Dołącz do nas

Prasówka

Pogoń – GieKSa: Echa meczu w mediach

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Dobra gra i kilka świetnych okazji przez pierwsze 45-minut, tak można podsumować sobotni mecz GieKSy. W drugiej połowie niestety nasi piłkarze wyraźnie opadli z sił – kontrolę przejęli gospodarze. Tak też do tego meczu odnoszą się media.

Gkskatowice.eu: Relacja z meczu
W dzisiejszym spotkaniu Pogoni Szczecin z GKS-em Katowice padła tylko jedna bramka. Dogodnych sytuacji strzeleckich było jednak o wiele więcej. Swoje okazje mieli także i podopieczni Rafała Góraka.

W pierwszej połowie dwukrotnie na bramkę uderzał aktywny Patryk Stefański. Z jego strzałami poradził sobie Bartosz Fabiniak. Bramkarzowi gospodarzy później dopisało też szczęście. Po dośrodkowaniu Damiana Chmiela z rzutu rożnego głową uderzał Przemysław Pitry, a piłka odbiła się od słupka…
[…]
Druga połowa niestety zaczęła się dla nas fatalnie. Już po kilku minutach Adam Frączczak strzałem lewą nogą pokonał Jacka Gorczycę. Bramka wyraźnie zmotywowała gospodarzy, którzy ruszyli do dalszych ataków.

Pogonszczecin.pl: To był bardzo ciężki mecz…
Ryszard Tarasiewicz, Pogoń Szczecin: Trochę najedliśmy się strachu w ostatnich pięciu minutach, szczególnie po stałych fragmentach gry rzutach wolnych i rzutach rożnych. Myślę, że grałoby się spokojniej w końcówce, gdybyśmy wcześniej strzelili drugą bramkę, a tak końcówka była nerwowa. Trochę dopisało nam szczęście. Trafiliśmy na zespół naprawdę dobrze zorganizowany, zespół bardzo mobilny i to się dało odczuć. To nie był ciężki mecz, to był bardzo ciężki mecz. Te trzy punkty dają nam nie tyle nadzieję na awans, ale możliwość kontynuowania walki o ten awans.

Sportowefakty.pl: Złote trafienie Frączczaka
Katowiczanie przez pół godziny toczyli z Pogonią wyrównany bój i byli o krok od wyjścia na prowadzenie. Portowcy jednak przebudzili się, wrzucili wyższy bieg i zdominowali pozostałą część widowiska. Swoją przewagę ukoronowali golem Adama Frączczaka, który przedłużył ich realne szanse na awans.

Sportslaski.pl: Pogoń – GKS 1-0. Katowiczanom ktoś nagle wyłączył prąd…
GKS Katowice do 52. minuty był w Szczecinie zespołem lepszym od walczącej o awans Pogoni Szczecin. Stracił jednak gola i… od tego momentu grał już zdecydowanie gorzej, wskutek czego przegrał…

GKS Katowice dobrze rozpoczął drugą połowę meczu, ale… to właśnie tuż po przerwie stracił gola. W 52. minucie Adam Frączczak dobrze zszedł z prawej strony do środka boiska i z16 metrów, strzałem z półwoleja nie dał szans Jackowi Gorczycy. Piłka wpadła tuż obok słupka jego bramki.

Futbolnews.pl: Pogoń nie rezygnuje z walki o awans. Wygrała z GKS Katowice
Podopieczni Ryszarda Tarasiewicza wygrali drugi mecz z rzędu. Po tym, jak w ważnym spotkaniu ograli Bogdankę Łęczna, teraz pokonali GKS Katowice. Dzięki temu Pogoń utrzymała miejsce w czołówce I Ligi, która walczy o awans do Ekstraklasy.

Katowice.naszemiasto.pl: GieKSa przegrała w Szczecinie
GKS Katowice przegrał w Szczecinie z Pogonią 0:1. Jedyną bramkę spotkania strzelił w 52 minucie gry Adam Frączczak.

 

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Piłka nożna

LIVE: Remis cenniejszy niż złoto

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

17.05.2026 Katowice
GKS Katowice – Jagiellonia Białystok 2:2
Bramki: Nowak (3), Galan (78) – Vital (31), Pululu (56-k)
GKS: Strączek – Wasielewski, Czerwiński, Jędrych, Olsen (90. Klemenz), Galan (90. Jirka) – Kowalczyk, Milewski (65. Rasak), Nowak, Marković (65. Wędrychowski) – Zrel’ák (65. Szkurin).
Jagiellonia: Abramowicz – Wojtuszek, Vital, Kobayashi, Montoia, Pozo (76. Jóźwiak), Kozłowski (90. Nahuel), Lozano (63. Mazurek), Imaz, Szmyt, Pululu (63. Bazdar).
Ż.kartki: Wasielewski, Jędrych, Galan, Olsen
Cz.kartki: 
Sędzia: Paweł Raczkowski (Warszawa)
Widzów: 14651

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna Wywiady

Wasielewski: Tutaj się odnalazłem

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Po wysokiej wygranej z Termalicą porozmawialiśmy z Marcinem Wasielewskim, reprezentującym w przeszłości barwy Termalici oraz z Mateuszem Kowalczykiem, wracającym na boisko po kontuzji.

Długo zastanawiałeś się nad przedłużeniem kontraktu?
Marcin Wasielewski: Zależy od punktu widzenia. Fajnie, że się po prostu dogadaliśmy i przedłużyłem kontrakt. Jest mi tutaj dobrze, świetnie się czuję. Fajnie, że będzie więcej o dwa lata.

Po twojej przygodzie z Termalicą dziennikarze mówili, że niekoniecznie się sprawdziłeś, a…
Nie lubię mówić o przeszłości. Są to pewne rzeczy, których wiele osób nie rozumie i nie wie. Tutaj się po prostu odnalazłem, dostałem większą szansę. Byłem w stanie pokazać na co mnie stać i myślę, że teraz nieźle to wygląda.

Teraz wiele osób ocenia cię jako najlepszego wahadłowego ligi.
Czy najlepszy? Znam swoją wartość, każdym meczem próbuję robić swoje i nie odpuszczać. Przede wszystkim nie mieć żadnych pretensji do siebie, robić wszystko, co w mojej mocy. Jeżeli to tak fajnie wygląda, to się cieszę. Mam nadzieję, że będę to powielał w każdym kolejnym występie.

Fassbender już pewnie widział tę piłkę w siatce, a ty wyskoczyłeś mu zza pleców i wybiłeś za linię końcową.
Taktyka jest na początku trudna do zrozumienia, ale po okresie wdrożenia to są już automatyzmy. Robi się to automatycznie, intuicyjnie, nie zastanawia się nad tym. Po prostu to wychodzi – jeśli gra się ciągle tym systemem, to jest znacznie łatwiej. Mnie on odpowiada, bo mogę pokazać w całej krasie moje umiejętności, w grze do przodu i z tyłu.

Wybiegasz już myślami w europejskie puchary?
Przede wszystkim następny mecz. Piast Gliwice – to jest najważniejsze. Żadne puchary i myślenie gdzieś w przód. Najważniejszy jest zawsze następny rywal.


Pierwsza bramka w tym sezonie, od razu po powrocie po kontuzji.

Mateusz Kowalczyk: Dokładnie. Nie ukrywam, że siedziało mi gdzieś w głowie to, że nie strzeliłem, ale w końcu się udało. Wygraliśmy wysoko, chociaż wydaje mi się, że mecz nie porywał piłkarsko zarówno w moim wykonaniu, jak i drużyny. Cieszę się, że ta bramka przyszła, lekka ulga.

Jaki był plan na ten mecz?

Chcieliśmy zagrać swoje i strzelić jak najszybciej bramkę i cieszy, że to się udało w pierwszej połowie. Termalica naprawdę wyglądała dobrze piłkarsko, ale mieliśmy gdzieś łatwość z dochodzeniem do sytuacji, to był klucz.

Jaki był przekaz w szatni po tym, jak straciliście bramkę, która mogła dać wiatru w żagle rywalowi?

To nie było potrzebne. W szatni sobie powiedzieliśmy, że musimy zacząć lepiej grać w piłkę i więcej się przy niej utrzymywać, bo w pierwszej połowie za szybko się jej pozbywaliśmy, to nie było potrzebne.

Długo byłeś poza grą, jak czułeś się dziś na boisku?

Pogoda nie pomagała. W 60-70. minucie odczuwałem ten mecz, ale miałem dużo ćwiczeń dodatkowych, biegania. Też trenuję z drużyną ostatnie 1,5 tygodnia, fizycznie jest coraz lepiej. Te ostatnie trzy mecze będą jeszcze lepsze fizycznie.

Od początku był taki plan, że grasz te 60-70 minut?

Nie mam pojęcia *śmiech*. Trenera trzeba spytać.

Jesteśmy na trzecim miejscu, chyba możemy o tym mówić głośno, że w tym momencie, na tym etapie sezonu, europejskie puchary to jest cel GKS-u Katowice.

Patrzymy w górę. Teraz wygraliśmy ważne mecz z Termalicą, za tydzień jedziemy na Piasta. Ta liga jest taka, że nie można nic zlekceważyć. Jedna porażka może cię zepchnąć w dół, a jedna wygrana wywindować do góry. Musimy być skupieni na kolejnym zadaniu.

Dzisiaj fantastyczna atmosfera na Arenie Katowice, czuliście to na boisku?

Super było. Mimo tego, że gramy o 12 w niedzielę, to kibice dali radę. To niesie się, doping po każdym wślizgu czy udanym zagraniu pomaga zawodnikowi na boisku.

Kontynuuj czytanie

Galeria Piłka nożna

My im nie dali wygrać

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Ostatni mecz w tym sezonie na Nowej Bukowej GieKSa zremisowała z Jagiellonią Białystok 2:2. Zapraszamy do fotorelacji z Areny Katowice.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga