Piłka nożna
Olimpia nie przegrała meczu od ośmiu kolejek….
W sobotę GieKSa rozegra kolejne spotkanie z drużyną niepokonaną od ośmiu meczu rozgrywek I – ligowych, Olimpią Grudziądz.
Drużyna z Grudziądza, w meczach rozgrywanych jesienią 2015 roku zdobyła zaledwie czternaście punktów. Ostatnie, osiemnaste miejsce w tabeli zaplecza ekstraklasy, ze strata siedmiu punktów do miejsca barażowego powodowało, że spora część obserwatorów rozgrywek I – ligowych postawiła „krzyżyk” na drużynie znad Wisły.
Pod koniec rundy jesiennej w Olimpii doszło do zmiany trenera: Artura Skowronka zastąpił Jacek Paszulewicz (do zmiany doszło po siedemnastej kolejce rozgrywek) i od tego czasu drużyna biało – zielonych nie przegrała meczu. Bilans tych meczy to cztery zwycięstwa i cztery remisy.
Jacek Paszulewicz ma 39 lat, jest trenerem na dorobku. Olimpia Grudziądz jest pierwszą drużyną, którą prowadzi samodzielnie, do tej pory był asystentem m.in Tomasza Kafarskiego, we Flocie, w sezonie 2012/13, w którym Flota zajęła czwarte miejsce w tabeli I – ligi.
W przerwie zimowej obecnie trwającego sezonu doszło do dużej wymiany zawodników w kadrze zespołu: odeszło dwunastu zawodników (m.in.: Donald Djoussé, Rok Elsner czy Robert Szczot). W ich miejsce podpisano umowy z jedenastu piłkarzami, m.in. z: Sebastianem Bartlewskim (Podbeskidzie), Damianem Ciechanowskim (Zawisza), Piotrem Darmochwał (Wisła Płock) czy Nildo. Wśród wymienionych zawodników na uwagę zasługuje Nildo, który jest drugi na liście strzelców Olimpii w tym sezonie. Nildo w pięciu meczach do bramki przeciwników trafił cztery razy, wyprzedza go Marcin Kaczmarek, który zdobył sześć bramek w dwudziestu dwóch występach.
We wszystkich meczach wiosennych Olimpia zdobyła dwanaście punktów, trzy razy zwyciężając (w tym walkower z Dolcanem) i remisując. Olimpia jest jedną z czterech drużyn, razem z Sandecją, Arką i Wisłą, która na wiosnę nie przegrała meczu.
Piłkarze z Grudziądza na wiosnę na wyjeździe rozegrali dwa spotkania, zremisowane po 1:1 z drużynami Stomilu i Zawiszy.
W ostatnim meczu biało – zieloni podzielili się na swoim boisku punktami, padł remis 1:1, który odzwierciedlał wydarzenia na boisku.
Drużyna z Grudziądza rozpoczęła mecz z Wisłą w następującym składzie:
Bartosz Fabiniak – Damian Ciechanowski, Matic Zitko, Mariusz Malec, Jakub Szarpak, – Marcin Kaczmarek, Kamil Kurowski, Adam Banasiak, Dariusz Kłus, Piotr Darmochwał, – Nildo.
W drużynie Jacka Paluszewicza, żaden z piłkarzy nie pauzuje za nadmiar żółtych kartek. Kontuzji w meczu z Wisłą nabawili się: Matic Žitko – rozcięta głowa, Bartosz Fabiniak – uraz kostki i Nildo – przeprost kolana, ale cała trójka może być brana pod uwagę przy ustalaniu meczowej osiemnastki.
Galeria Piłka nożna
My im nie dali wygrać
Ostatni mecz w tym sezonie na Nowej Bukowej GieKSa zremisowała z Jagiellonią Białystok 2:2. Zapraszamy do fotorelacji z Areny Katowice.
Piłka nożna
LIVE: Remis cenniejszy niż złoto
17.05.2026 Katowice
GKS Katowice – Jagiellonia Białystok 2:2
Bramki: Nowak (3), Galan (78) – Vital (31), Pululu (56-k)
GKS: Strączek – Wasielewski, Czerwiński, Jędrych, Olsen (90. Klemenz), Galan (90. Jirka) – Kowalczyk, Milewski (65. Rasak), Nowak, Marković (65. Wędrychowski) – Zrel’ák (65. Szkurin).
Jagiellonia: Abramowicz – Wojtuszek, Vital, Kobayashi, Montoia, Pozo (76. Jóźwiak), Kozłowski (90. Nahuel), Lozano (63. Mazurek), Imaz, Szmyt, Pululu (63. Bazdar).
Ż.kartki: Wasielewski, Jędrych, Galan, Olsen
Cz.kartki:
Sędzia: Paweł Raczkowski (Warszawa)
Widzów: 14651
Piłka nożna Wywiady
Nowak: Nie będziemy się cieszyć ani płakać
Po remisie z Jagiellonią w strefie mieszanej porozmawialiśmy z Bartoszem Nowakiem, strzelcem pierwszej bramki dla GieKSy.
Remis, który nie usatysfakcjonuje żadnej drużyny, czy właśnie punkt, który na koniec może przynieść oczekiwaną radość?
Bartosz Nowak: Ja już nie wiem. Graliśmy tak, jakbyśmy chcieli to wygrać do końca, tak samo, jak Jaga. Mecz był mocno bliski. Były wślizgi, bramki, ładne akcje, kiksy, więc myślę, że to fajny mecz dla kibica. Może nie do oglądania przez tę aurę, ale zagorzały fan potrafi taki mecz docenić. Ostatni mecz przed nami, gramy w nim jak zawsze o zwycięstwo. Tylko ono może nam dać spełnić te marzenia, o których przed sezonem jeszcze nie myśleliśmy. Fajnie, gramy dalej.
Można było paść z sił, mecz się rozgrywał od pola karnego do pola karnego. Dla kibica na pewno ciekawe, a dla piłkarza?
Jakbyśmy mieli pograć jeszcze 10 minut, to też byśmy dali radę. W takim momencie sezonu, gdzie już grasz o realne cele… Tak przed sezonem, w pierwszej rundzie, gdy każdy pyta „O co gracie?” to tak naprawdę nikt nie wie, bo sezon jest szalony, nigdy nie wiesz, jak to będzie wyglądało. Trzeba się skupiać na tym najbliższym meczu, a teraz ten mecz jest ostatni, najważniejszy, on daje realne miejsce na koniec sezonu.
Myślałeś zimą, że ostatni mecz może być tak istotny dla GKS-u Katowice?
Wiedzieliśmy, że na pewno będzie istotny, widząc, co się dzieje w tej tabeli. Każdy mecz daje wahania pozycji. Cieszy to, że w tym roku utrzymujemy stabilną formę, stabilnie gramy. Wiadomo, czasem są mecze bardzo dobre, czasem takie okej, ale dążymy do gry po swojemu i nie mamy się co bać żadnego przeciwnika. Jasne, trzeba podchodzić z szacunkiem, że przyjeżdża do nas jedna z najmocniejszych drużyn, najlepiej grających w piłkę, ale nie pękliśmy. To jest budujące, nie mamy co chować głowy w piasek. Nie będziemy się cieszyć z tego remisu, ale nie mamy zamiaru też płakać, bo szanujemy rywala.
Z perspektywy trybun ta sytuacja z rzutem karnym była taką jedną z kilkudziesięciu w trakcie spotkania.
Ja nie wiem, już od dłuższego czasu nie chcę się na ten temat wypowiadać, bo nie wiem, kiedy jest faul, kiedy jest ręka. Wydawało mi się, że trafiłem najpierw piłkę, potem gdzieś był kontakt. Sędzia główny i VAR to widzieli, ja jeszcze nie widziałem powtórki. Sędzia podyktował rzut karny i szkoda, bo brakło nam tej jednej bramki.
Bartosz Nowak przypomniał się dzisiaj w kontekście reprezentacji.
Nie, jesteśmy przed urlopami, jeszcze czeka nas ostatni mecz. Nawet nie wiem, kiedy gra reprezentacja. Wszystkie ręce na pokład na najważniejszy mecz tego sezonu.
Dzisiaj pole gry bardziej przypominało lodowisko niż piłkarską murawę, przeszkadzało ci to?
E, dobre boisko było. Szybko piłka latała, szybki mecz był. Jasne, że jak biegniesz szybko, to murawa jest nawilżona i łatwo się poślizgnąć. W takich warunkach moglibyśmy zawsze grać, bo mecz jest szybki.


Najnowsze komentarze