Dołącz do nas

Piłka nożna Podcasty

[PODCAST] Rozczarowani po Częstochowie, czekając na Jastrzębie – Trójkolorowa połowa #28

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Zapraszamy Was do odsłuchania dwudziestego siódmego odcinka podcastu „Trójkolorowa połowa”. GieKSa przegrała 0:2 z Rakowem i była to porażka w 100 proc. zasłużona. Zaskoczył nas wyjściowy skład i taktyka trenera Paszulewicza, a i piłkarze nie ustrzegli się wielu indywidualnych błędów. Teraz już koniecznie trzeba pokonać GKS Jastrzębie – mecz w sobotę! 

Dajcie znać, jak Wam się podobał odcinek. Prosimy także o pomoc w wypromowaniu podcastu poprzez lajki, udostępnienia, oceny w aplikacjach itd. Nie obrazimy się także na dyskusję w komentarzach. Z góry dzięki!

.
Polecamy subskrybować nas w Spreaker.com (kliknij tutaj). W dwudziestym ósmym odcinku „Trójkolorowej połowy” Błażej i kosa:

-> rozstrzygnęli konkurs,
-> ogłosili nowy konkurs,
-> porozmawiali o odejściu Volasa,
-> zasmucili się porażką w Częstochowie,
-> zdziwili się składem wyjściowym na mecz z Rakowem,
-> Słomkę widzieli ewentualnie w pomocy, a nie obronie,
-> narzekali na skuteczność Rumina,
-> pochwalili Pawełka i Piesia,
-> zdziwili się (pozytywnie) formą Midzierskiego,
-> rozczarowali się grą Lisowskiego,
-> ocenili negatywnie zmiany i czas ich dokonania przez trenera,
-> zastanawiali się nad wyjściowym składem na Jastrzębie,
-> porozmawiali o najbliższym rywalu,
-> zasmucili się dorobkiem punktowym GieKSy,
-> ocenili, że nasza gra zasługuje na więcej punktów,
-> uznali, że za mało było agresji z naszej strony,
-> ucieszyli się, że w sektorze gości był Grzegorz Proksa z synem.

Podcast „Trójkolorowa połowa” możesz ściągnąć w formacie mp3 z poniższych linków:

-> odcinek #28 23.08.2018 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo),
-> odcinek #27 19.08.2018 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo),
-> odcinek #26 6.08.2018 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo),
-> odcinek #25 6.08.2018 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo),
-> odcinek #24 30.07.2018 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo),
-> odcinek #23 23.07.2018 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo),
-> odcinek #22 18.07.2018 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo),
-> odcinek #21 5.07.2018 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo),
-> odcinek #20 28.06.2018 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo),
-> odcinek #19 21.06.2018 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo),
-> odcinek #18 14.06.2018 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo),
-> odcinek #17 29.05.2018 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo),
-> odcinek #16 21.05.2018 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo),
-> odcinek #15 14.05.2018 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo),
-> odcinek #14 10.05.2018 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo),
-> odcinek #13 7.05.2018 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo),
-> odcinek #12 29.04.2018 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo),
-> odcinek #11 25.04.2018 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo)
-> odcinek #10 22.04.2018 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo)
-> odcinek #9 19.04.2018 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo),
-> odcinek #8 14.04.2018 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo),
-> odcinek #7 10.04.2018 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo),
-> odcinek #6 4.04.2018 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo),
-> odcinek #5 28.03.2018 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo),
-> odcinek #4 21.03.2018 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo),
-> odcinek #3 14.03.2018 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo),
-> odcinek #2 8.03.2018 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo),
-> odcinek #1 2.03.2018 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo).

Trzy ostatnie odcinki podcastu „Trójkolorowa połowa” dostępne są także na naszym koncie w SoundCloud (kliknij tutaj).

Podcast „Trójkolorowa połowa” możesz odsłuchać także z poziomu strony GieKSa.pl, klikając żółty przycisk w poniższych okienkach. Poniżej przedostatni odcinek:

.
Jesteśmy dostępni również na YouTubie, gdzie możecie również słuchać podcastów.

 

 

41 komentarzy
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

41 komentarzy

  1. Avatar photo

    mariusjno

    23 sierpnia 2018 at 13:17

    4300 widzów.

  2. Avatar photo

    Szymon

    23 sierpnia 2018 at 13:56

    4000 widzów

  3. Avatar photo

    Łukasz

    23 sierpnia 2018 at 16:42

    3200 widzów

  4. Avatar photo

    Mecza

    23 sierpnia 2018 at 17:09

    Nie wiem, nie znam się, jestem postronnym kibicem ale…to nie jest mądrość pomeczowa. Zdziwiłem się, że Poczobut zagrał z Wigrami, raz kartka, dwa był potrzebny wypoczęty na Raków. Wigry to był idealny mecz dla Kurowskiego aby się ogrywał na tej pozycji. Przecież innych defensywnych nie mamy i musi tam zafunkcjonować. Rumin-zdziwiłem się że zagrał od początku wczoraj, aż się prosiło aby wszedł za Woźniaka na podmęczonego rywala na ostatnie 30 minut. Paszul patrzy w te wykresy komputerowe ale Rumin przyszedł z 3 ligi i nie może k. grać co 3dni od razu w 1, stąd nieskuteczność. Trenerze myślisz czy tylko patrzysz do programu? Psychika też się męczy, tego nie zobaczysz w najlepszym programie od obciążeń.Dwóch lewych obrońców na ławce, masakra. Zmiany tak późno na utrzymanie wyniku?

