Dołącz do nas

Piłka nożna

Paszulewicz: Nieformalnie mam pseudonim „Kat”

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Po konferencji porozmawialiśmy z nowym  trenerem  GieKSy Jackiem Paszulewiczem. Poczytajcie, co miał do powiedzenia w pierwszym wywiadzie dla GieKSa.pl

Wspomniał Pan pytanie z maja tego roku na konferencji prasowej, w którym pytaliśmy Pana o chęć pracy w GieKSie. Wtedy był Pan zaskoczony. Czy równie był Pan zaskoczony po telefonie od dyrektora Bartnika? 

Jacek Paszulewicz: Nie ukrywam, że po zeszłym sezonie zapytań było dość sporo. Na pewno schlebia, że byłem doceniony przez klub i kibiców GieKSy. Taka jest jednak kolej rzeczy, że gdy zawodnicy dobrze grają, to i trener wypływa na szersze wody. Dla mnie największą nagrodą jako trenera było to, że tak wiele zawodników odeszło do lepszych klubów z Olimpii. Mnie w czerwcu nie udało się zmienić klubu na lepszy. Miałem umowę z prezesem Olimpii, iż w przypadku ekstraklasy będę mógł odejść. Taka propozycja przyszła, ale już po podpisaniu kontraktu w Grudziądzu. Być może tak miało być i liczę, że będzie to owocny czas. 

Które zadanie wydaje się trudniejsze. Awans w zeszłym sezonie z Olimpią, czy w tym z GieKSą? 

Na pewno, jeśli chodzi o potencjał czysto piłkarski, to GKS jest na wyższym poziomie. Piłkarze mają większe umiejętności piłkarskie. Natomiast w Olimpii nie było indywidualności, a był zespół, który udało się stworzyć. Byliśmy przysłowiową „Bandą z Grudziądza”. Liczę, że uda się to stworzyć w GieKSie. Myślę, że jesteśmy w stanie osiągnąć dużo, jeśli dołożymy do tego przygotowanie motoryczne, które jest moim „konikiem”. Pytanie jak zniosą to piłkarze, bo nie ukrywam, że zajdą drastyczne zmiany, jeśli chodzi o intensywność treningów.

Pytanie o piłkarzy właśnie. Czy poza nowymi zawodnikami możemy spodziewać się jakiś odejść? Czy rozmawiał Pan z dyrektorem Bartnikiem o sytuacji kadrowej? Np. Tomasz Mokwa miał odejść , bo nie grał, a teraz zmieni się trener.

Dla mnie najlepszym rozwiązaniem jest, bym mógł wybierać wśród jak największej liczby graczy. Niewskazane jest dla mnie teraz, byśmy pozbywali się zawodników. Być może po przygotowaniach i zmianie systemu grania okaże się, że ktoś jest daleki od grania i będzie chciał odejść. Ja z nikogo nie rezygnuje, zwykle boisko zweryfikuje umiejętności i podejście zawodników. Okres przygotowawczy zweryfikuje, którzy zawodnicy są w stanie przeżyć te tygodnie i kto dotrwa do obozu. Jeśli chodzi o zawodników do wzmocnień, to uważam, iż nie ma, co na szybko decydować. Potrzebujemy zawodników, którzy będą pasować do mojej koncepcji i systemu, jaki wprowadzimy. Jeśli ktoś ma być tylko uzupełnieniem, to nie ma opcji by trafił do GieKSy. Nie szukamy takich zawodników.

Wspomniał Pan o przygotowaniu jako ważnej rzeczy w Pana warsztacie. Z drugiej strony w Olimpii dużo kontuzji. Czy to można ze sobą łączyć? 

Na 8 kontuzji 7 były urazami mechanicznymi podczas gry. Były to typowe kontuzje piłkarskie, niektóre mocno pechowe. Problem jest gdzieś indziej: mianowicie w jaki sposób piłkarze dbają o siebie po treningu. W klubie zajmujemy im parę godzin, jeśli chodzi o treningi. Co robią podczas pozostałych, nie jesteśmy w stanie kontrolować. Dziś mogę tylko zapowiedzieć, że zawodnicy większość czasu powinni spędzać w gabinetach fizjoterapeutów, a nie spacerując po mieście lub galeriach. 

