Felietony
Post scriptum do meczu z Bytovią
Mecz z Bytovią to już przeszłość, obecnie mamy przerwę reprezentacyjną, przełożony mecz ze Stomilem, wobec czego do gry wracamy za niemal dwa tygodnie. To będzie ciężki tydzień, bo czekają nas prawdopodobnie trzy spotkania, w tym wyjazd do Bielska-Białej i kolejne derby – Ruchem Chorzów. Na razie jeszcze krok wstecz i Bytów.
- Wyjątkowo mało mamy w tej rundzie dalekich wyjazdów. Była Legnica i Częstochowa, czyli szybkie tripy, był Mielec, czyli też nie tak daleko, Sosnowiec rzut beretem. Dlatego odzwyczailiśmy się od podróży na drugi koniec Polski i tych niemal 20-godzinnych tripów.
- Stadion Bytovii jest jednak dla nas bardzo szczęśliwy. Co prawda rok temu GKS uległ tam 0:1, ale poprzednie dwa spotkania kończyły się zwycięstwami 4:1 i 3:0. Teraz skromne 2:1, ale również trzy punkty. To aż dziwne, bo na Bukowej z tym rywalem GieKSa na trzy próby nie wygrała ani razu.
- Pierwszą bramkę zdobył w barwach GKS Katowice Adrian Błąd. Oby teraz było tych trafień więcej, bo do sytuacji zawodnik dochodzi.
- Kibiców GieKSy na wyjazd pojechało dużo więcej niż może pomieścić sektor gości. Wyjątkowo mądrą głową, ale też elastycznością wykazali się gospodarze, pozwalając wszystkim kibicom zająć miejsca na trybunach. W czasach, gdy jedne kluby udają remonty klatek, wojewoda co rusz z urojonych powodów daje zakaz stadionowy na dany mecz, takie gesty są na wagę złota.
- Pod wrażeniem kibiców GKS był trener gospodarzy, który mocno dał temu wyraz na konferencji prasowej.
- Wielkie emocje wśród miejscowych kibiców wzbudzał sędzia liniowy, po którym jechali oni strasznie. Ale jak sobie przypominamy, to nie nowość – tam zawsze kibice reagują impulsywnie.
- Wojciech Kędziora strzelił swoją trzecią bramkę i trzeba przyznać, że jak on strzela to GKS wygrywa, a jak GKS wygrywa, to on strzela. To wszystko działa na plus zawodnika, mimo początkowej krytyki jaka na niego spadła.
- Przed GieKSą bardzo ważny czas i trudne mecze z derbami z Niebieskimi na czele. Nie zapominajmy też, że tydzień później czeka nas wyjazd do Tychów. Zapowiada się niezwykle elektryzujący październik!
- A Adamowi Nawałce, Bogdanowi Zającowi, Jarkowi Tkoczowi, Bartkowi Spałkowi i Wojtkowi Hermanowi życzymy owocnej pracy i przede wszystkim sukcesu w czwartek i niedzielę – sukcesu w postaci awansu do Mistrzostw Świata. Powodzenia GieKSiarze!
Galeria Piłka nożna
My im nie dali wygrać
Ostatni mecz w tym sezonie na Nowej Bukowej GieKSa zremisowała z Jagiellonią Białystok 2:2. Zapraszamy do fotorelacji z Areny Katowice.
Piłka nożna
LIVE: Remis cenniejszy niż złoto
17.05.2026 Katowice
GKS Katowice – Jagiellonia Białystok 2:2
Bramki: Nowak (3), Galan (78) – Vital (31), Pululu (56-k)
GKS: Strączek – Wasielewski, Czerwiński, Jędrych, Olsen (90. Klemenz), Galan (90. Jirka) – Kowalczyk, Milewski (65. Rasak), Nowak, Marković (65. Wędrychowski) – Zrel’ák (65. Szkurin).
Jagiellonia: Abramowicz – Wojtuszek, Vital, Kobayashi, Montoia, Pozo (76. Jóźwiak), Kozłowski (90. Nahuel), Lozano (63. Mazurek), Imaz, Szmyt, Pululu (63. Bazdar).
Ż.kartki: Wasielewski, Jędrych, Galan, Olsen
Cz.kartki:
Sędzia: Paweł Raczkowski (Warszawa)
Widzów: 14651
Piłka nożna Wywiady
Nowak: Nie będziemy się cieszyć ani płakać
Po remisie z Jagiellonią w strefie mieszanej porozmawialiśmy z Bartoszem Nowakiem, strzelcem pierwszej bramki dla GieKSy.
Remis, który nie usatysfakcjonuje żadnej drużyny, czy właśnie punkt, który na koniec może przynieść oczekiwaną radość?
Bartosz Nowak: Ja już nie wiem. Graliśmy tak, jakbyśmy chcieli to wygrać do końca, tak samo, jak Jaga. Mecz był mocno bliski. Były wślizgi, bramki, ładne akcje, kiksy, więc myślę, że to fajny mecz dla kibica. Może nie do oglądania przez tę aurę, ale zagorzały fan potrafi taki mecz docenić. Ostatni mecz przed nami, gramy w nim jak zawsze o zwycięstwo. Tylko ono może nam dać spełnić te marzenia, o których przed sezonem jeszcze nie myśleliśmy. Fajnie, gramy dalej.
Można było paść z sił, mecz się rozgrywał od pola karnego do pola karnego. Dla kibica na pewno ciekawe, a dla piłkarza?
Jakbyśmy mieli pograć jeszcze 10 minut, to też byśmy dali radę. W takim momencie sezonu, gdzie już grasz o realne cele… Tak przed sezonem, w pierwszej rundzie, gdy każdy pyta „O co gracie?” to tak naprawdę nikt nie wie, bo sezon jest szalony, nigdy nie wiesz, jak to będzie wyglądało. Trzeba się skupiać na tym najbliższym meczu, a teraz ten mecz jest ostatni, najważniejszy, on daje realne miejsce na koniec sezonu.
Myślałeś zimą, że ostatni mecz może być tak istotny dla GKS-u Katowice?
Wiedzieliśmy, że na pewno będzie istotny, widząc, co się dzieje w tej tabeli. Każdy mecz daje wahania pozycji. Cieszy to, że w tym roku utrzymujemy stabilną formę, stabilnie gramy. Wiadomo, czasem są mecze bardzo dobre, czasem takie okej, ale dążymy do gry po swojemu i nie mamy się co bać żadnego przeciwnika. Jasne, trzeba podchodzić z szacunkiem, że przyjeżdża do nas jedna z najmocniejszych drużyn, najlepiej grających w piłkę, ale nie pękliśmy. To jest budujące, nie mamy co chować głowy w piasek. Nie będziemy się cieszyć z tego remisu, ale nie mamy zamiaru też płakać, bo szanujemy rywala.
Z perspektywy trybun ta sytuacja z rzutem karnym była taką jedną z kilkudziesięciu w trakcie spotkania.
Ja nie wiem, już od dłuższego czasu nie chcę się na ten temat wypowiadać, bo nie wiem, kiedy jest faul, kiedy jest ręka. Wydawało mi się, że trafiłem najpierw piłkę, potem gdzieś był kontakt. Sędzia główny i VAR to widzieli, ja jeszcze nie widziałem powtórki. Sędzia podyktował rzut karny i szkoda, bo brakło nam tej jednej bramki.
Bartosz Nowak przypomniał się dzisiaj w kontekście reprezentacji.
Nie, jesteśmy przed urlopami, jeszcze czeka nas ostatni mecz. Nawet nie wiem, kiedy gra reprezentacja. Wszystkie ręce na pokład na najważniejszy mecz tego sezonu.
Dzisiaj pole gry bardziej przypominało lodowisko niż piłkarską murawę, przeszkadzało ci to?
E, dobre boisko było. Szybko piłka latała, szybki mecz był. Jasne, że jak biegniesz szybko, to murawa jest nawilżona i łatwo się poślizgnąć. W takich warunkach moglibyśmy zawsze grać, bo mecz jest szybki.


Najnowsze komentarze