Piłka nożna
Post Scriptum do meczu z Błękitnymi
Pierwsze spotkanie w nowym roku, jeśli chodzi o oficjalne mecze za nami. GieKSa zremisowała z Błękitnymi 2:2. Nie będziemy się rozpisywać o spotkaniu, gdyż wiele zostało już powiedziane i napisane. Kończymy tradycyjnym P.S.
- Inauguracje na Bukowej 1 z reguły słabo nam wychodzą. Zwykle wiosnę zaczynaliśmy porażkami na wyjazdach, a tym razem tylko remis u siebie.
- GieKSa musiała gonić wynik już od pierwszej minuty – konkretnie 57 sekundy. Kto wie, czy nie była to najszybsza stracona bramka w spotkaniach u siebie. Na wyjeździe chyba szybciej straciliśmy bramkę, grając z Wisłą w Krakowie.
- Remis na Bukowej sprawił, że serię wygranych trzeba będzie budować u siebie od nowa. Licznik zatrzymał się na 7 zwycięstwach.
- Pierwszą bramkę dla GieKSy zdobył Adrian Błąd. Zamiast tradycyjnej cieszynki zobaczyliśmy nieco inną, ale równie znaną. Adrian zapowiedział pojawienie się potomka na świecie. Gratulacje!
- Równie ciekawie jak na boisku było na konferencji prasowej. Na początek debiut – Lyjo w roli rzecznika prasowego podczas spotkania. Donośny głos nowego rzecznika niósł się po salce konferencyjnej dość mocno. Obyło się bez wpadki, więc debiut na plus. W skali GieKSa.pl dalibyśmy 6-6,5.
- Równie donośnie wypowiadał się trener Górak, gdy został zapytany o Szymona Kiebzaka. Młodemu zawodnikowi nie wróżyliśmy w tamtym momencie spokojnej rozmowy w szatni. Trener Górak wybitnie nie lubi niechlujstwa na boisku, a takie zaprezentował Kiebzak w doborze butów oraz informacji o kontuzji.
- Było już popularne „pies by tego nie zjadł” w odniesieniu do gry GieKSy a teraz „mógłby nogę pod pachę zabrać i dalej grać”. Powiedzonka trenera na stałe wejdą do słownika.
- Na stałe w internet wejdzie również rzut rożny wykonany przez GieKSę. Po prostu „majstersztyk”, ale to już na pewno widzieliście.
- Po spotkaniu od razu na stadionie nagrywaliśmy Trójkolorową Połowę. Niemal zamykaliśmy stadion, gdyż nawet otrzymaliśmy klucze, by zamknąć salki, gdy już skończymy.
- Nie obyło się bez problemów z internetem. Zarówno na trybunie, jak i w salce konferencyjnej. Narzekał na to jeden z dziennikarzy i trochę żal go było, gdy trzy razy z rzędu w momencie publikacji wywaliło mu internet.
- W sobotę Elbląg i czekamy na pierwsze trzy punkty!
Galeria Piłka nożna
My im nie dali wygrać
Ostatni mecz w tym sezonie na Nowej Bukowej GieKSa zremisowała z Jagiellonią Białystok 2:2. Zapraszamy do fotorelacji z Areny Katowice.
Piłka nożna
LIVE: Remis cenniejszy niż złoto
17.05.2026 Katowice
GKS Katowice – Jagiellonia Białystok 2:2
Bramki: Nowak (3), Galan (78) – Vital (31), Pululu (56-k)
GKS: Strączek – Wasielewski, Czerwiński, Jędrych, Olsen (90. Klemenz), Galan (90. Jirka) – Kowalczyk, Milewski (65. Rasak), Nowak, Marković (65. Wędrychowski) – Zrel’ák (65. Szkurin).
Jagiellonia: Abramowicz – Wojtuszek, Vital, Kobayashi, Montoia, Pozo (76. Jóźwiak), Kozłowski (90. Nahuel), Lozano (63. Mazurek), Imaz, Szmyt, Pululu (63. Bazdar).
Ż.kartki: Wasielewski, Jędrych, Galan, Olsen
Cz.kartki:
Sędzia: Paweł Raczkowski (Warszawa)
Widzów: 14651
Piłka nożna Wywiady
Nowak: Nie będziemy się cieszyć ani płakać
Po remisie z Jagiellonią w strefie mieszanej porozmawialiśmy z Bartoszem Nowakiem, strzelcem pierwszej bramki dla GieKSy.
Remis, który nie usatysfakcjonuje żadnej drużyny, czy właśnie punkt, który na koniec może przynieść oczekiwaną radość?
Bartosz Nowak: Ja już nie wiem. Graliśmy tak, jakbyśmy chcieli to wygrać do końca, tak samo, jak Jaga. Mecz był mocno bliski. Były wślizgi, bramki, ładne akcje, kiksy, więc myślę, że to fajny mecz dla kibica. Może nie do oglądania przez tę aurę, ale zagorzały fan potrafi taki mecz docenić. Ostatni mecz przed nami, gramy w nim jak zawsze o zwycięstwo. Tylko ono może nam dać spełnić te marzenia, o których przed sezonem jeszcze nie myśleliśmy. Fajnie, gramy dalej.
Można było paść z sił, mecz się rozgrywał od pola karnego do pola karnego. Dla kibica na pewno ciekawe, a dla piłkarza?
Jakbyśmy mieli pograć jeszcze 10 minut, to też byśmy dali radę. W takim momencie sezonu, gdzie już grasz o realne cele… Tak przed sezonem, w pierwszej rundzie, gdy każdy pyta „O co gracie?” to tak naprawdę nikt nie wie, bo sezon jest szalony, nigdy nie wiesz, jak to będzie wyglądało. Trzeba się skupiać na tym najbliższym meczu, a teraz ten mecz jest ostatni, najważniejszy, on daje realne miejsce na koniec sezonu.
Myślałeś zimą, że ostatni mecz może być tak istotny dla GKS-u Katowice?
Wiedzieliśmy, że na pewno będzie istotny, widząc, co się dzieje w tej tabeli. Każdy mecz daje wahania pozycji. Cieszy to, że w tym roku utrzymujemy stabilną formę, stabilnie gramy. Wiadomo, czasem są mecze bardzo dobre, czasem takie okej, ale dążymy do gry po swojemu i nie mamy się co bać żadnego przeciwnika. Jasne, trzeba podchodzić z szacunkiem, że przyjeżdża do nas jedna z najmocniejszych drużyn, najlepiej grających w piłkę, ale nie pękliśmy. To jest budujące, nie mamy co chować głowy w piasek. Nie będziemy się cieszyć z tego remisu, ale nie mamy zamiaru też płakać, bo szanujemy rywala.
Z perspektywy trybun ta sytuacja z rzutem karnym była taką jedną z kilkudziesięciu w trakcie spotkania.
Ja nie wiem, już od dłuższego czasu nie chcę się na ten temat wypowiadać, bo nie wiem, kiedy jest faul, kiedy jest ręka. Wydawało mi się, że trafiłem najpierw piłkę, potem gdzieś był kontakt. Sędzia główny i VAR to widzieli, ja jeszcze nie widziałem powtórki. Sędzia podyktował rzut karny i szkoda, bo brakło nam tej jednej bramki.
Bartosz Nowak przypomniał się dzisiaj w kontekście reprezentacji.
Nie, jesteśmy przed urlopami, jeszcze czeka nas ostatni mecz. Nawet nie wiem, kiedy gra reprezentacja. Wszystkie ręce na pokład na najważniejszy mecz tego sezonu.
Dzisiaj pole gry bardziej przypominało lodowisko niż piłkarską murawę, przeszkadzało ci to?
E, dobre boisko było. Szybko piłka latała, szybki mecz był. Jasne, że jak biegniesz szybko, to murawa jest nawilżona i łatwo się poślizgnąć. W takich warunkach moglibyśmy zawsze grać, bo mecz jest szybki.


Najnowsze komentarze