Czego możemy się spodziewać jeśli chodzi o przygotowania?

Na pewno będzie kształtowana wytrzymałość w pierwszym etapie przygotowań. Pierwsze dni obozu w Turcji będą najtrudniejszymi chwilami dla piłkarzy, bo częstotliwość treningów będzie duża. Nieformalnie mówią o mnie „Kat”, więc jest to jakaś wskazówka dla piłkarzy. Każdy będzie musiał zrobić wszystko, by to przetrwać, bo jeśli pojawią się urazy, to trzeba będzie nadrabiać zaległości, a to zaburza trochę funkcjonowanie zawodnika w drużynie. 

Jest jakaś lista zawodników do przyjścia? 

Na pewno mam w głowie taką listę zawodników, których widziałbym w klubie. Trzeba jednak zobaczyć, czym dysponujemy w klubie. Nie sztuką jest wydawać pieniądze i przepraszać za pomyłki. Jeśli mają być transfery, to musimy być do nich wszyscy przekonani.

Czy pokrywa się Pana lista z listą trenera Mandrysza? 

Nie znam listy trenera Mandrysza. 

Z Olimpią rozwiązał kontrakt Damian Ciechanowski. Czy to jest jeden z zawodników, których chce Pan sprowadzić? 

Na pewno nie. 

Pracował Pan z Lukasem Klemenzem. Ktoś jeszcze się przewinął? 

Adrian Frańczak jeszcze też z moją osobą pracował. Cieszę się, że będzie tutaj Lukas Klemenz, którego ściągnąłem z Bełchatowa. W rok zyskał bardzo dużo i jest wyróżniająca się postacią nawet całej ligi. 

Jeszcze dopytamy o postać profesora Jastrzębskiego, który ma współpracować z Panem. Na jakich zasadach będzie ta współpraca? 

Profesor współpracuje z różnymi uczelniami, prowadzi badania dla klubów. Współpraca jest stała, ale nie będzie polegać na tym, by był na każdym treningu. Będzie na kluczowych i będzie analizować nasze treningi. Większość treningów będzie prowadzona ze sport-testerami. Potem zajmiemy się analizą danych. Do tej pory udawało nam się podnieść bardzo wysoko parametry zawodnikom. 

Jak Pan zobrazuje styl, który chce Pan wprowadzić? 

By zobrazować, to przedstawię to tak. W Anglii czy Niemczech piłkarz pokonuje sprintem dystans 200-300 metrów więcej niż polski piłkarz. Przekładając to na mecz – skrzydłowy robi 10 akcji więcej i nęka 10 razy więcej swojego przeciwnika. Jeśli średnio piłkarz ma przy nodze piłkę przez minutę w meczu, to co robi przez resztę czasu? Ja wychodzę z założenia, że trzeba ciężko pracować, by w tej jednej minucie dać jakość. Nie interesuje mnie bardzo ładna gra, interesuje mnie skuteczna gra w defensywie i ofensywie. Defensywa ma dać mniej straconych bramek, a ofensywa więcej okazji do ich stworzenia. To wszystko jest bardzo proste. 

 

 

13 komentarzy
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

13 komentarzy

  1. Avatar photo

    Mecza

    11 stycznia 2018 at 17:23

    Skowronek mi się przypomniał

  2. Avatar photo

    Maks

    11 stycznia 2018 at 17:48

    Powodzenia Panie trenerze…jazda z tym żelowanym towarzystwem…

  3. Avatar photo

    kejta

    11 stycznia 2018 at 17:49

    Przyszedl Paszulewicz i nagle Goncerz bedzie kiwal wszystkich i ladowal po 2 bramy na mecz a Kaminski bedzie nie do przejscia haha juz to widze. Uwielbiam takie gadanie kim ja to nie jestem zobaczymy kto przetrwa i inne pierdoly. Tutaj Mandrysz nie pomogl ktory ma 30 lat doswiadczenia i kilka razy zrobil awans a co dopiero jakis mlody synek

  4. Avatar photo

    Cierpliwy

    11 stycznia 2018 at 18:34

    A Brosz w Zabrzu to miał doświadczenie sukcesy czy tylko postawił na młodych?

  5. Avatar photo

    kejta

    11 stycznia 2018 at 18:43

    Masz racje postawil na mlodych wiec Paszulewicz moze odniesc sukces tylko wtedy jak od I skladu odstawi Goncerz, Kaminskiego, Foszmanczyka i Nowaka ale to sie nigdy nie stanie wiec dalej bedzie to co bylo

  6. Avatar photo

    Berol

    11 stycznia 2018 at 18:49

    jak te pseudo gwiazdy zamiast pikniku bedą miały prawdziwe treningi to warto było….. za 2017 ja bym im dał Turcje …. plecak z kamieniami i nawet nie w parku a w góry bym wywiózł by pizdeczki pobiegały , za to plucie w ryj kibicom

  7. Avatar photo

    Maks

    11 stycznia 2018 at 19:12

    Berol- też wyżelowane cioty powinny jechać w Bieszczady,w sam środek lasów..

  8. Avatar photo

    Mecza

    11 stycznia 2018 at 20:36

    @Cierpliwy, kejta – chyba interesujecie się piłką od roku. Brosz to gościu który miał już większe sukcesy przed Górnikiem.

  9. Avatar photo

    kejta

    11 stycznia 2018 at 21:28

    Mecza interesuje sie tylko Gieksa nawet nie wiedzialem ze jakis Brosz Gornik trenuje :DD

  10. Avatar photo

    Dziadek

    12 stycznia 2018 at 00:39

    Podoba mi się ten trener. Twarde podejście i dobre prowadzenie się. A ten kto nie da rady niech w… jak najszybciej.

  11. Avatar photo

    Matti

    12 stycznia 2018 at 09:58

    Poniżej kilka cytatów z rozmowy z nowym trenerem GKS. A niech ich przeczołga wszystkich niech błagają o litość!!! Niech im znikną te głupie uśmieszki z twarzy a żeliki spłyną po włosach!

    „Pytanie jak zniosą to piłkarze, bo nie ukrywam, że zajdą drastyczne zmiany, jeśli chodzi o intensywność treningów.”

    „Jeśli ktoś ma być tylko uzupełnieniem, to nie ma opcji by trafił do GieKSy. Nie szukamy takich zawodników.”

    „Dziś mogę tylko zapowiedzieć, że zawodnicy większość czasu powinni spędzać w gabinetach fizjoterapeutów, a nie spacerując po mieście lub galeriach”

    „Okres przygotowawczy zweryfikuje, którzy zawodnicy są w stanie przeżyć te tygodnie i kto dotrwa do obozu”.

  12. Avatar photo

    MARCIN

    12 stycznia 2018 at 18:31

    Takiego trenera nam potrzeba bo te kopacze walą w ciula już za bardzo i za długo głupio się uśmiechają !

  13. Avatar photo

    Stary sympatyk

    14 stycznia 2018 at 15:28

    Niech sobie chlop ma pseudonim jaki chce! Chocby Darth Vader! Jak sie w Gieksie krzywo spojrzy na ktoregos z grajkow albo nie daj Boze zasugeruje by sie ktory przylozyl do treningu to dwa miesiace i juz chlopa w Gieksie nie ma. Wiec niech nie kozaczy zanim zobaczy bo moga go zwolnic od razu!

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Piłka nożna Wywiady

Jędrych: Stempel mocnej wiary

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Po wygranym meczu z Termalicą porozmawialiśmy z kapitanem GieKSy Arkadiuszem Jędrychem, który podkreślił znaczenie procesu i stabilności w klubie dla osiągania sukcesów, a także docenił doping ponad 13 tysięcy fanów.

Wszystko w porządku po tych dwóch sytuacjach?
Arkadiusz Jędrych: Tak. Trochę mi gdzieś wygięło nogę, później dostałem w brzuch, ale na gorąco myślę, że tak. Wiadomo, adrenalina jeszcze musi opaść i wtedy zobaczymy. Na tę chwilę wszystko jest okej i mam nadzieję, że jutro i pojutrze także wszystko będzie dobrze.

Po takich szalonych spotkaniach chyba już możecie powiedzieć, że pojawiają się myśli o europejskich pucharach?
Wiadomo, mając na koncie 47 punktów, czemu mamy nie marzyć? Tak to na razie zostawię.

Eman Marković dzisiaj dwukrotnie przekroczył prędkość przy tych trafieniach.
Jesteśmy świadomi, że Eman w miarę upływu sezonu czuje się coraz lepiej. Zresztą chyba nie tylko my, ale wszyscy, którzy chodzą i oglądają te mecze widzą, że w Emanie drzemią naprawdę ogromne możliwości. Pokusiłbym się wręcz o to, że on jeszcze swoich maksymalnych umiejętności nie pokazał. Zostały nam trzy mecze i życzmy sobie, żeby tymi swoimi wartościami nas jeszcze pozytywnie zaskoczył.

Przyszedłeś do GieKSy w trudnym momencie, wtedy zaraz spadek i druga liga, a niedługo mogą być puchary. Dla ciebie to też długa droga?
Nie da się ukryć, że moja droga w GKS-ie była dosyć kręta. Na chwilę obecną powtarzam, że ja mam takie podejście do tego wszystkiego: to, co się teraz dzieje wokół GieKSy to stempel mocnej wiary w to wszystko, w ten proces w którym tkwimy. Mamy nadzieję, że ten proces dalej będzie się napędzał, rozwijał i wszyscy ludzie wokół GKS-u będą tak ukierunkowani na Klub, na pomaganie, tak jak widzieliśmy dzisiaj na trybunach. Nie idzie o tym nie wspomnieć, jak stanęliśmy sobie chwilę przed meczem, to te trybuny powodują ciarki na całym ciele. Dwunasty zawodnik miał wpływ na to, że wygraliśmy dziś tak okazale.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna Wywiady

Wasielewski: Tutaj się odnalazłem

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Po wysokiej wygranej z Termalicą porozmawialiśmy z Marcinem Wasielewskim, reprezentującym w przeszłości barwy Termalici oraz z Mateuszem Kowalczykiem, wracającym na boisko po kontuzji.

Długo zastanawiałeś się nad przedłużeniem kontraktu?
Marcin Wasielewski: Zależy od punktu widzenia. Fajnie, że się po prostu dogadaliśmy i przedłużyłem kontrakt. Jest mi tutaj dobrze, świetnie się czuję. Fajnie, że będzie więcej o dwa lata.

Po twojej przygodzie z Termalicą dziennikarze mówili, że niekoniecznie się sprawdziłeś, a…
Nie lubię mówić o przeszłości. Są to pewne rzeczy, których wiele osób nie rozumie i nie wie. Tutaj się po prostu odnalazłem, dostałem większą szansę. Byłem w stanie pokazać na co mnie stać i myślę, że teraz nieźle to wygląda.

Teraz wiele osób ocenia cię jako najlepszego wahadłowego ligi.
Czy najlepszy? Znam swoją wartość, każdym meczem próbuję robić swoje i nie odpuszczać. Przede wszystkim nie mieć żadnych pretensji do siebie, robić wszystko, co w mojej mocy. Jeżeli to tak fajnie wygląda, to się cieszę. Mam nadzieję, że będę to powielał w każdym kolejnym występie.

Fassbender już pewnie widział tę piłkę w siatce, a ty wyskoczyłeś mu zza pleców i wybiłeś za linię końcową.
Taktyka jest na początku trudna do zrozumienia, ale po okresie wdrożenia to są już automatyzmy. Robi się to automatycznie, intuicyjnie, nie zastanawia się nad tym. Po prostu to wychodzi – jeśli gra się ciągle tym systemem, to jest znacznie łatwiej. Mnie on odpowiada, bo mogę pokazać w całej krasie moje umiejętności, w grze do przodu i z tyłu.

Wybiegasz już myślami w europejskie puchary?
Przede wszystkim następny mecz. Piast Gliwice – to jest najważniejsze. Żadne puchary i myślenie gdzieś w przód. Najważniejszy jest zawsze następny rywal.


Pierwsza bramka w tym sezonie, od razu po powrocie po kontuzji.

Mateusz Kowalczyk: Dokładnie. Nie ukrywam, że siedziało mi gdzieś w głowie to, że nie strzeliłem, ale w końcu się udało. Wygraliśmy wysoko, chociaż wydaje mi się, że mecz nie porywał piłkarsko zarówno w moim wykonaniu, jak i drużyny. Cieszę się, że ta bramka przyszła, lekka ulga.

Jaki był plan na ten mecz?

Chcieliśmy zagrać swoje i strzelić jak najszybciej bramkę i cieszy, że to się udało w pierwszej połowie. Termalica naprawdę wyglądała dobrze piłkarsko, ale mieliśmy gdzieś łatwość z dochodzeniem do sytuacji, to był klucz.

Jaki był przekaz w szatni po tym, jak straciliście bramkę, która mogła dać wiatru w żagle rywalowi?

To nie było potrzebne. W szatni sobie powiedzieliśmy, że musimy zacząć lepiej grać w piłkę i więcej się przy niej utrzymywać, bo w pierwszej połowie za szybko się jej pozbywaliśmy, to nie było potrzebne.

Długo byłeś poza grą, jak czułeś się dziś na boisku?

Pogoda nie pomagała. W 60-70. minucie odczuwałem ten mecz, ale miałem dużo ćwiczeń dodatkowych, biegania. Też trenuję z drużyną ostatnie 1,5 tygodnia, fizycznie jest coraz lepiej. Te ostatnie trzy mecze będą jeszcze lepsze fizycznie.

Od początku był taki plan, że grasz te 60-70 minut?

Nie mam pojęcia *śmiech*. Trenera trzeba spytać.

Jesteśmy na trzecim miejscu, chyba możemy o tym mówić głośno, że w tym momencie, na tym etapie sezonu, europejskie puchary to jest cel GKS-u Katowice.

Patrzymy w górę. Teraz wygraliśmy ważne mecz z Termalicą, za tydzień jedziemy na Piasta. Ta liga jest taka, że nie można nic zlekceważyć. Jedna porażka może cię zepchnąć w dół, a jedna wygrana wywindować do góry. Musimy być skupieni na kolejnym zadaniu.

Dzisiaj fantastyczna atmosfera na Arenie Katowice, czuliście to na boisku?

Super było. Mimo tego, że gramy o 12 w niedzielę, to kibice dali radę. To niesie się, doping po każdym wślizgu czy udanym zagraniu pomaga zawodnikowi na boisku.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Rafał Strączek: To duża sprawa

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Przed spotkaniem z Jagiellonią Białystok miała miejsce konferencja, w której udział wzięli trener Rafał Górak oraz bramkarz Rafał Strączek.

Michał Kajzerek: Witam wszystkich bardzo serdecznie na konferencji przed meczem 33. kolejki z Jagiellonią Białystok. Wszystkie bilety sprzedane, dlatego apelujemy o przekazanie/odsprzedanie biletów przez kibiców nie mogących przyjść na mecz, aby jak najwięcej pojawiło się nas na arenie.

Czego trener się spodziewa pod kątem tego meczu? O wielką rzecz walczą także piłkarki.
Rafał Górak:
Kobiety mają pierwszeństwo, więc zacznijmy od nich. Trzymamy kciuki, liczymy na następne trofea i medale w gablocie. Piękna sprawa, fajnie, że udało się to przenieść bliżej. Trzymamy kciuki bardzo mocno. My mamy swoje sprawy do załatwienia, musimy się koncentrować na spotkaniu z Jagiellonią – godzinę przed finałem mamy trening. My z racji tego, gdzie jesteśmy w tabeli, po prostu musimy być jak najlepiej przygotowani do rywala trudnego, wymagającego. Mieliśmy okazję się już spotkać w tym roku, graliśmy bardzo dobrze momentami. Jeśli zagramy tak przez cały mecz, zawiesimy poprzeczkę bardzo wysoko.

Zostałeś nominowany do nagrody dla najlepszego bramkarza sezonu.
Rafał Strączek:
To duża sprawa, jest to dla mnie ogromne wydarzenie. Cieszę się, że ta praca została doceniona.

Wczoraj Jagiellonia grała w rytmie niejako europejskich pucharów.
Rafał Górak:
Drużyna grająca w środę nie czuje żadnego zmęczenia, jest wystarczająco czasu do niedzieli na regenerację. Dla Jagiellonii wypadł bardzo ważny zawodnik, doświadczony. Trener Siemieniec ma w kim jednak wybierać.

Raków nie wykorzystał sytuacji, ale stłamsił Jagiellonię.
Było widać duży napór Rakowa, brakowało bramki. To też świadczy o jakimś braku. Jagiellonia wygrała zasłużenie, nie ma co dyskutować.

Mówicie o szansie na awans do pucharów?
Rafał Strączek:
Mamy świadomość tego, że zostały dwa mecze i jakie miejsce zajmujemy. Ta liga jest mega szalona, różnice między miejscami są bardzo małe. Patrzymy w górę i robimy wszystko, by zająć jak najwyższe miejsce.

Była obawa po powrocie?
Trzy mecze, bark mi doskwierał. W miarę szybko to wyleczyłem i dałem znać trenerowi, że dobrze się czuję.

Spodziewaliście się, że tak blisko będzie do podium?
Nikt o takich rzeczach nawet w Katowicach nie myślał. Tym bardziej się cieszymy z takiej okazji, spinamy się wszyscy w szatni, motywujemy. Musimy poświęcić całych siebie, by osiągnąć jak najlepszy wynik.

W Gliwicach nie grał Klemenz.
Rafał Górak:
Lukas dzisiaj zaczyna proces treningowy, będziemy się zastanawiać, czy wróci w niedzielę. Pozostali zawodnicy, poza Paluszkiem i Trepką, są do mojej dyspozycji.

Jak oglądasz takie mecze z nadchodzącym rywalem?
Rafał Strączek:
Podchodzę trochę zawodowo, trochę jednak na spokojnie. Staram się patrzeć na zachowania zawodników, poruszanie systemowe. Fajnie, że grali wczoraj, można się przypatrzeć i wyciągnąć więcej wniosków.

Jest presja na zwycięstwo?
Rafał Górak:
To nie presja, że chcemy wygrać. Chcemy podjąć rywalizację sportową. Od kilkunastu dni nie ma biletów, to daje do myślenia. Wczoraj z zawodnikami i zawodniczkami mieliśmy wielką imprezę, radosne dzieci, kobiety i mężczyźni. To jest wyzwanie, żeby tym ludziom zrobić fajny dzień. Po tym ile otrzymaliśmy od nich miłych słów… Zawodnicy byli pod wrażeniem. Ludzie kupują koszulki z ich nazwiskami, potem jeszcze chcą ich autograf. Dawno tego nie było, to niesamowite.

Odczuwacie mentalne zmęczenie na finiszu sezonu?
Nie będziemy się porównywać ze słowami piłkarzy Jagiellonii, oni mają swoje problemy. My w ogóle nie jesteśmy zmęczeni, na pewno każdy w jakiś sposób o wakacjach marzy. Zawodnicy się realizują, doskonale zdają sobie sprawę, że teraz czas świetnej, ciężkiej roboty.

Motywować drużyny nie trzeba, a trzeba im mówić, by cieszyli się grą?
Jest pula do zdobycia. Sześć punktów załatwi nam wszystko – będziemy grać w europejskich pucharach, taka jest prawda. Nie ma co kalkulować, przemotywowywać. Oni wypracowali to miejsce, wielu z nich nigdy tam nie grało. Dzisiaj mogą w nich zagrać, nie ma mowy o wakacjach, o zmęczeniu. Nie wolno się też presować, trzeba się radować. Musimy wykonywać nasze zadania taktyczne, pokazać momenty i błyski – wtedy będzie mnóstwo zabawy.

Jest pomysł na wymóg Polaków w kadrze, jak pan na to patrzy?
Wszystko, co związane z limitami, zaczyna mi się to robić niezgodne z tym, jak lubię żyć. To jakbym kazał dzieciom uczyć się polskiego, mówić po angielsku, a przy śniadaniu po francusku. To w klubie powinniśmy brać odpowiedzialność za to, jak one wyglądają. Ja swoją ideę mam i wiem, od jakich piłkarzy zyskujemy najwięcej. Wiem, co dają nasi piłkarze, chcę, by szatnia mówiła w języku polskim. Ja sam się uczę języka angielskiego, mam deficyty, ale jesteśmy u siebie.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga