Piłka nożna
Oddalić (jeszcze mgliste) widmo spadku
Do końca sezonu pozostaje już niewiele czasu, ale siedem kolejek jeszcze trzeba rozegrać. Jutro GKS Katowice zmierzy się w wyjazdowym pojedynku z Chrobrym Głogów. O ile na początku rundy wydawało się, że katowiczanie będą sobie spokojnie grać w środku tabeli, to po wynikach ostatnich tygodni widmo spadku – może nie zajrzało jeszcze głęboko w oczy – ale jednak pojawiło się i trzeba mieć się na baczności i zacząć punktować, bo można obudzić się z ręką w nocniku – nawet w ostatniej kolejce.
Spotkanie z Chrobrym jawi się jako to o sześć punktów. Po ostatnich dwóch kolejkach z miejsca barażowego uciekła Bytovia Bytów, a pojawił się tam właśnie Chrobry z 29 punktami na koncie. GKS ma tych oczek o sześć więcej i znajduje się na 12. pozycji.
Chrobry w rundzie wiosennej nie punktuje jakoś znacząco, ale w ostatnich czterech kolejkach przegrał zaledwie raz – było to w ostatniej serii gier w Grudziądzu. Porażka 1:2 nastąpiła po remisie 1:1 w Olsztynie, remisie 0:0 u siebie z Zagłębiem Lubin i wygranej w Siedlcach 2:0. Głogowianie nie tracą wielu bramek, w ostatnich pięciu spotkaniach tylko trzy razy golkiper Chrobrego dawał się pokonać, a w początkowej fazie rundy wiosennej miał serię trzech meczów na zero z tyłu. To wszystko jednak nie zadowala kibiców Chrobrego, bo brak zwycięstw przekłada się na obecną pozycję w tabeli i dlatego podopieczni Ireneusza Mamrota w końcu chcą punktować za trzy.
GKS Katowice jest po ciężkich przejściach z ostatnią porażką 0:5 z Zagłębiem Lubin i zmianą trenera na czele. Zwolniony z funkcji został Artur Skowronek, a w trybie awaryjnym po raz kolejny na ławce zasiądzie Piotr Piekarczyk. Przed szkoleniowcem bardzo trudne zadanie i na ten moment pojawia się pytanie – czy możliwe. Mowa oczywiście o dotarciu do głów zawodników i wywołaniu w nich motywacji do grania w piłkę. Drużyna czysto piłkarsko nie jest bowiem na tyle słaba, aby zajmować obecne miejsce w tabeli, a taki zespół jak Chrobry Głogów raczej powinna pokonać. Nic nie jest jednak tak zero-jedynkowe i na sukces w pierwszej lidze składa się cała masa czynników. Chyba jednak najważniejszym jest właśnie chęć wygranej i sportowa postawa niż aspekty czysto piłkarskie. Za kartki w GieKSie nie zagrają Piotr Petasz, Łukasz Pielorz i Sławomir Duda, co powoduje, że szkoleniowiec będzie musiał kombinować ze zestawieniem, bo cała trójka wyszła w pierwszym składzie na mecz z Zagłębiem. Nie wiadomo również, czy do składu wróci kontuzjowany ostatnio Grzegorz Goncerz.
GKS Katowice spotykał się już Chrobrym dwukrotnie w tym sezonie. Niestety nie były to pojedynki udane. Najpierw GKS odpadł przy Bukowej w Pucharze Polski przegrywając 1:2 (gol Kujawy), żeby potem w lidze – również na własnym stadionie – zremisować 1:1 (bramka Goncerza). Głogowianie to beniaminek i nie wygrać po raz trzeci nie świadczyłoby najlepiej o naszej drużynie, jednak patrząc na statystykę jednej porażki u siebie w ostatnich siedmiu meczach Chrobrego, wcale łatwo o trzy punkty na odnowionym stadionie nie będzie.
Chrobry Głogów – GKS Katowice, piątek 1 maja 2015, godz. 19.00
Galeria Piłka nożna
My im nie dali wygrać
Ostatni mecz w tym sezonie na Nowej Bukowej GieKSa zremisowała z Jagiellonią Białystok 2:2. Zapraszamy do fotorelacji z Areny Katowice.
Piłka nożna
LIVE: Remis cenniejszy niż złoto
17.05.2026 Katowice
GKS Katowice – Jagiellonia Białystok 2:2
Bramki: Nowak (3), Galan (78) – Vital (31), Pululu (56-k)
GKS: Strączek – Wasielewski, Czerwiński, Jędrych, Olsen (90. Klemenz), Galan (90. Jirka) – Kowalczyk, Milewski (65. Rasak), Nowak, Marković (65. Wędrychowski) – Zrel’ák (65. Szkurin).
Jagiellonia: Abramowicz – Wojtuszek, Vital, Kobayashi, Montoia, Pozo (76. Jóźwiak), Kozłowski (90. Nahuel), Lozano (63. Mazurek), Imaz, Szmyt, Pululu (63. Bazdar).
Ż.kartki: Wasielewski, Jędrych, Galan, Olsen
Cz.kartki:
Sędzia: Paweł Raczkowski (Warszawa)
Widzów: 14651
Piłka nożna Wywiady
Nowak: Nie będziemy się cieszyć ani płakać
Po remisie z Jagiellonią w strefie mieszanej porozmawialiśmy z Bartoszem Nowakiem, strzelcem pierwszej bramki dla GieKSy.
Remis, który nie usatysfakcjonuje żadnej drużyny, czy właśnie punkt, który na koniec może przynieść oczekiwaną radość?
Bartosz Nowak: Ja już nie wiem. Graliśmy tak, jakbyśmy chcieli to wygrać do końca, tak samo, jak Jaga. Mecz był mocno bliski. Były wślizgi, bramki, ładne akcje, kiksy, więc myślę, że to fajny mecz dla kibica. Może nie do oglądania przez tę aurę, ale zagorzały fan potrafi taki mecz docenić. Ostatni mecz przed nami, gramy w nim jak zawsze o zwycięstwo. Tylko ono może nam dać spełnić te marzenia, o których przed sezonem jeszcze nie myśleliśmy. Fajnie, gramy dalej.
Można było paść z sił, mecz się rozgrywał od pola karnego do pola karnego. Dla kibica na pewno ciekawe, a dla piłkarza?
Jakbyśmy mieli pograć jeszcze 10 minut, to też byśmy dali radę. W takim momencie sezonu, gdzie już grasz o realne cele… Tak przed sezonem, w pierwszej rundzie, gdy każdy pyta „O co gracie?” to tak naprawdę nikt nie wie, bo sezon jest szalony, nigdy nie wiesz, jak to będzie wyglądało. Trzeba się skupiać na tym najbliższym meczu, a teraz ten mecz jest ostatni, najważniejszy, on daje realne miejsce na koniec sezonu.
Myślałeś zimą, że ostatni mecz może być tak istotny dla GKS-u Katowice?
Wiedzieliśmy, że na pewno będzie istotny, widząc, co się dzieje w tej tabeli. Każdy mecz daje wahania pozycji. Cieszy to, że w tym roku utrzymujemy stabilną formę, stabilnie gramy. Wiadomo, czasem są mecze bardzo dobre, czasem takie okej, ale dążymy do gry po swojemu i nie mamy się co bać żadnego przeciwnika. Jasne, trzeba podchodzić z szacunkiem, że przyjeżdża do nas jedna z najmocniejszych drużyn, najlepiej grających w piłkę, ale nie pękliśmy. To jest budujące, nie mamy co chować głowy w piasek. Nie będziemy się cieszyć z tego remisu, ale nie mamy zamiaru też płakać, bo szanujemy rywala.
Z perspektywy trybun ta sytuacja z rzutem karnym była taką jedną z kilkudziesięciu w trakcie spotkania.
Ja nie wiem, już od dłuższego czasu nie chcę się na ten temat wypowiadać, bo nie wiem, kiedy jest faul, kiedy jest ręka. Wydawało mi się, że trafiłem najpierw piłkę, potem gdzieś był kontakt. Sędzia główny i VAR to widzieli, ja jeszcze nie widziałem powtórki. Sędzia podyktował rzut karny i szkoda, bo brakło nam tej jednej bramki.
Bartosz Nowak przypomniał się dzisiaj w kontekście reprezentacji.
Nie, jesteśmy przed urlopami, jeszcze czeka nas ostatni mecz. Nawet nie wiem, kiedy gra reprezentacja. Wszystkie ręce na pokład na najważniejszy mecz tego sezonu.
Dzisiaj pole gry bardziej przypominało lodowisko niż piłkarską murawę, przeszkadzało ci to?
E, dobre boisko było. Szybko piłka latała, szybki mecz był. Jasne, że jak biegniesz szybko, to murawa jest nawilżona i łatwo się poślizgnąć. W takich warunkach moglibyśmy zawsze grać, bo mecz jest szybki.


Najnowsze komentarze