Piłka nożna
Plusy i minusy po Chrobrym
Plusy:
+ Sławomir Duda – bardzo dobry mecz defensywnego pomocnika, najlepszy od pewnego czasu. Dobrze spisywał się w destrukcji, a dodatkowo rozpoczynał akcje ofensywne. Mając w pamięci jego gole, strzały z dystansu (niegdyś w Grudziądzu chyba też trafił w poprzeczkę), udział przy trzech golach w Rybniku i bardzo dobre crossy z przedwczoraj można uznać, że naprawdę tkwi w nim duży potencjał. Teraz czas popracować nad psychiką, aby te swoje możliwości pokazywać regularnie.
+ Grzegorz Goncerz – po prostu strzela gole. Tylko i aż tyle. Ma nosa do zdobywania bramek i czyni to z wielką reglarnością. Goncerz to skarb GKS, bo wyobraźmy sobie, co by było, gdyby grał inny napastnik, który zamiast 10, strzeliłby np. 3 gole. Aż strach się bać, gdzie byłaby GieKSa w tabeli…
Minusy:
– Brak gryzienia trawy – strasznie się oglądało, jak mecz zbliżał się coraz to bardziej do końca, a katowiczanie spokojnie rozgrywali sobie piłkę, jakby była pierwsza minuta, względnie jakby prowadzili. Nawet w czasie doliczonym tak było. Przecież w Świnoujściu dało się przycisnąć w końcówce, dlaczego nie da się w innych meczach…
– Spowalnianie gry – wiele było sytuacji, kiedy trzeba było grać do przodu, a nasi zawodnicy np. obracali się i zagrywali do stoperów. To samo przy wyprowadzaniu kontr, kiedy to trzeba było ruszyć z szybką akcją (kontra to przecież tzw. szybki atak), a nasi zawodnicy dostojnie mijali linię środkową boiska, w czym celował Przemysław Pitry. W każdej z takich sytuacji czuć i słychać frustrację na trybunach.
– Znów strata punktów u siebie – nie potrafimy stworzyć tej „Twierdzy Bukowa”. Rzadko wygrywamy, często remisujemy, czasem przegrywamy. Naprawdę to niezrozumiałe.
– Znów rywal przełamuje się na GieKSie – dodatkowo na GKS przyjechał Chrobry, który po raz drugi w sezonie osiągnął dobry wynik na Bukowej. Za pierwszym razem był po klęsce z Niecieczą 0:6 i remisie w Świnoujściu, teraz przyjechał po czterech porażkach z rzędu. Dlaczego my k… zawsze musimy być idealnym rywalem do przełamywania się dla innych ekip? Tak jest naprawdę od kilku sezonów…
– Nie wykorzystali swoich szans – do składu wskoczyli tacy zawodnicy jak Kamil Bętkowski czy Piotr Ceglarz i zamiast pokazać się z dobrej strony i pokazać, że miejsce w składzie im si należy, mocno zawiedli i nadal w najlepszym przypadku będą krążyć pomiędzy ławką, a boiskiem.
Galeria Piłka nożna
My im nie dali wygrać
Ostatni mecz w tym sezonie na Nowej Bukowej GieKSa zremisowała z Jagiellonią Białystok 2:2. Zapraszamy do fotorelacji z Areny Katowice.
Piłka nożna
LIVE: Remis cenniejszy niż złoto
17.05.2026 Katowice
GKS Katowice – Jagiellonia Białystok 2:2
Bramki: Nowak (3), Galan (78) – Vital (31), Pululu (56-k)
GKS: Strączek – Wasielewski, Czerwiński, Jędrych, Olsen (90. Klemenz), Galan (90. Jirka) – Kowalczyk, Milewski (65. Rasak), Nowak, Marković (65. Wędrychowski) – Zrel’ák (65. Szkurin).
Jagiellonia: Abramowicz – Wojtuszek, Vital, Kobayashi, Montoia, Pozo (76. Jóźwiak), Kozłowski (90. Nahuel), Lozano (63. Mazurek), Imaz, Szmyt, Pululu (63. Bazdar).
Ż.kartki: Wasielewski, Jędrych, Galan, Olsen
Cz.kartki:
Sędzia: Paweł Raczkowski (Warszawa)
Widzów: 14651
Piłka nożna Wywiady
Nowak: Nie będziemy się cieszyć ani płakać
Po remisie z Jagiellonią w strefie mieszanej porozmawialiśmy z Bartoszem Nowakiem, strzelcem pierwszej bramki dla GieKSy.
Remis, który nie usatysfakcjonuje żadnej drużyny, czy właśnie punkt, który na koniec może przynieść oczekiwaną radość?
Bartosz Nowak: Ja już nie wiem. Graliśmy tak, jakbyśmy chcieli to wygrać do końca, tak samo, jak Jaga. Mecz był mocno bliski. Były wślizgi, bramki, ładne akcje, kiksy, więc myślę, że to fajny mecz dla kibica. Może nie do oglądania przez tę aurę, ale zagorzały fan potrafi taki mecz docenić. Ostatni mecz przed nami, gramy w nim jak zawsze o zwycięstwo. Tylko ono może nam dać spełnić te marzenia, o których przed sezonem jeszcze nie myśleliśmy. Fajnie, gramy dalej.
Można było paść z sił, mecz się rozgrywał od pola karnego do pola karnego. Dla kibica na pewno ciekawe, a dla piłkarza?
Jakbyśmy mieli pograć jeszcze 10 minut, to też byśmy dali radę. W takim momencie sezonu, gdzie już grasz o realne cele… Tak przed sezonem, w pierwszej rundzie, gdy każdy pyta „O co gracie?” to tak naprawdę nikt nie wie, bo sezon jest szalony, nigdy nie wiesz, jak to będzie wyglądało. Trzeba się skupiać na tym najbliższym meczu, a teraz ten mecz jest ostatni, najważniejszy, on daje realne miejsce na koniec sezonu.
Myślałeś zimą, że ostatni mecz może być tak istotny dla GKS-u Katowice?
Wiedzieliśmy, że na pewno będzie istotny, widząc, co się dzieje w tej tabeli. Każdy mecz daje wahania pozycji. Cieszy to, że w tym roku utrzymujemy stabilną formę, stabilnie gramy. Wiadomo, czasem są mecze bardzo dobre, czasem takie okej, ale dążymy do gry po swojemu i nie mamy się co bać żadnego przeciwnika. Jasne, trzeba podchodzić z szacunkiem, że przyjeżdża do nas jedna z najmocniejszych drużyn, najlepiej grających w piłkę, ale nie pękliśmy. To jest budujące, nie mamy co chować głowy w piasek. Nie będziemy się cieszyć z tego remisu, ale nie mamy zamiaru też płakać, bo szanujemy rywala.
Z perspektywy trybun ta sytuacja z rzutem karnym była taką jedną z kilkudziesięciu w trakcie spotkania.
Ja nie wiem, już od dłuższego czasu nie chcę się na ten temat wypowiadać, bo nie wiem, kiedy jest faul, kiedy jest ręka. Wydawało mi się, że trafiłem najpierw piłkę, potem gdzieś był kontakt. Sędzia główny i VAR to widzieli, ja jeszcze nie widziałem powtórki. Sędzia podyktował rzut karny i szkoda, bo brakło nam tej jednej bramki.
Bartosz Nowak przypomniał się dzisiaj w kontekście reprezentacji.
Nie, jesteśmy przed urlopami, jeszcze czeka nas ostatni mecz. Nawet nie wiem, kiedy gra reprezentacja. Wszystkie ręce na pokład na najważniejszy mecz tego sezonu.
Dzisiaj pole gry bardziej przypominało lodowisko niż piłkarską murawę, przeszkadzało ci to?
E, dobre boisko było. Szybko piłka latała, szybki mecz był. Jasne, że jak biegniesz szybko, to murawa jest nawilżona i łatwo się poślizgnąć. W takich warunkach moglibyśmy zawsze grać, bo mecz jest szybki.


johann
6 października 2014 at 20:34
1. System treningowy do bani: nie potrafią celnie podać piłki, nie mają wyćwiczonych schematów. Kazek chodzi, tupie siada, macha, w końcu ściąga najlepszego piłkarza (a Pitry powłóczy nogami i nic…)
2. Niskie morale, brak motywacji.
3. Uśmiechnięty prezes na trybunie honorowej, nie przejmujący się ani malejącą frekwencją na blaszoku ani grą na poziomie okręgówki.
4. Organizowanie kolegom kampanii wyborczych {Marcin Krupa lansujący się z dzieciakami w przerwie).
5. Lubin ma lepszy stadion niż bogate miasto wojewódzkie.
Panowie, nie bądźmy naiwni. Żeby coś w Katowicach ruszyło, trzeba wymienić całe to zmurszałe, kolesiowskie towarzystwo. W listopadzie będzie okazja – idź na wybory i głosuj.