pierwszy raz tracimy bramkę de facto całym zespołem. Jak zwykle dobrze wyglądały u niego odważniejsze zagrania.

Oskar Repka (5,14): Znowu był elektryczny przy rozegraniu, czasem też podejmował pochopne decyzje. Wraz z biegiem meczu łapał swój rytm i wyglądało to coraz lepiej, zaliczył kilka nieszablonowych podań. Nieco spuścił z tonu swoich pojedynków, ale i tak wyglądał w tym aspekcie przyzwoicie.

Mateusz Kowalczyk (5,97, MVP): Wystarczyło zmrużyć oko, a od razu wykorzystywał ten moment zastoju i doskakiwał z pressingiem, nękając aż do skutku. Potrafił wyjść nawet z beznadziejnej sytuacji, po prostu ruszając na rywala z podniesioną głową, i jeśli nie zwodem, to mijając go siłowo. Powstrzymał groźną kontrę rywali kilkukrotnie, stoczył też kilkanaście pojedynków, bardzo pracowity występ.

Marcin Wasielewski (5,51): Wstawił nogę przed Hamulicia, czym uratował zespół od niewątpliwej utraty bramki, zachował się fenomenalnie w tej sytuacji. Pracowicie w fazie konstrukcji, dwa razy zagrał bardziej ryzykownie na dłuższy dystans i dwukrotnie mu się to udało.

Adrian Błąd (4,32): Pełen energii wyszedł na murawę, starał się z całych sił. Spowodowało to też kilka zbyt mocnych zagrań, jednak większość jego dalekich podań dochodziła do celu. Dobrze wybiegł za linię obrony i milimetry dzieliły go od zdobycia bramki.

Bartosz Nowak (4,70): Dołożył swoją cegiełkę w pressingu, choć momentami brakowało u niego agresji i większość pojedynków przegrał. Mógł, wręcz powinien, mieć asystę po spontanicznej wrzutce na Wasielewskiego po pierwszym kwadransie. Powinien być kluczową postacią naszych ataków, a zupełnie tego nie było widać w tym meczu.

Borja Galan (5,08): W ofensywie ciężko było go powstrzymać, a w defensywie miał problemy z asekuracją i odpowiednim ustawieniem się, lepiej wychodziło mu indywidualne zatrzymywanie przeciwnika. Tuż po zamianie stron powinien zapisać się w protokole meczowym asystą albo bramką, ale wyszło mu coś pomiędzy i trafił Bartosza Nowaka.

Sebastian Bergier (4,81): Aktywny i waleczny, zobaczyliśmy jego optymalną formę pod tym aspektem, choć był to dosłowny występ napastnika „grającego tyłem do bramki” i zabrakło skuteczności. Powinien schodzić na przerwę z bramką, ale nie spodziewał się otrzymania piłki w tamtej sytuacji.

Mateusz Mak (bez oceny): Blisko był dobicia strzału Drachala. Kiepsko radził sobie z kontrolą piłki, nie był to przebojowy Mak, którego pamiętamy.

Konrad Gruszkowski (bez oceny): Nie miał czym się wyróżnić w końcówce, ale też niczego nie zepsuł.

Dawid Drachal (bez oceny): Oddał strzał nieco lepszy od Czerwińskiego, bowiem spadła w okolice bandy reklamowej. Jak się okazało, chciał tym tylko uśpić przeciwników, potem wbiegając pomiędzy nich i uderzając w słupek po rykoszecie, Gikiewicz miał sporo szczęścia. Świetna zmiana, zupełnie sobie z nim nie radzili gospodarze, z wyłączeniem bramkarza. Wlał nadzieję w serca kibiców, sztabu oraz kolegów, podrywając całą „bandę” do walki. Oby tak dalej!

Filip Szymczak (bez oceny): Miał jedną okazję, ale zupełnie niemożliwą do wykończenia. Na tym etapie jest to po prostu widmo piłkarza, choć widać momentami, że ma potencjał na coś więcej.

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Galeria Piłka nożna

My im nie dali wygrać

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Ostatni mecz w tym sezonie na Nowej Bukowej GieKSa zremisowała z Jagiellonią Białystok 2:2. Zapraszamy do fotorelacji z Areny Katowice.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

LIVE: Remis cenniejszy niż złoto

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

17.05.2026 Katowice
GKS Katowice – Jagiellonia Białystok 2:2
Bramki: Nowak (3), Galan (78) – Vital (31), Pululu (56-k)
GKS: Strączek – Wasielewski, Czerwiński, Jędrych, Olsen (90. Klemenz), Galan (90. Jirka) – Kowalczyk, Milewski (65. Rasak), Nowak, Marković (65. Wędrychowski) – Zrel’ák (65. Szkurin).
Jagiellonia: Abramowicz – Wojtuszek, Vital, Kobayashi, Montoia, Pozo (76. Jóźwiak), Kozłowski (90. Nahuel), Lozano (63. Mazurek), Imaz, Szmyt, Pululu (63. Bazdar).
Ż.kartki: Wasielewski, Jędrych, Galan, Olsen
Cz.kartki: 
Sędzia: Paweł Raczkowski (Warszawa)
Widzów: 14651

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna Wywiady

Nowak: Nie będziemy się cieszyć ani płakać

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Po remisie z Jagiellonią w strefie mieszanej porozmawialiśmy z Bartoszem Nowakiem, strzelcem pierwszej bramki dla GieKSy.

Remis, który nie usatysfakcjonuje żadnej drużyny, czy właśnie punkt, który na koniec może przynieść oczekiwaną radość?

Bartosz Nowak: Ja już nie wiem. Graliśmy tak, jakbyśmy chcieli to wygrać do końca, tak samo, jak Jaga. Mecz był mocno bliski. Były wślizgi, bramki, ładne akcje, kiksy, więc myślę, że to fajny mecz dla kibica. Może nie do oglądania przez tę aurę, ale zagorzały fan potrafi taki mecz docenić. Ostatni mecz przed nami, gramy w nim jak zawsze o zwycięstwo. Tylko ono może nam dać spełnić te marzenia, o których przed sezonem jeszcze nie myśleliśmy. Fajnie, gramy dalej.

Można było paść z sił, mecz się rozgrywał od pola karnego do pola karnego. Dla kibica na pewno ciekawe, a dla piłkarza?

Jakbyśmy mieli pograć jeszcze 10 minut, to też byśmy dali radę. W takim momencie sezonu, gdzie już grasz o realne cele… Tak przed sezonem, w pierwszej rundzie, gdy każdy pyta „O co gracie?” to tak naprawdę nikt nie wie, bo sezon jest szalony, nigdy nie wiesz, jak to będzie wyglądało. Trzeba się skupiać na tym najbliższym meczu, a teraz ten mecz jest ostatni, najważniejszy, on daje realne miejsce na koniec sezonu.

Myślałeś zimą, że ostatni mecz może być tak istotny dla GKS-u Katowice?

Wiedzieliśmy, że na pewno będzie istotny, widząc, co się dzieje w tej tabeli. Każdy mecz daje wahania pozycji. Cieszy to, że w tym roku utrzymujemy stabilną formę, stabilnie gramy. Wiadomo, czasem są mecze bardzo dobre, czasem takie okej, ale dążymy do gry po swojemu i nie mamy się co bać żadnego przeciwnika. Jasne, trzeba podchodzić z szacunkiem, że przyjeżdża do nas jedna z najmocniejszych drużyn, najlepiej grających w piłkę, ale nie pękliśmy. To jest budujące, nie mamy co chować głowy w piasek. Nie będziemy się cieszyć z tego remisu, ale nie mamy zamiaru też płakać, bo szanujemy rywala.

Z perspektywy trybun ta sytuacja z rzutem karnym była taką jedną z kilkudziesięciu w trakcie spotkania.

Ja nie wiem, już od dłuższego czasu nie chcę się na ten temat wypowiadać, bo nie wiem, kiedy jest faul, kiedy jest ręka. Wydawało mi się, że trafiłem najpierw piłkę, potem gdzieś był kontakt. Sędzia główny i VAR to widzieli, ja jeszcze nie widziałem powtórki. Sędzia podyktował rzut karny i szkoda, bo brakło nam tej jednej bramki.

Bartosz Nowak przypomniał się dzisiaj w kontekście reprezentacji.

Nie, jesteśmy przed urlopami, jeszcze czeka nas ostatni mecz. Nawet nie wiem, kiedy gra reprezentacja. Wszystkie ręce na pokład na najważniejszy mecz tego sezonu.

Dzisiaj pole gry bardziej przypominało lodowisko niż piłkarską murawę, przeszkadzało ci to?

E, dobre boisko było. Szybko piłka latała, szybki mecz był. Jasne, że jak biegniesz szybko, to murawa jest nawilżona i łatwo się poślizgnąć. W takich warunkach moglibyśmy zawsze grać, bo mecz jest szybki.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga