Felietony Piłka nożna
Post scriptum do meczu w Ostródzie
Piękna, malownicza miejscowość oraz okoliczności wyjazdu, czyli pewny awans, mecz w sobotę o 12:00 i niezawodna GieKSiarska ekipa wyjazdowa na stadionie wymagała od nas maksymalnej mobilizacji w tym ostatnim akcencie 2. ligi. Trzeba się było godnie pożegnać i nigdy już tam nie wracać. Zapraszam do post scriptum.
- Podjęliśmy decyzję, że weźmiemy z Grzesiem na wyjazd nasze wzorowe kobity, które zdecydowały się pomóc nam w postaci zdjęć i materiałów wideo do kulis.
- Na wyjazd postanowiliśmy wyruszyć już w piątek po pracy, by nie gonić się nad ranem, a samemu też skorzystać z okazji wyjazdu i trochę odpocząć.
- Planowałem wyjazd o 14, więc jak to ostatnio często ma miejsce, wyruszyliśmy właściwie o 15 z Katowic.
- Na trasie udręka, korki i masakracja, przez co głodni i zmarnowani zjechaliśmy na pierwszego McD dopiero koło 19 na wysokości Łodzi, ponieważ nic wcześniej na trasie nie ma.
- I to chyba na tyle jeśli chodzi o ten lokal, każdy inny stojący w korku wpadł na to samo co my, więc na jedzenie czekaliśmy 45 minut. W McDonaldzie. 45 minut. Ch** nie robota.
- Pojedzeni ruszyliśmy do celu, gdzie dojechaliśmy w okolicach godziny 23.
- Małe zebranie, jeszcze raz rozpisany plan na mecz, zadania, obowiązki i nyny.
- Nocleg mieliśmy około 1 km od stadionu, w zasadzie idealnie na pieszą wędrówkę. Idealnie, gdyby nie ulewa, która przez cały dzień męczyła całe Mazury.
- Na stadion dotarliśmy wzorowo na ponad godzinę przed meczem, dostaliśmy eleganckie plakietki TV i zostaliśmy zaproszeni na parking wewnętrzny na stadionie.
- Widząc naszą rejestrację, wyskoczył nam naprzeciw mundurowy na motorze, ale jak zobaczył odbiór akredytacji, to spalił jana, że chciał wyjechać 🙂 Niezłe kino, swoją drogą psiarni to tam było tyle, jakby co najmniej mecz derbowy i tysiące ludzi na trybunach.
- Ruszyliśmy dzielnie, z uśmiechami na trybunę prasową, gdzie przywitał nas spiker. Mega pozytywny gość, pamiętam go, jak komentował na Bukowej mecz z Sokołem dla radia klubowego.
- Spiker witał naszych zawodników i kibiców i gratulował awansu, przy okazji fajnie zachowali się na wejściu zawodnicy z Ostródy, którzy zrobili szpaler dla naszej drużyny.
- Grzesiu musiał na chwilę skoczyć do auta, gdzie zaatakował go ochroniarz w temacie maseczki, na otwartym stadionie. Skomentować można to tylko tak: xD, niektórzy stali w złych kolejkach…
- Generalnie to wiecie, jak wygląda sytuacja, pandemia, zakazy, itp. Na szczęście nasz pomysł zabrania kobit, był strzałem w dziesiątkę, ponieważ okazało się, że mały uśmieszek i możesz biegać po murawie 😀
- Także przez jakąś część meczu mieliśmy materiał prosto z murawy, pierwszy raz w tym sezonie. Super sprawa, niestety pogoda była dłuższymi momentami taka, że trzeba było się z murawy ze sprzętem ewakuować.
- Mecz komentowaliśmy i opisywaliśmy niczym z perspektywy „Satelity” na górze. Barierka, zasłaniająca widok, gdzie człowiek musi szukać przez szparę widoku na murawę, a cały prawy narożnik zasłania słup z trybuny.
- Natomiast sam stadion i infrastruktura bardzo przyjazna piłce i jak na 2. ligę są tam naprawdę bardzo fajne warunki.
- Nasi kibice prezentowali się fantastycznie i mimo rzęsistego deszczu dopingowali tak, że byliśmy z nich po prostu dumni.
- Sam mecz dla postronnego widza był bardzo ciekawy, obfitował w ładne bramki i dużo ciekawych akcji.
- To było takie spotkanie, że wynik schodził na dalszy plan, liczyło się zagranie dla kibiców, ładnie dla oka. Niestety przegraliśmy, po zmianach w drugiej połowie gracze nie dali rady postawić się mocno zmobilizowanym gospodarzom, którzy kontrolowali już wtedy wydarzenia boiskowe.
- Po meczu zawinęliśmy do pobliskiej knajpy czeskiej na promenadzie, gdzie oglądaliśmy Euro i ocenialiśmy lokalną gastronomię.
- Jechaliśmy tam jakieś 25 min, dzięki naszym kibicom, dreptającym sobie spokojnie przez miasto po meczu.
- Fajny widok jak weszliśmy na promenadę, a tam widać naprzeciwko żółtą falę GieKSiarzy i masę niebieskich świecidełek. Nie ogarnąłem fotki, mój błąd 🙁
- Okazało się, że w tej czeskiej knajpie spotkaliśmy jednego z zawodników Sokoła, który grał w naszym meczu.
- Całe popołudnie i wieczór wspólnie walczyliśmy z galerią i kulisami z meczu, żebyście przed spaniem mogli sobie zobaczyć, ponieważ zostawaliśmy w Ostródzie jeszcze jeden dzień.
- Myślę skromnie, że materiał jest nieco lepszy niż ostatnio, ale ocenę pozostawiam Wam! 😀
- Niestety ominęła nas kapitalna feta, którą oglądaliśmy na grillu pod altanką live dzięki profilowi GieKSa na Facebooku.
- Łezka w oku się zakręciła, ponieważ przypomniało to przywitanie hokeistów, kiedy zdobyli wicemistrza.
- Warto nadmienić, że sponsorem jednego ze sprzętów użytych podczas pisania relacji był sam Jeff Bezos, że taka persona bierze czynny udział w rozwoju GieKSy, to pewnie mało kto pomyślał.
- Świętujemy do późnych godzin w swoim gronie i około 10:00 pakujemy się w drogę powrotną.
- Większość drogi powrotnej mijała w spokojnej atmosferze, bo większość załogi już miała, delikatnie mówiąc, dość mojego masowego pierdzielenia głupot.
- Trudno nie pierdzielić głupot jak GieKSa zrobiła nam pozytywne humory na dłuższy czas niż od kolejki do kolejki.
- Tym miłym akcentem o godzinie 16:30 meldując się w Katowicach, zamykamy rozdział pod tytułem 2 liga.
P.S. Pozdrawiamy oficjalną, mamy nadzieję, że udało się znaleźć kotlety schabowe w Ostródzie! 😀 Skąd wiemy, że szukaliście? Nie pytajcie 😀
Galeria Piłka nożna
My im nie dali wygrać
Ostatni mecz w tym sezonie na Nowej Bukowej GieKSa zremisowała z Jagiellonią Białystok 2:2. Zapraszamy do fotorelacji z Areny Katowice.
Piłka nożna
LIVE: Remis cenniejszy niż złoto
17.05.2026 Katowice
GKS Katowice – Jagiellonia Białystok 2:2
Bramki: Nowak (3), Galan (78) – Vital (31), Pululu (56-k)
GKS: Strączek – Wasielewski, Czerwiński, Jędrych, Olsen (90. Klemenz), Galan (90. Jirka) – Kowalczyk, Milewski (65. Rasak), Nowak, Marković (65. Wędrychowski) – Zrel’ák (65. Szkurin).
Jagiellonia: Abramowicz – Wojtuszek, Vital, Kobayashi, Montoia, Pozo (76. Jóźwiak), Kozłowski (90. Nahuel), Lozano (63. Mazurek), Imaz, Szmyt, Pululu (63. Bazdar).
Ż.kartki: Wasielewski, Jędrych, Galan, Olsen
Cz.kartki:
Sędzia: Paweł Raczkowski (Warszawa)
Widzów: 14651
Piłka nożna Wywiady
Nowak: Nie będziemy się cieszyć ani płakać
Po remisie z Jagiellonią w strefie mieszanej porozmawialiśmy z Bartoszem Nowakiem, strzelcem pierwszej bramki dla GieKSy.
Remis, który nie usatysfakcjonuje żadnej drużyny, czy właśnie punkt, który na koniec może przynieść oczekiwaną radość?
Bartosz Nowak: Ja już nie wiem. Graliśmy tak, jakbyśmy chcieli to wygrać do końca, tak samo, jak Jaga. Mecz był mocno bliski. Były wślizgi, bramki, ładne akcje, kiksy, więc myślę, że to fajny mecz dla kibica. Może nie do oglądania przez tę aurę, ale zagorzały fan potrafi taki mecz docenić. Ostatni mecz przed nami, gramy w nim jak zawsze o zwycięstwo. Tylko ono może nam dać spełnić te marzenia, o których przed sezonem jeszcze nie myśleliśmy. Fajnie, gramy dalej.
Można było paść z sił, mecz się rozgrywał od pola karnego do pola karnego. Dla kibica na pewno ciekawe, a dla piłkarza?
Jakbyśmy mieli pograć jeszcze 10 minut, to też byśmy dali radę. W takim momencie sezonu, gdzie już grasz o realne cele… Tak przed sezonem, w pierwszej rundzie, gdy każdy pyta „O co gracie?” to tak naprawdę nikt nie wie, bo sezon jest szalony, nigdy nie wiesz, jak to będzie wyglądało. Trzeba się skupiać na tym najbliższym meczu, a teraz ten mecz jest ostatni, najważniejszy, on daje realne miejsce na koniec sezonu.
Myślałeś zimą, że ostatni mecz może być tak istotny dla GKS-u Katowice?
Wiedzieliśmy, że na pewno będzie istotny, widząc, co się dzieje w tej tabeli. Każdy mecz daje wahania pozycji. Cieszy to, że w tym roku utrzymujemy stabilną formę, stabilnie gramy. Wiadomo, czasem są mecze bardzo dobre, czasem takie okej, ale dążymy do gry po swojemu i nie mamy się co bać żadnego przeciwnika. Jasne, trzeba podchodzić z szacunkiem, że przyjeżdża do nas jedna z najmocniejszych drużyn, najlepiej grających w piłkę, ale nie pękliśmy. To jest budujące, nie mamy co chować głowy w piasek. Nie będziemy się cieszyć z tego remisu, ale nie mamy zamiaru też płakać, bo szanujemy rywala.
Z perspektywy trybun ta sytuacja z rzutem karnym była taką jedną z kilkudziesięciu w trakcie spotkania.
Ja nie wiem, już od dłuższego czasu nie chcę się na ten temat wypowiadać, bo nie wiem, kiedy jest faul, kiedy jest ręka. Wydawało mi się, że trafiłem najpierw piłkę, potem gdzieś był kontakt. Sędzia główny i VAR to widzieli, ja jeszcze nie widziałem powtórki. Sędzia podyktował rzut karny i szkoda, bo brakło nam tej jednej bramki.
Bartosz Nowak przypomniał się dzisiaj w kontekście reprezentacji.
Nie, jesteśmy przed urlopami, jeszcze czeka nas ostatni mecz. Nawet nie wiem, kiedy gra reprezentacja. Wszystkie ręce na pokład na najważniejszy mecz tego sezonu.
Dzisiaj pole gry bardziej przypominało lodowisko niż piłkarską murawę, przeszkadzało ci to?
E, dobre boisko było. Szybko piłka latała, szybki mecz był. Jasne, że jak biegniesz szybko, to murawa jest nawilżona i łatwo się poślizgnąć. W takich warunkach moglibyśmy zawsze grać, bo mecz jest szybki.


Najnowsze komentarze