Dołącz do nas

Piłka nożna Prasówka

Opinie mediów na temat meczu GKS 1962 Jastrzębie-GieKSa: Razowiec zamiast delicji

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Zapraszamy do przeczytania fragmentów doniesień na temat wczorajszego meczu GKS 1962 Jastrzębie – GKS Katowice 0:0.

 

gksjastrzebie.com – [Relacja] GKS Jastrzębie 0-0 GKS Katowice

[…] Całe spotkanie było dość wyrównane, choć pierwszą połowę można zapisać na konto GKS-u Katowice, natomiast w drugiej części inicjatywę przejął nasz zespół, jednak żadna ze stron tego dnia nie znalazła sposobu na zdobycie bramki. W 8. minucie spotkania po małym zamieszaniu w naszym polu karnym piłkę sprzed linii bramkowej wybił Borkała, a w odpowiedzi dwie minuty później z dystansu uderzał Kuczałek, ale Kudła z problemami zdołał wybić piłkę na róg. W 16. minucie bliski pokonania Reclafa był Szwedzik, który ubiegł naszego bramkarza, lecz piłka minęła spojenie bramki. Chwilę później ofensywnym wejściem popisał się Zalewski, który akcję zakończył niecelnym uderzeniem z kilkunastu metrów. Ten sam zawodnik świetnie interweniował w naszej szesnastce w 25. minucie, powstrzymując groźną akcję gości. Następnie przez długi czas bramkarze byli praktycznie bezrobotni, a kolejne okazje pojawiły się w ostatnich minutach. Najpierw w 42. minucie Szwedzik trafił w słupek, a chwilę później Słodowy uderzył z rzutu wolnego sprzed pola karnego przyjezdnych nad bramką. Tuż przed gwizdkiem sędziego kończącym pierwszą połowię dobrą okazję po stronie gości zmarnował Wojciechowski, uderzając głową obok słupka.

Druga połowa przebiegała pod dyktando naszej drużyny, która wykazywała więcej chęci do zdobycia bramki. Stuprocentowych okazji jednak zabrakło, a próby Kamińskiego, Handzlika czy Rumina nie przyniosły skutku. W 69. minucie katowiczanie wyszli z jedną z nielicznych kontr, którą w ostatniej chwili świetnym wślizgiem zastopował Zejdler. W 76. minucie przed szansą stanął Feruga, ale uderzenie naszego pomocnika z kilkunastu metrów zdołał jednak zablokować obrońca gości. Cztery minuty później byliśmy bliscy wyjścia na prowadzenie, gdy przed bramką GKS-u Katowice piłka odbiła się od jednego z naszych rywali, ale niestety o centymetry minęła słupek i wyszła na róg. W końcówce goście jeszcze dwukrotnie zaatakowali, lecz najpierw niecelnie uderzył Pavlas, a chwilę później po stracie Bojdysa Reclaf do spółki z jednym z naszych obrońców zdołali zażegnać niebezpieczeństwo i ostatecznie derbowe starcie zakończyło się bezbramkowym remisem.

 

dziennikzachodni.pl – Bezbramkowy remis w derbach pogodził kibiców

Ani jednej bramki w derbowym spotkaniu GKS-u Jastrzębie z GKS-em Katowice na stadionie przy Harcerskiej nie zobaczyli zgromadzeni na trybunach kibice. Mecz nie porwał fanów, którzy oprócz dopingowania swoich zespołów skupili się także na wzajemnym wyzywaniu się.

[…] Zdecydowanie nie ma bardziej prestiżowego meczu dla kibiców GKS-u Jastrzębie przy Harcerskiej niż derbowe spotkanie z GKS-em Katowice. Fani jastrzębskiej drużyny mobilizowali się na tę rywalizację już od dłuższego czasu.

Do przybycia na Stadion Miejski w Jastrzębiu zachęcał ich także sam klub, który bardzo liczył na ich wsparcie i zapraszał na mecz z katowiczanami kibiców z wszystkich jastrzębskich osiedli.

Rzecz jasna derbowe starcie w Jastrzębiu zelektryzowało też sympatyków zespołu gości – GKS-u Katowice – kibice GieKSy, dla których był to z kolei jeden z istotniejszych wyjazdów rundy, a nawet sezonu, wrócili na Harcerską po ponad dwóch latach w ciągu których ich zespół występował w drugiej lidze.

Derbowa potyczka w Jastrzębiu zgromadziła na trybunach najwięcej kibiców spośród wszystkich dotychczas rozegranych meczów GKS-u u siebie. Najliczniej był też wypełniony sektor gości.

Fani obu GKS-ów nie szczędzili gardeł w dopingowaniu swoich zespołów. Oprócz tego skupili się też jednak na obrzucaniu się wzajemnie obelgami i wyzwiskami.

Zgromadzonych na trybunach w Jastrzębiu kibiców spotkanie nie porwało. Derbowe starcie było typowym meczem walki, w którym fani nie zobaczyli bramek. Remis pogodził sympatyków jednej i drugiej drużyny, a z przebiegu spotkania zarówno kibice jastrzębian, jak i katowiczan powinno uszanować zdobyty przez ich zespoły punkt.

 

gol24.pl – Z dużych derbów mało wrażeń

„Górnicze” derby piłkarzy z Jastrzębia i Katowic nie przyniosły ani goli, ani dużych emocji. Bezbramkowy remis w pełni oddaje to, co działo się na murawie.

[…] Starcie dwóch GKS-ów rozczarowało. Bezbramkowy remis, spięć jak na lekarstwo, nawet żółtych kartek nie było. Jastrzębianie dzięki punktowi wyszli – przynajmniej do czasu rozegrania spotkań przez rywali – nad strefę spadkową, katowiczanie utrzymali nad nią pięciopunktowy remis.

Bliżsi zwycięstwa byli goście. Patryk Szwedzik w pierwszej połowie powinien strzelić gola, ale z pola karnego oddał strzał prosto w słupek. Cała pierwsza połowa toczyła się z przewagą katowickiej drużyny, ale poza tą okazją niewiele z niej wyniknęło.

Po przerwie role się odwróciły. Jastrzębie odważniej atakowało, ale Dawid Kudła nie miał wielkich problemów z interwencjami. W jedynym krytycznym momencie po uderzeniu Daniela Ferugi wyręczył go Grzegorz Janiszewski.

W sumie w całym meczu zobaczyliśmy trzy celne strzały. Jak na derby śląskich drużyn to bardzo mizerna statystyka.

 

sportdziennik.com – Razowiec zamiast delicji

Drużyny z Jastrzębia i Katowic pogodził bezbramkowy remis, który tak naprawdę nie zadowolił żadnego z rywali.

[…] Gwoli prawdy spotkanie w Jastrzębiu Zdroju nie było porywającym widowiskiem, mnóstwo w nim było chaosu, niecelnych podań, a ciekawe i płynne akcje można było policzyć na palcach jednej ręki. Na plus należy zapisać fakt, że mimo ogromnej stawki meczu zawodnicy obu zespołów nie uciekali się do brutalnych zagrań, więc sędzia Piotr Lasyk nie miał powodów, by któregokolwiek z nich upomnieć żółtą kartką.

Do przerwy lepsze sytuacje wypracowali sobie goście. Już w 8 minucie po małym zamieszaniu w polu karnym gospodarzy Remigiusz Borkała wybił sprzed linii bramkowej piłkę zmierzającą do siatki. Potem (10 min.) niezłym uderzeniem z dystansu popisał się Michał Kuczałek, a bramkarz katowiczan Dawid Kudła z trudem sparował futbolówkę na korner.

Końcówka I połowy to dwie doskonałe okazje do zdobycia gola dla podopiecznych Rafała Góraka. W 41 minucie najlepszy na boisku Rafał Figiel obsłużył Patryka Szwedzika, napastnik GieKSy zszedł do środka, ale po jego strzale piłka odbiła się od słupka. Jastrzębianie mogli odetchnąć z ulgą. W 46 minucie (45+1) Figiel dośrodkował z lewej flanki na głowę Zbigniewa Wojciechowskiego, ale jego strzał w dogodnej sytuacji był niecelny.

Po przerwie gospodarze w końcu obudzili się i zaczęli częściej niepokoić Dawida Kudłę. W 53 minucie Konrad Handzlik groźnie uderzył zza pola karnego, ale minimalnie chybił celu. Najlepszą okazję do korekty wyniku gospodarze mieli w 75 minucie spotkania. Daniel Rumin wycofał piłkę do Daniela Ferugi, ale strzał pomocnika ofiarną interwencją zablokował Grzegorz Janiszewski. Jastrzębianie reklamowali jeszcze zagranie ręką obrońcy katowiczan, ale sędziowie VAR nie uwzględnili ich protestu. Niewiele brakowało, by wspomniany Janiszewski był największym pechowcem sobotniego spotkania. W 80 minucie po dośrodkowaniu Ferugi z rzutu wolnego piłka odbiła się od stopera gości i wyszła tuż przy słupku na rzut rożny. Tym razem to piłkarze z Bukowej moli mówić o ogromnym szczęściu.

Ironia losu polegała na tym, że w 87 minucie Michał Bojdys niepotrzebnie wdał się w drybling, stracił piłkę i katowiczanie mieli stuprocentową okazję na zdobycie bramki. Ofiarna interwencja jednego z obrońców i bramkarza Mikołaja Reclafa zapobiegał nieszczęściu. Gdyby w tej sytuacji padła bramka dla gości, trener Jacek Trzeciak chyba ukrzyżowałby „Bojdiego”…

[…] Piłkarz meczu Rafał FIGIEL.

 

sport.inetria.pl – Śląskie derby na remis

Obie drużyny chciały wygrać, jednak gospodarze nie mieli właściwie okazji, a goście nie mieli szczęścia.

[…] W pierwszej połowie groźniejsi byli katowiczanie.  W 8. minucie goście mogli wyjść na prowadzenie, ale po strzale Michała Kołodziejskiego jeden z obrońców wyręczył 17-letniego bramkarza Mikołaja Reclafa i wybił piłkę lecącą do bramki. Z kolei po doskonałym podaniu Adriana Błąda kilka minut później kiedy Patryk Szwedzik minął się z obrońcami i o spalonym mowy być nie mogło – strzał głową katowickiego napastnika minimalnie minął poprzeczkę Jastrzębia. W 42. Szwedzik nadspodziewanie łatwo urwał się obrońcom i oddał mocny strzał, który trafił w słupek. Świetną okazję zmarnował też Zbigniew Wojciechowski, który w 45.minucie spudłował głową z pięciu metrów.

Gospodarze nie mieli tylu okazji w tej części gry. Daniel Rumin, były zresztą napastnik Katowic był odcięty od podań. Jastrzębie stworzyło najlepszą okazję tuż przed przerwą, ale rzut wolny z 18 metrów zmarnował Mateusz Słodowy przenosząc piłkę wyraźnie nad poprzeczką.

Druga połowa była przez większą część niestety senna, piłkarze nie potrafili skonstruować składnej akcji złożonej z kilku dobrych podań. Starał się bardzo szybki Szwedzik, ale jednak nic z tego nie wynikło. W końcówce groźniejsze było Jastrzębie. W 81.minucie gospodarze mogli cieszyć się z gola po… samobójczym strzale Grzegorza Janiszewskiego, jednak piłka po jego interwencji przy centrze Daniela Ferugi minimalnie minęła słupek katowickiej bramki. Z kolei tuż przed końcem Reclaf uratował Jastrzębie po strzale Błąda.

1 Komentarz
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

1 Komentarz

  1. Avatar photo

    Джой казино вход

    2 listopada 2021 at 11:34

    19-latek nie mialby szans wygrac rywalizacji o miejsce w wyjsciowym skladzie z Mikaelem Ishakiem, Arturem Sobiechem czy Aronem Johannssonem przez co zdecydowano sie wypozyczyc mlodego napastnika do I-ligi. Dzis nowym klubem prawonoznego snajpera oficjalnie zostal GKS Katowice, w ktorym w ataku gra m.in. inny wychowanek Lecha Poznan, Piotr Kurbiel (w ubieglych rozgrywkach strzelil tylko 1 bramke). Filip Szymczak to drugi pilkarz Lecha Poznan po Juliuszu Letniowskim, ktory w piatek, 2 lipca oficjalnie zostal wypozyczony do innej druzyny. Wkrotce na wypozyczenie trafi jeszcze m.in. Krzysztof Bakowski, ktory ma grac w Stomilu Olsztyn.

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Felietony Piłka nożna

Trudność w podejściu do średniawki

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Aaaa qrwa jego mać…

To moja reakcja na gola Rakowa w doliczonym czasie gry w Gdańsku. Bo zaczynam pisać zaraz po. I tak, jak kolejka zaczęła się dobrze, bo Termalica wygrała w Lubinie, to potem pewnie lepszy byłby dla nas remis z Białymstoku, ale OCZYWIŚCIE Górnik musiał strzelić w doliczonym, lepszy byłby remis lub porażka Rakowa, ale OCZYWIŚCIE Raków musiał strzelić w doliczonym. I luj Bobcki strzelił, bo dwie drużyny się od nas oddaliły w tabeli.

Ktoś powie – trzeba było wygrać w Kielcach. No pewnie, że trzeba było, ale nie wygraliśmy. A nasze zdobywane punkty – zwłaszcza w tej fazie sezonu – mają taką samą wagę jak straty punktów przez przeciwników.

Przechodząc do naszego meczu. Nie wiem, jak to ugryźć szczerze mówiąc. Bo mam wrażenie, że Korona była do zdobytej bramki po prostu słaba. Potem się rozkręcili i w końcówce mogli strzelić zwycięskiego gola. Więc summa summarum remis jest sprawiedliwy. Bo gdy piszę, że Korona była słaba, to trzeba zaznaczyć, że my nie byliśmy jakoś specjalnie lepsi. Uważam, że do straconej bramki trochę lepsi byliśmy. Ale tylko trochę, to nie był jakiś wielce dobry mecz GKS Katowice. Był średni.

O ile defensywa tym razem dała radę i dopuściła do utraty tylko jednej bramki, to w ofensywie byliśmy bezbarwni. Niby kilka razy podeszliśmy pod bramkę przeciwnika, niby jakieś sytuacje się pojawiły, ale tym razem wykończenie czy ostatnie podanie były słabe. I tu mam pretensje do naszych zawodników, bo zalążki tych akcji były znowuż bardzo dobre. Naprawdę potrafimy pod to pole karne podchodzić i wszystko tkwi w tym, czy dobrze wykończymy akcję – najlepiej celnym strzałem. W poprzednich meczach wyglądało to kapitalnie. Tym razem – mizernie.

Znowu będę się czepiał. Bartka Nowaka. Znów nasz najlepszy zawodnik ligi, mając dobre sytuacje wyglądał, jakby chciał wykończyć czy zagrać ostatnie podanie „pięknie”. Czasem tej zabawy jest po prostu za dużo. Oczywiście te niekonwencjonalne zagrania dały kilka wspaniałych asyst. Ale jeśli chodzi o gole, to już tak nie było. Przecież z tej wyjątkowej techniki naprawdę idzie skorzystać, jednocześnie zachowując prostotę. Uderzyć po długim rogu temu Dziekońskiemu, gdy praktycznie cała bramka jest odsłonięta. Ewentualnie nawinąć przeciwnika i strzelić. Bartek wysoko zawiesił poprzeczkę, dlatego mam uwagi. Przecież on krawaty potrafi wiązać na tym boisku, ale w związku z tym zdarza mu się przedobrzyć.

Ale tak jak napisałem – cała ofensywa była jakaś niemrawa. Ilja znów zmarnował jedną kapitalną sytuację. I czasem sam już nie wiem, co sądzić o tym zawodniku. Bo mało strzela goli i sporo sytuacji marnuje. Znów doceniam jego pracę w środku boiska, przy rozegraniu. Z Koroną choćby kapitalnie wypuścił Nowaka. Z Motorem też miał wielki udział przy rozprowadzeniu akcji bramkowej. Ale tak jak mówię, nie mam uwag co do gry w środku boiska. Problem pojawiał się przed i w polu karnym.

Korona w tym czasie frustrowała raz po raz swoich kibiców. Psioczyli oni dość mocno na piłkarzy. Kielczanie raz po raz bowiem tracili piłki i nie potrafili rozegrać dobrej ofensywnej akcji zakończonej strzałem. Nie wyglądali jak swoja wersja z jesieni.

Cieszy kolejny gol Arkadiusza Jędrycha. Capitano – wzorem Radomiaka – asystował sam sobie od słupka. Chyba lubi halówkę i grę od bandy. Po raz kolejny trafił do siatki i myśleliśmy, że ten gol da nam zwycięstwo, a najlepiej gdybyśmy potem strzelili drugą bramkę.

Patrząc na to z drugiej strony, to znów trzeba powiedzieć, że stara GieKSa taki mecz by przegrała w końcówce. Można powiedzieć, że w Krakowie – z mega słabą Cracovią – nie ugraliśmy nawet punktów. Aż tak słaba jak Pasy Korona wczoraj nie była. Więc remis na wyjeździe z solidną drużyną z ekstraklasy oczywiście nie jest złym wynikiem. Oczywiście należy wziąć pod uwagę też nasze osłabienia kadrowe. Przecież nie było Strączka, Klemenza, Kowalczyka, Galana, Zrelaka. Trener musi odkrywać i dostosowywać szerszą kadrę. I znowuż jak na to, że mamy tyle osłabień – wyniki są bardzo w porządku.

Tylko ten niedosyt. Naprawdę można było w tym spotkaniu ugrać więcej i poprawić swoją sytuację w tabeli dopisując trzy punkty. Tak dopisujemy jeden. Co oczywiście też jest zdobyczą. Każdy punkt jest na wagę złota.

Po tej fatalnej porażce z Cracovią GieKSa rozegrała cztery mecze – dwukrotnie u siebie wygrywając i dwa razy remisując na wyjeździe. Ostatecznie jest to układ bardzo dobry. Grając w taki sposób przez cały sezon zdobywa się 68 punktów. W obecnych rozgrywkach wystarczyłoby do mistrzostwa. Ostatecznie więc ostatnia tzw. forma katowiczan jest bardzo dobra.

Każdy był po tym meczu niepocieszony. Jacek Zieliński – znany ze swojego marudzącego tonu – tak właśnie trochę pomarudził na konferencji prasowej. Rafał Górak też nie był przeszczęśliwy, ale też mówił, żeby nie utyskiwać aż tak bardzo na ten remis. No i te nastroje szkoleniowców chyba oddają, to co widzieliśmy w Kielcach. Każdy był trochę rozczarowany po tym remisie, a jednocześnie wiedział, że można było ten mecz przegrać. Więc nie narzekam aż tak bardzo, ale trochę narzekam.

Patrząc teraz na perspektywę gry w pucharach – myślę, że Raków i Górnik znajdą się w czwórce. Jeśli tak, to piąte miejsce da przepustkę do Europy, bo obie ekipy zagrają w finale Pucharu Polski w najbliższą sobotę. Wychodzi więc na to, że o to piąte miejsce w pucharach rywalizować będzie GieKSa, Wisła Płock i Zagłębie. Lubinianie dali ciała z ekipą z Niecieczy i wygląda jakby spuchli, choć lekceważyć ich nie można. Dzisiaj z zapartym tchem będziemy obserwować mecz Wisła – Radomiak i musimy kibicować gościom – od wyniku tego spotkania będzie zależeć bardzo, bardzo wiele. Natomiast żadna z wymienionych trzech drużyn kompletu punktów raczej nie zdobędzie, więc trzeba zminimalizować punktowe straty. Na plus jest to, że i z Zagłębiem, i z Płockiem mamy lepsze bilanse bezpośrednie.

Świat się nie zawali, jeśli GieKSa do pucharów nie wejdzie. Przecież jeszcze niedawno walczyliśmy o utrzymanie. Ale nie ma się co oszukiwać, matematyka mówi, że udział w Europie jest po prostu realny. Jeśli na przykład GieKSa zdobyłaby w ostatnich czterech kolejkach 7-8 punktów, to gra w eliminacjach Ligi Konferencji będzie bardzo możliwa. To jest bonus, szansa, która się nadarza. I grzechem byłoby nie powalczyć.

Jest jednak jeden warunek. Z Termalicą za tydzień trzeba bezwzględnie wygrać. Jakkolwiek nie jest to typowy outsider prezentujący się beznadziejnie, to jednak jest to ostatnia drużyna ligi, którą będziemy podejmować. W kolejnych trzech spotkaniach o punkty będzie dużo trudniej. Trzeba więc sobie ustawić sytuację tak, żeby z 47 punktami startować do trzech ostatnich kolejek.

Kontynuuj czytanie

Galeria Kibice Piłka nożna

Kibicowskie święto w Kielcach

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Zapraszamy do galerii z Kielc, gdzie GieKSa podzieliła się punktami z Koroną. Zdjęcia zrobił dla Was Misiek. 

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Górak: Nie będę przesadzał z ubolewaniem

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Po meczu Korona Kielce – GKS Katowice wypowiedzieli się trenerzy obu drużyn – Jacek Zieliński i Rafał Górak. Poniżej prezentujemy główne opinie szkoleniowców, a na dole zapis audio całej konferencji prasowej.

Rafał Górak (trener GKS Katowice):
Przyjmujemy i szanujemy tę zdobycz punktową – jednopunktową. Wydaje mi się, że nie byliśmy dzisiaj najlepszą wersją siebie, na pewno mogliśmy grać lepiej, szczególnie w działaniach, gdy mieliśmy piłkę. Trochę to szwankowało i z tego może troszkę jestem niezadowolony. Jednak z samego przebiegu meczu, gdzie uważam, że remis jest sprawiedliwy, nie będę zbytnio przesadzał z ubolewaniem nad tym punktem. Bo to jest trudny teren i nikomu się łatwo tutaj nie gra. Był pełny stadion i to też chyba fajne dla kibiców, bo ci ludzie dzisiaj dużo dawali, widać dużo walki i zaangażowania. Były momenty lepsze i gorsze zarówno w jednej, jak i drugiej drużynie, dlatego uważam, że jest okej. Cieszę się również, że drużyna jako całość zdaje egzamin, w takim momencie, bo dzisiaj przyjechaliśmy bez sześciu ważnych zawodników. Ta głębia kadry, chciałem to podkreślić, daje radę i zawodnicy, którzy grali mniej wchodzą i realizują swoje zadania. Remis przyjmuję ze zrozumieniem, uważam, że jest to wynik zasłużony.

Jacek Zieliński (trener Korony Kielce):
Nie wiem jak ocenić ten mecz i ten punkt, czy on jest zdobyty czy są dwa stracone. Ale jak się goni wynik i ma się punkt w końcówce, to jest to w miarę zdobycz. Natomiast liczyliśmy na więcej, trochę inaczej miała wyglądać pierwsza połowa, oddaliśmy za dużo przestrzeni przy stałych fragmentach. Wiedząc, że GKS jest w tym groźny, to najbardziej boli, jak się traci taką bramkę. No nic, w piątek kolejny mecz u siebie i tu już nie będzie półśrodków, tu po prostu trzeba wygrywać.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga