Dołącz do nas

Siatkówka

Podtrzymać dobrą passę w meczach z gdańszczanami

Avatar photo

Opublikowany

dnia

TREFL GDAŃSK – GKS KATOWICE   14 października (sobota) godz. 15.00

 

{RZECZYWISTOŚĆ}

W niewesołych nastrojach czekamy na trzeci już mecz wyjazdowy w tym sezonie. Po dwóch porażkach z rzędu, liczymy oczywiście na przełamanie, ale nie będzie to prosta sprawa, za sprawą rywala z wyższej półki ligowej.

Wzmocnienia których dokonano w naszej drużynie przed sezonem, przynajmniej „na papierze” wyglądały na solidne, które miały gwarantować lepszą i stabilniejszą jakość gry GKS-u. I po udanej inauguracji w Radomiu, wydawało się, że wszystko zmierza w dobrym kierunku. Niestety już kolejne spotkanie w Spodku z Łuczniczką było rozczarowujące, a czarę goryczy przepełnił „dziwny” mecz z ONICO. Gdzie po znakomitym pierwszym secie w wykonaniu GieKSy, w kolejnych nasza gra pozostawiała wiele do życzenia. Pytania na jakie teraz nasz sztab szkoleniowy musi sobie zadać, to: jak zażegnać ten (na razie) mały kryzys? i czy sytuacja dojrzała do tego, aby trener Piotr Gruszka „zamieszał” w wyjściowej szóstce? Moim skromnym zdaniem przydałyby się jedna lub dwie zmiany, aby dać nowy „impuls” naszej drużynie. Na jakich pozycjach? Na przyjęciu oraz na środku siatki przydałby się mały lifting. Na decyzje naszych trenerów poczekamy… do soboty.

O perypetiach przedsezonowych w Gdańsku pisałem szerzej w artykule o przeciwniku. Jeśli chodzi o stronę sportową, to gdańszczanie zagrali w lidze dwa razy i wygrali po tie-breaku z ONICO oraz pokonali bez problemu w trzech setach beniaminka z Zawiercia. Te dwa spotkania nie są (na razie) miarodajnym probierzem ich aktualnych możliwości. Kadrę personalnie mają mocną i dość wyrównaną, choć na pewno brakuje im odpowiedniej jakości zmienników na pozycji przyjmującego. Z uwagi na późny przyjazd do Polski, dwóch Kanadyjczyków oraz Amerykanina (z powodu obowiązków reprezentacyjnych), Trefl gra jak na razie w krajowym składzie i raczej nie zanosi się na zmiany pod tym względem. Zadebiutowali już co prawda w lidze McDonnell i Sanders (a Gunter musi jeszcze poczekać), ale na grę w większym wymiarze czasu cała trójka niema co obecnie liczyć.

Tak więc przed GKS-em kolejny trudny mecz wyjazdowy, a mając w pamięci ostatnie starcie w Warszawie, kibice naszej drużyny nie mogą oczekiwać wieści z tego spotkania ze spokojem. Mimo wszystko optymizm musi być i liczymy na znaczną poprawę gry oraz na przywiezienie jakichś punktów do Katowic.

Przewidywane wyjściowe szóstki:

GKS: Komenda, Butryn, Krulicki, Pietraszko, Sobański, Kapelus, Stańczak (libero).
Trefl: Kozłowski, Schulz, Nowakowski, Grzyb, Szalpuk, Mika, Olenderek (libero).

