W okresie zimowym wiele mówiło się o możliwym zakontraktowaniu byłego zawodnika GieKSy – Dawida Plizgi – w naszym klubie. Piłkarz ostatecznie trafił do Niecieczy i… trafił dzisiaj do siatki. Z bohaterem meczu rozmawialiśmy po zakończeniu spotkania.
Możesz to potwierdzić przedsezonowe rewelacje transferowe?
Było bardzo blisko. GKS był moim pierwszym wyborem, w ostatniej chwili zrezygnował. Równocześnie prowadziłem rozmowy z Termaliką i tu trafiłem.
Czy to była dla ciebie w takich okolicznościach podwójna radość ze strzelenia bramki?
GKS to klub, w którym wychowałem i wiele mu zawdzięczam. Więc ten gol nie smakuje podwójnie.
Bramkarz GKS miał szansę na obronę tego strzału?
Piłka przeszłą po rękach, ale czy mógł obronić – to jest gdybanie. Jakby był lepiej ustawiony, to bardziej bym trafił w boczną siatkę.
Po czerwonej kartce cofnęliście się – czuliście zagrożenie, że możecie tego meczu jednak nie wygrać?
Staraliśmy się kontrolować to spotkanie, mimo że GKS stworzył kilka sytuacji. Ale to głównie były sytuacje sprokurowane przez nas. Sami jednak też mogliśmy wyprowadzić kontry na 2:0 i wtedy już by było po meczu.
GieKSa na boisku lidera zaprezentowała się dobrze?
Całkiem nieźle. Ale też my graliśmy godzinę w dziesiątkę i to GKS musiał tę grę prowadzić.
Mieliście duże pretensje do arbitra o czerwoną kartkę.
Bardziej o drugą żółtą. To był typowy atak na piłkę, nasz zawodnik Darek Jarecki ją przechwycił i wyprowadzał akcję. Bardzo sporna sytuacja.
Grałeś przez wiele lat w ekstraklasie, teraz jesteś w pierwszej lidze. Traktujesz to jako stan chwilowy?
Mam taką nadzieję, że zagram tu pół rundy i z Termaliką awansujemy do ekstraklasy.
Najnowsze komentarze