Piłka nożna
O dobry początek wiosny, przed zimą, jesienną porą, wśród letniej atmosfery trybun
Piłkarze GKS Katowice wykonali 50% planu. Wicemistrzostwo jesieni i 31 punktów na półmetku ligi to solidny kapitał przed rundą rewanżową. A początek piłkarskiej wiosny rozpocznie się już jutro. GieKSa podejmie zespół, który nie zaznał jeszcze smaku zwycięstwa przy Bukowej i tę tradycję katowiccy zawodnicy mają zamiar podtrzymać w rywalizacji z Flotą Świnoujście.
W ubiegłą sobotę katowiczanie chcieli zrehabilitować się w konfrontacji z Wisłą Płock za kompromitującą porażkę z Tychami. Cel został w pełni osiągnięty. Jednobramkowe zwycięstwo nad drużyną z czołówki tabeli potwierdziło absolutną dominację na własnym boisku oraz pozwoliło na zakończenie rundy jesiennej na 2. miejscu, tracąc jedynie 1 „oczko” do liderującego Górnika Łęczna. Gol Grzegorza Fonfary był ozdobą spotkania, które było prowadzone pod dyktando GKS. Katowiczanie raz za razem stwarzali sobie dogodne okazje do podwyższenia prowadzenia, skutecznie przy tym powstrzymując zapędy „Nafciarzy”, którzy zadbali o spokojny wieczór w bramce dla Łukasza Budziłka. Piłkarze GKS Katowice mają ogromną szansę, by przed końcem roku w bieżącym sezonie wywalczyć 9-te zwycięstwo na 10 możliwych w Katowicach, bowiem w sobotnie popołudnie zmierzą się z Flotą Świnoujście – drużyną plasującą się w strefie spadkowej.
Flota Świnoujście – w przeciwieństwie do GKS Katowice – może spisać rok 2013 na straty. Niewywalczony awans do T-Mobile Ekstraklasy w poprzednim sezonie (mimo długiego okresu przewodzenia w tabeli Pierwszej Ligi) i 15. pozycja w obecnych rozgrywkach to dla kibiców z województwa zachodniopomorskiego koszmar. Świnoujścianie rundę jesienną zakończyli w strefie spadkowej i nic nie zapowiada poprawę podczas jutrzejszej inauguracji rundy wiosennej, rozgrywanej awansem. „Biało-Niebiescy” zgromadzili jedynie 18 punktów, mając niekorzystny bilans bramkowy w stosunku 13:20. To jak w głębokim dołku są przyjezdni niech świadczy fakt, iż ostatnie zwycięstwo odnieśli… w 9 kolejce (2:0 z Chojniczanką Chojnice). Flota – obok Stomilu Olsztyn i OKS Brzesko – jest najczęściej przegrywającym zespołem na wyjazdach. Z ośmiu rozegranych spotkań na obcych boiskach, aż 5 z nich zakończyło się porażką. Goście musieli przełknąć gorycz porażki w Gdyni (0:3 z Arką), Ząbkach (1:2 z Dolcanem), Grudziądzu (0:2 z Olimpią), Olsztynie (1:3 ze Stomilem) oraz Płocku (0:1 z Wisłą). Radość z wygranych przypadła w Legnicy (2:1 z Miedzią) i Niepołomicach (1:0 z Puszczą). Natomiast jedyny podział punktów Flota zanotowała w ostatniej kolejce w Brzesku z OKS. Jest to o tyle bolesna strata 2 punktów, bowiem gola na wagę remisu piłkarze ze Świnoujścia stracili w doliczonym czasie gry. Jaki to jest dyshonor wiedzieć o tym powinni piłkarze GieKSy, tracąc bramkę z tym samym przeciwnikiem w podobnych okolicznościach, tyle że w spotkaniu rozgrywanym w ramach 3. kolejki.
Kadra podopiecznych Bogusława Baniaka składa się z kilku doświadczonych zawodników, którzy mają doświadczenie na boiskach T-Mobile Ekstraklasy. Przede wszystkim bramkę Floty strzeże Szymon Gąsiński, w przeszłości grający w najwyższej klasie rozgrywkowej w Zagłębiu Sosnowiec, Polonii Bytom oraz Cracovii Kraków. Formacja defensywna składa się z zawodników z ciekawą przeszłością. Pierwszym z nich jest Maciej Mysiak, który wiosnę 2005 roku spędził w… GKS Katowice. Defensor furory przy Bukowej nie zrobił – jedynie 7 meczów w zespole i spadek z Ekstraklasy nie wystawia najlepszej noty zawodnikowi. Mysiak jest jedynym piłkarzem wyspiarzy, który będzie pauzował z powodu kontuzji. Kapitanem świnoujskiej drużyny jest Michał Stasiak. 32-letni środkowy obrońca ma za sobą 204 występy w najwyższej klasie rozgrywkowej. W barwach lubińskiego Zagłębia zdobył Mistrzostwo Polski (sezon 2006/2007) oraz Superpuchar Polski (2007/2008). Stoper ma za sobą również 3 epizody w Reprezentacji Polski, lecz było to dekadę temu. Na osobną uwagę zasługuje prawy obrońca Radosław Jasiński. Zawodnik słynie… z dalekiego wyrzutu z autu, czym nie raz zaskakiwał w wygranej przez Flotę potyczce z „Trójkolorowymi” 1:0. Wówczas strzelcem jedynego gola był Marek Opałacz, nominalny lewy obrońca. 29-latek jest najczęściej karanym piłkarzem „Biało-Niebieskich”. 6 żółtych i 2 czerwone kartki w 14 spotkaniach to bilans jakim się przedstawia były gracz Górnika Polkowice. Pomimo ostatniej czerwonej kartki z OKS Brzesko, w konsekwencji za dwie żółte, autor trafienia z inauguracji sezonu będzie do dyspozycji trenera Baniaka. O sile drugiej linii stanowi najlepszy strzelec Floty, Krzysztof Bodziony. Były zawodnik Podbeskidzia strzelił w bieżących rozgrywkach 4 gole. Drugim istotnym pomocnikiem jest Rafał Grzelak. Skrzydłowy mający za sobą występy m.in. w MSV Duisburg, Boavista Porto i Steaua Bukareszt, rozegrał we wszystkich spotkaniach rundy jesiennej, których nie okrasił ani jedną bramką. Niska pozycja gości jest wynikiem w głównej mierze nieskutecznością napastników. Charles Uchenna Nwaogu – król strzelców Pierwszej Ligi z sezonu 2010/2011 (20 goli) – w tym sezonie jedynie dwukrotnie pokonał bramkarzy rywali. Pozostali „stranieri” również zawodzą. Ensar Arifović raz wpisał się na listę strzelców, a Christian Nnamani pozostaje z zerowym dorobkiem bramkowym.
Katowiczanie stoją przed szansą wyrównania rachunków za kiepski start w Świnoujściu i zdobycia kompletu punktów przed własną publicznością, którzy tego dnia mają wypełnić trybuny po brzegi. W tym roku, za sprawą 2 goli Denissa Rakelsa, GieKSa zdołała pokonać jutrzejszego przeciwnika 2:0. Wygrana z przeciwnikiem z północnych rejonów Polski w kapitalny sposób zakończyłby bogaty w zwycięstwa rok 2013, który zaczął się wraz z pierwszym meczem w Łodzi z ŁKS (1:0 po trafieniu Sławomira Dudy), a zakończyłby się jutro w Katowicach przy wsparciu fanatycznie dopingujących kibiców katowickiego GKS. Oby sobotnia wygrana przyczyniła się do awansu na pozycję lidera, by w przyszłym roku skutecznie wybronić tę pozycję i po ostatnim gwizdku w sezonie móc cieszyć się z upragnionego awansu do Ekstraklasy.
GKS Katowice – Flota Świnoujście, 23 listopada, godz. 17:00.
Felietony Piłka nożna
Trudność w podejściu do średniawki
Aaaa qrwa jego mać…
To moja reakcja na gola Rakowa w doliczonym czasie gry w Gdańsku. Bo zaczynam pisać zaraz po. I tak, jak kolejka zaczęła się dobrze, bo Termalica wygrała w Lubinie, to potem pewnie lepszy byłby dla nas remis z Białymstoku, ale OCZYWIŚCIE Górnik musiał strzelić w doliczonym, lepszy byłby remis lub porażka Rakowa, ale OCZYWIŚCIE Raków musiał strzelić w doliczonym. I luj Bobcki strzelił, bo dwie drużyny się od nas oddaliły w tabeli.
Ktoś powie – trzeba było wygrać w Kielcach. No pewnie, że trzeba było, ale nie wygraliśmy. A nasze zdobywane punkty – zwłaszcza w tej fazie sezonu – mają taką samą wagę jak straty punktów przez przeciwników.
Przechodząc do naszego meczu. Nie wiem, jak to ugryźć szczerze mówiąc. Bo mam wrażenie, że Korona była do zdobytej bramki po prostu słaba. Potem się rozkręcili i w końcówce mogli strzelić zwycięskiego gola. Więc summa summarum remis jest sprawiedliwy. Bo gdy piszę, że Korona była słaba, to trzeba zaznaczyć, że my nie byliśmy jakoś specjalnie lepsi. Uważam, że do straconej bramki trochę lepsi byliśmy. Ale tylko trochę, to nie był jakiś wielce dobry mecz GKS Katowice. Był średni.
