Piłka nożna
Odczarować przeklęty (od 4 lat) stadion w Łęcznej
Przed nami kolejna – już szósta – kolejka pierwszoligowych rozgrywek. Jutro spotkanie szczególne, bo w GKS Katowice na ławce zadebiutuje nowy trener – Kazimierz Moskal. Katowiczanie zmierzą się na wyjeździe z Górnikiem Łęczna.
Ostatnio kibice targani byli różnymi emocjami, od wielkiego rozczarowania po meczu z Okocimskim, poprzez euforię po Podbeskidziu, aż do rozpaczy w Bełchatowie. Tydzień temu te odczucia były mocno ambiwalentne, bo chociaż GieKSa wygrała mecz, zaprezentowała się bardzo słabo.
Po zawirowaniach związanych ze zmianą trenera jedyne czego potrzebuje teraz drużyna to spokój. Nowy szkoleniowiec od poniedziałku prowadził zajęcia z i – choć to krótki czas – zapewne poczynił pierwsze obserwacje. Dodajmy – obserwacje na żywo i ustrukturalizowane pod trenowanie drużyny, bo wcześniej mecze GieKSy oglądał jako widz, w tym to na stadionie Hutnika, w którym GKS zremisował z Okocimskim.
Nadal nie wiadomo, jaka jest GieKSa w tym sezonie. Nie zachwyciła jeszcze swoją grą, ale wyniki ma lepsze niż w ostatnich sezonach. Mówi się, że o klasie drużyny świadczy fakt, że potrafi wygrać nawet grając słabo. Trzeba jednak przyznać, że wygrana z Miedzią jedyne o czym świadczyła – to o sporej dozie szczęścia i bardzo dobrym bramkarzu.
Górnik Łęczna sąsiaduje z GKS w tabeli, mając tę samą ilość punktów, czyli siedem. Początek sezonu był bardzo nieudany, bo podopieczni Jurija Szatałowa polegli w Pucharze Polski z Ursusem Warszawa, a potem przegrali dwa mecze ligowe – po 0:2 w Jaworznie z Tychami i u siebie z Wisłą Płock. Punktem zwrotnym był pojedynek w Świnoujściu, gdzie do 90. minuty zespół przegrywał, by w doliczonym czasie gry doprowadzić do wyrównania. Kolejne dwa spotkania to były już zwycięstwa, na swoim boisku z Sandecją 3:0 oraz na wyjeździe z Okocimskim. Ta ostatnia wygrana była bardzo cenna, bo w 80. minucie goście utracili prowadzenie, by po dwóch kolejnych je odzyskać i utrzymać do końca.
W zespole znajduje się kilku zawodników znanych z boisk ekstraklasy: Grzegorz Bonin, Paweł Sasin, Paweł Zawistowski czy weteran Sebastian Szałachowski. Drugim zasługującym na takie miano jest z pewnością Velijko Nikitović, który z krótkimi przerwami gra w Łęcznej od 2000 roku i pamięta jeszcze czasy ekstraklasy (podobnie jak Szałachowski).
GieKSiarzom w Łęcznej gra się bardzo ciężko i nigdy nie udało się na tym obiekcie wygrać. Dodatkowo w ostatnich czterech sezonach wszystkie mecze zakończyły się porażkami naszego zespołu. Ostatni remis udało się tam wywalczyć w 2009 roku za czasów Adama Nawałki, a katowiczanie zremisowali wówczas 1:1 po golu Grażvydasa Mikulenasa. Stadion jest na tyle niewdzięczny, że tylko go odczarować. Trener Kazimierz Moskal na pewno tak poukłada zespół, a zawodnicy będą na tyle umotywowani przy nowym szkoleniowcu, że będzie na to szansa.
Liczymy na to, że tzw. efekt nowej miotły zadziała. Naszym zawodnikom potrzebna jest motywacja, „delikatny wstrząs”, jak to eufemistycznie ujął prezes Wojciech Cygan. Umiejętności (przynajmniej pierwszoligowych) przecież tym piłkarzom nie brakuje. Gdzieś nastąpiło zacięcie się, że nie pokazywali choćby tego, co na wiosnę. Od jutra zaczynają od zera i każdy zawodnik będzie walczył o swoje miejsce w ekipie. Na tę chwilę w kadrze meczowej nie znaleźli się Janusz Gancarczyk i Adrian Napierała, na Lubelszczyznę udali się natomiast Grzegorz Goncerz i Jewhen Radionow. Liczymy, że zawodnicy, którzy wcześniej byli nieco odstawieni na boczny tor, pokażą, że to im należy się miejsce w podstawowym składzie.
Górnik Łęczna – GKS Katowice, sobota 31 sierpnia, godz. 16.00
Galeria Piłka nożna
My im nie dali wygrać
Ostatni mecz w tym sezonie na Nowej Bukowej GieKSa zremisowała z Jagiellonią Białystok 2:2. Zapraszamy do fotorelacji z Areny Katowice.
Piłka nożna
LIVE: Remis cenniejszy niż złoto
17.05.2026 Katowice
GKS Katowice – Jagiellonia Białystok 2:2
Bramki: Nowak (3), Galan (78) – Vital (31), Pululu (56-k)
GKS: Strączek – Wasielewski, Czerwiński, Jędrych, Olsen (90. Klemenz), Galan (90. Jirka) – Kowalczyk, Milewski (65. Rasak), Nowak, Marković (65. Wędrychowski) – Zrel’ák (65. Szkurin).
Jagiellonia: Abramowicz – Wojtuszek, Vital, Kobayashi, Montoia, Pozo (76. Jóźwiak), Kozłowski (90. Nahuel), Lozano (63. Mazurek), Imaz, Szmyt, Pululu (63. Bazdar).
Ż.kartki: Wasielewski, Jędrych, Galan, Olsen
Cz.kartki:
Sędzia: Paweł Raczkowski (Warszawa)
Widzów: 14651
Piłka nożna Wywiady
Nowak: Nie będziemy się cieszyć ani płakać
Po remisie z Jagiellonią w strefie mieszanej porozmawialiśmy z Bartoszem Nowakiem, strzelcem pierwszej bramki dla GieKSy.
Remis, który nie usatysfakcjonuje żadnej drużyny, czy właśnie punkt, który na koniec może przynieść oczekiwaną radość?
Bartosz Nowak: Ja już nie wiem. Graliśmy tak, jakbyśmy chcieli to wygrać do końca, tak samo, jak Jaga. Mecz był mocno bliski. Były wślizgi, bramki, ładne akcje, kiksy, więc myślę, że to fajny mecz dla kibica. Może nie do oglądania przez tę aurę, ale zagorzały fan potrafi taki mecz docenić. Ostatni mecz przed nami, gramy w nim jak zawsze o zwycięstwo. Tylko ono może nam dać spełnić te marzenia, o których przed sezonem jeszcze nie myśleliśmy. Fajnie, gramy dalej.
Można było paść z sił, mecz się rozgrywał od pola karnego do pola karnego. Dla kibica na pewno ciekawe, a dla piłkarza?
Jakbyśmy mieli pograć jeszcze 10 minut, to też byśmy dali radę. W takim momencie sezonu, gdzie już grasz o realne cele… Tak przed sezonem, w pierwszej rundzie, gdy każdy pyta „O co gracie?” to tak naprawdę nikt nie wie, bo sezon jest szalony, nigdy nie wiesz, jak to będzie wyglądało. Trzeba się skupiać na tym najbliższym meczu, a teraz ten mecz jest ostatni, najważniejszy, on daje realne miejsce na koniec sezonu.
Myślałeś zimą, że ostatni mecz może być tak istotny dla GKS-u Katowice?
Wiedzieliśmy, że na pewno będzie istotny, widząc, co się dzieje w tej tabeli. Każdy mecz daje wahania pozycji. Cieszy to, że w tym roku utrzymujemy stabilną formę, stabilnie gramy. Wiadomo, czasem są mecze bardzo dobre, czasem takie okej, ale dążymy do gry po swojemu i nie mamy się co bać żadnego przeciwnika. Jasne, trzeba podchodzić z szacunkiem, że przyjeżdża do nas jedna z najmocniejszych drużyn, najlepiej grających w piłkę, ale nie pękliśmy. To jest budujące, nie mamy co chować głowy w piasek. Nie będziemy się cieszyć z tego remisu, ale nie mamy zamiaru też płakać, bo szanujemy rywala.
Z perspektywy trybun ta sytuacja z rzutem karnym była taką jedną z kilkudziesięciu w trakcie spotkania.
Ja nie wiem, już od dłuższego czasu nie chcę się na ten temat wypowiadać, bo nie wiem, kiedy jest faul, kiedy jest ręka. Wydawało mi się, że trafiłem najpierw piłkę, potem gdzieś był kontakt. Sędzia główny i VAR to widzieli, ja jeszcze nie widziałem powtórki. Sędzia podyktował rzut karny i szkoda, bo brakło nam tej jednej bramki.
Bartosz Nowak przypomniał się dzisiaj w kontekście reprezentacji.
Nie, jesteśmy przed urlopami, jeszcze czeka nas ostatni mecz. Nawet nie wiem, kiedy gra reprezentacja. Wszystkie ręce na pokład na najważniejszy mecz tego sezonu.
Dzisiaj pole gry bardziej przypominało lodowisko niż piłkarską murawę, przeszkadzało ci to?
E, dobre boisko było. Szybko piłka latała, szybki mecz był. Jasne, że jak biegniesz szybko, to murawa jest nawilżona i łatwo się poślizgnąć. W takich warunkach moglibyśmy zawsze grać, bo mecz jest szybki.


Najnowsze komentarze