Siatkówka
PlusLiga: 16 kolejka – Sensacyjna porażka Resovii w Kielcach!
W najciekawszym meczu kolejki Trefl nie sprostał Skrze Bełchatów, choć każdy z setów był na tyle zacięty i wyrównany, że mecz mógł skończyć się odwrotnym wynikiem. W pierwszym secie prowadzenie którejś z ekip zmieniało się kilkukrotnie, np. od 10:8 do 13:16 i w samej końcówce to była już walka „punkt za punkt”. Pierwszej szansy na wygranie tej partii nie wykorzystał Mika myląc się w ataku, potem Wlazły dał szansę gościom, ale wybronił Trefla skutecznym atakiem Schulz, następnie Szalpuk posłał asa i seta zamknął blok Grzyba na Lisinacu. W drugiej partii to bełchatowianie od początku przejęli inicjatywę i prowadzili kilkoma punktami (najwięcej 9:14). Gospodarze nie poddali się jednak łatwo i zaczęli odrabiać straty dość szybko doprowadzając do wyrównania po 17, by nawet na chwilkę wyjść na prowadzenie 21:20. Nerwową końcówkę tym razem wygrali goście, a ostatni punkt zdobył środkowy z Iranu, Ebadipour. W trzeci set znów lepiej weszli bełchatowianie prowadząc już 2:6, ale bardzo szybko gracze Trefla się pozbierali i wyrównali na po 10. Od tego momentu to gdańszczanie starali się kontrolować przebieg tej partii i prowadzili aż do stanu 20:19. Potem ich gra się zacięła, co natychmiast wykorzystali wicemistrzowie Polski odskakując z wynikiem (20:22), by seta domknąć za sprawą środkowego Nedeljkovicia. Czwartą partię lepiej zaczęli gospodarze – licząc na doprowadzenie do tie-breaka – prowadząc 7:6, ale potem to gracze Skry przejęli inicjatywę osiągając trzy oczka przewagi (9:12, 12:15, 15:18 aż do stanu 18:21). Dzięki świetnej grze blokiem (trzy punkty z rzędu – Szalpuka, Schulza i Nowakowskiego), gracze Trefla doprowadzili do remisu po 22, by nawet po błędzie w ataku Penczewa wyjść na oczko przewagi! Znów w zaciętej końcówce po skutecznym ataku Wlazłego, przy drugiej piłce meczowej, pomylił się w ataku Nowakowski i to goście zgarnęli komplet punktów do tabeli. Mimo wszystko 5,5 tys. kibiców mogło być w jakimś stopniu zadowoleni z obejrzenia ciekawego i zaciętego spotkania.
ZAKSA wygrała kolejny mecz, tym razem z Wartą, choć trzeba przyznać, że beniaminek łatwo nie sprzedał skóry, wygrywając nawet jednego seta, a dwie partie przegrał na przewagi. MKS Będzin po wygraniu pierwszej partii miał nadzieję na urwanie jakichś punktów ekipie z Lubina. Siatkarze Cuprum po wyrównaniu stanu meczu, w kolejnych dwóch setach panowali już niepodzielnie i pewnie zgarnęli trzy punkty.
Miało nie być niespodzianek, a tu proszę. Wpierw Łuczniczka urwała punkt w meczu wyjazdowym graczom ONICO. Bydgoszczanie zagrali nadspodziewanie dobrze, sprawiając sporo problemów warszawianom, choć ostatecznie to oni odnieśli swoje siódme zwycięstwo z rzędu. Jeszcze bliżej sensacji byliśmy w Bielsku, gdzie niespodziewanych kłopotów doświadczyli gracze Jastrzębskiego. Siatkarze BBTS-u prowadzili już 2:1 w setach, ale w czwartej partii, która mogła zakończyć ten mecz, wyszło większe doświadczenie brązowych medalistów z poprzedniego sezonu, którzy od początku utrzymywali dwu-trzypunktowe prowadzenie aż do samego końca, gdy tie-break był już czystą formalnością dla gości.
To co wydarzyło się w Kielcach nie można nazwać inaczej niż „sensacją”. Najgorsza (dotychczas) drużyna PlusLigi, Dafi Społem ograła za trzy punkty faworyzowaną Resovię! Kielczanie pod wodzą nowego trenera Dariusza Daszkiewicza zagrali „jak nigdy” (w tym sezonie), wygrywając dwa, pierwsze bardzo długie sety na przewagi. Po wygraniu w trzeciej partii wydawało się, że rzeszowianie spróbują jeszcze uratować wynik tego meczu, ale w kolejnej kielczanie nie dali rywalom najmniejszych szans, kontrolując jej przebieg od początku do końca. Tym sposobem pierwsza sensacja 2018 roku stał się faktem.
Kolejka zakończyła się meczem sąsiadów z tabeli w Szczecinie. Wyjątkowo łatwo poradzili sobie olsztynianie z Espadonem, mając problemy tylko w jednym z setów.
Rezultaty tej pierwszej serii gier w rundzie rewanżowej pokazały, że nikt łatwo nie odda miejsca w PlusLidze i walka w dole tabeli zapowiada się bardzo atrakcyjnie. Tym bardziej musimy być zadowoleni z przełamania naszej GieKSy, które się dokonało w starciu z Czarnymi. W tej pierwszej części II rundy rozgrywek (teoretycznie łatwiejszej z uwagi na nasz terminarz) musimy wygrać jak najwięcej spotkań, aby nie przysporzyć sobie nie potrzebnych kłopotów. Dopiero potem, w jej drugiej części będzie można spojrzeć w górę tabeli i ocenić realną szansę na poprawę miejsca z zeszłej kampanii.
W środę 10 stycznia odbędą się ćwierćfinałowe mecze w Pucharze Polski:
APP Krispol Września – ZAKSA Kędzierzyn-Koźle godz. 18.00 – sędziowie Agnieszka Michlic / Zbigniew Wolski
Stal AZS PWSZ Nysa – Trefl Gdańsk godz. 18.00 – sędziowie Waldemar Niemczura / Maciej Kolendowski
PGE Skra Bełchatów – Asseco Resovia Rzeszów godz. 18.00 – sędziowie Paweł Ignatowicz / Waldemar Kobienia
ONICO Warszawa – Jastrzębski Węgiel godz. 20.30 – sędziowie Piotr Skowroński / Marek Heyducki
Wyniki 16 kolejki: 5, 6 i 7 stycznia
Trefl Gdańsk – PGE Skra Bełchatów 1:3 (28:26, 25:27, 21:25, 24:26)
Trefl: Sanders (2), Schulz (21), Nowakowski (9), Grzyb (14), Szalpuk (15), Mika (9), Olenderek (libero) oraz Kozłowski, Gunter, Niemiec, Ferens (1), Jakubiszak (1). Trener: Andrea Anastasi.
Skra: Łomacz, Wlazły (30), Lisinac (7), Kłos (7), Bednorz (15), Ebadipour (12), Piechocki (libero) oraz Janusz, Romać (2), Czarnowski (2), Nedeljković (1), Penczew, Milczarek (libero). Trener: Roberto Piazza. MVP: Mariusz Wlazły.
Dafi Społem Kielce – Asseco Resovia Rzeszów 3:1 (30:28, 29:27, 20:25, 25:21)
Społem: Stępień (3), Dokić (26), Nalobin (6), Morozow (15), Wachnik (15), Pawliński (9), Czunkiewicz (libero) oraz Adamski, Superlak (1), Schamlewski, Łapszyński (2), Biniek (libero). Trener: Dariusz Daszkiewicz. MVP: Przemysław Stępień.
Resovia: Tichacek, Schoeps (8), Lemański (12), Dryja (5), Rossard (9), Śliwka (20), Masłowski (libero) oraz Kędzierski (2), Jarosz (7), Możdżonek (7), Depowski (1), Krastins (1). Trener: Andrzej Kowal.
ONICO Warszawa – Łuczniczka Bydgoszcz 3:2 (25:17, 23:25, 25:15, 21:25, 15:12)
ONICO: Brizard (5), Gjorgiew (15), Wrona (15), Nowakowski (5), Kwolek (23), Włodarczyk (14), Wojtaszek (libero) oraz Firlej, Vernon-Evans (3), Kowalczyk (2), Warda (2), Samica (1), Gruszczyński (libero). Trener: Stephane Antiga: MVP: Andrzej Wrona.
Łuczniczka: Goas, Filipiak (25), Jurkiewicz (7), Szalacha (5), Ananiew (12), Gorczaniuk (14), A. Kowalski (libero) oraz Bieńkowski, Gryc, Rohnka (3), Bobrowski (1). Trener: Jakub Bednaruk.
ZAKSA Kędzierzyn-Koźle – Aluron Virtu Warta Zawiercie 3:1 (22:25, 25:17, 25:23, 26:24)
ZAKSA: Toniutti (2), Torres (21), Wiśniewski (10), Bieniek (3), Buszek (7), Deroo (11), Zatorski (libero) oraz Jungiewicz (1), Rejno (5), Szymura (7). Trener: Andrea Gardini. MVP: Maurice Torres.
Warta: Pająk (1), Bociek (19), Zajder, Smith (13), Żuk (7), Guimaraes (13), Koga (libero) oraz Kaczorowski (1), Swodczyk (10), Długosz, Patak (3). Trener: Emanuele Zanini.
BBTS Bielsko-Biała – Jastrzębski Węgiel 2:3 (25:19, 19:25, 25:21, 23:25, 8:15)
BBTS: Peacock (2), Bucki (15), Gaca (9), Cedzyński (9), Łukasik (25), Janeczek (14), Czauderna (libero) oraz Macionczyk (1), Krikun (1), Siek (1), Tarasow, Jaglarski (libero). Trener: Paweł Gradowski.
Jastrzębski: Kampa (7), Muzaj (17), Kosok (7), Sobala (6), De Rocco (3), Oliva (23), Gdowski (libero) oraz Strzeżek, Boruch (3), Quiroga (8). Trener: Mark Lebedew. MVP: Lukas Kampa.
GKS Katowice – Cerrad Czarni Radom 3:1 (25:21, 25:21, 21:25, 25;19)
GKS: Fijałek (1), Witczak (16), Pietraszko (15), Kohut (6), Kapelus (14), Quiroga (16), Mariański (libero) oraz Komenda, Butryn (3), Krulicki, Sobański (1). Trener: Piotr Gruszka. MVP: Maciej Fijałek.
Czarni: Vincić (4), Ziobrowski (18), Teremienko (9), Huber (8), Żaliński (1), Kwasowski (13), Watten (libero) oraz Droszyński, Fornal (9). Trener: Robert Prygiel.
MKS Będzin – Cuprum Lubin 1:3 (25:20, 23:25, 11:25, 19:25)
Będzin: Seif (1), Araujo (23), Kowalski (8), Grzechnik (7), Waliński (19), Klobucar (5), Potera (libero) oraz Kozub, Faryna (1), Peszko, Jordanow (2). Trener: Stelio De Rocco.
Cuprum: Masny (4), Kaczmarek (14), Gunia (15), Hain (9), Pupart (6), Taeht (18), Kryś (libero) oraz Gorzkiewicz, Patucha, Makoś (libero). Trener: Patrick Duflos. MVP: Dawid Gunia.
Espadon Szczecin – Indykpol AZS Olsztyn 0:3 (14:25, 23:25, 18:25)
Espadon: Tervaportti (2), Kluth (13), Duff (8), Gawryszewski, Ruciak (1), Wika (2), Mihułka (libero) oraz Kowalski, Malinowski (2), Gałązka (2), Menzel (8), Jaskuła (libero). Trener: Michal Gogol.
Olsztyn: Woicki (2), Hadrava (16), Zniszczoł (5), Kochanowski (14), Buchowski (9), Rousseaux (8), Żurek (libero) oraz Pliński. Trener: Roberto Santilli. MVP: Paweł Woicki.
tabela po 16. kolejce
| miejsce | drużyna | mecze | punkty | sety | małe punkty |
|---|---|---|---|---|---|
| 1 | ZAKSA KĘDZIERZYN-KOŹLE | 16 | 46 | 48:11 | 1444:1191 |
| 2 | PGE SKRA BEŁCHATÓW | 16 | 39 | 43:13 | 1356:1222 |
| 3 | ONICO WARSZAWA | 16 | 33 | 38:22 | 1388:1319 |
| 4 | JASTRZĘBSKI WĘGIEL | 16 | 30 | 35:25 | 1362:1296 |
| 5 | Trefl Gdańsk | 16 | 29 | 35:24 | 1377:1290 |
| 6 | Asseco Resovia Rzeszów | 16 | 29 | 34:25 | 1354:1312 |
| 7 | Indykpol AZS Olsztyn | 16 | 27 | 35:29 | 1447:1369 |
| 8 | Cuprum Lubin | 16 | 25 | 31:31 | 1384:1358 |
| 9 | Espadon Szczecin | 16 | 23 | 33:35 | 1486:1497 |
| 10 | GKS KATOWICE | 16 | 21 | 27:32 | 1303:1334 |
| 11 | Aluron Virtu Warta Zawiercie | 16 | 19 | 28:38 | 1424:1466 |
| 12 | Cerrad Czarni Radom | 16 | 18 | 28:36 | 1422:1428 |
| 13 | MKS Będzin | 16 | 15 | 23:38 | 1307:1430 |
| 14 | Łuczniczka Bydgoszcz | 16 | 12 | 17:40 | 1157:1336 |
| 15 | BBTS Bielsko-Biała | 16 | 9 | 18:43 | 1281:1433 |
| 16 | Dafi Społem Kielce | 16 | 9 | 12:43 | 1123:1343 |
Kolejność w tabeli po każdej kolejce rozgrywek (tabela) ustalana jest według liczby zdobytych punktów meczowych. W przypadku równej liczby punktów meczowych o wyższym miejscu w tabeli decyduje:
a) liczba wygranych meczów,
b) lepszy (wyższy) stosunek setów zdobytych do straconych,
c) lepszy (wyższy) stosunek małych punktów zdobytych do małych punktów straconych.
Jeżeli mimo zastosowania powyższych reguł nadal nie można ustalić kolejności, o wyższej pozycji w tabeli decydują wyniki meczów rozegranych pomiędzy zainteresowanymi drużynami w danym sezonie.
Miejsca 1-2 – 1/2 finału fazy play-off
Miejsca 3-6 – baraże o 1/2 finału play-off
Miejsca 13-14 – pokonany zagra baraż z drużyną I ligi
Miejsca 15-16 – spadek do I ligi
Felietony Piłka nożna
Trudność w podejściu do średniawki
Aaaa qrwa jego mać…
To moja reakcja na gola Rakowa w doliczonym czasie gry w Gdańsku. Bo zaczynam pisać zaraz po. I tak, jak kolejka zaczęła się dobrze, bo Termalica wygrała w Lubinie, to potem pewnie lepszy byłby dla nas remis z Białymstoku, ale OCZYWIŚCIE Górnik musiał strzelić w doliczonym, lepszy byłby remis lub porażka Rakowa, ale OCZYWIŚCIE Raków musiał strzelić w doliczonym. I luj Bobcki strzelił, bo dwie drużyny się od nas oddaliły w tabeli.
Ktoś powie – trzeba było wygrać w Kielcach. No pewnie, że trzeba było, ale nie wygraliśmy. A nasze zdobywane punkty – zwłaszcza w tej fazie sezonu – mają taką samą wagę jak straty punktów przez przeciwników.
Przechodząc do naszego meczu. Nie wiem, jak to ugryźć szczerze mówiąc. Bo mam wrażenie, że Korona była do zdobytej bramki po prostu słaba. Potem się rozkręcili i w końcówce mogli strzelić zwycięskiego gola. Więc summa summarum remis jest sprawiedliwy. Bo gdy piszę, że Korona była słaba, to trzeba zaznaczyć, że my nie byliśmy jakoś specjalnie lepsi. Uważam, że do straconej bramki trochę lepsi byliśmy. Ale tylko trochę, to nie był jakiś wielce dobry mecz GKS Katowice. Był średni.
O ile defensywa tym razem dała radę i dopuściła do utraty tylko jednej bramki, to w ofensywie byliśmy bezbarwni. Niby kilka razy podeszliśmy pod bramkę przeciwnika, niby jakieś sytuacje się pojawiły, ale tym razem wykończenie czy ostatnie podanie były słabe. I tu mam pretensje do naszych zawodników, bo zalążki tych akcji były znowuż bardzo dobre. Naprawdę potrafimy pod to pole karne podchodzić i wszystko tkwi w tym, czy dobrze wykończymy akcję – najlepiej celnym strzałem. W poprzednich meczach wyglądało to kapitalnie. Tym razem – mizernie.
Znowu będę się czepiał. Bartka Nowaka. Znów nasz najlepszy zawodnik ligi, mając dobre sytuacje wyglądał, jakby chciał wykończyć czy zagrać ostatnie podanie „pięknie”. Czasem tej zabawy jest po prostu za dużo. Oczywiście te niekonwencjonalne zagrania dały kilka wspaniałych asyst. Ale jeśli chodzi o gole, to już tak nie było. Przecież z tej wyjątkowej techniki naprawdę idzie skorzystać, jednocześnie zachowując prostotę. Uderzyć po długim rogu temu Dziekońskiemu, gdy praktycznie cała bramka jest odsłonięta. Ewentualnie nawinąć przeciwnika i strzelić. Bartek wysoko zawiesił poprzeczkę, dlatego mam uwagi. Przecież on krawaty potrafi wiązać na tym boisku, ale w związku z tym zdarza mu się przedobrzyć.
Ale tak jak napisałem – cała ofensywa była jakaś niemrawa. Ilja znów zmarnował jedną kapitalną sytuację. I czasem sam już nie wiem, co sądzić o tym zawodniku. Bo mało strzela goli i sporo sytuacji marnuje. Znów doceniam jego pracę w środku boiska, przy rozegraniu. Z Koroną choćby kapitalnie wypuścił Nowaka. Z Motorem też miał wielki udział przy rozprowadzeniu akcji bramkowej. Ale tak jak mówię, nie mam uwag co do gry w środku boiska. Problem pojawiał się przed i w polu karnym.
Korona w tym czasie frustrowała raz po raz swoich kibiców. Psioczyli oni dość mocno na piłkarzy. Kielczanie raz po raz bowiem tracili piłki i nie potrafili rozegrać dobrej ofensywnej akcji zakończonej strzałem. Nie wyglądali jak swoja wersja z jesieni.
Cieszy kolejny gol Arkadiusza Jędrycha. Capitano – wzorem Radomiaka – asystował sam sobie od słupka. Chyba lubi halówkę i grę od bandy. Po raz kolejny trafił do siatki i myśleliśmy, że ten gol da nam zwycięstwo, a najlepiej gdybyśmy potem strzelili drugą bramkę.
Patrząc na to z drugiej strony, to znów trzeba powiedzieć, że stara GieKSa taki mecz by przegrała w końcówce. Można powiedzieć, że w Krakowie – z mega słabą Cracovią – nie ugraliśmy nawet punktów. Aż tak słaba jak Pasy Korona wczoraj nie była. Więc remis na wyjeździe z solidną drużyną z ekstraklasy oczywiście nie jest złym wynikiem. Oczywiście należy wziąć pod uwagę też nasze osłabienia kadrowe. Przecież nie było Strączka, Klemenza, Kowalczyka, Galana, Zrelaka. Trener musi odkrywać i dostosowywać szerszą kadrę. I znowuż jak na to, że mamy tyle osłabień – wyniki są bardzo w porządku.
Tylko ten niedosyt. Naprawdę można było w tym spotkaniu ugrać więcej i poprawić swoją sytuację w tabeli dopisując trzy punkty. Tak dopisujemy jeden. Co oczywiście też jest zdobyczą. Każdy punkt jest na wagę złota.
Po tej fatalnej porażce z Cracovią GieKSa rozegrała cztery mecze – dwukrotnie u siebie wygrywając i dwa razy remisując na wyjeździe. Ostatecznie jest to układ bardzo dobry. Grając w taki sposób przez cały sezon zdobywa się 68 punktów. W obecnych rozgrywkach wystarczyłoby do mistrzostwa. Ostatecznie więc ostatnia tzw. forma katowiczan jest bardzo dobra.
Każdy był po tym meczu niepocieszony. Jacek Zieliński – znany ze swojego marudzącego tonu – tak właśnie trochę pomarudził na konferencji prasowej. Rafał Górak też nie był przeszczęśliwy, ale też mówił, żeby nie utyskiwać aż tak bardzo na ten remis. No i te nastroje szkoleniowców chyba oddają, to co widzieliśmy w Kielcach. Każdy był trochę rozczarowany po tym remisie, a jednocześnie wiedział, że można było ten mecz przegrać. Więc nie narzekam aż tak bardzo, ale trochę narzekam.
Patrząc teraz na perspektywę gry w pucharach – myślę, że Raków i Górnik znajdą się w czwórce. Jeśli tak, to piąte miejsce da przepustkę do Europy, bo obie ekipy zagrają w finale Pucharu Polski w najbliższą sobotę. Wychodzi więc na to, że o to piąte miejsce w pucharach rywalizować będzie GieKSa, Wisła Płock i Zagłębie. Lubinianie dali ciała z ekipą z Niecieczy i wygląda jakby spuchli, choć lekceważyć ich nie można. Dzisiaj z zapartym tchem będziemy obserwować mecz Wisła – Radomiak i musimy kibicować gościom – od wyniku tego spotkania będzie zależeć bardzo, bardzo wiele. Natomiast żadna z wymienionych trzech drużyn kompletu punktów raczej nie zdobędzie, więc trzeba zminimalizować punktowe straty. Na plus jest to, że i z Zagłębiem, i z Płockiem mamy lepsze bilanse bezpośrednie.
Świat się nie zawali, jeśli GieKSa do pucharów nie wejdzie. Przecież jeszcze niedawno walczyliśmy o utrzymanie. Ale nie ma się co oszukiwać, matematyka mówi, że udział w Europie jest po prostu realny. Jeśli na przykład GieKSa zdobyłaby w ostatnich czterech kolejkach 7-8 punktów, to gra w eliminacjach Ligi Konferencji będzie bardzo możliwa. To jest bonus, szansa, która się nadarza. I grzechem byłoby nie powalczyć.
Jest jednak jeden warunek. Z Termalicą za tydzień trzeba bezwzględnie wygrać. Jakkolwiek nie jest to typowy outsider prezentujący się beznadziejnie, to jednak jest to ostatnia drużyna ligi, którą będziemy podejmować. W kolejnych trzech spotkaniach o punkty będzie dużo trudniej. Trzeba więc sobie ustawić sytuację tak, żeby z 47 punktami startować do trzech ostatnich kolejek.
Galeria Kibice Piłka nożna
Kibicowskie święto w Kielcach
Zapraszamy do galerii z Kielc, gdzie GieKSa podzieliła się punktami z Koroną. Zdjęcia zrobił dla Was Misiek.
Piłka nożna Wywiady
Jędrych: Stempel mocnej wiary
Po wygranym meczu z Termalicą porozmawialiśmy z kapitanem GieKSy Arkadiuszem Jędrychem, który podkreślił znaczenie procesu i stabilności w klubie dla osiągania sukcesów, a także docenił doping ponad 13 tysięcy fanów.
Wszystko w porządku po tych dwóch sytuacjach?
Arkadiusz Jędrych: Tak. Trochę mi gdzieś wygięło nogę, później dostałem w brzuch, ale na gorąco myślę, że tak. Wiadomo, adrenalina jeszcze musi opaść i wtedy zobaczymy. Na tę chwilę wszystko jest okej i mam nadzieję, że jutro i pojutrze także wszystko będzie dobrze.
Po takich szalonych spotkaniach chyba już możecie powiedzieć, że pojawiają się myśli o europejskich pucharach?
Wiadomo, mając na koncie 47 punktów, czemu mamy nie marzyć? Tak to na razie zostawię.
Eman Marković dzisiaj dwukrotnie przekroczył prędkość przy tych trafieniach.
Jesteśmy świadomi, że Eman w miarę upływu sezonu czuje się coraz lepiej. Zresztą chyba nie tylko my, ale wszyscy, którzy chodzą i oglądają te mecze widzą, że w Emanie drzemią naprawdę ogromne możliwości. Pokusiłbym się wręcz o to, że on jeszcze swoich maksymalnych umiejętności nie pokazał. Zostały nam trzy mecze i życzmy sobie, żeby tymi swoimi wartościami nas jeszcze pozytywnie zaskoczył.
Przyszedłeś do GieKSy w trudnym momencie, wtedy zaraz spadek i druga liga, a niedługo mogą być puchary. Dla ciebie to też długa droga?
Nie da się ukryć, że moja droga w GKS-ie była dosyć kręta. Na chwilę obecną powtarzam, że ja mam takie podejście do tego wszystkiego: to, co się teraz dzieje wokół GieKSy to stempel mocnej wiary w to wszystko, w ten proces w którym tkwimy. Mamy nadzieję, że ten proces dalej będzie się napędzał, rozwijał i wszyscy ludzie wokół GKS-u będą tak ukierunkowani na Klub, na pomaganie, tak jak widzieliśmy dzisiaj na trybunach. Nie idzie o tym nie wspomnieć, jak stanęliśmy sobie chwilę przed meczem, to te trybuny powodują ciarki na całym ciele. Dwunasty zawodnik miał wpływ na to, że wygraliśmy dziś tak okazale.


Najnowsze komentarze