O ile defensywa tym razem dała radę i dopuściła do utraty tylko jednej bramki, to w ofensywie byliśmy bezbarwni. Niby kilka razy podeszliśmy pod bramkę przeciwnika, niby jakieś sytuacje się pojawiły, ale tym razem wykończenie czy ostatnie podanie były słabe. I tu mam pretensje do naszych zawodników, bo zalążki tych akcji były znowuż bardzo dobre. Naprawdę potrafimy pod to pole karne podchodzić i wszystko tkwi w tym, czy dobrze wykończymy akcję – najlepiej celnym strzałem. W poprzednich meczach wyglądało to kapitalnie. Tym razem – mizernie.
Znowu będę się czepiał. Bartka Nowaka. Znów nasz najlepszy zawodnik ligi, mając dobre sytuacje wyglądał, jakby chciał wykończyć czy zagrać ostatnie podanie „pięknie”. Czasem tej zabawy jest po prostu za dużo. Oczywiście te niekonwencjonalne zagrania dały kilka wspaniałych asyst. Ale jeśli chodzi o gole, to już tak nie było. Przecież z tej wyjątkowej techniki naprawdę idzie skorzystać, jednocześnie zachowując prostotę. Uderzyć po długim rogu temu Dziekońskiemu, gdy praktycznie cała bramka jest odsłonięta. Ewentualnie nawinąć przeciwnika i strzelić. Bartek wysoko zawiesił poprzeczkę, dlatego mam uwagi. Przecież on krawaty potrafi wiązać na tym boisku, ale w związku z tym zdarza mu się przedobrzyć.
Ale tak jak napisałem – cała ofensywa była jakaś niemrawa. Ilja znów zmarnował jedną kapitalną sytuację. I czasem sam już nie wiem, co sądzić o tym zawodniku. Bo mało strzela goli i sporo sytuacji marnuje. Znów doceniam jego pracę w środku boiska, przy rozegraniu. Z Koroną choćby kapitalnie wypuścił Nowaka. Z Motorem też miał wielki udział przy rozprowadzeniu akcji bramkowej. Ale tak jak mówię, nie mam uwag co do gry w środku boiska. Problem pojawiał się przed i w polu karnym.
Korona w tym czasie frustrowała raz po raz swoich kibiców. Psioczyli oni dość mocno na piłkarzy. Kielczanie raz po raz bowiem tracili piłki i nie potrafili rozegrać dobrej ofensywnej akcji zakończonej strzałem. Nie wyglądali jak swoja wersja z jesieni.
Cieszy kolejny gol Arkadiusza Jędrycha. Capitano – wzorem Radomiaka – asystował sam sobie od słupka. Chyba lubi halówkę i grę od bandy. Po raz kolejny trafił do siatki i myśleliśmy, że ten gol da nam zwycięstwo, a najlepiej gdybyśmy potem strzelili drugą bramkę.
Patrząc na to z drugiej strony, to znów trzeba powiedzieć, że stara GieKSa taki mecz by przegrała w końcówce. Można powiedzieć, że w Krakowie – z mega słabą Cracovią – nie ugraliśmy nawet punktów. Aż tak słaba jak Pasy Korona wczoraj nie była. Więc remis na wyjeździe z solidną drużyną z ekstraklasy oczywiście nie jest złym wynikiem. Oczywiście należy wziąć pod uwagę też nasze osłabienia kadrowe. Przecież nie było Strączka, Klemenza, Kowalczyka, Galana, Zrelaka. Trener musi odkrywać i dostosowywać szerszą kadrę. I znowuż jak na to, że mamy tyle osłabień – wyniki są bardzo w porządku.
Tylko ten niedosyt. Naprawdę można było w tym spotkaniu ugrać więcej i poprawić swoją sytuację w tabeli dopisując trzy punkty. Tak dopisujemy jeden. Co oczywiście też jest zdobyczą. Każdy punkt jest na wagę złota.
Po tej fatalnej porażce z Cracovią GieKSa rozegrała cztery mecze – dwukrotnie u siebie wygrywając i dwa razy remisując na wyjeździe. Ostatecznie jest to układ bardzo dobry. Grając w taki sposób przez cały sezon zdobywa się 68 punktów. W obecnych rozgrywkach wystarczyłoby do mistrzostwa. Ostatecznie więc ostatnia tzw. forma katowiczan jest bardzo dobra.
Każdy był po tym meczu niepocieszony. Jacek Zieliński – znany ze swojego marudzącego tonu – tak właśnie trochę pomarudził na konferencji prasowej. Rafał Górak też nie był przeszczęśliwy, ale też mówił, żeby nie utyskiwać aż tak bardzo na ten remis. No i te nastroje szkoleniowców chyba oddają, to co widzieliśmy w Kielcach. Każdy był trochę rozczarowany po tym remisie, a jednocześnie wiedział, że można było ten mecz przegrać. Więc nie narzekam aż tak bardzo, ale trochę narzekam.
Patrząc teraz na perspektywę gry w pucharach – myślę, że Raków i Górnik znajdą się w czwórce. Jeśli tak, to piąte miejsce da przepustkę do Europy, bo obie ekipy zagrają w finale Pucharu Polski w najbliższą sobotę. Wychodzi więc na to, że o to piąte miejsce w pucharach rywalizować będzie GieKSa, Wisła Płock i Zagłębie. Lubinianie dali ciała z ekipą z Niecieczy i wygląda jakby spuchli, choć lekceważyć ich nie można. Dzisiaj z zapartym tchem będziemy obserwować mecz Wisła – Radomiak i musimy kibicować gościom – od wyniku tego spotkania będzie zależeć bardzo, bardzo wiele. Natomiast żadna z wymienionych trzech drużyn kompletu punktów raczej nie zdobędzie, więc trzeba zminimalizować punktowe straty. Na plus jest to, że i z Zagłębiem, i z Płockiem mamy lepsze bilanse bezpośrednie.
Świat się nie zawali, jeśli GieKSa do pucharów nie wejdzie. Przecież jeszcze niedawno walczyliśmy o utrzymanie. Ale nie ma się co oszukiwać, matematyka mówi, że udział w Europie jest po prostu realny. Jeśli na przykład GieKSa zdobyłaby w ostatnich czterech kolejkach 7-8 punktów, to gra w eliminacjach Ligi Konferencji będzie bardzo możliwa. To jest bonus, szansa, która się nadarza. I grzechem byłoby nie powalczyć.
Jest jednak jeden warunek. Z Termalicą za tydzień trzeba bezwzględnie wygrać. Jakkolwiek nie jest to typowy outsider prezentujący się beznadziejnie, to jednak jest to ostatnia drużyna ligi, którą będziemy podejmować. W kolejnych trzech spotkaniach o punkty będzie dużo trudniej. Trzeba więc sobie ustawić sytuację tak, żeby z 47 punktami startować do trzech ostatnich kolejek.
Galeria Kibice Piłka nożna
Kibicowskie święto w Kielcach
Zapraszamy do galerii z Kielc, gdzie GieKSa podzieliła się punktami z Koroną. Zdjęcia zrobił dla Was Misiek.
Piłka nożna
Górak: Nie będę przesadzał z ubolewaniem
Po meczu Korona Kielce – GKS Katowice wypowiedzieli się trenerzy obu drużyn – Jacek Zieliński i Rafał Górak. Poniżej prezentujemy główne opinie szkoleniowców, a na dole zapis audio całej konferencji prasowej.
Rafał Górak (trener GKS Katowice):
Przyjmujemy i szanujemy tę zdobycz punktową – jednopunktową. Wydaje mi się, że nie byliśmy dzisiaj najlepszą wersją siebie, na pewno mogliśmy grać lepiej, szczególnie w działaniach, gdy mieliśmy piłkę. Trochę to szwankowało i z tego może troszkę jestem niezadowolony. Jednak z samego przebiegu meczu, gdzie uważam, że remis jest sprawiedliwy, nie będę zbytnio przesadzał z ubolewaniem nad tym punktem. Bo to jest trudny teren i nikomu się łatwo tutaj nie gra. Był pełny stadion i to też chyba fajne dla kibiców, bo ci ludzie dzisiaj dużo dawali, widać dużo walki i zaangażowania. Były momenty lepsze i gorsze zarówno w jednej, jak i drugiej drużynie, dlatego uważam, że jest okej. Cieszę się również, że drużyna jako całość zdaje egzamin, w takim momencie, bo dzisiaj przyjechaliśmy bez sześciu ważnych zawodników. Ta głębia kadry, chciałem to podkreślić, daje radę i zawodnicy, którzy grali mniej wchodzą i realizują swoje zadania. Remis przyjmuję ze zrozumieniem, uważam, że jest to wynik zasłużony.
Jacek Zieliński (trener Korony Kielce):
Nie wiem jak ocenić ten mecz i ten punkt, czy on jest zdobyty czy są dwa stracone. Ale jak się goni wynik i ma się punkt w końcówce, to jest to w miarę zdobycz. Natomiast liczyliśmy na więcej, trochę inaczej miała wyglądać pierwsza połowa, oddaliśmy za dużo przestrzeni przy stałych fragmentach. Wiedząc, że GKS jest w tym groźny, to najbardziej boli, jak się traci taką bramkę. No nic, w piątek kolejny mecz u siebie i tu już nie będzie półśrodków, tu po prostu trzeba wygrywać.


Najnowsze komentarze