Piłka nożna kobiet
Oceniamy Ekstraligową jesień: Karolina Koch
Oceny przyznawaliśmy wraz z redaktorem Flifenem, bazując na standardowej skali szkolnej. Wyjściowa ocena „3” oznacza niezłą rundę, w której zawodniczka (trenerka) unikała większych błędów i miała kilka pozytywnych momentów. Przy ocenie uwzględnialiśmy poziom ambicji całej drużyny, oczekiwania stawiane przed zawodniczkami oraz ogólny poziom rozgrywek.
Karolina Koch – Po odejściu Dżesiki Jaszek, Joanny Olszewskiej i Weroniki Klimek kibice głośno wyrażali swoje niezadowolenie i wątpliwości, a trenerka stanęła przed bardzo trudnym zadaniem. Karolina Koch szybko rozwiała obawy, ponownie udowadniając swój talent do budowy drużyny i prowadząc ją na szczyt tabeli ze sporym zapasem punktowym. Patrycja Michalczyk i Katarzyna Nowak nie były może najgłośniejszymi nazwiskami w momencie przenosin, a jednak już w swoich pierwszych minutach w GieKSie udało im się pokazać, że zasłużenie otrzymały swe szanse. Pozostałe zawodniczki miały już zbudowaną markę i poza Kingą Kozak udało się trenerce doskonale je wkomponować do zespołu. Ta szerokość składu stanowi o sile zespołu, nikt nie może sobie pozwolić na zmniejszenie zaangażowania.
Przesunięcie Klaudii Słowińskiej i Aleksandry Nieciąg do bloku obronnego było decyzją co najmniej zaskakującą, która koniec końców okazała się trafioną. Nieciąg miała nieco problemów z przestawieniem się na tryb defensywny, w końcu cały poprzedni sezon rozwijała u siebie zdolności ofensywne, ostatecznie udało jej się dostosować do wymagań nowej roli. Formacja z czterema wahadłami i jedną Marleną Hajduk odpowiadającą za asekurację doskonale sprawdziła się w połączeniu z wysokim i intensywnym pressingiem. Zespół potrafi doskonale stosować ów gegenpress, dobrze ustawiając się na boisku w fazach przejściowych i wzajemnie się uzupełniając. W dodatku oprócz naturalnej przewagi przy ataku pozycyjnym wynikającej z dwóch rozgrywających i dwóch libero Trójkolorowe potrafią też wyprowadzić zabójcze kontry.
Rysą na wizerunku pani trener w ubiegłej rundzie jest porażka w Pucharze Polski, choć ta rysa jest nieco przysłonięta fenomenalnymi 40 minutami, podczas których GieKSa wgniotła rywalki w ziemię. Zdawało się, że Patrycja Michalczyk będzie idealną kandydatką do indywidualnego krycia Miksone, która jest prawdziwym kolosem pod względem warunków fizycznych, ostatecznie zobaczyliśmy inne rozwiązanie i straciliśmy dwie bramki. Drugą skazą są bardzo anonimowe występy Kingi Kozak, która mimo młodego wieku ma ugruntowaną pozycję gwiazdy, przynajmniej wśród katowickiej publiki. Nie udało się też ustabilizować formy Nicoli Brzęczek, która po dziś dzień pozostaje nieoszlifowanym diamentem.
Ocena: 5
Galeria Piłka nożna
My im nie dali wygrać
Ostatni mecz w tym sezonie na Nowej Bukowej GieKSa zremisowała z Jagiellonią Białystok 2:2. Zapraszamy do fotorelacji z Areny Katowice.
Piłka nożna
LIVE: Remis cenniejszy niż złoto
17.05.2026 Katowice
GKS Katowice – Jagiellonia Białystok 2:2
Bramki: Nowak (3), Galan (78) – Vital (31), Pululu (56-k)
GKS: Strączek – Wasielewski, Czerwiński, Jędrych, Olsen (90. Klemenz), Galan (90. Jirka) – Kowalczyk, Milewski (65. Rasak), Nowak, Marković (65. Wędrychowski) – Zrel’ák (65. Szkurin).
Jagiellonia: Abramowicz – Wojtuszek, Vital, Kobayashi, Montoia, Pozo (76. Jóźwiak), Kozłowski (90. Nahuel), Lozano (63. Mazurek), Imaz, Szmyt, Pululu (63. Bazdar).
Ż.kartki: Wasielewski, Jędrych, Galan, Olsen
Cz.kartki:
Sędzia: Paweł Raczkowski (Warszawa)
Widzów: 14651
Piłka nożna Wywiady
Nowak: Nie będziemy się cieszyć ani płakać
Po remisie z Jagiellonią w strefie mieszanej porozmawialiśmy z Bartoszem Nowakiem, strzelcem pierwszej bramki dla GieKSy.
Remis, który nie usatysfakcjonuje żadnej drużyny, czy właśnie punkt, który na koniec może przynieść oczekiwaną radość?
Bartosz Nowak: Ja już nie wiem. Graliśmy tak, jakbyśmy chcieli to wygrać do końca, tak samo, jak Jaga. Mecz był mocno bliski. Były wślizgi, bramki, ładne akcje, kiksy, więc myślę, że to fajny mecz dla kibica. Może nie do oglądania przez tę aurę, ale zagorzały fan potrafi taki mecz docenić. Ostatni mecz przed nami, gramy w nim jak zawsze o zwycięstwo. Tylko ono może nam dać spełnić te marzenia, o których przed sezonem jeszcze nie myśleliśmy. Fajnie, gramy dalej.
Można było paść z sił, mecz się rozgrywał od pola karnego do pola karnego. Dla kibica na pewno ciekawe, a dla piłkarza?
Jakbyśmy mieli pograć jeszcze 10 minut, to też byśmy dali radę. W takim momencie sezonu, gdzie już grasz o realne cele… Tak przed sezonem, w pierwszej rundzie, gdy każdy pyta „O co gracie?” to tak naprawdę nikt nie wie, bo sezon jest szalony, nigdy nie wiesz, jak to będzie wyglądało. Trzeba się skupiać na tym najbliższym meczu, a teraz ten mecz jest ostatni, najważniejszy, on daje realne miejsce na koniec sezonu.
Myślałeś zimą, że ostatni mecz może być tak istotny dla GKS-u Katowice?
Wiedzieliśmy, że na pewno będzie istotny, widząc, co się dzieje w tej tabeli. Każdy mecz daje wahania pozycji. Cieszy to, że w tym roku utrzymujemy stabilną formę, stabilnie gramy. Wiadomo, czasem są mecze bardzo dobre, czasem takie okej, ale dążymy do gry po swojemu i nie mamy się co bać żadnego przeciwnika. Jasne, trzeba podchodzić z szacunkiem, że przyjeżdża do nas jedna z najmocniejszych drużyn, najlepiej grających w piłkę, ale nie pękliśmy. To jest budujące, nie mamy co chować głowy w piasek. Nie będziemy się cieszyć z tego remisu, ale nie mamy zamiaru też płakać, bo szanujemy rywala.
Z perspektywy trybun ta sytuacja z rzutem karnym była taką jedną z kilkudziesięciu w trakcie spotkania.
Ja nie wiem, już od dłuższego czasu nie chcę się na ten temat wypowiadać, bo nie wiem, kiedy jest faul, kiedy jest ręka. Wydawało mi się, że trafiłem najpierw piłkę, potem gdzieś był kontakt. Sędzia główny i VAR to widzieli, ja jeszcze nie widziałem powtórki. Sędzia podyktował rzut karny i szkoda, bo brakło nam tej jednej bramki.
Bartosz Nowak przypomniał się dzisiaj w kontekście reprezentacji.
Nie, jesteśmy przed urlopami, jeszcze czeka nas ostatni mecz. Nawet nie wiem, kiedy gra reprezentacja. Wszystkie ręce na pokład na najważniejszy mecz tego sezonu.
Dzisiaj pole gry bardziej przypominało lodowisko niż piłkarską murawę, przeszkadzało ci to?
E, dobre boisko było. Szybko piłka latała, szybki mecz był. Jasne, że jak biegniesz szybko, to murawa jest nawilżona i łatwo się poślizgnąć. W takich warunkach moglibyśmy zawsze grać, bo mecz jest szybki.


Najnowsze komentarze