Piłka nożna Wywiady
Pitry: Nadziewaliśmy się na kontry… kontrami
Po meczu z Wartą Poznań rozmawialiśmy z – tym razem – pomocnikiem GKS – Przemysławem Pitrym.
Czy remis jest dla was zadowalający?
W kontekście tego, że przegrywaliśmy to tak. Natomiast znowu tracimy taką bramkę, której nie musimy stracić i musimy gonić. Tracimy niebagatelne siły, żeby z powrotem remisować. Nie ukrywajmy jednak, Warta była dużo silniejszym przeciwnikiem niż ŁKS.
Tym razem jednak szybko udało się wyrównać.
Udało się, mogliśmy pójść za ciosem, bo stałe fragmenty gry dobrze u nas funkcjonowały. Mogliśmy się na pewno pokusić o jeszcze jedną bramkę, natomiast brakowało utrzymania piłki w przodzie przy kontrach, bo mieliśmy sytuację, żeby właśnie lepiej skontrować, a ostatecznie naszymi kontrami nadziewaliśmy się na kontrę przeciwnika.
Było też widać po rzutach rożnych, że Warta przechwytywała piłkę i szybko ruszała do przodu.
Wiedzieliśmy, że oni szybko wznawiają grę. Staraliśmy się więc szybko organizować.
Widziałeś dokładnie moment, w których piłka po strzale Adriana Napierały minęła linię bramkową?
Czy to ma znaczenie? Ja tak do końca tego nie widziałem, ale chyba sędzia już szybko zareagował. Ja byłem na miejscu, żeby dobić piłkę, żeby gdyby tam były jakieś problemy… nie było już problemów.
Ciężko było się dzisiaj przyzwyczaić do nowej pozycji?
Byłem nieco wycofany, wiadomo, że jest to inna pozycja, na której nie ma czasu, żeby odpocząć, tak jak w ataku. Zadania jednak miałem takie jak w napadzie – dużo walki w powietrzu, odgrywania piłek.
Cieszysz się ze wzmocnienia zespołu Denissem Rakelsem?
Na pewno jest nam potrzebny, dalej są nam potrzebne wzmocnienia, szczególnie na pozycjach „6” i „8”, bo tu mamy deficyt. Ja nie jestem typowym zawodnikiem środka pomocy. Fajnie, że Raki z nami jest i możemy z tego skorzystać – czy to od początku meczu, czy z ławki, zresztą pamiętamy go z poprzedniego sezonu.
Teraz skala trudności wzrasta – kolejnym rywalem Cracovia. Do meczu 2 dni.
Dlatego trzeba się szybko regenerować – lód, ciepła woda, lód i trzeba szybko wrócić do formy i w sobotę wyjść na boisko i walczyć.
Galeria Piłka nożna
My im nie dali wygrać
Ostatni mecz w tym sezonie na Nowej Bukowej GieKSa zremisowała z Jagiellonią Białystok 2:2. Zapraszamy do fotorelacji z Areny Katowice.
Piłka nożna
LIVE: Remis cenniejszy niż złoto
17.05.2026 Katowice
GKS Katowice – Jagiellonia Białystok 2:2
Bramki: Nowak (3), Galan (78) – Vital (31), Pululu (56-k)
GKS: Strączek – Wasielewski, Czerwiński, Jędrych, Olsen (90. Klemenz), Galan (90. Jirka) – Kowalczyk, Milewski (65. Rasak), Nowak, Marković (65. Wędrychowski) – Zrel’ák (65. Szkurin).
Jagiellonia: Abramowicz – Wojtuszek, Vital, Kobayashi, Montoia, Pozo (76. Jóźwiak), Kozłowski (90. Nahuel), Lozano (63. Mazurek), Imaz, Szmyt, Pululu (63. Bazdar).
Ż.kartki: Wasielewski, Jędrych, Galan, Olsen
Cz.kartki:
Sędzia: Paweł Raczkowski (Warszawa)
Widzów: 14651
Piłka nożna Wywiady
Nowak: Nie będziemy się cieszyć ani płakać
Po remisie z Jagiellonią w strefie mieszanej porozmawialiśmy z Bartoszem Nowakiem, strzelcem pierwszej bramki dla GieKSy.
Remis, który nie usatysfakcjonuje żadnej drużyny, czy właśnie punkt, który na koniec może przynieść oczekiwaną radość?
Bartosz Nowak: Ja już nie wiem. Graliśmy tak, jakbyśmy chcieli to wygrać do końca, tak samo, jak Jaga. Mecz był mocno bliski. Były wślizgi, bramki, ładne akcje, kiksy, więc myślę, że to fajny mecz dla kibica. Może nie do oglądania przez tę aurę, ale zagorzały fan potrafi taki mecz docenić. Ostatni mecz przed nami, gramy w nim jak zawsze o zwycięstwo. Tylko ono może nam dać spełnić te marzenia, o których przed sezonem jeszcze nie myśleliśmy. Fajnie, gramy dalej.
Można było paść z sił, mecz się rozgrywał od pola karnego do pola karnego. Dla kibica na pewno ciekawe, a dla piłkarza?
Jakbyśmy mieli pograć jeszcze 10 minut, to też byśmy dali radę. W takim momencie sezonu, gdzie już grasz o realne cele… Tak przed sezonem, w pierwszej rundzie, gdy każdy pyta „O co gracie?” to tak naprawdę nikt nie wie, bo sezon jest szalony, nigdy nie wiesz, jak to będzie wyglądało. Trzeba się skupiać na tym najbliższym meczu, a teraz ten mecz jest ostatni, najważniejszy, on daje realne miejsce na koniec sezonu.
Myślałeś zimą, że ostatni mecz może być tak istotny dla GKS-u Katowice?
Wiedzieliśmy, że na pewno będzie istotny, widząc, co się dzieje w tej tabeli. Każdy mecz daje wahania pozycji. Cieszy to, że w tym roku utrzymujemy stabilną formę, stabilnie gramy. Wiadomo, czasem są mecze bardzo dobre, czasem takie okej, ale dążymy do gry po swojemu i nie mamy się co bać żadnego przeciwnika. Jasne, trzeba podchodzić z szacunkiem, że przyjeżdża do nas jedna z najmocniejszych drużyn, najlepiej grających w piłkę, ale nie pękliśmy. To jest budujące, nie mamy co chować głowy w piasek. Nie będziemy się cieszyć z tego remisu, ale nie mamy zamiaru też płakać, bo szanujemy rywala.
Z perspektywy trybun ta sytuacja z rzutem karnym była taką jedną z kilkudziesięciu w trakcie spotkania.
Ja nie wiem, już od dłuższego czasu nie chcę się na ten temat wypowiadać, bo nie wiem, kiedy jest faul, kiedy jest ręka. Wydawało mi się, że trafiłem najpierw piłkę, potem gdzieś był kontakt. Sędzia główny i VAR to widzieli, ja jeszcze nie widziałem powtórki. Sędzia podyktował rzut karny i szkoda, bo brakło nam tej jednej bramki.
Bartosz Nowak przypomniał się dzisiaj w kontekście reprezentacji.
Nie, jesteśmy przed urlopami, jeszcze czeka nas ostatni mecz. Nawet nie wiem, kiedy gra reprezentacja. Wszystkie ręce na pokład na najważniejszy mecz tego sezonu.
Dzisiaj pole gry bardziej przypominało lodowisko niż piłkarską murawę, przeszkadzało ci to?
E, dobre boisko było. Szybko piłka latała, szybki mecz był. Jasne, że jak biegniesz szybko, to murawa jest nawilżona i łatwo się poślizgnąć. W takich warunkach moglibyśmy zawsze grać, bo mecz jest szybki.


Najnowsze komentarze