 

{CO PISZĄ O MECZU NASI RYWALE?}

trefl.com – Dzień nauczyciela z drużynami Trefla

(…)  Spotkania zarówno siatkarzy, jak i koszykarzy z pewnością dostarczą zgromadzonym fanom wiele emocji. Weekendowe zmagania 14 października o godzinie 15 rozpoczną podopieczni Andrei Anastasiego, którzy zmierzą się z GKS-em Katowice. Zawodnicy Piotra Gruszki po trzech meczach mają na koncie jedną wygraną, więc będą zdeterminowani, aby poprawić swoją pozycję w tabeli, z kolei siatkarze z Pomorza na tę chwilę są niepokonani i powalczą o utrzymanie zwycięskiej passy.  (…)

 

{HALA SPORTOWA}

Spotkanie odbędzie się w pięknej i nowoczesnej Ergo Arenie. Obiekt znajdujący się na granicy Gdańska i Sopotu i w zależności od konfiguracji może pomieścić od 5100 do 11100 tysięcy kibiców na miejscach siedzących.
LOTOS Trefl Gdańsk w poprzedniej kampanii na 16 rozegranych meczów „u siebie” miał bilans 10 zwycięstw i 6 porażek. W obecnym sezonie gdańszczanie pokonali 3:2 ONICO Warszawa.
GKS jak wiadomo lepiej radził sobie w meczach wyjazdowych mając bilans po 8 wygranych i przegranych. A teraz po inauguracyjnym zwycięstwie 3:1 w Radomiu, w takim samym stosunku przegrał spotkanie w Warszawie.

{HISTORIA}

Drużyna z Gdańska należy do jednych z nielicznych w PlusLidze, z którą GieKSa wygrała oba spotkania i oby tak zostało po kolejnym meczu obu ekip.
Pierwszy mecz odbył się w Ergo Arenie w dniu 30 listopada 2016 roku, gdzie LOTOS Trefl przegrał z GKS-em 0:3 (18:25, 22:25, 20:25). Punkty wtedy zdobywali; LOTOS: Schulz 11, Paszycki 8, Mika 7, Gawryszewski 5, Pietruczuk 3, Jakubiszak 2, Masny 2, Stępień 1, Romać 1. Dla GKS-u: Kapelus 19, Butryn 7, Kalembka 7, Krulicki 6, Van Walle 6, Sobański 6, Falaschi 4.
Rewanż odbył się w katowickim Spodku 17 stycznia 2017 roku i ponownie lepsza okazała się GieKSa, ale dopiero po tie-breaku 3:2 (25:22, 25:13, 20:25, 16:25, 15:13). Punkty zdobywali; GKS: Kapelus 20, Butryn 19, Krulicki 11, Sobański 11, Pietraszko 5, Kalembka 2, Falaschi 1. LOTOS Trefl: Schulz 21, Jakubiszak 13, Paszycki 10, Gawryszewski 10, Pietruczuk 8, Hebda 4, Niemiec 2, Masny 2.

 

{STATYSTYKI W PLUSLIDZE} – {GKS – TREFL}

[Bilans meczów] – 2:0
[Bilans punktów] – 5:1
[Bilans setów] – 6:2
[Bilans małych punktów] – 176:158

[Rozegrane mecze – 2] – GKS: 2- Krulicki, Butryn, Falaschi, Kapelus, Kalembka, Van Walle, Sobański, Stańczak, 1- Błoński, Pietraszko, Fijałek, Mariański, Stelmach.
Trefl: 2- Gacek, Stępień, Pietruczuk, Jakubiszak, Schulz, Paszycki, Gawryszewski, Romać, Hebda, Masny, 1- Mika, Niemiec, Grzyb.

[Rozegrane sety – 8] – GKS: 8- Krulicki, Falaschi, Kapelus, Sobański, Stańczak, 7- Butryn, 6- Kalembka, 3- Pietraszko, Van Walle, Stelmach, 1- Błoński, Fijałek, Mariański.
Trefl: 8-  Gacek, Schulz, Paszycki, Gawryszewski, 7- Pietruczuk, Jakubiszak, Masny, 5- Stępień, 4- Romać, 3- Mika, Hebda, 2- Niemiec, 1- Grzyb.

[Czas trwania spotkań] – 114:72 = łącznie 186 minut
[Widzów] – 2500:2250
[Punkty zdobyte z błędów przeciwnika] – GKS 52 – Trefl 48

[Ilość zdobytych punktów] – GKS 124 – Trefl 110
GKS – Kapelus 39, Butryn 26, Krulicki 17, Sobański 17, Kalembka 7, Van Walle 6, Falaschi 5, Pietraszko 5, Kalembka 2.
Trefl – Schulz 32, Paszycki 18, Gawryszewski 15, Jakubiszak 15, Pietruczuk 11, Mika 7, Hebda 4, Masny 4, Niemiec 2, Romać 1, Stępień 1.

[Ilość zdobytych punktów w fazie zagrywki] – GKS 45 – Trefl 35
GKS – Kapelus 12, Sobański 9, Butryn 8, Kalembka 5, Krulicki 4, Pietraszko 4, Van Walle 2, Falaschi 1.
Trefl – Schulz 9, Gawryszewski 7, Paszycki 5, Jakubiszak 5, Pietruczuk 3, Mika 2, Niemiec 2, Masny 1, Hebda 1.

[Ilość punktów zdobytych po przyjęciu zagrywki] – GKS 79 – Trefl 75
GKS – Kapelus 27, Butryn 18, Krulicki 13, Sobański 8, Falaschi 4, Van Walle 4, Kalembka 4, Pietraszko 1.
Trefl – Schulz 23, Paszycki 13, Jakubiszak 10, Gawryszewski 8, Pietruczuk 8, Mika 5, Hebda 3, Masny 3, Romać 1, Stępień 1.

[Bilans punktów zdobytych do straconych] – GKS 51 – Trefl 34
GKS – Kapelus 25, Krulicki 12, Butryn 9, Falaschi 4, Kalembka 4, Van Walle 0, Sobański 0, Stańczak -1, Błoński -2.
Trefl – Schulz 13, Gawryszewski 13, Paszycki 6, Jakubiszak 6, Masny 4, Mika 2, Niemiec 1, Pietruczuk -1, Grzyb -2, Hebda -2, Gacek -3, Romać -3.

[Ilość zagrywek] – GKS 174 – Trefl 160
GKS – Krulicki 33, Kapelus 31, Butryn 28, Sobański 23, Falaschi 20, Kalembka 18, Van Walle 10, Pietraszko 9, Błoński 1, Stelmach 1.
Trefl – Schulz 32, Paszycki 26, Gawryszewski 20, Masny 20, Pietruczuk 16, Jakubiszak 15, Mika 15, Niemiec 6, Hebda 4, Romać 3, Stępień 2, Grzyb 1.

[Ilość błędów na zagrywce] – GKS 35 – Trefl 27
GKS – Butryn 7, Sobański 6, Kapelus 6, Kalembka 4, Pietraszko 4, Van Walle 3, Krulicki 3, Falaschi 1, Błoński 1.
Trefl – Schulz 8, Paszycki 8, Mika 2, Pietruczuk 2, Romać 2, Jakubiszak 1, Hebda 1, Niemiec 1, Grzyb 1, Gawryszewski 1.

[Ilość asów serwisowych] – GKS 14 – Trefl 9
GKS – Kapelus 5, Krulicki 2, Butryn 2, Sobański 2, Kalembka 1, Falaschi 1, Pietraszko 1.
Trefl – Schulz 3, Gawryszewski 2, Mika 2, Niemiec 2.

[Ilość przyjęć] – GKS 133 – Trefl 139
GKS – Sobański 57, Kapelus 36, Stańczak 33, Błoński 4, Krulicki 2, Butryn 1.
Trefl – Pietruczuk 47, Gacek 32, Jakubiszak 31, Mika 14, Hebda 13, Paszycki 1, Masny 1.

[Ilość błędów w przyjęciu] – GKS 9 – Trefl 14
GKS – Kapelus 4, Sobański 3, Błoński 1, Stańczak 1.
Trefl – Pietruczuk 6, Gacek 3, Jakubiszak 2, Hebda 2, Paszycki 1.

[Procent przyjęcia dokładnego] – GKS 41% – Trefl 51%
GKS – Krulicki 50%, Stańczak 45,5%, Sobański 42,5%, Kapelus 36,5%, Błoński 25%, Butryn 0%.
Trefl – Gacek 72,5%, Mika 64%, Jakubiszak 43%, Hebda 40%, Pietruczuk 31,5%, Paszycki 0%, Masny 0%.

[Procent przyjęcia perfekcyjnego] – GKS 22,5% – Trefl 25%
GKS – Krulicki 50%, Sobański 31,5%, Stańczak 16,5%, Kapelus 12,5%, Butryn 0%, Błoński 0%.
Trefl – Mika 36%, Gacek 32%, Jakubiszak 23,5%, Hebda 20%, Pietruczuk 16%, Paszycki 0%, Masny 0%.

[Ilość ataków] – GKS 186 – Trefl 174
GKS – Butryn 52, Kapelus 51, Sobański 42, Krulicki 15, Van Walle 10, Kalembka 7, Falaschi 6, Pietraszko 3.
Trefl – Schulz 56, Jakubiszak 29, Pietruczuk 22, Paszycki 21, Gawryszewski 12, Hebda 12, Mika 11, Romać 4, Masny 4, Grzyb 2, Stępień 1.

[Ilość błędów w ataku] – GKS 11 – Trefl 17
GKS – Sobański 3, Butryn 3, Kapelus 2, Kalembka 1, Krulicki 1, Pietraszko 1.
Trefl – Schulz 5, Pietruczuk 3, Jakubiszak 3, Romać 2, Paszycki 1, Stępień 1, Gawryszewski 1, Hebda 1.

[Ilość ataków zablokowanych] – GKS 18 – Trefl 18
GKS – Butryn 7, Sobański 5, Van Walle 3, Kapelus 2, Krulicki 1.
Trefl – Schulz 6, Mika 3, Jakubiszak 3, Paszycki 2, Hebda 2, Grzyb 1, Pietruczuk 1.

[Ilość zdobytych punktów w ataku] – GKS 92 – Trefl 83
GKS – Kapelus 32, Butryn 22, Sobański 13, Krulicki 10, Van Walle 5, Falaschi 4, Kalembka 4, Pietraszko 2.
Trefl – Schulz 28, Paszycki 15, Jakubiszak 10, Gawryszewski 9, Pietruczuk 8, Mika 5, Hebda 4, Masny 3, Romać 1.

[Procent punktów w stosunku do wszystkich ataków] – GKS 49,5% – Trefl 47%
GKS – Kalembka 70%, Krulicki 67%, Pietraszko 67%, Falaschi 67%, Kapelus 62,5%, Butryn 39,5%, Van Walle 31,5%, Sobański 28,5%.
Trefl – Masny 75%, Gawryszewski 72,5%, Paszycki 71%, Schulz 50%, Mika 45%, Pietruczuk 41,5%, Jakubiszak 28%, Romać 25%, Hebda 18%, Stępień 0%, Grzyb 0%.

[Ilość bloków punktowych] – GKS 18 – Trefl 18
GKS – Krulicki 5, Kalembka 4, Sobański 2, Butryn 2, Kapelus 2, Pietraszko 2, Van Walle 1.
Trefl – Jakubiszak 5, Gawryszewski 4, Paszycki 3, Pietruczuk 3, Stępień 1, Masny 1, Schulz 1.

[Ilość błędów własnych „innych”] – GKS 2 – Trefl 8
[MVP] – GKS: 2- Kapelus.

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Felietony Piłka nożna

Trudność w podejściu do średniawki

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Aaaa qrwa jego mać…

To moja reakcja na gola Rakowa w doliczonym czasie gry w Gdańsku. Bo zaczynam pisać zaraz po. I tak, jak kolejka zaczęła się dobrze, bo Termalica wygrała w Lubinie, to potem pewnie lepszy byłby dla nas remis z Białymstoku, ale OCZYWIŚCIE Górnik musiał strzelić w doliczonym, lepszy byłby remis lub porażka Rakowa, ale OCZYWIŚCIE Raków musiał strzelić w doliczonym. I luj Bobcki strzelił, bo dwie drużyny się od nas oddaliły w tabeli.

Ktoś powie – trzeba było wygrać w Kielcach. No pewnie, że trzeba było, ale nie wygraliśmy. A nasze zdobywane punkty – zwłaszcza w tej fazie sezonu – mają taką samą wagę jak straty punktów przez przeciwników.

Przechodząc do naszego meczu. Nie wiem, jak to ugryźć szczerze mówiąc. Bo mam wrażenie, że Korona była do zdobytej bramki po prostu słaba. Potem się rozkręcili i w końcówce mogli strzelić zwycięskiego gola. Więc summa summarum remis jest sprawiedliwy. Bo gdy piszę, że Korona była słaba, to trzeba zaznaczyć, że my nie byliśmy jakoś specjalnie lepsi. Uważam, że do straconej bramki trochę lepsi byliśmy. Ale tylko trochę, to nie był jakiś wielce dobry mecz GKS Katowice. Był średni.

O ile defensywa tym razem dała radę i dopuściła do utraty tylko jednej bramki, to w ofensywie byliśmy bezbarwni. Niby kilka razy podeszliśmy pod bramkę przeciwnika, niby jakieś sytuacje się pojawiły, ale tym razem wykończenie czy ostatnie podanie były słabe. I tu mam pretensje do naszych zawodników, bo zalążki tych akcji były znowuż bardzo dobre. Naprawdę potrafimy pod to pole karne podchodzić i wszystko tkwi w tym, czy dobrze wykończymy akcję – najlepiej celnym strzałem. W poprzednich meczach wyglądało to kapitalnie. Tym razem – mizernie.

Znowu będę się czepiał. Bartka Nowaka. Znów nasz najlepszy zawodnik ligi, mając dobre sytuacje wyglądał, jakby chciał wykończyć czy zagrać ostatnie podanie „pięknie”. Czasem tej zabawy jest po prostu za dużo. Oczywiście te niekonwencjonalne zagrania dały kilka wspaniałych asyst. Ale jeśli chodzi o gole, to już tak nie było. Przecież z tej wyjątkowej techniki naprawdę idzie skorzystać, jednocześnie zachowując prostotę. Uderzyć po długim rogu temu Dziekońskiemu, gdy praktycznie cała bramka jest odsłonięta. Ewentualnie nawinąć przeciwnika i strzelić. Bartek wysoko zawiesił poprzeczkę, dlatego mam uwagi. Przecież on krawaty potrafi wiązać na tym boisku, ale w związku z tym zdarza mu się przedobrzyć.

Ale tak jak napisałem – cała ofensywa była jakaś niemrawa. Ilja znów zmarnował jedną kapitalną sytuację. I czasem sam już nie wiem, co sądzić o tym zawodniku. Bo mało strzela goli i sporo sytuacji marnuje. Znów doceniam jego pracę w środku boiska, przy rozegraniu. Z Koroną choćby kapitalnie wypuścił Nowaka. Z Motorem też miał wielki udział przy rozprowadzeniu akcji bramkowej. Ale tak jak mówię, nie mam uwag co do gry w środku boiska. Problem pojawiał się przed i w polu karnym.

Korona w tym czasie frustrowała raz po raz swoich kibiców. Psioczyli oni dość mocno na piłkarzy. Kielczanie raz po raz bowiem tracili piłki i nie potrafili rozegrać dobrej ofensywnej akcji zakończonej strzałem. Nie wyglądali jak swoja wersja z jesieni.

Cieszy kolejny gol Arkadiusza Jędrycha. Capitano – wzorem Radomiaka – asystował sam sobie od słupka. Chyba lubi halówkę i grę od bandy. Po raz kolejny trafił do siatki i myśleliśmy, że ten gol da nam zwycięstwo, a najlepiej gdybyśmy potem strzelili drugą bramkę.

Patrząc na to z drugiej strony, to znów trzeba powiedzieć, że stara GieKSa taki mecz by przegrała w końcówce. Można powiedzieć, że w Krakowie – z mega słabą Cracovią – nie ugraliśmy nawet punktów. Aż tak słaba jak Pasy Korona wczoraj nie była. Więc remis na wyjeździe z solidną drużyną z ekstraklasy oczywiście nie jest złym wynikiem. Oczywiście należy wziąć pod uwagę też nasze osłabienia kadrowe. Przecież nie było Strączka, Klemenza, Kowalczyka, Galana, Zrelaka. Trener musi odkrywać i dostosowywać szerszą kadrę. I znowuż jak na to, że mamy tyle osłabień – wyniki są bardzo w porządku.

Tylko ten niedosyt. Naprawdę można było w tym spotkaniu ugrać więcej i poprawić swoją sytuację w tabeli dopisując trzy punkty. Tak dopisujemy jeden. Co oczywiście też jest zdobyczą. Każdy punkt jest na wagę złota.

Po tej fatalnej porażce z Cracovią GieKSa rozegrała cztery mecze – dwukrotnie u siebie wygrywając i dwa razy remisując na wyjeździe. Ostatecznie jest to układ bardzo dobry. Grając w taki sposób przez cały sezon zdobywa się 68 punktów. W obecnych rozgrywkach wystarczyłoby do mistrzostwa. Ostatecznie więc ostatnia tzw. forma katowiczan jest bardzo dobra.

Każdy był po tym meczu niepocieszony. Jacek Zieliński – znany ze swojego marudzącego tonu – tak właśnie trochę pomarudził na konferencji prasowej. Rafał Górak też nie był przeszczęśliwy, ale też mówił, żeby nie utyskiwać aż tak bardzo na ten remis. No i te nastroje szkoleniowców chyba oddają, to co widzieliśmy w Kielcach. Każdy był trochę rozczarowany po tym remisie, a jednocześnie wiedział, że można było ten mecz przegrać. Więc nie narzekam aż tak bardzo, ale trochę narzekam.

Patrząc teraz na perspektywę gry w pucharach – myślę, że Raków i Górnik znajdą się w czwórce. Jeśli tak, to piąte miejsce da przepustkę do Europy, bo obie ekipy zagrają w finale Pucharu Polski w najbliższą sobotę. Wychodzi więc na to, że o to piąte miejsce w pucharach rywalizować będzie GieKSa, Wisła Płock i Zagłębie. Lubinianie dali ciała z ekipą z Niecieczy i wygląda jakby spuchli, choć lekceważyć ich nie można. Dzisiaj z zapartym tchem będziemy obserwować mecz Wisła – Radomiak i musimy kibicować gościom – od wyniku tego spotkania będzie zależeć bardzo, bardzo wiele. Natomiast żadna z wymienionych trzech drużyn kompletu punktów raczej nie zdobędzie, więc trzeba zminimalizować punktowe straty. Na plus jest to, że i z Zagłębiem, i z Płockiem mamy lepsze bilanse bezpośrednie.

Świat się nie zawali, jeśli GieKSa do pucharów nie wejdzie. Przecież jeszcze niedawno walczyliśmy o utrzymanie. Ale nie ma się co oszukiwać, matematyka mówi, że udział w Europie jest po prostu realny. Jeśli na przykład GieKSa zdobyłaby w ostatnich czterech kolejkach 7-8 punktów, to gra w eliminacjach Ligi Konferencji będzie bardzo możliwa. To jest bonus, szansa, która się nadarza. I grzechem byłoby nie powalczyć.

Jest jednak jeden warunek. Z Termalicą za tydzień trzeba bezwzględnie wygrać. Jakkolwiek nie jest to typowy outsider prezentujący się beznadziejnie, to jednak jest to ostatnia drużyna ligi, którą będziemy podejmować. W kolejnych trzech spotkaniach o punkty będzie dużo trudniej. Trzeba więc sobie ustawić sytuację tak, żeby z 47 punktami startować do trzech ostatnich kolejek.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna Wywiady

Jędrych: Stempel mocnej wiary

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Po wygranym meczu z Termalicą porozmawialiśmy z kapitanem GieKSy Arkadiuszem Jędrychem, który podkreślił znaczenie procesu i stabilności w klubie dla osiągania sukcesów, a także docenił doping ponad 13 tysięcy fanów.

Wszystko w porządku po tych dwóch sytuacjach?
Arkadiusz Jędrych: Tak. Trochę mi gdzieś wygięło nogę, później dostałem w brzuch, ale na gorąco myślę, że tak. Wiadomo, adrenalina jeszcze musi opaść i wtedy zobaczymy. Na tę chwilę wszystko jest okej i mam nadzieję, że jutro i pojutrze także wszystko będzie dobrze.

Po takich szalonych spotkaniach chyba już możecie powiedzieć, że pojawiają się myśli o europejskich pucharach?
Wiadomo, mając na koncie 47 punktów, czemu mamy nie marzyć? Tak to na razie zostawię.

Eman Marković dzisiaj dwukrotnie przekroczył prędkość przy tych trafieniach.
Jesteśmy świadomi, że Eman w miarę upływu sezonu czuje się coraz lepiej. Zresztą chyba nie tylko my, ale wszyscy, którzy chodzą i oglądają te mecze widzą, że w Emanie drzemią naprawdę ogromne możliwości. Pokusiłbym się wręcz o to, że on jeszcze swoich maksymalnych umiejętności nie pokazał. Zostały nam trzy mecze i życzmy sobie, żeby tymi swoimi wartościami nas jeszcze pozytywnie zaskoczył.

Przyszedłeś do GieKSy w trudnym momencie, wtedy zaraz spadek i druga liga, a niedługo mogą być puchary. Dla ciebie to też długa droga?
Nie da się ukryć, że moja droga w GKS-ie była dosyć kręta. Na chwilę obecną powtarzam, że ja mam takie podejście do tego wszystkiego: to, co się teraz dzieje wokół GieKSy to stempel mocnej wiary w to wszystko, w ten proces w którym tkwimy. Mamy nadzieję, że ten proces dalej będzie się napędzał, rozwijał i wszyscy ludzie wokół GKS-u będą tak ukierunkowani na Klub, na pomaganie, tak jak widzieliśmy dzisiaj na trybunach. Nie idzie o tym nie wspomnieć, jak stanęliśmy sobie chwilę przed meczem, to te trybuny powodują ciarki na całym ciele. Dwunasty zawodnik miał wpływ na to, że wygraliśmy dziś tak okazale.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna Wywiady

Wasielewski: Tutaj się odnalazłem

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Po wysokiej wygranej z Termalicą porozmawialiśmy z Marcinem Wasielewskim, reprezentującym w przeszłości barwy Termalici oraz z Mateuszem Kowalczykiem, wracającym na boisko po kontuzji.

Długo zastanawiałeś się nad przedłużeniem kontraktu?
Marcin Wasielewski: Zależy od punktu widzenia. Fajnie, że się po prostu dogadaliśmy i przedłużyłem kontrakt. Jest mi tutaj dobrze, świetnie się czuję. Fajnie, że będzie więcej o dwa lata.

Po twojej przygodzie z Termalicą dziennikarze mówili, że niekoniecznie się sprawdziłeś, a…
Nie lubię mówić o przeszłości. Są to pewne rzeczy, których wiele osób nie rozumie i nie wie. Tutaj się po prostu odnalazłem, dostałem większą szansę. Byłem w stanie pokazać na co mnie stać i myślę, że teraz nieźle to wygląda.

Teraz wiele osób ocenia cię jako najlepszego wahadłowego ligi.
Czy najlepszy? Znam swoją wartość, każdym meczem próbuję robić swoje i nie odpuszczać. Przede wszystkim nie mieć żadnych pretensji do siebie, robić wszystko, co w mojej mocy. Jeżeli to tak fajnie wygląda, to się cieszę. Mam nadzieję, że będę to powielał w każdym kolejnym występie.

Fassbender już pewnie widział tę piłkę w siatce, a ty wyskoczyłeś mu zza pleców i wybiłeś za linię końcową.
Taktyka jest na początku trudna do zrozumienia, ale po okresie wdrożenia to są już automatyzmy. Robi się to automatycznie, intuicyjnie, nie zastanawia się nad tym. Po prostu to wychodzi – jeśli gra się ciągle tym systemem, to jest znacznie łatwiej. Mnie on odpowiada, bo mogę pokazać w całej krasie moje umiejętności, w grze do przodu i z tyłu.

Wybiegasz już myślami w europejskie puchary?
Przede wszystkim następny mecz. Piast Gliwice – to jest najważniejsze. Żadne puchary i myślenie gdzieś w przód. Najważniejszy jest zawsze następny rywal.


Pierwsza bramka w tym sezonie, od razu po powrocie po kontuzji.

Mateusz Kowalczyk: Dokładnie. Nie ukrywam, że siedziało mi gdzieś w głowie to, że nie strzeliłem, ale w końcu się udało. Wygraliśmy wysoko, chociaż wydaje mi się, że mecz nie porywał piłkarsko zarówno w moim wykonaniu, jak i drużyny. Cieszę się, że ta bramka przyszła, lekka ulga.

Jaki był plan na ten mecz?

Chcieliśmy zagrać swoje i strzelić jak najszybciej bramkę i cieszy, że to się udało w pierwszej połowie. Termalica naprawdę wyglądała dobrze piłkarsko, ale mieliśmy gdzieś łatwość z dochodzeniem do sytuacji, to był klucz.

Jaki był przekaz w szatni po tym, jak straciliście bramkę, która mogła dać wiatru w żagle rywalowi?

To nie było potrzebne. W szatni sobie powiedzieliśmy, że musimy zacząć lepiej grać w piłkę i więcej się przy niej utrzymywać, bo w pierwszej połowie za szybko się jej pozbywaliśmy, to nie było potrzebne.

Długo byłeś poza grą, jak czułeś się dziś na boisku?

Pogoda nie pomagała. W 60-70. minucie odczuwałem ten mecz, ale miałem dużo ćwiczeń dodatkowych, biegania. Też trenuję z drużyną ostatnie 1,5 tygodnia, fizycznie jest coraz lepiej. Te ostatnie trzy mecze będą jeszcze lepsze fizycznie.

Od początku był taki plan, że grasz te 60-70 minut?

Nie mam pojęcia *śmiech*. Trenera trzeba spytać.

Jesteśmy na trzecim miejscu, chyba możemy o tym mówić głośno, że w tym momencie, na tym etapie sezonu, europejskie puchary to jest cel GKS-u Katowice.

Patrzymy w górę. Teraz wygraliśmy ważne mecz z Termalicą, za tydzień jedziemy na Piasta. Ta liga jest taka, że nie można nic zlekceważyć. Jedna porażka może cię zepchnąć w dół, a jedna wygrana wywindować do góry. Musimy być skupieni na kolejnym zadaniu.

Dzisiaj fantastyczna atmosfera na Arenie Katowice, czuliście to na boisku?

Super było. Mimo tego, że gramy o 12 w niedzielę, to kibice dali radę. To niesie się, doping po każdym wślizgu czy udanym zagraniu pomaga zawodnikowi na boisku.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga