Piłka nożna
Pierwszy raz na bezkrólewiu
Jutro GKS Katowice rozegra kolejne spotkanie w ciągu tygodnia. Rywalem będzie Stal Mielec, jedna z rewelacji poprzedniego sezonu, a jednocześnie zawód w obecnych rozgrywkach.
Dla kopaczy GKS Katowice będzie to pierwszy mecz już bez Wojciecha Cygana w roli prezesa katowickiego klubu. Były prezes dość długo wytrzymywał kolejne ciosy doznawane od piłkarzy, ale mecz w Sosnowcu był tym, który ostatecznie go złamał. Mecz był podobnie beznadziejny jak poprzednie, z fatalnym atakiem pozycyjnym, spartaczonymi sytuacjami strzeleckimi, kiepską obroną i masą błędów indywidualnych. Tradycyjnie już nie było w zespole widać chęci odniesienia zwycięstwa czy choćby remisu. Trzeba powiedzieć, że tak beznadziejnej mentalnie ekipy nie mieliśmy już bardzo dawno, a przecież konkurencja za Brzęczka czy Moskala była znaczna.
Stal Mielec co prawda zajmuje piąte miejsce, a bilans zwycięstw, remisów i porażek to 4-2-2, jednak to nie do końca zadowala kibiców w Mielcu i trenera Zbigniewa Smółkę. OK, były wartościowe wygrane w Łęcznej, Częstochowie czy remis w Legnicy, ale przydarzyły się też porażka u siebie z Pogonią Siedlce czy uratowany w samej końcówce remis z Puszczą Niepołomice, również na własnym boisku. Faktem jest, że do premiowanego miejsca Stal traci zaledwie trzy punkty i wszystko jest jeszcze otwarte, a ewentualna wygrana z GKS może być ważnym krokiem ku udanej jesieni.
Dla Stali w lidze w tym sezonie strzelało już ośmiu zawodników – trzech z nich po dwa gole: Mateusz Cholewiak, Dejan Dermanović i Łukasz Wroński. Oprócz nich należy zwrócić uwagę na takich zawodników jak Krystian Getinger, Radosław Majecki (bramkarz) czy Rafał Grodzicki.
W poprzednim sezonie GKS wygrał przy Bukowej 1:0 i zremisował w Mielcu 3:3, zaliczając chyba jedyny solidny mecz z walką w tym roku – udało się odrobić dwubramkową stratę i to grając w dziesiątkę. Niektórzy przekonywali, że to mecz przełom, ale okazało się, że ten przełom był raczej w kierunku upadku tej drużyny.
Nie obiecujemy sobie wiele, szczerze mówiąc.
Stal Mielec – GKS Katowice, niedziela 17 września 2017, godz. 12.30
Galeria Piłka nożna
My im nie dali wygrać
Ostatni mecz w tym sezonie na Nowej Bukowej GieKSa zremisowała z Jagiellonią Białystok 2:2. Zapraszamy do fotorelacji z Areny Katowice.
Piłka nożna
LIVE: Remis cenniejszy niż złoto
17.05.2026 Katowice
GKS Katowice – Jagiellonia Białystok 2:2
Bramki: Nowak (3), Galan (78) – Vital (31), Pululu (56-k)
GKS: Strączek – Wasielewski, Czerwiński, Jędrych, Olsen (90. Klemenz), Galan (90. Jirka) – Kowalczyk, Milewski (65. Rasak), Nowak, Marković (65. Wędrychowski) – Zrel’ák (65. Szkurin).
Jagiellonia: Abramowicz – Wojtuszek, Vital, Kobayashi, Montoia, Pozo (76. Jóźwiak), Kozłowski (90. Nahuel), Lozano (63. Mazurek), Imaz, Szmyt, Pululu (63. Bazdar).
Ż.kartki: Wasielewski, Jędrych, Galan, Olsen
Cz.kartki:
Sędzia: Paweł Raczkowski (Warszawa)
Widzów: 14651
Piłka nożna Wywiady
Nowak: Nie będziemy się cieszyć ani płakać
Po remisie z Jagiellonią w strefie mieszanej porozmawialiśmy z Bartoszem Nowakiem, strzelcem pierwszej bramki dla GieKSy.
Remis, który nie usatysfakcjonuje żadnej drużyny, czy właśnie punkt, który na koniec może przynieść oczekiwaną radość?
Bartosz Nowak: Ja już nie wiem. Graliśmy tak, jakbyśmy chcieli to wygrać do końca, tak samo, jak Jaga. Mecz był mocno bliski. Były wślizgi, bramki, ładne akcje, kiksy, więc myślę, że to fajny mecz dla kibica. Może nie do oglądania przez tę aurę, ale zagorzały fan potrafi taki mecz docenić. Ostatni mecz przed nami, gramy w nim jak zawsze o zwycięstwo. Tylko ono może nam dać spełnić te marzenia, o których przed sezonem jeszcze nie myśleliśmy. Fajnie, gramy dalej.
Można było paść z sił, mecz się rozgrywał od pola karnego do pola karnego. Dla kibica na pewno ciekawe, a dla piłkarza?
Jakbyśmy mieli pograć jeszcze 10 minut, to też byśmy dali radę. W takim momencie sezonu, gdzie już grasz o realne cele… Tak przed sezonem, w pierwszej rundzie, gdy każdy pyta „O co gracie?” to tak naprawdę nikt nie wie, bo sezon jest szalony, nigdy nie wiesz, jak to będzie wyglądało. Trzeba się skupiać na tym najbliższym meczu, a teraz ten mecz jest ostatni, najważniejszy, on daje realne miejsce na koniec sezonu.
Myślałeś zimą, że ostatni mecz może być tak istotny dla GKS-u Katowice?
Wiedzieliśmy, że na pewno będzie istotny, widząc, co się dzieje w tej tabeli. Każdy mecz daje wahania pozycji. Cieszy to, że w tym roku utrzymujemy stabilną formę, stabilnie gramy. Wiadomo, czasem są mecze bardzo dobre, czasem takie okej, ale dążymy do gry po swojemu i nie mamy się co bać żadnego przeciwnika. Jasne, trzeba podchodzić z szacunkiem, że przyjeżdża do nas jedna z najmocniejszych drużyn, najlepiej grających w piłkę, ale nie pękliśmy. To jest budujące, nie mamy co chować głowy w piasek. Nie będziemy się cieszyć z tego remisu, ale nie mamy zamiaru też płakać, bo szanujemy rywala.
Z perspektywy trybun ta sytuacja z rzutem karnym była taką jedną z kilkudziesięciu w trakcie spotkania.
Ja nie wiem, już od dłuższego czasu nie chcę się na ten temat wypowiadać, bo nie wiem, kiedy jest faul, kiedy jest ręka. Wydawało mi się, że trafiłem najpierw piłkę, potem gdzieś był kontakt. Sędzia główny i VAR to widzieli, ja jeszcze nie widziałem powtórki. Sędzia podyktował rzut karny i szkoda, bo brakło nam tej jednej bramki.
Bartosz Nowak przypomniał się dzisiaj w kontekście reprezentacji.
Nie, jesteśmy przed urlopami, jeszcze czeka nas ostatni mecz. Nawet nie wiem, kiedy gra reprezentacja. Wszystkie ręce na pokład na najważniejszy mecz tego sezonu.
Dzisiaj pole gry bardziej przypominało lodowisko niż piłkarską murawę, przeszkadzało ci to?
E, dobre boisko było. Szybko piłka latała, szybki mecz był. Jasne, że jak biegniesz szybko, to murawa jest nawilżona i łatwo się poślizgnąć. W takich warunkach moglibyśmy zawsze grać, bo mecz jest szybki.


Najnowsze komentarze