Piłka nożna
Pierwsze wyjazdowe zwycięstwo Pogoni w sezonie było dopiero wczoraj…
W trwającym sezonie Pogoń Szczecin będzie chciała zmazać plamę na honorze po przegraniu w ubiegłym sezonie w finale Pucharu Polski, zajęciu czwartego miejsca w PKO BP Ekstraklasie i tym samym zmarnowaniu szansy na grę (miał być czwarty kolejny raz) w europejskich pucharach.
W finale Pucharu Polski Portowcy prowadzili do ostatnich sekund doliczonego czasu gry z Wisłą Kraków, praktycznie ostatnia akcja przyniosła wyrównanie. Stracony gol w końcówce podłamał Pogoń, która w pierwszych minutach dogrywki straciła drugiego gola… Ataki MKS-u nie przyniosły rezultatu oprócz zdobywanych rzutów rożnych. W lidze z kolei na trzy kolejki przed końcem sezonu MKS miał punkt straty do trzeciej lokaty premiowanej grą w pucharach. W ostatnich trzech meczach Pogoń zdobyła tylko cztery punkty i dała się wyprzedzić Legii. Rozgoryczenie wśród kibiców granatowo-bordowych było bardzo duże. Przed startem obecnego sezonu spodziewano się, że drużyna zostanie solidnie wzmocniona, jednak ze względu na problemy finansowe (Pogoń zanotowała stratę w wysokości blisko 28 mln złotych za sezon 2022/23, z którą działacze nie mogą się uporać) nie dołączył żaden piłkarz ze znanym nazwiskiem. Z siedmiu nowych zawodników, najbardziej znanym jest 33-letni Krzysztof Kamiński (wcześniej m.in. gracz Wisły Płock, Ruchu Chorzów czy Júbilo Iwata). Pozostali to młodzi piłkarze będący jeszcze na „dorobku”.
Po dziewięciu kolejkach Portowcy zajmują miejsce tuż za ligowym podium z szesnastoma punktami (pięć zwycięstw, jeden remis i trzy porażki), bramki 15-10. W meczach na wyjeździe Pogoń spisuje się dużo gorzej niż na swoim stadionie. Grając na boiskach przeciwników, MKS zdobył tylko jeden punkt za remis (2:2) w drugiej kolejce z Zagłębiem. Później były same porażki: z Górnikiem (0:1), Lechem (0:2) i Cracovią (1:2). Bramki: 3-7. Dla Portowców promyk nadziei na „lepsze jutro” pojawił się wczoraj, po meczu Pucharu Polski ze Stalą Rzeszów. Granatowo-bordowi wygrali pierwsze oficjalne wyjazdowe spotkanie w trwającym sezonie. Pogoń pokonała piątą drużynę Betclic I Ligi 3:0 (1:0). Wprawdzie gospodarze wystawili siedmiu młodzieżowców, a Pogoń wystąpiła w prawie optymalnym składzie, ale wynik jednak robi wrażenie… Bramki dla gości strzelili Kurzawa, Koulouris i Biczachczjan, a Kamil Grosicki zanotował dwie asysty.
Z piętnastu bramek strzelonych przez Portowców pięć goli zdobył Grek Efthýmis Kouloúris, trzy bramki strzelił pochodzący z Austrii Alexander Gorgon, na trzeciej pozycji znajduje się młodzieżowiec Kacper Łukasiak. Najlepszymi asystentami są z kolei wspomniani: Grosicki – pięć ostatnich podań, Biczachczjan – trzy oraz Leonárdo Koútris, który odnotował dwie asysty.
W drużynie Roberta Kolendowicza (zastąpił Jensa Gustafssona w połowie sierpnia) nikt nie pauzuje za nadmiar kartek. Kontuzje wykluczają grę w Katowicach Mariusza Malca, Danijela Loncara i Marcela Wędrychowskiego.
Galeria Piłka nożna
My im nie dali wygrać
Ostatni mecz w tym sezonie na Nowej Bukowej GieKSa zremisowała z Jagiellonią Białystok 2:2. Zapraszamy do fotorelacji z Areny Katowice.
Piłka nożna
LIVE: Remis cenniejszy niż złoto
17.05.2026 Katowice
GKS Katowice – Jagiellonia Białystok 2:2
Bramki: Nowak (3), Galan (78) – Vital (31), Pululu (56-k)
GKS: Strączek – Wasielewski, Czerwiński, Jędrych, Olsen (90. Klemenz), Galan (90. Jirka) – Kowalczyk, Milewski (65. Rasak), Nowak, Marković (65. Wędrychowski) – Zrel’ák (65. Szkurin).
Jagiellonia: Abramowicz – Wojtuszek, Vital, Kobayashi, Montoia, Pozo (76. Jóźwiak), Kozłowski (90. Nahuel), Lozano (63. Mazurek), Imaz, Szmyt, Pululu (63. Bazdar).
Ż.kartki: Wasielewski, Jędrych, Galan, Olsen
Cz.kartki:
Sędzia: Paweł Raczkowski (Warszawa)
Widzów: 14651
Piłka nożna Wywiady
Nowak: Nie będziemy się cieszyć ani płakać
Po remisie z Jagiellonią w strefie mieszanej porozmawialiśmy z Bartoszem Nowakiem, strzelcem pierwszej bramki dla GieKSy.
Remis, który nie usatysfakcjonuje żadnej drużyny, czy właśnie punkt, który na koniec może przynieść oczekiwaną radość?
Bartosz Nowak: Ja już nie wiem. Graliśmy tak, jakbyśmy chcieli to wygrać do końca, tak samo, jak Jaga. Mecz był mocno bliski. Były wślizgi, bramki, ładne akcje, kiksy, więc myślę, że to fajny mecz dla kibica. Może nie do oglądania przez tę aurę, ale zagorzały fan potrafi taki mecz docenić. Ostatni mecz przed nami, gramy w nim jak zawsze o zwycięstwo. Tylko ono może nam dać spełnić te marzenia, o których przed sezonem jeszcze nie myśleliśmy. Fajnie, gramy dalej.
Można było paść z sił, mecz się rozgrywał od pola karnego do pola karnego. Dla kibica na pewno ciekawe, a dla piłkarza?
Jakbyśmy mieli pograć jeszcze 10 minut, to też byśmy dali radę. W takim momencie sezonu, gdzie już grasz o realne cele… Tak przed sezonem, w pierwszej rundzie, gdy każdy pyta „O co gracie?” to tak naprawdę nikt nie wie, bo sezon jest szalony, nigdy nie wiesz, jak to będzie wyglądało. Trzeba się skupiać na tym najbliższym meczu, a teraz ten mecz jest ostatni, najważniejszy, on daje realne miejsce na koniec sezonu.
Myślałeś zimą, że ostatni mecz może być tak istotny dla GKS-u Katowice?
Wiedzieliśmy, że na pewno będzie istotny, widząc, co się dzieje w tej tabeli. Każdy mecz daje wahania pozycji. Cieszy to, że w tym roku utrzymujemy stabilną formę, stabilnie gramy. Wiadomo, czasem są mecze bardzo dobre, czasem takie okej, ale dążymy do gry po swojemu i nie mamy się co bać żadnego przeciwnika. Jasne, trzeba podchodzić z szacunkiem, że przyjeżdża do nas jedna z najmocniejszych drużyn, najlepiej grających w piłkę, ale nie pękliśmy. To jest budujące, nie mamy co chować głowy w piasek. Nie będziemy się cieszyć z tego remisu, ale nie mamy zamiaru też płakać, bo szanujemy rywala.
Z perspektywy trybun ta sytuacja z rzutem karnym była taką jedną z kilkudziesięciu w trakcie spotkania.
Ja nie wiem, już od dłuższego czasu nie chcę się na ten temat wypowiadać, bo nie wiem, kiedy jest faul, kiedy jest ręka. Wydawało mi się, że trafiłem najpierw piłkę, potem gdzieś był kontakt. Sędzia główny i VAR to widzieli, ja jeszcze nie widziałem powtórki. Sędzia podyktował rzut karny i szkoda, bo brakło nam tej jednej bramki.
Bartosz Nowak przypomniał się dzisiaj w kontekście reprezentacji.
Nie, jesteśmy przed urlopami, jeszcze czeka nas ostatni mecz. Nawet nie wiem, kiedy gra reprezentacja. Wszystkie ręce na pokład na najważniejszy mecz tego sezonu.
Dzisiaj pole gry bardziej przypominało lodowisko niż piłkarską murawę, przeszkadzało ci to?
E, dobre boisko było. Szybko piłka latała, szybki mecz był. Jasne, że jak biegniesz szybko, to murawa jest nawilżona i łatwo się poślizgnąć. W takich warunkach moglibyśmy zawsze grać, bo mecz jest szybki.


Najnowsze komentarze