Piłka nożna Wywiady
Okiem rywala: musicie strzelić więcej niż jedną bramkę, żeby wygrać
fot.: Joanna Ciupak, TerazPasy.pl
Po raz drugi w tym sezonie pojedziemy do Krakowa, by na stadionie przy ulicy Kałuży rozegrać mecz w Ekstraklasie. Tym razem podejmie nas rzeczywisty gospodarz tego obiektu, czyli Cracovia. Czy okaże się tak samo gościnny jak Puszcza? Biorąc pod uwagę obecną formę Pasów trudno na to liczyć. Przed sobotnim meczem porozmawialiśmy z Rafałem Nowakiem, redaktorem serwisu TerazPasy.pl.
Kiedy w maju wygrywaliśmy z Arką mecz na wagę awansu do Ekstraklasy, niezadowoleni byli kibice nie tylko w Gdyni, ale pewnie też w pasiastej części Krakowa.
Oczywiście, że sympatie kibicowskie mają tu znaczenie. Kibicujemy Cracovii i naszym zgodom, jest to sprawa naturalna. Dlatego liczyłem, że to Arka wejdzie do Ekstraklasy, ale niestety stało się inaczej. Wielu naszych kibiców od lat przyjaźni się z sympatykami Arki oraz Lecha. Mecz z Kolejorzem jest zawsze wielkim świętem w Krakowie, przyjeżdżają wtedy także kibice Arki. Dlatego śledzimy ich losy, wspieramy i mam nadzieję, że w przyszłym roku ziści się to, co nie udało się w poprzednim sezonie, a Arka wreszcie zagra w Ekstraklasie.
Cracovia to obecnie czołówka ligi. Czujecie się kandydatem do mistrzostwa?
Naszej rozmowie przysłuchuje się mój syn i on odpowiedział za mnie: tak. Chcielibyśmy wreszcie wstawić coś do gabloty, ale celujemy przynajmniej w medal Mistrzostw Polski, bo Cracovia nie była na ligowym podium od lat 50. Poza pięknym epizodem za kadencji Michała Probierza, zakończonym zdobyciem Pucharu Polski, a także Superpucharem, wygranym po karnych na Legii, większość kibiców nie ma realnych wspomnień trofeów w Cracovii. Pewnie, że chcielibyśmy wygrać mistrzostwo, ale droga do tego jest bardzo trudna. Z całym szacunkiem dla Jagiellonii, ale tak słabego mistrza w tym sezonie nie będzie. Obudziły się silne ligowe marki: mocno punktuje Lech, Jaga też radzi sobie całkiem dobrze, Raków odżył pod okiem Marka Papszuna, a nie skreślałbym też Legii.
Na jednym z waszych kanałów SM widziałem film, w którym piłkarze pół żartem, pół serio deklarują, że będzie to dla Pasów sezon mistrzowski.
W ramach kulisów naszego ostatniego meczu z Lechią rozmawiali o tym chyba Ghiță, Atanasov i Ólafsson. Dobrze, że o tym mówią, ale najważniejsze, żeby zaczęli w to naprawdę wierzyć. Faktem jest, że jesteśmy rekordzistami pod względem zwycięstw w spotkaniach, w których musieliśmy odrabiać straty. To zawsze buduje mental. Jednocześnie w oficjalnych wypowiedziach zarówno trener, jak i piłkarze trochę uciekają od takich jednoznacznych deklaracji. Ja to rozumiem, bo przed nami jeszcze dużo meczów. O mistrza gra się wiosną.
Poprzedni sezon zakończyliście w dole tabeli. Obecna postawa drużyny jest dla was zaskoczeniem?
Z pewnością, ja też szczerze mówiąc trochę nie dowierzam, bo tak dobrze na tym etapie sezonu nie było u nas od kilkudziesięciu lat. Dotychczas byliśmy przyzwyczajeni, że nawet jak graliśmy dobrze, to na nas przełamywały się drużyny w kryzysie. Tymczasem w tym sezonie zazwyczaj wygrywamy zarówno jako faworyt, jak i z silniejszymi przeciwnikami. Dla nas to sytuacja niecodzienna, do której sceptyczny z natury kibic Cracovii nie przywykł.
Co jest dzisiaj najmocniejszą stroną Pasów?
Stosując narrację trenera Kroczka, Cracovia gra bardzo intensywnie w fazach przejściowych. Jeśli zaatakujecie nas wysoko, musicie liczyć się z szybkimi kontrami. Nie radziłbym też rozgrywać piłki od tyłu, bo nasze skoki pressingowe są efektywne i może się to dla was źle skończyć. Ponadto, mamy mocne stałe fragmenty gry. Statystyki pokazują jednoznacznie, że strzelamy w ten sposób znacznie więcej goli niż rywale. Należy jednak pamiętać, że kontuzjowani są Glik i Ghiță, którzy decydowali o naszej sile w tym aspekcie. Dużą zmianą jest też fakt, że gdy prowadzimy jedną bramką, to nie ma mowy o defensywie, ale szukamy kolejnych goli.
Terminarz ułożył się dla was w ten sposób, że mierzycie się kolejno z każdym z beniaminków. Którego cenisz najwyżej?
Wygraliśmy z Lechią i Motorem, ale to GKS jest powszechnie postrzegany wśród kibiców Cracovii jako najmocniejszy z beniaminków. Sobotni mecz będzie więc dla nas trudnym egzaminem, tym bardziej, że jak wspominałem, z powodu urazów posypała się nasza obrona. Nie mam pewności, w jakim zestawieniu zagramy w tej formacji.
Jakiego meczu spodziewasz się w sobotę?
Nie sądzę, żeby GKS przyjechał nastawiony defensywnie, przesadnie obawiając się Cracovii. Będziecie grać swoje, co może się przełożyć na ciekawe widowisko. W przypadku trenerów „nowej fali” mówi się o powtarzalnym stylu ich drużyn, określonym DNA. Zarówno wy, jak i Motor, staracie się grać tak samo, niezależnie od przeciwnika. Jeśli w sobotę też tak będzie, to pewnie co najmniej jednego gola nam strzelicie. Natomiast, poza meczem z Lechem, stracona bramka nigdy dotąd nie podcięła nam skutecznie skrzydeł. Dlatego moim zdaniem raczej nie zagramy na zero z tyłu, natomiast wierzę, że nawet jeśli mecz ułoży się dla nas źle, to będziemy w stanie odwrócić jego losy. Jeśli chcecie wygrać, musicie strzelić więcej niż jedną bramkę.
W świadomości kibica Ekstraklasy utrwalił się obraz Cracovii jako najbardziej międzynarodowej mieszanki piłkarzy. Zagraniczny scouting to dziś recepta na sukces w tej lidze?
Trudno porównywać się do Lecha, który wprowadza do składu wielu Polaków wychowanych w swojej akademii, w którą inwestuje ogromne pieniądze. Widziałem szacunki, że roczny koszt jej utrzymania to ok. 17 mln zł. Tymczasem my wydajemy na szkolenie ok. 2-3 mln. Z kolei Legia obraca takim budżetem transferowym, że jest w stanie sięgnąć po zawodnika na wewnętrznym rynku transferowym, który jest bardzo drogi. Cracovia nie może sobie pozwolić na takie wydatki, więc pozostaje szukanie okazji za granicą. Widziałem statystyki występów Polaków w Ekstraklasie, gdzie na pierwszym miejscu jest GKS, a Cracovia przedostatnia. Niżej jest tylko Raków. Spodziewam się, że prędzej czy później ten zarzut wobec nas zostanie podniesiony, bo pamiętam, jak często wypominano to trenerowi Probierzowi. Na razie jest cicho, bo dopóki są wyniki, to nikt nie będzie miał pretensji do Kallmana o to, że jest Finem.
Dobra postawa Pasów w tym sezonie to zasługa letnich transferów?
Wielu trenerów i obserwatorów ligi podkreśla, że Cracovia wzmocniła się personalnie przed tym sezonem, transfery były jakościowe, a drużyna jest mocniejsza. Dodatkowo trener Kroczek zwracał uwagę, że gra o utrzymanie do pewnego stopnia „pęta nogi” zawodnikom, dlatego bardzo trudno grało się nam wiosną. W tym sezonie od początku gramy dobrze i widać rosnącą pewność siebie wśród zawodników. Kiedy raz czy drugi uda ci się zrobić salto, to potem robisz je coraz śmielej. Zmiany personalne na pewno podniosły jakość zespołu, ale spodziewam się dalszych ruchów transferowych w przerwie zimowej, szczególnie na pozycjach obrońców, bo tracimy za dużo bramek.
Zarówno Cracovia, jak i GKS muszą zapisać po stronie wpadek występ w Pucharze Polski.
Nie ulega wątpliwości, że wszyscy u nas są rozczarowani porażką w Nowym Sączu. Zapytam jednak przewrotnie: lepiej odpaść w pierwszej rundzie czy przegrać finał w stylu Pogoni? Efekt jest ten sam, bo nie zdobywasz pucharu, a w Szczecinie mają pewnie kaca do dzisiaj. Warto walczyć w pucharze, ale przegraliśmy i trzeba o tym zapomnieć. Dla was odpadnięcie też może być korzystne, bo dla kondycji i przyszłości klubu znacznie ważniejsze od Pucharu Polski są występy w Ekstraklasie. Przykładów nie trzeba szukać daleko.
Jakie masz wspomnienia z meczów z GieKSą?
Pamiętam, że w sezonie 2004/2005 przegraliśmy na Bukowej 0:1. Byłem wtedy nieoficjalnie na waszej trybunie. Po takim meczu zawsze ciężko wraca się do domu. Natomiast porażka w 2005 roku w Krakowie ostatecznie zamknęła wam drogę do utrzymania (matematyczne szanse na utrzymanie GKS faktycznie stracił kilka dni później w meczu z Odrą Wodzisław – przyp. red.). Wtedy mieliśmy frajdę, że to Cracovia spuściła was do II ligi, dziś patrzę już na to inaczej. Swoją drogą był to ten słynny mecz, po którym aresztowano sędziego Antoniego F. w związku z zarzutami korupcyjnymi. Wówczas było bardzo głośno o policyjnej prowokacji, w ramach której współpracujący już z organami ścigania prezes GKS Piotr Dziurowicz wręczył pieniądze sędziemu, który schował je w kole zapasowym. Gdy ten chciał odjechać, został zatrzymany przez funkcjonariuszy. Od tego zaczęło się rozliczanie afery korupcyjnej w polskiej piłce. Z kolei z czasów, kiedy graliśmy razem w I lidze, nasze mecze niespecjalnie zapadły mi w pamięć.
Jak dziś prezentują się Pasy pod względem kibicowskim?
Pod tym względem wiele się u nas poprawiło i jest to w dużej mierze zasługa profrekwencyjnych działań klubu. Prezes Dróżdż wdrożył wiele inicjatyw okołomeczowych, które przyciągają kibiców. Trzeba docenić jego zaangażowanie na tym polu, bo jest nastawiony na współpracę ze środowiskami kibicowskimi i słucha naszego głosu. Organizowane są ciekawe akcje pozyskiwania młodych fanów, a starzy, uśpieni kibice prędzej czy później wrócą na stadion, bo przyciągną ich dobre wyniki sportowe. Można powiedzieć, że jesteśmy w tej chwili na krzywej wznoszącej, jeśli chodzi o frekwencję. Niestety od meczu z Widzewem na nasz stadion nie są wpuszczani kibice gości i szkoda, że w sobotę was zabraknie. Mimo animozji kibice Cracovii uważają GKS za mocną ekipę.
Niedawno pożegnaliście waszego wieloletniego prezesa, Janusza Filipiaka. Czy jego śmierć przełożyła się na funkcjonowanie klubu?
Proces zmian właścicielskich w klubie rozpoczął jeszcze prezes Filipiak, ale dokończono go już po jego śmierci. W tej chwili Cracovia jest właściwie w 100% własnością Comarchu, po przejęciu udziałów od Miasta. Z nazwy klubu zniknął więc skrót MKS i wróciliśmy do starego zapisu KS Cracovia. Kluczowe natomiast będą zmiany, jakie zachodzą w samym Comarchu. Nieoficjalnie mówi się, że zakupem Cracovii zainteresowany jest Red Bull. A skoro zgłasza się kupiec, to jest też pewnie chęć sprzedaży. Generalnie niewiele dziś wiadomo, natomiast w przyszłości nie można wykluczyć zmian właścicielskich w Cracovii. Jednak moim zdaniem nie przełoży się to negatywnie na funkcjonowanie klubu i nie traktuję tego jako zagrożenia.
Rywalizacja GieKSy z Cracovią toczy się nie tylko na murawie, ale także na lodowej tafli. Jak dziś wygląda sytuacja krakowskiego hokeja pod względem sportowym i kibicowskim?
Sam jestem miłośnikiem hokeja i jest cała grupa ludzi, których znam z widzenia zarówno ze stadionu, jak i z lodowiska. U was chyba jest podobnie, że baza kibiców piłki jest zdecydowanie większa, ale zainteresowanie hokejem też jest duże. Sportowo trochę się minęliśmy, bo w czasie, gdy Cracovia była najmocniejsza, to was nie było w czołówce, a kiedy wróciliście, to my zaczęliśmy słabiej grać. Teraz nasze mecze są wyrównane i zacięte, z tym że zwykle to wy wygrywacie. Dla nas pierwszy sezon bez trenera Rohacka to wielka niewiadoma. Osobiście nie rozumiem tej zmiany i nie znajduję dla niej uzasadnienia, bo niewiele się zmieniło w funkcjonowaniu drużyny. Oficjalnie mówi się, że strategia rozwoju klubu została rozpisana na 3 lata, co można odczytywać w ten sposób, że w tym sezonie nie gramy o nic. Pogrzebaliśmy swoje szanse na Puchar Polski, bo choć mamy dobrego bramkarza, to z powodu urazów pauzował on w trzech meczach, które przegraliśmy i spadliśmy na 5. miejsce w lidze. Nadzieje na przyszłość dają szwedzkie transfery, brakuje jednak odpowiedniej jakości całego zespołu. Do lutego jest czas na budowę drużyny do walki o medale. Dobrze, że wrócił Damian Kapica, z Katowic przyszli Kruczek i Wanacki, a mówiło się, że na stole leży gotowy kontrakt dla Patryka Wronki. Ostatecznie trafił do was, więc albo przebiliście nasze warunki, albo prezes Dróżdż ocenił, że nie ma budżetu na kolejny transfer.
Jaki wynik typujesz w sobotę?
Liczę na ciekawy mecz i dużo goli. Chciałbym, żebyśmy wygrali 4:2, bez nerwówki i nie wierzę, że skończymy z czystym kontem.
Hokej
Kompromitacja w Sosnowcu
W ramach zaległego meczu z 35. kolejki Tauron Hokej Ligi zmierzyliśmy się na wyjeździe z drużyną ECB Zagłębie Sosnowiec. Tak jak w piątkowym meczu również i dziś musieliśmy przełknąć gorycz porażki.
Początek należał do gospdarzy, którzy w pierwszych minutach sprawdzili dyspozycję Kielera. Nasz bramkarz skapitulował w 4. minucie po strzale z bliskiej odległości Chmielewskiego. Kolejne minuty nie przyniosły wiele emocji. W połowie tercji precyzyjnym uderzeniem pod poprzeczkę do wyrównania doprowadził Monto. Tuż po wznowieniu gry po przerwie reklamowej wyszliśmy z dwójkową akcją Bepierszcz-Pasiut, jednak strzał naszego kapitana bez problemu obronił Halonen. Sosnowiczanie spokojnie czekali na swoje okazje i dwie z nich zamienili na kolejne trafienia. Najpierw strzałem w okienko gola zdobył Alanen, a niespełna trzy minuty później Sozanski ze stoickim spokojem „położył” Kielera i z bliskiej odległości umieścił krążek w bramce.
W drugiej tercji obie drużyny grały kilkukrotnie w liczebnych przewagach, których nie potrafiły zamienić na gola. W 22. minucie Fraszko strzelił nad poprzeczką. Po drugiej stronie aktywny był Jokinen, ale jego uderzenia obronił Kieler. W 32. minucie strzał Dupuya z bliskiej odległości obronił Halonen. Pod koniec tercji mocniej zaatakowali Katowiczanie, którzy mimo gry w pełnych składach, zamnknęli miejscowych we własnej tercji. Niestety nie udało nam się tej przewagi zamienić na gola, a co więcej na 44 sekundy przed syreną kończącą drugą tercję Sosnowiczanie wyprowadzili kontrę 2 na 1, którą na gola zamienił Chmielewski.
W trzeciej tercji niewiele się działo w tym spotkaniu. W 46. minucie grający w osłabieniu gospodarze zdobyli szóstą bramkę, a jej autorem był Hamalainen, który wykorzystał sytuację sam na sam z Kielerem. Cztery minuty później drugą bramkę dla GieKSy zdobył Monto. W 58. minucie meczu Biłas w sytuacji sam na sam pokonał naszego bramkarza i tym samym ustalił wynik meczu.
ECB Zagłębie Sosnowiec – GKS Katowice 6:2 (3:1, 1:0, 2:1)
1:0 Aron Chmielewski (Miike Roine) 6:27
1:1 Joona Monta (Bartosz Fraszko, Travis Verveda) 10:01, 5/4
2:1 Jere-Matias Alanen (Joni Piiponen) 13:59
3:1 Matthew Sozanski (Vaino Sirkia, Sebastian Brynkus) 16:52
4:1 Aron Chmielewski (Adrian Gromadzki, Matthew Sozanski) 39:16
5:1 Aleksi Hamalainen (Vaino Sirkia) 45:09
5:2 Joona Monto 49:16
6:2 Karol Biłas (Eric Kaczyński, Adrian Gromadzki) 57:02
ECB Zagłębie Sosnowiec: Halonen (Miarka) – Sozanski, Ciura, Jokinen, Hamalainen, Piiponen – Naróg, Wanacki, Chmielewski, Roine, Gromadzki – Biłas, Bjorkung, Sirkia, Alanen, Brynkus – Krawczyk, Kotlorz, Bernacki, Kaczyński, Sołtys.
GKS Katowice: Kieler (Eliasson) – Runesson, Lundegard, Bepierszcz, Pasiut, Fraszko – Varttinen, Verveda, Dupuy, Anderson, Wronka – Chodor, Hoffman, McNulty, Monto, Hofman Jonasz – Maciaś, Hornik, Michalski, Dawid, Koivusaari.
Kibice Piłka nożna
Wyjazdy kibiców GieKSy – jesień 2025
Sezon 2024/2025 był naszym najlepszym w historii pod względem wyjazdów. W obecnym euforia grania w Ekstraklasie pomału opada, ale wyjazdowo dalej prezentujemy się dobrze. Zapraszamy do podsumowania naszych wojaży w rundzie jesiennej sezonu 2025/26.
Pierwszym naszym wyjazdem był Widzew, a w Łodzi byliśmy także w marcu tego samego roku. Na początku sierpnia pojechalismy w 853 GieKSiarzy, w tym 7 Banik Ostrava i 6 JKS Jarosław. Na tym meczu debiut zaliczyła flaga „Pozdrawiamy Nieobecnych GieKSiarzy – PNG PDW”.
Drugim wyjazdem, rozgrywanym w następnej kolejce po meczu w Łodzi, była Legia Warszawa. W niedzielny wieczór do stolicy wybrało się 734 Szaleńców z Bukowej, w tym 62 Górnik Zabrze i 3 JKS Jarosław.
Na koniec miesiąca rozegraliśmy w sobotni wieczór „Śląski klasyk”. W Zabrzu pojawilismy się w 4300 osób, tym 13 Banik Ostrava i 17 JKS Jarosław. Był to nasz najliczniejszy wyjazd w całej historii kibicowskiej GieKSy!
We wrześniu pojechaliśmy na mecz z Lechią, która była naszym ostatnim wyjazdem w poprzednim sezonie. Ostatecznie w piątek pojawiło się nas w Gdańsku 621, w tym 8 Banik Ostrava, 62 Górnik Zabrze 1 JKS Jarosław. Wśród naszego stałego oflagowania nie zabrakło płótna ŚP. Pisaka – w 23. rocznicę odejścia do Sektora Niebo.
Kolejnym wyjazdem, również w piątek, był Płock. Z Wisłą ostatni raz mierzyliśmy się w pierwszej lidze. Tym razem na wyjeździe obecnych było 582 GieKSiarzy, w tym 12 Banik Ostrava i 4 Górnik Zabrze.
Po dwóch piątkach z rzędu przyszedł… kolejny piątek na wyjeździe. Rywalem był Motor Lublin, z którym wzajemnie „odwiedzamy się” od trzeciego poziomu rozgrykowego. W sektorze gości pojawiło się 477 fanatyków, w tym 1 Banik Ostrava, 4 Górnik Zabrze i 2 JKS Jarosław. W drodzie powrotnej zrobiliśmy postój w Domostawie, gdzie znajduje się pomnik autorstwa śp. Andrzeja Pityńskiego „Rzeź Wołyńska”. Oddaliśmy w tym miejscu hołd pomordowanym Polakom, składając wieniec, odpalając race na tle naszej narodowej flagi oraz odśpiewując hymn Polski.
Kolejny wyjazd wypadł… we wtorek. Los skrzyżował nas z ŁKS w Pucharze Polski. Ostatni raz byliśmy na tym stadionie (zupełnie niepodobnym do obecnego) w 2010 roku, bo choć w sezonie 2011/2012, 2012/2013, 2018/2019, 2021/2022 i 2022/2023 graliśmy na wyjazdach z ŁKS, to za każdym razem „coś” przeszkadzało w obecności kibiców GieKSy (zakazy stadionowe, remonty stadionu itd.). Po 15 latach pojawiliśmy się w 507 osób, w tym 11 Banik Ostrava, 4 Górnik Zabrze i 1 JKS Jarosław.
I znowu piątek… Tym razem w Niecieczy, w której w ostatnich latach często bywaliśmy. Pojawiliśmy się w 427 osób, w tym 2 Górnik Zabrze i 2 JKS Jarosław. Tym samym zakończyliśmy maraton pięciu wyjazdów z rzędu w tygodniu roboczym.
Pod koniec listopada graliśmy z Jagiellonią w Białymstoku. Na niedzielną eskapadę zdecydowało się 1022 GieKSiarzy, w tym 6 Banik Ostrava i 22 Górnik Zabrze. Jest to nasz nowy rekord wyjazdowy na Jadze, niestety z racji stanu murawy mecz nie doszedł do skutku.
Ostatnim, a zarazem najbliższym, wyjazdem w rundzie jesiennej była Częstochowa. Na niedzielnym spotkaniu z Rakowem obecnych było 356 GieKSiarzy, w tym 2 Górnik Zabrze i 1 JKS Jarosław. Na meczu z naszej strony świecidełka i transparent „Wesołych świąt”.
W trakcie tego maratonu wyjazdowego nie zabrakło wsparcia dla naszych zgód oraz układowiczów.
GieKSiarze w liczbach: 53 (Warszawa), 65 (Wiedeń) oraz 32 (Celje) wspierali Banik w europejskich pucharach. W Ostrawie bylismy w 300 osób na meczu z Legią Warszawa. Na każdym meczu Banika, który nie kolidował z GieKSą, nasza reprezentacja regularnie wspierała Przyjaciół.
Reprezentantów GieKSy nie zabrakło również na wszystkich meczach kadry, w tym na wyjazdach z Litwą i Maltą, gdzie obecnych było nas odpowiednio 14 i 31.
Z aktywności patriotycznej to pojawiliśmy się na Marsz Niepodległości oraz standardowo pod kopalnią KWK Wujek, oddając hołd poległym Górnikom w dniu 44. rocznicy pacyfikacji, a obecny na oficjalnych uroczystościach Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Karol Nawrocki otrzymał od naszej delegacji szal antykomuna oraz zaproszenie na wiosenny mecz z Lechią Gdańsk.
Po świętach Bożego Narodzenia w Krynicy-Zdroju został rozegrany półfinał Pucharu Polski w hokeja na lodzie, a naszym rywalem było Zagłębie Sosnowiec. Na wyjazd wybrało się 317 GieKSiarzy, w tym 50 Banik Ostrava i 1 JKS Jarosław. Niestety zgodnie z tradycją nasi hokeiści przegrali. Zagłębie dostało większą trybunę za bramką i zawitało w 500 osób, ze wsparciem Slavii Praga, Sparty Brodnica, Czuwaju Przemyśl, MKS-u Radymno, Legii Warszawa, Beskidu Andrychów oraz Olimpii Elbląg. Można powiedzieć, że to nowy rekord – na meczu hokeja pojawiło się ponad… 10 ekip, w tym dwie czeskie bandy.
Do zobaczenia na szlaku GieKSiarze!
Część materiałów została zaczerpnięta ze strony www.GzG64.pl – najlepszej kroniki kibiców GieKSy.
Piłka nożna Wywiady
Witek: Każdy może zostać mistrzem
W poniedziałkowe popołudnie w GieKSa Fanstore odbyło się spotkanie przedstawicieli mediów z trenerem, Rafałem Górakiem, kapitanem Arkadiuszem Jędrychem oraz prezesem Sławomirem Witkiem. W nowym punkcie porozmawialiśmy z prezesem katowickiego klubu o jego funkcjonowaniu, a także o ostatnich miesiącach we wszystkich sekcjach i oczekiwaniach na nadchodzącą rundę wiosenną Ekstraklasy.
Jakie są oczekiwania na wiosnę? Kibicom po ostatnich latach wzrosły apetyty i niektórzy oceniają krytycznie minioną rundę, choć różnice punktowe w lidze są minimalne.
Sławomir Witek: Jestem umysłem ścisłym – dla mnie nie miejsce jest najważniejsze, tylko liczba punktów. Dlatego patrzę nie pesymistycznie, a optymistycznie na wiosenną rundę. Mecze i rozgrywki będą bardzo ciekawe, bo każdy może zostać mistrzem i każdy może spaść. My liczymy, przy naszym potencjale, świetnej pracy trenera i sztabu oraz spełnieniu wszystkich warunków założonych przed tą rundą na to, że zostaniemy w Ekstraklasie, a może jeszcze sprawimy kibicom miłą niespodziankę.
We wszystkich sekcjach GieKSa jest w czołówce albo w walce wokół niej. Jeśli mimo tego słychać negatywne opinie, to chyba dobrze świadczy o klubie?
Też byśmy chcieli zdobywać tylko mistrzostwa, ale z drugiej strony sport byłby wtedy nudny, musi być dawka emocji. Oczywiście się cieszę, że walczymy o najwyższe miejsca w kilku sekcjach: piłkarze, piłkarki, hokeiści, siatkarze, a także bilardziści i szachiści – to jest naszym celem. Mamy stworzyć warunki do tego, żeby sportowcy mogli osiągać swoje sufity i to właśnie robimy. Jesteśmy klubem stabilnym, z dobrą infrastrukturą, płynnością finansową, nie narzekamy na nic, co mogłoby przeszkadzać w procesie treningowym i szkoleniowym. Mając takie warunki i osoby w sztabach dobierające zawodników pod sukces, możemy być w miarę pewni dobrych miejsc.
Jesteśmy faktycznie nudnym klubem, jeśli chodzi o zakulisowe informacje prasowe.
Ja też myślę, że tak jest (śmiech). Zawsze powtarzam, że jeśli miałem pod sobą różnego rodzaju podwładnych, którzy byli dyrektorami różnych placówek, najbardziej cieszyłem się z tych, od których nie docierały żadne złe informacje. Taki sam przykład daje GieKSa. Jeśli nie ma o czym pisać w tym kontekście, to nie ma skandali, czyli jest dobrze.
Klub miejski ma ograniczony budżet, a głośno jest chociażby wokół Bartosza Nowaka. Trzeba jakoś decyzje podejmować, to duże wyzwanie dla prezesa?
Cieszę się, że w tych czasach większościowym właścicielem jest miasto, bo odczuwamy jego wyraźną opiekę i stabilizację. Ta stabilizacja pomaga w rozmowach ze sponsorami, a także są rozmowy o znalezieniu w przyszłości udziałowca. Lepszą sytuacją dla nas jest, jeśli możemy poddać się każdemu audytowi i wykazać, że nie mamy żadnych zaległości i jesteśmy stabilni finansowo. Sponsorzy wtedy wykazują większą chęć przyjścia do klubu niż w momencie, gdy przyszłość nie jest tak pewna.
Czy spodziewał się pan, że Bartosz Nowak zostanie ligowcem roku?
Bardzo na to liczyłem, znam Bartka – to jest Pan Piłkarz. Nawet rywalizując z takimi nazwiskami jak Grosicki, zasługiwał na wyróżnienie. Odrzucając emocje, powiedziałbym, że absolutnie Bartek zapracował sobie na tę nagrodę.
Wielosekcyjność klubu dokłada dużo pracy w okienku zimowym? Rozmawialiśmy z przedstawicielem Superbetu i dla sponsorów jest to atrakcyjne. Jak to wygląda z perspektywy prezesa klubu?
Oj, tak (śmiech). Nie mam kompletnie czasu na urlop. W tej przerwie, gdy koledzy prezesi z jednosekcyjnych klubów odpoczywają i biorą urlopy, to u mnie się toczą rozgrywki w hokeju czy siatkówce i ta przerwa na obozy piłkarzy i piłkarek wcale nie oznaczała dla mnie tego, że odpocznę.
Jest pan zadowolony z lokalizacji nowego sklepu?
Jak to w handlu – zawsze jest jakieś ryzyko, i to ryzyko podjąłem. Mając doświadczenie z prowadzenia własnej działalności gospodarczej, wiedziałem, że jeżeli nie podejmiemy ryzyka, to nigdy się nie dowiemy, czy się uda. Oczywiście wszystko zostało przemyślane – od metrażu po miejsce. Rozmawialiśmy z Galerią Katowicką na temat warunków, na jakich zostanie postawiony nasz sklep. Jak dotąd jestem zadowolony, ale to jest oczywiście dopiero początek i cały czas to analizujemy. Otwieraliśmy sklep na Mikołaja i grudzień był rewelacyjny. Teraz badamy okres przejściowy do czasu rozpoczęcia rundy, a potem zobaczymy jak wyjdzie pełna runda. Na pewno jest lepiej niż w dawnej lokalizacji, mimo większych kosztów.
Czy na starej Bukowej i Arenie Katowice będą stałe punkty sprzedażowe, czy będą otwierane tylko na okazje spotkań?
Jeśli będzie taka potrzeba, to na Nowej Bukowej jesteśmy przygotowani na taką możliwość. Mamy dwa ładnie obrandowane kontenery, kto był na stadionie, ten widział. Są nowoczesne, z założonym ogrzewaniem, oświetleniem i internetem. Mogą one służyć jako sklep stacjonarny, jeśli tylko będzie takie zapotrzebowanie. Chcemy otwierać ten sklep nie tylko na mecze, ale także na wszystkie eventy. Jeśli uznamy, że jest sens otwierania tych sklepów na co dzień, to tak będzie. Natomiast na starej Bukowej na razie nie planujemy sklepu stacjonarnego.
















Najnowsze komentarze