Piłka nożna
Opinie z social mediów #27 – Warszawa
GieKSa wygrywa w Warszawie, po bramce Jakuba Araka w doliczonym czasie gry! Wybrane opinie i komentarze kibiców poniżej, zapraszam!
X (dawniej Twitter)
Esther @Ester_Now
„Ludzie kochani, toż to szok… Dzieło przypadku, szczerze.”
Mody Jason @ModyKoza
„Jest kurwa!!! Chociaż powinniśmy wrócić do Katowic z zerowym dorobkiem punktowym po takiej grze! Nie zależało nam się nic.. Czarnym Koszulą życzę utrzymania bo grać w piłkę umia. Gol POTĘŻNEGO JAKUBA ARAKA DAJE NAM ZWYCIĘSTWO.”
Yaro @OldTrafford1964
„Jakim cudem to wygraliśmy to nie wiem ale mega ważne 3 punkty!”
Acid @OlegKostoglotow
„Dołek fizyczny, krótka ławka i mieliśmy dziś sporo kłopotów. Na szczęście udało się przepchnąć ten mecz. Ufff …”
Dawid Laska
„Więcej farta niż rozumu”
Łukasz Bogacki
„Brawo GIEKSA,za walkę do końca”
Adam Maksel
„Gra dramat. Ważne 3pkt”
Michał Lasoń
„Przepchane do zapomnienia. Brawa za walkę i jedziemy dalej!!”
Forum
przemol
„Zaczyna to wyglądać tak, że piłkarze są przeciążeni. Trzeba przemyśleć obciążenia treningowe przy meczach co trzy dni. Niemożliwe jest to, że w meczach z Sosnowcem, Podbeskidziem i dzisiaj grali praktycznie ci sami ludzie. Przez większą cześć meczu wyglądaliśmy jakby nie było motywacji, natomiast było to mylne wrażenie, co potwierdziła końcówka. Przyczyną jest brak świeżości. Widać to też było po Komorze, który wrócił po przerwie i wszędzie go było pełno hah. Uzasadnia to również fakt ostatnich kontuzji mięśniowych. No i kolejna kwestia, którą powtarzam praktycznie co mecz. Wybór składu. Jeżeli przed meczem wypadają wahadłowi i nie mamy ich kim zastąpić to powinna nastąpić zmiana systemu gry , a nie wystawianie Jaroszka na wahadle. Co to był w ogóle za pomysł. Chłop bez techniki, szybkości i w warunkach fizycznych w ogóle nie przystosowanych do tej pozycji. Z tego poszedł pierwszy gol i na wahadłach Polonia robiła przewagi. Dzisiaj Polonia była silna naszą słabością. Nie pamiętam już meczu, który by się w taki sposób przeobraził. Zazwyczaj to było w drugą stronę. Ten moment jest istotny w kontekście reszty sezonu, bo takie sytuacje budują. Pomysł z Pietrzykiem na boku to chyba jest jedyna droga dla niego. W ataku był bylejaki , nie wyróżniał się niczym, a tutaj przynajmniej parę razy był pod grą to znaczy, że jakiś potencjał tam może być. Recepta na resztę sezonu :
– dostosowanie obciążeń treningowych do sytuacji gry co trzy dni, być może większe odpuszczenie dla Beigera , Błąda, Kozubala żeby złapali świeżośc
– włączenie myślenia przy ustalaniu taktyki i składu.”
Fuhrer
„Wygrana w takich okolicznościach i w takim momencie sezonu, to mocny dopalacz mentalny na finiszu rozgrywek. Pomimo wszystkich zastrzeżeń do Araka, muszę z satysfakcją przyznać, że gdy zobaczyłem, że zmienia Bergiera, to pomyślałem, że w tym szaleństwie może być metoda. Jak wiemy, Arak gra fatalnie ale stać go na jakieś sporadyczne przebłyski i pomyślałem, że to może być właśnie dla niego TEN mecz – co na szczęście się stało. Sam mecz oczywiście słaby: Janiszewski w swoim stylu był zamieszany w bramkę dla Polonii, prawie sprokurował karnego i jego osławiona elektryczność biła po oczach. Jaroszek na wahadle to żart, Baranowicz słabiutko itp., itd. Widać było u nas te ogromne braki kadrowe, gdzie połowa zawodników z pola to byli młodzieżowcy, dublerzy lub zawodnicy zupełnie bez formy (Mak). Pomimo tego mamy niesamowicie ważne 3 pkt. Uważam, że ważne było wejście w końcówce Komora za Janiszewskiego. Co prawda tuż przed końcowym gwizdkiem prawie sprokurował bramkę dla Polonii (na szczęście nie została uznana) ale z drugiej strony był o włos od strzelenia bramki wyrównującej. Całościowo jednak z Komorem z tyłu w końcówce mogliśmy się poczuć bezpieczniej, a wtedy i z przodu gra się lepiej. Oprócz mega ważnych 3 pkt. dobrą wiadomością jest to, że za tydzień na Bukowej w meczu ze Stalą powinien już wybiec na boisko nasz dream team: z Kuuskiem, Komorem i Jędrychem na obronie, Repką i Kozubalem w środku i Wasielewskim na wahadle. Pod znakiem zapytanie jest tylko występ Rogali. Panowie zróbcie to!!!”
blazej
„Odrzućmy na chwilę podejrzenia o sprzedanie meczy przez Jędrycha jak to pisał Oskarek, bukmacherkę jak ocenia Skalpel oraz nieczystość sędziego. Załóżmy, że pod tym względem było wszystko ok. WIec co zostaje…. dokładnie to co napisał Koleś plus jeszcze…Zawodnicy kompletnie nie na swoich pozycjach, słabe wejście w mecz, do tego kontuzje, zmęczenie i przede wszystkim kadra, która jest maks na 8-10 miejsce. Wszyscy to widzą i tak jest, nie ma się co czarować. Ale gadaliśmy i pisaliście, że w tej lidze wystarczy zapierdalać. No to zapierdalają i wygrali ważne spotkanie. Brzękol, Paszul, Moskal – oni nie wygrywali takich spotkań. Ci wygrywają i utrzymują się w grze o baraże co jest na ten moment maksem tej ekipy i mnie to tam cieszy, ba nawet cieszy mnie to, że Górak może sobie dorabiać ideologię, żę jest z tą drużyną wiele czasu i te kryzysy już miał i wie jak z nich wychodzić. I jeśli tak powie to prawda jest taka, że na ten moment można mu przyznać rację. ZObaczymy co będzie dalej bo nie zdziwi mnie równie dobrze jak w tych barażach jednak nie zagramy, ale szansę mamy wielką.”
Arkan
„Liczą się 3punkty .Liczy się że Jakub Atak wraca do formy na koniec sezonu.I to może być kluczowe w osiągnięciu Ekstraklasy.”
Felietony Piłka nożna
Trudność w podejściu do średniawki
Aaaa qrwa jego mać…
To moja reakcja na gola Rakowa w doliczonym czasie gry w Gdańsku. Bo zaczynam pisać zaraz po. I tak, jak kolejka zaczęła się dobrze, bo Termalica wygrała w Lubinie, to potem pewnie lepszy byłby dla nas remis z Białymstoku, ale OCZYWIŚCIE Górnik musiał strzelić w doliczonym, lepszy byłby remis lub porażka Rakowa, ale OCZYWIŚCIE Raków musiał strzelić w doliczonym. I luj Bobcki strzelił, bo dwie drużyny się od nas oddaliły w tabeli.
Ktoś powie – trzeba było wygrać w Kielcach. No pewnie, że trzeba było, ale nie wygraliśmy. A nasze zdobywane punkty – zwłaszcza w tej fazie sezonu – mają taką samą wagę jak straty punktów przez przeciwników.
Przechodząc do naszego meczu. Nie wiem, jak to ugryźć szczerze mówiąc. Bo mam wrażenie, że Korona była do zdobytej bramki po prostu słaba. Potem się rozkręcili i w końcówce mogli strzelić zwycięskiego gola. Więc summa summarum remis jest sprawiedliwy. Bo gdy piszę, że Korona była słaba, to trzeba zaznaczyć, że my nie byliśmy jakoś specjalnie lepsi. Uważam, że do straconej bramki trochę lepsi byliśmy. Ale tylko trochę, to nie był jakiś wielce dobry mecz GKS Katowice. Był średni.
O ile defensywa tym razem dała radę i dopuściła do utraty tylko jednej bramki, to w ofensywie byliśmy bezbarwni. Niby kilka razy podeszliśmy pod bramkę przeciwnika, niby jakieś sytuacje się pojawiły, ale tym razem wykończenie czy ostatnie podanie były słabe. I tu mam pretensje do naszych zawodników, bo zalążki tych akcji były znowuż bardzo dobre. Naprawdę potrafimy pod to pole karne podchodzić i wszystko tkwi w tym, czy dobrze wykończymy akcję – najlepiej celnym strzałem. W poprzednich meczach wyglądało to kapitalnie. Tym razem – mizernie.
Znowu będę się czepiał. Bartka Nowaka. Znów nasz najlepszy zawodnik ligi, mając dobre sytuacje wyglądał, jakby chciał wykończyć czy zagrać ostatnie podanie „pięknie”. Czasem tej zabawy jest po prostu za dużo. Oczywiście te niekonwencjonalne zagrania dały kilka wspaniałych asyst. Ale jeśli chodzi o gole, to już tak nie było. Przecież z tej wyjątkowej techniki naprawdę idzie skorzystać, jednocześnie zachowując prostotę. Uderzyć po długim rogu temu Dziekońskiemu, gdy praktycznie cała bramka jest odsłonięta. Ewentualnie nawinąć przeciwnika i strzelić. Bartek wysoko zawiesił poprzeczkę, dlatego mam uwagi. Przecież on krawaty potrafi wiązać na tym boisku, ale w związku z tym zdarza mu się przedobrzyć.
Ale tak jak napisałem – cała ofensywa była jakaś niemrawa. Ilja znów zmarnował jedną kapitalną sytuację. I czasem sam już nie wiem, co sądzić o tym zawodniku. Bo mało strzela goli i sporo sytuacji marnuje. Znów doceniam jego pracę w środku boiska, przy rozegraniu. Z Koroną choćby kapitalnie wypuścił Nowaka. Z Motorem też miał wielki udział przy rozprowadzeniu akcji bramkowej. Ale tak jak mówię, nie mam uwag co do gry w środku boiska. Problem pojawiał się przed i w polu karnym.
Korona w tym czasie frustrowała raz po raz swoich kibiców. Psioczyli oni dość mocno na piłkarzy. Kielczanie raz po raz bowiem tracili piłki i nie potrafili rozegrać dobrej ofensywnej akcji zakończonej strzałem. Nie wyglądali jak swoja wersja z jesieni.
Cieszy kolejny gol Arkadiusza Jędrycha. Capitano – wzorem Radomiaka – asystował sam sobie od słupka. Chyba lubi halówkę i grę od bandy. Po raz kolejny trafił do siatki i myśleliśmy, że ten gol da nam zwycięstwo, a najlepiej gdybyśmy potem strzelili drugą bramkę.
Patrząc na to z drugiej strony, to znów trzeba powiedzieć, że stara GieKSa taki mecz by przegrała w końcówce. Można powiedzieć, że w Krakowie – z mega słabą Cracovią – nie ugraliśmy nawet punktów. Aż tak słaba jak Pasy Korona wczoraj nie była. Więc remis na wyjeździe z solidną drużyną z ekstraklasy oczywiście nie jest złym wynikiem. Oczywiście należy wziąć pod uwagę też nasze osłabienia kadrowe. Przecież nie było Strączka, Klemenza, Kowalczyka, Galana, Zrelaka. Trener musi odkrywać i dostosowywać szerszą kadrę. I znowuż jak na to, że mamy tyle osłabień – wyniki są bardzo w porządku.
Tylko ten niedosyt. Naprawdę można było w tym spotkaniu ugrać więcej i poprawić swoją sytuację w tabeli dopisując trzy punkty. Tak dopisujemy jeden. Co oczywiście też jest zdobyczą. Każdy punkt jest na wagę złota.
Po tej fatalnej porażce z Cracovią GieKSa rozegrała cztery mecze – dwukrotnie u siebie wygrywając i dwa razy remisując na wyjeździe. Ostatecznie jest to układ bardzo dobry. Grając w taki sposób przez cały sezon zdobywa się 68 punktów. W obecnych rozgrywkach wystarczyłoby do mistrzostwa. Ostatecznie więc ostatnia tzw. forma katowiczan jest bardzo dobra.
Każdy był po tym meczu niepocieszony. Jacek Zieliński – znany ze swojego marudzącego tonu – tak właśnie trochę pomarudził na konferencji prasowej. Rafał Górak też nie był przeszczęśliwy, ale też mówił, żeby nie utyskiwać aż tak bardzo na ten remis. No i te nastroje szkoleniowców chyba oddają, to co widzieliśmy w Kielcach. Każdy był trochę rozczarowany po tym remisie, a jednocześnie wiedział, że można było ten mecz przegrać. Więc nie narzekam aż tak bardzo, ale trochę narzekam.
Patrząc teraz na perspektywę gry w pucharach – myślę, że Raków i Górnik znajdą się w czwórce. Jeśli tak, to piąte miejsce da przepustkę do Europy, bo obie ekipy zagrają w finale Pucharu Polski w najbliższą sobotę. Wychodzi więc na to, że o to piąte miejsce w pucharach rywalizować będzie GieKSa, Wisła Płock i Zagłębie. Lubinianie dali ciała z ekipą z Niecieczy i wygląda jakby spuchli, choć lekceważyć ich nie można. Dzisiaj z zapartym tchem będziemy obserwować mecz Wisła – Radomiak i musimy kibicować gościom – od wyniku tego spotkania będzie zależeć bardzo, bardzo wiele. Natomiast żadna z wymienionych trzech drużyn kompletu punktów raczej nie zdobędzie, więc trzeba zminimalizować punktowe straty. Na plus jest to, że i z Zagłębiem, i z Płockiem mamy lepsze bilanse bezpośrednie.
Świat się nie zawali, jeśli GieKSa do pucharów nie wejdzie. Przecież jeszcze niedawno walczyliśmy o utrzymanie. Ale nie ma się co oszukiwać, matematyka mówi, że udział w Europie jest po prostu realny. Jeśli na przykład GieKSa zdobyłaby w ostatnich czterech kolejkach 7-8 punktów, to gra w eliminacjach Ligi Konferencji będzie bardzo możliwa. To jest bonus, szansa, która się nadarza. I grzechem byłoby nie powalczyć.
Jest jednak jeden warunek. Z Termalicą za tydzień trzeba bezwzględnie wygrać. Jakkolwiek nie jest to typowy outsider prezentujący się beznadziejnie, to jednak jest to ostatnia drużyna ligi, którą będziemy podejmować. W kolejnych trzech spotkaniach o punkty będzie dużo trudniej. Trzeba więc sobie ustawić sytuację tak, żeby z 47 punktami startować do trzech ostatnich kolejek.
Galeria Kibice Piłka nożna
Kibicowskie święto w Kielcach
Zapraszamy do galerii z Kielc, gdzie GieKSa podzieliła się punktami z Koroną. Zdjęcia zrobił dla Was Misiek.
Piłka nożna
Górak: Nie będę przesadzał z ubolewaniem
Po meczu Korona Kielce – GKS Katowice wypowiedzieli się trenerzy obu drużyn – Jacek Zieliński i Rafał Górak. Poniżej prezentujemy główne opinie szkoleniowców, a na dole zapis audio całej konferencji prasowej.
Rafał Górak (trener GKS Katowice):
Przyjmujemy i szanujemy tę zdobycz punktową – jednopunktową. Wydaje mi się, że nie byliśmy dzisiaj najlepszą wersją siebie, na pewno mogliśmy grać lepiej, szczególnie w działaniach, gdy mieliśmy piłkę. Trochę to szwankowało i z tego może troszkę jestem niezadowolony. Jednak z samego przebiegu meczu, gdzie uważam, że remis jest sprawiedliwy, nie będę zbytnio przesadzał z ubolewaniem nad tym punktem. Bo to jest trudny teren i nikomu się łatwo tutaj nie gra. Był pełny stadion i to też chyba fajne dla kibiców, bo ci ludzie dzisiaj dużo dawali, widać dużo walki i zaangażowania. Były momenty lepsze i gorsze zarówno w jednej, jak i drugiej drużynie, dlatego uważam, że jest okej. Cieszę się również, że drużyna jako całość zdaje egzamin, w takim momencie, bo dzisiaj przyjechaliśmy bez sześciu ważnych zawodników. Ta głębia kadry, chciałem to podkreślić, daje radę i zawodnicy, którzy grali mniej wchodzą i realizują swoje zadania. Remis przyjmuję ze zrozumieniem, uważam, że jest to wynik zasłużony.
Jacek Zieliński (trener Korony Kielce):
Nie wiem jak ocenić ten mecz i ten punkt, czy on jest zdobyty czy są dwa stracone. Ale jak się goni wynik i ma się punkt w końcówce, to jest to w miarę zdobycz. Natomiast liczyliśmy na więcej, trochę inaczej miała wyglądać pierwsza połowa, oddaliśmy za dużo przestrzeni przy stałych fragmentach. Wiedząc, że GKS jest w tym groźny, to najbardziej boli, jak się traci taką bramkę. No nic, w piątek kolejny mecz u siebie i tu już nie będzie półśrodków, tu po prostu trzeba wygrywać.


Najnowsze komentarze