Piłka nożna Podcasty
[PODCAST] Czas podsumowań – Trójkolorowa połowa #42
Zapraszamy do odsłuchania czterdziestego drugiego odcinka podcastu „Trójkolorowa połowa”. Tym razem Błażej z Shellem starali się podsumować minioną rundę. Każdy z nas chciałby o niej zapomnieć, ale dobrze wiemy, że tak się nie da… Nasi redaktorzy spróbowali odpowiedzieć na pytanie: co się stało z GieKSą na jesieni tego roku?
Dajcie znać, jak Wam się podobał odcinek. Prosimy także o pomoc w wypromowaniu podcastu poprzez lajki, udostępnienia, oceny w aplikacjach itd. Nie obrazimy się także na dyskusję w komentarzach. Z góry dzięki!
Możesz nas wesprzeć finansowo (odsłuchanie kosztuje 5 zeta, a komentowanie 19,64 ;)):
Konto:
BZ WBK
87 1090 1186 0000 0001 2146 9533
SK 1964
ul. Moniuszki 4/3, 40-005 Katowice
Tytułem: Podcast
PAY PAL:
E-mail: [email protected]
Tytułem: Podcast
Podcast „Trójkolorowa połowa” możesz ściągnąć w formacie mp3 z poniższych linków:
-> odcinek #42 13.12.2018 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo),
-> odcinek #41 5.12.2018 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo),
-> odcinek #40 13.11.2018 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo),
-> odcinek #39 5.11.2018 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo),
-> odcinek #38 1.11.2018 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo),
-> odcinek #37 25.10.2018 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo),
-> odcinek #36 10.10.2018 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo),
-> odcinek #35 3.10.2018 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo),
-> odcinek #34 27.09.2018 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo),
-> odcinek #33 23.09.2018 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo),
-> odcinek #32 19.09.2018 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo),
-> odcinek #31 15.09.2018 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo),
-> odcinek #30 3.09.2018 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo),
-> odcinek #29 27.08.2018 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo),
-> odcinek #28 23.08.2018 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo),
-> odcinek #27 19.08.2018 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo),
-> odcinek #26 6.08.2018 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo),
-> odcinek #25 6.08.2018 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo),
-> odcinek #24 30.07.2018 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo),
-> odcinek #23 23.07.2018 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo),
-> odcinek #22 18.07.2018 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo),
-> odcinek #21 5.07.2018 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo),
-> odcinek #20 28.06.2018 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo),
-> odcinek #19 21.06.2018 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo),
-> odcinek #18 14.06.2018 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo),
-> odcinek #17 29.05.2018 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo),
-> odcinek #16 21.05.2018 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo),
-> odcinek #15 14.05.2018 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo),
-> odcinek #14 10.05.2018 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo),
-> odcinek #13 7.05.2018 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo),
-> odcinek #12 29.04.2018 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo),
-> odcinek #11 25.04.2018 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo)
-> odcinek #10 22.04.2018 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo)
-> odcinek #9 19.04.2018 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo),
-> odcinek #8 14.04.2018 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo),
-> odcinek #7 10.04.2018 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo),
-> odcinek #6 4.04.2018 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo),
-> odcinek #5 28.03.2018 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo),
-> odcinek #4 21.03.2018 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo),
-> odcinek #3 14.03.2018 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo),
-> odcinek #2 8.03.2018 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo),
-> odcinek #1 2.03.2018 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo).
Podcast „Trójkolorowa połowa” możesz odsłuchać także z poziomu strony GieKSa.pl, klikając żółty przycisk w poniższych okienkach. Poniżej przedostatni odcinek:
Piłka nożna Wywiady
Jędrych: Stempel mocnej wiary
Po wygranym meczu z Termalicą porozmawialiśmy z kapitanem GieKSy Arkadiuszem Jędrychem, który podkreślił znaczenie procesu i stabilności w klubie dla osiągania sukcesów, a także docenił doping ponad 13 tysięcy fanów.
Wszystko w porządku po tych dwóch sytuacjach?
Arkadiusz Jędrych: Tak. Trochę mi gdzieś wygięło nogę, później dostałem w brzuch, ale na gorąco myślę, że tak. Wiadomo, adrenalina jeszcze musi opaść i wtedy zobaczymy. Na tę chwilę wszystko jest okej i mam nadzieję, że jutro i pojutrze także wszystko będzie dobrze.
Po takich szalonych spotkaniach chyba już możecie powiedzieć, że pojawiają się myśli o europejskich pucharach?
Wiadomo, mając na koncie 47 punktów, czemu mamy nie marzyć? Tak to na razie zostawię.
Eman Marković dzisiaj dwukrotnie przekroczył prędkość przy tych trafieniach.
Jesteśmy świadomi, że Eman w miarę upływu sezonu czuje się coraz lepiej. Zresztą chyba nie tylko my, ale wszyscy, którzy chodzą i oglądają te mecze widzą, że w Emanie drzemią naprawdę ogromne możliwości. Pokusiłbym się wręcz o to, że on jeszcze swoich maksymalnych umiejętności nie pokazał. Zostały nam trzy mecze i życzmy sobie, żeby tymi swoimi wartościami nas jeszcze pozytywnie zaskoczył.
Przyszedłeś do GieKSy w trudnym momencie, wtedy zaraz spadek i druga liga, a niedługo mogą być puchary. Dla ciebie to też długa droga?
Nie da się ukryć, że moja droga w GKS-ie była dosyć kręta. Na chwilę obecną powtarzam, że ja mam takie podejście do tego wszystkiego: to, co się teraz dzieje wokół GieKSy to stempel mocnej wiary w to wszystko, w ten proces w którym tkwimy. Mamy nadzieję, że ten proces dalej będzie się napędzał, rozwijał i wszyscy ludzie wokół GKS-u będą tak ukierunkowani na Klub, na pomaganie, tak jak widzieliśmy dzisiaj na trybunach. Nie idzie o tym nie wspomnieć, jak stanęliśmy sobie chwilę przed meczem, to te trybuny powodują ciarki na całym ciele. Dwunasty zawodnik miał wpływ na to, że wygraliśmy dziś tak okazale.
Piłka nożna Wywiady
Wasielewski: Tutaj się odnalazłem
Po wysokiej wygranej z Termalicą porozmawialiśmy z Marcinem Wasielewskim, reprezentującym w przeszłości barwy Termalici oraz z Mateuszem Kowalczykiem, wracającym na boisko po kontuzji.
Długo zastanawiałeś się nad przedłużeniem kontraktu?
Marcin Wasielewski: Zależy od punktu widzenia. Fajnie, że się po prostu dogadaliśmy i przedłużyłem kontrakt. Jest mi tutaj dobrze, świetnie się czuję. Fajnie, że będzie więcej o dwa lata.
Po twojej przygodzie z Termalicą dziennikarze mówili, że niekoniecznie się sprawdziłeś, a…
Nie lubię mówić o przeszłości. Są to pewne rzeczy, których wiele osób nie rozumie i nie wie. Tutaj się po prostu odnalazłem, dostałem większą szansę. Byłem w stanie pokazać na co mnie stać i myślę, że teraz nieźle to wygląda.
Teraz wiele osób ocenia cię jako najlepszego wahadłowego ligi.
Czy najlepszy? Znam swoją wartość, każdym meczem próbuję robić swoje i nie odpuszczać. Przede wszystkim nie mieć żadnych pretensji do siebie, robić wszystko, co w mojej mocy. Jeżeli to tak fajnie wygląda, to się cieszę. Mam nadzieję, że będę to powielał w każdym kolejnym występie.
Fassbender już pewnie widział tę piłkę w siatce, a ty wyskoczyłeś mu zza pleców i wybiłeś za linię końcową.
Taktyka jest na początku trudna do zrozumienia, ale po okresie wdrożenia to są już automatyzmy. Robi się to automatycznie, intuicyjnie, nie zastanawia się nad tym. Po prostu to wychodzi – jeśli gra się ciągle tym systemem, to jest znacznie łatwiej. Mnie on odpowiada, bo mogę pokazać w całej krasie moje umiejętności, w grze do przodu i z tyłu.
Wybiegasz już myślami w europejskie puchary?
Przede wszystkim następny mecz. Piast Gliwice – to jest najważniejsze. Żadne puchary i myślenie gdzieś w przód. Najważniejszy jest zawsze następny rywal.
Pierwsza bramka w tym sezonie, od razu po powrocie po kontuzji.
Mateusz Kowalczyk: Dokładnie. Nie ukrywam, że siedziało mi gdzieś w głowie to, że nie strzeliłem, ale w końcu się udało. Wygraliśmy wysoko, chociaż wydaje mi się, że mecz nie porywał piłkarsko zarówno w moim wykonaniu, jak i drużyny. Cieszę się, że ta bramka przyszła, lekka ulga.
Jaki był plan na ten mecz?
Chcieliśmy zagrać swoje i strzelić jak najszybciej bramkę i cieszy, że to się udało w pierwszej połowie. Termalica naprawdę wyglądała dobrze piłkarsko, ale mieliśmy gdzieś łatwość z dochodzeniem do sytuacji, to był klucz.
Jaki był przekaz w szatni po tym, jak straciliście bramkę, która mogła dać wiatru w żagle rywalowi?
To nie było potrzebne. W szatni sobie powiedzieliśmy, że musimy zacząć lepiej grać w piłkę i więcej się przy niej utrzymywać, bo w pierwszej połowie za szybko się jej pozbywaliśmy, to nie było potrzebne.
Długo byłeś poza grą, jak czułeś się dziś na boisku?
Pogoda nie pomagała. W 60-70. minucie odczuwałem ten mecz, ale miałem dużo ćwiczeń dodatkowych, biegania. Też trenuję z drużyną ostatnie 1,5 tygodnia, fizycznie jest coraz lepiej. Te ostatnie trzy mecze będą jeszcze lepsze fizycznie.
Od początku był taki plan, że grasz te 60-70 minut?
Nie mam pojęcia *śmiech*. Trenera trzeba spytać.
Jesteśmy na trzecim miejscu, chyba możemy o tym mówić głośno, że w tym momencie, na tym etapie sezonu, europejskie puchary to jest cel GKS-u Katowice.
Patrzymy w górę. Teraz wygraliśmy ważne mecz z Termalicą, za tydzień jedziemy na Piasta. Ta liga jest taka, że nie można nic zlekceważyć. Jedna porażka może cię zepchnąć w dół, a jedna wygrana wywindować do góry. Musimy być skupieni na kolejnym zadaniu.
Dzisiaj fantastyczna atmosfera na Arenie Katowice, czuliście to na boisku?
Super było. Mimo tego, że gramy o 12 w niedzielę, to kibice dali radę. To niesie się, doping po każdym wślizgu czy udanym zagraniu pomaga zawodnikowi na boisku.
Felietony Piłka nożna
Marsz ku marzeniom
No to nam się ułożyła tabela. Po niedzielnych spotkaniach GieKSa znajduje się na podium. Niepojęte. Wiadomo, że Raków nie rozegrał swojego meczu z Jagiellonią, jednak gdyby pojedynek ten się odbył, to w przypadku zwycięstwa jednej z drużyn Katowiczanie znaleźliby się na czwartym miejscu, a gdyby był remis – na piątym. Zaległości zostaną odrobione 13 maja i będziemy je śledzić z zapartym tchem. Wcześniej natomiast odbędzie się jeszcze cała kolejka ligowa.
Niezależnie jednak od starcia Raków – Jagiellonia, GKS na trzy kolejki przed końcem znalazł się na miejscu premiowanym grą w rozgrywkach europejskich. Wysoka porażka Wisły Płock oraz remis Zagłębia Lubin spowodował, że Wisłę przeskoczyliśmy, a od Lubinian odskoczyliśmy. Ostatecznie ta kolejka jest na wielki plus. I jeszcze ten Widzew przegrał. Nieważne.
Wyświechtany już jest ten termin „logika ekstraklasy”, ale trudno go nie używać, bo ma on swój wielki sens w tym sezonie. Czyli to, że gdy wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że w danym meczu jakaś drużyna wygra, to wygrywa drużyna przeciwna. Niektórzy snuli teorię, że i tak może być w pojedynku z Termaliką. Tym razem jednak GieKSa tej „logice” zaprzeczyła. Będąc zdecydowanym faworytem i grając o swoją wysoką stawkę nasz zespół rozbił i dobił rywala zmierzającego prostym traktem do pierwszej ligi. Sensacji czy niespodzianki nie było. Wygrała drużyna z większym potencjałem i w końcu nie musieliśmy do ostatnich sekund drżeć o wynik, co w ostatnich czasach zdarzało nam się bardzo często.
Ale wcale nie musiało być tak różowo. Termalica postawiła wszystko na jedną kartę i na początku meczu przyatakowała znacznie. Nasz zespół trochę się w tej pierwszej fazie pogubił i raz po raz w polu karnym Dawida Kudły było jakieś zamieszanie. Goście wykonywali sporo rzutów rożnych. Raz po interwencji Lukasa Klemenza było blisko bramki samobójczej, a piłka spadła na poprzeczkę. Bardzo czujny był Dawid Kudła, który nie popełnił błędu Bartłomieja Drągowskiego i jakoś tę piłkę poza boisko wybił. Wyglądało na to, że czeka nas ciężkie – wbrew papierowi – spotkanie.
GieKSa jednak po raz kolejny pokazała, że w piłce liczą się konkrety. Piłkarze Marcina Brosza bowiem robili to zamieszanie, ale niedługo potem w ciągu kilku minut GKS zdobył dwie bramki, dał sobie bardzo duży komfort i zwiększył prawdopodobieństwo zwycięstwa. Wrócił Mateusz Kowalczyk do składu i zabawił się w szczypiornistę czy tam koszykarza i wrzucił se piłkę do bramki. A że musnął ją po drodze Kasperkiewicz to już tylko drobny szczegół, ale konieczny, by bramka z autu mogła zostać uznana. Od razu przypomniała mi się taka sytuacja kiedyś z derbów Birmingham, kiedy zawodnik drużyny broniącej wyrzucał z autu do swojego bramkarza (chyba fińskiego), ten chciał przyjąć, ale piłka przeturlała mu się po stopie i to był jeszcze bardziej kuriozalny gol – ale tego typu. Tak więc Kowal już na wstępie zaliczył efekt ze swojego powrotu. I mieliśmy do czynienia z dość zabawną sytuacją, kiedy fetowane i skandowane jest nazwisko nie strzelca bramki, a człowieka, który wyrzucał aut.
Czy Ilja strzelił drugiego gola? Miałem pewne wątpliwości w trakcie meczu, sądziłem, że potrzeba by grona fizyków, którzy skomplikowanymi obliczeniami dowiedliby, że piłka uderzona pod tym kątem, trafiająca w słupek, odbije się tak, że wpadnie do bramki. Na spokojnie jednak patrząc na tę sytuację, na chłopski rozum, wydaje się, że wpadłaby. Bezpośrednio lub właśnie po odbiciu od słupka. Drugiego samobója więc nie było, a Ilja mógł się cieszyć ze swojej bramki. Dodajmy, że jego pierwszy strzał głową przy tym rzucie rożnym też był bardzo dobry i dał szansę na dobitkę.
Trzeci gol to już był majstersztyk naszego zespołu. Jak w meczu z Motorem nasza drużyna robiła atak z siedmioma czy ośmioma uczestniczącymi zawodnikami, to teraz poszło bardzo prosto – Wasyl, Nowak, Szkurin, Marković. Przy czym dwóch naszych zawodników (Milewski, Wasielewski) było w tej akcji znokautowanych, ale to nie przeszkodziło Bartkowi wypuścić Ilję, a Białorusinowi kapitalnie wyłożyć piłkę do Emana. Sprint, jaki w tej sytuacji wykonał Norweg to też było coś niesamowitego. A od strzału Jimeneza do gola minęło 14 sekund. Nie wiem, czy tory kolejowe w Polsce są gotowe na tak szybkie pociągi. Alan Czerwiński z dawnych czasów w GieKSie – kiedy to sam miał swoje „tory kolejowe” i po nich pędził – ma godnych następców. Choć nie powiem – i Alan czasem jak za starych dziejów potrafi się rozpędzić, ale to rzadko, bo z wiekiem postawił na inne atuty.
I brawa dla sędziego Malca za puszczenie tej akcji.
GieKSa miała świetny wynik i naprawdę niepotrzebnie straciła tę bramkę po koniec pierwszej połowy. Z drugiej strony bardzo dobrze w tej sytuacji zachował się Zapolnik i po prostu wymanewrował Arkadiusza Jędrycha. Tak to się zdarza w sporcie.
Nie wiem czy jestem jakimś wrodzonym pesymistą (nie sądzę) czy opieram się na doświadczeniu, ale w związku z tą straconą bramką byłem niezadowolony w przerwie. Oczami wyobraźni już widziałem powtórkę z Motoru, kiedy rywal zaraz po przerwie znów trafia do siatki i robi się kwas. A przecież po trafieniu Zapolnika Fassbender miał zaraz znakomitą sytuację. Za dużo GieKSa w ostatnim czasie tych prowadzeń traciła, żebym był spokojny. Dlatego niezbędna dla mnie była czwarta bramka.
Ta na szczęście w miarę szybko padła, a swój swoisty dublet ustrzelił Kowal. Żarty żartami, zastanawialiśmy się w pierwszej połowie, kiedy ostatnio zawodnik strzelił bramkę. No i w końcu zaliczył swoje premierowe trafienie w tym sezonie, a wynik stał się spokojniejszy. Fantastycznie wypuścił Mateusza Eman, do swojego gola dokładając asystę. Swoje przy tej akcji zrobił oczywiście Szkurin. No a odbiór początkujący tę akcję zaliczył… Kowal.
No a potem mieliśmy kolejny popis Norwega, który indywidualnie popędził, nawinął obrońcę, minął bramkarza i strzelił do pustej bramki.
Różne te wszystkie gole były i świadczące o wszechstronności. GieKSa parła do przodu tak jak nas ostatnio przyzwyczaiła. I strzelała bramkę za bramką.
I najlepsze jest to, że nie był to jakiś wybitny mecz naszej drużyny. Mogło to wyglądać trochę lepiej, bez tej nerwówki na początku czy po golu na 1:3. Ale drugiej strony – efektywność ofensywna w tym meczu to był kunszt. Widziałem kilka lepszych meczów – choćby z Lechią Gdańsk u siebie, gdzie druga połowa ocierała się o perfekcję. Ale jeśli GieKSa gra mecz dobry, a nie wyśmienity, a mimo to gromi przeciwnika, to wiedz, że jest dobrze. Że są jeszcze rezerwy, a i tak jest świetnie. Fajnie, że Mateusz Kowalczyk w pomeczowym wywiadzie też podszedł z pewnym krytycyzmem do postawy drużyny, a jego słowa zabrzmiały na bardzo merytoryczne i stonowane.
Niesamowita jest ta nasza Nowa Bukowa. Bilans GKS Katowice u siebie od otwarcia stadionu to 15-4-5, bramki: 47-30.
Ostatnie 10 meczów to ligowy bilans 7-1-0 plus dwa awanse w Pucharze Polski.
Niepojęte. Twierdza od samego startu.
Z kronikarskiego obowiązku dodam też, że Termalica była jakąś totalną zmorą GieKSy u siebie, choć wszystkie poprzednie mecze odbyły się jeszcze na starej Bukowej. Na dziewięć takich prób, naszemu zespołowi ani razu nie udało się wygrać. Pamiętam debiut trenera Rafała Góraka za pierwszej kadencji – to właśnie piłkarze z Niecieczy pokonali nas w Katowicach po pięknym golu Pawlusińskiego. Niedawno GKS był bliski wygranej, ale grając z przewagą jednego zawodnika przez cały mecz dał sobie wbić trzy gole, w tym na 3:3 w czasie doliczonym. Była porażka po dogrywce w Pucharze Polski. Innym razem rywale również w doliczonym czasie strzelili zwycięskiego gola.
W końcu przeciwnik ten został odczarowany. Ale dziewięć meczów na Bukowej, w których ani razu nie przegrali to swoisty rekord.
Po tym meczu nasz zespół wskoczył na podium. Można się powoli bawić w analizy terminarza. Na ten moment mamy dwa punkty przewagi nad Zagłębiem Lubin i Wisłą Płock oraz lepsze mecze bezpośrednie z oboma tymi ekipami. To mówi, że w przypadku naszej jednej wygranej w trzech ostatnich kolejkach, rywale ci musieliby wygrać dwa swoje mecze.
Zagłębie gra z Górnikiem na wyjeździe, Pogonią u siebie i Jagiellonią na wyjeździe. Wisła z Motorem i Górnikiem u siebie oraz Lechem na wyjeździe. W każdym z tych przypadków dwie wygrane byłyby dużym wyczynem. I choć nie są to scenariusze niemożliwe (zwłaszcza w przypadku Wisły), to zadanie to będzie dla tych ekip piekielnie trudne.
Nie wspominam na razie (wspomniałem na wstępie) o Rakowie i Jagiellonii, bo nikt nie powiedział, że i z tymi zespołami nie możemy rywalizować o miejsce na podium. Tym bardziej, że z Jagą zagramy mecz bezpośredni.
Ale tak jak powiedziałem – swoje punkty trzeba zrobić. A i nasz terminarz do łatwego nie należy. Piast pod wodzą trenera Myśliwca znów zaczął grać bardzo dobrą i skuteczną piłkę. Starcie w Gliwicach będzie niebywale trudne. Staną na siebie dość podobne dwie drużyny i znów będziemy mieli piłkarską wojnę. Później przyjdzie czas na ekipę Adriana Siemieńca, która zawodzi w ostatnim czasie, ale nadal jest to przecież świetna drużyna. I na koniec zawsze mocna u siebie Pogoń.
Rywale więc w tej kolejce nam pomogli, a my to wykorzystaliśmy kapitalnie. Zawsze najlepiej zacząć od siebie i swój mecz wygrać. A co się wydarzy na innych boiskach jest równie ważne – ale lepiej to obserwować mając już spokojną głowę i swoje zadanie wykonane najlepiej jak się potrafi.
A Termalica? To była piękna przygoda. Ktoś musi w lidze zająć ostatnie miejsce, ale grunt, żeby zrobić to z honorem. To nie jest drużyna bardzo słaba. Byle kto nie wygrywa w Białymstoku, Warszawie i Zabrzu. Za dużo jednak potracili punktów w innych meczach. Pewnie Słonie znów gdzieś za dwa lata awansują. Folklor więc spada z tej ligi – pytanie co będzie w zamian. A może Puszcza, która pod wodzą legendarnego Tomasza Tułacza uchwyciła świetną serię i zaczyna się dobijać do baraży?


Irishman
14 grudnia 2018 at 17:44
Dzięki Shellu, Błażej, Kosa za te wszystkie podcasty i całą resztę. Tym większy szacunek, że daliście radę wytrwać w tym dziadowskim piłkarsko roku. Podsumowywać już nie ma co, bo już chyba każdy takie podsumowanie gdzieś tam napisał. Oby przyszły rok był o wiele lepszy, bo tak jak mówicie, jak będzie tylko trochę lepszy to zabraknie nam do utrzymania.
PanGoroli
14 grudnia 2018 at 19:19
Pozostawienie Bartnikowi misji ratowania przed spadkiem, to jest po prostu skandal. Słuchałem wypowiedzi Bartnika na stronie klubowej. Przecież on sam na tacy podaje, że obecna sytuacja jest konsekwencją jego decyzji. Zero zarządzania ryzykiem, myślenia w przód, przygotowania. Zupełny brak planów awaryjnych. Jego decyzje, to nie zarządzanie, ale partyzantka. Wywala cały zespół, a nie ma gotowych kandydatów w ich miejsce. Sam przyznaje, że plan był, by poczekac z zakupami i zobaczyć co, komu od pyska odpadnie. Czyli zarządzanie zasobami osobowymi, to u niego loteria. Wywalił całą sekcję nie wiedząc, czy w ogóle ktoś będzie dostępny w ich miejsce. Plus z góry elementem jego planu było, że zespół będzie skompletowany na ostatnią chwilę i przystąpi do sezonu nieprzygotowany. No to na co on kurwa liczył?? Na cud??? Przecież gdyby nie kosmiczna dyspozycja bramkarzy, to teraz mielibyśmy 8, 9 punktów i już teraz murowany spadek! A to miał być plan na walkę o awans! No, ale jak słyszę, że to prawnik, no to dziwią jego idiotyczne decyzje. Tylko, że w takim razie co on robi w GieKSie na stanowisku menedżera??? Przecież to zupełnie inne kwalifikacje, inna wiedza, umiejętności, niż ma prawnik. Ja pieprzę, ale burdel! Przecież nie tylko trzymanie go na stanowisku, ale samo powierzenie mu takiej funkcji, która jest opłacana z funduszy społecznych, no to jest sprawa dla prokuratora! To ma swoją nazwę – defraudacja.
No w tym momencie nie dziwi, że ma gadane, ale zero umiejętności. Kurcze, ale wałki teraz odchodzą w GieKSie.
PanGoroli
14 grudnia 2018 at 19:23
mialo być – 'nie dziwią jego idiotyczne decyzje’
Mecza
14 grudnia 2018 at 21:07
Padło pytanie dlaczego nam niewierzycie? Mandrysz się nie nadawał, uwierzcie nam ale nie powiedzą dlaczego. Nie bo nie (na samym końcu podcastu padło tylko że był smutny na konferencjach) Śmiałem się jak były ostatnio sugestie, że redakcja siedzi w kieszeni klubu ale jak uważają siebie za niezależnych to nie powinni się bać mówić a tym bardziej o kimś kogo już nie ma w klubie. Argument że sprawiał wrażenie zmęczonego jest słaby, zresztą zastał drużynę taką że dużo zdrowia stracił ale dał rade. Podobno w styczniu ma się ukazać wywiad z Paszulem jak już będzie mógł mówić, pojawia się wątek złego prowadzenia drużyny. Dudek też to wspomniał, ciekawe. Jeśli to prawda to ja bym mógł się pomylić zatrudniając zawodników będąc spoza środowiska ale nasi „zarządzający”? W sumie co w tym dziwnego jak odludek nie ma kontaktów to kogo mógł spytać. Nie ma funduszy dla zatrzymania fizjo bo klub płaci dużą kasę Mandryszowi (2020?! i po co ma się pchać do nowej) Paszulowi, byłym zawodnikom i obecnym niepotrzebnym z których chciał zrezygnować miesiàc bo angażu. Cyrk.
KaTe
14 grudnia 2018 at 22:01
Nie lubię tego grypserskiego określenia, ale w przypadku pana Bartnika pasuje jak ulał – „Papuga”.
Adwokackie gadanie, niekończący się słowotok, zasypywanie odbiorców mnóstwem wyszukanych słów, aż dochodzenie ich treści i sensu staje się karkołomne.
Dla wszystkich zainteresowanych sprawa jest jasna: pan Bartnik miał największy wpływ na spierdzielony piłkarsko rok 2018. Zawalił z Mandryszem. Zadziwił wyborem dwóch trenerów wywalonych przez swoich pracodawców. Oraz namieszał fatalną polityką transferową (z jednym skautem – łoł!). Zatem: powinien obecnie zacząć zajmować się czymś innym, a nie eksperymentować dalej na żywym organizmie – jakim jest drużyna Gieksy.
blazej
14 grudnia 2018 at 22:01
@mecza przypomnij się przed następym podcastem to Ci powiem czemu się nie pasował itd. Nie to że nie chcemy mówić tylko poprostu czasem się o wielu rzeczach zapomina. Wydawało mi się, że kiedyś to już poruszaliśmy
PanGoroli
15 grudnia 2018 at 01:49
Poza tym, jeśli Bartnik byłby rzeczywiście lotnym umysłem, to byłby teraz… prawnikiem. A nie odwalałby państwową fuche załatwioną pewnie dzięki jakimś układom. Koncepcja oczyszczenia szatni była słuszna, ale realizacja kretyńska. Jestem ciekawy, jak to on sobie wyobrażał, że to miało się udać.
Decyzja o pozostawieniu Bartnika dyskredytuje rownież Janickiego. Jego strategia 'nie znam się, ale otaczam się fachowcami’ w tym momencie leży i kwiczy, gdyż na przykładzie Bartnika widać, że aby móc dobierać faktycznych fachowców, to należy mieć na tyle wiedzy, by móc odróznić kto jest fachowcem, a kto nie. Janicki jej nie ma.
No więc tak, prezes GieKSy, to amator. Dyrektor sportowy – również amator-hobbysta. Bawi się GieKSą za ciężkie miliony Katowic. A jedyne osoby, na których faktycznie spoczywa teraz ratunek przed spadkiem w obliczu paskudnego rozkładu gier, to trener nowicjusz, dopiero co wywalony za kiepskie wyniki, i nieprzygotowani, niewyszkoleni piłkarze, którzy u nas się znaleźli, bo przez cały sezon transferowy nikt nie chciał za nich zapłacić.
No, i taka ostatnia myśl, która mi przyszła słuchając podcastu, to że w świetle tego, co usłyszałem, wychodzi, że Cygan, to… cygan.
Irishman
15 grudnia 2018 at 09:34
@PanGoroli, zgadzam się z Tobą. Do tego, że Bartnik właściwie sam w wywiadach odpowiedział na pytanie dlaczego powinien odejść dodałbym jeszcze jedną kwestię. Mówił, że drużyna grała źle, bo trenowało ją w rundzie trzech trenerów i grała pięcioma stylami gry. A czyja to jest wina??? Co szkodziło, aby trener Dziółka poprowadził drużynę do końca jesieni? Tymczasem zatrudniono Dudka, który kompletnie nie ogarnął zastanej sytuacji, postawił fatalne diagnozy i w efekcie stracił bardzo ważne punkty z Wartą i Garbarnia! Beztroska taktyka na Tychy też była tego pokłosiem. Właśnie to mnie najbardziej martwi, że sekcja piłkarska prowadzona jest w taki….. no niech będzie, że beztroski sposób. Podejmowane są nieprzygotowane decyzje kadrowe jakbyśmy zamiast mieć jakąś strategię, jakiś plan łapali tylko okazje, podejmowane jest niepotrzebne ryzyko. Czytam po ostatnim meczu, że trener Dudek chce na wiosnę grać bardziej ofensywnie, bo on woli remisować 3:3 niż 1:1. Kurcze, już widzę, jak ta przebudowana, nowa defensywa (a tym bardziej gdyby miała zostać obecna) będzie takim monolitem, że pozwoli nam na „ładną”, ofensywną grę! Przecież takie Wigry i Jastrzębie u nich oraz Raków u nas, z którymi zagramy pierwsze mecze tylko na to czekają! Ja mam wrażenie, że w naszym klubie ciągle panuje beztroskie przekonanie, że jakoś to będzie, że w końcu przyjdzie ta koniunktura (kolejny kwiatek z wywiadu dyrektora Bartnika) i będzie dobrze.
@PanGoroli zgadzam się też, że ostatecznie za to wszystko odpowiada dyrektor Janicki. Ale oprócz tego jest pytanie dlaczego prezydent Krupa pozwala, na wydawanie poważnej, miejskiej kasy na coś takiego.
Irishman
15 grudnia 2018 at 09:35
@Błażej, ja oczywiście mam do Was zaufanie ale tak jak @Mecza, też chciałbym poznać jakieś konkretne powody, dla których pożegnano trenera Mandrysza. Kiedyś tam mówiliście czy pisaliście, że on zdaje się „nie żył klubem, nie angażował się” czy jakoś tak. Ale to nie jest dla mnie poważny argument. Trener I drużyny odpowiada za jej wyniki i tyle. Od całej reszty jest dyrektor sportowy, który ma zapewnić temu pierwszemu komfort pracy, a nie odwrotnie. Jeśli nie ma wyników to trener won, jeśli są, to wszystko inne się nie liczy. Bo inaczej dochodzimy do paradoksów, że niby wszystko pięknie, klub jest niby cudownie zorganizowany tylko, że zaraz poleci do II ligi….. no bo kurcze niema koniunktury i nic nie zrobimy!
No chyba, że to co mówiliście o ciężkiej depresji trenera Mandrysza to nie było uproszczenie tylko on faktycznie był chory. Jeśli tak, to i tak ogromny szacunek za wyniki, które osiągnął w tej sytuacji ale jest to jakiś konkretny argument.
A zresztą, stało się i się już nie odstanie, a teraz mamy znacznie większe problemy.
PanGoroli
15 grudnia 2018 at 12:11
Co mnie najbardziej zaniepokoiło w wypowidedzi szkodnika – jesli się dobrze przysłuchać temu, co on bełkocze, to okazuje się, ze cała ta wypowiedź, to faktycznie już budowanie alibii dla niego na wypadek spadku. To oznacza, że w ocenie władz klubu druga liga jest bardzo realna, jednak nawet w takim wypadku szkodnik nadal się widzi na stołku…
Przykre to jest, co się dzieje z GieKSą. Najpierw toczył ją nowotwór w szatni. Teraz wygląda na to, ze klub jest pionkiem w rękach jakiejś koteryjki miejskiej…
mariusjno
15 grudnia 2018 at 12:52
Panowie mówi sie LIVERPOOLU A NIE LIVERPORZE
mixer1964
16 grudnia 2018 at 02:59
Co do Mandrysza to na tamten czas większość kibiców chciała jego odejścia i myślę, że spowodowane to było narastającą frustracją po przegranych derbach z ruchem, tyskimi.
Wychodzi na to, że trzeba go było wtedy zostawić, bo raz, że pod koniec rundy zaczęli zdobywać punkty, dwa teraz musimy płacić trzem trenerom, trzy mimo zarzucaniu mu depresji itp. to on miał lepsze wyniki. I jest to kolejny kamyczek do ogródka Bartnika.
Irishman
16 grudnia 2018 at 06:08
A z chorzowskimi i dzbanami i tak przegraliśmy rewanże.
Zaś czary wstydu i goryczy dopełniły porażka u siebie z Jastrzębiem oraz z jednymi z najsłabszych drużyn jakie gościły na Bukowej czyli Garbarnia i Wartą.
Irishman
16 grudnia 2018 at 06:38
To jest dla mnie po prostu N I E P O J Ę T E, że po tych wszystkich kompromitacjach i upokorzeniach nic się nie dzieje. Właściciel milczy, prezes stawia na stabilizację, dyrektor swobodnie mówi o swoich błędach, za chwilę rozdamy Złote Buki (no po prostu impreza jak na tonącym Titanicu) – jednym słowem sielanka. Ale najgorsze, że z naszym, kibicowskim udziałem, którzy nadal popierają ludzi, którzy do tego doprowadzili, głosują w tym plebiscycie, który z przyzwoitości i szacunku dla poprzednich zwycięzców trzeba by zawiesić w tym roku. Chyba przez te wszystkie lata już tak zdziadzieliśmy i zobojętnialiśmy, że nas to nie rusza. Jak człowieka zniszczonego przez życie, któremu jeden cios więcej od losu, jeden mniej już nie sprawia różnicy…
PanGoroli
16 grudnia 2018 at 13:28
W cywilizowanym świecie standardy, jakie obowiązują przy powierzaniu jakiegoś stanowiska, a co za tym idzie, odpowiedzialności, to – po pierwsze kwalifikacje. Należy się wykazać, że się posiada odpowiednie wykształcenie, wiedzę, plus doświadczenie, aby dać gwarancję, że powierzone zadania będą wykonywane w sposób kompetentny i profesjonalny. Po drugie – doświadczenie, referencje. Samo wykształcenie nie wystarcza – musi byc jeszcze dowód, że dana osoba potrafi robić właściwy użytek z wiedzy, którą posiada. W absolutnie wyjątkowych sytuacjach dopuszcza się wykształcenie poniżej wymaganego minimum, ale wyłącznie w sytuacji, gdy jest mocna ewidencja, że kandydat na stanowisku ma bogate doświadczenie i OSIĄGNIĘCIA w dziedzinie, która dotyczy satanowiska, o które się ubiega.
A teraz spójrzmy na Bartnika. Czy ma odpowiednie wykształcenie, czy ma kwalifikacje zawodowe? Absolutnie nie. Nie jest ani menedżerem, nie ma również ani grama kwalifikacji sportowych, z tego co wiem. Jest prawnikiem, w dodatku miernym. inaczej, to by był sędzią adwokatem, notariuszem, czy radcą prawnym. Czy ma doświadczenie, osiągnięcia? Nie, jest ewidencja, że kiepsko sprawdza się w kierowaniu klubem piłkarskim. jego historia zawodowa pokazuje, że w poprzednim (i nadal obecnym, co jest już w ogóle pogwałceniem elementarnych zasad!) miejscu pracy klub, którym zarządza nie radzi sobie 3 ligi niżej. I przykład Bartnika pokazuje, że taki sposób selekcji ma sens. Bartnik nigdy nie miał prawa znaleźć się na stanowisku menedżerskim w GieKSie – nie ma kwalifikacji, doświadczenia, osiągnięć. To, co się dzieje z GieKSą teraz, to musiało nastąpić. Bartnik, to jest eksperyment, który tylko na zasadzie cudu mógł się udać. Ale cud nie nastąpił. Bartnik popełnia katastrofalne błędy, bo na tej robocie się nie zna. Jednak inna kwestia, to jakim cudem on się znalazł na tym stanowisku, skoro nie spełniał ani jednego kryterium? kolejne pytanie, to skoro nastąp[iło to, co musiało nastąpić – nasz klub się wykoleja w wyniku prowadzenia przez niekompetentne osoby, to dlaczego te osoby są nadal na swoich stanowiskach? Bartnik otrzymuje pensję pochodzącą z funduszy społecznych, gdzie powinny obowiązywać cywilizowane standardy, o których pisałem wcześniej. To, co widzimy, to prywata, kumoterstwo, układziki. To jest sprzeniewierzanie publicznych pieniędzy, gdyż Bartnik nie powinien otrzymywać ani złotówki, gdyż nie spełnia ŻADNEGO kryterium niezbednego do zajmowania stanowiska, na którym się znajduje. Bartnik w GieKSie, to jest gruby wałek!
PanGoroli
16 grudnia 2018 at 13:54
To jest mój apel do SK1964:
W chwili obecnej jesteśmy świadkami rażącego łamania standardów zarządzania podmiotu publicznego. GKS Katowice, ktore jest takim podmiotem, jest zarządzany przez osoby niewykwalifikowane, niespełniające podstawowych kryteriów. Konsekwencją tego jest postępujący upadek sekcji piłkarskiej w klubie.
Apeluję do Was, jako oficjalnych przedstawicieli społeczności kibicowskiej i sympatyków GKS Katowice, byście tak jak kiedyś, podjęli kroki w celu ratowania piłki nożnej w naszym klubie, takie, jak interwencja u Prezydenta Krupy, zaangażowanie i zainteresowanie śroków masowego przekazu.
Proszę Was, kibiców i sympatyków, o wyrażenie opinii, kto się podpisuje pod tym apelem.
kosa
16 grudnia 2018 at 15:03
@PanGoroli
Mariusz zapraszamy w nasze szeregi. Z Zabrza nie masz przecież daleko.
PanGoroli
16 grudnia 2018 at 15:36
Dziękuję Kosa, jest mi bardzo miło. Niestety, mieszkam na stałe w Glasgow, a to trochę dalej, niż Zabrze.. Ale przy obecnie dostępnych środkach technicznych odległość nie musi być problemem. Jeśli moge w jakiś sposób wesprzeć SK1964 swoimi umiejętnościami i doświadczeniem, to bardzo chętnie. Proponuję przenieść dalszą rozmowę na drogę mailową. Pozdrawiam.
Irishman
17 grudnia 2018 at 07:09
@PanGoroli trochę przesadziłeś. Dyrektor Bartnik ma za sobą karierę zawodniczą podczas której, zapewne zebrał doświadczenie sportowe. Zdaje się, że gdy jeszcze był piłkarzem podjął studia prawnicze co z kolei świadczy o jego pracowitości i inteligencji. Natomiast nie da się ukryć, że to wszystko okazało się niewystarczające, bo sobie nie poradził na swoim stanowisku w GieKSie, zamieniając drużynę walcząca o awans na jednego z kandydatów do spadku. Niestety brak reakcji jego zwierzchników rodzi różne domysły – zupełnie niepotrzebnie, bo szkodzi to tak im jak i klubowi.
Natomiast raczej nie licz na jakąś reakcją SK1964, bo ludzie z nim związani (z Kosą na czele) mają jednak zupełnie inne zdanie odnoście dyrektora Bartnika. Moim zdaniem całkowicie niesłusznie ale mam wielką nadzieje, że to jednak oni maja rację, bo jeśli nie to…..
PanGoroli
17 grudnia 2018 at 12:02
@Irishman, wywaliło mi odpowiedź, a nie mam czasu drugi raz pisać, więc krótko – inteligencja, wiedza, mądrość, to nie to samo, jednak powszechnie mylone. Można zajebiście grać w szachy (świadczy o inteligencji), być napakowany wiedzą, i być skończonym głupkiem równocześnie.
W każdym razie proponuję w miejsce Bartnika wziąć kogoś po seminarium. Fachowość ta sama, ale może będzie większa szansa na cud, którego potrzebujemy. Pozdrawiam
Mecza
17 grudnia 2018 at 14:45
Pomijając wszystko to co zdarzyło się później dla mnie Bartnik przekreślił się 11 miesięcy temu. Pamiętam jak dzisiaj że chciałem nazwać go głupkiem w komentarzu ale powstrzymałem się. Facet który zrywa umowę obowiązującą jeszcze 1,5 roku nie mając tak naprawdę powodu oprócz swoje zdania marnotrawi środki zamiast przeczekać. Nawet grając w FM chcąc kogoś zwolnić z długim kontraktem zarząd nie wyrażał na to zgody. Ciekawy jestem gdyby to były prywatne pieniądze Bartnika czy zrobiłby to samo, po prostu wyrzucił pieniądze w błoto.
kosa
17 grudnia 2018 at 19:30
Stowarzyszenie kibiców nie jest od tego, by się wpierdalać w rządzenie prezesom. Jesteśmy od działań kibicowskich i tak pozostanie. Jak klub upadał, to go broniliśmy, ale tutaj nie upada (nawet przy spadku), a pieniędzy nikt w klubie nie kradnie. Nawet wśród kibiców są różne opinie na to, co się dzieje, więc tym bardziej stowarzyszenie nie będzie zajmowało się tym tematem. Swoje robimy, ale dla kibiców. Poza tym każdy może zapisać się do stowarzyszenia i mieć wpływ na jego działanie.
Co do GieKSa.pl to uogólnianie i wmawianie nam, że mamy jedno zdanie jest głupotą. Wystarczy posłuchać i poczytać, że zdanie kosy i Shella jest diametralnie różne, a mamy w redakcji prawie 30 osób. Piszcie więc personalnie swoje uwagi, ale nie na „wy”. Zresztą — każdy może napisać u nas swój tekst, ale chętnych od dawna nie ma.
Zarzucanie komuś brania pieniędzy i przez to rzekomego milczenia na jakiś temat, jest już poważnym zarzutem i w świecie kibicowskim, gdy okazuje się zwykłym pierdoleniem, kończy się nie zawsze miło. Nikt tutaj nie jest anonimowy. Naprawdę. Piszący też nie – można do nich podejść i powiedzieć im, że biorą kasę z klubu.
PanGoroli
18 grudnia 2018 at 04:24
@Kosa, każda organizacja społeczna, a taką jest jakiekolwiek stowarzyszenie, w tym również stowarzyszenie kibiców, MA PRAWO i PRZYWILEJ do kontroli i informacji w gwarantowany przez FoI – Freedom of Information. Jest to europejski akt prawny, którego z tego co wiem, Polska jest również sygnatariuszem. Wraz z Aktem o Ochronie Danych Osobowych, prawem prasowym, itd, jest to jeden z ogólnoeuropejskich fundamentów prawnych gwarantujący jedną z podstawowych zasad funkcjonowanie społeczeństw obywatelskich (demokratycznych), jaką jest prawo do obywatelskiej kontroli i dostępu do informacji. Tak, jak masz prawo głosować w wyborach, dochodzić sprawiedliwościach w sądach, tak każdy obywatel, czy organizacja społeczna ma prawo do sprawowania kontroli nad instytucjami i podmiotami publicznymi (takim jest GieKSa) w ramach określonych przez prawo. Pan Bartnik jest prawnikiem, więc spytany o to z pewnością to potwierdzi. I nie jest to „wpierdalanie się”, tylko Wasze święte prawo, czy to się komu podoba, czy nie. Inna sprawa, że oczywiście to nie jest obowiązkiem…
Pozdrawiam.
PanGoroli
18 grudnia 2018 at 04:43
Jako oficjalne stowarzyszenie macie siłę, z której, jak widze nawet sobie nie zdajecie sprawy..
Irishman
18 grudnia 2018 at 12:20
@Kosa, nie chcecie się wpieprzać prezesom – Wasza decyzja, być może słuszna, ja tam i tak mam psinco do gadanie bo nie jestem w Stowarzyszeniu. Z drugiej strony gdyby kibice, wtedy gdy współrządzili GieKSą mieli oddłużony klub i taką pomoc ze strony miasta jaką ma dzisiaj prezes Janicki z dyrektorem Bartnikiem to prawdopodobnie gralibyśmy w ekstraklasie.
I oczywiście, że klub nie upadnie nawet jak spadniemy. Tylko, ze stanie się klubem hokejowo-siatkarskim ze zmarginalizowaną sekcją piłkarska, występująca gdzieś tam w TRZECIEJ(!!!) klasie rozgrywkowej. Rozumiem, że nie ma na to Waszej zgody?
Natomiast jeśli pisałeś do mnie, to ja bynajmniej nie uważałem i nie uważam że mówicie jednym głosem. Zresztą wystarczy poczytać forum, żeby zobaczyć jakie macie różne zdania i to na rożne tematy. Zgadzam się też, że zarzucanie komuś jakichś bzdur jest po prostu pomówieniem i też mnie wkurza jak niektórzy, szczególnie w komentarzach mogą sobie bezkarnie to robić. Pewnie gdyby stanęli oko w oko z kimś, o którym piszą sobie bezpiecznie zza monitorka to nie byliby tacy „odważni”. Twierdze natomiast, że Wy, z Redakcji macie często bezpośredni kontakt z ludźmi z klubu, więc oceniacie ich nie tylko poprzez efekty ich pracy ale także poprzez to jacy są na co dzień, jak się do Was odnoszą, może poprzez jakieś prywatne sympatie – co też jest naturalne.
Greg
18 grudnia 2018 at 12:33
Super panowie jak zawsze profesja
Błażej
18 grudnia 2018 at 13:46
@Irish
Z ręka na sercu – Z Bartnikiem dłużej gadałem dwa razy
1. Wywiad na stronę
2. Byliśmy z Kosą na spotkaniu można powiedzieć Organizacyjnym przed sezonem 2018/19 by wyjaśnić pare kwestii, dopytac o formę kontaktów na linii klub – redakcja itd. Spotkanie trwało jakąś godzinę.
Podejrzewam ż Kosa z Bartnikiem też duzo więcej nie gadał a Shellu to już w ogóle. To nie są nasze animozje czy też kwestia a chuj lubie Bartnika bo mi zawsze Czesc na meczu mówi ( zawsze witamy się na dzień dobry) to poprostu kwestia tego jak ktoś kogoś ocenia. Ja mimo wszystko wierzę że Bartnik się ogarnie, że dostał po dupie i wyciągnie wnioski. Czy mam racje zobaczymy najwcześniej za pol roku.
Mecza
18 grudnia 2018 at 21:53
Otóż to, co innego pisać anonimowo co tydzień „jadąc” po kimś a pisać o kimś i raz na tydzień spotkać się, spojrzeć w oczy i powiedzieć dzień dobry. Z drugiej strony Shellu kilka razy pojechał z piłkarzami a później były wpisy że jest zerem (zapewne nie od kibiców)
Irishman
19 grudnia 2018 at 09:31
Jak będzie, zobaczymy, obyście obaj (Kosa, Błażej) mieli racje, bo jak nie to czarno widzę naszą przyszłość. Nie, nie upadniemy ale znajdziemy się prawie na miejscu gdzie byliśmy, gdy zaczynała się kibicowska akcja ratowania klubu. I będziemy tam co prawda z kasą ale już bez tych nadziei, bez tego zapału i energii, które wtedy wszystkich mobilizowały. A co gorsze nasi „rywale” nie będą tylko na zewnątrz ale będą też nimi pozostałe sekcje, które CAŁKIEM SŁUSZNIE będą się domagały, aby stać się oczkiem w głowie klubu.
Bardzo bym chciał, aby to było tylko takie moje czarnowidztwo, które mnie dopadło bo tym całorocznym dziadostwie i to bez żadnych konsekwencji dla tych, którzy nas w to wepchnęli, a którzy dalej będą zarządzać klubem i piłką nożną…..
Cóż, skoro jednak nie ma innego wyjścia i dyrektor Bartnik koniecznie musi pozostać na swoim stanowisku (a prezes Janicki na swoim) to nie ma co dalej ciągać tej dyskusji tylko trzeba im życzyć, aby się faktycznie obaj ogarnęli. Dla dobra nas wszystkich.
Gieksiorz
19 grudnia 2018 at 18:30
Niestety, ale myślę, że w naszym przypadku nasz spadek=upadek klubu. Nikt poważny nie będzie chciał nas sponsorować II lidze, miasto też w końcu się wkurwi i przykręci kurek. Kpiną jest, że odpowiedzialna za to osoba utrzymała stołek i prawdopodobnie dokończy dzieła spuszczając nas z ligi.