Piłka nożna Wywiady
Pitry: Zaszwankowała skuteczność
Po meczu z Arką Gdynia rozmawialiśmy też z Przemysławem Pitrym.
Adrian Napierała powiedział, że o porażce zadecydowały demony z przeszłości, czyli tracenie bramek na początku meczu. Zgadzasz się?
Tak, bo straciliśmy w dwudziestu minutach dwie bramki, co nam się w tej rundzie nie zdarzyło. Żal tego, bo wyszliśmy troszeczkę zdekoncentrowani, natomiast pokazaliśmy w pierwszej połowie, że potrafimy grać w piłkę, potrafimy się przy niej utrzymać i zdobywać pole, strzeliliśmy bramkę, obroniliśmy karnego i wydaje mi się, że w drugiej połowie brakło skuteczności.
Dużo dramaturgii w końcówce zwłaszcza pierwszej połowy gdzie zdobywamy bramkę potem niewykorzystany karny. Powiedz jak piłkarze reagują na takie sytuacje, gdzie karny może zadecydować o losach spotkania, a tu nietrafiony i jest przerwa. Mobilizujecie się jakoś bardziej?
To zawsze dodaje wiatru w żagle, jest 2-1, po obronionym karnym jest dalej 2-1, a nie 3-1, nie podłamujemy się tylko gramy dalej. Szkoda przede wszystkim niewykorzystanych sytuacji, bo mieliśmy minimum cztery, które powinny skończyć się bramką, no i tego jest żal, że skuteczność – także i moja – zaszwankowała.
Czego zabrakło w tej pierwszej sytuacji, kiedy strzelałeś z ostrego kąta?
Mogłem się lepiej zachować, wyszedł bramkarz, po czym stanął i ja tego nie zauważyłem. Nawet Raki mówił potem, że mogłem mu piłkę wyłożyć do pustej bramki, niestety nie zauważyłem tego. A przy drugiej sytuacji chciałem przelobować bramkarza, piłka otarła mu się o nogę i wyszła na róg.
Czy Arka była dziś na tyle dobra, aby wygrać tu z GKS-em, który też przecież sobie dobrze radzi na wiosnę?
Obydwa zespoły pokazały się z dobrej strony, gramy solidnie w tej rundzie i pomimo porażki pokazaliśmy, że gramy.
Abstrahując od tego, że sędzia mylił się w dwie strony, czy widzicie na boisku te błędy sędziego?
Czasami ciężko to zauważyć. W wielu sytuacjach jako zawodnicy nie widzimy, skupieni jesteśmy na grze. Ja starałem się w tym meczu nie skupiać na sędziowaniu, nie tracić energii na kłócenie się. Łatwiej się ogląda z boku, czy z góry gdzie lepiej widać.
Jak zmobilizować się na ostatnie trzy mecze, jesteśmy w środku tabeli, nie grozi nam ani awans ani spadek.
To nie ma znaczenia, jesteśmy zmobilizowani cały czas, pokazujemy to w grze poza jednym meczem, w którym nam nic nie wyszło. Wydaję mi się, że w każdym meczu walczymy na sto procent. Wydaje mi się, że kibice mimo porażki są zadowoleni z naszej postawy.
Piłka nożna
LIVE: Remis cenniejszy niż złoto
17.05.2026 Katowice
GKS Katowice – Jagiellonia Białystok 2:2
Bramki: Nowak (3), Galan (78) – Vital (31), Pululu (56-k)
GKS: Strączek – Wasielewski, Czerwiński, Jędrych, Olsen (90. Klemenz), Galan (90. Jirka) – Kowalczyk, Milewski (65. Rasak), Nowak, Marković (65. Wędrychowski) – Zrel’ák (65. Szkurin).
Jagiellonia: Abramowicz – Wojtuszek, Vital, Kobayashi, Montoia, Pozo (76. Jóźwiak), Kozłowski (90. Nahuel), Lozano (63. Mazurek), Imaz, Szmyt, Pululu (63. Bazdar).
Ż.kartki: Wasielewski, Jędrych, Galan, Olsen
Cz.kartki:
Sędzia: Paweł Raczkowski (Warszawa)
Widzów: 14651
Piłka nożna Wywiady
Wasielewski: Tutaj się odnalazłem
Po wysokiej wygranej z Termalicą porozmawialiśmy z Marcinem Wasielewskim, reprezentującym w przeszłości barwy Termalici oraz z Mateuszem Kowalczykiem, wracającym na boisko po kontuzji.
Długo zastanawiałeś się nad przedłużeniem kontraktu?
Marcin Wasielewski: Zależy od punktu widzenia. Fajnie, że się po prostu dogadaliśmy i przedłużyłem kontrakt. Jest mi tutaj dobrze, świetnie się czuję. Fajnie, że będzie więcej o dwa lata.
Po twojej przygodzie z Termalicą dziennikarze mówili, że niekoniecznie się sprawdziłeś, a…
Nie lubię mówić o przeszłości. Są to pewne rzeczy, których wiele osób nie rozumie i nie wie. Tutaj się po prostu odnalazłem, dostałem większą szansę. Byłem w stanie pokazać na co mnie stać i myślę, że teraz nieźle to wygląda.
Teraz wiele osób ocenia cię jako najlepszego wahadłowego ligi.
Czy najlepszy? Znam swoją wartość, każdym meczem próbuję robić swoje i nie odpuszczać. Przede wszystkim nie mieć żadnych pretensji do siebie, robić wszystko, co w mojej mocy. Jeżeli to tak fajnie wygląda, to się cieszę. Mam nadzieję, że będę to powielał w każdym kolejnym występie.
Fassbender już pewnie widział tę piłkę w siatce, a ty wyskoczyłeś mu zza pleców i wybiłeś za linię końcową.
Taktyka jest na początku trudna do zrozumienia, ale po okresie wdrożenia to są już automatyzmy. Robi się to automatycznie, intuicyjnie, nie zastanawia się nad tym. Po prostu to wychodzi – jeśli gra się ciągle tym systemem, to jest znacznie łatwiej. Mnie on odpowiada, bo mogę pokazać w całej krasie moje umiejętności, w grze do przodu i z tyłu.
Wybiegasz już myślami w europejskie puchary?
Przede wszystkim następny mecz. Piast Gliwice – to jest najważniejsze. Żadne puchary i myślenie gdzieś w przód. Najważniejszy jest zawsze następny rywal.
Pierwsza bramka w tym sezonie, od razu po powrocie po kontuzji.
Mateusz Kowalczyk: Dokładnie. Nie ukrywam, że siedziało mi gdzieś w głowie to, że nie strzeliłem, ale w końcu się udało. Wygraliśmy wysoko, chociaż wydaje mi się, że mecz nie porywał piłkarsko zarówno w moim wykonaniu, jak i drużyny. Cieszę się, że ta bramka przyszła, lekka ulga.
Jaki był plan na ten mecz?
Chcieliśmy zagrać swoje i strzelić jak najszybciej bramkę i cieszy, że to się udało w pierwszej połowie. Termalica naprawdę wyglądała dobrze piłkarsko, ale mieliśmy gdzieś łatwość z dochodzeniem do sytuacji, to był klucz.
Jaki był przekaz w szatni po tym, jak straciliście bramkę, która mogła dać wiatru w żagle rywalowi?
To nie było potrzebne. W szatni sobie powiedzieliśmy, że musimy zacząć lepiej grać w piłkę i więcej się przy niej utrzymywać, bo w pierwszej połowie za szybko się jej pozbywaliśmy, to nie było potrzebne.
Długo byłeś poza grą, jak czułeś się dziś na boisku?
Pogoda nie pomagała. W 60-70. minucie odczuwałem ten mecz, ale miałem dużo ćwiczeń dodatkowych, biegania. Też trenuję z drużyną ostatnie 1,5 tygodnia, fizycznie jest coraz lepiej. Te ostatnie trzy mecze będą jeszcze lepsze fizycznie.
Od początku był taki plan, że grasz te 60-70 minut?
Nie mam pojęcia *śmiech*. Trenera trzeba spytać.
Jesteśmy na trzecim miejscu, chyba możemy o tym mówić głośno, że w tym momencie, na tym etapie sezonu, europejskie puchary to jest cel GKS-u Katowice.
Patrzymy w górę. Teraz wygraliśmy ważne mecz z Termalicą, za tydzień jedziemy na Piasta. Ta liga jest taka, że nie można nic zlekceważyć. Jedna porażka może cię zepchnąć w dół, a jedna wygrana wywindować do góry. Musimy być skupieni na kolejnym zadaniu.
Dzisiaj fantastyczna atmosfera na Arenie Katowice, czuliście to na boisku?
Super było. Mimo tego, że gramy o 12 w niedzielę, to kibice dali radę. To niesie się, doping po każdym wślizgu czy udanym zagraniu pomaga zawodnikowi na boisku.
Galeria Piłka nożna
My im nie dali wygrać
Ostatni mecz w tym sezonie na Nowej Bukowej GieKSa zremisowała z Jagiellonią Białystok 2:2. Zapraszamy do fotorelacji z Areny Katowice.


Najnowsze komentarze