  5. Avatar photo

    kasia

    23 sierpnia 2018 at 17:15

    Czy nie macie tam ludzi bez wady wymowy. Sorry ale kiepsko sie tego słucha. Może zajmijcie sie przygotowaniem audycji ale niech prowadzi to ktoś kto nie ma takich problemow i ma wzgledna dykcje.

  6. Avatar photo

    Colo

    23 sierpnia 2018 at 19:01

    Runin to drugi Goncerz robi się gwiazdorem pracuje na gks ani dzień dobry nie odpowie nawet trener jest spoko

  7. Avatar photo

    Colo

    23 sierpnia 2018 at 19:14

    Nawet Pawełek i inni kierownik drużyny Kuba i inni piłkarze podejda przygotowujemy im boiska treningowe i główne a on już się ma za gwiazdora chyba nie fajnie on ma 18 lat a ja 40 trochę kultury panie Rumin

  8. Avatar photo

    OTR

    23 sierpnia 2018 at 19:32

    Wiele zgody z tym podcastem. Natomiast ta jazda po Ruminie….. Przegrał mecz bo nie wykorzystał… 1!!!!! sytuacji. Czy ktoś sobie tu JAJA robi?? Gdyby tak Raków podchodził do Mondka (jednego z tych skrzydłowych co tak jechali bokami) to wyrzuciłby go już kilkakrotnie ze składu w tym sezonie. Tak samo zrobiliby z Lewickim. Sytuacje to sobie trzeba jako zespół wypracować i to nie jedną na mecz, żeby coś strzelić…. i o to trzeba mieć pretensje. A jak wtedy z 2-3 nie strzeli -ok.. do zmiany.

  9. Avatar photo

    OTR

    23 sierpnia 2018 at 19:34

    po za tym tak jak pisałem- jak będzie otwarta piłka to będzie źle.
    czy była otwarta? nie bo GKS został ograny w środku pola w ten sposób, że otwartą piłką (poza 15-20 min) bym tego nie nazwał, może próbą czegoś.

  10. Avatar photo

    Colo

    23 sierpnia 2018 at 19:46

    Ja nie pisze o meczu tylko o chamstwo Runima ja nie komentuje ze jest dobry

  11. Avatar photo

    Mecza

    23 sierpnia 2018 at 19:47

    Raków gra to samo przez cały rok nie patrzać z kim gra. Paszul się chwalił, że są łatwi do rozpracowania, wygrał z nimi grając nieudacznikami i co? Zmienił sposób grania, uwierzył za bardzo w jakość którą posiada.

  12. Avatar photo

    Colo

    23 sierpnia 2018 at 19:53

    ????

  13. Avatar photo

    Błażej

    23 sierpnia 2018 at 19:54

    Kasia

    Zapraszamy do prowadzenia audycji. Poprowadzisz tak, żeby wszystko było ok.

    • Avatar photo

      Mecza

      23 sierpnia 2018 at 20:35

      Błażej nie przejmuj się, trzeba się tylko cieszyć że pojawiają się komentarze mniej przychylne bo to świadczy o tym że słucha Was coraz więcej ludzi, nowych słuchaczy. Tak myślę bo statystyk nie znam. Jak się robi coś fajnego zawsze ktoś musi pomarudzić. Jest super i oby za tym poszły wyniki. Pozdrawiam.

  14. Avatar photo

    kasia

    23 sierpnia 2018 at 20:10

    Błażej ja nie mam do tego predyspozycji i nie prowadze audycji. Trzeba znac wlasne ograniczenia. Nie gniewaj sie bo nic do ciebie nie mam nawet cie nie znam. Niestety jednak brzmi to okropnie

    • Avatar photo

      Mecza

      23 sierpnia 2018 at 20:59

      Kasia uwierz w siebie, nie ma ograniczeń. W sieci jest dużo poradników jak zacząć nagrywać podcasty. Piękny, radiowy głos bez wartościowych treści z pewnością będzie miał dużo odsłuchań. Można powalczyć o palmę pierwszeństwa. Zresztą nie wiem czy chłopaki nie spisują podcastów dla tych co wolą czytać, mogłem pomylić z innym podcastem. Jeśli nie pewnie zaproszą Cię do współpracy abyś spisywała jeśli chcesz pomóc.

  15. Avatar photo

    Piotr

    23 sierpnia 2018 at 20:40

    3100 widzow

  16. Avatar photo

    mzG

    23 sierpnia 2018 at 21:16

    4200

  17. Avatar photo

    mzG

    23 sierpnia 2018 at 21:24

    Mecza 🙂
    ja sobie dobrze radzę, jedynie dzisiejszego podcastu nie robię bo się nie wyrobię do kolejnego meczu, a cel jest taki żeby przed następnym spotkaniem sobie to obejrzeć, odsłuchać, poczytać.
    Potem trochę traci na wartości taki materiał.

    Kasia, proponuję do chłopaków się zgłosić ze swoimi propozycjami 😉
    Nie tylko krytykować ale dać coś od siebie 😉 Sam często mam problem przy spisywaniu tekstów s podcastów, ale da się żyć 😀

    Pozdr, i tylko 3 punkty z Jastrzębiem!

  18. Avatar photo

    PołudnioweK-ce

    23 sierpnia 2018 at 22:17

    Fajnie się Was słucha ale najlepiej jak jesteście we trzech.Pozwólcie jednak że zmienie troche temat..co się dzieje w sprawie stadionu?Chyba w połowie sierpnia miały być podpisywane jakieś papiery..o niczym takim nie słyszałem..coś przegapiłem?

  19. Avatar photo

    Irishman

    24 sierpnia 2018 at 01:41

    Nie no, ja nie mogę wyjść z podziwu, jaki ludzie mają talent w dopieprzaniu się! Chłopaki robią fajną rzecz, na którą czeka się jak za bajtla na Wieczorynkę i jak już serio nie ma się do czego przyczepić… to trzeba się dowalić do czyjejś tam wymowy! Nie no sory, ale ja wymiękam!

    • Avatar photo

      Marcin C.

      25 sierpnia 2018 at 08:13

      Dokładnie tak.

  20. Avatar photo

    Krzysiek

    24 sierpnia 2018 at 01:56

    4000 widzów.

  21. Avatar photo

    PanGoroli

    24 sierpnia 2018 at 03:35

    Połowa naszych premierów miało dykcję gorszą. Do nich też Kasiu pisałaś skargi?

  22. Avatar photo

    juzek

    24 sierpnia 2018 at 06:30

    Kasi chyba nie chodzi o dykcję. I babeczka się nie przypiernicza. Warto coś fajnego robić jeszcze lepiej. Sprawa jest taka – ten kto krytykuje jest wystawiony na krytykę. Sami krytykujecie piłkarzy. Oni mówią wam – spoko, pograj, zapraszamy, zagrasz lepiej ? No nie mówią. Więc chłopaki spiąć tylną część ciała i warto popracować nad sobą

  23. Avatar photo

    blazej

    24 sierpnia 2018 at 09:40

    @południoweKCE

    Niestety nie zawsze da się zgrać w trzech, szczególnie w tygodniu gdzie są mecze w środę.

    @juzek

    ja tylko zaproponowałem Kasi rozwiązanie sytuacji, które ona podsunęła, że mamy przygotować program i niech ktoś prowadzi 🙂 Może więc Kasia poprowadzić 🙂

    Nie ma sensu tego roztrząsać itd bo prawda jest taka, że jak komuś się nie podoba to nie będzie słuchać. My nic z tym nie zrobimy, nie będziemy tego poprawiać, ani tym bardziej dawać programu komuś do prowadzenia bo nie ma na to czasu.

    Pozdrawiam słuchających tych przekonanych i tych nie przekonanych. Za wszystkie uwagi dziękujemy. I na pewno weźmiemy wszystko pod uwagę. NIekiedy pewnych rzeczy nie przeskoczymy niestety.

  24. Avatar photo

    Sebastian

    24 sierpnia 2018 at 09:47

    2900 widzow.

  25. Avatar photo

    PanGoroli

    24 sierpnia 2018 at 10:55

    @juzek, wpis Kasi jest po prostu chamski. Jeśli tego nie wiesz, to popytaj się, ktoś Ci to wytłumaczy.
    I porównanie do piłkarzy jest głupie – oni są xawodowcami, a nasze chłopaki pasjonatami.

  26. Avatar photo

    Cin Katowicki

    24 sierpnia 2018 at 10:58

    4200

  27. Avatar photo

    Kato

    24 sierpnia 2018 at 11:01

    Ważniejsza treść przekazu nad formą.
    Świetne felietony, fajnie sie słucha.
    Właśnie, czy w sprawie stadionu cos sie dzieje?

  28. Avatar photo

    stefano

    24 sierpnia 2018 at 11:32

    3400 widzów . Celna uwaga o Bronisławskim odnośnie rzutów roznych , które ładnie bił w sparringach ,a i wolny mógłby zagrac.
    Mecz pokazał ze za Poczobuta musimy szukac innego gracza .
    W rewanżu tylko 3 pkt , to zawsze lepiej niż 2 remisy :).
    Ilosc strzelonych goli jest kompromitujaca , jak na kandydata do awansu.
    Czekam na Wawrzyniaka , bo gadka ze jest jeszcze nie przygotowany przez Paszula , nie traktuje poważnie , paru innych z podstawowej jedenastki pozkazało ze tez nie maja prawa grac , a graja .( może w sobotę ?jeśli był już n alawie w srode)

  29. Avatar photo

    3 kolory

    24 sierpnia 2018 at 15:31

    3700

  30. Avatar photo

    Yoka

    24 sierpnia 2018 at 15:41

    widzów będzie jutro na meczu GKS -Jastrzębie 2850 .

  31. Avatar photo

    Bart

    24 sierpnia 2018 at 16:51

    4700

  32. Avatar photo

    pablo eskobar

    24 sierpnia 2018 at 18:04

    a beda przyjezdni?

  33. Avatar photo

    Boguś Wschód

    24 sierpnia 2018 at 19:59

    3400 widzów

  34. Avatar photo

    Marcin C.

    25 sierpnia 2018 at 08:16

    3409

  35. Avatar photo

    q2

    25 sierpnia 2018 at 12:23

    3100 widzów

  36. Avatar photo

    Koza

    25 sierpnia 2018 at 19:36

    3150

  37. Avatar photo

    q2

    25 sierpnia 2018 at 22:31

    Finalnie według prasy na meczu było 3710 widzów.

  38. Avatar photo

    Fridek76

    25 sierpnia 2018 at 23:04

    i po takiej grze dlugo tylu nie bedzie.

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Felietony Piłka nożna

Betonowy Urban

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Nie doczekaliśmy się powołania dla Bartka Nowaka. Nie wystarczy, że od samego początku sezonu wiążesz krawaty w tej lidze, indywidualnie piłkarsko jesteś jednym z najlepszych zawodników w ostatnich latach. Że masz liczby, jesteś równy, a twoja drużyna dzięki tobie co mecz ma gola.

Ani to, że potrafisz znaleźć taką mysią dziurę na zatłoczonym boisku i wykorzystać ją do ultraprecyzyjnego podania, że partnerowi wystarczy tylko dołożyć nogę. Że stałe fragmenty bijesz tak, że koledzy tylko dostawiają głowę i jest gol.

Nie, to panu Urbanowi nie wystarczy. Dlatego plecie banialuki o tym, jak to Bartek rozgrywa „znakomity sezon, znakomity. Ale to tylko polska ekstraklasa”. Chłopie, to po kiego grzyba ty w ogóle w ostatnim czasie się kilka razy pojawiałeś na Nowej Bukowej? Właśnie po to, żeby zobaczyć kapitalnego zawodnika i go nie powołać? A może po prostu chodziło o to, żeby poskubać słonecznik i obejrzeć meczyk?

Nie wiem, co jeszcze miałby Nowak zrobić, żeby to powołanie dostać. Stanąć na (…) i zatańczyć breakdance’a?

Nie mówimy o zawodniku, który ma dobry miesiąc. Mówimy o piłkarzu, który od ponad pół roku tydzień w tydzień pokazuje naprawę bardzo wysoki poziom, przerastający na ten moment większość reprezentantów. I tak – można powiedzieć, że to tylko ekstraklasa. Tyle, że przecież po pierwsze nie jest to żadna ujma, a po drugie przez całe lata do polskiej kadry powoływane były te wszystkie Kapustki, Wszołki i inne piłkarskie wynalazki.

Mimo mojej całej sympatii do Grosika, to teraz mam pytanie, jakim prawe on jest w kadrze, a Nowak nie? Co niby takiego specjalnego robi Wiśniewski, żeby w tej kadrze się znajdować? Drągowski to co prawda bramkarz, ale… bramkarz, który na początku wiosny puszczał każdy celny strzał do bramki.

Jakim prawem w kadrze jest wiecznie kontuzjowany Moder, który poza jedną bramką strzeloną Anglii nie dał reprezentacji kompletnie nic? W czym lepsze są te wszystkie Rózgi czy Slisze? Poza tym, że – jak w przypadku tego ostatniego – przyklejony został do kadry niczym rzep i nie da się go odkleić. Jak mniemam, tylko dlatego, że grał w Legii, bo gdyby nie pograł kilka lat u Wojskowych, to pewnie nikt by w Polsce o nim nie pamiętał.

I tu nawet nie chodzi o to, że Bartosz Nowak miałby grać, wyjść w pierwszej jedenastce. To kwestia symboliki, sygnału dla piłkarskiej polski. Że to właśnie to powołanie pokazuje, że jak zawodnik przez tyle miesięcy gra nie tylko bardzo dobrze, ale wręcz kapitalnie, to logiczną nagrodę jest powołanie do reprezentacji Polski. Choć swoją drogą, uważam, że piłkarz w takiej formie realnie mógłby pomóc tej drużynie.

W mediach padały jeszcze od niektórych ekspertów argumenty typu, że Nowak nie powinien być powołany, bo „gdzie niby wcisnąć Nowaka?”. Tyle, że jak przez wiele lat do kadry były powoływane różne wynalazki, to nikt się o to nie pytał. To jest tak z dupy argument, że szkoda nawet strzępić języka.

Trudno nie odnieść wrażenia, że Urban ma po prostu mentalność typowo polskiego piłkarskiego betonu. Jak mu wszyscy truli, że powinien powołać Pietuszewskiego, to gadał jakieś swoje dziwne argumenty. Teraz w końcu powołał. O co najmniej jedno zgrupowanie za późno, ale dobrze, że w ogóle.

Pamiętam, jak kiedyś w szkole graliśmy trochę w piłkę ręczną. Zawsze byłem zwinny i w tę ręczną dobrze grałem. Przyszedł jakiś turniej międzyszkolny, nauczyciel WF wybrał zawodników do reprezentacji szkoły. Mnie nie „powołał” – bo według niego byłem za niski. Tak się wkurwiłem, że gdy na następnej lekcji graliśmy jakiś krótki mecz „niepowołani vs reprezentacja szkoły” moja drużyna wygrała 5:4, a ja strzeliłem wszystkie 5 bramek. Gdy potem nauczyciel wychodził z roboty, minął mnie tylko na korytarzu i rzucił „Michał, dobrze grałeś”. Pamiętam to do dziś. Widział najwidoczniej, jak mi zależy i że byłem zły. Ale decyzji nie zmienił. Więc gdzieś mógł sobie wsadzić swoje pochwały, tak jak gdzieś Urban może wsadzić swoje zdanie, że Nowak gra „niesamowity, sezon, niesamowity”.

Nie wiem, czy to jakiś osobisty uraz selekcjonera czy właśnie wspomniana betonowa mentalność rodem Zdziśków Kręcinów czy innych tzw. leśnych dziadków z PZPN. Fajnie, że trener taki zabawny, taki śmieszny i taki wyluzowany jest na swoich konferencjach, a nie bucowaty jak Czesiu Michniewicz. Ma jednak w sobie coś z tego PRL-owskiego betonu.

Bartek zapytany przy okazji meczu z Jagą przez Kubę Jeleńskiego o kadrę powiedział, że „jak dostanie powołanie to będzie najszczęśliwszy, a jak nie dostanie – to też będzie najszczęśliwszy”. Chciałbym, żeby tak było, bo nie tylko na boisku, ale i poza nim pokazuje, że to jest po prostu znakomity facet, skromny, a jeśli chodzi o grę – piekielnie dobry.

Od lat nie było w Katowicach piłkarza, który doczekałby się skandowania swojego nazwiska nie przy okazji gola czy dopingowania bramkarza przy rzucie karnym. Kibiców GieKSy niełatwo zachwycić. A Bartek to usłyszał po hat-tricku z Wisłą Płock, słyszał to po zmianie w Lubinie oraz przed meczem z Lechią, gdy dostawał nagrodę Piłkarza Miesiąca.

Osobiście nie mam nic do trenera Urbana. Choć uważam, że był przehajpowany jeśli chodzi o wybór na stanowisko selekcjonera, to z drugiej strony z polskich szkoleniowców nie było nikogo specjalnie lepszego. Jeśli chodzi o Górnik – uważam, że skandalem było zwolnienie go. Osobiście go w sumie nawet lubię.

Ale tu mnie wkurwił niemożebnie. Swoim uporem, swoim sztywnym trzymaniem się nie wiadomo czego.

Grosika powołał kuźwa jego mać…

Oczywiście to nie jest sprawa życia i śmierci. Życzę polskiej reprezentacji bardzo dobrych meczów barażowych i awansu na Mundial. Nie widzę powodu, dlaczego nie miałby się tak stać – ostatecznie poziom tej kadry jest dobry, więc nic nie stoi na przeszkodzie, choć – jeśli przejdziemy Albanię – to finał na wyjeździe ze Szwecją czy Ukrainą będzie wyrównany. Szanse oceniam 50/50, no może lekko na korzyść Polaków.

A za Bartka niesamowicie trzymamy kciuki. To piękne, że dożyliśmy czasów, kiedy piłkarz potrafi tak zachwycać i rozkochać w sobie katowicką publiczność. Tak jak napisałem, Bartek robi dobrą minę do złej gry, ale nie wierzę, że gdzieś go wewnętrznie to nie zabolało. Masz poczucie, że jesteś aktualnie jednym z najlepszych polskich piłkarzy, jeśli chodzi o formę i musisz obejść się smakiem. Życzyłbym sobie, żeby zawodnik wyszedł z tego po prostu silniejszy. I jak nie w kadrze, to w GieKSie miał swoje momenty radości.

A Panu Panie Urban zacytuję słowa piosenki:

„W domach z betonu nie ma wolnej miłości”

Kontynuuj czytanie

Felietony Piłka nożna

Plusy i minusy po Lechii

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

GieKSa pokonała Lechię Gdańsk 2:0 i dopisała kolejne zwycięstwo w lidze. Zapraszam na plusy i minusy.

Plusy:

+ Bartosz Nowak

Dobre wyjście z piłką już w pierwszej minucie, wywalczony rzut wolny, z którego zaczęła się akcja bramkowa, świetne wyprowadzenie przy golu Wdowiaka i podanie do Szkurina przy drugim trafieniu. Do tego dośrodkowania po stałych fragmentach i ciągła aktywność przez cały mecz.

+ Rafał Strączek

Kluczowa interwencja w 20. minucie po strzale z wolnego Zhelizko, który był zupełnie niepilnowany. Gdyby ta piłka wpadła, mecz mógłby potoczyć się inaczej. Do tego pewne wyjście w 69. minucie i spokojne łapanie w końcówce pierwszej połowy.

+ Skuteczność przy niskim posiadaniu

38% posiadania piłki i prowadzenie 1:0 po pierwszej połowie mówi samo za siebie. Lechia więcej kreowała, ale to my byliśmy konkretniejsi. Warto zauważyć też to, że znowu strzeliliśmy bramkę prawie, że do szatni.

Minusy:

– Zmarnowane okazje

Nowak nie wykorzystał błędu bramkarza Lechii, który zagrał mu piłkę dosłownie w nogi. Do tego zmarnowana szybka kontra w 32. minucie. Przy lepszym wykończeniu wynik mógł być wyższy dużo wcześniej.

Podsumowanie:

2:0 z Lechią i trzy punkty w lidze. Pierwsza połowa wyrównana, Lechia miała więcej z gry, ale to my byliśmy konkretniejsi. Druga połowa to sprawniejsze zarządzanie wynikiem, choć nie bez nerwowych momentów.

GieKSiarz

Kontynuuj czytanie

Felietony Piłka nożna

Oczko po oczku utkana sieć

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Za chwilę to wygrywanie stanie się nudne… Moglibyśmy powiedzieć. Ale, no nie. To się chyba nie ma prawa znudzić. Faktem jest, że rok 2026 przynosi nam tyle radości, że naprawdę nie bylibyśmy sobie tego w najśmielszych marzeniach na Gwiazdkę wyobrazić. Przecież wchodziliśmy w niego będąc w strefie spadkowej, mając w perspektywie bardzo trudne mecze. Tymczasem minęło kilka kolejek, GieKSa wygrywa seryjnie i już niemal podwoiła swój dorobek z jesieni!

Sam staram się za bardzo nie marzyć. Tego mnie GieKSa nauczyła przez wiele lat, choć na różne sposoby. Przez większość z ostatnich dwóch dekad realizm pokazywał, że marzyć nie ma za bardzo sensu, bo i tak nici będą z tych pięknych wizji. Teraz jest inaczej. Nie wychylam się za bardzo z myślami do przodu, bo po prostu w ten zespół wierzę – wierzę w ten projekt, który ma w sobie tak niezliczone pokłady dobrych rzeczy, ale który przecież nie jest jeszcze doskonały. Ufając więc ludziom w zespole – zarówno piłkarzom, jak i sztabowi – cieszę się po prostu z każdego kolejnego progresu. Z każdego dobrego meczu, punktu, zwycięstwa. Szczerze mówiąc nie zaprzątam sobie głowy tym, gdzie nas to zaprowadzi. Jeśli do spokojnego utrzymania, to fajnie. Jeśli do górnej połówki tabeli – jeszcze lepiej. A może do pucharów? A może do Mistrzostwa Polski? Po meczu z Lechią i patrząc na układ tabeli, żaden z tych scenariuszy nie jest nierealny. Ale to czyste teoretyzowanie. Bo i tak na koniec wszystko zależy od utrzymania dobrej formy, realizowania ciągle i konsekwentnie tego samego, co mecz. Na ekstraklasę wystarcza. GieKSa nie wygrywa meczów nie wiadomo jakimi cudami. GieKSa wygrywa stałością i powtarzalnością. Jak Francja w 2018, kiedy to nie grała jakiegoś wybitnie efektownego futbolu (no, może poza meczem z Argentyną), ale grała najrówniej z wszystkich drużyn i to dało jej tytuł. Nie sztuką jest mieć jeden czy dwa efektowne wyskoki i kogoś rozgromić. Prawdziwa siła tkwi w konsekwencji.

No dobra, z tym brakiem cudów trochę przesadziłem. Bartek Nowak. Powiedziałbym, że nie mam słów na to, co wyczynia ten zawodnik. Ale przecież już to pisałem. Gdy wydaje się, że nie jest możliwe, by znów – w kolejnym meczu z rzędu – coś wyczarował, on i tak to robi. Przy obu golach znów zachował się jak piłkarski artysta. Odegranie w punkt do Sebastiana Milewskiego, który wypuścił Mateusza Wdowiaka. A potem Bartek zagrał taką piłę, niczym precyzyjnym uderzeniem kijem bilardowym – po ziemi, mocno, ale precyzyjnie, że Ilja Szkurin mógł dać golkiperowi rywali piękną podcinkę. Wiem, że się powtarzam, ale obawiam się tych powołań na najbliższe zgrupowanie kadry. Przyznam, że sprawa ta wywołuje u mnie bardzo dużo emocji i po prostu nie wyobrażam sobie, żeby Bartek tego powołania nie dostał. A wiemy, że selekcjoner ma jakieś swoje poglądy, choćby odnośnie Pietuszewskiego…

Trener GKS nieraz wspomina o korygowaniu w przerwie. Naprawdę należy cenić nasz sztab za to, że taktycznie – może nie zjada tę ligę, bo to by było przesadą – ale tak dostosowują sposób gry w każdym kolejnym meczu, że wyciskają z potencjału drużyny naprawdę bardzo dużo. A właśnie przerwa jest tym czasem, gdzie coś można pozmieniać, widząc pewne błędy i niuanse w pierwszej połowie. I zazwyczaj odnosi to skutek, bo choćby z Legią, w lidze z Widzewem czy wczoraj, po przerwie zdecydowanie spokojniej i lepiej wyglądały poczynania drużyny.

Druga połowa otarła się o perfekcję. Przed przerwą jeszcze to trochę wyglądało cios za cios, na taką piłkarską (nie fizyczną) wojnę, a nawet z pewną przewagą Lechii. Przy czym nic z tej przewagi nie wynikało, bo gdańszczanie oddali tylko jeden celny strzał – po fenomenalnym uderzeniu Żelizki z dystansu. I na tym jednym uderzeniu w światło bramki zakończyli cały mecz. Zbliżali się po pole karne, mieli posiadanie piłki, ale konkretów z tego większych nie było. Czyli coś, co dobrze znamy z innych meczów. Za to w drugiej połowie z gry Lechia nie miała już w ogóle nic. GieKSa pewnie i spokojnie wybraniała – czy to w polu karnym czy już dużo wcześniej tłumiąc w zarodku akcje przeciwnika. To nie był „mecz obronny”, tak jak w Radomiu. To był absolutnie bardzo dobry mecz w destrukcji, a i konstrukcja była niczego sobie – choć tu już tak doskonale nie było. Ale summa summarum – nie wiem, czy ta druga połowa taktycznie i realizacyjnie nie była najlepsza w tym sezonie. Jak zawsze – gdybym znał się na taktyce, zostałbym taktykiem, a na analizie – analitykiem. Opieram się jednak na swojej intuicji i poczuciu stresu/spokoju – a tutaj nie miałem poczucia zagrożenia, że cokolwiek złego GieKSie może się wydarzyć. I nie mówię tu o tym, że czasem coś przeciwnikowi w takiej sytuacji jednak wpadnie, bo to jest piłka. Mówię o swoim intuicyjnym przeżyciu tej pewności drużyny, braku strachu, dobrych pewnych ruchach i decyzjach. To wszystko było na bardzo wysokim poziomie.

Wiadomo, że we wspomnianej konstrukcji w końcówce meczu mogło być lepiej. Marcel Wędrychowski musi ciągle pracować nad głową, bo jego żwawość i dynamika jest nam potrzebna, ale mając kapitalne możliwości do odegrania piłki i lepszego rozwiązania sytuacji – kilka akcji zepsuł. Ale też nie jest tak, że wszystkie – bo w kilku zachował się bardzo dobrze. Piłkarz ma potencjał, kibicuję mu bardzo mocno, więc niech się chłopak rozwija – jeśli opanuje głowę, będziemy mieli z niego duży pożytek.

Mateusz Kowalczyk staje się coraz lepszy. Chłopak młody, a momentami wygląda na bardzo doświadczonego. Tu zastawienie, obrót, balans ciała, dziubnięcie – i piłka ciągle jest pod jego nogami. Przychodził do GKS jako zawodnik dość anonimowy (choć dla nas nie do końca, bo przecież w ŁKS strzelił nam bramkę), a teraz jest jednym z najlepszych zawodników na tej pozycji w lidze. Sebastian Milewski w zaskakujący sposób wywalczył sobie miejsce w składzie i go nie oddaje. Raz na jakiś czas jeszcze zdarzy mu się strata, gdy pójdzie z piłką „na raz”, ale w zdecydowanej większości jest bardzo skuteczny. A to podanie zewnętrzną częścią stopy z pierwszej piłki – no, Panie Sebastianie, mama znowu może być dumna. Asysta była pierwszej klasy.

Zastanawialiśmy się, jak wprowadzi się do GieKSy Mateusz Wdowiak. Wiele osób powątpiewało, ja też przyznam, że nie byłem pewien. Niepotrzebnie. Zawodnik wygląda na skrojonego pod GieKSę idealnie – z marszu wszedł do pierwszego składu, miejsca nie oddaje i jest po prostu dobry. Charakterologicznie – pasuje jak ulał. Druga bramka strzelona, wchodzi momentami praktycznie na „dziewiątkę”, zresztą w dogrywce z Widzewem tak był ustawiony.

No i doczekał się debiutu młody Kokosiński, pograł swoje minuty i najlepsze jest to, że nie była to zła zmiana. U takiego debiutującego zawodnika sukcesem jest, jeśli udźwignie ciężar. Jakub zaprezentował się dobrze, kilka razy celnie odegrał, praktycznie nic nie zepsuł. Fajnie.

Oczywiście to co nam zaprzątało głowę i napawało niepokojem przed meczem to zestawienie obrony, które jak stwierdził trener Górak było „wywrócone do góry nogami”. Oglądaliśmy więc w środku Martena Kuuska i Wasyla, a Borja i Erik musieli się podzielić wahadłami. Efektem był wspomniany jeden celny strzał rywali i bardzo dobra neutralizacja poczynań najlepszej ofensywy w lidze. Reprezentant Estonii spisał się bardzo dobrze i pewnie, a Wasyl… cóż, Wasyla można dać wszędzie i wszędzie sobie poradzi. Jestem przekonany, że gdyby Marcin grał w ataku, to również parę bramek by strzelił. Taki to zawodnik, wszechstronny, który może zagrać na różnych pozycjach. Ale nie jako „zapchajdziura”, czyli takie niezbyt fajne określenie, którego ongiś się używało na jakiegoś przeciętnego zawodnika, którego rzucało się po całym boisku w zależności od potrzeb. Wasyl po prostu ma taką jakość. No i ostatecznie przez tę pauzę Arka i Alana przeszliśmy suchą stopą.

Jeszcze jedno słowo o tej bramce na 1:0, bo to przecież była przepiękna kontra. Zaczęło się od Wasyla, jeszcze podbił piłkę głową Wodwiak, powalczył Ilja, ale tam jeszcze przeciwnik zdołał zagłówkować. No ale potem to już była perfekcja, Milewski zgarnął piłkę sprzed nosa Kapićowi i pognał do przodu, Nowak z gracją przyjął na klatkę i z pierwszej odegrał do Milusiego, a ten wspomnianym zagraniem z pierwszej piłki wypuścił Wdowiaka. Mateusz też pokazał inteligencję, bo przecież jakby szedł na prawą nogę, to nici by z tego były. Przepiękna akcja.

Oj Lechia nie znosi przyjeżdżać do Katowic. W pierwszej lidze – w pamiętnym meczu – Katowiczanie wygrali 1:0 po golu w doliczonym czasie Arkadiusza Jędrycha. A poprzedni sezon i obecny to wygrane GieKSy 2:0. Tak jak pisałem przed meczem – o ile w Gdańsku wiedzie nam się średnio (ale nie tak beznadziejnie), to na starej i nowej Bukowej bardzo lubimy grać z tym rywalem.

Od początku tego roku GKS szedł łeb w łeb z poprzednim sezonem. Ale na teraz – po 24 meczach – Katowiczanie mają już 3 punkty więcej niż rok temu. Trzy wygrane z rzędu mają swój wydźwięk, a wiemy, że rok temu nasz zespół też sporo meczów rozstrzygał na swoją korzyść.

Zabawa w utrzymanie? Czemu nie. Trzymając się naszej granicy 38 punktów, do utrzymania wystarczą już bilanse: 0-2-8 lub 1-0-9. Jak się okazuje w tym chorym sezonie ta granica może się nieco przesunąć, ale nie sądzę, by powyżej 40 oczek. Faktem jest, że statystycznie GieKSa jest już bardzo, bardzo blisko tego utrzymania. Potem będziemy liczyć matematykę.

Teraz jesteśmy bliżej samej czołówki tabeli. Na ten moment, do drugiej Jagiellonii mamy 2 punkty straty. Wiadomo, że Lech i Raków, które są nad nami, dzisiaj jeszcze grają. Do liderującego Zagłębia na ten moment tracimy 5 punktów. Absolutny kosmos.

I zobaczcie sobie teraz – trochę nie patrząc na obecną formę różnych drużyn – co GieKSa zrobiła już w tym roku. Dwa razy odprawiliśmy z kwitkiem Widzew, wygraliśmy Śląski Klasyk, nie daliśmy sobie strzelić gola ekipie mającej na koncie pół setki strzelonych bramek, pokonaliśmy na wyjeździe obecnego lidera ekstraklasy, nie przegraliśmy z zawsze „wielką” Legią, a do tego awansowaliśmy do półfinału Pucharu Polski. Piękna ta wiosna. A jeszcze nawet się nie zaczęła.

Przed nami kolejne wyzwania. Już pojutrze Katowiczanie podejmą trzecią próbę rozegrania meczu w Białymstoku. Na papierze Jaga jest faworytem, ale patrząc na obecne dyspozycje obu drużyn, nasz zespół nie musi być na straconej pozycji. Drużyna Rafała Góraka jest rozpędzona piłkarsko i mentalnie, więc nie ma co się Jagi bać – co zresztą pokazał Piast Gliwice. Po prostu grajmy swoją grę, nie zapominajmy o zadaniach, miejmy tak mocny mental – jak z Lechią – a powinno być dobrze.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga